Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Sypialnia z kuchnią
AutorWiadomość
Sypialnia z kuchnią [odnośnik]28.01.16 19:18
First topic message reminder :

Wchodząc do mieszkania pierwsze co można dostrzec to kanapa i stolik na przeciwko drzwi. Wchodząc bardziej w głąb, można zauważyć po lewej materac, szafę i półki na książki. Czyli tak zwana, sypialnia Ronana. Po prawej znajduje się natomiast zestaw kuchenny, szafy, umywalka i stół z parą krzeseł.


Ostatnio zmieniony przez Ronan Haddad dnia 28.01.16 19:44, w całości zmieniany 1 raz
Gość
Anonymous
Gość

Re: Sypialnia z kuchnią [odnośnik]15.02.16 15:39
Ronan nic nie powiedział. I to nie dlatego że zlał dziewczynę, czy ją ignorował. Po prostu nie był w stanie. Poza tym uznał że jego komentarz był w danej sytuacji zbędny. Może i nic do niego nie docierało. Trudno było skupić się na danych słowach kiedy w głowie miało się szumiący ekran od telewizora. Na chwilę obecną potrzebował spokoju, samotności. Musiał sam wszystko przemyśleć. Na razie nie mógł myśleć. Możliwe że gdyby Caroline przyszła później. Gdyby chciała z nim o tym pogadać na "trzeźwo". Powstałaby z tego bardzo ciekawa dyskusja. Teraz natomiast, Ronan był w takim stanie, że mówienie do niego to jak mówienie do ściany. A ciężko się dyskutuje ze ścianą. Taka ściana się nawet nie broni. Zero argumentów, zero emocji podczas wypowiedzi. Ogółem mało się można dowiedzieć od "ściany". Ale nie porównujmy Ronana do kawałka betonu.
Kiedy dziewczyna wyszła, chłopak poczuł ulgę. Nie żeby był na nią zły. Po prostu był zmęczony. Wiedział że ta rozmowa go nie uniknie. Ale wolał rozmawiać, kiedy będzie miał więcej sił. Chłopak jeszcze przez chwilę patrzył w sufit, po czym jego oczy się zamknęły.
Pierwsze co zobaczył po przebudzeniu. To jego sufit. Ten sufit powoli staję się jakimś symbolem. Symbolem ćpania i nędzy psychicznej. Był ranek. Miał dzisiaj spotkanie z pracodawcą. Czuł się lepiej. Znów był pełny życia. Ile go tak będzie trzymać? Dwa, trzy dni? Może mniej, lub więcej. Wstał. Zjadł kanapki zrobione wczoraj przez Caroline. Odpalił sobie kawę. Zapalił papierosa. I rozsiadł się na kanapie. Po pół godziny przewietrzył pokój i poszedł się ogarnąć. Musiał dzisiaj dobrze wypaść. Jeśli mu nie pójdzie. Znowu będzie pożyczał od mamy. Nienawidził tego. Czuł się źle biorąc od niej pieniądze. Z czego część szła na narkotyki i papierosy. Ronanowi zajęła chwila i był już ubrany. Ubrał się stosownie, tak aby nie wyróżniał się wśród czarodziei średniego statusu. Kiedy był już gotowy, wyszedł z mieszkania. Tym razem zamykając drzwi. Nie chciałby żeby jaka Caroline weszła mu i przeszukała mu dom w poszukiwaniu nielegalnych używek.

zt
Gość
Anonymous
Gość
Re: Sypialnia z kuchnią [odnośnik]17.02.16 22:58
|Po wszystkich grach, ale przed aresztowaniem, bo może mnie nie wypuszczą. cry
Plan wracania do żywych szedł mi coraz lepiej. Mogłem skreślić z mojej wyimaginowanej listy kilka pozycji, a najważniejszą z nich było wyjawienie ojcu prawdy o moim wilkołactwie. Musiałem jeszcze skonfrontować się z braćmi i to tyle jeżeli chodzi o mój krąg zaufania. Na chwilę obecną nie chcę o tym mówić nikomu więcej. Co nie oznaczało, że nie chciałem nikogo więcej widzieć. Wręcz przeciwnie. Postanowiłem reaktywować parę znajomości z Hogwartu. Od razu pomyślałem o Megarze, ale jakoś nie byłem gotowy na spotkanie. Wolałem zobaczyć się z Ronanem. Najpierw upewniłem się, że nigdzie nie wychodzi. Potem chwyciłem zestaw gargulków pod pachę i teleportowałem się pod drzwi jego mieszkania. Nie mogłem do niego przyjść bez tej gry. Cała nasza znajomość się na niej opierała. Muszę przyznać, że trochę się stresowałem, choć w sumie nie miałem powodu. Nie było mnie przez sześć miesięcy i tak naprawdę to nie jest żaden szmat czasu. Tylko mi się tak wydawało, bo przez te pół roku moje życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni i ja sam chyba też. W każdym razie dzisiaj postanowiłem być dawnym Mortem i jak gdyby nigdy nic umówić się ze starym przyjacielem na partyjkę gargulków. Wziąłem głęboki wdech i zapukałem.
- Już myślałem, że mi nie otworzysz - odparłem, kiedy w końcu ujrzałem Ronana w drzwiach. Uśmiechnąłem się kątem ust i wlazłem do środka.
Mortimer Bott
Zawód : bezrobotny
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
My bones keep breaking
Tearing me away from the quiet
The silence of my soul, of my soul from the quiet
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1921-mortimer-bott https://www.morsmordre.net/t1926-elfrik#27119 https://www.morsmordre.net/t1925-mort#27110 https://www.morsmordre.net/t1928-mortimer-bott
Re: Sypialnia z kuchnią [odnośnik]19.02.16 19:37
/Kiedyś tam, w odległej przyszłości

Dzień jak co dzień. Ronan siedział na swojej kanapie, z papierosem w ustach i książką w dłoni. Czytał powieść historyczno-przygodową. "Przeżyć wśród mugoli", o czarodzieju, wilkołaku walczącym o wyzwolenie Francji za drugiej wojny światowej. Bardzo ciekawa lektura. Tak ciekawa, że chłopak nie usłyszał pukania do drzwi. Dopiero za drugim razem zerwał się z kanapy.
Zgadnijcie kto stał w drzwiach. Mortimer. -To ty jeszcze żyjesz?- zapytał, wcześniej wyjmując papierosa z ust. Dał wejść koledze do mieszkania i zamknął drzwi. Cieszył się że go widzi, ale te pół roku nieobecności sprawiły że Ronan poczuł się niezręcznie. Miał szczęście że dwie godziny temu schował pod kanapką cały asortyment do robienia ścieżki i wciągania. No cóż, nie lubił chwalić się przed znajomymi swoimi problemami. W sumie dobrze że Morti postanowił wpaść. Arab kazał koledze usiąść na kanapie, a sam przysunął sobie krzesło, żeby być na przeciwko kumpla. Już wcześniej zauważył gargulki, i już przygotowywał się do gry. Ale najpierw lepiej pogadać.
-Opowiadaj, co tam u ciebie?- Powiedział entuzjastycznie. Pociągnął swojego papierosa, i wypuścił dym tak, żeby nie leciał na kolegę. No cóż, Morti może nie palił, ale Ronan musiał skończyć tego papierosa. Bott w każdym razie od razu się nie udusi.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Sypialnia z kuchnią [odnośnik]19.02.16 21:02
- A gdzie szampan i rzucanie się na szyję? Spodziewałem się innego powitania. W takim razie wybacz, że cię zawiodłem - odparłem z kamienną twarzą choć oczywiście nie mówiłem tego na poważnie. Wszedłem do środka, odruchowo rozglądając się po pomieszczeniu. Nie miałem pojęcia, że Ronan trzyma tutaj narkotyki jednak w tym momencie nie prawiłbym mu żadnych kazań. Jeszcze jakiś czas temu tak, ale teraz mój światopogląd uległ lekkiej zmianie. Zgodnie z rozkazem rozsiadłem się na kanapie i westchnąłem cicho na jego pytanie. Wiedziałem, że je usłyszę. Odłożyłem zestaw gargulków na stolik (bo chyba taki miał?). - Wróciłem jakiś czas temu do Londynu i robię rundkę po starych znajomych - skłamałem, wzruszając ramionami. - W sumie nie ma o czym opowiadać - dodałem, patrząc jak chmura dymu papierosowego rozmywa się gdzieś w powietrzu. - Lepiej mów co u ciebie. Na pewno działo się więcej niż u mnie - odparłem chociaż tak naprawdę wątpiłem, żeby udało mu się przebić moją przygodę z wilkołakiem. Nie życzyłem mu źle, więc może i lepiej, że nie będzie w stanie zaskoczyć mnie czymś gorszym. Sięgnąłem po książkę leżącą na stoliczku i zerknąłem na krótki opis. - Czarodziej wilkołak walczący o wyzwolenie Francji? Nie było nic ciekawszego? - Zapytałem i odłożyłem książkę z powrotem na stolik, nie patrząc nawet na okładkę.
Mortimer Bott
Zawód : bezrobotny
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
My bones keep breaking
Tearing me away from the quiet
The silence of my soul, of my soul from the quiet
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1921-mortimer-bott https://www.morsmordre.net/t1926-elfrik#27119 https://www.morsmordre.net/t1925-mort#27110 https://www.morsmordre.net/t1928-mortimer-bott
Re: Sypialnia z kuchnią [odnośnik]21.02.16 15:41
Cóż, może powinien zareagować bardziej entuzjastycznie, ale nie był kimś kto się zbytnio podnieca. Morti to wiedział, tak więc jego słowa wziął w formie żartu. -Miło że o mnie pamiętałeś.- Stwierdził, w formie żartu. Chociaż zabrzmiało trochę smutnie. No tak, Ronan z każdym dniem stawał się coraz smutniejszym człowiekiem. Coraz bardziej pogrążonym w nałogu. Który zaczynał zżerać jego psychikę. Miło, że Morti o nim pamiętał, kiedy to on sam o sobie zapomniał.
Ronan chętnie posłuchałby jakiejś historyjki, nawet zmyślonej. Nie lubił pytania które zaraz miało paść. -Co u mnie? Ehh, jakoś się żyje. Wiesz że nie lubię o sobie opowiadać. Wolałbym posłuchać, co ciekawego cię spotkało.- No przecież nie powie mu wprost "Od kilku miesięcy regularnie ćpam, nie mogę znaleźć pracy i powoli tonę w długach". Kto by pomyślał że życie dorosłego jest takie ciężkie. Chłopak momentami wracał myślami do Hogwartu, do jednego z najszczęśliwszych okresów jego życia. Chociaż też nie było łatwo.
Ronan spojrzał na książkę która nagle znalazła się w rękach kolegi. -Dostałem ją od mamy, jakiś dobry rok temu. A ponieważ skończyły mi się wszystkie ulubione pozycje, sięgnąłem po nią. I nie jest tak źle. Początek nudny, ale z czasem akcja się rozwija i nawet wciąga.- Ronan lubił przenosić się do innego świata poprzez czytanie. Nawet, jeśli miałby być to nudny świat, pozbawiony konkretnej fabuły. I tak był lepszy, od fabuły zwanej "życiem".
Gość
Anonymous
Gość
Re: Sypialnia z kuchnią [odnośnik]21.02.16 23:58
Czyli oboje zyskaliśmy jeszcze jedną rzecz, która nas łączy. Ostatnio zacząłem unikać rozmów o sobie jak ognia. Nie miałem pracy, zrezygnowałem z kariery łamacza klątw czyli po prostu zrezygnowałem z marzeń i w dodatku co miesiąc zamieniałem się w krwiożerczą bestię. Nie miałem zamiaru opowiadać o tym Ronanowi. Przynajmniej nie teraz. Chcąc nie chcąc musiałem trzymać się wersji wyjazdu na kurs do Szkocji. - Uwierz mi, że nie chciałbyś słuchać - zaśmiałem się. - Dla mnie to były same ciekawe rzeczy, ale... Pewnie tylko dla mnie - dodałem. Byłem stuprocentowym Krukonem, więc wyjazd na którym miałem zgłębiać wiedzę z interesującej mnie dziedziny był niczym wygrana losu na loterii. Tyle zaklęć, klątw i tajemnic. Czułem się jak ryba w wodzie. No ale przywykłem do tego, że jestem w nielicznej grupie osób zainteresowanych takimi rzeczami. Halo, lubiłem historię magii, więc o czym my rozmawiamy. - No nie wiem. Jakoś mnie to nie przekonuje. I dlaczego od razu musi być wilkołakiem? Pomaga mu to w czymś? Jakoś wątpię - Powiedziałem, wzruszając ramionami. Naprawdę było ze mną źle skoro nawet bohater książki z tą samą przypadłością mnie irytował. Tylko to było tak jakby ktoś uparcie mi o tym przypominał. Nawet na moment nie mogłem o tym zapomnieć. Nawet bohater pierwszej lepszej książki, po którą sięgam, musiał być wilkołakiem. - W sumie możesz mi coś pożyczyć. Nie pamiętam kiedy ostatnio coś czytałem - dodałem. To znaczy pamiętałem, ale to raczej były szemrane książki z Nokturnu, a nie normalna powieść. Wydawało mi się, że w tych starych i zapomnianych woluminach znajdę jakieś wyjście z mojej sytuacji, ale grubo się myliłem. Chociaż może to ja będę tym, który coś wymyśli? Nadzieja matką głupich.
Mortimer Bott
Zawód : bezrobotny
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
My bones keep breaking
Tearing me away from the quiet
The silence of my soul, of my soul from the quiet
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1921-mortimer-bott https://www.morsmordre.net/t1926-elfrik#27119 https://www.morsmordre.net/t1925-mort#27110 https://www.morsmordre.net/t1928-mortimer-bott
Re: Sypialnia z kuchnią [odnośnik]24.02.16 19:16
Ronan nie był kujonem. Znaczy, zawsze się starał, ale nauka nie szła mu najlepiej. A szkoda. Bo to naprawdę zdolny chłopak był. Może gdyby miał lepsze oceny, zostałby aurorem. I zamiast siedzieć w tym gównie w jakim się znajduje, walczyłby ze złem. Arab zawsze chciał, żeby jego życie to była jedna wielka przygoda. Teraz, przeżywa mnóstwo przygód. Tylko szkoda, że wszystkie pod wpływem.
-Pewnie tak.- Przytaknął. W sumie, to chciał coś usłyszeć. Mogłaby być to nawet historia z życia nudnego krukona. Ale postanowił nie napastować tak kumpla. Fajnie że się zjawił.
-Logika książek. Ktoś "inny" przykuwa uwagę czytelnika bardziej niż jakiś zwykły czarodziej, którego można spotkać wszędzie.- Takie było przynajmniej jego spostrzeżenie. -A od kiedy ci tak wilkołaki przeszkadzają?- Zaśmiał się. Nie liczył na żadną poważną odpowiedź. Mógłby jej nawet nie otrzymać. Chciał sobie tylko pożartować. Nie wiedział nic o przygodach Mortiego. Może to nawet lepiej. Czasem lepiej jest być nieświadomym.
Ronan wyciągnął nogi na stół. Pociągnął końcówkę papierosa. Rozluźnił się. Palenie było nieodłączną częścią jego życia. Dawało mu uspokojenie w chwilach stresu. Ale wiedział, że to tylko chwilowe.
-Jeśli chcesz, możesz wziąć sobie jakąś książkę z półki.- Powiedział, wskazując półkę przy jego prowizorycznym łóżku. -Może znajdziesz coś ciekawego. Większość z tych książek jeszcze nie czytałem. Niektóre są mojej mamy. W każdym razie, bierz co chcesz. Bylebyś kiedyś oddał.- Ośmielił kolegę, jakby nie chciał grzebać w jego książkach. Ronan często czytał. Kiedy tylko był wstanie. Raz nawet próbował pod wpływem. Co prawda mało z tego pamięta. Ale długo to nie potrwało. Zamknął książkę zaraz przed tym jak literki chciały się na niego rzucić.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Sypialnia z kuchnią [odnośnik]06.03.16 23:24
- Całe dnie ślęczeliśmy nad runami aż któregoś dnia znaleźliśmy klątwę do złamania. Paskudna była. Nikt z nas nie wiedział jak się za nią zabrać - zacząłem choć wcześniej tak uparcie nie chciałem zaczynać tego tematu. - Potem jednemu z nas przypadkowo udało się ją ruszyć, ale niczego nie widziałem, bo połowę wyjazdu spędziłem w skrzydle szpitalnym - dodałem, wzruszywszy ramionami. W sumie skrzydło szpitalne to za duże słowo, ale wiadomo o co chodzi. - Jakiś zwierz mnie napadł w lesie, ale jak widać żyję i mam się dobrze - wyjaśniłem, uśmiechając się szeroko jakby to naprawdę był mało istotny incydent. Sam chciałbym w to wierzyć, ale niestety comiesięczna pełnia sprawnie mi to uniemożliwiała.
- Możliwe - powiedziałem. Wcześniej faktycznie bardziej zainteresowałaby mnie książka, w której główny bohater jest czymś więcej niż tylko szarym czarodziejem. W tym momencie bycie szarym czarodziejem w ogóle mi nie przeszkadzało i wiele bym oddał, żeby nim być. - Nie, nie przeszkadzają mi. Wilkołak też człowiek - zaśmiałem się krótko. - Tak tylko bez sensu, że wilkołak i ta fabuła, no nie wiem, nie czytałem - dodałem szybko i machnąłem na koniec dłonią. - Chętnie - powiedziałem i wstałem z kanapy, kierując się w stronę półki z książkami. Nie chciałem już ciągnąć tego wilkołaczego tematu. - Kiedyś na pewno - odparłem, przebiegając wzrokiem po okładkach. Złapałem jedną z bardziej kolorowych i zerknąłem na krótki opis. - Jak skutecznie odgnomić ogród? Fascynujące - mruknąłem, zaśmiawszy się cicho i odłożyłem książkę z powrotem na półkę.
Mortimer Bott
Zawód : bezrobotny
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
My bones keep breaking
Tearing me away from the quiet
The silence of my soul, of my soul from the quiet
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1921-mortimer-bott https://www.morsmordre.net/t1926-elfrik#27119 https://www.morsmordre.net/t1925-mort#27110 https://www.morsmordre.net/t1928-mortimer-bott
Re: Sypialnia z kuchnią [odnośnik]10.03.16 21:51
Słowa w stylu "byłem w szpitalu bo napadł mnie zwierz" nie były zbytnio uspokajające. Wręcz przeciwnie. Co prawda, Ronan już niczym nie przejmował się tak bardzo jak kiedyś. Ale Morti to jest jego kumpel. Chłopak trochę poruszony tematem, zgasił papierosa i spojrzał na kolegę. -Ale nic poważnego ci się nie stało?- Zapytał z dozą troski w głosie. Nagła reakcja na temat książki o wilkołaku. Napad przez zwierze. To się ze sobą wiązało. Czy Ronan podejrzewał? Pewnie że nie. W chwili obecnej był na tyle pogrążony w nałogu, by przestawać wiązać fakty. Znaczy, pewnie gdyby pomyślał o tym dwa razy, coś by mu tam zaczęło świtać. Ale nie chciał już drążyć tematu. Szczególnie że Morti zajął się książkami. -Masz zagnomiony ogród?- Zapytał dla żartu. Nie wiedział nawet, czy Mortimer miał jakiś ogród. Pewnie tak. -Gramy?- Spytał się, spoglądając na gargulki. -No chyba że je przyniosłeś po to, aby ładnie wyglądały.- Zestaw gargulków całkiem ładnie komponował sie z tym stolikiem. Ale lepiej by wyglądały w trakcie gry.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Sypialnia z kuchnią [odnośnik]12.03.16 16:03
Zaśmiałem się cicho na jego pytanie. - Siedzę przed tobą, więc nie - odparłem. - To tylko groźnie brzmi - dodałem. Już tyle razy opowiadałem tą historię, że opowiedzenie jej po raz kolejny nie sprawiało mi żadnego problemu. Ot, jedna z wielu przygód na wyjeździe. Ja byłem przewrażliwiony na tym punkcie i miałem wrażenie, że tylko wejdę do pomieszczenia i już wszyscy wiedzą czym jestem. Kiedy starałem się patrzeć na to racjonalnie, dochodziłem do wniosku, że przecież wilkołactwo nie jest pierwszą rzeczą, która przychodzi ludziom do głowy. Przynajmniej nie powinna nią być. - Mógłbym mieć. Wyżyłbym się na tych gnomach - stwierdziłem, przeglądając inne książki. Nie żebym był szczególnie agresywny (albo w ogóle), ale chyba większość czarodziejów lubiła wyrzucać gnomy za płot i jeszcze konkurować kto zrobi to lepiej. W końcu złapałem jakąś książkę historyczną, która leżała tam zakurzona. Pewnie nie była ruszana od... od zawsze. - Jasne - powiedziałem ochoczo Odłożyłem książkę na górę innych książek i z powrotem usiadłem na kanapie. Rozstawiłem cały zestaw i zatarłem ręce. - Pewnie wyszedłeś z wprawy - odparłem, uśmiechając się kątem ust. O, jak ja długo nie grałem w gargulki! Gra oczywiście była wciągająca i w dodatku już po paru pierwszych minutach zostaliśmy obrzuceni tą dziwną, śmierdzącą cieczą. Przyznaję, że właśnie tego potrzebowałem. Normalnej gry z przyjacielem. Leniwego dnia. Przesiedziałem tam jeszcze parę godzin i przy wyjściu umówiłem się z Ronanem na kolejne spotkanie.
z/t
Mortimer Bott
Zawód : bezrobotny
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
My bones keep breaking
Tearing me away from the quiet
The silence of my soul, of my soul from the quiet
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1921-mortimer-bott https://www.morsmordre.net/t1926-elfrik#27119 https://www.morsmordre.net/t1925-mort#27110 https://www.morsmordre.net/t1928-mortimer-bott

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Sypialnia z kuchnią
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach