Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Targ uliczny na Portobello Road

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Targ uliczny na Portobello Road - Page 9 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Targ uliczny na Portobello Road - Page 9 Empty
PisanieTemat: Targ uliczny na Portobello Road   Targ uliczny na Portobello Road - Page 9 I_icon_minitime17/2/2016, 03:36

First topic message reminder :

Targ uliczny na Portobello Road

Mugolski targ przy Portobello Road otwarty jest w każdy dzień tygodnia. Można spotkać tu wiele osób, artystów i lokalnych, mocno ekstrawaganckich, mieszkańców. Stragany ustawione są po dwóch stronach wąskiej, aczkolwiek długiej, bo prawie dwumilowej ulicy Portobello Road, biegnącej do samego serca kolorowego Notting Hill. W zależności od dnia pojawiają się tu różni wystawcy - przykładowo w każdy piątek odbywają się tutaj największy targ rzeczy używanych, natomiast w soboty odnaleźć tu można całe narzecza antyków, począwszy od mebli, a kończąc na mniejszych szpargałach. W powietrzu unosi się zapach świeżego pieczywa i wypieków, curry i pomarańczy, a także kredek i farb artystów, którzy akurat tworzą coś na chodniku.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 15
UROKI : 23
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Targ uliczny na Portobello Road - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Targ uliczny na Portobello Road   Targ uliczny na Portobello Road - Page 9 I_icon_minitime9/4/2019, 12:04

| 20 listopada

Teleportacja i sieć fiuu nie działały, a miotły Gwen nie używała od lat. Poza tym prawo jazdy to po prostu przydatna rzecz, dlatego rudowłosa wybrała się na kurs. To był jej pierwszy raz za kierownicą, dlatego samochód częściej jej gasnął, niż jechał, niemniej okazało się, że to maszyna dość prostsza w obsłudze, niż myślała. Wystarczy, że nabędzie trochę wprawy… i na pewno bez problemu zda egzamin. O ile przy okazji nie zatopi się w ilości rzeczy, nad którymi pracowała: malowanie, nauka czarów, warzenie eliksirów, praca w Muzeum Brytyjskim i jeszcze bycie przewodnikiem po godzinach…
Właśnie, przewodnikiem!
Proszę pana, moglibyśmy już skończyć? Wiem, że jeszcze piętnaście minut, ale… ale… – zaczęła naprędce i nerwowo tłumaczyć swojemu dzisiejszemu nauczycielowi, gwałtownie zatrzymując znajdujący się na szkoleniowym placu automobil.
Oho, zapomniała panienka o czymś ważnym? – mruknął mężczyzna.
T… tak…
Gdy tylko dostała pozwolenie, wyszła naprędce z pojazdu, modląc się w duchu, aby jej klient zaczekał; nie powinna się mocno spóźnić, ale zdecydowanie wolała być na czas. Przecież to jej pierwsza odpowiedź na ogłoszenie! Czarodzieje nie mieli raczej szczególnej ochoty na zwiedzanie mugolskiej części Londynu, a jej te kilka groszy naprawdę mogło się przydać. W końcu bycie artystą nie było ani tanim, ani pewnym zajęciem.
Ta fucha jednak zapowiadała się całkiem sympatycznie: zgłosiła się do niej kobieta szukająca ciekawych mebli do domu. Żadne z magicznych i obecnie dostępnych jej nie odpowiadały, dlatego postanowiła sprawdzić, czy mugolski świat ma do zaoferowania coś więcej. Gwen natychmiast zgodziła się na płatną pomoc, nawet znając miejsce, w którym mogłaby ją zaprowadzić.
Umówiła się z klientką tuż pod Dziurawym Kotłem, do którego dotarła w jakieś dziesięć minut: przez całą drogę właściwie biegła, dlatego jej jasna sukienka wystająca spod płaszcza była cała pokryta błotem, a dziewczyna ciężko oddychała, nie mając zbyt dobrej kondycji. Ech, to kolejna rzecz, nad którą musiałaby popracować…
Nie miała wątpliwości z kim jest umówiona. Pod lokalem stała tylko jedna, samotna sylwetka czarownicy, odzianej w dość ekstrawagancki jak na mugolskie zwyczaje strój. Była cała mokra od spływającego z nieba deszczu i wcale nie wyglądała lepiej niż Gwen, mimo że wyraźnie jej na tym zależało. Jej przewodniczka jednak nie miała zamiaru zwracać na to szczególnej uwagi.
Rudowłosa podeszła do kobiety.
Pani Runcorn? – spytała, a gdy kobieta zwróciła na nią uwagę, kiwając głową, malarka wyciągnęła w jej stronę rękę: – Gwendolyn Grey, kontaktowała się ze mną pani. Przepraszam za spóźnienie, ta pogoda nie sprzyja szybkiemu transportowi.
Kobieta westchnęła i pokręciła głową; w jej oczach malarka dostrzegła drobną reprymendę. Na całe szczęście po chwili pani Runcorn odparła tylko:
Rozumiem. Nic się nie stało. Możemy już iść? Lepiej nie stać w deszczu.
Gwen kiwnęła głową.
Dziś na Portobello Road odbywa się handel antykami, pewnie przez pogodę będzie tam mniej osób, ale ostatnio radzili sobie, rozkładając namioty, więc ktoś jednak powinien tam być… Można tam znaleźć cuda, to chyba będzie najlepsze miejsce…
Ale to przecież kawałek stąd!
Proszę się nie martwić, zaraz złapiemy taksówkę! – rzuciła, ruszając w stronę bardziej ruchliwej ulicy i gestem dając znać kobiecie, by poszła za nią.
Taksówkę?
Taki samochód z kierowcą do wynajęcia!
Samochód?
No te pudełka będące jak Błędny Rycerz, tylko mniejsze!
Ale to przecież niebezpieczne!
Spokojnie, nic się pani nie stanie, naprawdę.
Kobieta niezbyt chętnie podążyła za Gwen, która starała się jak najprędzej znaleźć taksówkę. W chodzeniu po deszczu naprawdę nie było nic przyjemnego, nawet jeśli obydwie miały parasolki. Ziąb sprawiał, że malarka powoli przestawała czuć własne palce i marzyła, by jak najszybciej znaleźć się w samochodzie.
Po chwili udało im się natrafić na parking taksówek, dlatego malarka prędko tylko poinstruowała panią Runcorn:
Najlepiej będzie, jeśli zachowa pani po prostu milczenie, dobrze? Ja się wszystkim zajmę, proszę się nie bać, nic się nie powinno dziać…
Kobieta zerknęła niepewnie na swoją przewodniczkę, marszcząc brwi.
Jest pani pewna, że to dobry pomysł?
Absolutnie!
Gwen podeszła do jednej z pierwszych taksówek. Siedzący za kierownicą mężczyzna był wyraźnie zestresowany i miał ku temu poważny powód: zamiast ust miał kaczy dziób. Te anomalie, trzeba coś z nimi zrobić… tylko jak? W każdym razie rudowłosa nie miła zamiaru wybrzydzać. Otwierając boczne drzwi, spytała, czy mogą wsiąść.
Mężczyzna kiwnął głową, wyraźnie woląc nie odzywać się w takim stanie. Gwen uniosła się więc, zapraszając klientkę do środka.
Na Portobello Road prosimy – oznajmiła rudowłosa, gdy już razem z panią Runcorn znalazły się na tylnym siedzeniu. Czarownica była wyraźnie przerażona, rozglądając się niepewnie na boki, jednak na całe szczęście kierowca był zbyt skupiony na samym sobie, by myśleć nad zachowaniem czy dziwnym strojem przewożonej przez siebie kobiety.
Gdy pojazd ruszył gwałtownie, klientka Gwen niemal pisnęła, spoglądając na malarkę pełnym wyrzutu spojrzeniem. „Spokojnie” – wydukała bezgłośnie malarka. To, że kierowca miał dziób zamiast ust nie oznaczało przecież, że nie potrafił prowadzić. Wręcz przeciwnie: gdy automobil ruszył, mężczyzna prowadził całkiem płynnie. Dobrze znał też Londyn, sprawnie unikając najbardziej zatłoczonych dróg.
Jechały w milczeniu. Gwen widziała, że na twarzy pani Runcorn maluje się niezbyt przyjemny grymas, oznajmiający, że kobieta prawdopodobnie dorobiła się choroby lokomocyjnej, dlatego wolała jej nie przeszkadzać. Sama modliła się tylko, aby ich kierowcy przypadkiem nie dopadła jakaś gorsza anomalia.
Na całe szczęście do celu dotarli bez większych przygód. Gwen prędko podała kierowcy odliczone pieniądze w chwili, w której jej klientka już opuściła pojazd. Była zielona na twarzy i malarka obawiała się, że kobieta zwymiotuje na ulicę, ale na szczęście obyło się bez takich nieprzyjemności. Gdy malarka wyszła na deszcz, pani Runcorn powoli dochodziła do siebie.
Nie mówiła pani, że to tak nieprzyjemne – odparła kobieta z wyrzutem.
Och… przepraszam, nie wiedziałam… nie każdy tak reaguje, ja na przykład nie mam problemu z jazdą autem. Możemy chwilę zaczekać, może chciałaby pani pójść do jakiejś kawiarni? Za rogiem jest jakaś…
Kobieta wzięła głęboki oddech, kręcąc głową.
Naprawdę chcę tę wycieczkę zakończyć jak najszybciej. To nie pogoda na spacery. Niech pani prowadzi.
Gwen nie oponowała. W końcu klient nasz pan, a pani Runcorn była już w wystarczająco złym nastroju. Oby tylko nie odmówiła zapłaty… Ale przecież taksówka była naprawdę o wiele lepszym pomysłem, niż pójście pieszo, a Gwen nie ufała Błędnemu Rycerzowi. Czarodzieje nie byli raczej szczególnie dobrymi kierowcami.
Zaprowadziła kobietę prosto na targowisko. Tak jak przypuszczała Gwen, stosik nie było szczególnie wiele, jednak sprzedawcy jakoś sobie poradzili. Wielkie, nieprzemakalne namioty pozwalały na bezpieczne sprzedawanie nawet tych najbardziej cennych antyków. Malarka grzecznie zaprowadziła kobietę do jednego z najciekawszych – jej zdaniem – stoisk i dopytując się, czego szuka jej klientka, zaczęła rozglądać się wokół.
Na szczęście w nieszczęściu dość szybko okazało się, że nastrój pani Runcorn zdecydowanie się poprawił. Mugolska sztuka meblarska prędko odkupiła winy Gwen. Klientka była absolutnie zachwycona „nietypowymi rozwiązaniami”, które tworzyli niemagiczni. Początkowo szukała zaledwie jednej komody, jednak już po chwili okazało się, że kobieta chętnie wyposażyłaby też jadalnie, czy własną sypialnie dzięki mugolskim meblom. Okazało się więc, że na tej wycieczce wzbogaciła się nie tylko Gwen.
Malarka cały czas pilnowała, by pani Runcorn nie przeraziła się mugolskimi wynalazkami, starając się jej wyjaśniać dokładnie, co jest czym, nim „niezwykłe rzeczy” wzbudziły strach kobiety. Pomagała jej też z drobnymi, a jeśli kobieta zainteresowała się obecnym na wystawie obrazem, bądź niewielką rzeźbą, Gwen natychmiast śpieszyła z wyjaśnieniem, mówiąc, co dana rzecz może przedstawiać. W końcu mimo wszystko to właśnie na sztuce znała się najlepiej.
Gdy po dwóch godzinach wracała do domu z targu, czuła się zadowolona z minionego dnia. Pomogła czarownicy, pokazała jej trochę swojego świata… i przy okazji zarobiła trochę drobnych, które na pewno niedługo jej się przydadzą. Oby tylko w przyszłości miała więcej takich zgłoszeń. Kto wie, może pani Runcorn poleci ją jakimś swoim znajomym? W końcu poczta pantoflowa działa lepiej, niż jakakolwiek reklama.

| z/t, 1284 słowa.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
 

Targ uliczny na Portobello Road

Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: Royal Borough of Kensington and Chelsea-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20