Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Księżycowa aula

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Księżycowa aula - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Księżycowa aula - Page 3 Empty
PisanieTemat: Księżycowa aula   Księżycowa aula - Page 3 I_icon_minitime12.03.16 1:38

First topic message reminder :

Księżycowa aula

Do Księżycowej Auli nie prowadzą żadne zawiłe ścieżki - znajduje się ona tuż przy wejściu; na tyle blisko, że w nocy słychać dźwięki fletów, które usypiają starego cerbera. W dzień i przez większość nocy w miesiącu aula pozostaje pusta. Wygląda jak zwykła łąka, z której z jakiegoś powodu zabrano zwierzęta. Sytuacja zmienia się raz w miesiącu, gdy podczas pełni na polanę wychodzą niezwykle nieśmiałe stworzonka - Lunaballe. Zwierzęta przyciągają uwagę swoim wyglądem - dla niektórych zabawnym - posiadają gładkie blado-szare ciało, wyłupiaste okrągłe oczy na czubku głowy i cztery wrzecionowe nogi o wielkich płaskich stopach.
Magiczne zoo posiada cztery sztuki, które co pełnie wykonują tylnymi nogami skomplikowany taniec, przyciągający do ogrodu wielu czarodziejów; często amatorów zielarstwa. Bowiem mówi się, że jeśli zbierze ich srebrzyste odchody przed wschodem słońca i rozsypie na grządkach z magicznymi ziołami i na rabatach z kwiatami, rośliny urosną bardzo szybko i będą niezwykle silne.
Lunaballe w swoim naturalnym środowisku tańcują z najprawdziwszymi wilami, dlatego jeśli wyczują, że twoich żyłach krąży ich krew - najpewniej zaciągną cię do wspólnego tańca.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Coriander Sprout
Coriander Sprout

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6883-coriander-sprout#179691 https://www.morsmordre.net/t6996-silva#183813 https://www.morsmordre.net/t6995-raise-a-glass-to-freedom#183804 https://www.morsmordre.net/f248-hartlake-road-18-3 https://www.morsmordre.net/t6997-skrytka-bankowa-nr-1708 https://www.morsmordre.net/t7442-c-sprout#203517
Zawód : magiwet
Wiek : 31 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
raise a glass to freedom,
something they can
never take away,
no matter what
they tell you
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Księżycowa aula - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   Księżycowa aula - Page 3 I_icon_minitime25.06.19 12:29

Dla Coriandra liczyła się każda minuta. Zależało mu na zdrowiu psiaka, chciał pozbyć się klątwy, która przy okazji mogła stać się ważną poszlaką w toku śledztwa. Jedną z dróg byłoby czasowe uśpienie psa, jednak zwiększałoby to ryzyko, że osłabiony nie przeżyje usuwania źródła klątwy. Wolał załatwić sprawę relatywnie polubownie. Pierwsza próba zbliżenia dłoni do psidwaka nie była udana. Zjeżył się, wargi uniosły się nieco, ukazując kły. Jak to typowy przedstawiciel swojego gatunku nie był zbyt wielki, nie znaczyło to jednak, że można było bagatelizować potencjalne ugryzienie. Wystarczyła chwila cierpliwości, żeby zdenerwowanie, podszyte bardziej lękiem niż agresją, minęło. Zwierzak sam wychylił głowę, Sprout ostrożnie podrapał go pod pyszczkiem i za uchem. Nie przerywając, rozejrzał się po sali. Znajdowały się tu podstawowe narzędzia i sprzęty, które mógł wykorzystać gdyby coś poszło nie tak i życiu zwierzakowi zagroziło niebezpieczeństwo. Sam miał też przy sobie torbę wypchaną po brzegi wszystkim, co wydawało mu się potencjalnie przydatne. Wolał być przygotowany na trudności.
- Glen? - zapytał w zasadzie odruchowo. Lubił go. Jak na faceta, który spędza większość czasu w bliskim kontakcie z czarną magią był zwykle wyjątkowo... promienny. Reszty słów Kierana wysłuchał w pełnym skupieniu. Dopiero kiedy ten skończył, Coriander podniósł się z miejsca, wyciągnął z kieszeni spodni kilka małych kawałków mięsa i wrzucił je do boksu psidwaka, trochę dalej od wejścia. Kiedy zajął się nimi, on szybko wślizgnął się do środka. Procedura kucania, witania się i zbliżania rozpoczęła się na nowo, tym razem przebiegła jednak bez porównania szybciej. Spokojnymi ale pewnymi ruchami Sprout obadał zwierzaka. Zajrzał do pyska, obmacał brzuch. Mimo wychudzenia, nie był w szczególnie złej formie. Do niedawna był najpewniej bardzo zadbany. - Dobra, spróbujemy najszybszym sposobem. Miejmy nadzieję, że jadł niedawno. - Mruknął, chociaż szczegóły jego decyzji wcale nie musiały obchodzić aurora. Z torby wyciągnął pudełko, z pudełka trochę brei. Trudno było nie poczuć zapachu zgnilizny.
- No masz, spróbuj. Pycha-pycha! - zaświergotał do psidwaka, który rzeczywiście niemal natychmiast połknął zaoferowany mu glutowaty "smakołyk". Przy odrobinie szczęścia powinien szybko sprowokować wymioty, jednocześnie oklejając przedmiot tak, by nie poranił po drodze wnętrzności. Nie pozostawało nic, tylko czekać na efekty.
Na wstęp do właściwego pytania kiwnął tylko głową. Był gotowy odpowiedzieć na właściwie każde pytanie Kierana, jeśli tylko według jego podejrzeń dotyczyło jego osoby. Mógł nie być dumny ze swojego postępowania, ale też nie zamierzał niczego ukrywać. Wiedział, ile zawdzięcza mężczyźnie. Wiedział, że może mu zaufać. Jego pomoc przed laty była nieoceniona i żałował, że nigdy właściwie mu się za nią nie odwdzięczył. Między innymi dlatego przyjął wezwanie, z którego właściwie nie tak trudno byłoby się wymówić.
- Działać? W Ministerstwie? - Zapytał, chociaż właściwie nie spodziewał się innej odpowiedzi, niż twierdząca. Próbował po prostu kupić sobie trochę czasu przed odpowiedzią. Nie spodziewał się, że pytanie Kierana będzie dotyczyło jego teraźniejszości.
- Ciekawe, kto by mnie tam chciał. Nie zrozum mnie źle, to nie fałszywa skromność. Wiesz, jak wyglądają moje akta. Poza tym, wypadłem z obiegu, z formy. - Gdy powtarzał to sobie przed snem, brzmiało to bardziej przekonująco. Mówiąc na głos tracił pewność czy to powód, czy wymówka.




przyjdź śmierci, ale tak skrycie, tak skrycie bym nie czuł twego zbliżenia, bo sama rozkosz konania, rozkosz konania mogłaby
wrócić mi życie
Powrót do góry Go down
Kieran Rineheart
Kieran Rineheart

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Zawód : szef biura aurorów
Wiek : 52
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 41
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Księżycowa aula - Page 3 SZkQsQ6

Księżycowa aula - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   Księżycowa aula - Page 3 I_icon_minitime25.06.19 13:28

Przyglądał się milcząco poczynaniom drugiego czarodzieja, podziwiając jego obycie ze zwierzętami. Kierana niezbyt pociągała wizja opiekowania się tymi czującymi istotami. Ledwo dawał sobie radę z własną sową, ale na całe szczęście ta nie była wymagająca, jak również pozostawała mu w pełni lojalna. Póki zapewniał jej pokarm i godne warunki bytowania, żyli sobie w miłej kooperacji.
Wiecznie uśmiechnięty Glen – potwierdził jego przypuszczenie z lekkim przekąsem, chcąc nieco rozluźnić atmosferę. Jak na razie wykazywał się całkiem dużą dozą życzliwości, lecz Coriander mimo wszystko na nią zasługiwał. Nawet jeśli powinęła mu się raz czy dwa noga, to jednak pozostał porządnym człowiekiem. Jeśli byłoby inaczej, nie zajmowałby się z taką troską tym psidwakiem. Zapoznany z jego sytuacją wiedział jak działać. Ciekawie było obserwować, jak magiczny gatunek psa jest oswajany z ludzką obecnością. Tylko zapach zgnilizny towarzyszący wyciągniętej przez Sprouta z torby brei nie był koniecznie zachęcający. Kieran dla dobra sprawy trzymał się z boku, nie chcąc straszyć zwierzęcia.
Zmarszczył brwi, gdy usłyszał wzmiankę o aktach i braku formy. Gdyby rzeczywiście proponowałby mu powrót do służby, podobne słowa miałyby ogromne znaczenie. Od jego odejścia sporo już zdążyło się zmienić. jeśli tylko sam wyraziłby taką chęć i podjął odpowiednie kroki, udałoby się przekonać do jego powrotu Bones. Potrzebowała zaufanych ludzi, na jakich mogłaby w pełni polegać. Dawne błędy mogły pójść w niepamięć w obliczu natłoku pracy do wykonania. Ale zapewne ktoś postawiony wyżej zablokowałby obecnie taką możliwość. Cholerny Malfoy wszędzie wciskał swoich ludzi, aby tylko utrudnić służbom porządkowym życie, zwłaszcza aurorom. Ten gnój postulował nawet o likwidację Biura Aurorów! Za każdym razem przez samą myśl o tym Kierana prawie krew zalewała.
A gdybym powiedział, że działać można również poza Ministerstwem? – przecież Coriander dobrze wiedział, jak Brytyjskie Ministerstwo Magii funkcjonuje, mimo wszystko był kiedyś tym aurorem. Administracyjne bzdury, poszczególne decyzje uzależnione od politycznych zagrań. Po zuchwałej zmianie władzy na tę bardziej konserwatywną zrobiło się jeszcze gorzej. Odnosił wrażenie, że Malfoy chętnie zniósłby zakaz praktykowania czarnej magii, gdyby tylko mógł to zrobić bez napotkania sprzeciwów z którejkolwiek strony. – Umiejętność rzucania zaklęć to chyba jednak u ciebie nie zanikła – bardziej stwierdził, niż spytał, rzucając mu tym samym wyzwaniem. Działać mógł, lecz ważniejsze było to, czy w ogóle tego chciał. Jeśli wola walki w nim zanikła, nie widział potrzeby, aby dalej go kłopotać poważnym sprawami nielegalnych form buntu przeciwko panoszącym się czarnoksiężnikom, którym administracja Malfoya udzielała wsparcia.




When one must fight, he had to do it without hesitation, according to his own nature
Powrót do góry Go down
Coriander Sprout
Coriander Sprout

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6883-coriander-sprout#179691 https://www.morsmordre.net/t6996-silva#183813 https://www.morsmordre.net/t6995-raise-a-glass-to-freedom#183804 https://www.morsmordre.net/f248-hartlake-road-18-3 https://www.morsmordre.net/t6997-skrytka-bankowa-nr-1708 https://www.morsmordre.net/t7442-c-sprout#203517
Zawód : magiwet
Wiek : 31 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
raise a glass to freedom,
something they can
never take away,
no matter what
they tell you
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Księżycowa aula - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   Księżycowa aula - Page 3 I_icon_minitime25.06.19 14:06

Zapach zgnilizny był raczej odrzucający dla większości ludzi, choć akurat ci pracujący w bezpośrednim kontakcie między innymi z ofiarami morderstw, nie zawsze odnalezionymi natychmiast po śmierci, mieli trochę większą tolerancję. Do tego grona należeli obydwaj, nie czyniło to jednak z wąchania tego przyjemności. Coriander szczelnie zamknął pudełko, psidwak zjadł bardzo dokładnie całą zaoferowaną mu porcję. Zapach szybko wietrzał.
Podniósł się i zbliżył do krat, opierając się o nie. Spojrzenie Kierana wydało mu się zarazem ciężkie, jak i przychylne. Przeszło mu przez myśl, że może ma wkrótce zastąpić Bones na stanowisku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie zmiana na stołku Ministra Magii. Gdyby Malfoy miał podstawić kogoś na czele biura, na pewno nie byłby to nieugięty Rineheart. Cudem było raczej, że on, Amelia i wielu innych nie straciło jeszcze pracy. Tym bardziej, trudno było mu wyobrazić sobie, jak nagle zostaje przyjęty do ekipy. Mimo, że sam był czystokrwisty, nie miał zwyczaju kryć się ze swoimi poglądami. Pochodzenie nie miało dla niego znaczenia, liczyła się postawa i postępowanie. Sam tu właśnie zawiódł.
Milczał. Kieran oczywiście miał rację, można było działać poza strukturami. Stawać w obronie słabszych, buntować się wobec władzy uzurpatorów. Tylko właściwie jak miałby to robić ktoś taki jak on? Rozbić namiot na środku Pokątnej i czekać na idiotów obrzucających obelgami czarodziejów o znanym, mugolskim pochodzeniu? Zamordować nowego ministra? To ostatnie właściwie nie brzmiało tak źle, ale też nie było proste.
- Mniej więcej. - Stwierdził ostrożnie. Potrafił zaklęciem zdyscyplinować nadpobudliwego niuchacza, ale w poważnym starciu z wprawnym czarodziejem najprawdopodobniej by nie zabłyszczał. - Wszystko dałoby się wypracować.
Drugie zdanie w zasadzie wypsnęło mu się wbrew woli. Przecież jeszcze nie zgodził się na nic, nie wiedział nawet dokładnie, co Kieran miał na myśli. A jednak, coś w jego wnętrzu wzięło górę nad pielęgnowanym dotąd poczuciu beznadziei. Bezczynność też mogła być zbrodnią, zaniechanie triumfem zła. Zawsze wtedy, kiedy coś można było zrobić. Instynkt podpowiadał mu, że za chwilę dokładnie dowie się, co miałoby to być. Chciał wiedzieć.
- Co właściwie masz na myśli, Kieran? - zapytał wprost. Pod jego nogami, dotąd zainteresowany głównie zawartością jego torby, psidwak spojrzał na Sprouta z wyrzutem. Pisnął, charknął, pod wpływem pierwszego skurczu brzucha wygiął grzbiet najpierw ku dołowi, później ku górze. - Wygląda na to, że zaraz odzyskamy zgubę.




przyjdź śmierci, ale tak skrycie, tak skrycie bym nie czuł twego zbliżenia, bo sama rozkosz konania, rozkosz konania mogłaby
wrócić mi życie
Powrót do góry Go down
Kieran Rineheart
Kieran Rineheart

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Zawód : szef biura aurorów
Wiek : 52
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 41
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Księżycowa aula - Page 3 SZkQsQ6

Księżycowa aula - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   Księżycowa aula - Page 3 I_icon_minitime25.06.19 15:00

W ledwo uniesionych kącikach ust zatańczył niezgrabny, a jednak szczery uśmieszek, będący nikłym wyrazem poczucia tryumfu. Takiego podejścia od niego oczekiwał, jednak musiał stonować swój własny entuzjazm, ponieważ słowa nie znaczyły właściwie nic, jeśli nie szły za nimi czyny. Były jednak oznaką tego, że jest jeszcze nadzieja dla Sprouta. – Dawną formę można szybko odzyskać a nawet i pewne zdolności poprawić – przytaknął jego słowom, dyskretnie wskazując, że dalszy rozwój będzie konieczny, jeśli zdecyduje się ruszyć ścieżką, która zaraz zostanie mu ukazana. Rozbudził jego ciekawość, co już dobrze wróżyło. Wciąż jednak nie wiedział, czy za przejawem ciekawości kryje się prawdziwa chęć do działania.
Nim cokolwiek wyjaśnię, zadam ci jeszcze jedno pytanie i dla własnego dobra musisz szczerze na nie odpowiedzieć – musiał bawić się w te podchody, jednak nie czerpał z tego żadnej przyjemności. Cenił sobie bezpośredniość i konkrety, jednak w tym przypadku gra toczyła się o zbyt wysoką stawkę, bo na szali leżały ludzkie życia. Przede wszystkim liczyły się losy osób, które swoimi działaniami już udowodniły, po której stoją stronie. Najmniejszy błąd i wyjawienie ich tożsamości mogło oznaczać ich koniec.  Wtajemniczanie kolejnych osób w działalność Zakonu Feniksa wymagało więc ogromnej ostrożności. – Źle się dzieje i dobrze wiesz, że należy to zmienić – to akurat nie budziło jego wątpliwości, w końcu w przeszłości zdołał poznać poglądy Coriandera. Nigdy nie krył się z pozytywnym odbiorem czarodziejów mugolskiego pochodzenia, a swego czasu łapał zwyrodnialców parających się czarną magią. – Chcesz jeszcze brać czynny udział w walce z nieprawością? – spytał wreszcie ze stanowczością, która sugerowała z jego strony kategoryczne i wręcz ostateczne podejście do sprawy, gdzie nie należało się z nim spierać.
Przerywnikiem ich rozmowy okazała się prawidłowa reakcja psidwaka na zastosowaną przez Sprouta metodę wydobycia zaklętego przedmiotu z jego żołądka. Zwierzę było nadal istotne i Kieran nie chciał wcale dla niego źle, po prostu widział tyle rzeczy w życiu, że uodpornił się na cierpienia własne i cudze. Okazywał jednak szacunek każdej istocie czującej, o ile tylko nie była bestią bez sumienia. Dla czarnoksiężników nie miał nawet grama współczucia.
To, co mam ci do zaproponowania, nie zapewni ci spokoju, ale da sposobność do prawdziwego działania – przestrzegł go jeszcze, dając mu chwilę do namysłu. Dla niego jeszcze będzie istniała droga odwrotu. Jeśli zechce zrezygnować, pożegna się jedynie ze wspomnieniami o Zakonie.




When one must fight, he had to do it without hesitation, according to his own nature
Powrót do góry Go down
Coriander Sprout
Coriander Sprout

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6883-coriander-sprout#179691 https://www.morsmordre.net/t6996-silva#183813 https://www.morsmordre.net/t6995-raise-a-glass-to-freedom#183804 https://www.morsmordre.net/f248-hartlake-road-18-3 https://www.morsmordre.net/t6997-skrytka-bankowa-nr-1708 https://www.morsmordre.net/t7442-c-sprout#203517
Zawód : magiwet
Wiek : 31 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
raise a glass to freedom,
something they can
never take away,
no matter what
they tell you
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Księżycowa aula - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   Księżycowa aula - Page 3 I_icon_minitime25.06.19 15:34

W odpowiedzi na uwagę Kierana zmarszczył nieco brwi, ale przekorny uśmiech sugerował, że słów o tym, że mógłby być w przyszłości lepszy, niż wtedy kiedy jeszcze pełnił, najlepiej jak potrafił, obowiązki śledczego nie czytał jako obelgi. Kieran miał rację.
- Powiedz, że nie dyskutujemy tego tylko po to, żebyś mógł mi wytknąć braki z wtedy - mruknął, zanim został postawiony przed kolejną decyzją. Już drugi raz Rineheart przygotowywał go do zadanego pytania, podkreślając jego wagę. Nie był człowiekiem skłonnym do przesady, chociaż rzeczywiście bywał przezorny. Kolejne obciążenie związane z doświadczeniem w pracy. To, że w ogóle dyskutował z nim, akurat z nim, było dla Sprouta wyróżnieniem. Owszem, pozostawał wierny idei i zaangażowany przez lata szkolenia i pracy; liczył też, że nawet po jego odejściu nikt nie myślał, że zrobił to ze względu na zmianę poglądów politycznych, jednak wydawało mu się, że zostanie szybko zapomniany. - Oczywiście, zdaję sobie z tego sprawę - potwierdził jedynie, chociaż właściwie nie było chyba takiej potrzeby. Wiedział. Nie za dużo, ale więcej niż dość, by móc zgodzić się z Kieranem. Anomalie, spalenie Ministerstwa, stan wojenny, obalenie Longbottoma, wszystkie kwestie do których wcześniej wprost się odniósł były naprawdę trudne do niezauważenia. Wszystkie też niemal wymuszały moralną ocenę.
- Daj mi moment. - Jedynie taką odpowiedź miał do zaoferowania, kiedy wreszcie odzyskał oddech. Podskórnie spodziewał się tego pytania, jego rozmówca nie traciłby czasu na dyskusję, która nie nigdzie by nie prowadziła. Ponadto, był zbyt szczegółowy, żeby chodziło tylko o upewnienie się co do istnienia resztek jego kręgosłupa. Musiał za tym stać jakiś konkret. Rzeczywiście jednak, potrzebował oderwać się na chwilę od myślenia nad tym. Zdążył jedynie przesunąć swoją torbę trochę dalej od psidwaka, zanim ten zaczął wymiotować. Na początku była to po prostu breja, trudna do dookreślenia jeśli chodzi o skład. Konwulsje jednak nie osłabły. Druga porcja wymiocin zawierała to, co chwilę wcześniej Coriander zaoferował zwierzakowi, jednak w bardziej skupionej formie. Skupionej wokół niewielkiego przedmiotu, trudnego jednak do zidentyfikowania w pierwszej chwili. Jedynie szybka reakcja zapobiegła ponownemu zjedzeniu tego cuda; Sprout odciągnął wyraźnie zainteresowanego psa na bok. Przeniósł wzrok na Kierana.
- Chyba to mamy - westchnął, nie będąc jednak do końca pewnym co dalej. Nie brzydził się babrania w wymiocinach, miał w tym zbyt duże doświadczenie. Zwykle jednak nie łowił w nich niebezpiecznych przedmiotów tego kalibru. Pogładził po łbie psidwaka.
- Możesz na mnie liczyć. Zrobię, co chcesz. To ostateczna deklaracja.




przyjdź śmierci, ale tak skrycie, tak skrycie bym nie czuł twego zbliżenia, bo sama rozkosz konania, rozkosz konania mogłaby
wrócić mi życie
Powrót do góry Go down
Kieran Rineheart
Kieran Rineheart

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Zawód : szef biura aurorów
Wiek : 52
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 41
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Księżycowa aula - Page 3 SZkQsQ6

Księżycowa aula - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   Księżycowa aula - Page 3 I_icon_minitime25.06.19 17:18

Dyskutowanie nad wymiocinami psidwaka nie było wymarzonym przez Kierana scenariuszem, jednak nie zamierzał dłużej zwlekać. Musieli najpierw zająć się kwestiami zawodowymi, które sprowadziły ich do tego miejsca. – Możesz złapać przedmiot przez chusteczkę i potem go w nią zawinąć – po tych słowach zbliżył się do Coriandera, aby podać mu wspomnianą chusteczkę, jeśli takowej by przy sobie nie miał. Spodziewał się, że ujrzy pierścień, ale jeszcze nie potrafił stwierdzić, czy jego przypuszczenia były słuszne. Ale wielkość by się raczej zgadzała. – Glen stwierdził, że to wystarczające zabezpieczenie – nawet potem argumentował swoje zdanie, bo przecież tylko bezpośredni kontakt z przeklętym przedmiotem może być zgubny. Aurorzy wcale się z nim o to nie wykłócali, właściwie to posłusznie słuchali jego opinii, ponieważ o temacie mieli nikłe pojęcie. Nawet ostatnie szkolenie ze starożytnych run, w jakim Kieran uczestniczył, pozwoliło mu tylko odrobinę poszerzyć nijaką wiedzę. Wcześniej nie wiedział nic, a teraz przynajmniej trzymał w kieszeni kartkę z zapisanymi runami i ich znaczeniami, tak na wszelki wypadek. – Zabiorę potem dowód ze sobą. Psidwaka mam tu zostawić, ktoś odpowiedni się po niego zjawi.
Właściwie nie interesował się późniejszym losem zwierzęcia, wytyczne co do postępowania z nim dostał z góry. Pies był spokojny, nie wykazywał żadnych agresywnych zachowań, choć niepokój budziło to, że jednak zjadł palce swojego właściciela. Ale był naprawdę zdesperowany i nikt go nie winił, nawet człowiek nie wytrzymałby dwóch tygodni bez jedzenia. Przecież nie on stał za morderstwem.
Gdy otrzymał odpowiedź, przestał się wahać. Przytaknął jedynie jego słowom w wyrazie uznania. Dokonał wyboru. Kieran rozejrzał się uważnie po otoczeniu i chwilą nasłuchiwał odgłosów z zewnątrz, jednak nic go nie zaalarmowało. Wydawało się, że mogą mówić ze sobą swobodnie.
Istnieje organizacja, która stawia opór działaniom obecnej władzy i mocy czarnoksiężników, którzy gromadzą się wokół Lorda Voldemorta – oznajmił z poważnym wyrazem twarzy, jakąś wewnętrzną zaciekłością pełną gorliwości, jakby to ogień prawej zmiany i nadziei płonął w jego wnętrzu, a w żyłach płynęła niepowstrzymana lawa zamiast krwi. – Zakon Feniksa – wyjawił wreszcie nazwę organizacji. – Spadek pozostawiony przez samego Albusa Dumbledore’a. Z początku przyczyną powstania Zakonu była tyrania Grindelwalda, jednak po jego zniknięciu kolejni sięgnęli po nieczyste moce. Na scenie pojawił się Voldemort, który zjednał sobie czystokrwistych radykałów, w tym i sporą część szlachty. Szczyt w Stonehenge jest tego najlepszym dowodem. Ministerstwo nie działa należycie, dlatego niektóre działania muszą być podejmowane z dala od niego. Zwłaszcza teraz, kiedy rządzi Malfoy – spojrzał na Coriandera porozumiewawczo, szukając w jego oczach zrozumienia i akceptacji. – Organizacja nie działa legalnie, jesteśmy zmuszeni łamać prawo. Jeśli słyszałeś o naprawionych anomaliach, to jest to zasługa albo członków Zakonu, albo ludzi Voldemorta, którzy nazywają się Rycerzami Walpurgii.
Na chwilę przerwał, dając rozmówcy kolejną chwilę na przyswojenie nowych faktów, których już teraz było całkiem sporo. I tak nie mówił wszystkiego, nie podawał szczegółów wykonanych już misji, jak również nazwisk. Jego nazwisko poda innym pełnoprawnym już Zakonnikom, ale ich imion nie wyjawi. Sprout wciąż nie udowodnił, że na to zasłużył. Pełne zaufanie przyjdzie dopiero z czasem. Wszyscy członkowie musieli przejść taką drogę.
Mówię o tym, bo znam twoje możliwości i charakter, dlatego wiem, że możesz coś zrobić, aby zmienić ten świat. Tego chcesz, prawda? – spojrzał mu prosto w oczy z mocą i wiarą. – Postanowiłem ci zaufać, ponieważ wiem, że nie zawiedziesz. Musisz jednak być gotowy na poświęcenia. Podczas napraw anomalii członkowie Zakonu byli atakowani i to naprawdę paskudnymi czarnomagicznymi klątwami. Działalność Zakonu to nie tylko walka, można organizacje wesprzeć wiedzą i talentami, jednak starcie jest nieuniknione, a wróg nie okaże litości.
Być może ktoś uznałby, ze teraz go straszy. Wcale tak nie było. Chciał jedynie wskazać mu, na jak wielkie ryzyko się pisze. Powinien być świadom niebezpieczeństwa, jakie mu grozi z powodu tajnej działalności. Musiał też odnieść się stanowczo do jego ostatnich słów.
Nie rób tego, co ja chcę. Ważniejsze jest to, czego ty sam chcesz. Jeśli chcesz dołączyć do grona, które działa w ukryciu, aby coś zmienić, masz na to szansę właśnie teraz. Daję ci okazję, ale to ty musisz ją wykorzystać.




When one must fight, he had to do it without hesitation, according to his own nature
Powrót do góry Go down
Coriander Sprout
Coriander Sprout

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6883-coriander-sprout#179691 https://www.morsmordre.net/t6996-silva#183813 https://www.morsmordre.net/t6995-raise-a-glass-to-freedom#183804 https://www.morsmordre.net/f248-hartlake-road-18-3 https://www.morsmordre.net/t6997-skrytka-bankowa-nr-1708 https://www.morsmordre.net/t7442-c-sprout#203517
Zawód : magiwet
Wiek : 31 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
raise a glass to freedom,
something they can
never take away,
no matter what
they tell you
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Księżycowa aula - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   Księżycowa aula - Page 3 I_icon_minitime25.06.19 19:38

Łypnął w stronę Kierana z raczej krzywym uśmiechem, niemo dziękując mu za pozwolenie. Trudno było się spodziewać, że to on zaburzy spokój psidwaka, wlezie do boksu i odwali brudną robotę, ale nie przeszkodziło to Sproutowi odrobinę się wyzłośliwić.
- Pozdrów go ode mnie. - Poprosił z ponurym uśmiechem, przyjmując proponowaną mu chusteczkę a jednocześnie starając się nie stracić kontroli nad zwierzakiem, wciąż gotowym odzyskać, co stracił. Instynkt samozachowawczy nie był instrumentem bezbłędnym. Po krótkiej chwili zmagań udało mu się też wygrzebać skórzany woreczek ze swojej torby i położyć go na ziemi, przy mało estetycznej i przykro pachnącej plamie.
- Śmierdząca sprawa - rzucił w przestrzeń, sięgając dłonią obleczoną w chusteczkę po przedmiot i otrzepując go delikatnie, żeby nie ochlapać przy okazji siebie ani nikogo innego. Rzeczywiście, pierścień. Całkiem ładny, najpewniej cholernie drogi. - Et voilà!
Pierścień trafił do woreczka, woreczek do Kierana. Kwestią otwartą pozostało, co zrobić z psidwakiem. Rozejrzał się wokół i zlokalizował pusty boks. Ten zostawi zabrudzony, trudno. Innego wyjścia nie było, czyszczeniem na pewno ktoś tu się zajmował. Rzucać proste, ale obarczone ryzykiem ze względu na wszechobecne anomalie, zaklęcia żeby ogarnąć bałagan wcale mu się nie spieszyło. Co innego dla ratunku, dla sprawy.
Kiedy już psidwak znalazł się w czystym boksie razem z miską z wodą i kilkoma przysmakami, które dostał w ramach rekompensaty za to, co przeszedł chwilę wcześniej, Sprout skupił się w pełni na słowach Rinehearta. Słuchał go uważnie, bez mrugnięcia okiem reagując na nowe informacje, niezależnie od tego, jak zadziwiające były. Zakon Feniksa, Rycerze Walpurgii. Brzmiało to wszystko jak wymysł nieco oderwanego od rzeczywistości umysłu i być może tak właśnie by to potraktował, gdyby nie źródło tych wiadomości, któremu wierzył i ufał praktycznie bezwarunkowo. Odruchowo przeszedł w tryb służbowy, śledczy. Starał się dokładnie zapamiętać każdy skrawek informacji.
- Tak, to chyba najciekawsze nadanie tytułu w historii ministerstwa. -Na jego twarzy pojawił się wyraz obrzydzenia. To, co stało się wtedy, w Stonehedge, powinno być międzynarodowym skandalem. Zamiast tego, Malfoy jak gdyby nic dzierżył najważniejsze stanowisko, miał realną władzę a z nim jego poplecznicy, z Lordem Voldemortem i Rycerzami Walpurgii na czele. - Przykro mi z powodu młodej Fawley i pozostałych. Nie zasługiwali na taki szkaradny koniec.
Nie oni jedni zginęli na służbie. Do myśli o ogromnym ryzyku w trakcie wykonywania obowiązków był musiał przywyknąć prędzej czy później każdy auror. Sprout nie był tu wyjątkiem i ta gotowość nie została anulowana przez mijający czas. Po części dlatego nie bał się pracy z co dzikszymi zwierzętami. Po części dlatego mniej wahał się, gdy poznał szczegóły oferty, którą składał mu Rineheart. Zaufanie jakie tym samym pokładał w Coriandrze dodatkowo umocniło go w decyzji. Nie miał prawa dłużej pozostawać biernym.
- Skoro nazywacie to zakonem, będę służyć. Wiem jak jest w walce, Kieran. Sądząc po tym na co już się porwali, na co zdecydowali, co im się udało... to będzie potwornie ciężkie starcie. Wiesz, kim byłem. Wiesz, kim jestem. Wiesz, że potrafię słuchać rozkazów. Trzymałem się z boku i to już zawsze pozostanie moją winą, ale nie zmarnuję danej mi drugiej szansy. To mogę przysiąc. - Z trudem przełknął ślinę. Te słowa nie przychodziły mu łatwo nie dlatego, że miał co do nich wątpliwości. Wstyd, który czuł każdego dnia dotąd przed samym sobą wzmógł się jednak, kiedy przyszło do konfrontacji z realną alternatywą, która istniała od tak długiego czasu. Czasu, który on zmarnował na użalanie się, chowanie się przed światem, unikaniem odpowiedzialności.
- Ktoś musi rządzić żółtodziobem. - Odpowiedział, pozwalając sobie na blady uśmiech. - Dziękuję. Zrobię cokolwiek trzeba, by jej zmarnować.




przyjdź śmierci, ale tak skrycie, tak skrycie bym nie czuł twego zbliżenia, bo sama rozkosz konania, rozkosz konania mogłaby
wrócić mi życie
Powrót do góry Go down
Kieran Rineheart
Kieran Rineheart

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Zawód : szef biura aurorów
Wiek : 52
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 41
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Księżycowa aula - Page 3 SZkQsQ6

Księżycowa aula - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   Księżycowa aula - Page 3 I_icon_minitime25.06.19 23:43

Prychnął pod nosem, kiedy usłyszał ten jakże prosty żarcik, tyczący się ostrego zapachu psidwaczych wymiocin, jaki rozprzestrzenił się w mgnieniu oka po całym pomieszczeniu Zdecydowanie była to śmierdząca sprawa, dosłownie i w przenośni. Najważniejszy dowód znalazł się w chusteczce, a potem woreczku, i pochwycił go bez choćby cienia zawahania. Małego pakunku nie włożył do kieszeni płaszcza, mimo wszystko obawiając się tego, ze materiał odzienia wierzchniego przesiąknie przykrą wonią. W międzyczasie Coriander zadbał o komfort zwierzęcia i Kieran chyba właśnie dzięki tej trosce o psidwaka przestał się dziwić, dlaczego Sprout wybrał dla siebie takie zajęcie po porzuceniu kariery aurora. Co tu kryć, miał rękę do zwierząt.
Służbowe obowiązki zakończyli, więc mogli przejść do konkretów. Rineheart był zadowolony z tego, że jego rozmówca uważnie słuchał i nie przerywał, a nawet stopniowo dochodził do własnych wniosków, co sugerował skupiony wyraz twarzy. Nie dołączył do wyrażenia żalu z powodu ofiar, szacunek im okazując poprzez milczenie. Również nie powiedział nic o jego przysiędze. Skinął za to głową, pokazując mu, że przyjął dane przez niego słowo.
Stawiam cię przed sporym wyzwaniem, ale nie zrobiłbym tego, gdybym w ciebie nie wierzył. Wiem, że poznałeś już co to prawdziwa walka, a takich właśnie ludzi potrzebujemy. W organizacji znajdują się też osoby, które życie poświęciły nauce i stanowią przede wszystkim zaplecze logistyczne – wyjawienie takich ogólników nie uznawał za coś złego. Główny zarys struktur organizacji może okazać się pomocny na początku, gdy Coriander będzie szukał w niej swojego miejsca. – Jeśli masz jakieś pytania, zadaj je teraz – zaproponował jak najbardziej otwarci, chcąc rozwiać wszelkie wątpliwości, jakie mogły zrodzić się w jego głowie. Skoro osobiście wyjawił mu fakt istnienia Zakony Feniksa, zamierzał wziąć za to pełną odpowiedzialność. – Postaram się na nie odpowiedzieć w miarę możliwości. Nie mogę jednak na chwilę obecną wtajemniczyć cię we wszystko. W Zakonie dowództwo pełni Gwardia i to osoby do niej należące decydują o tym, kto ma prawo do posiadania informacji i jakich. Oczywiście staramy się dzielić wiadomościami na bieżąco, jednak bywa to trudne. Nie podam ci teraz nazwisk ludzi z Zakonu ani konkretnych planów, ale im Twoje nazwisko będzie znane. Jeśli poszczególne osoby będą szukały twojej pomocy, zwrócą się do ciebie pierwsze. Zapewne już się domyślasz, że Jackie też czynnie działa – udziału córki akurat nie zamierzał kryć, to na pewno dla mieszkającego po sąsiedzku czarodzieja było już oczywiste. – Myślę, że też nie będzie miała nic przeciwko rozmowie z tobą o sprawach Zakonu – nawet przemawianie w jej imieniu nie sprawiało mu kłopotu. Znał ją dobrze, czuł też, że ciepło przywita Coriandera w szeregach organizacji, w specyficzny sposób cechujący Rineheartów. – Ale warto żebyś wiedział na kogo uważać. Omijaj szumowiny z czystokrwistych rodzin. Jeśli nie wspierają Voldemorta czynnie, to robią to politycznie. Większość nestorów wyraziło poparcie dla jego parszywych działań, więc oczywiście reszta pójdzie za nimi jak te durne owce. Ale to wilki w owczej skórze, pamiętaj. Wymienię ci parę nazwisk: Craig, Edgar i Quentin Burke, Cadan Goyle, Ignotus i Ramsey Mulciber, Sigrun Rookwood, Tristan Rosier, Magnus Rowle, Deirdre Tsagairt, Thomas Vane, Morgoth Yaxley. Co bardziej obeznani w czarnej magii potrafią przemienić się w czarną mgłę, dzięki czemu natychmiast uciekają z pola walki, a najbardziej groźni noszą maski na twarzach. To właśnie spora część wymienionych przeze mnie osób odpowiada za pożar Ministerstwa Magii. Ale nie można ich osądzić, póki władza im sprzyja, a istnieją dowody ich zbrodni.
Ministerstwo pozostawało skorumpowane i nawet Longbottom, pomimo usilnych starań i zdecydowanych działań, nie zdołał się temu przeciwstawić. Teraz musiał się ukrywać i Kieran doskonale wiedział, jak musi to godzić w jego dumę, bo były auror i sędzia Wizengamotu nie był przecież tchórzem.




When one must fight, he had to do it without hesitation, according to his own nature
Powrót do góry Go down
Coriander Sprout
Coriander Sprout

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6883-coriander-sprout#179691 https://www.morsmordre.net/t6996-silva#183813 https://www.morsmordre.net/t6995-raise-a-glass-to-freedom#183804 https://www.morsmordre.net/f248-hartlake-road-18-3 https://www.morsmordre.net/t6997-skrytka-bankowa-nr-1708 https://www.morsmordre.net/t7442-c-sprout#203517
Zawód : magiwet
Wiek : 31 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
raise a glass to freedom,
something they can
never take away,
no matter what
they tell you
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Księżycowa aula - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Księżycowa aula   Księżycowa aula - Page 3 I_icon_minitime26.06.19 15:05

Jego oddech przyspieszył, serce zabiło mocniej. A więc to tak. W ten sposób właśnie miał sam wyrwać się ze specyficznej formy marazmu, która zdominowała jego życie w ostatnim czasie. Miał powrócić do starego zajęcia, ale przy jeszcze większym ryzyku, bez jasno ustalonych zasad. W głębi duszy czuł, że czuły nos śledczego mógł mu służyć jak kiedyś i wiedział, że ciężką pracą odzyska dawne siły w konfrontacji. Był jednak daleki od nieodczuwania lęku. Kiwnięciem głowy potwierdził, że przyjął pozwolenie na zadawanie pytań, wolał jednak najpierw wysłuchać do końca co ma do powiedzenia Kieran.
Kolejne niedopowiedzenia i tajemnice; niebagatelna, do której został dopuszczony i przypuszczalny ogrom, który dopiero miało mu przyjść poznać w przyszłości nie był mu w smak. Był powód, dla którego nie kusiło go nigdy zasilić szeregów wiedźmiej straży. W naturze puchona, a już na pewno jego osobistej, silnym akcentem była uczciwość. Odruchowo ważył w głowie za i przeciw takiego podejścia. Oczywiście, Ministerstwo nie byłoby zachwycone istnieniem tej organizacji, skoro jednak byli dość silni, by postawić się tam w Stonehenge, skoro samodzielnie zwalczali działanie anomalii... ugryzł się w język.
Kieran nie mylił się często, nie pomylił się też zakładając, że Coriander niemal natychmiast założył, że skoro w Zakonie był on, to samo dotyczyło jego córki. Jackie nigdy nie była typem asekurantki, trudno byłoby mu wyobrazić sobie, jak obserwuje tego rodzaju poczynania z dystansu, bez angażowania się. - Będę pamiętał. Dziękuję.
Doceniał możliwość porozmawiania z nimi o tych sprawach zanim zostanie właściwie wdrożony do organizacji, zanim doczeka pierwszych zleceń od jej członków. Sam w dużej mierze stracił rozeznanie, nawet podstawowe, które pozwoliłoby mu rozumieć dokładnie sytuację w Londynie. Na ile zagrożone było życie nieczystokrwistych, którzy nie byli zaangażowani w bezpośredni konflikt? Przypadkowe ofiary spalenia Ministerstwa i obrócenia w ruinę Stonehenge to jedno, ale... czy były to rzeczywiście ofiary przypadkowe? Czy miało być ich więcej? Czy ktoś z jego bliskich był na ich liście?
Potwierdzeniem jego obaw dotyczących własnej, nikłej wiedzy co do tego, co dzieje się w świecie czarodziejów, a nie tylko magicznych stworzeń była lista nazwisk, które zostały mu zaoferowane. Niektóre z nich kojarzył z czasów, kiedy jeszcze sam pracował w Ministerstwie, ale nie koniecznie potrafił połączyć z imionami. O innych wiedział, że należały do tych postawionych wyżej. Nazwisko Vane zaskoczyło go najbardziej, ale nie chciał zbyt wcześnie zakładać, że to w ogóle, a tym bardziej bliski, krewny jego hogwarckiego znajomego. Po prostu starał się je wszystkie dokładnie zapamiętać.
- Skoro nie masz dla mnie zadania na teraz, będę potrzebował kilku godzin ciszy. Najpierw wrócę do pracy, później przemyślę wszystko co mi powiedziałeś. - Na wpół poprosił, na wpół oświadczył. - Jeśli jest tak, jak mówisz, a nie mam powodu mieć co do tego najmniejszych wątpliwości, krótka rozmowa to dobra rozmowa. Do zobaczenia.
W pierwszym odruchu chciał pożegnać Kierana uściśnięciem mu dłoni, ale na szczęścia przypomniał sobie na czas, gdzie chwilę wcześniej była jego ręka. Chwycił tylko swoją torbę i wyszli z pomieszczenia razem, przy bramie żegnając się kiwnięciem głowy.

zt x 2




przyjdź śmierci, ale tak skrycie, tak skrycie bym nie czuł twego zbliżenia, bo sama rozkosz konania, rozkosz konania mogłaby
wrócić mi życie
Powrót do góry Go down
 

Księżycowa aula

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley :: Ogród magizoologiczny-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19