Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 16  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Kuchnia   26.11.12 1:12

First topic message reminder :

Kuchnia

Kuchnia w starej chacie, tak jak wszystko, wydaje się nieużywana od wielu długich lat. Półki pokryła warstwa kurzu, gdzieniegdzie można jeszcze znaleźć stare konserwy, dawno przeterminowane. Wszystkie sztućce zaśniedziały, na podłodze nie widać żadnych śladów oprócz odcisków mysich łapek. Kiedyś zapewne była taka jak reszta budynku: niewielka, czysta, schludna, przytulna i utrzymana w jasnej kolorystyce, można rzecz, że w typowo angielskim stylu. W kącie przy oknie, naprzeciw drzwi, stoi prosty, otoczony krzesłami stół. Na pokrytych białą emulsją ścianach wiszą skromne obrazy, pomiędzy których ramami pająki uwiły swe pajęczyny.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Perseus Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : 6
UROKI : 19
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Kuchnia   05.01.16 19:09

Czas płynął odrobinę przyjemniej, gdy w ruch poszły trunki rozgrzewająco-integrujące, a wzniosłe rozmowy przeniosły się na nowy poziom konkretniejszych ustaleń lub przynajmniej luźnych pomysłów zmierzających w dobrym kierunku. Zerknąłem przelotnie na dwójkę aurorów, deklarujących chęci do wyruszenia na wyprawę do Doliny Gordyka, by po chwili zaśmiać się z żartu Garretta, w którym... czaiła się całkiem niezła idea. Upiłem łyk ognistej i przytaknąłem stwierdzeniu, że ciąg bezsensownych literek i cyferek momentalnie wzbudzi podejrzenia i chociaż sama treść wiadomości pozostanie nieznana dla osób trzecich, będzie najprawdopodobniej pętlą na szyję nadawcy, który przy odpowiedniej motywacji i tak wyśpiewa wszystko. W tej kwestii jednak wszystko zostało już powiedziane, więc zamiast strzępić sobie język po próżnicy, odchyliłem się na oparciu krzesła, by popijając herbatę, wysłuchiwać coraz to kolejnych przedstawień rodem ze spotkania anonimowych alkoholików. Uśmiechnąłem się lekko, słysząc słowa Bartiusa, który jako jedyny wyartykułował wiszące w powietrzu i malujące się w nieufnych spojrzeniach części zebranych zdziwienie moją osobą. Kto by się spodziewał, że właśnie nader ostrożny nauczyciel pierwszy rzuci kamień?
- Zakładam zatem, że nadeszła moja kolej. Perseus Avery, nadęty szlachcic, któremu znudziły się bale i sabaty, więc postanowił pobawić się w działalność dobroczynną - oznajmiłem, nie wyciszając kpiny dźwięczącej w moim głosie. Nie było takiej potrzeby, skoro niemalże sielankowa atmosfera została już zburzona. - Może myliłem się, sądząc, że właśnie tu mamy walczyć z podziałami i stereotypami, a jak pan widzi, panie Bartius, te działają w obie strony - to mówiąc, pozwoliłem sobie na krótki uśmiech osoby pokrzywdzonej, niemalże dyskryminowanej. - Mogłoby się zdawać, że ród Selwynów, wedle tych narzuconych odgórnie ram, również nie jest przychylny idei rozrzedzania krwi, a jednak obecność Alexandra nie wprawia w aż taką konsternację. Może to dlatego, że jako pracownik Munga jest często widywany w roli pomagającego innym, czego nie można powiedzieć o mnie, spieszę więc z wyjaśnieniami. - przerwałem swą wypowiedź, by ponownie sięgnąć po szklankę ognistej i pociągnąć z niej zdrowy łyk, jakby wypowiadanie tak dużej ilości słów wysuszało moje gardło. I może tak właśnie było. - Pracuję w wiedźmiej straży, której działania są objęte stosownymi klauzulami tajności, nie zobaczycie mnie więc ścigającego przestępców środkiem Pokątnej w biały dzień i zdaje się, że nie pozostaje wam nic innego, jak poprosić o recenzję aurorów, z którymi przyszło mi ściśle współpracować lub zawierzyć moim słowom, gdy mówię, że moje nazwisko nie jest piętnem odciśniętym na moich poglądach, a w świecie spętanym schematycznym myśleniem, od którego sami nie potraficie uciec, moje urodzenie może być dla was zaletą. Sami zdecydujcie jak będzie - to pierwszy i ostatni raz, gdy przekonuję was tak wylewnie. Zakończyłem swój monolog, upijając kolejny łyk bursztynowego trunku, gotów odpowiedzieć na wszelkie ewentualne wątpliwości, które po rozpoczęciu tematu przez Herewarda mogły posypać się jak z rozprutego worka.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Flume
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1146-gwendolyn-flume https://www.morsmordre.net/t1169-gwen https://www.morsmordre.net/f230-doki-poplar-45-2a
Zawód : położna, uzdrowicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Love doesn't adhere to time and boundaries does it? It just is.
OPCM : 0
UROKI : 2
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kuchnia   09.01.16 2:52

To bardzo miłe – zawierać nowe przyjaźnie, poznawać ludzi, wspólnie siedzieć w zdezelowanej kuchni i rozmawiać o losach przyszłego świata. Gdyby właśnie wpadł ktoś z ulicy mógłby uznać, że jesteście grupką zapijaczonych przyjaciół zmieniających świat przy ognistej. Jak cała masa przed wami. I cała masa po was.
Różnicie się od nich tylko tym, że plany rzeczywiście wcielacie w życie. Nie na odwrót.
- Smocze serce i insygnia śmierci brzmią ja historie z baśni dla dzieci – odzywasz się cicho, zachęcona alkoholem przyjemnie rozgrzewającym od środka – To trochę przekracza moją wyobraźnię – dodajesz przepraszającym tonem, bo zdaje się, że to wszystko nieco przekracza twoje postrzeganie świata. Do tej pory żyłaś w świecie w którym wiedziałaś skąd bierze się zło i przemoc, nawet wiedziałaś jaki jest jej cel – chociaż nie zawsze rozumiałaś po co. Teraz przekracza to twoje możliwości. Nie pojmujesz jak, po co i dlaczego. Czy potęga jest aż tak nęcąca?
Nigdy nie będziesz człowiekiem wielkim. Może dlatego nie rozumiesz wielkich ambicji.
- Może zgódźmy się z jednym… - zaczynasz  po chwili, bo jest jednak jedna rzecz, której potęgę rozumiesz. To jedność – Wszyscy zebraliśmy się tutaj w jednym celu. Niezależnie od pochodzenia – patrzysz na Herewarda z lekkim niezrozumieniem wypisanym na twarzy, skąd ta podejrzliwość? – Doskonale wiem jak arystokratyczne rody potrafią zajść za skórę. Nazywam się Gwendolyn Flume, jestem córką charłaka i mugolki, musiałam się tłumaczyć z posiadania różdżki przez całe siedem lat Hogwartu. Ale chyba tutaj nie jest ważne skąd pochodzimy, skoro każde z nas przyszło tutaj z takimi samymi poglądami, chcąc zjednoczyć się w jednej sprawie – zerkasz na stojącego obok siebie Perseusza i uśmiechasz się ciepło. Podobnie ciepły uśmiech masz i dla Alexandra z rodu Selwynów, i Benjamina, i każdej obecnej tutaj osoby. Od dzisiaj nie jesteście bandą nieznajomych pijącą razem ognistą – Nie mogę zaofiarować wiele, nie jestem ani aurorem, ani materiałem na bohaterkę czy szpiega, ale mój gabinecik będzie otwarty dla każdego, o każdej porze dnia i nocy – dodajesz – Bo… bo skoro to wszystko ma wyjść, musimy sobie ufać. Ja jestem gotowa zaufać każdemu, bez uprzedzeń. W końcu to one doprowadziły do sytuacji w której musimy się jednoczyć – kończysz swój wywód i wypijasz duszkiem co zostało ci w szklance.
Do końca wieczoru będziesz pewnie milczeć, wykorzystałaś swój limit słów.


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : 41
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   12.01.16 21:38

- Barty, wiemy - i to tylko żarty, chciał dodać, ale zamiast tego po raz kolejny uśmiechnął się do przyjaciela uspokajająco. Wszystko będzie dobrze, chciał niemo przekazać mu spojrzeniem, choć najpewniej było to tylko pobożne życzenie, piękne kłamstwo. - Dopóki nie wymyślimy czegoś sensowniejszego, niech wspomnienie o Gryffindorze oznacza, że wszystko jest w najlepszym porządku, o Hufflepuffie, że trochę mniej, o Ravenclawie, że sytuacja wymyka się spod kontroli, a o uczniach Slytherinu - bez obrazy, Perseusie - że naprawdę jest tragicznie. W razie czego możesz pisać do mnie - rzucił w kierunku Herewarda, znów własnowolnie nakładając sobie ciężar obowiązków na plecy, ale cóż - był Garrettem Weasley'em, inaczej nie potrafił.
- ...żartowałem z tym przedstawianiem się - mruknął bardziej do siebie niż do reszty zakonników, choć najpewniej mogły go usłyszeć najbliżej siedzące osoby. A zanim zdążył spostrzec, swobodne rozmowy przekształciły się w wojenną potyczkę na słowa; czuł się odpowiedzialny za zgromadzonych, stał się poniekąd jedynym spoiwem, które trzymało ich w jednym pomieszczeniu. Przynajmniej do czasu, kiedy nauczą się sobie ufać.
A patrząc na Barty'ego i Perseusa, dochodził do wniosku, że ten nie nadejdzie szybko.
Na początku też miał wątpliwości, nazwisko Avery nie kojarzyło mu się z walką wyzwoleńczą, ale odganiał wątpliwości, bo brak wiary w uczciwość i oddanie towarzyszy sprawi, że nigdy nic nie osiągną. Ogrzał resztkę herbaty zaklęciem, bo ta zdążyła już całkiem wystygnąć. - Wiecie, co powiedział nam Dumbledore? - zaczął nagle, wcale nie patrząc na pozostałych, a skupiając się na uchu kubka przyklejonym nie do końca udanym reparo. - Nauczcie się ufać. Będziecie potrzebować jedności, by zmierzyć się z tak potężnymi siłami. Luno ufa Perseusowi, ja też mu ufam. I ręczę za jego lojalność. Barty, jeśli wierzysz we mnie i moje intencje, nie podawaj zamiarów Perseusa w wątpliwość.
Jeszcze pożałujesz swoich słów, Garrett, naprawdę pożałujesz. Wtedy, kiedy Perseus poderżnie ci gardło, wyda wszystkie twoje plany czy gdy zdradzi cię w najgorszym możliwym momencie, sprawiając, że ostatecznie stracisz wiarę?
Zerknął na zegarek po raz kolejny, marszcząc lekko brwi; za oknem już dawno zapadł mrok, jutro od wczesnego rana będzie tkwił za drewnianym biurkiem w biurze. Zgadywał, że innych czekało dokładnie to samo - mogli po nocach snuć wizje lepszego świata, ale i tak każdego dnia musieli mierzyć się z ponurą rzeczywistością.
- Zrobiło się naprawdę późno - przyznał, zaraz wbijając spojrzenie w ciemność spowijającą obraz za oknem. - Muszę się zbierać, ale to na pewno nie jest ostatnie spotkanie zakonu. Barty, będę naprawdę wdzięczny, jeśli zajmiesz się tym przedmiotem, który ułatwi nam komunikację.
I spokojny, głęboki oddech.
- Pamiętajcie, że wszystko będzie dobrze - rzucił jeszcze przed pożegnaniem się, być może chcąc okłamać samego siebie i dodać odwagi pozostałym. Potrzebowali jej. Tak bardzo jej potrzebowali.

| i koniec spotkania, Garry robi zt, jeśli chcecie coś jeszcze pisać, to śmiało, a jeśli nie, to dziękuję wszystkim za pojawienie się <3




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
OPCM : 33
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 16
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Kuchnia   28.02.16 12:21

|5 listopada

Drzwi otworzyły się z hukiem, a chłodny, listopadowy wiatr wdarł się do niewielkiej kuchni, unosząc w górę zalegający uprzednio na blatach kurz. Z niewyjaśnionych przyczyn w starej chacie jakoś zawsze wszystko się kurzyło, nie ważne jak często by próbowali robić tam porządki. Alexander rozejrzał się po kuchni. Przybył na miejsce jako pierwszy. Odstawił walizkę na podłogę, gdzieś z boku, by nie przeszkadzała za bardzo w i bez tego dość ciasnym pomieszczeniu. Wrócił się, zamknął za sobą drzwi po czym zrzucił szalik i podróżny płaszcz, posyłając je na stojący przy wejściu wieszak. Zabrał się za wstawianie wody na herbatę, przy okazji przejeżdżając szmatką wszystkie mniej lub bardziej płaskie powierzchnie, dla zabicia czasu i brudu.
Gdy czajnik donośnym gwizdem oznajmił, że woda już jest gotowa, Alexander zalał nią kubek herbaty i usiadł przy stole, wyciągając uprzednio z walizki książkę. I siedział tak sobie, przedzierając się przez kolejne strony tomiszcza poświęconego pracy mózgu, upijając po trochu herbatę i czekając, aż zjawią się pozostali. No bo przecież chyba nie tylko on miał się się tu stawić, czyż nie?




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Charlus Potter
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t798-charlus-potter https://www.morsmordre.net/t879-sowa-o-dumnym-imieniu-sowa#4044 https://www.morsmordre.net/t878-potter-party#4715 https://www.morsmordre.net/f128-west-country-dolina-godryka-74 https://www.morsmordre.net/t2779-skrytka-bankowa-nr-230#44919
Zawód : auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Baby you're all that i want, when you lyin' here in my arms.
I'm findin' it hard to believe. We're in heaven
OPCM : 10
UROKI : 7
ELIKSIRY : 4
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej
.

PisanieTemat: Re: Kuchnia   01.03.16 16:12

| 5 listopada

Już drugie spotkanie Zakonu Feniksa. Potter był dumny z tego, że był jego członkiem, nawet jeżeli nie mógł się pochwalić swoim członkostwem, w końcu to tajna organizacja. Ale przecież tu nie chodziło oto, aby chwalić się na prawo i lewo tym co się robiło, lub czego się nie robiło. Charlie na pewno nigdy nie chciał, aby wszyscy ludzie wiedzieli co zrobił, na przykład jako auror. Nie chwalił się wszystkim co zrobił w pracy, pewnie miał już na koncie jakieś większe lub mniejsze sukcesy, ale kto by się tym chwalił? Nie Potter, chociaż pewnie na takiego wygląda. No, ale nieważne. Zaraz po pracy udał się do kwatery zakonu na spotkanie, naturalnie tak jak od pewnego czasu wyszedł z Ministerstwa w towarzystwie swojej małżonki, Dorei. Nie chciał zmuszać jej do tego, aby musiała sama wchodzić do chaty. Wiedział, że po tym co przeżyła mogła mieć uraz. Poza tym chciał zachować pozory, nawet jeżeli nikt jeszcze nie wiedział ich istnieniu, to trzeba było ostrożnie stawiać każdy krok. Teleportowali się niedaleko chaty, aby przejść pieszo do samego budynku. Naturalnie pierwszą wpuścił swoją żonę, zamykając za nimi drzwi. Zdjął jej płaszcz, który odwiesił, to samo zrobił ze swoim i od razu udał się do kuchni, gdzie już siedział Alexander, o ile dobrze kojarzył. Charlus z serdecznym uśmiechem na ustach podszedł do mężczyzny i uścisnął jego dłoń.
-Witam, Alexander prawda? Wybacz, nie mam pamięci do imion.-usprawiedliwił się, a jego uśmiech przybrał lekko przepraszający wyraz. Charlus czuł się nieswojo od pewnego czasu. Może dlatego, że coraz bardziej zaczął zaprzątać sobie głowę Grindelwaldem, jego powiązaniami z Doliną Godryka, znakiem, którym się posługiwał i tym wszystkim?


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kuchnia   01.03.16 17:52

Pierwsze odczucie? Strach.  To przecież miało być tylko zwykłe spotkanie ale z drugiej strony…Przecież pakowałam się w coś o czym nie mam pojęcia. Znam się tylko na przeglądaniu starych woluminów i na noszeniu dokumentów. Co ktoś taki jak ja miał robić w Zakonie Feniksa? Nie była wojownikiem  czy nawet bojownikiem. Więc czemu się zgodziłam? Czemu właściwe Sam mi to zaproponował? Tyle pytań na które lepiej nie znać odpowiedzi tak będzie prościej. Przynajmniej  przestanę się tak wszystkim martwić. Całe życie chciałam zmienić świat. Teraz przynajmniej mam na to szanse. Na żal i wyrzuty przyjdzie jeszcze czas.
Teleportowałam się niedaleko wyznaczonego miejsca ukrywając się jak zwykle pod czarnym płaczem. Tak przynajmniej nie rzucałam się zbytnio w oczy w końcu nie była pewna czego mogę się spodziewać. Problem polegał na tym, że tam nie było nic. Machinalnie sięgnęłam po pióro ukryte w kieszeni płaszcza. Musnęłam palcami jego konstrukcje starając się przy tym nie panikować. Wzięłam kilka głębokich wdechów, które miały mi przywrócić jasność myślenia. Piór wskazało mi drogę więc nie mogłam się zgubić. Miałam do czynienia z konspiracyjną organizacją więc to logiczne, że ich kwatera była ukryta przed oczami nie odpowiednich ludzi. Nie znając sposobu na przejście bariery musiałam czekać aż ktoś się pojawi i mnie wprowadzi. Miałam nadzieję, że to nie jest jakiś test.


Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kuchnia   02.03.16 0:21

W myślach utknął jej obraz i cicha melodia, które towarzyszyły jej ostatniej nocy. Od tamtego czasu czuła się zdecydowanie gorzej niż zazwyczaj. Mdłości się nasiliły, stan zmęczenia pogłębiany niepokojem wywołanym tym tajemniczym snem, odpowiedzialność związana z dzieckiem, które nosiła pod swoim sercem, zdawała się ciążyć nieco bardziej, niż dotychczas. Ale Dorea była silną kobietą, a determinacji towarzyszącej decyzji o donoszeniu ciąży do końca starczyło jej na jeszcze długo. Dlatego więc stawiła się razem z Charlusem przed chatą, dumną, solidną kwaterą Zakonu Feniksa... albo raczej przed rozlatującą się budowlę, która wydawała się być tak samo wątła, jak wyobrażenia wszystkich tych, którzy ją widzieli.
Przed wejściem zawahała się, ściskając lekko ramię swojego męża. Wzięła kilka głębszych wdechów, bo mdłości znowu się odezwały - tym razem jednak nie wiedziała, czy to z powodu jej błogosławionego stanu, czy jednak ze stresu. Spojrzała na chatę, potem jeszcze raz na Charlusa, wsunęła dłoń do kieszeni ciepłego płaszcza, w której trzymała niewielkie, czerwono zabarwione piórko, po czym pokiwała głową na znak, że jest gotowa.
W środku było ciepło, więc z pomocą Charlusa zdjęła z siebie wierzchnie odzienie i od razu poszła do kuchni, żeby usiąść przy stole. Była blada. I zmęczona. Bardzo zmęczona.
- Alex, witaj - uśmiechnęła się do niego lekko, siadając na krześle. Jej dłoń mimowolnie powędrowała w okolice brzucha, jakby za wszelką cenę starała się go teraz chronić. Nie myślała o tym. Instynkt macierzyński to jednak bardzo skomplikowana sprawa. - Nie wszyscy jeszcze przybyli, co?
Posłała łagodny uśmiech Charlusowi, żeby zapewnić go o tym, że wszystko jest w porządku. Czuła się kiepsko, ale to powinno niedługo minąć.


Powrót do góry Go down
Cressida Morgan
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1571-cressida-morgan http://morsmordre.forumpolish.com/t1583-kocie-listy http://morsmordre.forumpolish.com/t1582-wlazl-kotek-na-plotek http://morsmordre.forumpolish.com/t1713-cressida-morgan
Zawód : złodziejka, nokturnowa handlarka, kot przybłęda, niedoszły auror
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
she walked with d a r k n e s s dripping off her shoulders;
i’ve seen ghosts brighter than her s o u l.
OPCM : 10
UROKI : 1
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   03.03.16 14:24

Chłodny, listopadowy wiatr, bez trudu przedzierał się przez cienki materiał jej ciemnoszarego płaszcza, kiedy drżąc lekko, pojawiła się u wylotu znajomej już uliczki. Szła przyspieszonym krokiem, nie rozglądając się zbytnio na boki, podczas gdy jej myśli wędrowały już wokół przytulnej, maleńkiej kuchni, pachnącej kurzem i herbatą. Palce lewej dłoni, ukrytej w przepastnej kieszeni okrycia, co jakiś czas odruchowo przebiegały po rubinowoczerwonym piórku, jakby szukając dowodu, że niezwykły sen i dźwięcząca w uszach pieśń, nie były jedynie wytworem zbyt bujnej wyobraźni. Gdyby nie namacalny dowód, skryty aktualnie w fałdach tkaniny, zapewne tak właśnie by pomyślała, ignorując nietypowe wezwanie i nie zjawiając się na spotkaniu.
Bo… o kolejne spotkanie chodziło, prawda? Cressida uniosła głowę, furtka do otaczającego kwaterę ogródka już majaczyła jej przed oczami. Minęło sporo czasu, odkąd widziała ją po raz ostatni i prawdę mówiąc, zaczęła się zastanawiać, czy podniosłe idee nie umarły śmiercią naturalną. Cieszyła się, że nie miała racji, jednocześnie podejrzewając, że to coraz bardziej niepokojące nastroje, ogarniające czarodziejską społeczność, niejako sprowokowały zakon do ruszenia się z miejsca.
Dopiero gdy od chatki dzieliło ją zaledwie kilkanaście metrów, zauważyła drobną postać stojącą nieopodal, której sylwetka ginęła w połach ciemnego płaszcza. Ten widok odruchowo wywołał w niej czujność i niepokój, dopóki w dłoniach nieznajomej nie dostrzegła mignięcia czerwieni; wyglądało na to, że organizacja się rozrastała, rekrutując nowych członków.
Przełamując bariery nadmiernej ostrożności, podeszła do kobiety, zachowując dodatkowe pół kroku dystansu, żeby jej nie wystraszyć. – Nie wchodzisz do środka? – zapytała, głównie po to, żeby zwrócić uwagę na swoją obecność. Dopiero później jej umysł połączył ze sobą mgliste fakty, poprawnie interpretując niewidzące spojrzenie blondynki, prześlizgujące się po otaczających chatkę drzewach, ale nie zatrzymujące się ani na moment na samym budynku. – Och – mruknęła z nagłym zrozumieniem. – Nie widzisz jej, prawda? W takim razie musimy chyba poczekać na Strażnika Tajemnicy. – Uśmiechnęła się lekko. – Jestem Cressida – dodała, mając nadzieję, że nie narzucała się zbytnio. I że naprawdę miała do czynienia z nową członkinią zakonu, a nie z doskonale poinformowanym szpiegiem, czekającym tylko na kogoś tak naiwnego, jak ona.




I pray you, do not fall in love with me,
for I am f a l s e r than vows made in wine.
Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kuchnia   03.03.16 22:08

Z każdą minutą, w której stała w samym środku jakiejś głuszy i wypatrywałam czegoś, czego nie miałam prawa dostrzec czułam jak rośnie we mnie zwątpienie. Może powinnam się wycofać i wrócić do normalnego życia? Pogodzić się z tym, że moje imię zostanie zapomniane i nie zostawię po sobie nic prócz portretu niszczejącego na strychu. Ogarnij, że się kobieto! Zganiłam samą siebie za tworzenie podobnych dyrdymałów. Jak już chcesz się na czymś skupić to pomyśl nad listem do Sama i jak grzecznie sformułujesz pytanie odnośnie tego, dla czego cię o tym nie uprzedził?! To był dobry plan, prosty i wykonalny. Tyle, że ja wciąż stałam w tym samym miejscu wpatrując się w te same drzewa, co na początku. Zaczęłam bawić się piórem nie bardzo wiedząc czy w ramach uspokojenia czy też z nadzieją, że w końcu przyłamie to barierę. Nagle ktoś się odezwał. Wyrwana z zamyślenia szybko odwróciłam się w stronę kobiety. Chciałam już coś powiedzieć, zapytać się czy przypadkiem nie mogłaby mnie wprowadzić do środka, ale ona już mnie ubiegła. - To wyjątkowo irytujące uczucie - przyznałam uśmiechając się do niej w przyjazny sposób. - Przysięgi wieczyste również wchodzą w grę? - spytałam na wpół żartując na wpół pytając poważnie. Czy można było się mi dziwić? W końcu poza tymi kilkoma podstawowymi informacjami od Sama nie miałam pojęcia, czym jest Zakon Feniksa. Gdy kobieta się przedstawiła po raz kolejny przeniosłam na nią spojrzenie. Mimo raczej dość słabego światła byłam pewna, że gdzieś już widziałam. - Pamiętam cię - nagle mnie olśniło. - Byłaś towarzyszką Sama na moim ślubie- uśmiechnęłam się wyciągając w jej stronę chudą dłoń. - Jestem Megara - przedstawiłam się. - Wiesz, może kto musi mnie wtajemniczyć?- spytałam z nadzieją w głosie. - Będę wiedziała na kogo zwrócić uwagę. Przecież nie mogę cię prosić o to byś stała tu ze mną. - jak widać o dobrych wychowaniu nie jest się wstanie zapomnieć nawet w tak… dziwnej sytuacji jak ta.


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 32
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 41
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   06.03.16 13:58

5 listopada, a jakże

Kierując się nie tylko porywami serca, ale i magicznymi sprawkami losu (ach, te pióra i inne metaforyczne fajerwerki), Benjamin stawił się w starej chacie niezawodnie, choć niezbyt punktualnie. Planował przybyć na krańce Londynu sporo wcześniej, jednakże ciemne macki Nokturnu nie chciały wypuścić go ze swych objęć tak łatwo. Wychodząc z kamienicy natknął się na ulubionego handlarza a konwersacja z nim dziwnym trafem przeciągnęła się o prawie godzinę a Benjamin został obdarowany nie tylko najnowszymi informacjami z półświatka ale i czterema butelkami Ognistej, przekazanych mu w ramach podziękowania za bohaterską obronę facjaty znajomego podczas ostatniego nielegalnego pojedynku. Wright nie miał już czasu, by swój skarb odnieść z powrotem do kawalerki, dlatego gdy wchodził po trzeszczących schodkach do środka opuszczonej chaty, butelki ukryte pod jego skórzaną kurtką pobrzękiwały mało dyskretnie, w pierwszej chwili zagłuszając dochodzące z kuchni głosy.
- Serwus, zakonnicy - powitał wszystkich zgromadzonych. Uścisnął dłoń Alexandra, później Charlusa a także potrząsnął drobnymi paluszkami Dorei. Rozejrzał się po pokoju, po czym gwiżdżąc głośno - co miało niby zagłuszyć stukot szkła - otworzył jedną z wyżej zawieszonych szafek i upchnął tam, pomiędzy kubkami, szklaneczkami i czymś, co wyglądało jak wazony, swoje alkoholowe skarby. Wszystkie, oprócz jednego. - Ktoś reflektuje? Panowie, nadobna pani? - spytał kulturalnie, unosząc pod światło butelkę bursztynowego płynu, jakby zachwalał wiekowe wino o idealnej mętności...czy co tam się oceniało przy kontemplacji tego niesmacznego trunku. Zebrawszy ewentualne zamówienia oparł się o szafki w rogu i zaplótł ręce na piersiach, uśmiechając się do każdego zgromadzonego w pomieszczeniu.




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Cressida Morgan
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1571-cressida-morgan http://morsmordre.forumpolish.com/t1583-kocie-listy http://morsmordre.forumpolish.com/t1582-wlazl-kotek-na-plotek http://morsmordre.forumpolish.com/t1713-cressida-morgan
Zawód : złodziejka, nokturnowa handlarka, kot przybłęda, niedoszły auror
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
she walked with d a r k n e s s dripping off her shoulders;
i’ve seen ghosts brighter than her s o u l.
OPCM : 10
UROKI : 1
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   06.03.16 18:47

Przyjazny uśmiech przełamał barierę niepewności, która zazwyczaj otaczała Cressidę, łagodnie mówiąc, nieprzywykłą do zawierania nowych znajomości, nie mówiąc już o prowadzeniu konspiracyjnych rozmów z nieznajomymi. Odwzajemniła gest niemal odruchowo, podciągając kąciki wyżej i dopiero wtedy mając okazję dokładniej przyjrzeć się dziewczynie. W pamięci coś jej zadzwoniło, niewyjaśnione uczucie, że gdzieś już kiedyś ją widziała, pojawiło się w okolicach tyłu czaszki, ale póki co nie była w stanie uchwycić ulotnego wspomnienia, łaskoczącego ją łagodnie, choć w sposób niemożliwy do zignorowania.
Nic mi o tym nie wiadomo – powiedziała, z jedynie częściowym rozbawieniem, bo prawdę mówiąc, nie wiedziała wiele więcej; oprócz wyrywkowych informacji poruszonych na pierwszym zebraniu oraz tego, co przekazał jej Ben (co, swoją drogą, należało kilkukrotnie przesiać przez drobne sito), nie miała pojęcia na temat działalności Zakonu, planowanych środków ostrożności, ewentualnych misji, zadań, reguł. Nie znała nawet aktualnej listy członków, czego żywy dowód stał przed nią, przyglądając jej się dosyć uważnie.
W pierwszej chwili nie skojarzyła słów blondynki z konkretnym wydarzeniem, zupełnie jakby jej umysł odruchowo przyporządkował do Megary Carrow nieodłączne wyznaczniki – białą suknię, zwiewny welon, zaróżowione lekko policzki, pierścionek na bladym palcu. Kilka sekund zajęło jej zrozumienie, że panna młoda, której urodą nie tak dawno się zachwycała, oraz ukryta pod materiałem ciemnego płaszcza, świeżo upieczona członkini nielegalnej organizacji, to ta sama osoba. Nie to jednak zdziwiło ją najbardziej, a fakt, że w ogóle zwróciła na nią uwagę na tyle, żeby ją zapamiętać. – Tak, to ja – przytaknęła kulawo, nie wiedząc, co innego mogłaby powiedzieć. – To Sam cię wprowadził? – dodała, dodając wreszcie dwa do dwóch.
Wyciągnęła rękę, już bez wahania ściskając podaną jej dłoń. Skoro Samuel uznał, że Megara była godna zaufania, nie widziała powodu, żeby uważać inaczej. – Garrett. Weasley. Ale chętnie tu z tobą zaczekam – zapewniła, dopiero po chwili orientując się – przy sporym udziale swojego nieodłącznego towarzysza, jakim było poczucie niższości – że być może blondynka wcale nie chciała jej obecności. – Chyba że wolisz zostać sama – dodała, wymawiając poszczególne słowa tak szybko, że zlały się w jeden, bardzo długi wyraz.




I pray you, do not fall in love with me,
for I am f a l s e r than vows made in wine.
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : 6
UROKI : 19
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Kuchnia   06.03.16 23:13

Perseus nigdy nie lubił nagłych wezwań, a właśnie do kategorii tych zaliczał nocny nalot feniksa, którego pieśń o niepokojącej treści odbijała się echem w głowie, gdy już w ten niemalże barbarzyński sposób został wyrwany ze snu, by znaleźć krzyczące czerwienią piórko z datą, której wolałby uniknąć i miejscem, w którym wolałby się nie stawiać. Przynajmniej nie teraz, gdy każdy jego krok był stąpaniem po cienkim lodzie. Tak źle i tak niedobrze, niepojawienie się na spotkaniu zdawało się być jeszcze gorszą opcją, dlatego aportował się w pobliżu chatki o aparycji wciąż mało zachęcającej i ściskając w dłoni to piekielne piórko, zmierzał w kierunku wejścia, gdy jego uwagę przyciągnęły dwie postaci stojące nieopodal. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w jednej z nich rozpoznał Megarę - i choć nigdy nie pałał do niej zbyt pozytywnymi uczuciami, ta wciąż przynależała do rodziny Averych i była z nim spokrewniona wystarczająco blisko, by coś nieprzyjemnie ścisnęło jego wnętrzności, gdy zobaczył ją właśnie w tym miejscu, w którym gromadzili się ludzie spisani na porażkę. Zamiast przekroczyć próg chatki, Perseus zmienił nieco obrany przez siebie kierunek i ruszył w stronę dwóch kobiet, przywołując na twarz uprzejmy uśmiech.
- Cressido, miło cię widzieć - przywitał pannę Morgan, szczerze wątpiąc w to, by podzielała jego zdanie w tej kwestii, lecz to w żadnym wypadku nie przeszkadzało my wypowiadać tych słów, nim zwrócił się do Megary. - Moja droga kuzynko, twój widok w opcji solo cieszy mnie prawie tak bardzo jak świadomość, że zamierzasz wspomóc słuszną sprawę. Zakon nie mógł sobie wymarzyć lepszego nabytku - oświadczył kurtuazyjnie, choć gdyby zdrowy rozsądek mógł przemawiać otwarcie, ten należący do Avery'ego nalegałby właśnie, by Megara odwróciła się na pięcie i odeszła jak najdalej, póki jeszcze mogła zachować bezstronność i nie narażać swojego zdrowia i życia na szwank. Nie śpieszno mu było do zabawiania rozmową swojej ukochanej kuzynki, ale podobnie namiętne odczucia miał co do przesiadywania w kuchni w gronie aurorów i krzewicieli równości krwi szlamowatej i błękitnej, dlatego też uśmiechnął się ujmująco do obu pań, odwlekając w czasie moment przekroczenia granicy, za którą znajdowało się wszystko to, czego lady, o zgrozo, Carrow nie mogła dojrzeć.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Kuchnia   11.03.16 21:17

- Przynajmniej tyle- - przyznałam z nieskrywaną ulgą. Chociaż tym mogłam przestać się przejmować. Może nie będzie tak źle. Może jednak zaraz nie pojawią się jakieś zakurzone postacie z różdżkami wymierzonymi w moją stronę. Tak to już jest gdy strach miesza się z podekscytowaniem. Wyobraźnia zaczyna pracować znacznie szybciej niż zdrowy rozsądek.
Moja towarzyszka wyglądała na miłą osobą dla tego tak się ucieszyłam widząc uśmiech i czując uścisk jej dłoni. Oczywiście, że ją zapamiętałam. Jeśli miałam być szczera to była jedną z tych nielicznych osób ( których osobiście nie znałam) którzy przyciągnęli moją uwagę. Wstyd się przyznać ale głównym powodem była postać Samuela. Nie, to nie była zazdrość lecz zwyczajna troska o osobę bliższą nie raz niż własna rodzina. Oczywiście oficjalnie nigdy się do tego nie przyznać. Było by to przecież poniżej mojej godności (?)…chyba gorzej nie da się tego ująć. - O ile można to tak nazwać. - odezwała się z lekkim przekąsem w głosie - Zapomniał tylko wspomnieć o paru sprawach. - ruchem ręki wskazałam na pusty dla mnie obszar. Na dźwięk nazwiska Weasley wzdrygnęłam się mimowolnie. Mniej więcej kojarzyłam większość członków tej rudowłosej rodziny. Sama nie miałam nic przeciwko nim ale przecież pochodziłam z Malfoyów a nasze rody…eh długo by opowiadać. Słysząc jej dalsze słowa uśmiechnęła się po raz kolejny. - Będę bardzo wdzięczna za twoje towarzystwo. Nigdy przecież nie wiadomo jakie potwory chowają się za krzakami. - zaśmiałam się cicho mając nadzieję, że to trochę rozluźni Cressidę.
Skoro o potworach mowa. Zajęta rozmową z nowo poznaną dziewczyną nawet nie zauważyłam gdy koło mnie pojawił się….PERSEUS AVERY?! To jakaś kpina! Samael też się gdzieś tu kręci? Może jeszcze Medea z Abraxasem?! . Przez kilka chwil nie byłam wstanie wydusić z siebie nawet słowa. Czułam jak krew odpływa mi z twarzy co pewnie spowodowało, że wyglądałam jak trup. Na stare łachy skrzatów domowy co on tu robi? Udało mi się w końcu otrząsnąć z szoku. Starałam się skupić na jego słowa i na tym obrzydliwym wystudiowanym uśmiechu. Aż się niedobrze robi…
- Kuzynie. Jakie to miłe z twojej strony. Szkoda, że nie jestem wstanie odwdzięczyć się podobnymi komplementami - posłałam mu lekko ironiczny uśmiech, który na szczęście zakończył naszą rozmowę. Jedyny plus istnienia Perseusza był taki, że przynajmniej nie musiałam się bawić z nim w te wszystkie tak nóżce uprzejmości. Co nie zmienia faktu, że świadomość iż on mógł spokojnie wejść do środka a ja wciąż musiałam sterczeć na zewnątrz tylko dodatkowo mnie zirytowała. Odwróciłam się w stronę mojej towarzyszki próbując wyzbyć się wszystkich negatywnych emocji jakie przyniosła ze sobą postać drogiego kuzyna. - Nie zrozum mnie źle ale co ten bufon robi w zakonie? Prędzej zjadłby własne oczy niż zrobiłby cokolwiek dla wyższego dobra. - mruknęłam na tyle cicho by ta rozmowa mogła zostać tylko między nami. Nigdy nie wiadomo co ten prostak robi po drugiej stronie bariery. Może miałam uwierzyć w to, że ktoś w końcu postanowił porządnie przetrzepać tego chudzielca i w między czasie coś mu się w głowie poprzewracało? Prędzej sama zjem własne oczy!


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   13.03.16 23:28

Megara, Perseus, Cressida - słyszycie dźwięki walki dobiegające z jednej z nieodległych uliczek. Jeżeli zdecydujecie się sprawdzić, co jest tego przyczyną, piszecie tutaj.


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   17.03.16 23:16

Megara, Perseus, w tym temacie czeka na was post od Mistrza Gry.

Alexander, Charlus, Dorea, Benjamin, waszej uwadze nie mógł ujść fakt, że na dzisiejszym spotkaniu Zakonu Feniksa nie pojawiło się zbyt wielu członków organizacji. A co najważniejsze, zabrakło też strażników tajemnicy. Wydaje wam się, że tkwicie w kwaterze w nieskończoność, aż w końcu przez okno możecie dostrzec - oprócz Megary i Perseusa, którzy stoją tam od dłuższego czasu - także trzy zbliżające się postacie: dwie wychodzące z korytarzyków nieodległych uliczek i jedną (o włosach błyskających żywą rudością nawet w ciemnościach) przybywającą z przeciwnej strony.


Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 16  Next

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Stara chata-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18