Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kuchnia
AutorWiadomość
Kuchnia [odnośnik]26.11.12 1:12
First topic message reminder :

Kuchnia

Kuchnia po odbudowie stała się taka, jak kiedyś zapewne była i cała chata: niewielka, czysta, schludna, przytulna i utrzymana w jasnej kolorystyce, można rzec, że w typowo angielskim stylu. Zdecydowaną większość przestrzeni wypełnia pomalowany na ciepły, jasny kolor solidny, drewniany stół, otoczony wianuszkiem krzeseł - te jednak są ciemne i na pierwszy rzut oka widać, że pochodzą z dwóch niepełnych kompletów; razem tworzą jednak dość estetyczną całość. W kuchni znajduje się całe wyposażenie, które niezbędne jest do przygotowania posiłku. Szafki - zarówno wiszące jak i stojące - są w takim samym ciepłym, stonowanym kolorze co stół. Pierwsza z nich, znajdująca się przy drzwiach, mieści w sobie różnobarwne kubki. Każdy Zakonnik może znaleźć tam kubek opatrzony odrobinę koślawymi literami układającymi się w jego własne imię. Na drzwiach do malutkiej spiżarni przytwierdzone zostały haczyki, na których wiszą kolorowe ścierki kuchenne, niektóre z nich w dość fikuśne wzorki. Pod sufitem gdzieniegdzie przywieszone zostały suszące się zioła i kolorowe szkiełka, które wraz z zasłonami w kolorze przyjemnej dla oka żółci nadają kuchni domowej przytulności. Pomieszczenie oświetla zwisająca z jednej z sufitowych belek samotna lampa w kolorze butelkowej zieleni. Również tutaj, jak w prawie że całej chacie, można spotkać małe, świetliste leśne stworzonka przypominające patronusy - niewątpliwie ktoś zakupił je na Festiwalu Lata i postanowił wypuścić w kwaterze Zakonu. W

W tym pomieszczeniu znajduje się myślodsiewania
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 19 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kuchnia [odnośnik]29.10.20 20:43
The member 'Keat Burroughs' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 61
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 19 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kuchnia [odnośnik]05.11.20 20:59
Nie potrafił powstrzymać się przed spontanicznym śmiechem wyznanie Keatona. Nie miał pojęcia czy to był żart czy mówił poważnie. Wierzył, że mężczyzna miał odnaleźć swoją miłość dość szybko. Był w końcu przystojnym i silnym mężczyzną. W dodatku po tej dobrej stronie. Która dama nie chciałaby takiego bohatera? Kobiety w końcu wolały tych odważnych o szczerym sercu.
Nic jednak nie zmieniało tego, że czarodziej postanowił wypowiedzieć wojnę. Za tę wojnę musiał więc odpowiedzieć! Atak poszedł nie tylko z jego strony, ale też ze strony innych. Na widok białego afro, Anthony ponownie się zaśmiał. Tego właściwie się nie spodziewał! Idealne zaklęcie na taką okazję! Macmillan nawet zaczął rozmyślać czy nie powinien dorzucić jeszcze jednego zaklęcia od siebie. Nim to jednak zrobił, Burroughs wykorzystał swoje umiejętności szybkich nóg i dobrego skrywania się!
Wyjdź, tchórzu! – Zawołał dla żartu, zauważając że Keaton za zakładnika wziął Selwynównę. To ci dopiero zwrot akcji! Najpierw mąka, a teraz niewinne „ofiary”! – Jak ci nie wstyd chować się za damą! – Dodał, obniżając różdżkę. W końcu nie wypadało celować w daleką kuzynkę, nawet dla żartów.
Ledwo jednak zachowywał poważny ton głosu, choć bardzo się starał. Jak miał w końcu to zrobić, kiedy sytuacja była wyjątkowo zabawna? Wspólne gotowanie zamieniło się w symulację odbijania zakładników! Zapomniał już o cieście i dalszych wskazówkach. W końcu kto by zajmował się ciastem, kiedy mieli do czynienia z problematycznymi pomocnikami kucharzy. (Wciąż korciło go by dodać do ciasta alkohol, ale na chwilę o tym zapomniał, szczególnie że nie dostał potwierdzenia ze strony Floreana.) Nie zapomniał jednak o piersiówce, z której pociągnął solidny łyk alkoholu.
I wtedy coś go olśniło.
Jak mógł być tak głupi i mieć chwilowe zaćmienie umysłu! Spojrzał ponownie na kwiecistą piersiówkę. Każdy mężczyzna lubił przecież ognistą Macmillanów. Inaczej! Uwielbiał ją każdy porządny mężczyzna, a przecież Burroughs nim był, prawda? Anthony przymrużył oczy i spojrzał na Lucindę, bo nie mógł przecież tak łatwo dostrzec Keata.
Ktoś chce się napić? – Zapytał jak gdyby przed chwilą nic się nie stało. Plan jednak polegał na tym, żeby zwrócić uwagę swojego celu… a potem zaatakować. Jakoś. Och tak, zamierzał mu pokazać jak wyglądają kornwalijskie zapasy tu i teraz. Ale musiał najpierw pokonać jakoś przeszkodę w postaci stołu.


Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга уздисати
Anthony Macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 31/32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Обійми мене, обійми мене, обійми
Так лагідно і не пускай,
Обійми мене, обійми мене, обійми
Твоя весна прийде нехай
OPCM : 18
UROKI : 25
ALCHEMIA : 10
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 19 4d6424bb796c4f2e713915b83cd7690217932357
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t5785-dzisiaj-pije-stara-ognista-ogdena https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan
Re: Kuchnia [odnośnik]08.11.20 22:16
Prawdopodobnie nigdy nie nauczy się gotować. A już na pewno nie w takiej atmosferze. Sama już nie wiedziała co do czego, nie miała też pojęcia czy aby na pewno dobrze rozumie istotę powierzonych jej zadań. Kroić ręcznie, użyć magii, zetrzeć czy zmielić? To nie było dla niej. Nie chodziło o to, że nigdy wcześniej tego nie robiła. Chodziło o to, że kompletnie się do tego nie nadawała. Z predyspozycjami do niektórych rzeczy po prostu trzeba było się urodzić. I choć teraz była pewna, że talentu do gotowania jej poskąpili to nie mogła ukryć, że dobrze się przy tym bawi. To była jak namiastka normalności. Może i nie jej, bo dla niej normalność to szlak, wolność i zero ograniczeń. Takie sytuacje jak ta jednak uświadamia jej, że wojna nie zniszczyła w nich wszystkiego.
Blondynka skupiła się na powierzonym jej zadaniu, ale tocząca się obok wojna skutecznie ją rozpraszała. Latająca po całej kuchni mąka i rzucane zaklęcia każdego wybiłyby z rytmu. Lucinda odłożyła nóż w tym samym momencie, w którym Keat postanowił zrobić sobie z niej zakładniczkę. Zaskoczona uniosła dłonie chcąc ochronić się przed nadchodzącym kolejnym atakiem. Na szczęście ten nie nastąpił. Czarownica opuściła powoli dłonie niczym prawdziwa zakładniczka. – Słucham? – zapytała kiedy Thony zwrócił się do Keata. Miała zamiar zagrać najlepiej jak umie. – Przecież tu nikogo nie ma – odparła rozglądając się na boki. – Doprawdy nie mam pojęcia dokąd poszedł. Chyba przeraziła go wizja wyczesywania mąki z włosów – dodała starając się by jej głos zabrzmiał poważnie, ale kącik ust drgnął jej w niesfornym uśmiechu. Doskonale wiedziała, że Antek widzi skrywającego się za nią czarodzieja. Była drobna, raczej ciężko było się za nią ukryć. Aczkolwiek cała sytuacja była naprawdę zabawna. Miała nadzieje, że sama nie oberwie jakimś zaklęciem, ale widząc jak kuzyn opuszcza różdżkę odetchnęła z ulgą. Magia lubiła płatać figle. Sama niejednokrotnie się o tym przekonała.
Słysząc propozycję z ust Macmillana doskonale wiedziała, że jest ona skierowana to konkretnej osoby. Czwany lis. Wie jak podejść. – Oh dziękuje – odparła od razu wyciągając rękę po piersiówkę. – Nie śmiałabym odmówić – dodała upijając łyk. Oddając mężczyźnie piersiówkę omal nie parsknęła śmiechem. Alkohol był mocny, niedostosowany do jej kubków smakowych, ale naprawdę dobry. Czego innego mogłaby się spodziewać? Ten człowiek miał alkohol we krwi – dosłownie i w przenośni. Czuła jednak, że to się wcale nie skończy krótką wymianą zdań. Faceci tak już mieli. Dla nich to frajda, ubaw i kwestia honoru. Połączenie tych trzech aspektów stanowiło o prawdziwej bombie. – Lepiej się kryjcie – mruknęła tylko do wszystkich niezwiązanych z tym konfliktem chociaż podejrzewała, że Marcy zaraz ich wszystkich ustawi do pionu.

z.t


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 19 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Kuchnia [odnośnik]16.01.21 12:07
Chociaż głos Alexandra nie był zbyt silny ani głośny w tej chwili, magia usłuchała go. Po raz kolejny tego dnia z jego różdżki uleciał kruk i w kilku zamaszystych ruchach skrzydeł zaatakował dementora. Alexander nie czekał wtedy, zostawiając za sobą bijące się mrok i światło i ruszając wgłąb portu. Zatrzymał się tylko na chwilę aby wysuszyć przemoczone ubrania i zmienić swoją twarz: byłoby dziwnym gdyby ktoś go tak ujrzał, a na pewno dziwniejszym niż widok mężczyzny z włosami na ciele transmutowanymi w grubą wełnę.
Alexander starał się nie pokazywać w Londynie w biały dzień, nawet jeżeli pojawiał się tam pod swoją metamorfomagiczną postacią. Jak już to robił to w jakichś bardziej nieoczywistych godzinach, nie zaś przedpołudniem, kiedy stolica definitywnie obudziła się już do życia. Na całe szczęście miasto było ogromne, a mieszkających w nim teraz ludzi dość niewiele. Ulice i tak świeciły pustkami, zwłaszcza w dzielnicach uprzednio zamieszkiwanych całkowicie przez mugoli. Trzymał się więc tych części, bardzo ostrożnie pokonując każdą kolejną przecznicę, każdy kolejny zakręt: starał się po prostu iść, nie wzbudzać niczyjej uwagi i nie wpaść na kogoś przy pierwszej lepszej okazji. Była to wędrówka mozolna, ale wytrwała, która z każdym krokiem prowadziła całkowicie wymęczonego Farleya coraz bliżej obrzeża miasta, coraz bliżej jego położonego za granicą zaklęć ochronnych celu. Potrafiłby dostać się do starej chaty chyba z każdego punktu w Londynie, lecz wciąż wątpił, czy aby na pewno uda mu się do niej dotrzeć. Uwierzył dopiero wtedy, kiedy po przekroczeniu furtki położył dłoń na klamce i pchnął drzwi na oścież: owionęło go wtedy ciepłe powietrze wypuszczone ze środka. Alexander przymknął oczy i krótką chwilę napawał się ciepłem, lecz nim zdążył przekroczyć próg, usłyszał za sobą głos Foxa.
Alexander momentalnie się obrócił, lecz zamiast przyjaciela dostrzegł tam świetlistą formę lisa, który przekazał wiadomość, spojrzał raz jeszcze ślepiami na uzdrowiciela i rozpłynął się w powietrzu. Uniósł swoją różdżkę i myślami wrócił do próby, starając się ze swojego wymęczonego ciała, umysłu i ducha wykrzesać jeszcze trochę. Skupił się na pieśni feniksa, która rozbrzmiewała w jego uszach wtedy, gdy poświęcał swoje życie dla ratowania innych. Myślał o ty, jaką wiarę pokładał w nim Weasley, kiedy wtajemniczał go do Zakonu, ile więcej osób było do uratowania niż te, które spotkał przy zamarzniętym jeziorze. Kiedy poczuł, że jest w nim wystarczająco wiele sił, wymówił inkantację:
Expecto Patronum – wybrzmiało, a z różdżki ponownie wystrzelił jasny kruk, który przysiadł na płocie i spojrzał na Farleya wyczekująco. – Polecisz do Foxa z wiadomością – oznajmił, po czym wziął wdech i prędko złożył krótką wiadomość. – Udało mi się dotrzeć do kwatery. Potrzebuję chwili i ruszam do punktu początkowego wyprawy, poradzę sobie – powiedział, po czym skinął krukowi głową, a ten odleciał. Alexander wszedł po tym do chatki, a choć bardzo kusiło go położyć się choćby na dywanie i zasnąć, to nie mógł. Udał się do kuchni, gdzie walcząc z drżącymi rękoma przemył twarz i napił się łapczywie wody z kranu. Nie wierzył, że stamtąd wyszedł. Obrócił się przez ramię, nie wierząc, że tamten demenor za nim nie poszedł. To było niemożliwe żeby go opuścili, żeby naprawdę był sam. Nie wiedział kiedy jego tętno i oddech przyspieszyły, a nerwy zaczęły niebezpiecznie wyślizgiwać mu się z chwytu. Sięgnął więc czym prędzej do zapomnianej wcześniej fiolki. Bez zawahania odkorkował flakonik i wypił eliksir uspokajający, po czym oparł się plecami o blat, tyłem głowy zaś o wiszące na ścianie szafki i tak z zamkniętymi oczami uspokajał oddech, czekając aż eliksir w pełni zadziała. Kiedy tak się stało westchnął cicho, złapał w dłoń różdżkę i opuścił starą chatę, wiedząc, że musiał dotrzeć do pozostałych. Kiedy tylko opuścił zasięg ochronnych czarów, teleportował się, wykonując kilka skoków, aż ostatni nie zaprowadził go do Zakazanego Lasu.

| Stąd przychodzę, idę tutaj, na patronusa rzut tutaj.




Alexander Farley
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

Alex, you gotta fend for yourself

OPCM : 52
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 37
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Kuchnia - Page 19 9545390201fd274c78230f47f1eea823
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Re: Kuchnia [odnośnik]17.01.21 21:30
Słuchała Floreana, żarliwie pokiwując głową do jego słów - aż jej się trochę herbatki wylało, na szczęście nikt w wyniku tego małego wypadku nie ucierpiał.
- To cudownie, wiele ludzi powinno brać z niego przykład - odpowiedziała w pełni entuzjazmu, nie mając pojęcia o istnieniu Alberta. Niestety, historia była dziedziną, która nigdy nie potrafiła przykuć uwagi Sue na więcej niż pół minuty. Może gdyby była wypełniona takimi wzmiankami, coś wlazłoby jej do głowy. Zamyśliła się na dłużej, pozwalając sobie na zadumę. Jej umysł wytwarzał opowieść za opowieścią, każdy bohater był wegetarianinem, każdy był dzielny i szlachetny. Wreszcie jednak musiała powrócić do towarzystwa.
Kiwnęła raz, ale bardzo dobitnie głową, przyjmując wyzwanie od Keatona - zrobi mu taką zupę, że zrozumie i żadna inna tego wywaru nie pobije! Podała mu rękę na przypieczętowanie tego układu. Tego nie mógł już cofnąć, uścisk dłoni był nieusuwalnym dowodem. - Stoi, zrobię trzy różne, będziesz degustował - podsumowała, gotowa do tej niezmiernie ważnej misji. Nakarmi go, jak będzie bardzo b a r d z o mocno głodny, wtedy zawsze bardziej smakowało. Za ten spryt powinni ją chyba wysłać do Ravenclaw!
- Pająki mogłyby złożyć w takiej dziurze jaja - podsunęła, jak zwykle w temacie zwierzożyjątek i odpłynęła ponownie, szukając stu zastosowań dziury w kamieniu. Zabrała nawet Burroughsowi ziemniaka, przypatrując mu się z wielką koncentracją przez dobre parę minut i mamrocząc pod nosem pomysły, których nikt nie słyszał. Nie musiał, Lovegood była w tym temacie dosyć samowystarczalna i gdzieś pomiędzy gotowaniem obudziła się dopiero na wielką mączną bitwę, którą przez chwilę obserwowała z boku, kibicując każdemu po kolei i kierując swoim feniksem, ośnieżającym powoli całą kuchnię. Szkoda tylko, że mąka nie była sama w sobie zbyt smaczna i na podjadaniu jej (celowo lub nie) niezbyt się korzystało. W końcu dołączyła do mącznych podchodów, wykorzystując to, że Anthony, Lucinda i Keat skupili się raczej na sobie - dzięki temu mogła spróbować obsypać całą trójkę i zwinnie przeskoczyć dalej, by nie oberwać w odwecie.

| zt


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : 25
UROKI : 5
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 33
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Kuchnia - Page 19 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Re: Kuchnia [odnośnik]14.07.21 13:23
| 12 grudnia '57 |

Nie było tajemnicą, kim jest Farley. Przyjemność, czy też jej brak w posiadaniu jego twarzy momentami przez tydzień w listopadzie sprawiał, że dość mocno zaznajomił się z jego postacią, choć nie oznaczało to, że nie zaskoczył się na widok listu. Dzień przeprowadzki nie miał zacząć się tak niespodziewanymi wieściami, szczególnie od jednego z Zakonników szukanych listem gończym. Philippa nie mogła tego zobaczyć, dlatego po przeczytaniu listu od razu go spalił, zapamiętując najważniejsze z informacji, które potrzebował. Pojawić się u rudowłosego naukowca, pożyczyć pracownicze szaty i zniknąć bez słowa, oczywiście z jednym wytłumaczeniem w postaci: "Przysłał mnie Farley". Jego nazwisko w istocie załatwiało wiele spraw, chociaż ciężko było to stwierdzić, w końcu Asbjorn mówił raczej mało, jeśli nie tyczyło się to tematów naukowych. Nawet Weasley był w stanie to wyczuć.
Przez czas spędzony w nowym mieszkaniu, a raczej chatce starał się odsuwać od siebie myśl, cóż takiego chciałby Alexander właśnie od niego. Zamierzał się stawić tam, gdzie był potrzebny o czasie, więc nic dziwnego, że przybierając postać Małego Jima przyleciał na miotle pod wskazane miejsce z kaszkietem na głowie. Niedługo potem był już kompletnie zdezorientowany tym, gdzie jest, bo Farley po odpowiednim wylegitymowaniu się w postaci pytań zaufania, praktycznie od razu zasłonił mu oczy, wyciszając również otoczenie. Trzymali się na uboczu, a członek Zakonu ewidentnie zamierzał go wprowadzić... gdzieś. Nie oponując, przemieniony rudzielec dał się prowadzić, dosyć ściśle trzymając pomniejszoną szatę pracowniczą Asbjorna. Częściowo był ciekaw, cóż to wszystko miało znaczyć, ale był przecież zdania, że im mniej wie, tym lepiej śpi, a przy Philippie nie było to wcale takie trudne, tak ogółem. Wiedział jedynie, że przekroczył jakiś próg, kilka schodów, nawet wiatr przestał wiać, więc to nie była na pewno jakaś stara rudera. Przestań myśleć.
- Miło cię w ogóle poznać. - zaczął szeptem oślepiony i ogłuszony metamorfomag, jakoś kompletnie zapominając o tej kuriozalności, którą był fakt, że nawet nie zdoła otrzymać odpowiedzi. Mimo wszystko wolał zachować jakąś przyjazną stopę, bo dlaczegóż by nie? Alexander w końcu wydawał się sympatyczny na wszystkich plakatach...


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Kuchnia [odnośnik]14.07.21 13:38
Plan Farleya był śmiały, dlatego na początku chciał wcielić go w życie z pomocą Tonks. Im dłużej jednak o tym myślał, tym bardziej dochodził do wniosku, że z tego właśnie powodu może jednak nie powinien pakować się do Munga z Justine. Pomimo wiary w swoje powodzenie Alexander musiał założyć także i tę ewentualność, że coś pójdzie nie po jego myśli. Nikt nie lubił rozważać własnej porażki, ale zbytnia zarozumiałość mogła zaowocować czymś całkowicie odwrotnym od założonego celu. Dlatego Alexander zdecydował się napisać do Weasleya. Nie był w stu procentach pewien czy dokonał właściwego wyboru, lecz odwrotu już nie było. Jeżeli coś miało pójść nie tak to lepiej ryzykować jednym dobrze poinformowanym buntownikiem i jednym mało poinformowanym, anonimowym sojusznikiem, który miał duże szanse umknąć cało w czasie gdy poszukiwany listem gończym niebezpieczny terrorysta odwróci uwagę.
Taki był plan awaryjny, lecz Farley miał głęboką wiarę w to, że nie dojdzie do jego wcielenia w życie. Pierwotny pomysł był bowiem o wiele lepszy – zakładał w końcu całkowite powodzenie.
Stara chata straciła swoją rolę jako główna siedziba Zakonu, lecz wciąż była niezwykle wygodnym punktem wypadowym na takie właśnie okoliczności. Nie omieszkał oczywiście wpierw wypytać ukrytego za cudzą twarzą Weasleya o to kim jest, dokładnie filtrując jego słowa przy pomocy legilimencji.l, a następnie kilkoma zaklęciami pozbawić go chwilowo wzroku, słuchu i orientacji przestrzennej. Dopiero wtedy poprowadził go do starej chaty, zatrzymując się dopiero w kuchni. I nie do końca spodziewał się usłyszeć to co usłyszał, toteż gdy ruchem różdżki zdjął pętające zmysły Reggiego zaklęcia Weasley mógł dostrzec przyjazny uśmiech na twarzy Farleya i błysk zainteresowania w jego czujnych oczach.
Z wzajemnością – powiedział, po czym oparł obie ich miotły o ścianę, a trzy prawie puste torby zarzucił na oparcie jednego z kuchennych krzeseł. Następnie prędko wydobył z jednej z szafek dwie szklanki, naturalnie je wodą i jedną z nich postawił na stole przed swoim, bądź co bądź, gościem.
Śmiało – gestem wskazał na krzesła, samemu zajmując jedno z nich. – Przejdę prosto do sedna. Pomożesz mi włamać się do Świętego Munga – zaczął, obserwując reakcje siedzącego przed nim metamorfomaga. – Tak się składa, że nasz wspólny znajomy alchemik pracuje na oddziale zatruć eliksiralnych. Wcielisz się w niego, a w tym czasie ja przybiorę twarz Zachary'ego Shafiqa, który to na rzeczonym oddziale pełni rolę ordynatora – powiedział, po czym z jednej z toreb wydobył uzdrowicielską szatę, która po kilku nieznacznych magicznych zmianach wyglądała całkowicie jak ta należąca do uzdrowiciela o stopniu ordynatorskim. – Pomyślałem, że to coś adekwatnego do twoich umiejętności – Alexander uśmiechnął się, opierając się wygodniej o krzesło i upijając łyk wody ze swojej szklanki.


Alexander Farley
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

Alex, you gotta fend for yourself

OPCM : 52
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 37
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Kuchnia - Page 19 9545390201fd274c78230f47f1eea823
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Re: Kuchnia [odnośnik]14.07.21 14:02
Raczej nie powinien spodziewać się niczego łatwego w przypadku wszelkich próśb ze strony Zakonu, ale przecież nie zamierzał im nie pomagać, wręcz przeciwnie. Lubił, kiedy paliła się pod nim ziemia, oczywiście nie w sensie dosłownym, dlatego wyczuwał jakieś dziwne mrowienie ekscytacji z możliwości spotkania poszukiwanego żywego lub martwego. Wciąż zagadką pozostawał jego wiek, który z tego, co Weasley kojarzył był bardzo, ale to bardzo młody, zważywszy na towarzystwo z Zakonu. Gdyby tak dobrze przeszukał pamięcią z młodszych członków organizacji, kojarzył jedynie Steffena, który to wykazał się czynem adekwatnym do jego wieku. Starał się spoglądać na Alexandra z nieco czystszym spojrzeniem, bo może w jego przypadku nie było tak łatwo określić jego zdolności i czynów do cyferek w rubryce minionych wiosen. Wydawało się dziwne branie tak młodych osób w szeregi, choć na szczęście nie była to sprawa Weasley'a toteż nie zamierzał się w tym udzielać. Życie w porcie nauczyło, żeby nie wściubiać nosa tam, gdzie nie należy.
Powitał go uśmiech chłopaka o kręconych włosach, w którego twarzy nie widział szczeniackich rys i psotliwych ogników. Wydawał się dużą przeciwnością tego, co zwykło określać się jako młodość. Odwzajemnił uśmiech, rozglądając się po pomieszczeniu po jego słowach. Trzy puste torby zwiastowały jakiś rabunek, a może zwyczajnie Farley chciał zrobić zakupy w Londynie? Rudzielec przecież nie wiedział, w jakim stanie były zapasy i zaopatrzenie miejsca, gdzie znajdowali się wszyscy uchodźcy przygarnięci przez Zakon. Nie do końca był pewien, czy w ogóle istniało takie miejsce, bo przecież to nie w jego gestii było zajmowanie się nimi.
Zamarł na słowa swojego towarzysza, który oświadczył mu włamanie się do Świętego Munga, jakby zapraszał go na herbatę. Dobrze, że chwilę wcześniej usiadł, bo inaczej pewnie musiałby się czegoś złapać. Ani przez chwilę nie zamierzał mówić, jaki to zły pomysł, bo przecież wszystko wydawało się takie cholernie adekwatne do sytuacji! Sam wyciągnął eliksiry z hrabstwa Malfoy'ów niemal miesiąc temu przy pomocy Floreana. Sytuacja w Zakonie musiała być faktycznie opłakana, dlatego zmarszczył nieswoje brwi w zamyśleniu, uważnie go słuchając. Powoli wszystko zaczynało wskakiwać na swoje miejsce. Od tego nagłego oświecenia co do sytuacji sięgnął po szklankę z wodą, upijając porządny łyk. Musieli działać.
- Zobaczymy. - odpowiedział w końcu z uśmieszkiem pod nosem, bo przecież nie zamierzał tak po prostu siedzieć i gadać. Im szybciej sobie z tym poradzą tym lepiej. Ekscytacja w ciele narastała, a on przecież lubił te dreszcze emocji, które gwarantowały tak dzikie akcje! Spróbował momentalnie przemienić się w rudowłosego naukowca, którego spotkał wcześniej, odbierając jego pracowniczą szatę. Wszystko naprawdę wskakiwało na swoje miejsce.

| Przemiana w Asbjorna - ST 71-30=41


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Kuchnia [odnośnik]14.07.21 14:02
The member 'Reggie Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 20
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 19 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kuchnia [odnośnik]14.07.21 17:32
Podobało mu się to, jak Weasley nie zadawała zbędnych pytań. Proste "zobaczymy" było jedyną odpowiedzią, którą Alexander otrzymał na wyłożony przed chwilą zamysł dzisiejszego przedsięwzięcia. Jeden z kącików ust byłego arystokraty uniósł się ku górze w nieco łobuzerskim uśmiechu.
Mam przeczucie, że znaleźlibyśmy wspólny język na arystokratycznych spędach. Szkoda, że rozminęliśmy się w czasie – stwierdził, odstawiając szklankę na stół i zaplatając dłonie razem na blacie. – Ale, wracając. Polecimy na miotłach na sąsiadujący ze szpitalem dach budynku, mam tam przyjemne miejsce między dwoma kominami. Poczekamy aż Shafiq i Ingisson wyjdą z pracy, upewnimy się, że Shafiq nie wróci przypadkiem do szpitala. Zlecimy w jakieś ustronne miejsce, ukryjemy miotły, wejdziemy do środka. Tam poprowadzę cię przez korytarze, bo znam je jak własną kieszeń. Udamy się do pracowni alchemicznej na trzecim piętrze, zapakujemy torby eliksirami i z pomocą czekających na parapecie sów wyślemy torby z powrotem tutaj, po czym jak gdyby nic wyjdziemy – powiedział Alexander takim tonem, jakby mówił o trasie popołudniowego spaceru, a nie włamania do największego szpitala w kraju, znajdującego się na terenie wroga. – Mówienie zostaw mnie, nie będzie to zresztą dziwne jeśli będziesz milczał – stwierdził Farley, po czym uderzył lekko dłońmi o krawędź stołu. nie było to jednak zbyt mądre, bo w ten sposób odezwały się wciąż świeże ślady po oparzeniach. Zacisnął więc na moment mięśnie szczęki, odsuwając od siebie nieprzyjemne uczucie. Dopił wodę i podniósł się z krzesła, zdejmując wierzchnią szatę i zarzucając na nią pracowniczy ubiór uzdrowiciela. Oparł się później plecami o kuchenny blat, zamykając oczy i skupiając się na dokładnym odtworzeniu w pamięci wyglądu Zachary'ego Shafiqa. Wyglądał na tyle charakterystycznie i pojawiał się w gazetach, że nie trudno było przypomnieć sobie egzotyczne rysy twarzy egipskiego lorda. Trudniejsze jednak okazało się pełne przemienienie w niższego i zdecydowanie cięższego mężczyznę. Brwi Alexandra zmarszczyły się kiedy czuł, że jego ciało nie do końca chce poddać się przemianie. Po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci. Musiał jednak próbować do skutku: dopiero w pełni przemieniony mógł ponownie otulić Reggiego zaklęciami mającymi na celu utrzymanie lokalizacji chaty w tajemnicy, założyć rękawiczki i elegancką wierzchnią szatę, złapać za miotły i poprowadzić ich na swój ulubiony dach, z którego wcześniej kilkukrotnie prowadził obserwacje ich dzisiejszego celu.

| Tutaj sria niefortunnych kostek, próbuję raz jeszcze: przemiana metamorfomagiczna (Zachary Shafiq), widełki 71-80, +29 do rzutu z genetyki. Jeżeli udana to robimy zt i zmywamy się tutaj.


Alexander Farley
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

Alex, you gotta fend for yourself

OPCM : 52
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 37
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Kuchnia - Page 19 9545390201fd274c78230f47f1eea823
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Re: Kuchnia [odnośnik]14.07.21 17:32
The member 'Alexander Farley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 100
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 19 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 19 z 19 Previous  1 ... 11 ... 17, 18, 19

Kuchnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach