Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Cela zbiorowa

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cela zbiorowa - Page 14 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Cela zbiorowa - Page 14 Empty
PisanieTemat: Cela zbiorowa   Cela zbiorowa - Page 14 I_icon_minitime03.01.16 18:56

First topic message reminder :

Cela zbiorowa

Jedna z największych i najzimniejszych cel w całej Tower. Traktowana jako zbiorowa i tymczasowa, dlatego brak w niej sienników czy nawet krzeseł. Więźniowie siedzieć mogą jedynie, na chłodnych, wilgotnych kamieniach stanowiących jej posadzkę. w rzeczywistości okazuje się jednak, że osadzeni spędzają w niej nawet kilka lat. Jedynym plusem tego miejsca jest brak szczurów. Z nieznanego powodu zwykle omijają celę. Więzienna legenda głosi, że to przez ducha pewnego czarodzieja, którego kiedyś zamurowano tu żywcem. Przeżyć miał dziesięć lat żywiąc się złapanymi szczurami, które zwabiał gwiżdżąc. Faktycznie, w jednym rogu wybudowana jest dziwna, krzywa konstrukcja, która burzy plan idealnego kwadratu, jakim powinno być pomieszczenie. Usłyszeć zeń można gwizd, człowieka, ducha czy powietrza - ciężko orzec.
Trzy ściany celi stanowią grube, kamienne mury Tower, jedną, tę, na której znajduje się wejście, solidna, stalowa krata. Braku tu okien, jedyne światło dają magiczne pochodnie z korytarza, stąd w środku jest dość ciemno. Nieodpowiednia wentylacja powoduje zaś, że w powietrzu unosi się zapach stęchlizny i pleśni.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 30
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Cela zbiorowa - Page 14 X8zJ776

Cela zbiorowa - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Cela zbiorowa   Cela zbiorowa - Page 14 I_icon_minitime03.08.19 21:55

Naprawdę marzyłem, żeby już stąd wyjść. W celi było zimno i ciemno, a ja chciałem znaleźć się w ciepłym i oświetlonym mieszkaniu. Nie potrzebowałem wiele: tylko łóżka i koca, w który mógłbym się zawinąć, uciekając przed złem tego świata. Oczywiście pamiętałem, że moje własne mieszkanie się rozpadło, ale liczyłem na swoich przyjaciół. Kiedy jak kiedy, ale właśnie teraz są mi potrzebni, inaczej całkiem stracę głowę. A muszę być silny, przecież jestem Zakonnikiem! W ogóle powinienem był spodziewać się podobnej sytuacji i być na nią przygotowany. Już nigdy nikt mnie tak nie zaskoczy, będę spać w ubraniach z różdżką pod poduszką. A najlepiej wcale nie będę się kładł spać, nie wiem, opracuję na to jakiś sposób. Na razie nie pozostało mi nic innego jak przyglądać się moim towarzyszom niedoli, którzy wciąż prowadzili ze sobą jakąś rozmowę, ale nie potrafiłem się skupić na wypowiadanych przez nich słowach. Myślami byłem gdzieś daleko, a może blisko, najprawdopodobniej nigdzie. Siedziałem i patrzyłem. Dotarła do mnie dopiero rzucona propozycja Michaela. Gra, no tak, sam to zaproponowałem. Już zdążyłem o tym zapomnieć. Mimo wszystko zmusiłem swój zamglony umysł, żeby skupił się na zasadach – może dobrze mi to zrobi, kiedy tak oderwę na moment myśli od tego, że siedzę w wilgotnej celi w Tower. Poprawiłem się nieznacznie, już drętwiejąc przez to ciągłe siedzenie w jednej pozycji. Wyczekiwałem gry, ale kiedy mężczyzna wypowiedział swoje zdanie, ponownie zmarkotniałem. Zgiąłem palec, przypominając sobie te wszystkie nieudane związki. - Chyba nie podoba mi się ta gra - mruknąłem, wzdychając ciężko. Elyon, tak, ona była dobra w robieniu scen. Mathilda? Mathilda była wyjątkowo spokojną osobą, chyba jej się nie zdarzyło. Nawet kiedy z nią zrywałem, a nie było to szczególnie eleganckie. Anastazja też. Hmm, Anastazja to w ogóle inna historia. - Nigdy nie jadłem szczura - wpadło mi to do głowy, kiedy ponownie zerknąłem w tajemniczy kąt celi. I tak zacząłem się zastanawiać czy przypadkiem to nie będzie okazja, żeby to zmienić, kiedy otworzyły się drzwi celi. Momentalnie wstałem, patrząc z nadzieją na pracownika tego stęchłego miejsca, a kiedy powiedział, że wraz z Michaelem mogę stąd wyjść, momentalnie to zrobiłem, nie oglądając się za siebie.

| zt




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Zawód : Igram ze smokami
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 18
UROKI : 2
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Cela zbiorowa - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Cela zbiorowa   Cela zbiorowa - Page 14 I_icon_minitime06.08.19 1:08

Nott powinien najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie czy miał powody by traktować Mathieu jak wroga. Pomimo tego, że zdradził, opuścił bez słowa… Cholera jasna. Rosier dokładnie wiedział czym Percival sobie zasłużył na nienawiść, dlaczego był zdrajcą, choć nie rozumiał jakie były powody ku temu. Nigdy najpewniej tego nie zrozumie i nie dane mu będzie w odpowiedni sposób pogodzić się z tą myślą. Może i pogrzebał w Stonehenge swoją przeszłość, może i złamał zasady i całkowicie spalił za sobą mosty… ale nadal nie zniszczył wspomnień, bo choć mógł się pozbyć własnych, w głowie Rosiera nadal mogły przewijać się obrazy chwil, kiedy dzielili pasje, spędzali czas, kiedy… byli przyjaciółmi. Tamte wydarzenia, kiedy Percival został zdrajcą nie dotyczyło jego, wtedy nie siedział z nimi przy stole, oficjalnie nie popierał Czarnego Pana, wtedy wszystko wyglądało inaczej. Wtedy był niewinny, nie tak, jak teraz. Każdy podejmował swoje decyzje, każdy miał prawo do wolnej woli i każdy odpowiadał za swoje własne grzechy.
Jego wypowiedź nie była kłamstwem, zwyczajnie prawda została ubrana… w odpowiednie słowa, a to akurat było całkiem dobrą cechą. Percival znalazł się na Pokątnej podobnie jak on, aż dziw, że zamiłowanie do wieczornych spacerów też można uznać za ich wspólną cechę. Później sprawy potoczyły się całkiem zaskakująco. Czy zamaskowany, tchórzliwy czarodziej ukrywający się pod peleryną również był tam przypadkiem? A może ten drugi mężczyzna wcale nie planował atakowania Rycerzy? Nott nie dosłyszał nawoływań do rzucenia różdżki. Przynajmniej policja nie dokonała większych zniszczeń niż oni sami. Słysząc jednak nazwisko Croucha… skrzywił się nieznacznie. Po ostatnich wydarzeniach niespecjalnie pałał do tej rodziny sympatią.
- W rzeczy samej… – odparł tylko na jego słowa, a później przesunął wzrok na chętnych do gry. W zasadzie nie miał w zwyczaju brać udziału w takich „atrakcjach” i tak było i tym razem. Pokiwał głową z dezaprobatą, gra sprowadzała się do gadania, a on nie lubił tego robić, ani tym bardziej nie chciał wchodzić z nimi w bliższe relacje. Machnął ręką, nie zamierzając nawet odpowiadać na pytanie. Tym bardziej, że niedługo po tym jeden z nich mógł już wyjść, choć w zasadzie chyba obaj mogli. Mathieu nie przejął się nimi zbytnio, wbijając spojrzenie ciemnych tęczówek prosto w twarz Percivala.
- Masz chyba ostatnio sporo… wrogów. Myślałem, że dlatego tu jesteś. – powiedział w końcu, kierując swe słowa do Notta. Wydziedziczony musiał zmienić nazwisko, ale dla Rosiera i tak pozostanie Percivalem Nottem, a nie jakimś tam… Blakem. Niemniej jednak, o problemach słyszało wielu, a historie ze Stonehenge rozeszły się dość szybko i krążyły dosłownie wszędzie. Nawet Elise wydawała się być markotna na spotkaniu, kiedy zaczęli rozmawiać o smokach. – Plotki szybko się rozchodzą. – dodał jeszcze, wzruszając ramionami. Wolał jednak nie mówić mu o kuzynce, tym bardziej, że był już zaręczony z inną kobietą. – Szkoda, szkoda, szkoda… Nie będziesz na moim ślubie. – mruknął, przesuwając zmęczone spojrzenie na kraty. No tak, byli kumplami, przyjaciółmi, dobrze urodzonymi, to naturalne, że Percival Nott musiał być na jego ślubie… za to Percival Blake już niekoniecznie.





Mathieu Rosier

Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : Auror
Wiek : 34
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 24
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Cela zbiorowa - Page 14 1yGOSmf

Cela zbiorowa - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Cela zbiorowa   Cela zbiorowa - Page 14 I_icon_minitime07.08.19 17:37

Michael z rozbawieniem uśmiechnął się, gdy Florean zgiął palec. No tak, ta gra polegała przecież na zawstydzaniu się nawzajem (i przynajmniej Fortescue miał jakąś kobietę, której chciało się na niego krzyczeć. Był ciekaw, co w tematach sercowych mają do powiedzenia paniczowie. Jednak, ku jego rozczarowaniu, Rosier po prostu zignorował ich grę. No tak, pewnie tacy jak on nie bratają się z plebsem. Tonks zdusił w sobie narastającą niechęć do Mathieu. Nie wiedział, czemu Blake rozmawia z nim tak... prawdomównie, nie znał w końcu Percivala na tyle, aby wychwycić nutę uważności w jego głosie.
W dodatku Florean nieświadomie powiedział coś bardzo trafnego. Tonks skrzywił się lekko na wspomnienie pewnego poranka po pełni, kiedy obudził się w towarzystwie zagryzionego truchła szczura. Nie był wtedy w pełni sobą, był bestią, ale i tak postanowił zagrać w grę uczciwie. Zgiął palec, mając nadzieję, że Fortescue jest zbyt przerażony by pamiętać tę noc w celi z detalami, a arystokraci zajęci sobą.
W międzyczasie podsłuchał wiadomość o ślubie Rosiera, nieświadom, że oto dowiaduje się o czymś przedpremierowo i przed czytelnikami "Czarownicy". Nie był jednak ciekaw szczegółów ożenku, nie teraz. Interesował się historią magii i w normalnej sytuacji interesowało by go z kim nawiązują (lub utwardzają) sojusz Rosierowie, ale teraz był zmęczony, ranny i chyba przeziębiony. Czuł ból w gardle i igiełki w nosie, a poparzenia po walce nadal piekły boleśnie. A na domiar złego, został poniżony w grze planszowej, którą sam zainicjował.
-Nigdy nie... - zaczął niepewnie, bo wena go opuściła. Nie spalił żadnego budynku? Przywołanie takiego przykładu byłoby nawet zabawne, ale w sumie okrutne względem Floreana. Zmagał się z brakiem pomysłów, gdy otworzyły się drzwi. Znał procedury, więc jeszcze zanim pracownik aresztu się odezwał, Tonks był gotowy na wyjście albo kłótnię.
-Nieważne... - mruknął do Floreana i wstał szybko. Odetchnął z ulgą, gdy zaproszono ich na przesłuchanie - nastawił się jednak nie na odpoczynek, a na długie minuty składania zeznań.
W końcu, opowiedziawszy funkcjonariuszom wszystko o wydarzeniach na Pokątnej, wyszedł na świeże powietrze. Padał dziwny deszcz, a w ramię pacnął Michaela biały kryształ. Auror był zbyt zmęczony, aby zwrócić uwagę na wyjątkowe zjawisko atmosferyczne, ale odruchowo włożył kryształ do kieszeni i wreszcie udał się do domu.

/zt




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 25
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Cela zbiorowa - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Cela zbiorowa   Cela zbiorowa - Page 14 I_icon_minitime09.08.19 20:47

Obezwładniające uczucie zmęczenia dokuczało mu coraz dotkliwiej, oblepiając go niczym lepki, unoszący się w powietrzu zapach wilgoci i strachu. Nie był senny - na pewno nie byłby w stanie zasnąć tutaj, w miejscu po brzegi wypełnionym ludźmi Malfoya - ale znużenie, wspinające się po jego klatce piersiowej i wypełniające szczelnie miejsce zwolnione po wyparowującej z krwioobiegu adrenalinie, skutecznie utrudniało mu zebranie w całość porozrywanych strzępków myśli. Nie zwracał uwagi na zdziwione spojrzenia posyłane mu przez Tonksa, nie silił się też na ich interpretację; przez moment próbował śledzić zasady przedstawianej przez niego gry, ale już pierwsza kolejka wywołała w jego umyśle nieprzyjemny zgrzyt. Wspominanie Isabelle było ostatnim, czego w tamtym momencie potrzebował; nie chciał zastanawiać się, jak zareagowałaby, gdyby dotarła do niej informacja o jego tajemniczej śmierci w celi - ani myśleć o fakcie, że jeżeli rzeczywiście nigdy stąd nie wyjdzie (perspektywa, nie aż tak bardzo nieprawdopodobna, rozeszła się po jego języku nieprzyjemnym, kwaskowatym posmakiem), nie będzie mu dane poznać mającego narodzić się wkrótce dziecka. - Ja też chyba spasuję - mruknął, opierając się plecami o chropowatą ścianę i nie rozprostowując nawet palców.
Drgnął niespokojnie, gdy otworzyły się drzwi celi, żaden ze strażników nie wywołał jednak jego nazwiska. No tak - logicznym było, że auror i właściciel zaatakowanej lodziarni zostali wyprowadzeni jako pierwsi, a chociaż miał ochotę zerwać się na równe nogi i zażądać natychmiastowego zwolnienia z aresztu, zdrowy rozsądek podpowiedział mu, że nie powinien zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Zresztą - bez wsparcia Nottów za plecami nie bardzo miał już czym szafować, skąpe argumenty zostałyby zapewne wykorzystane przeciwko niemu.
Gdy zostali sami, ponownie przeniósł spojrzenie na Mathieu. Wcześniejsza obserwacja nie pozwoliła mu na wysnucie żadnych sensownych wniosków, możliwe, że Rosier rzeczywiście znalazł się tutaj przypadkiem. - Gdyby dopadli mnie moi wrogowie, raczej nie ucinalibyśmy sobie teraz swobodnej pogawędki - odpowiedział z przekąsem, unosząc wyżej brew. Zastanawiał się, jak wiele wiedział mężczyzna - i o jakich wrogach właściwie mówił? O Rycerzach, czy pozostałych Nottach, wściekłych, że zrobił z nich pośmiewisko? Być może nie miało to znaczenia, jedni i drudzy znajdowali się niepokojąco blisko siebie - przynajmniej jeśli chodziło o poglądy. - Plotki, tak? Co właściwie słyszałeś? - zapytał z nutą zainteresowania w głosie. Rozluźnił się nieco, stwierdzając, że nawet jeżeli Mathieu planował go zabić, to wyglądało na to, że nie zamierzał zrobić tego w ciągu najbliższych pięciu minut. Odetchnął, prostując nogi w kolanach i wyciągając je przed sobą. - Nie widziałem cię na szczycie - bardziej stwierdził, niż zapytał - choć w jego głosie pojawiła się pytająca nuta.
Słysząc następne słowa czarodzieja, gwizdnął cicho. Kiedyś - jeszcze kilka tygodni temu - rzuciłby w jego kierunku podszytym przyjacielską złośliwością żartem, następnie gratulując mu zaręczyn, ale teraz wydało się to nie na miejscu - i to całkiem dosłownie, zatęchła cela znajdowała się tak daleko wizji beztroskiego wesela, jak to tylko było możliwe. - Tak naprawdę to nigdy nie przepadałem za ślubami - powiedział, właściwie zgodnie z prawdą. - Kim jest nieszczęśliwa wybranka? - zapytał po chwili, jednak bez złośliwości; mógł być to jedynie płatający figle słuch albo iluzja tworzona przez odbijający się od ścian pogłos, ale wydawało się, że między głoskami zadźwięczało rozbawienie.





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Zawód : Igram ze smokami
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 18
UROKI : 2
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Cela zbiorowa - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Cela zbiorowa   Cela zbiorowa - Page 14 I_icon_minitime11.08.19 23:34

Granie z obcymi, którzy rzucali w jego kierunku krzywe spojrzenia tylko ze względu na nazwisko było ostatnią rzeczą, jaką chciał robić w tej przeklętej celi. Sam fakt obecności Percivala był dla niego wybitnie intrygujący. Nie był pewien co do jego słów, może rzeczywiście trafił tu przypadkiem, a może po zdradzeniu rodu i Czarnego Pana trafił właśnie w to miejsce, bo pomagał przeciwnikom? Nie wiedział co powinien sądzić o jego historii, choć opisanej dość lakonicznie. Podobnie jak Rosier, Blake nie wdawał się w szczegóły, nie mówił dokładnie, nie opisywał… Prawdę mówiąc nie dziwiło go to. Percival miał całe setki powodów, aby patrzeć na byłego przyjaciela podejrzliwie. Informacje rozeszły się bardzo szybko, a plotki potęgowały się z podwójną mocą. Niemniej jednak, uznał drążenie tematu za zbyteczne, tym bardziej, że chwilę później los dał im szansę na zwykłą rozmowę, powiedzmy w cztery oczy.
- Słuszna uwaga… – stwierdził tylko. Najwyraźniej zmęczenie zaciemniało jego logiczne myślenie, bo Percival miał racje. Wrogowie, jacykolwiek by nie byli, nie wysłaliby go do Tower tylko skrócili o głowę. Mathieu miał prawo do takich logicznych potknięć, był naprawdę wymęczony, a do tego było mu cholernie zimno. Odchrząknął nieco. – Plotki, że jesteś zdrajcą… Wydziedziczyli Cię, obstawiam, że nie bez powodu. Nie wnikałem w szczegóły, niespecjalnie dawałem temu wiarę. – dodał tylko, aby była jasność w tej kwestii. O wydziedziczeniu Percivala wiedzieli chyba wszyscy, a plotki o byciu zdrajcą i tym podobnych sprawach były naturalną kwestią. Wielu zaciekało jaki był powód jego wydziedziczenia, więc w zasadzie nie minął się z prawdą. Przecież nie powie mu o tym co było na spotkaniu, to byłoby wkopaniem samego siebie w niezłe bagno.
- Na szczycie? A co miałbym tam robić… Wiesz, że swoje życie oddałem smokom i takie zgromadzenia jak szczyt leżą poza kręgiem moim zainteresować. – zaśmiał się lekko. Nie był na szczycie, bo jeszcze wtedy nie stawiał pierwszych kroków wśród Rycerzy. Nie było go tak, choć mógł być i z pewnością dowiedziałby się całkiem sporo. Stawiał na bezpieczne karty w tym momencie. Percival wiedział doskonale jak Rosier oddany był smokom i jak bardzo uwielbiał to, co robił. Nie było powodów, aby myśleć inaczej czy podejrzewać go o niecne plany. Przynajmniej nie tym razem.
- Dobrze, że ja przepadałem… – stwierdził ironicznie. Sam nie lubił tłumów, nie lubił ogromu towarzystwa. Spędy, zgromadzenia, bale i inne takie atrakcje były dla niego męczarnią. Rosier zawsze był skryty, zawsze trzymał się z boku i odzywał wtedy, kiedy musi. Nie lubił wnikać, drążyć tematu czy interesować się zbytnio. Tematów do rozmów było wiele, a on tak naprawdę potrafił rozkręcić się jedynie, kiedy mówił o smokach. – Isabella Selwyn. –odparł krótko. – Polityka, jak się zapewne domyślasz. Niespecjalnie nadaję się do roli męża. – dodał. Blake miał rację. Isabella nie będzie z nim szczęśliwa, bo na dłuższą metę jego charakter okazywał się przeszkodą nie do przebicia. Chyba, że naprawdę będzie miała tyle sił, żeby cierpliwie próbować rozbić jego skorupkę i dojrzeć prawdziwego smoka w jego wnętrzu. To jednak nie będzie proste, ani też łatwe… Miał nadzieję, że nie będzie czuła się nadmiernie skrzywdzona tym wszystkim. – Czemu to wszystko się tak spieprzyło, co? – spytał. Raczej chodziło o Percivala i jego „odejście”, zdradę, jak zwał tak zwał. Rosier stracił przyjaciela i to nie było wcale przyjemne uczucie.




Mathieu Rosier

Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 25
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Cela zbiorowa - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Cela zbiorowa   Cela zbiorowa - Page 14 I_icon_minitime02.09.19 18:00

Nie był pewien, czy była to kwestia abstrakcyjności rozgrywającej się przed jego oczami sceny, czy może wina otumaniającego umysł zmęczenia, ale początkowo naprawdę nie rozumiał: dezorientacji malującej się na twarzy Mathieu, tego, jak w ogóle znaleźli się w tej sytuacji, ani słów, które wydostawały się spomiędzy jego ust, ledwie widocznych w oblepiającym celę półmroku. Prawda, z jednej strony oczywista, z drugiej – sprytnie ukryta, zaczęła docierać do niego dopiero wraz z upływem czasu, przychodząc razem z zaskakującą realizacją, że to, czego dopuścił się w trakcie październikowego szczytu – dla niego samego będąc nieuniknionym finałem trwającej tygodnie (jeśli nie lata) wewnętrznej walki – dla całej reszty pozostawało całkowitym zaskoczeniem. Czy rzeczywiście krył się ze swoimi poglądami tak dobrze, że absolutnie nikt z jego bliskiego otoczenia nie spodziewał się odwrotu? Wydawało mu się, że nie, ale wiedział też również, że w ciągu ostatnich miesięcy odsunął się niemal od wszystkich; łącznie z Mathieu Rosierem. – Cóż, wygląda na to, że chociaż raz plotki okazały się prawdziwe – odpowiedział cierpko, nie wdając się jednak głębiej w dyskusję na temat jego własnej zdrady. Przez moment chciał – zapytać, kogo właściwie zdradził, wiedział już jednak, że dawny przyjaciel albo naprawdę nie był częścią Rycerzy Walpurgii, albo zachowywał się bardzo ostrożnie; jakakolwiek nie byłaby prawda, istniało bardzo niewielkie prawdopodobieństwo, że wpadłby w tę pułapkę.
A sam Percival nie był pewien, czy chciało mu się ją zastawiać.
Spojrzał na mężczyznę z nieskrywaną konsternacją, gdy jego śmiech – cichy, jakby chropowaty – rozniósł się po opustoszałej celi. – Twój nestor podzielał to zdanie? – zapytał ze szczerym zainteresowaniem; spotkania przedstawicieli arystokracji w Stonehenge należały do tradycji, celebrowanej bez względu na to, czy przejawiało się zainteresowanie polityką, czy też nie; nawet jego kuzynki pojawiły się tam u boku ojca. – Byłeś poza krajem? Gdzie? – podjął po chwili, ciekaw zarówno, jakie ważne interesy powstrzymały Mathieu przed stanięciem u boku rodziny, jak i szczegółów jego wyjazdu. Smoki od zawsze były czymś, co ich łączyło; obaj na pewien sposób poświęcili im życie, choć wątpliwym było, by mieli jeszcze kiedykolwiek wziąć udział we wspólnej wyprawie.
Uśmiechnął się z przekąsem, słysząc ironię, dźwięczącą między głoskami; przez chwilę miał ochotę odwołać się do przeszłości, wspominając te wszystkie sabaty, w trakcie których wpadali na siebie w najbardziej odosobnionym punkcie posiadłości, żeby ćmić drogie cygara z dala od reszty towarzystwa, ale powstrzymał się w ostatnim momencie – te wspomnienia były martwe, a rozgrzebywanie ich nie mogło im przynieść niczego dobrego. – Jeśli cię to pocieszy – odezwał się po kilku sekundach milczenia; w jego głosie pobrzmiewała mieszanina sarkazmu i aż za bardzo prawdziwej goryczy – to raczej na pewno nie spiszesz się w tej roli gorzej niż ja – dokończył, stwierdzając ostatecznie, że nie miał nic do stracenia. Miał ochotę go o nią zapytać – był w końcu częścią ich świata, czy wiedział, jak sobie radziła? – ale zbyt bał się odpowiedzi. – W każdym razie – gratulacje – dodał głucho, głosem tak samo pustym, jak puste były w jego mniemaniu polityczne małżeństwa; z drugiej strony – nie mógł nie zauważyć, o ile prostsza byłaby jego sytuacja, gdyby jego i Isabelle również łączyła wyłącznie polityka.
Tym razem to on zaśmiał się szorstko, gdy od ścian celi odbiło się kolejne pytanie; to samo, które zadawał sobie setki razy, zarówno przed, jak i po dniu, w którym wszystko, co znał, wywróciło się do góry nogami. Odpowiedź, wbrew pozorom, była jednak żałośnie wręcz prosta. – To wszystko było popieprzone od samego początku, Mathieu – stwierdził zwyczajnie, wzruszając ramionami. – Po prostu w pewnym momencie przestałem udawać, że wcale mi to nie przeszkadza – uzupełnił po dwóch krótkich oddechach, pozostawiając dawnemu przyjacielowi wolne pole do interpretacji jego własnych słów, orientując się, że właściwie było mu wszystko jedno, jakie wyciągnie z tego wnioski.

| zt





as my story came to a close I realized
I was the villain all along


Ostatnio zmieniony przez Percival Blake dnia 08.09.19 23:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Zawód : Igram ze smokami
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 18
UROKI : 2
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Cela zbiorowa - Page 14 Empty
PisanieTemat: Re: Cela zbiorowa   Cela zbiorowa - Page 14 I_icon_minitime08.09.19 23:38

Podejrzenia wobec Mathieu były całkowicie uzasadnione. Percival był bliskim przyjacielem, znał Tristana i z pewnością wiedział o poglądach Rosierów bardziej niż ktokolwiek inny. Nic dziwnego, że Mathieu był dla niego tak samo podejrzany jak większość osób. On sam jednak wolał się z tym nie afiszować. Popierał stwierdzenie, że to powód do dumy, jednakże dopóki mógł wykorzystać to na swą korzyść, rozgrywał grę wedle własnych zasad. Nikt nie mógł mu dyktować tego, w jaki sposób postąpi, aby osiągnąć cel. A wszyscy wokół wiedzieli, że Rosier był uparty w dążeniu do realizacji postawionych sobie zadań. Tak samo Percivala nie powinno dziwić to, że Mathieu posłużył się słowem zdrajca. Czy jednak w tym przypadku odnosiło się do samego Czarnego Pana? Dla niego było to bardziej osobiste, wszak działania Notta sprawiły, że zdradził również przyjaciela, odsuwając się od niego i niszcząc coś, co było budowane długimi latami.
- Wolałbym, żeby tak nie było… – odparł, wzruszając ramionami. Nott był mu bliski, niewielu takich przyjaciół miał w życiu, dlatego początkowo nie mógł uwierzyć, że Percival został wydziedziczony, że stał się zdrajcą. Dopiero późniejsze wydarzenia, zasłyszane rozmowy i sytuacje wyjaśniły mu co nieco. Początkowo jednak przeżył szok, zupełnie tak, jakby zdradził go ktoś należący do bliskiej rodziny. Czy przywykł? Nie. Do tej pory było to dla niego zbyt trudne, aby zrozumieć.
-Czy podzielał? Nie wiem… – odpowiedział cicho, marszcząc brwi. Nie mógł być na szczycie, więc Tristan z całą pewnością nie będzie miał o to pretensji. – Byłem we Francji. Wyjazd przedłużył się z powodów niezależnych. Na pewne sytuacje nie mamy wpływu. – dodał. Nie musiał się tłumaczyć, jednak to nie było tajemnicą. Rosier darzył Francję ogromnym sentymentem, lubił tam przebywać, a tym razem kwestia jednego smoka zatrzymała go nieco dłużej niż zakładał. Nie żałował jednak, spędy i polityczne spotkania nie były jego ulubioną formą rozrywki, o czym Percival doskonale wiedział.
Obaj najwyraźniej mieli podobne podejście, a skoro Percival twierdził, że spisałby się słabo w roli męża… Zapewne miał rację. Mathieu nigdy nie przepadał za instytucją małżeństwa, ani tym bardziej za politycznymi małżeństwami, które z jakimkolwiek uczuciem miały niewiele wspólnego. Nie liczył jednak nigdy na to, że pewnego dnia los pozwoli mu na miłość, takie osoby jak on nie były do tego zdolne. Nigdy jednak mu to nie przeszkadzało.
- Zobaczymy co przyniesie los. – mruknął tylko. Przeszłość była im znana doskonale. Teraźniejszość przeżywali w tej chwili. Przyszłość była jedynie mglistą wizją, która mogła zmienić się w każdej sekundzie, zależnie od nawet najmniejszej podjętej decyzji. Może faktycznie powinien zaakceptować to, że odejście Percivala było właśnie tą decyzją, ostateczną, którą kierował się, aby osiągnąć szczęście. Sam Nott za chwilę dopowiedział to… Podjął ścieżkę, swoją własną drogę ku przyszłości i choć teraz nienawidziło go wiele osób, a kolejne tyle pragnęło jego śmierci… Najwyraźniej był z tym szczęśliwy, podążając drogą, którą sam sobie wybrał.
Drzwi szczęknęły, a Mathieu poderwał głowę. Strażnik zjawił się właśnie po niego. Podniósł się z zimnej posadzki i rzucił przeciągłe spojrzenie w stronę Percivala.
- Obyś był szczęśliwy, podążając wybraną ścieżką… – rzucił do niego, odwracając jeszcze na moment głowę w drzwiach. Strażnik zaprowadził go na przesłuchanie, a kilka godzin później Mathieu opuścił Tower of London.

ZT




Mathieu Rosier

Powrót do góry Go down
 

Cela zbiorowa

Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Tower of London-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20