Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój gościnny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Pokój gościnny   26.11.12 1:15

First topic message reminder :

Pokój gościnny

Na poddaszu chaty znajduje się niewielki strych przedzielony w poprzek ścianką działową; jeden z utworzonych w ten sposób pokoi jest niedużą sypialnią. Znajdują się tutaj dwa dość szerokie, acz zapewne niezbyt wygodne, zwyczajnie stare łóżka z narzutą w postaci koców w kratę. Ponad nimi wiszą dwie zakurzone półki z ułożonymi nań księgami; wszystkie w starych, już dawno nieaktualnych wydaniach - wśród nich książki kucharskie oraz podstawowe podręczniki używane zwykle w trakcie pierwszych lat nauki w Hogwarcie. Pośrodku leży zabrudzony od przeciekającego dachu, kiedyś biały dywanik. Ściany pozbawione są zdobień, obrazów, w pomieszczeniu nie znajdują się żadne szafy; wszystko urządzono skromnie, z jak najmniejszym nakładem środków. Brudne, okrągłe okno przysłania już zżółkniała haftowana firanka w kwiatki oraz spięta sznurkiem bawełniana zasłonka barwy gorzkiej czekolady.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   07.02.18 18:15

- O. - w pierwszym odruchu Bertie chciał spytać, skąd taka decyzja, jakimś cudem jednak zdążył ugryźć się w język. Takie pytanie mogłoby się okazać zbyt wścibskie jak na pierwsze spotkanie, a choć Bertie z natury był osobą bardzo ciekawską, na pewno nie chciał żeby jego rozmówca poczuł się niekomfortowo. Ostatecznie prawdopodobną opcją jest to, że po prostu napatrzył się na żałośnie wyglądających pijaków i go to nie bawi, a równie możliwym jest iż wiąże się to z jakiegoś rodzaju przykrą historią. Nigdy nie wiadomo. - Nie jest zmieszane więc w razie co możesz nie dolewać rumu.
Dodał zamiast tego i wzruszył ramionami. Nie czuł się absolutnie urażony odmową, raczej nie czułby się sobą gdyby nie zaoferował czegoś do picia lub jedzenia drugiej osobie, mając to pod ręką. A ten człowiek sprawiał, iż temperatura odczuwalna przez młodego Botta zdawała się być jeszcze niższa.
Zaraz jednak odłożył swój kubek z którego przyjemnie parował ładnie pachnący, słodki i lekko alkoholowy napój i zabrał się za pracę. Szło całkiem sprawnie i w ciągu kilkunastu pierwszych uderzeń nawet nie uderzył się w żaden z palców. No, pierwszy sukces na dzisiaj zaliczony!
Uśmiech Bertiego na moment poszerzył się, kiedy As się przedstawił.
- Brzmi idealnie jak coś do gry w powiedz to trzy razy szybciej. - stwierdził i nie wątpił że byłby zwycięzcą i pokaleczyłby to imię jak jeszcze nikt dotąd. Tak czy inaczej postanowił się wysilić chyba dla samego siebie bardziej niż z uprzejmości. Ot, obce imię było ciekawostką, czymś dziwnym, podobnie jak fakt istnienia nowych głosek. - Brzmi jakbyś znalazł jakąś głoskę pomiędzy "a" i "o". - stwierdził, marszcząc przy tym brwi, widocznie nieświadom faktu, iż angielskie głoski pokroju tej pomiędzy "t" i "h" mogą wydawać się obcokrajowcom dziwne.
W trakcie całych tych lingwistycznych rozważań, młotek cały czas latał. Przez chwilę można było odnieść wrażenie, że to dłonie Botta są nawiedzone, one robiły swoje, czasami także się poruszając. Zupełnie jakby fakt że mówi ustami to było za mało, one też muszą dodać coś od siebie. Póki co jednak także i one nie wywoływały wypadku i pomiędzy przerwami na chwilę gestykulacji nawet tłukły kolejne gwoździe, już po chwili pierwsze deski całkiem ładnie się trzymały drewnianej konstrukcji.
- Ołesbjern? - zmarszczył brwi, starając się powtórzyć w miarę poprawnie, choć chyba dość szybko połapał się, że nic z tego nie będzie. - Dobra, As faktycznie ma większe szanse działać na Wyspach.
Przyznał, zbierając kolejne gwoździe. Być może małomówność rozmówcy - oraz fakt, iż odpowiadał on całkiem uprzejmie, nie sprawiając wrażenia jakby chciał tę rozmowę przerwać - sprawiała, że on właśnie gadał tyle. A może miał niezły nastrój i chyba trochę gadania mu brakowało, bo i w pracy siedział dziś głównie na kuchni.
- Uuu. To co cię tu zawiodło? Długo już w Anglii jesteś? - dopytał zaraz, bo i Norweg całkiem dobrze mówił po angielsku. Na chwilę spojrzał na niego, w końcu jednak wrócił spojrzeniem do desek podniósł kolejną, zanim ją doniósł i przystawił na miejsce, zdążył jeszcze uderzyć się nią w piszczel rzecz jasna, jednak bez tego chyba to przedstawienie się nie byłoby pełne. Syknął z bólu, skrzywił się, zaraz jednak po prostu przystawił winną wszystkiemu deskę do pozostałych i zamierzał za karę wbić ją gwoździami w konstrukcję którą obijali.
- Jestem cukiernikiem w magicznej cukierni. Na Pokątnej, Słodka Próżności, może znasz. - stwierdził, bo i lokal faktycznie nabierał ostatnimi czasy na popularności. - Poza normalnymi wypiekami, kombinujemy sporo z magicznymi wynalazkami. Mniej więcej raz w miesiącu, czasem częściej wychodzi coś nowego. Teraz zrobiliśmy bańki mydlane, tylko jakby nie z mydła. W sensie powstają z nich ala cukierki jak nadmuchasz i złapiesz, tylko pogoda trochę utrudnia promocję. - przechylił głowę. No, bańki mydlane raczej pasują do pierwszych promieni wiosny, niż zimowego mrozu, kiedy dzieciaki ganiają w rękawiczkach. Normalne dzieciaki w każdym razie. Choć i tak słodycze rozchodziły się całkiem fajnie. - Do tego ratuję świat, remontuję sekretne bazy tajemnych organizacji, a co najtrudniejsze przeżywam każdy dzień w pełni zdrowia. - dodał, choć ostatniego żartu As zapewne jeszcze nie zrozumie. Jeśli ta znajomość się pociągnie, jeśli As postanowi je zapamiętać to zapewne za jakiś czas dotrze do niego ich sens. Wszystko się zobaczy.
- A ty? Swoją drogą wybuchł przy tobie jakiś ziołowy eliksir? - raczej nie miało to zabrzmieć niemiło, chyba po Botcie trudno oczekiwać nieuprzejmych zachowań. Zapach z resztą nie był nieprzyjemny, jedynie trudno było go zignorować, a w czymś musiał mieć przyczynę.
Podniósł kubek, żeby wciąż kilka łyków i zaraz złapał kolejną deskę.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Asbjorn Ingisson
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5694-asbjrn-thorvald-ingisson#133833 https://www.morsmordre.net/t5741-juhani#135532 https://www.morsmordre.net/t5740-norweskie-slowko-dnia-to#135522 https://www.morsmordre.net/f138-little-kingshill-hare-lane-end https://www.morsmordre.net/t5742-skrytka-nr-1399#135537 https://www.morsmordre.net/t5743-a-t-ingisson#135543
Zawód : Alchemik, eks-truciciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Stworzyliśmy sobie nasz mały wszechświat
bez pojęcia nocy i dnia
OPCM : 4
UROKI : 0
ELIKSIRY : 29
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   20.03.18 23:04

Åsbjørn skłonił tylko lekko głowę, nie zbliżając się jednak do termosu z herbatą. Przyjął do wiadomości, że nie będzie to nietaktem, kiedy zapragnie się poczęstować czymś rozgrzewającym. Teraz jednak tego nie potrzebował, dlatego też nie zamierzał nadużywać uprzejmości drugiego mężczyzny. Który był trochę niezdarny swoją drogą, ale to Ås postanowił taktownie przemilczeć. W końcu sam przed chwilą nie wykazał się szczytem zgrabności.
Temu w przeciwieństwie do termosu Norweg przypatrywał się z lekka, obserwował, analizował. Miał taką tendencję do podchodzenia do ludzi niczym do nowo spotkanych zwierząt. Szukał sposobu na to, jak ich oswoić - choć tak właściwie to on był elementem potrzebującym okiełznania i przyzwyczajenia. Bertie Bott podchodził do życia z entuzjazmem. Niezdrowym wręcz i ekscentrycznym. A na pewno niezwykle rzadko spotykanym. Z reguły nie widywało się takich ludzi na pęczki, życie po prostu było szarawe i uciążliwe. Zwłaszcza wziąwszy pod uwagę ostatnie dziwne i niezrozumiałe czasy. Ås mruknął cicho pod nosem - Bertie spędził z nim jeszcze zbyt mało czasu by być w stanie umiejscowić ten dźwięk jako odpowiednik akceptacji i lekkiego zaciekawienia wygłoszoną właśnie przez Anglika uwagą. - Bardziej "e" i "y" - odparł w zamyśleniu. Właściwie to tak, usta trzeba było ułożyć jak przy wypowiadaniu najzwyklejszego, niefantazyjnego angielskiego "e", starając się przy tym powiedzieć "y", jednak nie nazbyt twardo, zahaczając przy okazji o "o". To jednak było zbyt wiele do powiedzenia, Ingisson dorzucił więc jeszcze tylko krótkie, acz treściwe: - Mniej więcej.
W końcu wyrażało dokładnie to samo, a zwięźlej.
Przy tym wszystkim rudowłosy nie spuszczał oczu z dłoni Bertiego Botta. Nie był zbyt ufny z natury, a ponieważ Anglik (Anglik!) w swoich dłoniach trzymał młotek samoczynnie stawał się obiektem wymagającym o wiele więcej uwagi. Ås zarabiał swoimi dłońmi, musiał w końcu przygotowywać ingrediencje i warzyć mikstury. Bez sprawnych palców miałby spory problem, a udanie się do uzdrowiciela traktował jako ostateczność. Miał awersję do Świętego Munga, nie ważne jak bezsensowną, ale miał. Próba wypowiedzenia przez Bertiego Botta imienia Norwega sprawiła, że ten westchnął w duchu. Twarz mu drgnęła, starał uśmiechnąć się odrobinę, lecz wyraźnie było widać, że po prostu stracił już nadzieję na to, że ktokolwiek nauczy się poprawnie je wymawiać.
Cała ta ekscentryczna persona odrobinę Ingissona przytłaczała. Brnął jednak dalej w rozmowę, choć faktycznie prym w tej konwersacji wiódł Bott. Nie żeby alchemikowi to przeszkadzało.
- Będzie pięć lat - odparł, na moment zawieszając się na wypowiedzianych właśnie słowach. Kiedy to wszystko minęło?
Na szczęście Bertie Bott wtedy trochę się rozgadał. Ingisson słuchał go uważnie, całkiem zainteresowany. Bo nie było przecież tak, że w swoim braku wylewności pogardzał wszystkimi i wszystkim. Wolał trafiać w punkt zamiast niepotrzebnie strzępić język. Zwykła pragmatyczność i ekonomia. Jednak gdyby się nad tym głębiej zastanowił zapewne doszedłby do wniosku, że mówiącego z pasją Botta słucha się całkiem przyjemnie. Powierzchownie był w stanie stwierdzić tylko, że człowiek którego dziś spotkał czuł się niezwykle swobodnie przy obcych.
- Brzmi ciekawie - wyraził swoją autentyczną aprobatę dla odpowiedzi, przykładając do schodów kolejną deskę, którą cukiernik z niemałą wprawą zaraz przybił do konstrukcji. Która tak właściwie coraz bardziej zaczynała przypominać schody. Dodana końcówka wypowiedzi Bertiego Botta sprawiła tylko, że Norweg kiwnął głową. W istocie, nie rozumiał żartu - stwierdził, że chodziło zapewne o anomalie. A że oczywistości tłumaczyć nie lubił, toteż milczał. Jego fasada drgnęła, gdy towarzysz wspomniał o eliksirach. Cały Ingisson zdawał się jakby odrobinę bardziej żywy, gdy temat wyszedł na światło dzienne w tej konwersacji.
- Dawno nic przy mnie nie wybuchnęło - odparł, nawet lekko się uśmiechając. W istocie, będzie z rok. - Ale trafiłeś. Jestem alchemikiem - i byłym trucicielem, dodał w myślach, a przez jego twarz przemknęła obawa. Nie umiał kłamać i zbyt dobrze ukrywać emocji. Zerknął z lekka zaniepokojony na cukiernika. Bał się utraty jego akceptacji, nie ważne jak bardzo dziwnie z jej powodu Åsbjørn by się nie czuł. Fox i Skamander dali mu coś, za czym nawet nie wiedział, ze tęskni. Namiastkę nadziei na to, że będzie mógł funkcjonować wśród ludzi niepatologicznych. - Jak długo...? - zapytał, wskazując na zgliszcza chaty. Pytanie wisiało w powietrzu, ale czy Bertie Bott był w stanie odczytać je tak, jak oczekiwał tego Ingisson?


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   22.03.18 16:27

Przyjął już do zrozumienia, że jego rozmówca nie mówi wiele. Nie przeszkadzało mu to z resztą, Norweg nie wydawał się także niezadowolony z jego gadatliwości. Bertie z kolei z reguły nie lubił ciszy. Bywało to różnie, nawet on od czasu do czasu mógł ją docenić, jednak to nie była taka sytuacja. Poznał nową, ciekawą osobę, pracował z resztą, a przy pracy dobrze jest zabić sobie czas chociażby rozmową, żeby wszystko szło szybciej.
Spróbował jeszcze raz z imieniem, czy chociaż tą dziwną głoską, która serio brzmiała mu śmiesznie, czy mówiąc krótko: po prostu obco. W końcu jednak poddał się i został przy prostym, krótkim i wygodnym As.
Jakoś tak przywykł też do tego, że ludzie uważniej go obserwują kiedy trzyma w dłoniach młotek, nóż czy cokolwiek podobnego. Tak już było, zazwyczaj przez to że po prostu go znali, widocznie jednak nie była to wcale taka znowu zasada. Nie przejmował się jednak i uderzał młotkiem o gwoździe znów i znów, zadziwiająco wiele razy nie trafiając w żaden ze swoich palców. Cała rodzina Bottów niewątpliwie byłaby z niego dumna, mieli powód!
- Sporo czasu. - przyznał, nie ponawiając jednak pytania o powód wyprawy. Miał ochotę, jednak skoro As jeden raz mu nie odpowiedział, nawet Bertie czuł że nie należy pytania ponawiać. Ot tak, jeśli Norweg nie ma ochoty o czymś mówić osobie, której kompletnie nie zna, naleganie byłoby co najmniej nie na miejscu. A ostatecznie na informacjach Bottowi szczególnie nie zależało, nie miał ku temu powodów, był zwyczajnie ciekaw swojego dzisiejszego rozmówcy.
- Największe różnice między Norwegią i Anglią? - zagadnął więc z innej strony. Nigdy nie był w Skandynawii, niewiele o tym miejscu wiedział, jednak możliwe, że trzeba to zmienić. Ostatecznie lubił podróże. Ta byłaby bardzo odległa i co najmniej szalona jako, że ni za grosz nie znał języka, to jednak nie zdawało mu się aż tak strasznie problematyczne. No, w każdym razie nie nie do obejścia. Tak czy inaczej nie planował jeszcze wyprawy, narazie musiał jednak trochę czasu spędzić na wyspie chociażby po to, by wydostać się choć częściowo ze swoich długów. Praca trzymała go póki co w miejscu, nie nudził się jednak szczególnie. Zawsze potrafił znaleźć sobie zajęcie i towarzystwo, zawsze miał też dryg do tych mniejszych wycieczek, chociaż na chwilę, małym kosztem, żeby trochę zmienić otoczenie, odpocząć i wracać.
Dalej po prostu się rozgadał - o swojej pracy mógł mówić dużo, lubił ją i bardzo się cieszył, że na pewnym etapie swojego życia spotkał Cynthię Vanity. Była wspaniałą osobą, dużo go nauczyła i choć dryg i zainteresowanie tematem miał od zawsze, ona pomogła mu przetopić to w prawdziwy zawód. Po części wskazała mu ścieżkę i pomogła trochę osiąść w życiu - zanim trafił do Słodkiej Próżności, łapał każdą pracę jaka się napatoczyła, zazwyczaj krótkoterminową, byle cokolwiek zarobić i ruszyć dalej. Zajęcia po prostu go nie wciągały, nudziły, nie widział siebie w nich na dłużej i pozostawały jedynie pracą zarobkową. Do Słodkiej Próżności z kolei po prostu lubił chodzić nawet mimo demonicznie wczesnego początku dnia pracy.
- Jest świetne. To genialne uczucie nie chodzić do pracy jako po prostu w miejsce w którym sprzedaje się godziny swojego życia za pieniądze. - podsumował, o dziwo całkiem jak na siebie zwięźle. Tak właśnie czuł. W wielu miejscach sprzedawał swój czas, wykonywał usługę nudną, lub obojętną, w żaden sposób się przy tym nie rozwijając, nie korzystając. I wiedział że nie może w czymś takim zostać, za bardzo go to frustrowało.
- O. Ciekawy zawód. Mam na myśli, mało ludzi ma do tego talent. Często ktoś w miarę daje sobie radę, czy zrobi prosty eliksir na kaszel, choć swojego bym nie dał nikomu no, chyba że jako narzędzie tortur. W każdym razie większość osób po szkole cokolwiek tam zrobi, ale mało kto nie gubi się kiedy eliksiry robią się już odrobinę bardziej skomplikowane. - przyznał. Taka była prawda, w Hogwarcie uczyli się wielu eliksirów, jednak dla zdecydowanej większości uczniów była to męczarnia. - Sam rozsadzałem kociołki, a nie byłem w tym wyjątkowy, eliksiry zawsze łapało tylko kilka osób na grupę w jednym domu. - przyznał, bo i taka była prawda. Jednym nie szło bardziej, innym mniej, większość dawała radę na podstawowym poziomie, jednak mało osób miało do tego dar. Talent do Zaklęć, czy Obrony nie był aż tak niespotykany, jednak Eliksiry? - Podobnie jak z Transmutacją. To chyba po prostu dla cierpliwych, czy osób, które potrafiłyby się skupić. Nie wiem z resztą. - wzruszył ramionami, bo i on się nie znał, może wypowiadać się nie powinien?
Na pytanie jakie mu zadano, zmarszczył lekko brwi.
- Jak długo co? Kiepski jestem w domysłach. - przyznał bezpośrednio. Jak długo odbudowują? To nie wątpił, że Norweg wie. A nic innego nie wpadało mu do głowy, czekał więc na wyjaśnienie pytania. I uderzał przy tym młotkiem, schody były już niemal gotowe. I dobrze, bo zaczynało się robić ciemnawo.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   22.03.18 16:27

The member 'Bertie Bott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 85


Powrót do góry Go down
Asbjorn Ingisson
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5694-asbjrn-thorvald-ingisson#133833 https://www.morsmordre.net/t5741-juhani#135532 https://www.morsmordre.net/t5740-norweskie-slowko-dnia-to#135522 https://www.morsmordre.net/f138-little-kingshill-hare-lane-end https://www.morsmordre.net/t5742-skrytka-nr-1399#135537 https://www.morsmordre.net/t5743-a-t-ingisson#135543
Zawód : Alchemik, eks-truciciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Stworzyliśmy sobie nasz mały wszechświat
bez pojęcia nocy i dnia
OPCM : 4
UROKI : 0
ELIKSIRY : 29
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   14.04.18 21:34

Åsbjørn czuł pod palcami nierówną fakturę drewna, a niewielkie drzazgi wchodziły mu w skórę. Czuł tę świeżą, żywiczną woń, a chociaż był środek czerwcowej zimy miał wrażenie, że w uszach gra mu leśna pieśń poruszanych wiatrem liści. Poniósł smętne spojrzenie po niedalekich koronach, gdzie zieleń została zabita przez trzaskający mróz. Po raz pierwszy prawdziwie żałował, że na Wyspach spadł śnieg. Nie był w stanie powiedzieć, ile dokładnie minęło czasu. Chmury zasnuwające niebo rozpraszały słoneczne światło. Uniemożliwiało to ustalenie dokładniejszej godziny. Norweg czuł jednak, że musiało upłynąć dostatecznie wiele minut, ponieważ zarówno schody, jak i on, były coraz bardziej wykończone. Był zmęczony rozmową. Interakcje z ludźmi wymagały od niego wiele energii, a zdobywał ją dopiero będąc samemu. Ale starał się. Zaryzykował nawet wypowiedzenie większej ilości słów niż dwa.
- Różnice? Ludzie. Nie do końca was rozumiem - Ingisson powiedział ostrożnie, zaraz zwięźle rozwijając myśl. - Jesteście bardzo ekstrawertyczni - powiedziawszy, puścił trzymaną dotychczas deskę. Ta zaś trzymała się mocno drewnianej konstrukcji będąc jeszcze jedną cegiełką położoną ku odbudowie tej... kwatery tajnej organizacji. - Poza tym pogoda jest tu monotonna, tempo życia dość szybkie, a ilość ludzi jest momentami bardzo przytłaczająca i ciężko jest się odnaleźć - powiedział spokojnie, pogodnie, z cierpliwością, zupełnie jakby czytał przepis na jakiś eliksir. Tak, jakby to były nieciekawe, powtarzane po stokroć instrukcje dotyczące oprawiania szczuroszczeta. I oczywiście zrobił to niezwykle uprzejmie, mł w końcu użyć o wiele bardziej dosadnych słów. Wszystko było jednak szczerą prawdą, bowiem choć przyszło mu żyć w Oslo, stolicy Norwegii, tak naprawdę w porównaniu z gęsto zaludnionym, wciąż rozbudowującym się Londynem było ono miasteczkiem.
Kiedy cukiernik rozgadał się na temat swojej pracy Åsbjørn nie mógł zrobić nic innego, niż go słuchać. Było to tak właściwie całkiem przyjemne - Bertie Bott nie paplał żeby paplać, nie w oczach Norwega. Bertie przemawiając ukazywał sowje prawdziwe emocje i odczucia. Był bardzo autentyczny, czym zyskał ciche uznanie w oczach małomównego alchemika. Niewiele bowiem spotkał wygadanych osób, które umiałyby mówić tak naprawdę, żeby przyjemnie się ich słuchało. Zaczął nawetsię rozluźniać, przestał tak bacznie obserwować cukiernika, a jego machanie młotkiem zniknęło z pola zagrożeń. Åsbjørn nabrał do jego osoby odrobinę zaufania. Na tyle, by porozmawiać z nim o swojej pracy, a tak właściwie o tym, dlaczego akurat eliksiry.
- Pokochałem eliksiry dzięki matce. Nie wiem, co innego miałbym ze sobą zrobić niż zostać alchemikiem. Wychowałem się w kociołku - uśmiechnął się odrobinę do swoich wspomnień, choć z boku wydawać by się mogło, że uśmiech posyłał kolejnej przybitej desce. Zmienił on wyraz z wręcz czułego na przepraszający, kiedy jego niedoprecyzowane pytanie nie zostało zrozumiane. - Od jak dawna jesteś w Zakonie? - powiedział, a rytm jego słów zlał się z uderzeniami oznajmiającymi, że kolejne gwoździe dołączały do ich dzieła odbudowy.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   14.04.18 21:34

The member 'Asbjorn Ingisson' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 87


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   14.04.18 23:02

Słuchał ze szczerym zainteresowanie. Jeśli o ekstrawertyzm chodzi, sam Bertie go nie dostrzegał. Miewał wręcz czasami wrażenie że może trochę przytłaczać ludzi własnym, nigdy jednak nie przejmował się tym za długo: skoro ludzie go ostatecznie nie unikali, chyba nie czuli się jednak źle. A jednak spora część Anglików wydawała mu się milcząca, może nie tak mocno jak poznany dzisiaj Norweg, jednak nadal nie nazwałby ich ekstrawertykami. Wychodzi na to, że w krainie nowego znajomego Bott nie miałby szans się odnaleźć.
Szczególnie jeśli faktycznie jest tam mniej ludzi.
Przez chwilę uderzał znów młotkiem, pracę powoli kończyli, a obojgu szło bardzo dobrze, wręcz zadziwiająco dobrze. Nikt też póki co nie zrobił sobie większej krzywdy, co także jest swego rodzaju sukcesem, prawda?
- Brzmi jakby Norwegia była strasznie ponura. - przyznał, bo i w jego oczach trochę tak było. Mało ludzi, powolny tryb życia, zamknięci w sobie ludzie. O ile i Bott czasami lubił trochę zwolnić, były to raczej chwile, nic trwałego.
Przez chwilę Bott skupił się na pracy, chcąc by udało im się skończyć zanim zacznie się robić ciemno. Kolejna deska, kolejne uderzenia. W końcu zabili wszystko, co było trzeba i wyszło to całkiem ładnie. Zadowolony otrzepał ręce, choć w sumie nie miał z czego - ten gest chyba zaczynał wchodzić mu w nawyk, coraz częściej ostatnio babrał się w mące bez użycia magii.
Kiedy As sam z siebie się odezwał, Bott uśmiechnął się pod nosem, trochę jakby uzyskał nowy stopień w jakiejś umiejętności. Słuchał go jednak po prostu i skinął lekko głową, był w stanie sobie to wyobrazić.
- Po prostu są dla ciebie naturalne. - stwierdził, bo i tak brzmiały słowa Asbjorna. Sam był przekonany że pieczenie jest naturalne dla niego - czuł się przy tym swobodnie, robił to intuicyjnie, nie miał problemów z wymyślaniem kolejnych rzeczy, nowe pomysły same pojawiały się w jego głowie. Nie wychował się z tym, choć zawsze to lubił, u Asa dochodzi jeszcze ten element: zapoznawał się z eliksirami tak jak z chodzeniem czy mówieniem. - To bardzo cenne.
Uśmiechnął się nieznacznie w wyjątkowo łagodny sposób. To było po prostu miłe: mieć coś swojego, tak naturalnego jak wszelkie czynności życiowe, co staje się częścią życia i przy tym pracą, która nie jest katorgą.
Na kolejne pytanie, pomyślał o Cynthii. Ta ostatnimi czasy pojawiała się w Próżności coraz rzadziej, nie widywał jej też na spotkaniach.
- Od lutego. Choć właściwie od dawna na to czekałem. Na możliwość ruchu, zrobienia... czegoś. Choćby miało to być machanie młotkiem, do faktycznego dążenia do uspokojenia tego chaosu. Gdyby nie Cynthia, pewnie zrobiłbym do tej pory coś głupiego. - przyznał szczerze, bo i działanie w pojedynkę nawet w jego oczach było głupie, a przynależność do organizacji nakazywała czekać i działać, kiedy był na to plan złożony przez kogoś o znacznie lepszej intuicji czy lepszych zdolnościach planowania i przewidywania. - No, głupszego niż na codzień.
Dodał z nieznacznym rozbawieniem.
- Wygląda na to, że odwaliliśmy dziś ładny kawał roboty.
Stwierdził, patrząc na ich dzieło i zaczynając zbierać rzeczy. Robiło się już późno.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Asbjorn Ingisson
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5694-asbjrn-thorvald-ingisson#133833 https://www.morsmordre.net/t5741-juhani#135532 https://www.morsmordre.net/t5740-norweskie-slowko-dnia-to#135522 https://www.morsmordre.net/f138-little-kingshill-hare-lane-end https://www.morsmordre.net/t5742-skrytka-nr-1399#135537 https://www.morsmordre.net/t5743-a-t-ingisson#135543
Zawód : Alchemik, eks-truciciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Stworzyliśmy sobie nasz mały wszechświat
bez pojęcia nocy i dnia
OPCM : 4
UROKI : 0
ELIKSIRY : 29
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   17.04.18 10:17

Ożywił się lekko, nawet mogło wydać się, że nazwanie Norwegii "ponurą" uraziło jego uczucia. Było to jednak tylko zwyczajne przejęcie. Nie zależało mu bowiem na tym, aby ludzie postrzegali jego kraj jako ponury.
- Nie. Jest cichsza. Spokojniejsza. Tam gdzie się urodziłem ponuro jest tylko i wyłącznie w czasie nocy polarnej, bo nie ma słonecznego światła. Jest inaczej. To trzeba poczuć - powiedział, patrząc z poruszeniem na Bertiego. Dlaczego jak coś mówił zawsze wychodziły z tego nieporozumienia? Chyba dlatego również nie za często rozmawiał z ludźmi. Potrzebowali zawsze dokładnych wyjaśnień, tylko siostra i czasami Lunara potrafiły zrozumieć go praktycznie bez słów. No i Lara. Ale z Larą to nie wiedział, jak jest. Nie słyszał od niej zbyt długo by się w tym orientować. Wiedział tylko, że znad Bajkału wróciła już jakiś czas temu.
Gdyby tylko relacje międzyludzkie przychodziły mu tak łatwo jak alchemia. Interlokutora nie odtraszały jednak niewielkie kompetencje Åsbjørna w tej dziedzinie. Jak gdyby nigdy nic odpowiadał na zadawane nie do końca zgrabnie pytania. Odpowiadał i opowiadał, a słowa które padały z ust Bertiego Botta trąciły w Norwegu bardzo delikatną strunę. Trafił do miejsca, do ugrupowania, w którym znajdowali się ludzie po prostu chcący robić dobrze. Zastanawiał się przy tym nad własnymi motywami. Czy faktycznie był dobrym człowiekiem, którego życie pchnęło na złą ścieżkę? A może po prostu był złym człowiekiem, który próbował się nawrócić? Im dłużej nad tym rozmyślał, tym bardziej nie był pewien odpowiedzi. Tyle czasu spędził w Nokturnowej matni goniąc za ratunkiem dla siostry, że nie wiedział już, kim jest. Czasem ufał bardziej słowom ostrym, krytycznym, niepozwalającym na pozostawienie cienia szansy na to, że miał dobro w sercu. To były ciemne dni, w czasie których znikał w szopie i nikt i nic nie było w stanie go stamtąd wyciągnąć. A czasem, jak w tej chwili, kiedy przebywał z miłym cukiernikiem myślał, że jest taki jak on. Że po prostu chciał robić rzeczy dobre.
Pokiwał powoli głową, patrząc na wykonaną przez nich prace.
- Na to wygląda - przytaknął. Dzień dobiegł końca, a kiedy rozmowny Anglik i cichy Norweg rozeszli się, jedynym widocznym efektem ich spotkania były obite świeżymi deskami schody.

| zt


Powrót do góry Go down
 

Pokój gościnny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój gościnny [Pierwsze piętro]
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Wspólny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Stara chata-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18