Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wejście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wejście   20.02.16 23:23

Wejście

Ogród botaniczny ulokowany jest w na uboczu London Borough of Enfield, a jego obecność skryta jest przed oczami mugoli nie tylko zaklęciami, ale i dodatkowym, ukrytym przejściem. Uliczka, w której znajduje się wejście do ogrodu, odstrasza samym wyglądem - jest ciemna, w kontenerach pełnych śmieci harcują szczury, a z kuchni podrzędnej restauracji czuć zapach starego oleju i krzyki kucharzy. Mało kto wchodzi w takie okolice z własnej woli, dzięki czemu czarodzieje mogą dostać się do środka z daleka od wścibskich oczu niemagicznych. Uliczka kończy się murem, nietypowo radosnym, miejscami pokolorowanym substancją podobną kredzie. By wejść do ogrodu należy stuknąć różdżką w kolorową cegłę - dopiero wtedy powstanie przejście, umożliwiające wydostanie się z paskudnego otoczenia, bo za drugą stroną muru kryje się o wiele bardziej malowniczy świat cudnie pachnących roślin.


Powrót do góry Go down
Czara Ognia
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/u731contact https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
n/d
0
n/d
n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wejście   10.07.16 15:39

Para nr 9

Nowy gatunek - zupełnie przypadkowo odkryty przez badaczy, odnajdując niespotykany do tej pory krzew, który prezentował nietypowe, jak dla tej odmiany właściwości. O tym przeczytała Judith, przeglądając gazetę, która przypadkiem trafiła w jej ręce. Czy nietypowe właściwości, o których tak lakonicznie wspomniano, mogły posłużyć pannie Skamander w odnalezieniu wciąż poszukiwanego lekarstwa? Informacja głosiła, że niezwykłą roślinę będzie można obejrzeć na zorganizowanym spotkaniu, ale konieczny był bilet wstępu, które kupić można było przy wejściu Ogrodu Botanicznego . Musiała go zdobyć, tylko czy nie było za późno na zakup?
Lyra o nowym odkryciu wiedziała dużo wcześniej, a jej zainteresowanie wynikało z czystej artystycznej ciekawości i chęci znalezienia inspiracji dla swoich malowanych obrazów. Podane do publicznej wiadomości informacje nie określiły wyglądu wyjątkowego krzewu, dlatego musiała zobaczyć je na własne oczy. Jednak natłok nowych zajęć i szlacheckich obowiązków sprawił, że bilet na oczekiwany pokaz mogła odebrać dopiero dzisiejszego dnia, nie będąc pewną, czy nie został sprzedany przez jej zbyt długą opieszałość. Na miejscu dostrzegła znajomą czarownicę, która odpowiadała za sprzedaż wejściówek oraz towarzysząca jej młodą dziewczynę, wyraźnie rozprawiające na temat biletu. Która z pań go zdobędzie? Właścicielka kwiaciarni zawyrokowała, że decyzję musiały rozstrzygnąć między sobą.

Datę spotkania możecie założyć sami. O skończonym wątku z rozwiązaną sytuacją możecie poinformować w doświadczeniu. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!  


[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wejście   11.07.16 1:16

| początek stycznia?

Pierwsze dni nowego roku nie należały do najprzyjemniejszych dla Lyry, wciąż rozpamiętującej feralne zakończenie sabatu. Zamiast pięknej zabawy z mężem i możliwości pokazania się jako już pani Travers, czekał ich makabryczny widok w sali balowej, sześć zmasakrowanych ciał pod strzaskanym kryształowym żyrandolem i strugi krwi spływające po posadzce. Tamtego wieczora nikt już się nie bawił, zapewne każdy był porażony tak brutalnym atakiem na nestorów. Lyra została wyłączona z akcji wyjątkowo szybko, tracąc przytomność i budząc się dopiero we własnym salonie, gdzie przeniósł ją Glaucus. A później nocami dręczyły ją koszmary, na które najlepszym lekarstwem okazała się nie nauka oklumencji, a kojąca bliskość męża. W tym nieprzyjemnym okresie po kłótni z bratem tylko na nim mogła teraz polegać.
Dzisiejsze wyjście było jej pierwszym po sabacie. Nic więc dziwnego, że po aportowaniu się w okolicy ogrodu botanicznego szła tak nerwowym krokiem, z niepewnym spojrzeniem i kapturem nasuniętym na rude włosy. Wydarzenia na sabacie dotknęły również ród jej męża, więc może było się czego bać? Była jednak sama, Glaucus zapewne oddawał się własnym obowiązkom. Obiecywała sobie, że szybko wróci do domu, skryje się znowu w jego zacisznych murach, tak różnych od murów, które stanowiły jej dom jeszcze miesiąc temu.
O nowych roślinach w ogrodzie botanicznym wiedziała od pewnego czasu. Jeszcze jakiś czas temu, szczególnie latem, chętnie przychodziła tutaj w poszukiwaniu inspiracji do swoich obrazów i szkiców. Przechadzała się alejkami lub siadała na ławeczkach, dokładnie obserwując anatomię roślin, by potrafić lepiej uchwycić je na płótnie. Jej obrazy musiały być w końcu jak najbliższe rzeczywistości, a żeby to osiągnąć, potrzeba było wielu obserwacji.
Dzisiaj miała zamiar zrobić to samo. Wejść do ogrodu i po prostu patrzeć, znajdować ukojenie w miękkich liniach kwiatów, wciąż kwitnących mimo że trwała zima, załamaniach płatków, ostrzejszych krawędziach liści. Sztuka zawsze dawała jej dużo ukojenia, a teraz potrzebowała go szczególnie.
Była już blisko wejścia do ogrodu. Skręciła w zapuszczoną uliczkę, którą normalnie z pewnością ominęłaby, gdyby nie wiedziała, co kryje się na jej końcu. Dotarła do niego szybkim krokiem, rozglądając się niespokojnie i stuknęła różdżką w cegłę, po czym otworzyło się dla niej przejście do magicznego ogrodu. Teraz miała zamiar po prostu odebrać swój bilet, kiedy nagle zauważyła przed sobą dwie kobiety; czarownicę sprzedającą wejściówki oraz młodą dziewczynę. Wyglądającą bardzo znajomo, chociaż Lyra nie widziała jej od miesięcy.
- Judith? – zapytała cicho, a kaptur płaszcza zsunął się lekko z jej głowy, odsłaniając piegowate policzki i część rudych kosmyków.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Judith Skamander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
zielarka
21
Czysta
n/d
Why do you have such big ears?
4
7
6
0
4
0
0
4
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Wejście   13.07.16 20:51

Pierwsza strona: nowa reforma wprowadzona przez bardzo nudny departament, dotycząca rzeczy zupełnie dla Judith nie istotnej. Piąta strona: jakiś arystokrata zrobił jakąś spektakularną rzeczy i należą mu się za to pokłony. Ósma strona: wystawa w Ogrodzie Botanicznym imienia Beaumonta Marjoribanksa. Dziesiąta strona:… Wróć! Długie palce Judith zatrzymały się na krótkiej wzmiance o odkryciu nowego gatunku roślin, która zresztą była napisana wyjątkowo małą czcionką. Wydawcy tej przeklętej gazety naprawdę nie wiedzą co ważne! Zaraz Skamander skąd ty ją tak właściwie masz? Czy przypadkiem ona nie jest sprzed tygodnia? Nie ważne! Jej oczy błądziły po linijkach tekstu próbując wyłuskać z niego jak najwięcej informacji. Nie chodziło nawet o zaspokojenie zawodowej ciekawości. Ta roślina mogła naprowadzić ją na trop leku. Ba! Może być i samym lekiem. Po raz dziesiąty przeczytała datę i dokładną godzinę spotkania. Musiała się na nim pojawić! Bez względu na to ile paczek papierosów będzie musiała się wyrzec żeby tego dokonać.
Rezygnując z teleportacji wybrała się w podróż mugolskimi środkami komunikacji. To było czasem bardzo odświeżające, tak pobyć wśród normalnych ludzi i posłuchać o ich normalnych problemach. Wyskoczyła z autobusu gdy ten stanął na światłach i spokojnym krokiem udała się w stronę tak dobrze znanego jej zakątka. Jeszcze nie wpadła na to, że może brakować biletów. W jej mniemaniu tylko garstka nadgorliwych zapaleńców mogłaby interesować się znaleziskiem tego rodzaju. Weszła w cuchnącą alejkę wydłużając pewny siebie krok. Dzięki szalikowi który zasłaniał pół twarzy nie narażała się na wdychanie okropnych zapachów ale i tak nie czekając na nic wyciągnęła różdżkę i uderzyła w cegły. Weszła do środka nie mogąc się powstrzymać od lekkiego uśmiechu W tym miejscu czuła się dziwnie szczęśliwa. To przecież tu zabierali ją rodzice, tutaj biegając wśród kolorowych alejek nie zważając na żadne niebezpieczenstwa. Odsłaniając twarz stanęła przed kobietą sprzedającą bilety. Wciąż wesoła i uśmiechnięta poprosiła o wejściówkę. Okazało się, że są jakieś problemy. Czyżby nie było już miejsc? Uśmiech zniknął z bladej twarzy długie palce ukryte pod skurzanymi rękawiczkami zacisnęły się w pięść. Judith zaczęła opowiadać jakie to dla niej ważne i że zapłaci każdą cenę byleby kobietą ją tam wpuściła. Przyznała się do tego, że sama jest zielarzem i nie może przecież przepuścić takie okazji. I wtedy ktoś wymówił jej imię. W pierwszej chwili nie poznała do kogo należy cichy głos. Przeklęła w duchu i siebie i kobietę sprzedająca bilety a na końcu uparty los. Jednak gdy odwróciła się w stronę przybyłej postaci i dostrzegła znajome rude pukle nie mogła się nie uśmiechnąć, choćby po to by zamaskować wzburzenie. - Lyra! Co za spotkanie- - to tyle z teorii o nadgorliwych zapaleńcach - Ty na wystawę? Ta urocza kobieta mówi, że nie ma już miejsc - ten komplement skierowane w stronę pracownicy ogrodu brzmiał dość sztucznie ale i tak lepsze to niż stos przekleństw prawda?


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wejście   14.07.16 0:43

Lyra pamiętała Judith z czasów Hogwartu. Dzielił je tylko rok nauki i były w różnych domach, ale Gryfoni i Puchoni zazwyczaj utrzymywali pozytywne stosunki, więc dziewczęta miały okazję się poznać, prawdopodobnie podczas jednych z licznych odwiedzin we wspaniale zaopatrzonej szkolnej bibliotece. A może to było na błoniach? W zamian za korepetycje z zielarstwa przed sumami, młoda Weasleyówna zaoferowała się, że pokaże pannie Skamander w jaki sposób najlepiej szkicować rośliny, by uchwycić na pergaminie najważniejsze detale. Jednak po ukończeniu szkoły straciły kontakt i Lyra nie miała pojęcia, co dzieje się u Judith, choć w ciągu ostatnich miesięcy zdążyła poznać i polubić jej brata, Samuela. Na samą myśl o nim ledwie dostrzegalnie się zarumieniła; mimo że od dwóch tygodni była już mężatką, nadal wywoływał w niej pewne emocje, tym bardziej, że okoliczności ich poznania nie należały do zupełnie zwyczajnych.
- Tak! Przyszłam tu, ponieważ poszukuję nowych inspiracji twórczych – odpowiedziała, nie mając pojęcia, że jej koleżanka ma dużo ważniejszy powód, by chcieć obejrzeć te rośliny. Nie miała pojęcia o niczym, co działo się w jej życiu w ostatnich miesiącach.
Powoli zbliżyła się do kobiety sprzedającej bilety i poinformowała ją o wcześniejszej rezerwacji i zamiarze odebrania biletu na miejscu.
- Jakie nazwisko? – zapytała najwyraźniej już nieco zniecierpliwiona czarownica, łypiąc na dziewczątko podejrzliwie. Lyra mimo zamążpójścia nadal nie wyglądała zbyt poważnie, niziutki wzrost i delikatna, piegowata twarzyczka nadawały jej młody, dziewczęcy wygląd.
- Lyra Weas... Travers – poprawiła się szybko.
Chmurne oblicze kobiety natychmiast się wygładziło.
- Ach tak, lady Travers... Oczywiście, mamy jeszcze jedno miejsce – powiedziała, jednak Lyra zaczęła się wahać, widząc desperację na twarzy dawnej szkolnej koleżanki, jak wiedziała, zapalonej zielarki, która chwilę temu niemal błagała o sprzedanie jej biletu. Rzuciła jej jeszcze szybkie spojrzenie, po czym znowu spojrzała na kobietę.
- Proszę chwilę zaczekać – powiedziała, lekko ciągnąc Judith za rękaw, by z nią porozmawiać na boku. Do wystawy pozostało jeszcze trochę czasu, a nikt przecież nie zabierze jej imiennie zarezerwowanego biletu... Chyba że sama z niego zrezygnuje. - Mogę odstąpić ten bilet, jeśli tak bardzo ci zależy – zaoferowała się nagle, zerkając uważnie na zaaferowaną twarz dziewczyny. Której pasję doskonale rozumiała, bo sama byłaby podobnie zdesperowana, gdyby chodziło o wystawę malarską. – Mogę tu przyjść w innym dniu.
Było jej naprawdę szkoda takiej okazji, ale teraz, gdy była żoną Glaucusa, nie musiała już przejmować się tym, że nie stać jej, by gdziekolwiek pójść.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Judith Skamander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
zielarka
21
Czysta
n/d
Why do you have such big ears?
4
7
6
0
4
0
0
4
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Wejście   14.07.16 22:00

Kiwnęła głową w geście zrozumienia. Czuła jak wbrew jej woli ogarnia ją dziwne uczucie melancholii. Tęsknotami za wydarzeniami sprzed stu lat a tak naprawdę zaledwie sprzed paru. Gdy człowiek nie widział świata poza progiem szklarni czy krawędzią szkicownika. Chociaż może niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają. Ta jedna, dość nieprecyzyjna myśl za żadne skarby nie chciała opuść głowy panny Skamander. Nie może być przecież tak łatwo. Niech jeszcze przez chwilę pobije się ze szczęśliwymi wspomnieniami. Przecież los musi mieć z czego się pośmiać.
W tym samym czasie gdy Lyra podchodziła do kasjerki ona potrząsnęła głową chcąc się jak najszybciej otrząsnąć z tej wysysającej energie melancholii. Właśnie wtedy jej uwagę przykuła rozmowa dwóch kobiet. Judith zaklęła w duchu winiąc się za to, że sama nie wpadała na pomysł z rezerwacją biletu. Chociaż z drugiej strony skąd mogła wiedzieć? Uniosła wzrok w stronę nieba. Nie masz zamiaru mnie oszczędzać co? zwróciła się do tylko sobie znanej siły którą obarczała za wszystkie swoje błędy i potknięcia… Chwila moment! Travers! Niby Barry coś wspominał o rychłym ślubie siostry ale i tak było to dla Judith sporym zaskoczeniem. Próbowała jakoś zetrzeć z twarzy ten wyraz…szoku ale w tej sytuacji było to wyjątkowo trudne zadanie. Dziewczyna młodsza od niej, dziewczyna która zawsze wydawała się jej przeraźliwie dobra i delikatna teraz była czyjąś żoną. Oczywiście była jej znana praktyka aranżowanych małżeństw tak chętnie uprawiana przez arystokratów ale…Wealseye?! Nigdy nie podejrzewała, że ta rodzina będzie zmuszała swoich potomków do podobnych kroków. Nie może być przecież mowa o żadnej wolnej woli. Kto w dzisiejszych czasach żeni się w wieku dziewiętnastu lat?! Judith wzięła głęboki wdech starają się uspokoić myśli, które zdecydowanie zagalopowały zbyt daleko. Przecież nie miała prawa się do tego wtrącać. Właśnie wtedy Lyra pociągnęła ją za rękaw. Judith przeszła z nią te kilka kroków i aż się jej oczy zaświeciły gdy usłyszała propozycję dziewczyny. Kątem oka rzuciła spojrzenie w stronę wejścia na wystawę. Nie mogła przecież przepuści takiej okazji gdy wciąż była w Londynie. Wypuściła powietrze z lekkim świstem. - Nie mogę się tak wpychać- - poddała się przygryzając dolną wargę w geście wewnętrznej walki. Przecież nie mogła rzucić się Lyrze na szyję i dziękować jej za ten akt dobrej woli. Myśl że ma do czynienia z Lady Travers a nie Lyrą Weasley nie została jeszcze w pełni zakodowana. - Przetrwam - ledwie i z bólem - Ale proszę o jakiś dobry rysunek - posłała jej lekki uśmiech


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wejście   15.07.16 15:27

Lyra również często wracała myślami do przeszłości, do czasów dzieciństwa, szczególnie ostatnio. Skromnego, ale szczęśliwego i spokojnego, pomijając te wszystkie docinki w czasach szkolnych. Cudownie było martwić się drobnymi, dziecięcymi problemami, jak oceny czy prace domowe. Ale jej dzieciństwo zostało odebrane dosyć szybko, choć w odróżnieniu od wielu dzieci z zamożniejszych rodów, w ogóle mogła je posiadać. Ukończyła szkołę, musiała zacząć zarabiać na swoje utrzymanie, matka wraz z rodem Travers zaaranżowała dla niej zaręczyny, a potem ślub... W międzyczasie drobne dziewczę mogło zadebiutować artystycznie i towarzysko, dając się poznać na salonach jako Weasleyówna, która wcale nie ucieka od szlacheckich obowiązków. Wciąż jednak pewne rzeczy budziły w niej zagubienie, jak młode małżeństwo (w sierpniu miała ukończyć dopiero dziewiętnaście lat), czy feralne zakończenie minionego sabatu, które w jej spokojnym i kolorowym świecie nigdy nie powinno mieć miejsca... A jednak miało.
W sumie powinna się spodziewać, że jej ślub będzie budzić różne emocje. Nie każdy przecież spodziewał się, że młodziutka, delikatna Weasleyówna zostanie tak szybko wydana za mąż, za dużo starszego od niej mężczyznę. Tym bardziej mogło to być szokujące dla dawnych znajomych z czasów szkolnych, którzy pamiętali ją jeszcze jako Lyrę Weasley. Dlatego też nie zaskoczyło jej zdziwienie na twarzy Judith, gdy tylko przedstawiła się kobiecie sprzedającej bilety swoim nowym nazwiskiem.
Po chwili jednak obie odeszły na bok, a Lyra, zadowolona z tak nagłego nieoczekiwanego spotkania toczyła wewnętrzną walkę: wejść na wystawę, tak jak by to zrobiła, gdyby to spotkanie nie rozproszyło jej myśli i nie zasiało nagłych wątpliwości, z drugiej... Mogła po prostu pozwolić jej tam pójść za siebie, wiedząc, że z nich dwóch to Judith jest zielarką pragnącą poszerzać swoją wiedzę o roślinach. A przynajmniej, była nią, kiedy ostatni raz miały kontakt.
- Nadal zajmujesz się roślinami, prawda? Nie widziałam cię... od tak dawna – zapytała jeszcze, ciekawa, jak powodziło się dawnej znajomej, której tak dawno nie widziała. – Bardzo chcesz tam wejść – tym razem bardziej stwierdziła, obserwując ją bystrym spojrzeniem zielonych oczu. One nigdy się nie zmieniały mimo że dziewczyna posiadała zdolność metamorfomagii. – Mnie chodzi tylko o rysowanie. Nigdy nie byłam zbyt dobra z zielarstwa. – A inspiracji mogła poszukać innego dnia. Nie musiała upierać się koniecznie na ten. Mogła wrócić do domu, do męża... Tylko w nim miała oparcie w ostatnich dniach.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Judith Skamander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
zielarka
21
Czysta
n/d
Why do you have such big ears?
4
7
6
0
4
0
0
4
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Wejście   17.07.16 13:33

- Trochę -Judith przytaknęła lekkim kiwnięciem głowy - Już pewnie nigdy nie wyrosnę z grzebania w ziemi - przyznała się lekko wzruszają ramionami. Zachowywała się jakby mówiła o pogodzie a nie o sporej części jej życia- Pół roku biegania z roślinami po całym świecie. Pasja nie sługa…ale strasznie dużo się pozmieniało - przyznała po chwili oczywiście nawiązując do ślubu Lary i wszystkim co za tym szło. Jeszcze ta cała polityka… Judith zawsze starała się trzymać od niej z daleka. Jednak odkąd postawiła stopę na rodzinnej ziemi zewsząd bombardują ją  wiadomościami o morderstwach, zaginięciach i nowych zmianach w prawie. Nie zawsze da się zamknąć oczy i udawać, że się niczego nie widzi. Pytanie tylko czy ma się siłę i ochotę by naprawdę się tym przejmować. Zawsze przecież można…przerzucić  gazetę na następną stronę. - Jeśli kiedyś znajdziesz dla mnie chwilę chętnie nadrobię zaległości - ciekawość pierwszy stopień do piekła. Skamander, która tak starała się unikać dawnych znajomych i wzbraniała się przed odnawianiem kontaktów teraz z własnej nieprzymuszonej woli wychodzi z podobną inicjatywą.  Może po prostu ma słabość do osób o rudych włosach…. Tak to na pewno to! Aleś wymyśliła Skamander - zganiła samą siebie w duchu. Odrobina autokrytyki jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Prawa? Uśmiechnęła się z lekkim zakłopotaniem. - Zawodowa ciekawość - przyznała się spuszczając  wzrok w geście skromności który delikatnie mówiąc nie pasował do kogoś tak hardego i pewnego siebie jak panna Skamander. -Sama rozumiesz.- dodała po chwili śmiejąc się pod nosem.  Bo przecież tylko szaleniec mógł zrozumieć drugiego szaleńca. Nie, to ewidentnie zły dobór słów.  Tylko pasjonat może zrozumieć innego pasjonata. Już trochę lepiej. Nie ważne, że obiekt zainteresowań jest inny. Liczy się tylko to, że znasz to uczucie gdy koniecznie musisz coś zobaczyć, dotknąć, wysłuchać. Pomińmy  już sprawę odnalezienia lekarstwa w końcu o tym Lyra miała się nigdy nie dowiedzieć.  Judith słuchała dalej a jej uśmiech znacznie się poszerzył. - Pamiętam - przyznała lekko kiwając głową. - Pamiętam, że twoje wyniki  uznałam za dowód mojego pedagogicznego geniuszu - zachichotała pod nosem. -Wybacz mi ten mały egoizm - podniosła na nią wiąż rozbawione spojrzenie. - Ale muszę ci się przyznać, że bez tych lekcji rysunków nie udałoby mi się stworzyć kilku publikacji . Redaktorzy potrafią być bardzo wymagający - przewróciła oczami na samą myśl o walce o każdą wprowadzoną zmianę i poprawkę. Jednak czego się nie robi dla garści złotych galeonów.


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wejście   18.07.16 12:42

Lyra spojrzała na nią ze zrozumieniem. Miały różne pasje, jednak Lyra traktowała malarstwo podobnie, nie wyobrażała sobie bez niego życia i była bardzo niepocieszona, że jej możliwości w przeszłości były, jakie były, a o wyjściach na wystawy i wernisaże mogła tylko pomarzyć, podobnie jak o dobrej jakości materiałach. Mimo to posiadała w sobie mnóstwo serca do swojej pasji i z radością przyjmowała to, że wreszcie mogła ją rozwijać.
- Mam nadzieję, że to była pomyślna wyprawa i znalazłaś dużo ciekawych roślin – powiedziała, nie wiedząc, że rzeczywistość wcale nie była tak kolorowa i że za opowieściami dawnej koleżanki kryło się coś więcej. – Ja niestety nigdzie nie byłam. W zasadzie przez cały czas od skończenia szkoły malowałam. – Również o zwiedzaniu innych zakątków mogła tylko pomarzyć, chociaż Glaucus obiecał jej, że kiedyś zabierze ją gdzieś ze sobą. Miała tylko nadzieję, że nie zrobią tego, zmuszeni pogarszającą się sytuacją. Wolałaby, żeby już nic złego się nie działo. Chciałaby, żeby wszystko wróciło do normy.
- Oczywiście, że chętnie znajdę. Musimy nadrobić te miesiące nie widzenia się ze sobą – zgodziła się natychmiast. Chciała odnowić tę znajomość, zresztą... Może kiedyś dowie się również czegoś ciekawego na temat Samuela? Na myśl o młodym aurorze znowu się zarumieniła. – Rozumiem. Doskonale rozumiem. Dlatego uważam, że z nas dwóch to chyba ty bardziej potrzebujesz tego biletu. – Czy żałowała, że taka okazja może ją ominąć? Oczywiście, ale jednak zielarstwo nie leżało w kręgu jej głównych zainteresowań, po krótkim żalu pewnie zapomni o sprawie. – Jakoś sobie wtedy poradziłam. Dzięki tobie. – Znowu się uśmiechnęła, zadowolona, że tak się złożyło, że obie wzajemnie pomogły sobie w Hogwarcie. Nie dało się być dobrym we wszystkim, Lyra musiała się bardzo postarać, aby zdać sumy z eliksirów i zielarstwa, choć okazało się, że i tak na próżno, bo na szóstym roku przydarzył się wypadek, który zmienił wszystko.
- I wiesz, poznałam niedawno twojego brata – powiedziała jeszcze, wciąż się uśmiechając. Nie miały pewnie już bardzo wiele czasu, ale trudno było całkowicie sobie darować choć króciutką rozmowę.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Judith Skamander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
zielarka
21
Czysta
n/d
Why do you have such big ears?
4
7
6
0
4
0
0
4
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Wejście   21.07.16 14:20

- Na pewno była…bardzo pouczająca. Lewitujące drzew w Nepalu są niezwykłe. Powinnaś je kiedyś zobaczyć. - przez dłuższą chwilę szukała odpowiednich słów na podsumowanie swojej wycieczki.  Słuchała dalej po części wiedząc co kryje się za tym, że Lyra przez cały okres po zakończeniu nauki przebywała w ojczyźnie. Każdy przecież to wiedział…- Teraz gdy jesteś już mężatką na pewno będziesz miała okazję by trochę pozwiedzać. - uśmiechnęła się na sama myśl o Lyrze spacerującej po Luwrze. - No właśnie - przypomniała sobie nagle - Moje gratulacje z okazji ślubu - wymawiając te zwyczajowe formułki nie była już tak wesoła. Uważnie obserwowała młodą żonę chcąc wychwycić najmniejsze drgnięcie na jej twarzy.  Znów ciekawość i znów grożenie piekłem. - W taki razie bardzo się cieszę. Chętnie posłucham o  wszystkim co się działo - zapewniła. Sama oczywiście bardzo niechętnie będzie podchodzić do opowiadania o własnych przeżyciach. Przypomni sobie te kilka atrakcji turystycznych które widziała i skupi się na ich opisie. Zawsze tak robi i z reguły działało. Judith zauważyła też rumieniec, który pojawił się na twarzy jej towarzyszki ale nie mogła zrozumieć co go  wywołało. Przez myśl jej nawet nie przeszło, że to może mieć coś wspólnego z jej starszym bratem. Zagryzła wargi szukając jakiegoś argumentu, który mógłby jeszcze odwlec przyjęcie biletu. Nic jednak nie przyszło jej do głowy dla tego poddała się wzdychając. - Nie wiem jak ci dziękować Lyra. Na pewno się jakoś za to odwdzięczę - złożyła szczerą obietnicę. Skamander wiedziała, że nieświadoma niczego dziewczyna prawdopodobnie właśnie uratowała jej życie.  Nawet jeśli roślina okaże się ślepą uliczką Judith i tak długo pozostanie wdzięczna za ten gest.  - Mojego brata? - spytała trochę zaskoczona taką nowiną. - Mam nadzieję, że zachowywał się odpowiednio. - spytała z lekkim śmiechem. Oczywiście w przypadku Samuela nie mogło być mowy o jakimkolwiek faux pas w stosunku do młodej kobiety. Samuel była na to…za bardzo Samuelowaty. Judith mogła mieć jedynie nadzieję, że nie zdążył jeszcze podbić serca dziewczyny…jak to często miał w zwyczaju.


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wejście   21.07.16 21:18

Nawet, gdyby nie te wszystkie zawirowania z szybkimi zaręczynami i równie szybkim ślubem, Lyra i tak nie miałaby możliwości wyjechać z bardzo prostego powodu – nie miała pieniędzy, by pozwolić sobie na nawet krótki zagraniczny wyjazd. Musiała właściwie od razu po ukończeniu szkoły i wprowadzeniu się do Garretta wyjść na ulicę ze sztalugą i zacząć na siebie zarabiać, ale Skamanderowie byli zapewne w lepszej sytuacji niż Weasleyowie, więc chociaż Judith mogła rozwijać swoją pasję i poszukiwać ciekawych gatunków roślin (a przynajmniej tak myślała Lyra).
- Glaucus obiecał, że kiedyś zabierze mnie ze sobą w podróż. Trzymam go za słowo – powiedziała, muskając palcami ślubną obrączkę, zdobioną motywami rodowymi Traversów. – Dziękuję. – Mimo że ślub został zaaranżowany, Lyra była całkowicie pogodzona z losem i wiedziała, że zrobiła to, co powinna, wychodząc za mężczyznę, dla którego ją wybrano. Dla Weasleyówny to było w pewnym sensie wyróżnienie, że Traversowie zauważyli i przeznaczyli dla swojego syna właśnie ją, choć zapewne mieli do wyboru lepiej sytuowane panny. – Musimy się kiedyś umówić listownie na to spotkanie.
Uśmiechnęła się, widząc, że Judith zgodziła się w końcu skorzystać ze wstępu do ogrodu, ale rozmowa o Samuelu prowokowała u niej rumieńce. Młody, zadziorny auror nie był jej zupełnie obojętny, darzyła go dużą sympatią i miała wobec niego dług wdzięczności; gdyby nie on, zapewne po błędnym uznaniu jej przez innego aurora za poszukiwaną Melanie Karkarov, utkwiłaby w Tower na dłużej. Dzięki działaniom Skamandera odzyskała wolność tego samego dnia, i razem walczyli przeciwko prawdziwej Karkarov, co tylko cudem nie zakończyło się dla nich tragicznie. Może to był kolejny powód, dla którego oddała tę przysługę jego siostrze? Kolejne spotkania ze Skamanderem, choć już nie tak przykre w skutkach, również niekiedy obfitowały w momenty niezręczności, ale Lyra nie mogła się doczekać, gdy znowu się zobaczą.
- Tak, był naprawdę... Miły i uczynny – powiedziała nieco speszonym tonem, nie wspominając jednak ani słowem o tym, w jakich okolicznościach się poznali. – Pozdrów go ode mnie... I jak się kiedyś spotkamy, mam nadzieję, że opowiesz mi, co widziałaś w ogrodzie, prawda?
Posłała jej lekki uśmiech, zerkając na nieodległą bramę. Zapewne niedługo zacznie się wystawa, ale Lyra i tak nie uważała przybycia tutaj za zmarnowany czas, bo mogła się spotkać i chwilę porozmawiać z dawno nie widzianą znajomą.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Judith Skamander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
zielarka
21
Czysta
n/d
Why do you have such big ears?
4
7
6
0
4
0
0
4
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Wejście   21.07.16 22:35

Podobny gest pewnie nigdy nie wpadłby jej do głowy. W pierwszej chwili była szczerze zaskoczona widząc jak Lyra całuje obrączek ale zaraz uśmiechnęła się w dość melancholijny sposób. Może nie należało zbytnio rozpocząć nad losem młodej dziewczyny. Może będzie szczęśliwsza niż wszystkie te co stają przed ślubnym kobiercem kierując się wielką miłością często myloną z pożądaniem. - Na pewno - przyznała kiwając głową.  Przez głowę przeszła jej jeszcze myśl o miodowym miesiącu ale wolała nie wypowiadać jej na głos. Będzie jeszcze czas by podpytać o takie szczegóły.  
Wyciągnęła z niewielkiej tory notes  i coś do pisania. Nabazgrała kilka słów i podała wyrwaną kartkę swojej towarzyszce. - To mój obecny adres. Napisz gdy  tylko znajdziesz chwilę od szlacheckich obowiązków. - uśmiechnęła się lekko. Na kartce był oczywiście adres Samuela.  Dziewczyna ociągała się ze znalezieniem własnego mieszkania  nie mając pojęcia ile dokładnie zostanie  Anglii. Judith nie miała pojęcia o wywrotowej działalności swojego brata. Dla tego nie mogła nawet podejrzewać w jakich okolicznościach on i Lyra się poznali. Już szybciej obstawiałaby połączenie w postaci braci Weasley. Żadnych listów gończych, cel w Tower i walk z niezbyt przyjaźnie nastawionymi czarownicami.  Życie błogiego ignoranta.
- No ja myślę - kiwnęła potakująco głową. Z radością usłyszała, że jej brat niczym się nie naraził. - Jak na aurora potrafi być bardzo…ułożony- nie była pewna czy to najlepsze słowo na opisanie jej brata ale już trudno. - Oczywiście, że pozdrowię. Na pewno się ucieszy - zapewniła. Choć nie była pewna czy będzie o tym pamiętać gdy ponownie zobaczyć się ze starszym Skamanderem. - Z najdrobniejszymi szczegółami! - obiecała solennie. Widać było, że niemal skacze z radości. - Bardzo ci dziękuję Lyra! Już nawet nie chodzi o ten bilet, naprawdę cieszę się, że mogłyśmy się spotkać. - Judith przytuliła najmłodsza rudzielca.  Pożegnały się i w końcu stanęła przed kasjerką tłumacząc, że lady Travers oddała jej swoje miejsce. Kobieta nic nie powiedziała. Poddała dziewczynie kolorowy skrawek papieru i poinstruowała gdzie dokładnie ma iść. Judith przeszła przez bramkę znikając w świecie magicznych roślin.

/zt


Powrót do góry Go down
 

Wejście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Wejście główne
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.
» Hall Wejściowy
» Główne wejście

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Enfield :: Ogród botaniczny im. Beaumonta Marjoribanksa-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18