Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Buduar
AutorWiadomość
Buduar [odnośnik]08.12.15 0:00

Buduar

Pokoik urzadzony z wielkomiejskim smakiem lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, zwykle zajmowany jest przez panią domu. Przed weselem może przygotowywać się w nim panna młoda.  


Ostatnio zmieniony przez Deimos Carrow dnia 16.01.16 20:35, w całości zmieniany 2 razy
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Buduar [odnośnik]09.12.15 16:06
Mr. Sandman, bring me a dream. Make him the cutest that I've ever seen. .  Czemu to właśnie ta piosenka wciąż obijała się po mojej głowie? Ale czy to ważne? Liczy się tylko to, że zagłusza wszystkie głosy. Widziałam poruszające się usta lecz nie rozumiałam  słów, które z nich padały. Tak było prościej. Tak było lepiej. Mr. Sandman, I'm so alone . Niech mówią co chcą i robią co chcą. Przecież teraz i  tak nie miało to najmniejszego znaczenia.  Nic mnie już przecież nie uratuje więc co mi po tych wszystkich ludziach. Potrzebowałam ciszy i spokoju.  Jeśli miałam się wcisnąć w tą sukienkę  i przejść na oczach tak wielu ludzi potrzebowała tylko spokoju…i butelki wina. Don't have nobody to call my own. .  Jeśli to wszystko musi się zaczynać to niech przynajmniej szybko się skończy.   Niech  skończy się jedno przedstawienie i zacznie kolejne.  Aktorzy i widownia już się zjeżdżają. Niczego nie da się już odwołać. Nie wiem czy wysiadłam czy może, ktoś musiał mnie wypchnąć gdy  w końcu zajechaliśmy pod dworek.   Nie pamiętam czy zachowałam się odpowiednio gdy mój przyszły ojciec przyszedł mnie przywitać.  Nie jestem wstanie odtworzyć drogi  od głównych drzwi do specjalnie przygotowanego dla mnie buduaru.  Za to powinnam sobie pluć w brodę. Zamiast obmyślać drogę ucieczki idę przed siebie wyglądając niemal jak duch. Nie powinno tak być. Gdzie twoja wola walki Malfoy! ? Mr Sandman, someone to hold. Would be so peachy before we're too old  To chyba wina tej nieszczęsnej piosenki. To ona wpędziła mnie w ten okropny melancholijny nastrój. Tak to wszystko wina piosenki! Po raz kolejny  chce ją odtworzyć w głowie ale wtedy moją uwagę przyciąga coś innego. Światło słoneczne odbija się od luster trafiając proso we mnie. Lustra! Co na brodę Merlina robią tu lustra!  Tuzin razy mówiłam swojej służącej, że ma się ich stąd pozbyć! To pewnie dla tego tak szybko mnie zostawiła! Czy ja muszę wszystkim zająć się sama! Wypędziłam resztę służby z pokoju trzaskając za sobą drzwiami. Nie miałam zamiaru słuchać wymówek, że przecież muszę się zacząć przygotowywać.  Do ślubu pozostało jeszcze trochę czasu.  Główni aktorzy już są ale przecież widowni jeszcze nie ma.  Co  to za przedstawienie bez odpowiedniej ilości widowni?  Wystarczy kilka machnięć różdżką by wszystkie lustra zakryć ciemnymi kotarami. Tylko wtedy mogłam się skupić. Dobrze…tylko co dalej. Ta cisza była jeszcze bardziej przerażająca. W kącie znalazłam adapter z, którego po kilku chwila zaczął dobiegać głos mugolskiej piosenkarki Billie Holiday.   Teraz potrzebowałam już tylko wina! O dziwo  czekała  na mnie cała butelka z kilkoma kieliszkami.  Nie ważne czy była w nim trucizna czy Deimos kpił sobie ze mnie w ten pokrętny sposób. Kilkoma sprawnymi ruchami otworzyłam butelkę  napełniając jeden z pucharów. Łapiąc się na tym, że zaczynam nucić jedną z piosenek wzięłam naczynie w dłoń upijając spory łyk. Co z suknią  ślubną? Leżała kilka metrów ode mnie dla bezpieczeństwa schowana w ciemnym kaftanie. Niech sobie jeszcze tam leży. Przecież nigdzie nie ucieknie. Uśmiechnęłam się smutno na tę myśl upijając kolejny łyk.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]10.12.15 18:51
To wcale nie był pogodny dzień. Słońce wydawało się ociężale przebijać przez chmury, jakby w ogóle zastanawiało się, czy wychylić się zza ciemnej zasłony. Inara spoglądała więc w okno z nieobecnym wyrazem oczu, które - podobnie do słonecznych promieni, próbowało pędzić dalej, niż pozwalała na to widoczna przestrzeń. Nie wspominając o myślach, które wędrowały jeszcze bardziej odległymi ścieżkami, daleko poza dwór rodziny Carrow, dalej niż organizowany dzisiejszego dnia - ślub jej kuzyna i Megary. Nie pozwoliła ojcu odsunąć się z miejsca, z uśmiechem odsyłając go do Deimosa. Zapewne jemu bardziej się przyda, a sama Inara miała zupełnie inne plany.
Alchemiczka..czekała na Carrow'ową narzeczoną i gdy tylko dostrzegła jej sylwetkę na dziedzińcu, na usta wdarł się uśmiech. Poruszyła się w miejscu i w biegu, podciągając przydługą spódnicę, popędziła do jednego z pokojów, w którym na dzień dzisiejszy przeznaczono dla jej dyspozycji. Wiedziała, że Megara będzie przygotowywać się do uroczystości w buduarze i tam miała za chwilę się zjawić, z nadzieją, że nie zostanie odesłana. Nie była pewna, czy jej przyszła jeszcze panna Malfoy, w obliczu nadchodzącego wydarzenia, miała jakiekolwiek chęci do spotkań, choć czarnowłosa z uśmiechem wspominała dziewczynę - młodsza od niej, a mimo to, w żadnym momencie nie ustępującej jej w niczym. Była dumną osobą, ale wbrew niektórym opiniom, bardzo ciepłą - tylko jeśli się jej na to pozwoliło i - okazało.
tego konkretnego dnia próbowała odsunąć od siebie...wszystko, co nie było związane ze ślubem kuzyna. Nie potrafiłaby poskładać wszystkiego w całość, a troska w oczach Adriena była wystarczająca motywacją. Nie mogła dziś skupiać na sobie jego uwagi, dlatego usta wciąż poruszały się w kolejnych uśmiechach. Przywoływała do siebie każdą jedną myśl, która pozwalała na błysk wesołej iskry, ale łapała się na tym, że te - zbyt raźno mknęły ku zielonookiemu obliczu Łowcy, którego dziś nie miała prawa widzieć. A jednak...Kogo próbowała oszukać?
Zatrzymała się przy drzwiach, przez chwilę nie poruszając się nawet, a moment wahania przedłużył się, skupiając się na intensywnym mruganiu. Wysunęła dłoń przed siebie, by zawisła przed czarna materią drewna. Słyszalne poruszenie w środku wyraźnie świadczyło, że Megara była w środku, a melodia, która popłynęła, wyrwała Inarę z bezruchu. Niby trącona struna w skrzypcach odchyliła się i w końcu, delikatnie zapukała, czekając na jakikolwiek odzew.



The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Inara Carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Buduar 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Re: Buduar [odnośnik]11.12.15 16:02
Czuje jak kolejne krople wina spływają po moim gardle.  Miało mi to pomóc poradzić sobie z tym co się dzieję. Jeszcze nie wiem czy przygwoździć do ziemi czy pomóc przenieść się gdzie na plan astralny by móc bawić się tylko w obserwatora.  Upiłam kolejny łyk w nadziei, że może to coś zmieni ale nie. Wciąż nie wiem co dalej i co właściwie powinnam ze sobą zrobić. Wciąż trzymając puchar w dłoni zaczynam przechadzać się po pokoju. Nie po to by napawać się tym, że za chwilę to wszystko będzie moja. Nie, tutaj nic nigdy nie będzie należało do mnie.  Już na zawsze będę więźniem tej złotej klatki a moim strażnikiem będzie on. Już nigdy nie uwolnię się od tych oczu pełnych niechęci i wyrazu twarzy jawnie wskazującym z kim ma się do czynienia.  Chodziłam po pokoju szukając czegoś na czym będę mogła się skupić.  Porozmyślać nad historią i przeznaczeniem jakiegoś  bibelotu za nim służba w końcu wpadnie przypominając o kończącym się czasie.  Mój wzrok nie zatrzymał się jednak na starej wazie czy figurce przypominającego jedno z greckich bóstw ale niepozornej postaci wyłaniającej się zza jednej ram. Podeszła ostrożnie do obrazu nie chcą przestraszyć mojego nowego towarzysza.  Był to mały chłopiec  o  niebieskich oczach i krótkich ciemnych włosach.  Wyraźnie był skrępowany moją obecnością. Starałam się do niego uśmiechnąć choć pewnie nie wyszło mi to najlepiej.  Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że wszystkie pozostałe obraz są puste. Czyżby wszyscy nagle zrozumieli, że potrzebna mi jest chwila oddechu? Czy może Carrowie będą mnie torturować swoją historią gdy przyjdzie czas  i każą rozmawiać z każdym obrazem z osobna? To dziwina wizja wywołała  u mnie nagłe rozbawienie. Może lepiej jednak nie zastanawiać się nad tym co będzie jutro.  Przeniosłam wzrok z powrotem na chłopca zastanawiając się już zupełnie nad czymś innym.  Strój wskazywał na to, że malunek był wykonany w poprzednim stuleciu ale to nie powstrzymało mnie przed zadaniem pytanie czy Deimos tak wyglądał gdy był mały?   Co jest Malfoy? Od kiedy to wierzymy, że Carrow  był kiedyś dzieckiem? Że w ogóle jest człowiekiem?! .  Upijając kolejny łyk wina udało mi się ukryć ironiczny uśmiech, który pewnie odstraszyłby dziecko.   Do tego jednak wystarczyło zwykłe pukanie. Chłopczyk momentalnie zniknął choć właśnie miałam zrobić  niego swojego szpiega. W końcu dobrze byłoby wiedzieć co się dzieje w innych częściach domu. Mrucząc niewyraźne przekleństwa pod nosem machnęłam różdżką by otworzyć drzwi. Już miałam zacząć krzyczeć ale na szczęście w porę doszło do mnie, że to  nie służąca tylko Inara.  Nie do końca byłam pewna  czy będę wstanie zachowywać się przyjaźnie. Obiecałam sobie, że postaram się nawiązać z nią jak najlepsze kontakty.  Nikt nie był winny temu w jakiej rodzinie się urodził. Ale dziś…dziś przestały obowiązywać wszystkie zasady.  - Droga kuzynko- skłoniłam się lekko dumna z siebie, że zabrzmiało to dość naturalnie. - Przysłali cię żebyś sprawdziła czy jeszcze nie uciekłam? - no dobrze w tym zdaniu nie udało mi się wyzbyć się tej odrobiny jadu jaką w sobie miałam ale do wszystkiego dochodzi się małymi kroczkami. Dla zrehabilitowania  postarałam się by moje usta wygięły się w coś na kształt przyjaznego uśmiechu. - Wybacz mój wisielczy nastrój. Wejdź - zachęciłam ją gestem dłoni.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]14.12.15 23:52
Nieczęsto zdarzało się Inarze zapijać smutki czymkolwiek. Ukojenie znajdowała zazwyczaj w pracy i swoich kociołkowych wymysłach lub - rysowaniu, co ostatnio przychodziło jej szalenie łatwo. Choć - wynikać to mogło z celu, który sobie obrała, nawet pomimo faktu, że tym razem spod jej dłoni i kresek nimi prowadzonymi - nie wychodziły ludzkie twarze, a...smoki. Wszystkie te, które spotkali podczas podróży i te, o których opowiadał jej Jaimie i..Precival. Niemal w natchnieniu przerzucała ostatnio swoje rzeczy, by dokopać się do notatek i nawet pamiętnika, jaki prowadziła kiedyś, odnajdując i rozpoznając w kilku miejscach pismo obu smoczych przyjaciół. I tam też znalazła datę jego urodzin. Ale...to nie był czas na rozmyślania. Miała w końcu skupić się na teraźniejszości, w której chciała pomóc Megarze z niejasną świadomością, że dziś może być to trudne.
Nie oszukiwała się - była wystarczająco dobrym obserwatorem, by zrozumieć, jakie relacje łączą przyszłe małżeństwo, a właściwie - jakich relacji tam brakło. Chłodny dystans w ich przypadku - byłby pozytywną odmianą. To co najmocniej wyczytywała - obustronna pogarda. Znała wystarczająco długo kuzyna, by wyrobić sobie o nim zdanie - choć ten potrafił zajść za skórę, odznaczał się cechami, które zwyczajnie...podziwiała? Duma, ale i ta maleńka iskra, którą to jej ojciec potrafił najłatwiej zapalić.
A Megara? Do tej pory nie miała zbyt wielu okazji, by z nią rozmawiać. Wszystkie jej wcześniejsze zabiegi, by nawiązać kontakt, odbijały się o - zrozumiałą - chłodną ścianę dystansu. Odmianę dostrzegła podczas organizowanych pojedynków u Colina Falweya, kiedy to z zaskoczeniem przyjęła jej ciepłe przywitanie. Nawet zastanawiała się, czy sama Inara potrafiłaby ująć w kontrolę swoje emocje, tak często wybuchające pod skórą, niczym lawa zajmując zachłannie kolejne skrawki jej zachowania? Choć Malfoy była kilka lat od niej młodsza, wydawała się...- jakby to niechlubne szlacheckie określenie ujęło? - dojrzalsza? A może jednak, bardziej przytłoczona? Ulegając, z góry narzuconym konwenansom?
Zastanawiała się, czy panna młoda, będąc w zrozumiałym nastroju, przepełniana ponurą perspektywą dzisiejszego wydarzenia, znajdzie w spotkaniu jakiekolwiek upodobanie? - Za dużo zastanawiasz się ostatnio Inaro - zganiła się w duchu, by przyoblec usta w znajomą, wesołą igraszkę, która zawisła na dłużej, gdy usłyszała niewyraźne przekleństwo po drugiej stronie drzwi, które uchyliły się bez najmniejszego skrzypnięcia. Przechyliła głowę, wpatrując się w twarz jasnowłosej, nie pozwalając by uśmiech choć na chwilę zgasł, nawet usłyszawszy pierwsze przywitanie - Megaro - leciutkie pochylenie głową, które miało w sobie więcej rozbawienia niż szlacheckiej zasadności - Gdyby wiedzieli, że tu przyszłam, raczej by się obawiali, czy nie pomagam ci w ucieczce - odparła bez zająknięcia, postępując kilka kroków do przodu, tym samym przekraczając próg i przymykając za sobą drzwi, gdy młodsza dziewczyna odezwała się ponownie - nie przepraszaj, rozumiem - niestety, tak własnie było. I nad Inarą zawisło ciemne sklepienie narzeczeństwa, które przypadło jej w udziale. Nie była pewna, jak ona sama miałaby się zachować, gdy, albo jeśli przyjdzie stanąć w roli, w jakiej grała teraz Megara - tak czy inaczej, mogę ci pomóc, od ciebie zależy w czym - zmrużyła jedno oko, spoglądając na otwarta butelkę alkoholu. Deimos albo miał poczucie humoru, albo liczył na potknięcie panny młodej, albo...tak jak ona, chciał by zapomniała.



The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Inara Carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Buduar 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Re: Buduar [odnośnik]16.12.15 13:28
To dziwne ale widząc uśmiech na twarzy dziewczyny nie poczułam gniewu. Nie czułam nawet odrobiny irytacji, która ostatnimi czasy była u mnie tak powszechna. Poczułam…jak to najprościej określić…poczułam nadzieję. Nie tylko przez to, że w dzień taki jak dziś ktoś miał jeszcze siłę by się uśmiechać. Przez chwilę przyszłość nie wydawała się taka straszna. Moje dzieci mogły okazać się dobrymi ludźmi…takimi jak ich krewni…takimi jak ja. MALFOY CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJĘ?! . Ten wrzask w mojej głowie sprowadził mnie z powrotem na ziemię. Najwyraźniej wino, które zdążyłam wypić nareszcie zaczęło działać. Uniosłam jedną brew gdy pierwsze zdanie w końcu do mnie dotarło. Dopiero po chwili przypomniałam sobie, że ostatnio i ją wciągnięto w zaaranżowany związek. Podobno nie przyjęła tego najlepiej. Cóż może jeszcze uda się nam znaleźć wspólny język. Jeśli nie przez miłość to przez nienawiść. Idź ty się lepiej zająć winem Malfoy . Zganiłam samą siebie niemal automatycznie przybliżając puchar do ust. - Może będzie trzeba - uśmiechnęłam się figlarnie. Czułam jak całe napięcie ze mnie uchodzi. Błogosławieństwo alkoholu krążącego po moim ciele. Cóż każdy ma jakiś nauk, który pomaga mu przetrwać. Słysząc reakcje na moje przeprosiny skupiłam całą swoją uwagę na twarzy Inary by móc dostrzec jak najwięcej. Tak, czyli to była jednak prawda. Carrowie sprzedają ją wbrew jej woli. Ciekawe jak na to zareagował Adriann. Szkoda, że pewnie nigdy się nie dowiem. Propozycja pomocy wyrwała mnie z rozmyślań. Szybko znalazłam się przy stoliku na, którym stało wino napełniając kolejny puchar by chwilę później włożyć go w dłonie Inary. - Dobre wino nie może się zmarnować a to się źle skończy jeśli wypiję je sama - uśmiechnęłam się ironicznie lekko unosząc własny puchar. - Wypijmy za to by to wszystko w końcu się zaczęło i jak najszybciej się skończyło- po raz kolejny zamoczyłam usta w czerwonym płynie. Nie chodziło oczywiście jedynie o uroczystość. To małżeństwo nie miało szans przetrwać choćby kilku lat. Wykończymy się wzajemnie i pytanie czy ten, kto pierwszy wyląduje w dębowej trumnie okaże się przegranym czy zwycięzcą? Odpowiedź wcale nie była taka prosta. Z dość niejasnych przyczyn a myśl o trumnie mój wzrok powędrował w stronę sukni ślubnej. Nie, nie jeszcze mam czas. Jeszcze nie muszę jej na siebie wkładać. Widownia jeszcze nie przybyła. Przedstawienie nie może zacząć się przed czasem. Zresztą jak i tak pojawiam się na scenie jako ostatnia. - Jeszcze wszystko może się zmienić-- nie do końca byłam świadoma, że wypowiedziałam swoje myśli na głos. Zaraz jednak znów przeniosłam wzrok na Inarę. - Dziękuję, że przyszłaś - o dziwo mówiłam szczerzę. Dziś chyba nie powinnam być sama. Jeszcze rzeczywiście wyskoczę przez jakieś okno.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]17.12.15 23:03
Poczucie ulgi, może przybierać wiele form i - wchodząc do pomieszczenia, w którym znajdowała się Megara, coś podobnego ją ujęło. Może były to zmiany w mimice, jakie towarzyszyły każdemu słowu przyszłej pannie młodej, a może nic porozumienia, która zawiązała się i plotła nieco silniejszą więź niż zdystansowanych, oschłych kuzynek?
Pozwoliła niespokojnym myślom odpłynąć i zgodnie z postawioną sobie (przed drzwiami) obietnicą, skupiała się na teraźniejszym działaniu, które krążyło wokół panienki Malfof. Nie zastanawiała się właściwie, ile wiedziała o jej zaręczynach Megara, ale i spojrzenie i intuicja podpowiadały, że w tej konkretnej kwestii znajdą wspólny język. Obie - sprzedane, jak..przystało na szlachecką zasadę. W końcu - kobieta nie miała zbyt wiele do powiedzenia, przynajmniej - tak wierzyła większa, męska część arystokracji, w tym - nestor rodu Carrow, oddając Inarę w ręce Juliusa. I choć ich ostatnie spotkanie przebiegało (delikatnie mówiąc) w napiętej atmosferze, miała świadomość, że i jej narzeczony został tak samo potraktowany. Żadnemu nie dano wyboru, a teraz...teraz nie wiedziała co dalej z tym faktem zrobić.
Nie ten Nott - wyrwało jej się w myślach i na sekundę, aż zamrugała - zbyt szybko, jak na zwykłą reakcję. Jednak słowa Megary szybko przywróciły ją do rzeczywistości. Z wdzięcznością przyjęła puchar i skrzącą się w nim czerwień trunku, szczególnie atrakcyjnego, gdy poczuła dziwną suchość w ustach, na wspomnienie, które już zgasło, pozostawiając niejasne drgania w klatce piersiowej - w takim razie nie mogę odmówić - usta zadrgały, a dłoń powtórzyła gest jasnowłosej - ...a w trakcie wypełniło się niepamięcią - wargi, zaraz zostały zakryte brzegiem pucharu, by chwilę później poczuła na języku, słodko-cierpki posmak wina. Alkohol każdej szlachetnej damy...a jednak Inara, na te okazję wolałby upić palącą gardło - ognistą. Nawyk, który utrwalił się podczas podróży, choć - wciąż pozostawał w granicach przyjemnej odskoczni, nie konieczności.
Odsunęła naczynie od ust, by wzrokiem przejechać po zakrytych lustrach i - pustych obrazach, które zazwyczaj wprawiały ją w niekontrolowane napady filozoficznych refleksji i śmiechu. Zdarzało się bowiem, że postacie z malunków, traktowano jako domowych szpiegów, ale umykających..przed drobną sylwetką Inary. Oczywiście nie wszystkie, ale..potrafiła być złośliwa, gdy nagminnie ktoś przekazywał o jej poczynaniach, gdy tylko znalazła się w rodowym dworze.
- Podobno nie ma chwili bez zmiany - odpowiedziała na głos, gdy tylko dotarły do niej słowa Malfoy i niemal równocześnie, odwróciła twarz ku swej towarzyszce - dziękuję, że mnie wpuściłaś - wargi rozciągnęły się w uśmiechu, pozwalając naturalnej, wesołej naturze, odzwierciedlić się w oczach - może zabrzmię karygodnie w tej sytuacji, ale...cieszę się, że tutaj cie spotykam.   Może okoliczności nie są sprzyjające...ale wiesz.. - zamrugała ciemnymi rzęsami, wplatając w spojrzenie łobuzerska nutę - ...kuzyni, mają powody, żeby się obawiać mojego towarzystwa przy tobie - upiła kolejny łyk, który teraz już łatwiej przepłynął przez gardło. I dla niej widać przyda się takie rozluźnienie.
- Mam coś dla ciebie - odezwała się po chwili - prezent ode mnie, choć...nie wiem, czy spodobałby się Deimosowi, wiec ciii... - sięgnęła do zawiniątko, które do tej pory było grzecznie ukryte w rękawie sukienki. Na  dłoni pojawiła się nieduża fiolka z perłowo błyszczącą zawartością - w konkursie alchemicznym, na festiwalu przypadł mi w udziale ten eliksir - jeśli Megara pamiętała, co za alchemiczne cudo wykonywali podczas konkursu, wiedziała co zawierała fiolka - zrobisz z tym co zechcesz - Inara wyciągnęła dłoń przed siebie, wpatrując się w Megarę z pewnym wyczekiwaniem, z w wciąż drgającymi kącikami ust i niejasnym błyskiem w orzechowych tęczówkach.



The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Inara Carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Buduar 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Re: Buduar [odnośnik]19.12.15 23:20
Może to, że, że nigdy nie myślałam w ten sposób. Nie przeszło mi nawet przez myśl, że mój drogi narzeczony również coś tracił, że jego również sprzedano. W moich oczach wyglądało to w ten sposób, że wystarczyło jedno słowo by to wszystko przerwać. Jednak on wciąż dążył to tego dnia, gdy na zawsze mieliśmy się połączyć. To jego wina! To on jest za to wszystko odpowiedzialny. Gdybym była na jego miejscu już dawno bym to przerwała. Gdybym tylko miała siłę i prawo by to uczynić…ale nie. To on był mężczyzną, panem, władcą i w swoje wielkiej mądrości postanowił torturować nas oboje. Niech tak będzie! Skoro tego pragnie, kim jestem żeby odmawiać?!
Zacisnęłam mocniej palce na naczyniu ukrywając wściekły wyraz twarzy w jego wnętrzu. Wino…tylko ono mogło mnie przed tym wszystkim ratować. Upiłam kolejny łyk próbując skupić wzrok na czymś, co nie będzie przypominało mi o tym gdzie jestem. - Tylko to może nas uratować- –dodałam ciszej na sam koniec toastu. Tym razem nie chodziło już tylko o Deimosa i o mnie, ale też o ludzi, których wciągniemy w swoją wojnę. Przecież każdy z nas będzie potrzebował sojuszników, szpiegów i tarcz. Prędzej czy później każdy będzie musiał wybrać stronę, po, której stanie.
Słysząc z ust Inary odpowiedź n własne myśli lekko się wzdrygnęłam. Nie mogłam powstrzymać smutnego uśmiechu, który po raz kolejny próbowałam zakryć biorąc łyka wina. Zbyt dużo czasu spędziłam na zajęciach z wróżbiarstwa i zbyt wiele ksiąg przewinęło się prze moje ręce by nie wiedzieć, że niektórych rzeczy mimo wszystko nie da się zmienić. Jeśli nie ta kara to inna. Może właśnie nie…może tym razem uda mi się uciec . Kolejna kłótnia z samą sobą skończyła się wraz z kolejnymi słowami Inary. Na wpół rozbawiony na wpół ironiczny uśmiech sam wpełzł mi na usta. Zapomniałam, że dla sporej większości Carrowów jest rozpuszczoną małą zołzom, którą trzeba nauczyć szacunku i godności. Świetna reklama Jednak im dłużej słucham Inary tym sprawa wydaje mi się dużo bardziej interesująca. Ciekawe, kto, na kogo może mieć gorszy wpływ. - Jestem tego pewna - starałam się brzmieć poważnie, ale mogłam się oprzeć zadziornemu uśmieszkowi. – Jedna teraz, gdy mam stać się Lady Carrow nie będą wstanie mi tego zabronić. - przynajmniej tego aż chciałoby się dodać ale po co psuć taką chwilę. Tak, tak młoda panienka Carrow już nie uwolni się ode mnie tak łatwo. W końcu tylko ona wydaje się mieć coś w sobie. Wiem jak, źle to zabrzmi, ale ciekawie będzie obserwować jej przyszłe poczynania.
Ocknęłam się na dźwięk słowa prezent z ciekawością przyglądając się Inarze. To żadna nowość, że to co niepodobna się Deimosowi szczególnie przyciąga moją uwagę. Jednak tego się nie spodziewałam. Zaskoczona spoglądam to na fiolkę to na moją towarzyszkę. –Jesteś pewna? To wyjątkowo potężny dar - oczywiście, że wiedziała co zawiera fiolka. Odpowiednio użyty mógł wiele zmienić…a przynajmniej otworzyć oczy na wiele sprawy. - Jestem ci za niego bardzo wdzięczna moja droga. W zamian będę mogła odwdzięczyć się chyba jedynie eliksirem szczęścia - zaśmiałam się cicho. Oj niedobrze. Zaczęłam być wesoła. Może przesadziłam z tym winem.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]20.12.15 23:24
Inara nie umiała wskazać, czy rzeczywiście była tak przeciwna małżeństwom. Tylko ze względu na szlacheckie naciski i aranżacje, czy utratę - tak ukochanej przez nią - wolności?, czy udział miał w tym obraz jej rodziców, którzy - mimo łączących ich uczuć, rozstali się. Kto mógł jej wskazać choć jedno szczęśliwe małżeństwo? Większość kobiet, które znała, a które zostały uwiązane obrączką na palcu, wydawały się..bezsilne? albo odwrotnie, natarczywe, wylewając gorycz w dominacji wszystkiego, czym mogły zawładnąć. Inara nie chciała należeć do żadnej z tych stron, pozostawiając sobie wolna furtkę wyboru. Tylko...czy ktoś nie zdąży jej zatrzasnąć przed nosem? Czy może zniknie, pozostając w oczach kuzynów zdziwaczałą...starą panną. Nie zdziwiłaby się, gdyby to Deimos był prowodyrem tak uroczej przezywki.
Wino rzeczywiście, powoli, z każdym łykiem rozluźniał mięśnie, które - choć nawet sobie z tego nie zdawała sprawy, zaciskały się sztywno w jej ciele. Nawet palce, do tej pory tak ściśle oplecione wokół nóżki pucharu, teraz ułożyły się niedbale. Słowa Megary zadźwięczały w jej uszach, jakby potęgując ulotne wrażenie, że wszystko może się jeszcze zmienić. Czy jednak tylko zapomnienie było wyjściem?
A wojna...wojny były prowadzone od zawsze i to na froncie każdej niemal dziedziny życia. Od podstawowego znaczenia, z żołnierzami i rycerzami, po te prowadzane w relacjach międzyludzkich. Dominacja - czy na tym opierały się teraz podstawy świata? kto będzie wyżej, kto dotrze dalej, ile więcej się zdobędzie? Im dłużej mieszkała w Londynie, tym mocniej zastanawiała się nad..ucieczką. I choć wiedziała, że tego nie zrobi, że były te jasne światełka, które wciąż utrzymywały ją na powierzchni, nie pozwalając dekadenckiej i mglistej aurze Brytanii - zasypać się. Dlatego - nawet dziś dostrzegała iskry nadziei, może nawet w oczach Megary, gdy odpowiadała na jej łobuzerskie słowa - Zapewne będą próbować. Zawsze próbują - dopowiedziała, nie gasząc wyrazu ust, który nieustannie drgał, jakby popychany niewidzialną falą wiatru.
Dar, który ofiarowała pannie młodej należał do tych szalenie szczerych aspektów decyzji Inary. Wiedziała jaką wartość posiadała zawartość fiolki, ale - dla siebie nie widziała sensu zastosowania.
- Zdecydowanie - pochyliłam głowę, by ułożyć niewielkie zawiniątko na smukłej dłoni Megary - myślę, że będziesz wiedziała co z nim zrobić. I nic mi nie jesteś winna, to podarek, a ja nie umiałabym tego sensownie wykorzystać - bo wciąż nie rozumiem co to miłość - zawitało mi w myślach, choć i tutaj, uparcie przewijało się w głowie jedno imię, którego na głos nie wypowiedziała. Umoczyła usta w alkoholu, by zaraz odwzajemnić uśmiech jasnowłosej - schowaj, bo oficjalny prezent pewnie już przekazał mój ojciec - tym razem pozwoliła sobie przysiąść na jednym z rozstawionych foteli. Uniosła dłoń, by zajrzeć pod zasłonięte materiałem lustro.



The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Inara Carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Buduar 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Re: Buduar [odnośnik]26.12.15 0:41
Ja już chyba wybrałam swoją ścieżkę i na nieszczęście całego świata nie wiąże się ona z cichym czekaniem na rozkaz drogiego męża. Trochę więcej krzyku, trochę więcej krwi i trochę więcej potłuczonych talerzy. Przecież tak nie wiele dzieli obie małżeńskie ścieżki . Ale przynajmniej nigdy nie będę taka jak moja matka. To mogłam obiecać zarówno sobie jak i całemu światu. Nie będzie żadnego jabłka spadającego niedaleko jabłoni. Prędzej wyrwę jabłoń z korzeniami i przeniosę gdzieś na drugi koniec świata.
Od nieustającej walki lub zamknięcia w klatce istniał jeszcze jeden sposób ucieczki. Jedno z najbardziej przerażających i niebezpiecznych rzeczy na świecie. Chodziło oczywiście o miłość. Boże jeśli chcesz mnie ukarać ześlij mi miłość Na samą myśl nie mogłam się nie uśmiechnąć. Ktokolwiek spotkał kiedyś mnie i Deimosa wiedział, że ten scenariusz nigdy nie wchodził w grę. Co prawda mówi się, że miłość przyjdzie po ślubie. No tak ale do tego po trzeba jeszcze dotrwać a to wcale nie jest takie proste. Oczywiście jest jeszcze kwestia szukania miłość w ramionach…innych ludzi. Ale z racji tego, że wolałabym uniknąć kamieni lecących w moją stronę zostańmy przy słodkim i błogim zapomnieniu
- Piękno męskiej głupoty - kącik ust drgnął mi delikatnie. Ale może to i dobrze, może przynajmniej raz wiedzą co robią. W końcu jeśli Inara kiedykolwiek przyznałaby mi się, że myśli o wyjeździe pewnie sama kupiłabym jej bilet. Wszystko dla uratowanie choć jednej duszy z tego szowinistycznego i ponurego piekła. Dla dopełnienia tej lekko feministycznej aury przydałby mi się jeszcze papieros ale niestety w ten nałóg jeszcze nie popadłam. Wszystko jeszcze przede mną zwłaszcza i tak będę musiała się przyzwyczaić do tego ciągłego smrodu. Potrząsnęłam lekko głową narzekając w duchu na temat moich rozmyślań.
Gdy fiolka znalazła się w mojej dłoni od razu zacisnęłam na niej palce. Przez chwilę stałam jeszcze w miejscu przyglądając Inarze z ukosa. Pewnie robiłam to nieświadomie ale miałam wrażenie, że trochę mnie okłamuje. Będzie trzeba się temu lepiej przyjrzeć - przeszło mi jeszcze przez myśl. Bądź pewna, że mądrze go wykorzystam. Jeszcze raz bardzo dziękuję. - odwróciłam się na chwilę by schować fiolkę w bezpiecznym miejscu. W głowie już układałam scenariusze w których eliksir może sporo zdziałać. Gdy ponownie odwróciłam się w stronę mojej towarzyszki ta właśnie zaglądała po lustro. Cała zadrżałam na samą myśl, że zaraz je odsłoni. [b]- Jeśli nie masz nic przeciwko wolałabym żeby zostały zasłonięte [/i]- upiłam kolejny łyk a gdy wino się skończyło po raz kolejny napełniłam swój puchar.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]28.12.15 22:50
Ciche czekanie i w perspektywie Inary wydawało się równie bolesne, co zgoda na szykowany jej przez rodzinę los, bez jakiegokolwiek buntu. Oczywiście, ciężko było ominąć takie refleksje, szczególnie w miejscu, w jakim się znajdowała i postacią panny młodej, której roli - za jakiś czas ona miałaby się wcielić. Świadomość tak ciężka, że ledwie, choć dzielnie nie odzwierciedliła owej wizji przez krzywy grymas na wargach. Przeważyła jednak inarowa porcja pogody, więc zamiast cieni i smętnych komentarzy, kąciki ust rwały się ku górze, raz po raz przeganiając chmurne myśli. Oczywiście wiedziała, że batalia w jej głowie, wciąż trwała, chwilowo jednak umykając przed naporem ciężkiej artylerii uśmiechu. Przynajmniej tak to sobie tłumaczyła.
A pojęcie miłości Inara wciąż traktowała po macoszemu, znając w teorii co oznacza, szanując jej rodzinny aspekt, ignorując tylko część, w której podobno spotykały się ze sobą dwie pokrewne dusze. Tylko..czemu zawsze tyle komplikacji się tworzyło? Spoglądając obiektywnie na swoje dawne postanowienia, rozumiała swoje wybory, choć coś przeszkadzało zgodzić się na wszystko, w co kiedyś uwierzyła.
- ..albo siła - mruknęła, choć powiedział już bardziej do siebie. Znała wielu mężczyzn, którzy kierowali się tą zasadą, choć współcześnie, większość pokrętnie pojmowała swoja naturę. Choć w sumie, każdy miał z tym problem. I..jak widziała, Megara także częściej pauzowała słowa, a wibrujące spojrzenie świadczyło przynajmniej o cięższej tematyce rozmyślań. Prawdopodobnie alkohol przecinał zazwyczaj trzymane na wodzy emocje. Dla pełnego obrazu, brakowało im kilka przekleństwa i rzuceniem butelka o ścianę. I nawet przemknęło jej przez głowę, że plama po winie artystycznie będzie się prezentować na gładkiej ścianie buduaru. Ewentualnie na kanapie. Przenosiła więc wzrok to na butelkę, to na ścianę, próbując powstrzymać dziecinną podpuchę kiełkującą w jej głowie, które kazały kiwnąć głową, gdy jasnowłosa schowała ofiarowaną fiolkę.
Zainteresowanie, które skierowała na zakryte lustra, zaraz przeniosła na przyszłą pannę młodą - nie miałam zamiaru ich odsłaniać, ale..mogę zapytać czemu? - czy wynikało to z faktu bieli sukienki leżącej niedaleko?



The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Inara Carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Buduar 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Re: Buduar [odnośnik]31.12.15 21:14
- Oczywiście -przytaknęłam przenosząc wzrok z Inary na zasłonięte lustra kończąc  na wciąż nie wyciągniętej sukni. - Gdy panna młoda widzi swoje odbicie tuż przed ślubem zamienia się w kamień. To taka stara rodzinna klątwa Malfoyów. A nie chciałabym sprawdzić satysfakcji twojemu kuzynowi. - uśmiechnęłam się wesoło po raz kolejny mocząc usta w czerwonym winie.  Może nie powinnam w tak otwarty sposób mówić o konflikcie pomiędzy mną i Deimosem ale przecież Inara nie była ślepa. Jeżeli nie wiedziała jak sprawy wyglądają to z pewnością miała swoje podejrzenia. Oczywiście cała reszta była  bujdą na resorach ale przecie musiałam coś powiedzieć. Ciężko było się przyznać, że podczas pierwsze przymiarki dostałam napadu paniki i nic nie było wstanie mnie uspokoić.  Skończyło się na tym, że rozbiłam wszystkie lustra w drobnym mak mocno się przy tym kalecząc. Cóż, nigdy nie mówiłam, że jestem silna psychicznie. Przy każdej kolejnej  zasłaniano lustra tak bym więcej nie musiała mierzyć się ze swoimi demonami. Bo tak chyba właśnie było. Widok mnie samej  w sukni ślubnej stanowił mój największy koszmar. Ciężko nie zastanawiać się nad tym jaka będzie jego następna forma. Spojrzałam na Inarę biorąc kolejny łyk. Może to źle, że tutaj była. Nie chciałam by była świadkiem kolejnego ataku jeśli takowy nastąpi. Chociaż może  drugiej strony jej obecność podniesie mnie na duchu i będę miała pretekst by wziąć się w karby.  Kolejny łyk i puchar znów był pusty. Jeśli tak dalej miało to wyglądać mogłam mieć problemy z samym wyjście z pokoju a co dopiero dostaniu się do namiotu. Deimos miał by używanie.  Podeszła do okna pustym wzorkiem przyglądając się lini krajobrazu.  Zaciskając obie dłonie na pustym naczyniu zastanawiałam się nad tym, czy cokolwiek tutaj będzie moje .  Czy już zawsze będę intruzem, kimś obcym kto zawadza na drodze  i przynosi hańbę. Ziemie Carrowów była jednym z najrozleglejszych w całym królestwie.   Gdyby mi choć trochę na tym zależało pod tym względem mogłam się uważać za szczęśliwą. Będę większą ( nie wiem czy to jest dobre słowo) panią niż kiedykolwiek była moja matka i niż będzie moja siostra. Tylko czy cokolwiek tutaj rzeczywiście będzie moje powtórzyłam to pytanie w duchu jednocześnie odwracając się w stronę mojej towarzyszki. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Prawda? - spytała z lekką nadzieją w głosie, że przyzna mi rację jednocześnie podbudowując moją pewność siebie.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]04.01.16 19:21
Chociaż tak szybko otrzymała odpowiedź, nie potrafiła zrozumieć, czemu słowa Megary wcale jej nie usatysfakcjonowały. Zupełnie, jakby pośpieszne wytłumaczenie, powiedziane zbyt szybko, zbyt płynnie, zbyt..lekko? Oczywiście, alchemiczka mogła się mylić i własnie była świadkiem przewrażliwienia, które ją ogarniało od czasu do czasu. Może podchodziła do wszystkiego zbyt emocjonalnie, wszędzie doszukując się zawoalowanej prawdy?
- Dobrze mieć taką klątwę, która wytłumaczy nasz strach - odezwała się może bardziej do siebie, wciąż zaglądając pod ukryte zwierciadło, w którym rysował się fragment oblicza Inary. Mignęła jej nawet myśl, że chciałaby się tak wytłumaczyć nestorowi rodu. Nie mogę wyjść za mąż, bo zmienię się w kamień.... A najbardziej zabawne, a może nawet gorzkie było to, że taki obrót sprawy przewidywała w swoim wypadku. Nie widziała się w roli żony, a na pewno..nie teraz  - ..a kuzyn i tak pewnie by marudził, zastając twój posążek na środku pokoju - odezwała się głośniej, oczywiście żartując na temat Deimosowego podejścia do świata. Dawno nie widziała, żeby dumny profil tego Carrowa, rozjaśnił się szczerym uśmiechem. I choć brzmiało to egoistycznie..może Megara będzie potrafiła to zmienić? ...z drobna pomocą Inarowej fiolki.
Faktem oczywistym była niechęć, jaką darzyli siebie przyszli małżonkowie. czarnowłosa musiałaby być na prawdę ślepa i głupia, gdyby nie dostrzegała takich faktów. A mimo to, nikła nadzieja kusiła, by nie zapominała o mocy, jaka posiadała każda kobieta. Chociaż ciągle nie umiała określić, na czym dokładnie to polegało, była pewna, że wpisane jest to w naturę żeńskiej populacji, niby ostateczna linia obrony..albo ataku.
- ..mój tato mawiał, że jak coś nas nie zabije, to lepiej niech ucieka, bo pożałuje, że tego nie zrobiło - odwróciła twarz ku jasnowłosej, posyłając to samo wesołe spojrzenie, które zapewne widziała u Adriena. Nie miała zamiaru kłamać, nigdy nie była nawet dobra z wróżbiarstwa, ale z czysto inarową pasją, wierzyła, że nawet spotkanie tak rożnych od siebie sylwetek, może przynieść coś dobrego. Tylko..nie wiedziała jeszcze co - jakby kiedyś brakowało ci jakiegokolwiek wzmacniającego specyfiku..daj znać - dodała jeszcze w kontekście poprzednich słów. Wychyliła ostatnią znajdującą się w jej pucharze kroplę wina i spojrzała, na pusta już butelkę - chyba opróżnianie drugiej nie będzie dla nas zbyt pomocne - zaśmiała się, odstawiając kielich na podłogę. Słyszała jakiś zbliżający się szum zza drzwi, krzywiąc się odrobinę na myśl, że oto wpadnie ktoś z rodziny, odkrywając, gdzie Inara się ukryła. Zerknęła na jasnowłosą - chyba zbliżają się po nas wyrocznie - westchnęła raz jeszcze, przez chwilę rozważając pomysł, by zabarykadować drzwi i wzmocnić zaklęciem. Wyobrażała sobie nawet miny kuzynek, które obrywają zaklęciem, psując im fryzury i makijaże. Lekko złośliwy uśmiech wypełzł jej na usta i pozostał na miejscu, wciąż wpatrując się w zamknięte przejście do buduaru. Wiać alkohol podsuwał nie tylko smętne myśli.



The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Inara Carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Buduar 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Re: Buduar [odnośnik]07.01.16 19:47
- Jeśli chcesz to zawsze mogę ci jej użyczyć.  Wystarczy tylko zmienić nazwisko  w podaniach. Nikt się nie zorientuje - uśmiechnęłam się do niej puszczając wesołe oczko. Chyba jednoznacznie dałam już znać, że wszystko było bujdą.  Parsknęłam nagle śmiechem - Pewnie szybko skończyłabym jako sterta gruzu - to dziwne albo to była naprawdę zabawna myśl. To chyba kwestia tego wina. Może powinnam je odstawić bo jeszcze nie dojdę do ołtarza. Wtedy to dopiero zacznie się robić zabawnie. Słuchałam jej dalej wpatrując się w widok za oknem.  Przyjaciele, wrogowie, rodzina  i obcy ludzie w swoich eleganckich strojach zaczęli zalewać ogród. Czemu śluby szlachty muszą być takie duże? Zwłaszcza te zorganizowane z tak wielkim pośpiechem. Pewnie próbowano nadrobić czas zaręczyn pompą samego wesela. To by nawet pasowało.   Po raz kolejny na mojej twarzy zagościł uśmiech. Kto by pomyślał, że w teki dzień jak  dziś będę wstanie to zrobić. - Twój ojciec jest bardzo mądrym człowiekiem- spojrzałam na Inarę i nagle dostrzegłam to niezwykłe podobieństwo do Adriana. Jest jeszcze nadzieją w Carrowach przeszło mi przez myśl. - Będę pamiętać, choć nie wiem czy kiedyś nie pożałujesz swoich słów - dodałam po chwili kątem oka spoglądając na pustą butelkę. Westchnęłam ciężko próbując odpędzić myśli o uzależnieniu. - Nieee- pokręciłam przecząco głową. - Jeszcze zdążę się upić na weselu - w moim przypadku nie było to takie niemożliwe ale teraz tylko uśmiechałam się wesoło. - Godzina wybiła, przedstawienie czas zacząć. Niech Deimos zacznie uciekać –dodałam konspiracyjnie odnosząc się do słów  Inary.
Suknia włożona, włosy spięte, makijaż gotowy. Nie ma już odwrotu. Szkoda tylko, że Inara musiała już uciekać. Może to dobrze, miło będzie zobaczyć jej życzliwą twarz w tłumie  tych ponurych Carrowów.
 

/ztX2
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]15.01.16 20:50
Mija północ. Nie jest to typowy wieczór, wieczór jak każdy inny. Dziś, miesiąc, jeden, drugi po ślubie i czas wyjątkowy, godziny mijajace. Deimos najpierw, tak jak każdego minionego wieczora, nie czekał. Wypił kawę, drink, jeden, drugi, trzeci, wypalił papierosa, skończył pracę i zasiadł w fotelu. Zaproszenie do Averych na bal Nocy Duchów leżało na stoliku. Nie zależało mu, żeby tam się wybierać. To juz predzej ona powinna o to zabiegać. Czy nie dążyła swego kuzynostwa najwyższa czcią? Właściwie zadowolony Carrow, mógł w spokoju przeżyć ten wieczór, bez męczarni na salonach. Przeżywał to na swój sposób, smakujac chwilę za chwilą. Spodgląda na kieszonkowy zegarek. Czy nie myli to spojrzenie? Unosi spojrzenie i zegar nad drzwiami nie mówi nic innego. Godzina już trzecia dochodzi po północy, a Megary jak nie było, tak nie ma? Wytoczył się po schodach na piętro swej żony i zaraz pojął, ze ona nie wróciła na noc. Wzbudziły sie w nim okropne emocje, złość wzburzyła krwią i już wpadł do jej komnaty. Nie sypialnianej, ale odpoczynkiem. Wyciąga różdżkę i zaraz każe przybyć do rąk własnych wszystkim poszlakom. Nie dały mu żadnego obrazu, widać ze Megara zawarła ślady, a moze to po prostu zbyt duża zagadka jak na Dejmosa.
Och, gdyby tylko wiedział, jak jego najdroższa żona robi go w konia. Dziś spędziła noc na Nokturnie, ale to nie była jej pierwsza wizyta tam. Gdyby tylko wiedział, ze chodzi tam częściej niż on. On wszak stronił od tych okolic. Kojarzyły mu się z biednymi ludźmi, z ich ciemnymi twarzami. Wszystkie czarne interesy mógł załatwić zapraszając interesujących go ludzi do siebie do dworku, bądź spotkać się z nimi w jakimś neutralnym miejscu. Niekoniecznie musiał zaraz iść na zabłocone ulice Nokturnu. Właściwie, mógłby udostępnić i jej swoje kontakty, sęk w tym, ze nie podejrzewał jej o zainteresowanie mrocznymi tematami, a po drugie - jeżeli ona szukała tam czegoś przeciwko niemu, nie zamierzał jej w tym pomagać.
Odrzuca śmieci, które wpadły mu w dłonie. Rozjuszony rozgląda się po pokoju w pudrowych kolorach. Nie zapalił światła, więc jedynie światło księżyca wchodzące przez okno. Podwyższona adrenalina zmniejsza poczucie nietrzeźwości. Deimos po jakimś czasie siada w końcu w fotelu i zapala papierosa. Nie mija kwadrans, kiedy drzwi pokoju uchylaja się.
Może myślała, że udało jej się przejść wszystkie zasadzki. Biedna, nie mogła spodziewać się, ze w samym centrum jej bezpiecznego świata będzie czekał na nią on.
-Gdzie byłaś - to ja wita. I papierosów smród. I jego zmęczona, zdenerowaniem napieta twarz, z której zerkaja na nią oczy. Nie, nie zerkaja. One wywiercaja w twarzy bladej Megary, chcąc ja zmusić do mówienia. Mów więc najdroższa.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Buduar
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach