Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Buduar
AutorWiadomość
Buduar [odnośnik]08.12.15 0:00
First topic message reminder :

Buduar

Pokoik urzadzony z wielkomiejskim smakiem lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, zwykle zajmowany jest przez panią domu. Przed weselem może przygotowywać się w nim panna młoda.  


Ostatnio zmieniony przez Deimos Carrow dnia 16.01.16 20:35, w całości zmieniany 2 razy
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491

Re: Buduar [odnośnik]15.01.16 21:52
Sen, chce tylko tego. Uciec w ramiona Morfeusza i zapomnieć o wszystkich okropnościach tego świata. Tam nie będzie krzyków ani nie kończących się koszmarów…nie dam sobie odebrać tego skrawka nadziei. Pozbyłam się przebrania przebiegając się w normalne ubrania  i dopiero wtedy przeniosłam się do Yorkshire. Lekko słaniając się na nogach ze zmęczenia ostrożnie przekręciłam klamkę w drzwiach wchodząc na korytarz. Uderzyła mnie cisza i ciemność.   Żadnego hałasu  świadczącego o jego obecności na dole. Pewnie spał mruczą przez sen imię, którejś z jego panien. Dobrze, bardzo dobrze, tak było najlepiej.  On miał swoje życie a ja miałam swoje i tak powinno zostać. Przecież i tak nic go nie obchodziłam. Uważnie stawiając każdy krok ruszyłam w stronę swoich pokoi. Oprócz snu potrzebowałam jeszcze jednego. Czerwonej cieszy o słodkawym smaku, która miała zapewnić mi spokojny sen.   Po cichu uchyliłam drzwi prowadzące do buduaru. Zanim przekroczyłam próg doszedł do mnie znajomy zapach. Wiedziałam, że tam był zanim jeszcze się odezwał. Szlak - zdążyłam  pomyśleć zanim stanęłam oko w oko swoim ciemiężcą. Nie, nie był nawet tym. Nie odpowiedziałam zajmując się ściąganiem płaszcza i rzuceniem go na najbliższy fotel - Dla czego jeszcze nie śpisz? –odezwałam się w końcu.  Naprawdę chciałam, żeby słychać było w tym pytanie troskę. To mogłoby coś ułatwić. A tak właśnie oskarżyłam go, że udaremnił mi spokojny powrót do…Merseet. Nie nazwę tego miejsca swoim domem nawet gdyby mnie torturowano - Byłam u Leandry, jej stan się pogorszył i poprosiła żebym przyjechała. Nie mogłam jej odmówić. - za dużo słow.  Przy każdym mam wrażenie jakby ktoś wbijał mi szpilkę w gardło. Ale przynajmniej byłam pewna, że w razie konieczności moja wymówka zostanie potwierdzona    Wybacz, powinnam wysłać ci sowę  ale jej stan dopiero co się poprawił a nie chciałam robić Fabianowi  kłopotu i zostawać na noc - Wybacz, przepraszam   w ciągu tych kilku tygodni te słowa przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Wypowiadałam je tak często, że powoli stawało się to nawykiem, ale przynajmniej zawsze mogłam uciec do swoich pokoi. Był wściekły, czułam to. Musiałam stąd wyjść zanim będzie za późno. Ale zaraz….Niby dla czego jest wściekły? Czyżby? Przed moimi oczami pojawiło się wspomnienie mojej dłoni zaciskającej się na krtani pewnej blondynki. To pewnie o to mu chodzi! Tyle, że to się nie działo naprawdę . Miałam coraz większe problemy z rozróżnieniem  co było prawdziwe a co tylko mirażem.  Przejechałam dłonią po twarzy. - Jestem zmęczona, pójdę się położyć. - zabrałam się za odwrót.  Wiedziałam, że nie wytrzymam tej kłótni. Wolałam już teraz wywiesić białą flagę  i uciec niż mierzyć się z jego wybuchem. Nie musiałam tego robić, przecież nikt mnie nie zmusi żebym zapewniała do o swoim żalu i zapewniła o dozgonnej wierności byleby tylko uspokoić jego nerwy. Nie jestem jego żoną, nie jestem  niczym ważnym, nie jestem jego własnością. Niech sam zajmie się swoimi problemami. Dlatego wróćmy do starego porządku gdy ja gdzieś znikam a ty żyjesz sobie tu jakby się nic nie zmieniło. Czy o tak wiele proszę?
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]15.01.16 23:01
Dlaczego nie śpisz. Dlaczego marnujesz pierwszy z dni na zadawanie niewygodnych pytań. Bo nagle przypomniało ci się, ze jesteś jej mężem, ze dostałeś swój obowiązek? Nie, to nie może być to. Jak mało znaczą bowiem słowa innych, w obliczu tego, ze już jemu samemu doskwiera obecność nieobecnosc żony. Czy widział swe małżeństwo w innym świetle, marzy, o czyms innym? A moze po prostu nagle dotarło do niego, jakim ciężarem jest życie bez kobiety. Bo skazany na jedną jedyną, zerwał kontakty z lwia częścią starych, lecz kiedy i ona to opuszcza... jest jedną nadzieja, jej imię to Cynthia.
Na jej słowa wyjaśnienia, Pruchna zirytowany i spogląda na chwilę przez okno. Jak ona śmie tak kłamać. Czy nie należy mu się szacunek, czy nie stara się nie wchodzić jej w drogę? Za dużo wolności i poparła w głupotę. Nalezalo ukrocic te swawole.
-No jasne, przecież wspaniała kuzynka zgodzilaby się by puścić Cię nocą, nawet nie zawiadomiwszy mnie - przestaje trzymac sie w ryzach dobrego wychowania, czy raczej etykiety salonowej. Już nie jest Lady Avery, ale kuzynka, wrogiem, przyjaciołeczką Megary. Czy wszystkie jej słowa wymówki, kiedy podobno była u Leandry i Fabiana, było tak na prawdę jednym wielkim kłamstwem? Nie spodziewał się chyba niczego innego? Chociaż... może jednak. Tej pamiętnej nocy poślubnej Megara obiecywała mu posłuszeństwo. A on, on jej chyba uwierzył.
-Kpisz ze mnie? Nigdzie teraz nie wyjdziesz- macha różdżka, żeby zamknąć drzwi i przekręcić zamek, który się w nich znajduje. Drugim ruchem przywołuje jej torebkę w której pewnie tamta ma różdżke. - Jak bylas taka bardzo zmeczona, należalo zostac u drogich kuzynów. Tylko, że ja coś czuję, że wcale nie byłaś u nich - wzruszaja Dejmosa myśli ramionami, on sam wciąż siedzi w fotelu i spogląda na nią swym cierpiącym nienawiść wzrokiem. - Ostatnio zreszta bardzo dużo wychodzisz Megaro, już prawie wcale Cię nie widuję. Opowiedz mi z kim się spotykasz? Z tym samym co dziś w nocy?- przechodzac do sedna sprawy bawi sie swoją różdżką przesuwajac ja pomiedzy palcami.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Buduar [odnośnik]15.01.16 23:51
Mogłabym do niego podejść, podejść i  cicho prosić żeby przestał. Zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby się uspokoił i żebyśmy mogli iść spać. Gdyby chciał zostałabym  przy nim, jeśli nie zamknęłabym się w swojej komnacie i spokojnie czekała na nowy dzień. Mogłabym ale tego nie zrobię. Nie przeżyje tego po raz drugi.  Poświęciłam tyle godzin by znów móc go nienawidzić…a raczej już nic nie czuć.

-Wiesz, że przecież nikogo nie słucham - wzruszyłam ramionami  udając, że nie zauważyłam jego zachowania.  Jeszcze nie czas by chwycić za broń.   Błagam, żeby to jeszcze nie był ten moment.  Słysząc dźwięk przekręconego zamka miałam ochotę usiąść na ziemi, zamknąć oczy i po prostu to wszystko przeczekać. Nie chce walczyć, nie chce się bronić. Nie mam na to wszystko siły. Przenoszę na niego wzrok próbując zadać mu jedno nieme pytanie po co ci to?   Nie zyska władzy  nademną póki sama mu jej nie oddam.  Wiem, co mu obiecałam. Nienawidzę się za to niemal każdego dni.   Wiem, że nie dam rady tego wypełnić.  Nie jestem jego żoną bez  względu na to ile obrączek wciśnie na moje palce. Powiedziałam NIE!  Nie zareagowałam więcej na żadnego  z jego słów.  Wolnym krokiem przebyłam dzielącą nas odległość sięgając po swoją torebkę  i wyciągając z niej różdżkę. Zamiast celować w niego machnęłam w stronę jednej szafek. Gdy tylko puchar pełen wina znalazł się w mojej dłoni rzuciłam różdżkę na jego kolana. Niech ją sobie weźmie skoro tak bardzo tego pragnie.  Znów chce zrobić ze mnie swoją zabawkę? Dobrze, wszystko dla mojego najdroższego męża. Usiadłam na fotelu  naprzeciwko niego.  Nie będę stała czekając na jego kolejne uderzenie. Nie będę klęczała błagając o wybaczenie. Upiłam pierwszy łyk wpatrując się w dywan. Wiedziałam co ukrywa się za jego słowami. Myślał, że go zdradzam a ja nie zaprzeczyłam  od razu. Nie upadłam na kolana błagając żeby mi uwierzył. W pierwszym odruchu chciałam nawet się przyznać. To może zakończyłoby ten dziwny stan rzeczy. Może oboje bylibyśmy szczęśliwsi. Prawda tu i tak nic nie zmieni.  Trzy słowa wyjaśniające gdzie byłam  spowodowałyby kolejne pytania na, które nie miałam zamiaru odpowiadać. Upiłam  kolejny łyk w końcu podnosząc na niego wzrok. - Nie będę ci się tłumaczyć - sama byłam zaskoczona chłodem własnego głosu. - Cokolwiek powiem i tak mi nie uwierzysz. - upiłam ostatni łyk i odstawiłam puchar. - Może tym razem wypalisz mi znak na czole tak by nikt nie odważył się do mnie zbliżyć? - wbiłam w niego wzrok już się nie bojąc. Już nie mając dokąd uciekać.  Może jak powiem poddaję się to, to wszystko zniknie  i ja wreszcie zaznam chwili spokoju. Jeśli nie…to przynajmniej mogę być z siebie dumna. Jutro rano znów nauczę się go nienawidzić.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]16.01.16 0:13
-Dlatego musimy to zmienić - odparł na jej słowa beznamietne, które jeszcze mocniej by go wzburzyły, gdyby nie to co robi ona. Podchodzi. Nic nie mowi. I niszczy bariere, az przerażony tym Deimos patrzy z niedowierzaniem, jak Megara sobie nalewka wina. Tak jakby rzuciła na niego urok, a moze przynajmniej magicznym petlami go unieruchomila. -Nie będę więcej tolerowal tego, ze znikasz na cały dzień- jak grochem o ścianę, a frustracja rośnie - Jeżeli będzie trzeba, to będziesz miała osobistego ochroniarza który mi będzie zdawał relację z tego co i z kim i gdzie robisz. I wybiorę takiego, którego nie uda ci sie przechytrzyć - może animaga, który będzi się zamieniał w mrówke? To zastraszanie brzmiało już tak jakby nie miał lepszych pomysłów. Ale jest trzecia nad ranem, a on jest naprawdę zmęczony. - Chyba Cię to nie dziwi? - wszak jesteś mądra panienka a w kazdym razie chciałabyś być. - Nie znam dobrego usprawiedliwienia na powrót o trzeciej nad ranem.
Megaro, nie każ Deimosowi posunąć się do rekoczynów. Czekasz na nie? Wygladasz, jakbyś specjalnie go nękała.
-Powiedz mi g d z i e dzisiaj wylazłaś - naciska. Czy gdy usłyszy nazwisko tego z którym ona go chce zdradzać, czy to w czymś przeszkodzi, czy raczej coś ułatwi? - To nie jest zabawne, bo jeżeli niszczysz swój honor, i mój zostanie nadwyrężony - zdenerwował się, wstaje i z tej złości wywraca kufel z winem, a wino przewrócone na stolik skazywać teraz będzie godzinę. Łapie ją za ramiona, szyję ma w tak bliskiej odległości. Wystarczy skręcić ten uparty kark. -Myślisz, ze nie wiem co robisz?
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Buduar [odnośnik]16.01.16 0:58
W duchu uśmiecham się na myśl o ochroniarzu. - To on ci powie, że znikam na całe dnie w ministerstwie? Większość  twoich znajomych dobrze  o tym wie ale żaden jeszcze nie wpadł na pomysł, żeby ci o tym powiedzieć. Pewnie ci głupcy myślą, że znasz mnie choć trochę   Już nic nie robią na mnie jego groźby. Niech gada sobie co chce. Przecież to i tak nic nie zmieni. Oboje jesteśmy zmęczeni i chcemy, żeby to się skończyło. Ale  to on nas zamknął a ja choć miałam różdżkę w ręce nie uwolniłam się.  Chyba nie trzeba już więcej mówić.  Unoszę nieznacznie wzrok słysząc to dziwne pytanie.  Najgorsze jest to, że on ma rację.  Nie byłam zaskoczona. Czyżby zdążyła już go na tyle poznać czy po prostu wiedziałam, że w porównaniu do niego nie mam nic przeciwko kłamstwo .  Dałam się im opętać  i pozwoliła by stały się częścią mnie. Inaczej nie byłabym wstanie ruszyć się  z łóżka. - Oboje znamy ich przynajmniej z tuzin – odpowiadam mu wciąż używając tego dziwnego zimnego tonu głosu. To on chciał tej rozmowy. Pierwszej dłuższej rozmowy od paru tygodni więc ją ma. Wystarczy przecież machnąć różdżką żeby to wszystko zakończyć.  Dalej milczę  pozwalając by poniósł go gniew. Niech się wykrzyczy może w końcu opadnie z sił.  - Już ci POWIEDZIAŁAM - odezwałam się w końcu krótko. Ze znudzeniem obserwowałam jak wino rozlewa się na wszystkie strony  zastanawiając się jakie to wzory przybierze na materiale.  - Nie robię nic złego ani wbrew twojej woli-   wpatrywałam się w niego mówiąc  całkowicie poważnie.  Jeśli chodziło o jego honor mógł być  o niego spokojny. Nigdy przecież nie pozwoliłabym, żeby ucierpiał przez moje wyczyny.  Sama jestem odpowiedzialna za swoje decyzje i nikt nie ma prawa  się w nie wtrącać.  Czując na  sobie jego dotyk przeszywa mnie dziwny dreszcz. Poczułam obrzydzenie do samej siebie, że tak na niego reaguję. Gdy był tak blisko mnie mogłam spokojnie wpatrywać się w jego oczy odpowiadając na gniew chłodem.  Gdzieś z tyłu mojej głowy pojawiło się porównanie do ściany lodu i wzburzonego oceanu ale to nie był moment na poetyckie uniesienia. - Nic nie robię- pokręciłam nieznacznie głową podkreślając swoje słowa. - To ty na mnie krzyczysz.  To  ty to zacząłeś.- sama do końca nie rozumiem jakim cudem mogę wciąż być taka spokojna. Może to wszystko zasługa późnej pory…tak to musi być to.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]16.01.16 12:25
-Oświeć mnie - zachęta do wyliczenia dwunastki, czy parszywej? Megara chyba przeceniała Deimosa. On wszak nie widział właściwie ani jednego wytłumaczenia, które bo to usatysfakcjonowało. Ale daje jej szansę, chociaż mówi słowa cedząc je, kto dałby radę żyć i rozmawiać w taki sposób.
-To może pora, bym zabronił ci wychodzić poza Marseet ? Tego chcesz? Zamknę Cię i przynajmniej bede miał pojęcie gdzie sie podziewasz całymi dniami - wyrzuca ręce w przestrzeń, gestykulujac ożywienie -Nie będę ci przypominał codziennie jakie masz obowiązki, zaniedbujesz je - teraz myśli o wszystkich tych nadziejach które zrodziły sie w jego głowie, kiedy w pierwszy dzień małżeństwa chodzili po okolicy, a ona zauwazala pewne rzeczy, ktore jemujuz umykaly. Jak daleko musiała posunąć jej nienawiść do niego od tamtych dni.
Już nie wspominając ze Deimos najbardziej ze wszystkiego bal sie tego, co mogło zajść dzisiejszej nocy. Tego, ze Megara znalazła sobie kochanka i ze doprawiają rogi Carrowowi.
Jest tak oschla, tak zimna. Kawałek lodu, niczym ten, który ugrzązł w sercu Kaja. Zamarznięte jej serce, jego serce twarde i nieprzystepne, ale... Ale to on z nią chce rozmawiać, więc czy nie jest większym głupcem, czy to jego serce nie okazuje właśnie słabości. Przecież oboje chcą tylko spokoju. Mogl go jej dać, ucieszyłaby sie, wrocila do pokoju i do jutra spala w ciszy.
-Robisz. Chcesz za wszelką cenę zniszczyć nasze małżeństwo i ośmieszyć mnie przed rodziną, która specjalnie wydała Cię za mnie. Ale ja na to nie pozwolę - tu ucisk staje się stanowczo bolesny. - I kiedy jutro pójdziemy na ślub twej siostry, będziesz świeciła wzorem, którego ona nigdy niedoscignie, rozumiesz?
Co jeśli o tym obowiązku jakim są wizyty na ślubie rodziny, także zapomniała? Deimos patrzył uważnie w jej twarz szukajac oznaki czegoś takiego. Jednego ust drgniecia, powieki, policzków zaróżowionych. Daj mu satysfakcje.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Buduar [odnośnik]16.01.16 13:37
- Ktoś z nas musiał stąd uciec - odpowiedziałam praktycznie szeptem. Czułam jak serce zaczyna mocniej bić. To prawda  robi z człowiekiem. Wyzwala falę uczuć która zmiecie tak starannie budowany przez ostatnie tygodnie porządek. - Naprawdę wolisz żebym siedziała całe dnie w czterech ścianach zatruwając twoje powietrze swoją obecnością? Mam udawać, że cię słucham i z wdzięcznością przyjmować choćby najmniejszą oznakę twojego zainteresowania? Chcesz zrobić ze mnie więźnia i co dalej? Nie udawaj, że nagle zaczęłam cię  obchodzić. Powtórzyłam to już milion razy ale powiem  to jeszcze raz.   Nic nie grozi twojemu cennemu honorowi. - gniew. Tak,  coraz wyraźniej zaczęłam słyszeć go w swoim głosie. Powoli zaczął przebijać się przez ścianę lodu ciągnąc za sobą jedynie wojnę. Musiałam się opanować jeśli chciałaś wyjść z tego w jednym kawałku.  On mi na to nie pozwalałam. Prowokował mnie każdym swoim słowem. Dla czego to wszystko nie mogło się po prostu skończyć. - Obowiązki? -  czułam jak moje usta wyginają się w ironicznym uśmiechu. - Jedzenie z tobą posiłków, chodzenie wokół ciebie na palcach i w między czasie patrzenie na opadające liście w ogrodzie nazywasz obowiązkami? Jestem twoją…- żoną ale nie mogłam wypowiedzieć tego słowa na głos- - Jestem człowiekiem  a nie skrzatem domowym wypełniającym polecenia - dodałam szybko mając nadzieję, że Deimos  się nie zorientuje.  Słysząc te oskarżenia skierowane  pod moim adresem zaczęłam cicho się śmiać.  W tym ostatnim geście udało mi się zachować resztkę chłodu. Później czułam już tylko ogień, który wypełnia moje ciało trawiąc je od środka. - Małżeństwo?  Jak mam zniszczyć coś co nigdy nawet nie istniało? Jesteśmy sobie obcy a mieszkamy  tylko dla tego, że tak każe zwyczaj! - skrzywiłam się nieznacznie czując coraz silniejszy uścisk. Po tym pewnie zostanie ślad. Nie rozumiem jak on może tego nie dostrzegać.  Będąc razem mogliśmy liczyć tylko na bolesną śmierć.  Żeby zmniejszyć jego poczucie władzy nademną podniosłam się z miejsca jednocześnie zrzucając z siebie jego dłonie. Chciałam już coś powiedzieć ale wtedy… Astoria . Drgnęłam nerwowo przypominając sobie co mnie czeka za kilkanaście godzin. Mam stać  i wspierać siostrę, mam stać i cieszyć się jej szczęściem.  Patrzyć jak kolejnej bliska mi osoba  tonie z zgniliźnie małżeństwa. Nie zwracać uwagi na jej naiwny uśmiech.  I nie zadawać pytań jak może być taka głupia  i cieszyć się tym dniem.- Jak zawsze - odpowiedziałam  prawie uderzając go tymi dwoma słowami.  Stojąc tak blisko niego spokojnie mogłam mierzyć się z nim spojrzeniem prosząc cicho los żeby w końcu odpuścił. Nie można przecież wiecznie spierać się z prawdą.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]16.01.16 17:37
Deimos nie widzi swej winy. Tego, że i on na żonę nie zwraca uwagi. Nawet kiedy ostatnio odmówiła przyjścia do jego pokoju wieczorem, nie apelował, nie rozkazał jej zmienić zdania. Wzruszył ramionami, uznając, ze już próbował, może kolejny raz zbierze się w sobie za miesiąc. Ona to nie obchodziła. Każdego dnia wolał iść do pracy i nie zadreczać się, wolał nie pytać. Obawiał się wielu rzeczy, a Milburga wciąż nie dawała znaku życia. Chciał to przerwać, zająć myśli czymś nowym. Żona? To coś nowego.
- Nie chcę Cię zamykać, ale jeżeli nie będzie innego wyjścia - odrzuca jej argumenty, chociaż może zapalają niklu płomień zwątpienia. -Zresztą, pozwól że ja ocenie co grozi, a co nie. Jeżeli oceniasz tak samo słabo, jak ocenilaś, zapraszając do nas tego całego niszowego hodowce- z niesmakiem wypowiada się o Skamanderze, który ma trzy konie na krzyż i myśli, ze coś znaczy.
-Twoim zadaniem jest prowadzenie korespondencji z innymi damami, utrzymywanie dobrych z nimi kontaktów, prowadzenie działalności dobroczynnej. Ty zaś, egoistyczna pokrako, znikasz na cały dzień by spotykac sie z kim? Nawet jeżeli byliby to Twoi kuzyni, byłbym niepocieszony. Ich mierność, nie zasługuje na chwilę zainteresowania ze strony Carrowow. A i nawet ich wizyty przeżyłbym, ale ty nie robisz absolutnie N I C dla tego domu- tak się zapamietale wkręcił w to, ze aż powiedział rzecz, która jest chyba znacząca, zważywszy na to co oglądały oczy Megary przed godzinami dwoma: -Mogłabyś przynajmniej odrobine przypominać Rosalie.
I żałował, ze to nie Yaxley poślubił. Życie z nią wydawało się bajką, kiedy porownywał je do tego, co fundowała mu Megara. Rosalie... Rosalie zajełaby się herbatkami, odwiedziłaby go w stajni, spytała czy klienci nie zostali by na kolacji. Megary zaś to nie obchodziło. Ona pewnie nawet nie wiedziała na czym polega jego życie. Wracała zbyt późno, wychodziła zbyt wcześnie, a on - on przecież niezmiennie był na miejscu. Zawsze mogła wrócić. Zbyt wielkimi luksusami ją uhonorował.
Zrzuca jego dłonie ze swoich ramion i dobrze, w ostatniej chwili. Jeszcze moment, a byłby ją udusił.
- Ale jesteśmy małżeństwem. I lepiej postaraj się być lepszą żoną , bo będziemy nim jeszcze przynajmniej pięćdziesiąt lat- groźny palec przed młodą obojętna panienka. Przecież on jej rozwodu nie da.
-A teraz idź spac, nie chce żebyś jutro wyglądała źle. Dokończymy rozmowę po weselu - no tak, niech nie ma siniakow zbyt wielu albo kości połamanych jak idzie do siostry.

Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Buduar [odnośnik]16.01.16 19:02
Nie miał prawa. Nie miał prawa atakować moich przyjaciół i mierzyć ich swoimi irracjonalnymi standardami.  Nie wszystko kręciło się wokół koni, kobiet i złota! Moje serce chciało się już wyrwać z klatki  piersiowej. To już koniec. Teraz byłam pewna, że nie dam rady.  Jeszcze tylko ten raz. Ostania próba, żeby wyjścia z tego z twarzą. Później pozwolę, żeby ogień strawił mnie całą i przy okazji cały Tyn przeklętym dom.  Przełknęłam nazwanie mnie egoistyczną pokraką . Mnie, która robiła wszystko by uniknąć rozmów podobnych od tych. Mnie, która uciekła byleby mógł wieść życie tak jakby do niczego nigdy nie doszło. Przemilczałam nazwanie mojej rodziny mierną choć w moich żyłach płynęła krew największych normandzkich wojowników.- Na co liczyłeś zgadzając się na ten układ? Wiedziałeś jaka jestem albo przynajmniej powinieneś wykazać się tą odrobiną zdrowego rozsądku i to sprawdzić. Chociaż ciebie nie stać nawet na tyle - warknęłam rujnując swój plan poddania się z godnością. - Ten dom nie należy do mnie. Nie mam żadnych powinności wobec niego. Nie jestem Carrowem i nigdy nie będę dodałam wciąż podejmując próby opanowania się. Chciałam już wtedy chwycić za leżącą niedaleko różdżkę otworzyć drzwi i uciec do siebie. Ale wówczas czas się zatrzymał. Rzeczywistość przestała mieć jakikolwiek znaczenie.  Zniknął  już nawet sam Deimos. Zostałam tylko ja  i jego słowa.  Czułam jak ten nóż wbija się w moje serce mocno przekręcając ostrze.  Uchodziło ze mnie życie a gdy już myślałam, że zamknę oczy i zniknę poczułam ból w dłoni. W pierwszej sekundzie nie wiedziała co się stało. Uderzyłam go? Tak, wszystko na to wskazywało. Nie masz prawa tak do mnie mówić! - usłyszałam swój własny krzyk.  Wiedziona dziką furią  zamachnęłam się na niego po raz kolejny. - Do, której z nich mam być jeszcze podobna co?! Mam mieć dobre serce Cynthi i szaleństwo w oczach Milburgi?! Mam być dla ciebie wszystkimi trzema na raz czy każdą  z osobna w zależności od twojego kaprysu! Może dorzucimy do tego jeszcze Lady Rosier i  Deiride żeby było jeszcze zabawniej?! krzyczałam. Już nawet nie pamiętam gdy tak podniosłam głos.  Nie byłam wstanie powstrzymać tego potoku słów.  Biegnij do nich! Na co do cholery jeszcze czekasz! Ta zgraja dziwek chętnie posłucha jaka to jestem zła i niedobra! czułam jak moje oczy zachodzą łzami.  Nie, nie teraz! Błagam nie  teraz! . Chwyciłam swoją różdżkę celując prosto nie w niego. - Nie waż się mnie tknąć! czym prędzej odsunęłam się do niego stając za fotelem. Przede wszystkim musiałam zwiększyć dystans pomiędzy nami. Brzydzę się tobą!- wyrzuciłam się już nawet  i te słowa. Jakim cudem na następny dzień mieliśmy udawać, że nic się nie dzieje? Wspomnienia z pierwszego dnia naszego małżeństwa wydają się teraz tak nierzeczywiste. To była tylko bajka, którą sami  wymyśliliśmy. Coś podobnego nie mogło zdarzyć się naprawdę.  Lekko drżącymi dłońmi ściągnęłam obrączkę i pierścionek zaręczynowy i rzuciłam nimi w niego. - Masz swoje małżeństwo! – nie mogłam załapać oddechu.  Dusiłam się własnymi słowami. Nie miałam pojęcia co mną kieruje. Chciałam już tylko usiąść i zacząć płakać. -  Po weselu każę przenieść swoje rzeczy do domku nad morzem, - poinformowałam go resztkami sił panując nad drżącymi dłońmi. - Teraz się wynoś! - warknęłam na niego wskazując różdżką drzwi. - To wciąż moja komnata. Wynoś się! - powtórzyłam ostrzej. 
[/b][/b]
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]16.01.16 20:24
Co ją tak rozzłościło? Deimos z fascynacją ogląda zmianę na twarzy, nie patrzy jednak długo, bo nagle z nienacka dostaje ręką w swoją twarz. To go męczy, to go zdumiewa. Co ją tak rozzłościło, co jest słabością, na czym jej zależy. Mówiła o nich i nie wiedziała co mówi. Czy przemawiała przez nią złość, czy slabość, czy wiedza. A może powiedziała to tak tylko, tak by wbudzić w nim coś, zaintrygować swoją wiedzą.
- Nie mów tak o nich - mógł tylko powiedzieć, zrobić ruch ręką, kiedy ona nagle wybuchła. Wulkan. Rozrzuca słowa, rzeczy i chowa się za fotelem.
Te obręcze leżą gdzieś pod stopami jego, gdzieś przy szafce nocnej. Megary drżące ciało ujawnia, że i  ona nie może się pozbierać. A on? Na zewnątrz nie okauje tak wiele, w środku jednak coś szaleje. Jak ona śmie. Jak śmie mu rzucać kamienienie pod stopy. Rodowe. Poza tym, przecież to coś symbolizuje, jak jego honor ma na tym nie cierpieć? Jak mają się jutro ładnie uśmiechać do Astorii i Anthonego. Nie może na to pozwolić, zbyt wiele poświęcił. Chociażby wszystkie wymienione damy. Z każdej musiał zrezygnować, żeby dostać j ą, która mu je wszystkie wytykała. Nie lepiej było raz postawić się ojcu, wybrać Rosalie i żyć jak dawniej?
- P o d n o ś to - cedzi, bo nie umie mówić, mógłby się mową zdradzić, że nagle zrozumiał, że wcale nie może nie chcieć jej widzieć, czy zabrać tych obrączek i dać komuś innemu. Na pewno nie chciała posłuchać, dlatego wyjął różdżkę i grozi jej jeszcze raz - P o d n o ś - a jak nie posłuchała, to zaraz jej podciął nogi zmuszając do klęknięcia na ziemi jakimś zaklęciem, którego pewnie nie znała, bo sie nie zna na czarnej magii, bidulka. Przynajmniej teraz zbierze te pierścionki i nie będzie jutro problemu gdzieonesą.  
Wrósł chyba w ziemię, w ten pokój przeklęty, wrósł i ruszyć się nie może. Ona zaś szuka tych pierścionków, a może już ściska różdżkę i gotowa jest go zaatakować. Ale on się nie rusza. Jest sparażliowany. Co zrobił nie tak, kiedy wszystko zniszczył? Czy ojciec wydziedziczy go, kiedy usłyszy, że jednej chrobliwej osiemnastki nie umie upilnować?
Co się dzieje, jej dłoń zaciśnięta na różdżce. I jego uniesione wciąż brwi. S k ą d wiesz. Skąd wie o każdej z wymienionych kobiet? Zna go lepiej niż on ją. Piecze go policzek, oczy płoną wściekłością. Patrzy na nią z góry- Nie ty decydujesz o tym, czy się stąd wyniesiesz czy nie - mówi nagle odzyskując w sobie wszystkie pokłady poczytalności. Wie, że nie może przystać na jej slowa, musi się bronić, atakować, wojować. - Ale właściwie czemu nie. Jedź tam, nie chcę cie widzieć. Jedź nawet teraz, po co masz się zatrzymywać i czekać na durny ślub. Przecież to i tak f i k c j a
Chociaż z tego co wiedział, akurat Anthony był raczej kontent z zawartej umowy. Może tak naprawdę wszyscy powinni się cieszyć, a oni.. oni z jakiegoś powodu nie umieją. Są inni, są uparci. A może po prostu są jedynymi, którzy spoglądają na to racjonalnie. Oni. Nie, nie oni. Tylko ona. On przecież zachowuje się, jakby wraz z przysięgą małżeńską spłynęło na niego błogosławieństwo uczucia wzniecania. Głupiec.
Nie wie co zrobić, czy powinien wyjść? Chce, ale nie ma takiej możliwości, Megara wszak wciąż przez jego zaklęcie na ziemi pochylona. On bije się z myślami. Rusza w stronę drzwi i nagle robi to samo co ona: schyla się do ziemi,  pochyla nad zgubą i unosi jeden z pierścionków, który odbiwszy się od jego ciała, poleciał dalej. Deimos odwraca się do niej i siedzą oboje na ziemi. I jego mrokiem przesiąknięte spojrzenie i jej twarz, czy już płacze? Niechby nawet płakała, a on wzdycha i oddaje jej ozdobę. - Megaro, jeżeli sądzisz, że lepiej będzie jak wyjedziesz - mówi spokojnie, nadzwyczaj spokojnie. Zrezygnowany, bo jak dłużej może walczyć z nią. Ona i tak ma jedną tylko myśl w glowie: unikać go jak tylko może. A i on, on też nie był bez winy. Czeka.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Buduar [odnośnik]16.01.16 21:28
Nie mów tak o nich . Tylko tyle miał na ich obronę. To było takie żałosne. W taki sposób bronił kobiety, które podobno były dla niego cokolwiek wartę. To one miały wywoływać w nim ludzkie uczucia. A on bronił je w taki sposób. W duchu śmiałam się z tego głośno. Deimos i jego damy. Niech sczeźnie w ich objęciach. Mnie już na nim nie zależało. Niech już tylko zniknie z moich oczu. Niech wyjdzie i da mi odetchnąć. Niech do nich ucieknie ja dam sobie sama radę.  Kolejne słowa, które mogły wywołać u mnie jedynie kolejną  salwę śmiechu. Stoję niewzruszona z różdżką wymierzono prosto w niego. Przecież to i tak nie ma żadnej symbolicznej wartości. To po prostu kolejna błyskotka których mam pełno w swoich szkatułkach.  One, zupełnie nic nie znaczą. A jeśli nawet to już się ich wyrzekłam. Niech je sobie zabierze mnie nie są potrzebne.  Powtórzył swoją groźbę a ja wciąż stałam w tym samym miejscu.  Chwilę później czułam jak upadam na ziemię. Zaklęcie mocno przygniotło mnie do ziemi nie pozwalając wstać. Zresztą i tak już nie miałam na to siły. Miałam wrażenie, że jak tylko zamknę oczy naglę przestanę istnieć. Ale może wtedy to wszystko się skończy.  Gniew jednak mnie nie opuścił. Ściskałam swoją różdżkę czując jak z dziwną siłą całe moje ciało sztywnieje. W tej chwili byłam gotowa  na wszystko. Zależało mi tylko na tym żeby zamilkł i żebym już nie musiała czuć jego wzroku na sobie.  Wreszcie usłyszałam to czego pragnęłam. Zgodził się żebym wyjechała. Pozwalał mi zniknąć i już więcej siebie nie oglądać. Tylko dla czego jego słowa nie przynosiły radości? Czemu po ich usłyszeniu nie podjęłam próby teleportacji i w końcu stąd nie uciekłam. F i k c j a to słowo wciąż pobrzmiewało w moich uszach nie dając mi spokoju. Przecież sama tak twierdziłam.  Przecież sama przed chwilą wykrzyczałam mu to prosto w twarz. To dla czego mam wrażenie jakby, ktoś miażdży moje serce? Wydaje się, że to jedno słowo odebrało mi już resztkę nadziei. Czyli teraz pozostaje już tylko cisza i trochę łez. Pierwsze zaczęły spływać po moich policzkach. Wytarłam je zanim jeszcze zdążyły opaść na ziemię. Widząc, że rusza w stronę drzwi niemal odetchnęłam z ulgą. Teraz będę mogła już swobodnie płakać. Tyle, że ja wciąż do końca nie rozumiem dla czego.  Ale on nie wyszedł. Pochylił się a jego dłoni pojawiło się jedno z tych bezwartościowych świecidełek.   Gdy usiał na ziemi odruchowo przetarłam oczy odsuwając się od niego. W ciągu tych kilku chwil wszystko się zmieniło. Dostałam wybór. To ode mnie zależało czy wyjdę stąd i możliwe, że już nigdy nie wrócę. Nie odpowiedziałam. Nie był wstanie wydobyć z siebie głosu. Sięgnęłam po jego dłoń tylko po to by zsunąć z jego palca ślubną obrączkę. Chciałam uwolnić od wszelkich zobowiązań jakie świat na niego nałożył wobec mnie. Mój drugie pierścionek również znalazł się w  mojej dłoni. W końcu zamknęłam wszystkie trzy obręcze w uścisku wzdychając ciężko. - Tak będzie najlepiej. Dłużej nie wytrzymamy. Za dużo kazali nam poświęcić -  mówiłam lekko ochrypniętym od krzyku głosem ale już dużo spokojniej. N a m tak właśnie nam.  Na kilka chwil przeniosłam na niego wzrok. Chciałam mu powiedzieć, że wiem o wszystkim ale przecież był już tego świadomy. - To nigdy nie miało prawa się udać - dodałam pół szeptem opierając głowę o ścianę. Wciąż trzymając obrączki  w dłoni. - Inaczej nie dam rady spełnić swoich obietnic. - ciężko powiedzieć czy mówiłam do siebie czy do niego. Nie ważne, on powinien zrozumieć  o co mi chodzi.
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Re: Buduar [odnośnik]17.01.16 21:07
Nierzeczywistość rzeczy obecnych pochłonęła Deimosa. Wiec on, doprawdy z nią rozmawia, jak z człowiekiem. Chcial jej coś udowodnić, chciał ją skrzyczeć by nie mogła dojść do słowa. Ni było to jednak tak proste. Zadał pytanie, ale odpowiedź go zdumiala.
Chcę więc odejść. Odjechać na sam koniec Shireu, zabarykadowac się w jednym z pałaców,do których on sam nigdy nie jeździł. I co, będą spotykali się na weselach jej rodziny, na chrzcinach jego kuzynów. Aż pewnego razu zapomną jak wyglądali i spotkawszy się gdzieś, nie poznają swoich twarzy. Wizja dość przerażająca, nie dlatego, bo przed rokiem nie znali swoich twarzy - ale dlatego, ze przecież teraz żadnych innych znać nie powinni.
Co też stało się z kamiennym sercem Deimosa, ze na tej posadzce siedząc, nagle podjął decyzję o tym, że nie może jej tak po prostu puścić. Bo czy chodziło tylko o honor i to, ze ona nie pozwala się żonie na podejmowanie takich istotnych decyzji jak ucieczka, czy o to, ze bal sie ojca i jego reakcjami czy czułem ze wraz z jej wyjazdem nastapi koniec jego wladzy. Czy o cos calkowicie innego. Faktem jest, ze kreci glowa i wyjmuje z jej dloni wszystkie trzy pierscionki.
- Sądzę że nie możesz spełnić swych obietnic żyjąc z dala odemnie - wklada jeden z piercionkow na jej palec, na pewno nie było to tak proste, moze jej dloń nie chciala sie mu poddac, a moze to on sam nie byl do konca pewny. Bierze tez drugi pierścień, nie zareczynowy, ale ślubny. Wyprostował kolejny jej palec i spogląda na nią. -Pozatym, może to nie dystansu potrzebujemy. Mieliśmy go ostatnio zbyt wiele.
Tu nastąpi zwrot. Cisza. Wysuwa ten pierscien, kajdany najdroższe. I na jej palec i na swój.
- Nawet jeżeli nie podoba się to tobie, bardziej niż nie podoba się mi. Ja nie dam ci stąd odejść, więc zostań ze mna - to nie brzmi jak rozkaz, to brzmi jak prośba. Jej kwiat najpiękniejszy składa na ręce swej żony on, jednocześnie szukając jej dloni po omacku i znajdując je nieopodal. Całą ją zaraz zaniesie do spania, niech będzie piękna na wesele siostry.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Buduar [odnośnik]17.01.16 22:24
To miało być takie proste. On tutaj a ja tam.  Oficjalnie nikłby niczego nie podejrzewał ale plotki rozniosłyby się w ciągu miesiąca. Byłabym przy nim przy każdej rodzinnej uroczystości a potem zamknęłabym się w swoim raju. Przecież takiego życia zawsze pragnęłam. Gdzieś na odludzi w otoczeniu książek i własnego głosu. Nikt miał mi nie przeszkadzać a ja miałam się poświęcić zmienianiu świata na lepsze.  Nie każdy był stworzony do życia wśród ludzi. Nie każdy był wstanie spełnić oczekiwania innych. Gdybym wyjechała wszystko byłoby takie proste.  Słyszałam jego odpowiedź, czułam jak zabiera mi pierścienie. W tej jednej chwili żałowałam, że od razu nie wrzuciłabym ich do kominka. Wtedy nie byłoby już odwrotu. Chciałam się uśmiechnąć ale nie miałam już na nic siły. Nie byłam wstanie otworzyć ust. Chciałam mu jeszcze tyle powiedzieć bo inne okazji mogło już nie być. Zamiast tego patrzyłam zmęczonymi oczami na jego próby założenia powrotem moich pięknych kajdan . Walczyłam, przynajmniej starałam się walczyć.  Patrzyłam to na niego to na moją dłoń wiedząc, że sobie  nie poradzę. Pozwoliłam by kilka łez spłynęło mi po policzkach.  Słuchałam go, słuchałam każdego słowa. Ta prośba…przez krótką chwilę chciałam  oprzeć się  o jego ramię i poczuć znów tą dziwnie uspokajającą mieszankę zapachów.  Ale wystarczyło mi tylko to, że szukał moich dłoni. Zacisnęłam na nich swoje  palce czerpiąc dziwny spokój z tej krótkiej chwili. Słyszałam swoje ciche westchnięcie. - I znów się coś stanie i znów się pokłócimy. A ja znów będę chciała od ciebie uciec. Uciekanie zawsze wychodziło mi najlepiej - zmęczona nie mogłam już zapanować nad językiem. Ale przypominało to raczej majaczenie przez sen niż konkretną wypowiedź. - Zostanę- potwierdziłam w końcu trochę pewniejszym głosem. - Nie jesteś moim wrogiem Deimos. Ja nie chcę być twoim - dodałam jeszcze. Chwilę później czułam jak unoszę się w powietrzu, moje ręce sam  go objęły. Nareszcie  otoczył mnie znajomy zapach. Przez tą chwilę czułam się dziwnie bezpieczna. Weszliśmy do mojej sypialni a on położył mnie na łóżku. Jego słowa ledwo do mnie docierały ale byłam pewna tylko tego, że chce mnie zostawić. Chwyciłam go za nadgarstek prosząc żeby został dziś zemną, przyznając się do tego, że nie chce być sama. Gdy położył się obok mnie od razu wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Czując jego blisko, jego zapach, jego ciepło mogłam  w końcu spokojnie zasnąć. Jeszcze nie musiałam się martwić co się stanie gdy znów otworzę oczy.

/zt oboje
Megara Carrow
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Buduar
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach