Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Laboratorium astrologiczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Laboratorium astrologiczne   12.03.16 1:46

First topic message reminder :

Laboratorium astrologiczne

Pośrodku laboratorium, na posadzce, znajduje się olbrzymi rzeźbiony zegar ozdobiony malunkami gwiazdozbiorów oraz znaków zodiakalnych. Wokół niego rozstawione są szerokie ławy, na których pracują czarodzieje; obstawione księgami, woluminami, papierzyskami oraz buteleczkami z atramentem, nie rzadziej cennymi kamieniami oraz ingrediencjami alchemicznymi pomocnymi w rozwikływaniu najtrudniejszych zagadek świata czarodziejów, takich jak podróże w czasie czy podróże międzyplanetarne. Częstokroć bywają tutaj niewymowni i ponoć tylko oni znają wszystkie tajemnice tego wyjątkowego dla nauki miejsca.



Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   14.01.17 20:10

The member 'Minnie McGonagall' has done the following action : rzut kością


'k100' : 59


Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   05.10.17 17:03

12.05?

Świat brnął do przodu, a wraz z nim nauka. Nie tylko życiowa, lecz również stricte powiązana z wiedzą na dany temat. Cyrus pragnął odnaleźć chociażby cząstkę tych elementarnych informacji dotyczących astronomii oraz alchemii - w Ameryce, USA konkretniej. Cały czas wierzył, że postępował dobrze zostawiając za sobą ojczyznę, braci oraz przyjaciół - ta podróż miała stać się wszakże wiekopomnym odkryciem. Wiązać się z odnalezieniem rozwiązań, których nie powstydziłby się żaden człowiek żądny wiedzy, ambitny. Nie próżnował - w wolnych chwilach przeczesując połacie miasta, w którym się znajdował. Obrzeża, miejsca całkowicie nieuczęszczane. I uczył się. Flory, fauny, geologii. Świat był absolutnie fantastyczny, tylko trzeba było wiedzieć jak patrzeć. I gdzie. Poszukiwał odpowiedzi na najtrudniejsze pytania przy okazji dystansując się od duszącego klimatu Wielkiej Brytanii. Narastająca nienawiść do jego rodziny - i jego samego - napawała go podobnym obrzydzeniem. Gardził, chociaż wiedział, że nie powinien, że to domena ludzi słabych oraz bezużytecznych. Odczuł zatem potrzebę nabrania oddechu. W Stanach sytuacja polityczna nie była tak drastyczna, nawet udało mu się porozmawiać z kilkoma czarodziejami zainteresowanymi mugolską techniką. Snape od razu poczuł się swobodniej. Nawet jeśli z tyłu głowy nadal pamiętał o koszmarze domu rodzinnego, nawet jeśli nadal żyły w nim obawy o najbliższych. W spokoju mógł przecież odnaleźć sposób mający na celu ich ochronę. Wiedza była potężnym orężem, znała wiele tajemnic - musiał więc je odkryć, zbratać się z naukami i przede wszystkim spojrzeć na nie zgoła inaczej niż dotychczas. Zmienić perspektywę. Odnaleźć nieodnalezione. Wywrócić wszystkim o sto osiemdziesiąt stopni. Zaprzyjaźnić się z rewolucjonizmem. Odnaleźć ducha czasu, iść z nim ramię w ramię. Ponoć odkrycia są dziełem przypadku. Wystawił w związku z tym swój policzek czekając na jego uderzenie. Otwarty na nowość oraz innowacyjne rozwiązania. Przestał się wreszcie bać sięgając po swoje.
Wszystko wróciło wraz z ponownym postawieniem stopy na brytyjskim lądzie. Znów dławił go - irracjonalny? - strach, powstrzymywane przez cel jaki mu przyświecał. Gdy tylko wrócił do mieszkania, miast wypakowywać się i odpoczywać, sięgnął do alchemii, marnując niemal wszystkie składniki przywiezione ze sobą. Mógł się powstrzymać, lecz nie potrafił - został ukarany przez złośliwość losu. Później napisał do Jayden'a prosząc go o spotkanie w Wieży Astrologów. Ich ulubionym miejscu, zwłaszcza do obserwacji nocnego nieba oraz naukowych dysput. Tym razem nie miało być wcale inaczej. Cyrus przywiózł ze sobą kawałek meteorytu - wyglądał zwyczajnie, lecz nie chodziło już nawet o jego ewentualną unikatowość, a właściwości o jakie podejrzewał go alchemik. Sądził bowiem, że gdyby tak zamiast kamienia księżycowego dodać do Felix Felicis sproszkowaną część meteorytu… kto wie, może wywar nabrał więcej magicznych właściwości? Skutki trwałyby dłużej? A może wyeliminowałby efekty uboczne? Snape kurczowo trzymał się tej myśli i to właśnie dlatego zjawił się wieczorem w tym konkretnym miejscu.
Drzwi skrzypnęły, a mężczyzna w czarnej szacie przekroczył próg laboratorium. Rozejrzał się po mgliście rozświetlonym pomieszczeniu, od razu odnajdując spojrzeniem sylwetkę Vane'a. rozciągnął bladą twarz w umiarkowanym uśmiechu podchodząc bliżej.
- Potrzebuję specjalisty - zaczął od razu przechodząc do sedna. - Spodziewałem się, że przybędziesz pierwszy. Pewnie siedzisz tu już którąś godzinę? - Zmienił nagle temat, stając gdzieś z boku. W dłoni trzymał kawałek kosmicznej skały. - To przeznaczenie - dodał, wyciągając rękę z przedmiotem w kierunku astronoma. Na jego twarzy znów zatańczył uśmieszek, nawiązując oczywiście do początków ich znajomości. Były one równie niezwykłe co ich kariery.




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#121095
astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
20
20
3
0
0
0
1
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   11.10.17 19:47

Największa nawałnica w ostatnich lat już minęła, chociaż jej efekty wciąż udawało się dostrzec. Nawet wspaniała Wieża Astrologów nie została nienaruszona, chociaż obłożono ją silnymi zaklęciami nie tylko tymi chroniącymi ją przed wzrokiem mugoli, ale i również obronnymi, by nikomu nie strzeliło do głowy starać się do niej zakraść i wykraść wiedzę spokojnie leżącą na jej szczycie. Znajdując się tego dnia w jej murach, Jay dostrzegł wyraźne nadszarpnięcie dachu po stronie wschodniej skąd najpewniej najmocniej dęło. Z ziemi ciężko było cokolwiek dojrzeć, ale małe postacie unoszące się w tamtym obszarze na miotłach mogły świadczyć tylko o czarodziejach naprawiających tamtejsze skazy. Najpewniej musiały być poważne skoro już drugi dzień trwały ów naprawy. Nie trzeba było być też ekspertem, by ocenić uszkodzenia. Dookoła w obrębie kilkunastu metrów od wieży walały się szczątki dachówek. Vane gwizdnął, zadzierając wysoko głowę i obserwując przez moment prace, ale zaraz wszedł do środka, by lekkim krokiem zacząć wspinaczkę na samą górę. Pokonywał te schody wiele razy, choć większość czarodziejów i czarownic korzystało z tajnego przejścia za obrazem Kopernika, które prowadziło w szybkim tempie do wybranych komnat, jednak profesor zawsze lubił ruch. Nigdy jednak nie walczył jak dotąd z bezsennością, dlatego będąc na samej górze, poczuł zmęczenie i senność, dlatego skierował swoje kroki od razu do laboratorium astrologicznemu, gdzie miał oczekiwać na pewnego jegomościa. Rozłożył się za jednym ze stołów i zaczęło się. Jayden uderzał czołem w stół co jakiś czas, jednak nie było to robione specjalnie. Brak odpowiedniej ilości snu mógł zwalić z nóg każdego, a czekanie w laboratorium, gdzie panowała jeszcze nieprzenikniona cisza nie pomagała w ocknięciu się. Dlatego nawet gdy opierał się o rękę, raz po raz głowa opadała mu w dół i boleśnie przypominała o niewygodnej pozycji jak i miejscu aktualnego pobytu. A także o osobie, która go tu ściągnęła. Cyrus napisał. Dość niespodziewanie musiał przyznać, ale nie chodziło o sam fakt spotkania. Jaydenowi coraz trudniej było się skupiać na czymkolwiek, chociaż chciał i potrzebował koncentracji. Ten fakt sprawiał, że mała irytacja we wnętrzu profesora wzrastała, co dotąd nie miało nawet miejsca. Pojawienie się nowego uczucia, negatywnego w każdym calu również w pewien sposób niepokoiło Jaya i wszystko zaczynało się od początku. Nie mógł jeszcze wiedzieć, że brak snu miał się poważnie odbić na jego stanie zdrowia. Kogo jednak interesowało to jak się czuł? Na pewno nie samego Vane'a, który miał ważniejsze rzeczy do roboty nad swoją jeszcze mniejszą dawkę snu niż zazwyczaj. Mimo wszystko ponaglanie w liście, który otrzymał kazało stawić mu się bezwarunkowo w tym szczególnym dla tej dwójki miejscu i czekać na wieści od Snape'a. Po jakiejś godzinie czekania, bo Jay oczywiście pojawił się nie wtedy gdy trzeba, zaczął okręcać się na krześle, obserwując znajdujące się dokoła przedmioty. Zapewne niedługo już by wymyślił coś nowego, ale pracownicy wieży nie musieli się obawiać znudzonego profesora. Gdy tylko usłyszał skrzypienie drzwi, natychmiast się wyprostował, zwracając nieco zaspane oczy w stronę, skąd dochodził dźwięk. Chyba się uśmiechnął, ale nie był pewien. Tak samo jak nie zarejestrował początkowych słów swojego dobrego przyjaciela.
Pewnie siedzisz tu już którąś godzinę?
- Nie! Wcale! - rzucił nieco głośniej i bardziej gwałtownie niż normalnie, zupełnie jakby próbował zakamuflować swoje gapiostwo, chociaż efekt był zgoła inny. Poudawał że podziwia ściany, byle tylko nie widzieć miny Cyrusa, ale znowu ten zwrócił jego uwagę, przekazując mu t o - cel ich spotkania. Jayden niemal od razu utworzył z ust małe 'o' i lekko się zapowietrzył, by zacząć badać mały odłamek kosmicznej skały, którą trzymał w dłoniach niczym największy skarb. - Skąd to masz? - spytał, podnosząc spojrzenie na moment na Snape'a, nie mogąc wyjść z zachwytu. Oj, to na pewno było przeznaczenie! Wszak czy nie o podobny się wykłócali w Hogwarcie, gdy meteoryt o mało co nie rozłupał głowy alchemika? Vane musiał wiedzieć wszystko o tym znalezisku!




The world is a dangerous place to live; not because of the people who are evil, but because of the people

who don't do anything about it

Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   13.10.17 21:15

Mieszkał na Pokątnej - magicznym miejscu, na pierwszym piętrze, skutki nawałnicy ominęły go, przynajmniej fizycznie. Jego mieszkanie nie ucierpiało pomijając mokre ślady po butach w korytarzu, które zresztą łatwo sprzątnął. Nawet okna oszczędziło - może były niezniszczalne? - chociaż się tego w ogóle nie spodziewał. Wiedział jednakże o zgubnym wpływie gwałtownej pogody, podejrzewał udział magicznych anomalii w jej działaniu. Niestety nie miał zbyt wiele czasu, żeby pochylić się mocniej nad tym zagadnieniem. Pochłonęły go eliksiry, troska o rodzinę oraz odwiedziny w bibliotece, w której swego czasu uwielbiał spędzać wiele godzin studiując różnorodne dziedziny światowej nauki. Zresztą, minęło raptem kilka dni od jego powrotu do kraju, jeszcze nie zdążył się tak naprawdę wypakować - tak do końca. Z ekscytacji spowodowanej potencjalnymi możliwościami odnalezionego kawałka meteorytu zapomniał o większości planów jakie sobie wyznaczył na kolejne dni. Musiał podzielić się swoją teorią z Jay'em już teraz, ponieważ tak wspaniałe odkrycia nie mogły czekać wiecznie. Nie, kiedy miało się naturę dociekliwego dziecka pomimo roztaczania wokół siebie dość ponurej aury, w niczym nieprzypominającej dziecięcą beztroskę. Nie zrażał się, chociaż nie należał do najbardziej odpornych psychicznie ludzi. Przeżył w swoim istnieniu kilka bolesnych tragedii, mniej lub bardziej go podłamujących, lecz ostatnio wyglądał wręcz nienaturalnie dobrze. Silny, zdeterminowany - może wręcz wyzuty z jakichkolwiek oczekiwań? - wyprany z prawdopodobnych, niezdrowych pragnień. Całkowicie, niezaprzeczalnie oddany nauce oraz sprawom Zakonu, spychający wszelkie towarzyskie aspekty na dalszy plan. Na margines, na granicę, której nie chciał za nic w świecie przekraczać, jakby społeczne relacje z innymi były powodem do wzgardy bądź ogromnego wstydu. Odrzucał je z pełną premedytacją, nawet jeśli góra niezałatwionych spraw piętrzyła się bezlitośnie w górę nie pozwalając sobie zejść z zasięgu wzroku Cyrusa.
Dzisiejszej nocy Snape miał ją ignorować całkowicie - przed jego oczami winno rozpościerać się niebo, szalone - nierealne? - plany, tezy oraz przypuszczenia. I do tego nieoceniony umysł przyjaciela, potrafiący pomieścić w sobie wiele informacji. Część z nich z pewnością była dla alchemika niedostępna, a zatem mogła okazać się bardzo przydatna w dalszym rozpoznaniu nurtującego go tematu.
Nie spuszczał wzroku z astronoma, nie kryjąc swojego całkiem niezłego jak na niego humoru. Cieszył się i nasycał swoją naukową wizją niezmąconą jeszcze przez prywatne sprawy.
- Wcale - powtórzył za nim jak echo, chociaż w jego głosie nie dało się wyczuć ani aprobaty, ani wiary w słowa Vane'a. Czyż to nie jest całkowicie pozbawione sensu, spotykać się po przyjacielsku z kuzynem Iris? Szczęśliwie widmo kobiety nie przebiegło przez jego myśli - nie zatruł się pesymizmem wtórnym, mogącym zepsuć każdy patos chwili. - Znalazłem na obrzeżach Nowego Jorku - odparł spokojnie. Meteoryt nie wyróżniał się niczym szczególnym - był niewielki, ciemny, pokryty typowymi regmagliptami. - Wiem, wiem, do Hoby się nie umywa, nawet w jednej tysięcznej procenta, lecz i tak jestem dumny ze swojego znaleziska - kontynuował patrząc na skałę. - Wyobrażasz sobie jaką może mieć magiczną moc? I do czego się przysłużyć? - spytał unosząc spojrzenie na twarz Jay'a. Czy potrafił czytać mu w myślach?




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#121095
astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
20
20
3
0
0
0
1
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   17.10.17 21:59

Mimo że Hogsmeade również należało do jednego z najmagiczniejszych miasteczek w całej Wielkiej Brytanii to i tak jego mieszkańcy odczuli drastyczne zmiany pogody. W końcu spora część z zaklęć ochronnych została nadszarpnięta poprzez majowe anomalie, a luki ciężko było znaleźć i wychwycić. Następnego dnia po nawałnicy ludzie powychodzili z domów i wspólnie zaczęli nakładać bariery na swoje domy i na miasteczko, a przynajmniej bardzo prowizoryczne, ale mające ich ochronić przed następnymi większymi atakami ze strony natury. Kto wie co jeszcze ich czekało? Patrząc na nich wszystkich, Jayden czuł solidarność względem każdego z osobna. Oni również byli ofiarami przypadkowych i bolesnych doświadczeń z początku miesiąca i również widzieli jak Hogwart się wali. A przynajmniej jego część. Nie znajdowali się, aż tak daleko, by nie widzieli wzniesienia, na którym znajdowała się szkoła. Vane nie mógł sobie przypomnieć czy tamtej nocy był w stanie zarejestrować cokolwiek nim przybył patronus od Archiego. Jak zawsze pochłonęły go sprawy uczelniane i astronomiczne. I ta sama dziedzina kazała mu pojawić się również i tego dnia w Wieży Astrologów, by spotkać się z dawno niewidzianym przyjacielem. Ich historia była równie pokręcona co oni sami i jeśli się jej nie znało, nie można było zrozumieć dlaczego ten meteoryt był tak kluczową rzeczą. Praktycznie symbolem przyjaźni tej dwójki. Był ciekawy co takiego przyniesienie za wiadomość Cyrus, a może nie miały to być jedynie słowa? Od kiedy przeczytał list, zastanawiał się gorączkowo, co też to było, że Snape aż tak go poganiał co do znalezienia wolnego terminu. Vane znalazł więc parę chwil praktycznie z dnia na dzień, samemu nie mogąc się doczekać wieści. Co prawda nie mógł powstrzymać notorycznego, męczącego go zmęczenia, którego nie dało się pozbyć, ale zaraz ekscytacja miała wyprzeć ten stan. Chociaż jeszcze nie wiedział jak gwałtownie miało się to zadziać. Sam w przeciwności do przyjaciela nie był tak oderwany od innych spraw. W końcu musiał nieco spuścić z tonu, gdy okazało się, że z Hogwartu zniknęła część uczniów, a przy okazji tego lawina listów od zaniepokojonych rodziców pytających o swoje dzieci. Dla Jaya jego podopieczni byli najważniejsi, dlatego nic dziwnego, że chodził o wiele mocniej przy ziemi, gdy ich życie było zagrożone. O wydarzeniu ze śmiercią jednego z nich, której był świadkiem nie chciał pamiętać, ale wyryło się to tak mocno w jego wspomnieniach, że pozbycie się go było niemożliwe. Do tego jeszcze dochodziło mieszkanie z Pandorą, która wprowadziła się raptem trzy dni temu. Chcąc nie chcąc JD był teraz bliżej ziemi niż nieba, co w jego przypadku było naprawdę dziwne. Być może Cyrus miał to dostrzec, chociaż ekscytacja jego znaleziskiem w pewien sposób zepchnęła to na dalszy plan. Obaj byli poświęceni nauce. Obaj znali się na swoich dziedzinach jak nikt inny. Ich obu połączyła właśnie ta fascynacja, miłość do wiedzy, choć na początku ich znajomość miała wiele z konkurowania o status lepszego ucznia. Później mogli dzielić się odkryciami i spostrzeżeniami, doceniając wagę tych informacji. Mało kto aż tak bardzo potrafił zainteresować się w młodym wieku poważniejszymi tematami. Większość koleżanek i kolegów Jaya wolało skupić się na zaklęciach niż na teoretycznych przedmiotach. Teraz jednak Vane nie żałował, że mniej przykładał się do transmutacji czy zielarstwa, trzymając w dłoniach meteoryt, który najwyraźniej pochodził z innego kontynentu. Spojrzał z zaciekawieniem na Cyrusa, powtarzając za nim nazwę miasta jakby na potwierdzenie i przeszedł do wielkiej lupy, pod którą umieścił kawałek kosmicznej skały.
- Te ostatnie wypadki tak mnie oderwały od astronomii, że zapomniałem o chociażby szukaniu meteorytów - powiedział jakby do siebie, zbliżając okular na meteoryt. - To oczywiście chondryt - stwierdził od razu nim zaczął badać go bliżej. - Łatwo go rozpoznać, bo zawiera chondry. Są to drobne, najczęściej zbudowane promieniście, kuliste skupienia krystaliczne. Ich struktura jest bardzo specyficzna, bo niespotykana w skałach ziemskich. Chondryty powstawały w przestrzeni kosmicznej wskutek osadzania ziaren, ich scementowania i ogrzania lecz bez przetopienia. Sam nie znam się tak dobrze na meteorytach, ale możesz podziękować mojemu dziadkowi, który jest w nich specem. Dlatego też wiem o nich nieco więcej niż inni - urwał na chwilę i nachylił się nad skałą, uważnie badając powierzchnię bardzo charakterystyczną, bo skorupa obtopieniowa miała czarny kolor. Widział już tyle skał z kosmosu, by rozpoznać jedną z nich. - Obserwacje astronomiczne pozwoliły na określenie orbit spadających meteorytów. Dowodzą one, że większość meteorytów pochodzi spośród kolidujących między sobą planetoid, których orbity przecinają się z orbitą Ziemi. Większość znanych planetoid tworzy pas pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza, ale dość liczną grupę tworzą także planetoidy bliskie Ziemi. Pochodzenie pozostałych meteorytów jest trudne do określenia. Bardzo nieliczną grupą są meteoryty przybyłe z Marsa i ziemskiego Księżyca. Wiek większości meteorytów szacowany jest na cztery i pół miliarda lat! Jest to wiek powstania naszego Układu Słonecznego! Zdajesz sobie z tego sprawę?! Jednak mamy do czynienia z chondrytem, a one są najprymitywniejsze. Nie podlegały one zmianom składu mineralogicznego od powstania Układu Słonecznego i mogą reprezentować materię, z której utworzyły się planety! - zakończył, przenosząc podekscytowane spojrzenie na Snape'a. Aż cały się trząsł, gdy mówił o tym z czym mieli do czynienia. - Możemy właśnie patrzeć na zalążek nowej planety! - dodał, uśmiechając się szeroko i oddychając ciężko. - Jego zastosowanie i możliwości... - kontynuował, patrząc na skałę i nie mogąc się przez chwilę wysłowić. - Ten chondryt istniał przed magią, Cyrusie. Przed Ziemią. To kawałek początkowego wszechświata... Jego możliwości mogą być... Nieskończone.




The world is a dangerous place to live; not because of the people who are evil, but because of the people

who don't do anything about it

Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   28.10.17 23:44

Na pewno ucierpiała sąsiadka spod szóstki - była wyjątkowo upierdliwą kobietą, lecz już ruszyła zbiórka datków na jej zniszczone mieszkanie. Wyrwane okiennice oraz zalane panele. Cyrus nie wiedział jakim cudem sedno anomalii dotarło właśnie do jej mieszkanie, skoro on zajmował lokum piętro niżej, dokładnie pod jej domem, zaś on nie doświadczył żadnych problemów z szaloną magią czy nawałnicą. Być może los postanowił oszczędzić mu więcej życiowych zmartwień, ustanawiając jakiś niecodzienny limit na określoną ilość czasu - przynajmniej ograniczył mu straty fizyczne, związane z rzeczami materialnymi. Dobrze, chociaż szkoda, że nie pozwolił mu na uwarzenie wszystkich eliksirów, które zamierzał przyrządzić po powrocie z USA. Wciąż i wciąż Snape to rozpamiętywał, chociaż już nie powinien. Wszakże na tapecie pojawił się nowy, interesujący temat - meteoryt. Kosmiczna skała, potęga, potencjalne źródło ogromnej, magicznej mocy. Alchemik bardzo zainteresował się możliwościami kawałkiem kamienia, który dotychczas trzymał w ręku, a który złożył ostatecznie na dłoń Jaydena. W smutnych do tej pory oczach mężczyzny pojawiły się ogniki zafascynowania, wręcz podekscytowania, którego nie było widać ani w mimice twarzy, ani w gestach - te pozostawały niezmiennie wyważone, wręcz może flegmatyczne, osowiałe. Potencjalne możliwości - które zdawał się Cyrus dostrzegać - jawiły się jako przełomowe dla nauki. Mogli wspólnie z Vane'm wynaleźć lekarstwa, nieznane mikstury - może nawet Eliksir Życia?! - nowe rodzaje wywarów bojowych. To wszystko istniało na wyciągnięcie ręki, którą on, Snape, byle mugolak, zamierzał wyciągnąć. I zbadać. Wierzył, że z wiedzą swojego przyjaciela oraz zapałem siebie samego - do odkrywczych eksperymentów, oczywiście - mogą osiągnąć wszystko.
Z nieskrywanym zainteresowaniem słuchał wypowiedzi Jay'a, bez względu na to, że wiele tez, które postawił, były Cyrusowi znane. Stał tak podekscytowany, chowając brodę w dłoni oraz delikatnie pocierając jej wierzch palcami; na czole pojawiły się podłużne bruzdy świadczące o intensywnym procesie myślenia oraz analizy zasłyszanych informacji. Jakże cennych.
- Wydaje mi się, że na początek nawet tak zwyczajny chondryt wystarczyłby nam do badań - odparł po krótkiej chwili niezmąconej niczym ciszy. - Jeżeli odkrylibyśmy jego niezwykłe, magiczne właściwości, wyobrażasz sobie co moglibyśmy osiągnąć za pomocą meteorytów z Księżyca lub Marsa? To mogłoby być naprawdę wiekopomne odkrycie - potwierdził swoje przypuszczenia kiwnięciem głowy. - Słuchaj, tylko musimy podejść do tego bardzo ostrożnie. Kto wie ile mocy drzemie w tym niepozornym kawałku? Musimy koniecznie go rozdrobnić i podawać niewielkie dawki do eliksirów, żeby przypadkiem nie wysadzić siebie w powietrze z powodu nagromadzenia się energii potencjalnej na niewielkiej powierzchni kociołka - dodał wyraźnie strapiony. Podrapał się niefrasobliwie po karku, obchodząc przyjaciela na kilka kroków. - Myślisz, że… ten początek ziemi mógłby wpłynąć na życie? Dawać je? Uzdrawiać? Jak to sprawdzić? - Snape zasypał go gradem pytań, nie mogąc się zwyczajnie doczekać burzy mózgów, która mogłaby rozjaśnić całą tę historię. Póki co Jayden mocniej koncentrował się na astronomii, zaś Cyrus poświęcał serce alchemii.




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#121095
astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
20
20
3
0
0
0
1
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   25.11.17 23:35

Jay wiedział jak to jest mieć starsze panie za sąsiadki, a szczególnie takie, które lubiły plotkować i śledzić życie młodego pana profesora. Jednakże astronom był tak specyficzną postacią, że nawet nie wiedział, że tak miłe kobieciny mogłyby snuć czasami naprawdę urwane z kosmosu teorie o jego prywatnych poczynaniach. Wszak jego dziadek podróżował po świecie, prowadził badania, żył pełnią życia, dlatego nic dziwnego, że Vane miał zupełnie inną wizję starości. Był to dla niego równie owocny okres dowiadywania się tego, co za młody było nie do osiągnięcia lub nie można było tego pojąć chłonnym, nieokiełznanym jeszcze umysłem. Zawsze chciał być dokładnie taki jak swój wiecznie aktywny przodek, który wciąż zadziwiał nie tylko wiedzą, ale pragnieniem jej rozwijania. Nic więc dziwnego, że tak bardzo upodobał sobie powiedzenie Sokratesa Wiem, że nic nie wiem, bo im dalej w naukę tym zdawało sobie sprawę jak wiele tajemnic do tej pory kryło się pod tym szerokim płaszczem możliwości. Zaglądanie tam i wydobywanie chociaż odrobiny informacji potrafiło niekiedy zburzyć światopoglądy, obalać teorie i pozwalać na nowe, oszałamiające odkrycia. Dlatego też naukowcy musieli być również odkrywcami, poszukiwaczami przygód z dziecięcą wciąż ciekawością. Mimo założenia, że profesor uczący w tak prestiżowej szkole jak ta Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie powinien być człowiekiem niezwykle opanowanym, dojrzałym i odpowiedzialnym, Jayden był tego całkowitym przeciwieństwem. Pasował jednak do opisu ekscytującego się astronomią i wszystkim tym czym się z nią wiązało. Być może dlatego właśnie wybrano go na to stanowisko, bo był zupełnie inny od reszty; bo chciało mu się pracować; bo był ambitny; bo chciał zdobywać nową i przekazywać wiedzę, którą posiadał. Kochał swoje dotychczasowe życie i nie wyobrażał sobie, by był gdzieś indziej poza Hogwartem. Ta posada jednak w żaden sposób nie negowała jego poświęcenia się życiu naukowemu, a wręcz pozwalała je rozwijać i sprzyjała wszelkim zamysłom Vane'a. Takich momentów jak właśnie teraz JD wyczekiwał. Jego zapowietrzona mina mówiła zresztą sama za siebie, co myślał o tym znalezisku, które było warte więcej niż cokolwiek wcześniej, co miał w dłoniach. Możliwości, które mogły czyhać praktycznie za rogiem mnożyły się w jego podekscytowanym umyśle z każdą sekundą i podobnie jak Cyrus nie mógł zatrzymać tej samonakręcającej się spirali. Wspólnie tworzyli zespół idealny do tego rodzaju odkryć i być może to wyciągnięcie ręki przez Snape'a po zwykły kamień miało być właśnie kamieniem milowym w nauce.
Jayden nieco dał się ponieść swojemu entuzjazmowi, a długa wypowiedź świadczyła o tej naleciałości nauczyciela, której nie zauważał. Wiedział jednak że jego przyjaciel nie miał mu tego za złe. W końcu mając przed sobą ów możliwości, każdy traciłby zmysły. Obaj przez krótką chwilę milczeli, nie wiedząc, co powiedzieć. Wszak byli jedynie młodymi naukowcami, a takie dokonania zwykle tyczyły się innych, starszych, bardziej doświadczonych kolegów po fachu, jednak ta dwójka zdecydowanie nie ustępowała im zapałem, wiedzą jak i możliwościami korzystania z odpowiednich do tego miejsc.
- To prawda. Nie wiem czy zniósłbym piękno jeszcze większego odłamka - odpowiedział z lekko zaciśniętym gardłem Jay, nie odrywając przez jeszcze kilka sekund spojrzenia od porowatej powierzchni meteorytu. - Musiałbym porównać go z innymi cząstkami sklasyfikowanymi pod odpowiednie planety. Ciężko stwierdzić jedynie na pierwszy rzut oka skąd pochodzi - mruknął, przenosząc wzrok na przyjaciela, który stał się nieco poważniejszy, ale JJ nie mógł go winić. Miał zdecydowaną rację z ostrożnością. Obaj zdawali sobie sprawę, że igranie z nieznanymi siłami może skończyć się katastrofalnie - ostatnie anomalie mówiły o tym zdecydowanie więcej niż można było przypuszczać. - Sądzę, że rozdrobnienie nie będzie problemem. Bardziej martwię się o nieprzewidziane skutki. Nikt jeszcze tego nie próbował, ale... - umilkł, by znów spojrzeć na chondryt. - Rokowania są niezwykle obiecujące.
Mógłby wpłynąć na życie? Dawać je? Uzdrawiać? Jak to sprawdzić?
- Nikt jeszcze nie zapanował nad dawaniem życia, Cyrusie - odparł poważnie Jayden, kryjąc usta w dłoni i podpierając się przy obserwacji ich źródłu dyskusji. - Niewątpliwie jednak istnieją na ziemi środki, które potrafią silnie leczyć. Wiesz o tym akurat lepiej ode mnie. Jestem tylko astronomem. Nie słyszałem o daniu daru życia inaczej niż przez poród, jednak niewątpliwie zagadnienie wpływania... Cała magia na nie wpływa - mocniej lub słabiej, ale tak właśnie jest. Jeśli chcemy to sprawdzić, musimy przeprowadzić skrupulatne badania. Z uzdrowicielami, historykami. Ta wiedza w niektórych aspektach nas przerasta. Będę musiał również napisać do mojego dziadka. To jeden z lepszych,
jeśli nie największy ekspert w dziedzinie meteorytów. Powie nam więcej o tym skąd pochodzi ów chondryt
- zakończył i zmrużył oczy. Tak... - Wiem, że nic nie wiem... - mruknął pod nosem ledwo słyszalnie.




The world is a dangerous place to live; not because of the people who are evil, but because of the people

who don't do anything about it

Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   30.11.17 12:11

Starsi ludzie potrzebowali spokoju na stare lata, Cyrus zrozumiałby tę prostą prawdę gdyby nie istotny fakt, że ci z pozoru stateczni staruszkowie wręcz specjalnie wyszukiwali różnych sensacji, nie tylko w swoim własnym życiu, lecz również cudzych. Starał się nie mieć pretensji o krzyczenie nań kiedy jego eliksir zbyt mocno śmierdział lub gdy powodował trzęsienie się kamienicy, chociaż zdarzało się, że tracił cierpliwość. Wywracał wtedy oczami, ponieważ jego nikt nie chciał zrozumieć. Część sąsiadów nie potrafiło pojąć, że Snape robił to wszystko dla dobra nauki - dla magicznego świata. Przecież nie zajmował się alchemią dla własnego widzimisię, naprawdę pragnął pomóc współczesnemu społeczeństwu. To także złożyło się na decyzję o dołączeniu do Zakonu Feniksa, zresztą świadomość uczestnictwa w nim wielu znanych osób działało na niego pokrzepiająco. I także motywowało go do nauki, poszukując odpowiedzi nawet na innych, nieznanych mu kontynentach. Posiadając nieskończone szczęście znalazłszy ten cenny meteoryt, zapragnął podzielić się tym odkryciem ze swoim przyjacielem. Ich burza mózgów mogła zapoczątkować coś przełomowego. Oczami wyobraźni Cyrus widział przebieg ich przyszłych badań, możliwe skutki uboczne - powinni znaleźć miejsce, którego nie byłoby szkoda zburzyć potężną magią drzemiącą w kosmicznych skałach. Energia potencjalna drzemiąca w nim, w składnikach alchemicznych oraz temperaturze mogła okazać się katastrofalna w skutkach, jednakże mężczyzna wcale nie czuł się zniechęcony, wręcz przeciwnie. Tańczące w oczach ogniki wzbierały na sile, każde snucie domysłów oraz wynajdywanie konkretnych rozwiązań zagadki popychało go do kolejnych pragnień. A pragnął wyników, wielkich odkryć oraz realnej pomocy ich sprawie. Oraz sprawie nauki.
- Gdyby to był meteoryt z Marsa albo Księżyca… coś czuję, że nie wyszlibyśmy nigdy z pracowni. Niestety mam przeczucie, że to zwykły chondryt z planetoid. Ma zwykłą skorupę obtopieniową, chociaż to o niczym właściwie nie świadczy. Za to jest niewielki, lekki i nie wyróżnia się absolutnie niczym. Oczywiście jestem jednak za tym, żeby go dokładnie sprawdzić. Może okażesz się posłańcem dobrych wieści - odpowiedział astronomowi, zerkając na skałę. Zwykle bywał pesymistyczny, rzadziej realistyczny, zaś optymistyczny praktycznie nigdy. Nie ośmielał się nawet marzyć o rzadkim meteorycie. Nie sądził, żeby testy magnesowe wykazały jego szczególne właściwości, tak samo jak skład izotopowy pierwiastków. Oczywiście, że istniała szansa, że odkryją w nim coś zupełnie nowego - może nawet nowy pierwiastek? - lecz była ona niezwykle niewielka. Dlatego Snape nie podburzał własnych rozmyślań. Raczej godził się wewnętrznie z posiadania zwykłego chondrytu. Szczególnie, że on także miał niezwykłą moc w ujęciu magicznych właściwości. I tak byli już zwycięzcami.
- Jak chcesz tego dokonać bez magii? Wiesz, te anomalie… moglibyśmy spróbować z tym sposobem naprawiania magii, o którym mi mówiłeś po spotkaniu, jednakże nie jestem pewien czy to zadziałałoby na same anomalie. W obecnym stanie to chyba zbyt niebezpieczne. Co prawda istnieją mugolskie środki do rozdrabniania, tylko nie wiem jak zareagowałyby na energię magiczną, z pewnością wydzielaną przez kosmiczną skałę. Maszyny prawdopodobnie musielibyśmy wykluczyć. Rozdrabnianie ręczne… to zajęłoby mnóstwo czasu i wysiłku. Można byłoby też zaczekać na powrót magii do jej pierwotnej formy, lecz nie wiadomo ile to będzie trwać. Sądzisz, że magiczne właściwości mogłyby z tego meteorytu ulecieć? Tak jak następuje wietrzenie jego skorupy? To byłaby fatalna informacja - kontynuował swój wywód oraz głośne rozmyślania. Sprawiał wrażenie kąpanego w gorącej wodzie, lecz Jay jako naukowiec i pasjonata powinien zrozumieć jego entuzjazm.
- To jeszcze o niczym nie świadczy - stwierdził z całą stanowczością. Kiedyś nie panowano nad wieloma sprawami, chociażby medycyną, lecz teraz różne praktyki były codziennością, wręcz oczywistością. Obecnie faktycznie dawanie życia mogło brzmieć kontrowersyjnie oraz abstrakcyjnie, jednakże kto jak nie naukowcy mieli walczyć z takimi poglądami? Cyrus wierzył, że mogliby tego dokonać. Na pewno nie byłaby to droga prosta oraz krótka, lecz mieli w sobie wielkie pokłady cierpliwości i determinacji, był o tym przekonany. - Na pewno potrzebujemy pomocy. Przede wszystkim uzdrowiciela. Zagadnienia anatomii, genetyki i wpływu toksyn bądź leków na organizm okażą się kluczowe. Dobre wiadomości historyczne także się przydadzą. Mogę także poszukać informacji o mugolskiej nauce, ich sposobów na rozwiązywanie problemów natury intelektualnej, nie ma co się ograniczać tylko do czarodziejów, może odnajdziemy inspiracje i przełożenie na nasz świat - dodał, celowo podkreślając siebie jako członka magicznej społeczności. To właśnie nim się czuł. - Chociaż i tak na pewno to twój dziadek rozwiąże każdą zagadkę istnienia - dopowiedział, uśmiechając się delikatnie - podziwiał pana Vane'a, nie wątpił w jego wiedzę.




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#121095
astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
20
20
3
0
0
0
1
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   18.12.17 18:15

Nie potrafiłby funkcjonować bez astronomii i możliwości badania kosmosu, które od zawsze towarzyszyły mu w życiu od najmłodszych lat. Było to idealne scalenie tego co robił dla siebie i tego co kochał, wraz z przekazywaniem wiedzy innym i dzieleniem się swoimi dokonaniami. W pewien sposób można było powiedzieć, że był egoistą, ale czy gdyby nie potrafił trwać w jednym temacie, usilnie szukając odpowiedzi na chociażby jedno pytanie, dostałby je? On wraz z całą resztą zainteresowanych? Jeśli właśnie tak wyglądał egoizm z dzieleniem się wraz z innymi, Vane mógł nim być. Jak na razie jego wiedza nie przydawała się w Zakonie Feniksa z tego względu, że gwiazdy jak i inne ciała niebieskie nie brały udziału w walce dobra ze złem, które organizacja przyrzekała zniszczyć. Był jak na razie osobą jedną z wielu, ale nie przeszkadzało mu to. Nie zamierzał również jeszcze wstępować do grupy badawczej, zdając sobie całkowicie sprawę z faktu, że nie był do tego gotowy tak bardzo jakby chciał. Inni może i się poczuwali do pełnienia odpowiedzialnej roli jako naukowca, ale JJ nie chciał siedzieć jedynie w laboratorium, skoro i tak jako astronom nie miałby za wiele do zrobienia, podczas gdy inni narażaliby swoje życia za ideę. Chciał być częścią tego uderzenia, a nie patrzeć jedynie z drugiego rzędu jak idzie jego towarzyszom. Nie po to wstępował do Zakonu, by być bierny w działaniach, jednak nie oznaczało to, że nie mógł służyć swoją pomocą. Dlatego Vane nie wziął pióra do ręki i nie napisał jeszcze do Bathildy. Ufał też, że ci, którzy zostali przydzieleni do naukowej części tego zgrupowania posiadali odpowiednią wiedzę oraz nie potrzebowali jego pomocy skoro byli tam świetni uzdrowiciele, alchemicy i historycy. Astronoma tam im nie potrzeba.
- Nawet najmniejsza kałuża odbija niebo - odpowiedział na słowa przyjaciela. - Wpierw musimy go poddać kwalifikacji. Bez tego nie ruszymy naprzód. Mamy do wyboru chondryty oliwinowo-bronzytowe, oliwinowo-hiperstenowe, węgliste i zwyczajne. Masz rację, że posiada najzwyklejszą skorupę, ale liczy się to, co jest w środku. Od jego koloru będzie można zdefiniować dokładnie, czym jest. Właśnie dlatego też będę musiał przebić się przez jego zewnętrzną powierzchnię, jednak nie wpłynie to na jego masę ani resztę układu. Tajemnice kamieni z nieba wciąż nie zostały rozwiązane ani ujawnione, ale z każdym kolejnym krokiem jesteśmy bliżej - zakończył chwilowy wywód, po czym wstał, by udać się w stronę wysokiej szafki z wieloma książkami i zaczął szukać odpowiedniej. Jayden nigdy nie myślał realistycznie czy pesymistycznie. Zawsze był nastawiony na pozytywne rozwiązanie sytuacji i było to być może jednym z wielkich kroków do sukcesu. Chciał wyciągnąć z tej kosmicznej skały jak najwięcej informacji, które mogłyby nie tylko dodać nowe trzy słowa do nauki astronomicznej, ale być może również wspomóc alchemię czy pośrednie dziedziny niektórymi wiadomościami. Wszak cały wszechświat współgrał ze sobą, dlatego też nauka również. - Już coś wymyślę. Wpierw zacząłbym od delikatnych, ręcznych zmian i sprawdził jak reaguje na takie odczynniki - mówił, sięgając raz po raz po nowe książki i zaraz odsyłając je na miejsce. Szukał czegoś odpowiedniego. - Anomalie niewątpliwie mogłyby się przydać. Nie pomyślałem o tym! W takim razie należy i tego spróbować, mój drogi przyjacielu! A co do uciekania magii - absolutnie nie ma podobnego zjawiska. Magia to nie proszek. Bardziej energia, która otacza każdego z nas. Spokojnie. Za rok czy za dwa wciąż byłaby dokładnie taka sama w naszym chondrycie jak i teraz, więc o nic się nie martw na zaś - rzucił, wiedząc i czując tę ekscytację Snape'a. Obaj zdawali sobie sprawę z tego, co mogło się wydarzyć w następnych dniach, miesiącach, gdy zamierzali poznawać kosmiczny odłamek. Przełom. Być może nie tylko dla małego ziarna nauki, ale również i dla nich. Bo czyż nie byłoby to fascynujące? Uczestniczyć w takich badaniach? Jayden nie wyobrażał sobie tego wszystkiego i dosłownie nie mógł przestać wyobrażać sobie kolejnych tajemnic, a odpowiedzi mnożyły się jak szalone. Zaraz jednak spoważniał, by poderwać spojrzenie znad książki i wbić je w przyjaciela. - Nie chcę o tym rozmawiać - uciął temat panowania nad życiem i śmiercią, zamykając wraz z tymi słowami opasłe tomiszcze i patrząc uważnie na swojego przyjaciela. Nie zamierzał wdawać się w tak niebezpieczne dyskusje i zamierzał dać temu wyraźny znak Cyrusowi. Zaraz jednak złagodniał, czytając dalej kolejne słowa o astronomicznych odkryciach i szukając odpowiedniego też działu. Snape zaczął też mówić o szukaniu pomocy poza światem czarodziejskim, a JJ ochoczo na to przyznał. - Musiałbyś jednakże pomóc mi odnaleźć się w tym świecie, bo znam go tyle co z twoich opowieści w dzieciństwie - wytłumaczył z małym zawstydzeniem, jednak Vane nie raz słyszał od Evey, że w jej świecie, by zginął szybciej niż się odnalazł. - Napiszę do niego czym prędzej, ale to o mugolskich odniesieniach nie jest wcale takie pozbawione sensu! Gdybyśmy potrafili współpracować... Cyrusie! Dokonalibyśmy wspaniałych odkryć! - zawołał, kryjąc w tych słowach wiele nadziei i żalu, że wciąż jedni przed drugimi uciekali, a czarodzieje ściśle ukrywali istnienie. Czasami bywało to dobre, niekiedy, jak w przypadku nauki, niezbyt. Astronom westchnął i zaraz też krzyknął Aha!, po czym podbiegł ze starą księgą do przyjaciela. Na stronicach prezentowały się rozpiski dotyczące znalezionych i scharakteryzowanych minerałów, które spadły na Ziemię. - Jeśli go tutaj nie znajdziemy, wątpię, bym odszukał go w jakichkolwiek innych dziełach. Jednak tego wszystkiego dowiem się po tym jak dostanę się do środka - oznajmił i wyprostował się, patrząc uważnie na leżący wciąż spokojnie meteoryt. Czym był? Skąd przyleciał? Co widział? Jakie właściwości posiadał? Jak było tam skąd pochodził? Te i wiele pytań wciąż brzmiały w głowie mężczyzny.




The world is a dangerous place to live; not because of the people who are evil, but because of the people

who don't do anything about it

Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   08.02.18 20:17

Kosmos, galaktyka, gwiazdy, planety - po prostu wszystko, co składało się na astronomię było zwyczajnie niezwyczajne, wspaniałe i całkowicie fascynujące. Cyrus nie był w te dziedziny tak mocno zaangażowany jak Jayden, lecz także uwielbiał tę dziedzinę nauki, stąd nie potrafił przejść obojętnie obok takiego znaleziska. Niestety Snape intensywniej zagłębiał się w tajemnice ciał niebieskich w oparciu o ich wpływ na alchemię, dość mocno ograniczając się na tym etapie pojmowania nauki. Nie oznaczało to natomiast, że całkowicie bagatelizował inne dziedziny kosmologii na przykład - nie ulegało jednak wątpliwościom, że nigdy nie zdołałby dorównać wiedzą nauczycielowi astronomii. U niego dochodziła magia znana mu od zawsze oraz rodzinna scheda, którą można powiedzieć, przejął po dziadku. Alchemik zaś urodził się w typowo mugolskiej rodzinie, gdzie o magii dowiedział się dopiero po odwiedzinach pracownika Hogwartu u nich w domu. Wszelkie dziedziny magii poznał zaś pierwszego września, jak już jego noga przestąpiła mury szkoły. Stracił jedenaście cennych lat życia podczas których mógł zostać wychowany na czarodzieja oraz nauczony czegoś więcej niż przerzucanie węgla na tył ciężarówek lub rąbanie drewna czy noszenie wody ze studni. To prawdziwy cud, że mugolak zainteresował się nauką - być może z powodu fascynacji czymś nowym i niepoznanym.
Cyrus nie nadawał się na wojownika. To znaczy - miał pewne zacięcie, widoczne szczególnie w szkole w odniesieniu do młodszego brata, lecz nie posiadł dostatecznych umiejętności, żeby móc walczyć z czarną magią oko w oko. Musiał wykorzystać swój talent do czegoś innego, czyli eliksirami nieść dobro oraz pomoc. Podziwiał przyjaciela, że ten potrafił odrzucić naukowe zacięcie oraz stanąć w bojowe szranki. Szkoda, ponieważ na pewno stanowili najlepszy duet jajogłowych.
Przytaknął jego słowom - miał rację. Musieli to sprawdzić. Jay nie sprawiał wrażenie, jakoby ich plan miał należeć do trudnych, zatem Snape odrzucił od siebie wszystkie obawy. Nie od dziś wiadomo, że najważniejsze było wnętrze. Uśmiechnął się zatem delikatnie.
Obserwował jak mężczyzna zbliżył się do regału oraz zaczął czytać książkę. Sam uczynił to samo, tylko chwycił za inny tom, powoli przekartkowując kolejne strony. Nie sądził, żeby znaleźli coś ponad to, co zostało w tym laboratorium wypowiedziane. Mimo świadomości nie przestawał liczyć na jakąś inspirację, znak lub przypadkowe olśnienie oraz ruszenie z tematem dalej.
- Pewnie masz rację, lecz… energia stale zmienia swoją postać. Oczywiście, że nie można pozbyć się jej całkowicie, zgodnie z przysłowiem w przyrodzie nic nie ginie, jednakże energia jest dość ulotną sprawą. Może zostać oddana układowi, środowisku otaczającego nasz chondryt. Kto wie, czy magiczny potencjał nie zostałby wchłonięty przez anomalie? Wydaje mi się, że to nie jest jednak takie proste - odparł, chyba tym razem za bardzo pokładając zaufanie w mugolskiej fizyce.
Alchemik nie kontynuował już tematu, stąd zdziwiła go uwaga Jaydena, lecz nie odniósł się do niej w żaden sposób. Wzruszył ramionami. - Nie ma sprawy, będę dobrym przewodnikiem - dodał już nieco pocieszony. - Taką mam właśnie nadzieję - rzucił kiwając głową. Odłożył trzymaną w dłoniach księgę. - Jeśli będziesz potrzebował pomocy, wiesz co robić - dopowiedział, ponieważ miał wrażenie, że akurat ta działka miała należeć do astronoma. Nie kłócił się z tym. Dlatego porozmawiali jeszcze chwilę o kosmosie, po czym pożegnali się i każde udało się w swoją stronę.

zt x2




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#121095
astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
20
20
3
0
0
0
1
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Laboratorium astrologiczne   06.03.18 13:58

Jayden nie wyobrażałby sobie swojego życia bez astronomii. Bez możliwości badania nieba i tego jak wielką wspaniałością ono było. Bo przecież nic nie mogło się równać z jego pięknem. Ludzie się zmieniali. Umierali. Rodzili się. Zupełnie jak gwiazdy, chociaż niebo wciąż trwało tam gdzie zawsze. Jakby czekało, czuwało nad nimi i nie pozwalało się załamać. Gdy czuł zrezygnowanie i smutek, wystarczyło, że podniósł wzrok i już wiedział, że nie był sam. Nie chodziło wcale o przyjaciół, których przecież kochał całym sercem, ale o bezkres. Wieczność i opiekę, którą wyczuwał w tych oddalonych o miliardy mil ciałach niebieskich, które, chociaż milczące, mówiły do niego swoimi różnymi głosami. Kazały zawsze wstawać i nie bać się następnego dnia. Bo jeśli istniała nawet najmniejsza szansa na powodzenie, trzeba było ją podjąć. Tak samo było z ludźmi. Jay wyczuwał dobro w każdym - nawet jeśli ktoś sądził, że jego serce pochłonęła ciemność. Po prostu nie wierzył w to, że nie można było uratować zagubionych dusz. Bo to nie ludzie byli źli, lecz ich czyny. Dlatego nie sortował nikogo według statusu krwi czy ilości zarabianych pieniędzy. Nie rozróżniał mugolaka od czarodzieja z krwią gorącego szlachcica. Wszyscy byli jednym i tym samym. Po prostu niektórzy zboczyli ze ścieżki i nie potrafili jej odnaleźć z powrotem. Niektórzy nie byli nawet winni horrorom, które przydarzały się w ich życiu. Vane za swoją misję ponad wszystko pragnął tego, by nikt nie musiał już cierpieć. Właśnie dlatego też jego astronomiczny entuzjazm wzrósł, gdy pomyślał o możliwościach, które mógł przynieść meteoryt znaleziony przez Cyrusa. I nie chodziło wcale o życie wieczne, bo tego nikt nie mógł powstrzymać. Nie. Chodziło o to, by to życie, które mieli, tylko jedno, wykorzystać jak najlepiej i pomóc przeżyć je w ten sam sposób innym. Szczęście. Właśnie to było tym lekarstwem na życie.
A Jayden podziwiał Snape'a za to, że ten mógł odrzucić chęć walki dla nauki. Nie chodziło o to, że wolał aktywne działanie od pracy w laboratorium. Absolutnie nie! Ale jeśli mógł komuś w ten sposób pomóc - chciał robić i to i to. A zdawał sobie sprawę, że grupa badawcza mogła mu zamknąć ów możliwości. Zresztą nie był jeszcze na tyle dobry, by zaoferować im swoje uczestnictwo. Chciał być jeszcze lepszy i nie zamierzał tego zmieniać w żaden sposób. Nie mówił więc otwarcie nie dla tego pomysłu, ale nie mówił też tak. Chciał po prostu dać sobie czas i o to samo prosił więc innych - o zrozumienie.
- Energia jest tym co czyni, że jakaś rzecz jest, lecz nie w ten sposób, w jaki jest wówczas, gdy jest w możności - odparł na słowa obawy przyjaciela, cytując Arystotelesa. Może i nie miało to uspokoić Cyrusa, lecz Jayden się nie bał. Patrzył na to doświadczenie przez pryzmat możliwości, które mogli stworzyć. Był jak dziecko wyglądające przez dziurkę od klucza do pokoju pełnego zabawek. Nie wiedział jak się tam dostać, ale już się cieszył. Dlatego gdy Snape zaraz też uśmiechnął się delikatnie i skinął głową na pomysł z połączeniem mugolskiej wiedzy z podparciem się jeszcze dziadkiem Vane'a, JJ odetchnął w sercu. Jeśli będziesz potrzebował pomocy, wiesz co robić. - Oczywiście, że wiem, przyjacielu. Poproszę gwiazdy o radę!

|teraz Jay zt :D




The world is a dangerous place to live; not because of the people who are evil, but because of the people

who don't do anything about it

Powrót do góry Go down
 

Laboratorium astrologiczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Stare laboratorium Hydry
» Opuszczone laboratorium
» Biuro koronera i laboratorium
» Laboratorium Beta
» Laboratorium [Podziemie]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Wieża astrologów-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18