Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 16 ... 32  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime02.12.12 0:17

First topic message reminder :

Główna ulica

Ulica Pokątna zmieniła się. Kolorowe, błyszczące witryny, które przedstawiały księgi zaklęć, składniki eliksirów i kociołki, były niewidoczne, ukryte pod przyklejonymi na nich wielkimi ministerialnymi plakatami. Większość tych posępnych fioletowych afiszy z zasadami bezpieczeństwa była powiększoną wersją broszur, które rozsyłano latem, a inne przedstawiały ruszające się czarno-białe fotografie znanych przestępców przebywających na wolności. Kilka witryn było zabitych deskami, w tym ta należąca do Lodziarni Floriana Fortescue. Z drugiej strony ulicy rozstawiono wiele podniszczonych straganów. Najbliższy, stojący przed księgarnią "Esy i Floresy", pod pasiastą, poplamioną markizą miał kartonowy szyld przypięty z przodu:

AMULETY
Skuteczne przeciw wilkołakom, dementorom i Inferiusom

Zaniedbany, mały czarodziej potrząsał naręczami srebrnych symboli na łańcuszkach i kiwał w stronę przechodniów. Zauważył, że wielu mijających ich ludzi ma udręczone, niespokojne spojrzenie i nikt nie zatrzymuje się, by porozmawiać. Sprzedawcy trzymali się razem, w swoich zżytych grupach, zajmując się własnymi sprawami. Nie widać było, by ktokolwiek robił zakupy samotnie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Megara Carrow
Megara Carrow

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime15.08.15 21:26

Czułam na sobie jego wzrok. Czuła jak zapada się w sobie i próbuje się schować w jakimś ciemnym koncie. Znowu kogoś zawiodła. Może już powinna się do tego przyzwyczaić, ale uczucie wstydu było prawdopodobnie nieodłączoną częścią jej osobowości.    Wiedziała, że kolejne pytania był jedynie kwestią czasu.  Wszystkie pytania, które potrafiła wymyślić były straszne, ale jedno budziło w niej największy sprzeciw dla czego tam poszłaś? . Nawet wypowiedziane w myślach pobudziło kolejną falę wstydu. Nie chciała się przyznawać do własnych słabości nawet przed przyjacielem, przecież miała swoją dumę! Taaak…idealny moment na obudzenie w sobie Malfoyowego pierwiastka. Dobra…nie ważne…trzeba było coś wymyśleć i to zaraz!
- - Nie mam żadnych… - chciała powiedzieć kłopotów, ale wtedy pociągnął ją za sobą. Skrzywiła się z niechęcią. Znała Gawaina na tyle dobrze, że wiedziała iż będzie chciał sprawdzić czy na pewno wszystko z nią w porządku.  Skrzywiła się na samą myśl o uzdrowicielu, u którego najpewniej wyląduje, jeżeli zaraz nie wymyśli jak się z tego wyplątać. - Gawain ja chce wracać do domu. - jęknęła cicho wciąż posłusznie za nim idąc. - Chce do domu - powtórzyła starając się wyglądać na pewną siebie i w miarę możliwości zdrową. Chociaż w jej sytuacji dało to raczej marny efekt. - Słuchasz mnie? Muszę wrócić do domu. Tam wszystko się ułożyć .- Teoretycznie nic nie trzymało się kupy. Wracając z imprezy nastolatka, która wygląda zresztą jak siedem nieszczęść chce jak najszybciej wrócić do domu gdzie mogą na nią czekać zdenerwowani rodzice.   Jednak mowa była tutaj o dworze Malfoyów gdzie dobrze wiedziano jak radzić sobie z truciznami i gdzie wszystko można było załatwić po cichu bez ingerencji osób trzecich.  Na tym właśnie najbardziej zależało Megarze. By nikt więcej nie dowiedział się o jej głupim wybryku. Podobnego upokorzenia nie byłaby wstanie znieść.  Może inaczej. Podobne upokorzenie przeważyłoby szalę przewinień Meg i doprowadziłoby do bardzo nieprzyjemnych konsekwencji.  Był jeszcze jeden powód może bardziej istotny niż ego Malfoyów. Mianowicie zdaniem Meg to był dobry moment na odwrót. Przecież nikt nie był wstanie wyśledzić, dokąd by się teleportowała.  Wolną ręką chwyciła swoją różdżkę.   Wystarczył jeden moment, w którym uścisk Gawaina nieznacznie się rozluźnił. Megara skorzystała z tej okazji i teleportowała się jak najbliżej domu mogła. Nie liczyła się z możliwością rozszczepiania. Nie liczyła się z tym czy jej prześladowcy mogą zaatakować Longbottoma. Najważniejsze było to, że nareszcie znalazła się za bezpiecznymi murami domu. Okazała się nikim więcej jak tchórzem dbającym tylko i wyłącznie o własny tyłek.  Cóż była to najbliższa definicja bycia Malfoyem, jaką kiedykolwiek wymyśliłby człowiek.

/zt[/b]


Powrót do góry Go down
Sylvain Crouch
Sylvain Crouch

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1108-sylvain-crouch http://morsmordre.forumpolish.com/t1240-niesowia-poczta-sylvka http://morsmordre.forumpolish.com/t1154-sylvain-silver-crouch http://morsmordre.forumpolish.com/t1383-mieszkanie http://morsmordre.forumpolish.com/t1360-sylvain-crouch
Zawód : aktor
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
Shadows are falling and I’ve been here all day
It’s too hot to sleep, time is running away
Feel like my soul has turned into steel
I’ve still got the scars that the sun didn’t heal
OPCM : 10
UROKI : 9
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Wilkołak
We should be able to kill ourselves in our heads and then be reborn

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime30.08.15 22:41

***

Sylvain był już zmęczony. Sam nie wiedział kiedy zrobiło się tak późno - próba w Rogogonie musiała się przeciągnąć, co zauważył dopiero, kiedy wyszedł na zewnątrz na rześkie, nocne powietrze - Pokątna zdążyła się już ochłodzić po upalnym, letnim dniu.
Jakby od niechcenia przemknął spojrzeniem wokół, po czym wcisnął ręce w kieszenie spodni i cieniem rzucanym przez budynki ruszył stałą dla siebie trasą - do Śmiertelnego Nokturnu. Niby było późno, a sam miał na dziś już dość i trochę... ale jednak nie zamierzał iść prosto do swojego ponurego mieszkanka, w którym jak nic od dłuższego już czasu Kobalt czekała na kolację. Skoro był już spóźniony, to kocica obrazi się na niego tak czy siak... nie zaszkodzi mu więc jak jeszcze zahaczy o jakiś pub. Od rana męczyły go jakieś nieznośne myśli, może dlatego dzisiejsza próba szła mu tak topornie i się przeciągnęła, nie mógł się na niej skupić. Gdyby wrócił teraz do mieszkania, zastałby tylko pełne wyrzutu kocie spojrzenia, a mimo zmęczenia i tak by nie zasnął doprowadzany do szału powtarzającymi się w kółko obrazami i słowami w głowie. Pewnie w końcu zaczęło mu odbijać. Tak czy siak, znał doskonałe rozwiązanie na tego typu dręczące go myśli - alkohol. Popije porządnie, wróci do domu i zaśnie w swoim barłogu z błogą pustką we łbie - czy to nie genialny sposób? On uważał, że i owszem. Miał tylko nadzieję, że cały świat da mu już spokój tej nocy. Zasłużył sobie na chwilę samotności, po tym ciężkim dniu pracy, ot co.


Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime31.08.15 0:35

/po spotkaniu z Dei, ale przed akcją aurorską/

W końcu nastał ten dzień. Wiatr przyniósł ukojenie po kolejnym gorącym dniu, poderwał do tańca liście i śmieci leżące na Pokątnej, ale ona nie zwracała na to uwagi. Patrzyła przed siebie szukając dobrze znanej jej sylwetki Sylvaina, którego poszukiwała od paru godzin. Zwlekała wystarczająco długo z tym spotkaniem, bo wiedziała, że czeka ich trudna rozmowa. Była już na nią przygotowana, więc wraz z posiłkiem dla ich dwoje w ręce zapukała do drzwi mieszkania Croucha. Jednak jedyna co zastała to samotne miauczenie Kobalt. Westchnęła i otworzyła drzwi zaklęciem. Kotka rozpoznając w niej znajomą osobę od razu zaczęła się łasić, ocierać i skomleć o jedzenie. Elizabeth skierowała się do kuchni, po drodze zastanawiając się jak ktokolwiek może tu mieszkać, i nakarmiła głodnego kota, który zapewne cały dzień nie widział  jedzenia. Jednak nadal nie odnalazła celu swych poszukiwań i zmęczonym krokiem ruszyła na Pokątną, aby sprawdzić okoliczne bary- te na Nokturnie nie były na jej obecne nerwy. Odczuwała coraz większą irytację z powodu trudności jakie napotkała, a kolejnym może być stan upojenia alkoholowego Croucha, więc miała nadzieje odnaleźć go zanim zapije się w trupa. Los jej jednak dzisiaj sprzyjał, bo odnalazła owego osobnika właśnie na głównej ulicy czarodziejskiej społeczności, gdy szedł w wiadomym jej celu. Zanim ją zauważył przecięła mu drogę i wyciągnęła przez siebie rękę z torbą, w której schowany był posiłek.
- Twój kot umiera z głodu, Crouch. – powiedziała na powitanie. – Nakarmiłam go, ale obawiam się, że podobnie jest z jego właścicielem. – Przyjrzała się krytycznie jego sylwetce- znów schudł. Nie wiedziała co z nim zrobić, za każdym razem wyglądał gorzej. Nigdy by się do tego nie przyznała, ale martwiła się o niego, jego zdrowie i sposób życia. Nie wiedziała dlaczego wybrał bycie odrzutkiem, ale za każdym razem gdy go widziała, wiedziała, że to był błąd. – Powinieneś coś zjeść. Masz szczęście, że domyśliłam się, że tak będzie. – westchnęła głośno dobrze wiedząc, że jej słowa nie zrobią na nim wrażenia. Ile razy mu je powtarzała?


Powrót do góry Go down
Sylvain Crouch
Sylvain Crouch

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1108-sylvain-crouch http://morsmordre.forumpolish.com/t1240-niesowia-poczta-sylvka http://morsmordre.forumpolish.com/t1154-sylvain-silver-crouch http://morsmordre.forumpolish.com/t1383-mieszkanie http://morsmordre.forumpolish.com/t1360-sylvain-crouch
Zawód : aktor
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
Shadows are falling and I’ve been here all day
It’s too hot to sleep, time is running away
Feel like my soul has turned into steel
I’ve still got the scars that the sun didn’t heal
OPCM : 10
UROKI : 9
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Wilkołak
We should be able to kill ourselves in our heads and then be reborn

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime31.08.15 18:03

Bez przesady, jego mieszkanie było idealne (przynajmniej w jego mniemaniu) - nie potrzebował przecież dużo miejsca, ba, w takiej ciasnej kawalerce wszystko miał pod ręką, toż to udogodnienie! A że się trochę sypała i była zagracona śmieciami, papierzyskami, nieświeżymi ubraniami... no cóż, nie można mieć wszystkiego. Sylvain mieszkał sam, nie przyjmował też gości (nie licząc kilku osób, ale te bywały u niego i tak sporadycznie), więc nie widział powodów, dla których miałby tracić czas i energię na utrzymywanie porządku.
A z ich dwójki, to Kobalt właśnie jadała regularnie, więc nie trzeba było się o nią znowuż tak martwić - nie umarłaby z głodu. Sylvain zdecydowanie lepiej dbał o nią niż o siebie... i to wcale nie przez groźbę bycia dotkliwie pogryzionym i podrapanym w przeciwnym wypadku. No... nie tylko przez nią, o.
W przeciwieństwie do Elizabeth, Crouch ostatnio cierpiał na chronicznego pecha. Już sądził, że uda mu się dotrwać do końca tego dnia w niezakłóconym przez nikogo spokoju, a tu proszę: dosłownie znikąd zaszła mu drogę panna Fawley.
Skrzywił się i momentalnie odwrócił na pięcie, jakby miał zamiar odejść w przeciwną stronę... ale zatrzymał się w połowie ruchu.
- Nikt ci nie mówił, że nie włazi się do cudzych mieszkań pod nieobecność właścicieli? - warknął na nią niezadowolony. - Tylko poczekaj, następnym razem nałożę paskudną klątwę przeciw wszelkim intruzom, popamiętasz raz na zawsze - zagroził, po czym łypnął najpierw na nią, potem na wyciągnięty w jego stronę pakunek. Zrobił to z odpowiednią dawką niechęci, by usprawiedliwić swój następny czyn, a mianowicie zabranie od niej torebki z beznamiętną miną, jakby wiedział, że z tym upartym babskiem i tak nie wygra, jeśli chodzi o jedzenie. No i... może rzeczywiście mógłby coś przekąsić? Faktycznie nie pamiętał kiedy ostatnio jadł coś co nie było czerstwym kawałkiem chleba. Ale czy by się do tego przyznał? Za żadne skarby!
- Wyglądam ci na bezdomne zwierzę, Fawley? - ofuknął ją, częstując kolejną dawką niechęci. - Nie przypominam sobie też, żebyś ostatnio została moją matką. Nie potrzebuję twojego jedzenia, ani troski - doskonale sobie bez nich radzę - przypomniał jej, bo najwyraźniej nadal to do niej nie dotarło... a powtarzał jej to za każdym razem. Cóż, nie wszyscy rodzą się tak inteligentni jak on, prawda?
Po chwili wahania ruszył z miejsca w stronę Śmiertelnego Nokturnu, do którego przecież zmierzał. Zupełnym mimochodem zabrał się przy tym za rozpakowywanie jedzenia. Roztaczało tak smakowity zapach, że nawet gdyby chciał, to pewnie by się nie powstrzymał. Już bez zbędnego gadania wyciągnął pierwszą porcję, żeby podać ją dziewczynie, dopiero potem rozpakował swoją. Oczywiście nie dlatego, że zostały w nim resztki dobrego wychowania - musiał się upewnić, że nie zatruła posiłku, prawda? To oczywisty powód: jeśli zaczęła jeść, to znaczy, że jest w porządku.


Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime31.08.15 23:26

Jego mieszkanie było antytezą doskonałości.  Nie wiedziała dlaczego zmienił wygodne posiadłości swojego rodu na tę melinę, ale to była głupota. Nawet gdyby była zmuszona do mieszkania wraz z Panią G to wolałaby to znieść niż żyć w takich warunkach. Na pewno była tam pleśń i szczury, to był zapewne powód dlaczego niby Kobalt dobrze się odżywała- dzisiaj jednak jej widocznie nie poszło jeśli była tak głodna. U niej w domu na szczęście szczurów nie było i nie ma, przez co może spać spokojnie nie obawiając się o książki czy jedzenie.
- Nie przypominam sobie. – powiedziała po chwili namyślenia. Nie zrobiła tego pierwszy raz, a on zawsze reagował tak samo. – Powinieneś się już do tego przyzwyczaić. Robię to bardzo często i jakoś nigdy jeszcze żadnej klątwy nie spotkałam. – wytknęła mu wiedząc, że nie zrealizuje swojej groźby. Wiedziała, że w pewnym sensie cieszy się na jej widok tak samo jak ona, choć obydwoje nigdy nie przyznaliby się do tego. Będzie musiała zawołać skrzata kiedyś do jego mieszkania, albo parę skrzatów, aby uporały się z tym bałaganem. Nie rozumiała czemu mieszka tam ani dlaczego nie może zadbać o to mieszkanie. Przecież potrafił czarować i gdy postanowił się usamodzielnić to powinien nauczyć się kilku podstawowych zaklęć gospodarczych. W szczególności, że nie spędza zbytnio efektywnie wolnego czasu.
- Prawdę mówiąc to tak. – powiedziała z nonszalancją w ogóle nie przejmując się jego zachowaniem. Był zawodowym aktorem, a teraz dawał jeden ze swoim pokazów. Zawsze przed nią odgrywał mały spektakl jakby chciał udowodnić jak bardzo jest zdolny. Ona ze swoją grą była o wiele bardziej dyskretna i oszczędna. – I całe szczęście, że nie jestem twoją matką- jeden problem mniej. Jesteś głodny czy nie?- zapytała, gdy przerwał swą tyradę ale odpowiedz nadeszła szybko w jego czynach, gdy zaczął otwierać pudełka z jedzeniem. Przewróciła tylko nieelegancko oczami i nawet powstrzymała się od westchnięcia.  Wzięła od niego pudełko i od razu przypomniała sobie jak dawno nie jadła. Widziała, że kieruje się w stronę Nokturna, ale nie chciała wracać do tej jego nory.
- Może pójdziemy gdzieś do parku albo do mnie?- zaproponowała mając nadzieję, że się na to zgodzi. Park byłby najlepszym miejscem- neutralnym gruntem gdzie mogliby porozmawiać. Na pewno nie zrobi w nim żadnej akcji, gdy mu powie o Ally, bo musi mu powiedzieć. Chyba. Nie była tego pewna, obawiała się jego reakcji. Najgorzej zrobi, gdy będzie się chciał z nią skontaktować a wtedy będzie to bolesne dla nich swoje. Przestąpiła z nogi na nogę czekając na jego odpowiedź.


Powrót do góry Go down
Sylvain Crouch
Sylvain Crouch

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1108-sylvain-crouch http://morsmordre.forumpolish.com/t1240-niesowia-poczta-sylvka http://morsmordre.forumpolish.com/t1154-sylvain-silver-crouch http://morsmordre.forumpolish.com/t1383-mieszkanie http://morsmordre.forumpolish.com/t1360-sylvain-crouch
Zawód : aktor
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
Shadows are falling and I’ve been here all day
It’s too hot to sleep, time is running away
Feel like my soul has turned into steel
I’ve still got the scars that the sun didn’t heal
OPCM : 10
UROKI : 9
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Wilkołak
We should be able to kill ourselves in our heads and then be reborn

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime01.09.15 17:54

Oj tam, po tylu latach, które spędził po części właśnie w obecnej ruderze, zdążył się już do niej przyzwyczaić, a co za tym idzie: także i do warunków w niej panujących. Szczurów się nie bał, zresztą to, że zagnieździły się w jego mieszkaniu, to podłe oszczerstwo - musiały już dawno wyczuć kota i przynajmniej one trzymały się z daleka. Gorzej z innymi, bardziej magicznymi szkodnikami, ale i z tymi jakoś dawał sobie radę. Ale porządek? Tak jak było, mu odpowiadało, a jeśli aż ten stan rzeczy aż tak przeszkadzał Elizabeth, to niech sobie sprząta, proszę bardzo. Włazi mu do kawalerki nieproszona tak często, że po pierwszym razie pewnie nie zdążyłby aż tak nabałaganić.
- Jeszcze - zaznaczył dobitnie. - Kiedyś się przeliczysz, ale wtedy nie przychodź do mnie z płaczem - ostrzegałem.
Och, i niech sobie znów tak nie schlebia - odgrywał swoje role przed każdym, nie tylko przed nią, choć... przy niej akurat bawił się przy tym najlepiej. Pewnie dlatego, że oboje przejrzeli się pod tym względem już dawno temu. No... przynajmniej po części.
Sprawnie zabrał się za jedzenie milknąc zupełnie na dobrą chwilę. Elizabeth zawsze przynosiła mu coś smacznego, ciepłego i pożywnego i za to naprawdę ją lubił. No... ale bez przesady. Mieli gdzieś razem iść?
- Jestem umówiony - poinformował ją łaskawie i jakby od niechcenia. Był umówiony z niejakim Sylvainem na chlanie i Elizabeth, niezależnie od tego jak dobry posiłek mu przyniosła, nie była zaproszona. Zjedzą, wymienią się jak zwykle życzliwościami i każde pójdzie w swoją stronę - taki był plan i lepiej, żeby panna Fawley miała tego świadomość. Mimo to jednak Sylvain był dziś łaskawy (nakarmienie go nie było tu bez znaczenia) i zmienił kierunek ruszając w stronę parku. Proszę bardzo, tak jak księżniczka chciała. Osobiście nie lubił miejsc, w których mógł spotkać całą zgraję arystokracji, ale może pora wypłoszyła całą do tych ich dworków - niezmiernie by go to ucieszyło.
- Wszystko u ciebie w porządku? - zagadnął po dłuższej chwili jakoś łagodniej niż do tej pory. Widać jedzenie potrafiło ugłaskać każdego dzikiego zwierza.


Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime01.09.15 20:40

Jeśli tę ruderę nazywa domem to chyba się pomylił. Może myślała tak o tym, bo była przyzwyczajona do dobrobytu? W Cumberland czy domu w Londynie nigdy nie było brudno, zimno czy po prostu brzydko. Szczególnie dworek w jej rodzinnych stronach był piękny, mimo że był dosyć mały w porównaniu do reszty posiadłości arystokracji. Jego atutem były jednak ogrody, które zawsze były piękne i cieszyły swoim widokiem przez cały rok. Gdy miała jakąś zagwozdkę i musiała coś ważnego przemyśleć wybierała się na te tereny i wtedy widziała swoją sytuację w lepszym świetle.
- Przybędę do ciebie wtedy nie z płaczem, ale żądzą zemsty. – poinformowała go widocznie zadowolonym głosem. Nie odpuściłaby mu tego, a na ich następne spotkanie miałaby już opracowany plan. Taką rzecz jak zemstę zawsze trzeba było wyczekać i ułożyć tak, aby zabolała jak najmocniej. Chociaż tutaj zapewne ich zażyłość oszczędziłaby mu najgorszego. Ah, ten sentyment. Jak wpadnie się w jego pułapkę stajesz się od razu niewolnikiem. Gdyby jednak kwestoa o wiele ważniejsza wisiałaby na włosku zapomniałaby o sentymencie i uciszyła głos sumienia. Zresztą, w ciągu zdobywania doświadczenia wśród Ślizgonów a potem jako Auror jej kręgosłup moralny nabrał skoliozy. Przecież w ostateczności zrobiłaby wszystko, aby przetrwać.
- Najprawdopodobniej ze mną, bo z kim innym?  – Wiedziała, że najprawdopodobniej po prostu chciał iść pić, ale nie dzisiaj mój drogi. W ogóle on miał jeszcze kogoś po za nią? Utrzymywał z kimkolwiek jeszcze kontakt? Może i miał nowych znajomych, ale byli to ludzie Nokturna. Nie lubiła tych jego nowych koleżków, ale nie mogła mu przecież zakazać spotykania się z nimi. No i był jednym z nich, mimo że zawsze starała się tak o nim nie myśleć. Podeszła do niego i przyjrzała mu się chwilę zastanawiając jak najlepiej ubrać w słowa swoją wypowiedź.
- Wiele się zmieniło w ciągu kilku dni. – zaczęła nie patrząc na niego. – Dawni przyjaciele wrócili do domu, nastał chyba czas powrotów. – dodała patetycznie kierując swój wzrok na jego osobę. Wróciła Ally, Inara i zapewne to nie było koniec. Nie czekając na niego teleportowała się do parku, dobrze wiedząc, że za nią podąży.

zt dla obu. Wątek przeniesiony do parku.


Powrót do góry Go down
Raven Baudelaire
Raven Baudelaire

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t935-raven-baudelaire
Zawód : brak
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
...
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 1
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 2 CFbqa8o

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime08.09.15 22:52

/gdzieś między rozgrywkami z Colinem

Dawno przyzwyczaiła się do gwarnej ulicy Pokątnej, w końcu swego czasu, kiedy pracowała w Esach i Floresach, bywała tu właściwie codziennie. Później jednak, kiedy została asystentką Colina, bardzo często wykonywała pracę w jego domu, więc nie musiała już tak często tutaj bywać. A niedawno Colin zaproponował jej przeprowadzkę do siebie, na co się zgodziła, licząc, że z nim będzie się czuła bezpieczniej, że nie będzie musiała na każdym kroku obawiać się ojca. Choć od czasu, kiedy opuściła jego dom, minęły prawie dwa lata, wciąż nie potrafiła całkowicie uwolnić się od lęku przed nim. Często nawiedzał ją w snach, a kiedy słyszała gdzieś jego nazwisko, niemal sztywniała, czując mrowienie w starych bliznach po zaklęciach. Ojciec z pewnością dałby radę znaleźć sposób, żeby znowu pojawić się w jej życiu i mieć na nie realny wpływ, i zrobiłby wszystko, by Raven nie mogła mu zaszkodzić. Gdyby pewne jego sprawki wyszły na jaw, jak choćby używanie wobec córki czarnej magii, żeby ją zastraszyć i urobić, byłby skończony. Poza Williamem i Raven nikt nie miał zielonego pojęcia, że dziewczyna wcale nie została urodzona przez Therese Fawley.
Teraz właściwie przybyła na Pokątną bardziej we własnych celach aniżeli zawodowych. Chciała zajrzeć do swojego starego mieszkania po jakieś ostatnie drobiazgi, które mogły się zawieruszyć podczas przenosin. Ta przeprowadzka miała miejsce dosyć szybko, aż zastanawiała się, co podkusiło Colina do tego, by tak nagle to zrobić, nawet jeśli ich relacje już od dłuższego czasu wybiegały poza standardowe stosunki, jakie powinny łączyć pracownicę z jej szefem. Coraz bardziej uświadamiała sobie, że czuje do Fawleya coś więcej. Było to dla niej zupełnie nowe doświadczenie, ale i tak czuła się szczęśliwa, choć było jej przykro, że mężczyzna tak wstydził się swoich uczuć do niej.
Przesuwała się między czarodziejami. Niska i drobna, w ciemnej szacie nie rzucała się w oczy, o to jej zresztą chodziło. Lubiła być niepozorna i nie przykuwać uwagi, tym bardziej ze względu na swoje lęki. W końcu mogła tu napotkać jakichś znajomych ojca. Musiała jednak dostać się jakoś do mieszkalnej części ulicy Pokątnej, by sprawdzić stare mieszkanko, które stało się jej schronieniem po opuszczeniu ojca, a które teraz opuszczała na rzecz mieszkania w domu Fawleya.


Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime09.09.15 20:09

/po spotkaniu z Crouchem, ale przez akcją aurorską/

Zdecydowanie Pokątna nie był jej ulubioną ulicą- było tu za tłoczno i głośno przez co traciła swoje uroki. Tylko pod wieczór tłum ludzi rozchodził się pozwalając nacieszyć  urokliwymi budynkami spacerowiczów. Ostatnio bywała tu częściej niż zwykle, nie pamięta okresu, by z równą intensywnością odwiedzała to miejsce. Jak już to szła do Croucha na Nokturn, choć nie lubiła tego miejsca i wolałaby chodzić tam jak najrzadziej. Teraz jednak była po pracy i nie chciała jeszcze wracać do domu. W ciągu ostatniego miesiąca tyle się zmieniło, że ciężko uwierzyć, że nie minął jeszcze lipiec. Wróciła Ally, Cerys czy Inara i nagle okazuje się, że dwie pierwsze wychodzą za mąż. Zmiany zachodziły każdego dnia i trzeba było mieć oczy szeroko otwarte, aby dostrzec to co się działo dookoła jej. Problemy zaczęły gromadzić się wokół niej, choć żaden nie dotyczył bezpośrednio jej, ale jej bliskich. Niestety, musiała być jednak świadkiem wszystkich ich dramatów i nie potrafiąc im pomóc pozostało jej bierne czekanie na zmianę losu.  Jednak nie wierzyła, że sytuacja jakoś zaskakująco się poprawi, więc była przygotowana, że może być tylko gorzej. Dobrze, że ona stosunkowo była w bezpieczniej pozycji, jeśli tak można powiedzieć o osobie wykonującej zawód aurora. Zdecydowanie nie była w humorze do wracania do zamkniętej przestrzeni, w końcu była Fawley’em a im zawsze najlepiej myślało się na świeżym powietrzu. Mogłaby pójść do jakiegoś parku, ale Pokątna o tej porze zyskiwała sporo w jej oczach i miała duży sentyment do tego miejsca. Prócz niej nie było za dużo osób, dlatego odgłosy jej miarowego kroku odbijały się od ścian budynków. Jej samotność została jednak przerwana przez osobę, której na pewno nie chciała spotkać i najlepiej nie przyznawać się, że ją zna. To nie dlatego, że dziewczyna jakieś niesamowicie złe rzeczy jej zrobiło. Wystarczyło jednak jak traktowała ją w szkole i do dzisiaj uraz pozostał.
- Kogo moje oczy widzą.. Musisz jeszcze o tej godzinie pracować mimo tak dobrych kontaktów z szefem?- zapytała nie mogąc się powstrzymać przez ironią w głosie.


Powrót do góry Go down
Raven Baudelaire
Raven Baudelaire

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t935-raven-baudelaire
Zawód : brak
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
...
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 1
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 2 CFbqa8o

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime10.09.15 1:24

Dziwiła się, że została zauważona. Potrafiła przecież wtapiać się w tłum, nawet w Hogwarcie dobrze sobie z tym radziła. Rzadko ją zauważano, gdy nie chciała być zauważona, choć i tak zwykle omijała najbardziej zatłoczone miejsca. Całkiem dobrze poznała różne skróty i obejścia, robiąc wszystko, by unikać tłumów. Nawet w bibliotece zawsze wybierała sobie jakieś oddalone stoliki, zwykle w działach cieszących się małym zainteresowaniem. Ceniła sobie spokój, miała tylko parę bliższych osób, reszta była jej obojętna. Choć nawet te pozornie bliskie osoby tak naprawdę nie wiedziały o niej praktycznie nic. Mimo niechęci do ojca, zawsze dotrzymywała jego tajemnic i ukrywała prawdę o wychowaniu, jakim ją raczył.
Teraz jednak z zadumy wyrwał ją czyjś głos, który znała, choć dawno nie widziała jego posiadaczki. Odwróciła się odruchowo, lustrując Elizabeth wzrokiem. Choć było między nimi parę lat różnicy, pamiętała ją z Hogwartu, zresztą według oficjalnej wersji były ze sobą spokrewnione. Ojciec, szczególnie już po śmierci Theresy, często opowiadał jej różne historie o Fawleyach, zwykle niezbyt pochlebne. Nic więc dziwnego, że Raven, wtedy jeszcze będąc dzieckiem, wciąż dość ufnie podchodzącym do ojca i pozwalającym sobie wmawiać, że William robi to wszystko, co robił, dla jej dobra, wierzyła jego słowom. I tym sposobem zaczęła się ich niechęć, choć zasadniczo sama nie była do dziewczyny uprzedzona. Przynajmniej nie wtedy.
Wyczuła w jej głosie ironię. Czyżby Elizabeth w jakiś sposób się dowiedziała, że jej kontakty z Colinem stały się o wiele bliższe, niż powinny, biorąc pod uwagę, że dla niego pracowała?
- Moje kontakty z Colinem... To znaczy z panem Fawleyem, nie są twoją sprawą – rzuciła, starając się zabrzmieć pewnie. Szybko się zreflektowała, że nazwała Colina po imieniu, więc od razu się poprawiła. – Zresztą, kto powiedział, że mogłam się tutaj pojawić tylko w celach zawodowych?
Właściwie nie była pewna, czy chciała, żeby ktoś wiedział o niej i Colinie. Fawley wydawał się niezbyt chętny do rozgłaszania wszem i wobec swojego zainteresowania młodziutką pracownicą, nie kwapił się też do przyznania, czy naprawdę coś do niej czuje. Dzieliło ich niemal piętnaście lat różnicy wieku. Elizabeth jednak nie zachęcała do zwierzeń, w końcu ich relacje nigdy nie były zbyt bliskie. Miała więc nadzieję, że ta szybko sobie pójdzie.


Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime10.09.15 20:54

Czasami nie mogła uwierzyć, że ma z tą osobą powiązania rodzinne. Poznała ją dopiero w szkole, choć była cztery lata młodsza. Ciężko ją było dostrzec w tłumie, zawsze wydawała się cieniem- bezbarwna i cicha nikła wśród grup wrzeszczących dzieci. Słyszała jednak od rodziny o jej matce, ojcu i tym ślubie, który chyba ostatecznie okazał się niezbyt korzystny dla żadnej ze stron. Nie mogła w Raven odnaleźć jakikolwiek cech Fawley’a, mimo że naprawdę się starała. Za to aż za dobrze znała jej opinie na temat ojca Elizabeth, które mimo że w dużej części były prawdziwe to nie musiał nikt o tym wiedzieć.
- Pana Fawley’a? Przecież jesteście spokrewnieni i nie mówicie sobie na „ty” ?- zapytała specjalnie czepiając się jej słów. Czuła obrzydzenie na myśl ich relacji, mimo że przecież kazirodztwo było całkiem powszechne w ich świecie. Chcąc zachować jak najczystszą krew dochodzi do małżeństw między kuzynostwem pierwszego stopnia. W końcu jakikolwiek inny partner niż szlachetnie urodzony nie byłby odpowiedni. – Na pewno nie tylko w celach zawodowych, osobistych zapewne również. – jej głos jasno świadczył co ma na myśli i uśmiechnęła się do niej makiawelicznie. Może dziewczyna nie wiedziała, ale plotki chodziły za nimi i można było usłyszeć bardzo ciekawe rzeczy na temat jej romansu z Colinem. Elizabeth miała mały problem, aby w nie uwierzyć, bo dobrze wiedziała jaką nienawiścią darzy jej kuzyn ród i to byłby zaskakujący zwrot akcji gdyby zainteresował się dziewczyną, która miała również w swoim krwiobiegu ślady Fawley’ów. Wiedziała, że jeśli plotki się potwierdzą i staną się faktami jej rodzina nie będzie zadowolona. Znów jej kuzyn rozrabia i to na oczach wszystkich, a oni nie mieli żadnego wpływu na jego zachowanie i wyboru. Robił co chciał i zapewne będą nadal płacili za jego fanaberie. Ale akurat to Elizabeth mogła znieść, byleby nie przesadzał.


Powrót do góry Go down
Raven Baudelaire
Raven Baudelaire

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t935-raven-baudelaire
Zawód : brak
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
...
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 1
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 2 CFbqa8o

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime11.09.15 2:21

Z rodziną Raven w ogóle była dosyć pokręcona sytuacja. William desperacko pragnął dążyć do wyższej pozycji i chciał wkupić się w towarzystwo szlachetnych rodów, dlatego też poślubił Therese Fawley. Dopiero po kilku latach okazało się, że jej rodzina tak łatwo mu ją oddała, ponieważ kobieta nie była zdolna do urodzenia dziecka, a to było niezwykle potrzebne Williamowi w jego planach. W końcu dopiął swego i na świecie pojawiła się Raven, którą chciał urabiać i wychowywać tak, by móc w przyszłości wydać ją za kogoś odpowiedniego. Pod jednym dachem ze swoim ojcem dziewczyna nie miała łatwo. Dlatego też pogłębiająca się zażyłość z Colinem stanowiła dla niej ogromną szansę dla jeszcze większego odcięcia się od ojca. Chciała po prostu czuć się bezpiecznie, nie musieć nieustannie oglądać się za siebie i rozpamiętywać przeszłości.
To, że pochodził z rodziny Fawleyów było zwykłym przypadkiem. Jej, w przeciwieństwie do ojca, nie zależało tak na szlacheckości jej wybranka; jedyne, czego pragnęła, to być wolna, bezpieczna i szczęśliwa. Więc nie bacząc na kontrowersyjność relacji ze swoim pracodawcą, stopniowo pozwalała się wciągnąć w ten układ i stała się jego osobistą asystentką, wykonując dla niego także bardziej odpowiedzialne zadania. Od dłuższego czasu wykonywała sporo obowiązków w jego pracowni, którą miał w swoim domu, więc w końcu zaproponował jej zamieszkanie tam na stałe.
Od dłuższego czasu zwykle mówiła do Colina po imieniu, przynajmniej gdy byli sami. Przy osobach postronnych pilnowała się, żeby nazywać go „panem Fawleyem”, jak powinna do niego mówić jako pracownica. Czasem jednak zdarzało jej się zapomnieć, tak jak teraz.
Zmusiła się do spojrzenia na Elizabeth. Naprawdę nie była zadowolona z tego spotkania.
- Jesteśmy dosyć daleką rodziną, właściwie nie znałam go przed rozpoczęciem pracy – sprostowała odruchowo. Tak naprawdę nie byli w ogóle spokrewnieni, ale o tym nikt nie wiedział i się nie dowie. – Jeśli zadowoli cię takie wyjaśnienie, wracałam po prostu do swojego mieszkania. Zresztą... Moje stosunki z Fawleyem naprawdę nie są twoją ani niczyją sprawą.
O przeprowadzce do Colina nie zamierzała wspominać, nie jej. Elizabeth była wystarczająco negatywnie nastawiona już przez same plotki o jej bliskich relacjach z Fawleyem. Bo mimo wszystko jakieś pogłoski musiały krążyć, nie dało się tego całkowicie uniknąć. W zasadzie nie musiałaby się w ogóle usprawiedliwiać, mogłaby ją zignorować i pójść w swoją stronę, jednak nie chciała, żeby rodzina Colina robiła mu niepotrzebne problemy.
Raven nie wiedziała, jak bardzo złe są relacje Colina z resztą rodziny, ale gdyby te pogłoski doszły i do nich, pewnie nie byliby zachwyceni. William Baudelaire zresztą pewnie też nie do końca; z jednej strony cieszyłby się, że córka wybrała kogoś ze szlachetnego rodu, z drugiej byłby zły, że to nie on wybrał dla niej partnera. Raven jednak cieszyła się, że mogła zrobić mu na przekór.


Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime11.09.15 20:53

Nigdy nie wiedziała dlaczego w ogóle doszło do tego małżeństwa. Ojciec Raven nie był szlachetnie urodzony, a jego błyskotliwa kariera w Ministerstwie dopiero się rozkręcała. Była świadoma, że mężczyzna chciał jak najbardziej wkupić się w towarzystwo socjety, ale dlaczego tak wybrała rodzina było już dla niej zupełnie nie zrozumiałe. Ona sama nawet popatrzeć nie mogła na mężczyznę innego niż arystokrata a Ci zupełnie bez namysłu oddali córkę jakiemuś urzędasie. Może sama kobieta sprawiała tak duże problemy, czyżby to było u nich rodzinne.., że postanowili wydać ją za byle kogo, aby pozbyć się problemu. Prawdy nigdy się nie dowie, bo był to jeden z tych strzeżonych sekretów rodu, których ona nie miała szans poznać. Zapewne jej ojciec, a już na pewno dziadkowie, znali tę historię od podszewki. Jakby nie było owocem tego związku była stająca przed nią dziewczyna, bo jakoś nie potrafiła nawet w głowie nazwać ją kobietą. I ona również kręciła z Fawley’em. Czy to jakieś fatum spadło na jej rodzinę czy po prostu tak duże skupisko wadliwych genów daje swoje znaki. Ojciec miał za żonę Fawley, ona ma za … Tak właściwie to kim ona dla niego jest? Przyjaciółką z profitami? Na pewno nie, ta opcja odpadała. Bardzo osobistą asystentką? Tak, to zapewne lepiej by pasowało. Jeśli można coś dopasować do plotek i opinii reszty ludzi, ale czy nie mogła się tak pobawić w głowie?
- To nie dobrze, gdy rodzina jest tak od siebie oddalona i się nie zna. – powiedziała ze smutkiem w głosie nadal ich tak nazywając. Teraz robiła to jednak dla czystej złośliwości. Raven nie była jej wrogiem i nigdy się to nie zmieni- była zbyt mało wyrazista, istotna i charakterna, aby mogła stanowić dla niej jakąś role. Zapamiętała jednak sobie to co czasem ta dziewczyna mówiła, nigdy nie do niej ale o niej i jej ojca. Sama Elizabeth często plotkowała, ale potrafiła zachować to w dyskrecji. – A twojego ojca albo rodu Fawley? Chyba wiesz jakie plotki chodzą.. Nawet jeśli nie są prawdziwe to jednak szkodliwe. – pozostawała uprzejma- to co wpajane do głowy od dziecka zawsze tam zostanie. Nawet Crouch potrafił wykrzesać ze siebie trochę kultury, które zanikała wraz z latami na Nokturnie. Obserwowała ją uważnie oceniającym wzrokiem i zastanawiała się co też jej kuzyn mógł widzieć w tej osobie. Może miała zdumiewająco osobowość albo cudowny talent, ale z zewnątrz wydała się tak mdła, że ciężko było wyróżnić jakieś charakterystyczne cechy.


Powrót do góry Go down
Raven Baudelaire
Raven Baudelaire

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t935-raven-baudelaire
Zawód : brak
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
...
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 1
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 2 CFbqa8o

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime12.09.15 1:49

Raven zdawała sobie sprawę, że jej ojciec zrobiłby dosłownie wszystko, żeby tylko się wybić. Jego ambicje były naprawdę niezdrowe, nie był też całkowicie normalny, o czym sama nie raz się przekonała i naprawdę się cieszyła, że jakimś cudem się wyrwała. Bo nawet, gdyby ojciec wydał ją za mąż, to wtedy nadal mógłby mieć nad nią pewną kontrolę. Musiała szybko nauczyć się samodzielności, jaka wcześniej nie była jej dana, gdy o wszystkim decydował William. Jednak podjęcie pracy u Colina było jej własnym wyborem, zaś zacieśnienie się ich relacji... Cóż, tak po prostu wyszło z biegiem czasu. Nawet Raven, mimo nieufności i dystansu, tak naprawdę desperacko potrzebowała czyjejś bliskości.
Bycie postrzeganym jako bezbarwną miało pewne zalety, przynajmniej dla Raven. Jej było to wręcz na rękę, i w Hogwarcie, i później. Na taką niepozorną osobę nie zwracano większej uwagi, a nie lubiła być w centrum zainteresowania, wolała trzymać się z boku i chronić swoje (i ojca) tajemnice przed światem.
- Tak, to niedobrze. Ale tak bywa – stwierdziła wymijająco, zerkając na nią dosyć chłodno. Colin z jakiegoś powodu wydawał się nieszczególnie towarzyskim typem, przed podjęciem u niego pracy w ogóle go nie znała. – A to, co myśli o tym mój ojciec, ani trochę mnie nie obchodzi. To tylko moja sprawa, nie jego. - To o ojcu niemal wyrzuciła z siebie, w jej głosie można było wyczuć silną niechęć i wstręt, kiedy o nim wspominała. Miała do niego jakieś resztki szacunku, pozostały w niej także pewne nawyki wyrobione surowym wychowaniem, których wciąż nie potrafiła się wyzbyć, ale to nie zmieniało faktu, jak wielką niechęć do niego czuła, jak cieszyła się, że Colin dał jej szansę na zaczęcie od nowa, sprawił, że czuła się lżej ze świadomością, że już nie musi w samotności znosić swoich lęków. - A co do plotek... Pewnie niektórzy trochę przejaskrawiają fakty.
Patrząc na Elizabeth, wyraźnie sceptycznie nastawioną do myśli, że Colina mogłoby coś łączyć z Raven, zastanawiała się, jak wiele było wiadomo. O przeprowadzce raczej nikt nie wiedział, chyba że Colin sam komuś powiedział. Sama Raven naprawdę nie miała wielu znajomych, w każdym razie nie bliskich. Może tylko samego Colina, ale on już chyba nie był tylko znajomym. Do nikogo wcześniej nie czuła czegoś takiego. W takich chwilach jak ta naprawdę żałowała, że musieli się tak kryć, że nawet sam Colin nie chciał otwarcie się przyznać. Nie chciał nawet jej jednoznacznie zadeklarować, że chce z nią być. Zamieszkali razem bez zaręczyn, co pewnie wzbudziłoby dodatkowe plotki, gdyby tylko wyszło na jaw. To wszystko było dosyć zagmatwane.


Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Główna ulica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Główna ulica   Główna ulica - Page 2 I_icon_minitime17.09.15 22:07

Była prawie zawsze w centrum zainteresowania w szkole. Czy to przez swój charakter, oceny czy związek z Skamanderem. Nie mogła powiedzieć, że jej się to nie podobało. Taka dusza towarzystwa brylowała wśród ludzi, w końcu była tego uczona od dziecka. Nigdy nie można było powiedzieć, że jest bezbarwna, w porównaniu do stojącej przed nią kobiety? Dziewczyny. Przez większość czasu nawet jej nie zauważała, choć wiedziała, że istnieje taka osoba. Spowodowane było to wysoką pozycją jej ojca w Ministerstwie, znała większość szych, które tam pracowały. Zresztą, nadal zna.
- Nie powinno jednak. Dobrze, że jednak postanowiłaś poszukać swych korzeni.- jej głos był wyuczenie neutralny. Czuła, że nie polubi tej dziewczyny nigdy. Miała ona coś takiego w sobie, że odpychała ją od siebie. Widziała w niej wieczną ofiarę bojącą się własnego cienia, ale mogła to być spora nadinterpretacja spowodowana subiektywnymi odczuciami wobec tej osoby. – Jaka butność, taka otwarta wrogość chyba nie jest akceptowana przez twojego ojca.- zamyśliła się ciągle na nią patrząc. W pewnym sensie rozumiała jej emocje związane z ojcem, bo swego również niezbyt ceniła, ale nigdy by otwarcie o tym nie powiedziała. Szczególnie, obcej osobie. Jej relacje z ojcem były po prostu nikłe, nie były oparte na wspólnych doświadczeniach i miłości, bo mało co ze sobą przeżyli. Ograniczali się do rodzinnych obiadów, które tylko bardziej ją denerwowały niż pozwoliły w jakikolwiek sposób odczuć ciepło rodzinne. – W każdej plotce jest ziarenko prawdy. – stwierdziła posyłając jej porozumiewawczy uśmiech. Ta rozmowa donikąd nie prowadziła i tylko zabierała jej czas. Chciała pobyć sama, a za to trafiła na owe denerwujące dziewczę. Powinna jednak wrócić do swych wcześniejszych, przyjemniejszych planów niż sterczeć tu z prawie obcą osobą. – Była to bardzo miła pogawędka, ale niestety czas mnie goni. Pozdrów ode mnie Colina. – powiedziała tylko i odwróciła się, aby udać się tylko sobie znanym kierunku.

zt dla obu.


Powrót do góry Go down
 

Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 32Idź do strony : 1, 2, 3 ... 16 ... 32  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19