Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wschodnia Zatoka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wschodnia Zatoka   12.03.16 2:25

Wschodnia Zatoka

Niewielka zatoka we wschodniej części ogrodu jest niezwykle urokliwa; to ciche miejsce, idealne na spokojne spacer. Wokół wody wytyczono ścieżkę otoczoną ozdobnymi ławeczkami oraz latarniami, które po zmroku same rozpalają się przyćmionym światłem. Przy sadzawce koczują łabędzie, ale główną atrakcją są hippokampy od czasu do czasu wynurzające się z wody lub pluskające w niej ogonami. Te potężne zwierzęta są niezwykłą rzadkością, para, w której posiadaniu jest czarodziejskie zoo, Anathea i Thulius, zostali ofiarowani przez rodzinę Lestrange'ów - stąd zapewne ich herb zdobiący pamiątkową tablicę przy zejściu bliżej wody. Zatoczka nie jest odgrodzona od deptaka w żaden sposób, te hippokampy mają łagodną naturę - ale wystawianie ich cierpliwości na próbę nie jest wskazane. Póki jesteś spokojny, pozwolą ci się do siebie zbliżyć i dotknąć.


Powrót do góry Go down
Soren Avery
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t796-sren-avery https://www.morsmordre.net/t859-stella https://www.morsmordre.net/t850-sren https://www.morsmordre.net/f121-whitcomb-st-43-7 https://www.morsmordre.net/t1180-sren-avery
pałkarz Os z Wimbourne
26
Szlachetna
Zaręczony
jest szósta mojego serca
a po kątach trudno pozbierać wczorajszy dzień
0
7
7
0
0
2
0
10
Czarodziej
sny są dla ludzi bez wyobraźni

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   17.04.16 20:21

Nie chciał tu być.
Każda, pojedyncza komórka jego ciała wzbraniała się przed obecnością w tym miejscu, w tym położeniu. Tak samo jak jego myśli zaprzeczały rozwojowi ostatnich wydarzeń, cały czas je wypierały, nie mogły się z tym pogodzić. To wszystko spadło niczym grom z jasnego nieba. Dosłownie, bo ostatnio nad życiem Avery'ego naprawdę rozciągało się tylko lazurowe sklepienie. Pozbawione wszelkich zachmurzeń, które mogłyby zwiastować wszelkie problemy. Być może zagapił się zatapiając w to szczęście, którym wręcz się zachłysnął. Po raz pierwszy w życiu był po prostu szczęśliwy, tak najzwyczajniej w świecie. Nie było żadnych utrudnień, wszystko toczyło się wartkim strumieniem do przodu, a on witał każdy dzień z dziwnym optymizmem, jaki prawdę mówiąc dziwił jego samego. Nie miał jednak zamiaru narzekać, cieszył się z każdego skrawka tej przyjemności, chcąc wycisnąć jak najwięcej. Prawdopodobnie to właśnie to było jego błędem. Zagapił się czy też ta radość go oślepiła. Zapomniał w przypływie egzaltacji, że świat tak nie działa. Nie było żadnego szczęśliwego zakończenia. Los nigdy nie postanawia od tak wynagrodzić człowiekowi wszelakich krzywd i odwrócić jego życia o sto osiemdziesiąt stopni. Nagłe wypogodzenie nie oznaczało, że już zawsze będzie świeciło słońce. Przecież zawsze o tym wiedział, a nagle stracił to z oczu. Chwila nieuwagi i wszystko się posypało. Widocznie ten miesiąc, ponury, ale w jego sercu najpiękniejszy listopad był przygotowaniem. Przygotowaniem do razów, jakie spadły na jego grzbiet z donośnym świstem burząc wszystko, co do tej pory miał.
Nie chciał iść na ślub Samaela, ale musiał. Więzy krwi, tradycja, wszystko, kazało mu pojawić się tego dnia wśród rodziny i udawać, że cieszy się on ich szczęściem. Po raz kolejny zanurzyć się w uroczym świecie obłudy. Nie sądził, że może być jeszcze gorzej, ale było. Niespodziewany list od nestora był ciosem poniżej pasa, który posłał go na kolana. Chyba też przy okazji ogłuszył na tyle, że wytłumiło to w nim wszelkie emocje. Sprawiło, że w jego umyśle zapanowała mroczna wręcz cisza, która pozwoliła mu to wszystko przetrwać, a teraz znaleźć się w tym miejscu. W ogrodzie magizoologicznym z nikomu niczego winną dziewczyną, która zgodnie ze wskazaniem innych miała przybrać jego nazwisko i urodzić jego dzieci. Brzmiało to irracjonalnie i śmiesznie, a najgorsze było to, że wszystko wskazywało iż tak właśnie się stanie. Spacerował więc z lady Flint wśród zimowego już krajobrazu, który zapewne był bardzo piękny, ale on w żaden sposób tego nie dostrzegał. Zamknął się w swoim umyśle już na samym początku przybierając tylko uprzejmy wyraz twarzy. Wszak dziewczyna nie była niczemu winna. I to właśnie jej głos wybudza go z tego umysłowego letargu, przywraca go z powrotem do świata rzeczywistego, z którym musi się zmierzyć.
- Moim zdaniem Zatoka wygrywa. - Przypominała mu rodzinne strony, czas beztroski, pozbawiony problemów i bolączek. Przytomniejszym wzrokiem przygląda się białym łabędziom, które jednak nie zdecydowały się na odlot i jak on utknęły w miejscu. Søren czuje na sobie jej uwagę, kiedy pada pytanie. Powstrzymuje westchnięcie, wsuwa pozbawione rękawiczek dłonie do kieszeni, po czym spogląda na nią kątem oka, chociaż wciąż bardziej skupia się na łabędziach. Tak jest bezpiecznej.
- Kilka razy z bliźniaczką, ale to było dawno temu. - Brzmiało to jakby nie był taki młody, ale często miał wrażenie, że jest starszy niż mówią liczby. - Lubi tu panna przychodzić, Lady Flint? - pyta automatycznie, wychowanie nie daje o sobie zapomnieć.




okay, i hated you but even when you left, there was never a day that i’ve forgotten about you and even though i actually miss you, i’m gonna erase you now cause that’ll hurt way less
than blaming you


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   03.02.17 15:24

| 12.04?

Samotne tygodnie coraz bardziej dłużyły się Lyrze. Każdego dnia przysiadała w oknie lub chodziła na plażę, wpatrując się w morze. Wiedziała, że statku Glaucusa tam nie zobaczy, ale mimo to chciała poczuć jakąś więź z mężem, który być może był już w drodze powrotnej ze swojej wyprawy do Grecji. Niewątpliwą pociechą w tym czasie była siostra jej małżonka, z którą Lyra utrzymywała regularny kontakt, ale nic nie koiło samotnych wieczorów i nocy, gdzie jedynym towarzystwem był kot.
Nawet ucieszyła się z listu od Bertiego; dawno się nie widzieli, ostatni raz jeszcze w zimie, gdy dziewczątko udało się na Pokątną i przypadkiem weszło do tamtejszej cukierni. Chociaż w czasach Hogwartu mieli dobry kontakt, ten zaczął się rozluźniać, odkąd Bertie skończył szkołę. Lyra ukończyła Hogwart dwa lata później, a po nim pochłonęły ją inne obowiązki: malarstwo, początki dorosłości i wiążące się z nią nowe zobowiązania, zaręczyny i w końcu małżeństwo. I tym sposobem wiele szkolnych znajomości zeszło na dalszy plan, nawet z Titusem spotykała się wówczas dużo rzadziej, chociaż, będąc na jednym roku, w Hogwarcie spędzali ze sobą czas codziennie. W jej życiu zmieniło się bardzo wiele, odkąd opuściła mury szkoły.
Teraz jednak każda myśl o Titusie budziła w niej niezręczność i przypominała wspomnienie spaceru po plaży pod koniec marca, kiedy to młody Ollivander próbował ją pocałować, a potem zdobył się na bardzo szczere i zupełnie niespodziewane wyznanie. Wiedziała też, że Titus i Bertie byli bliskimi przyjaciółmi w szkole i zapewne podtrzymywali ten kontakt po skończeniu Hogwartu, co także budziło w niej obecnie pewien niepokój.
Pojawiła się w umówionym dniu w ogrodzie magizoologicznym, gdzie mieli się spotkać. Wybór miejsca bardzo przypadł jej do gustu, więc gdy tylko już za bramą napotkała czekającego na nią Bertiego, posłała mu ciepły uśmiech.
- Witaj – powiedziała. Mógł na pierwszy rzut oka zauważyć, jak bardzo się zmieniła. Z biednej, wymizerowanej nastolatki w znoszonych sukienczynach powoli stawała się młodą kobietą, szlachcianką uczącą się funkcjonowania w nowych realiach. Miała na sobie długą, niebieską sukienkę, a rude włosy spływały luźno na plecy, mieniąc się lekko w blasku przebijającego się przez chmury wiosennego słońca.
- Bardzo dawno tutaj nie byłam – powiedziała po chwili. Pamiętała, że była tu w dzieciństwie, pojawiła się także w ubiegłe lato, już po skończeniu szkoły, ale jeszcze przed zaręczynami. Teraz jednak wydawało jej się, jakby minęło dużo więcej czasu niż niecały rok. – To gdzie idziemy? Może tutaj? – zaproponowała, wybierając którąś z dróżek, prowadzących, jak się okazało, nad coś w rodzaju jeziorka, w którym według tablicy informacyjnej żyły najprawdziwsze hippokampy.
- Glaucus kiedyś opowiadał mi o nich, ale nigdy jeszcze nie widziałam żadnego na własne oczy – odezwała się po chwili, zerkając na dawnego znajomego.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   06.02.17 18:14

Wiele się działo. Bertie zawsze żył dość intensywnie - począwszy od związku-burzy, przez swoje głupie pomysły, które zwykł realizować, kończąc po prostu na fakcie, że lubił ludzi, lubił spędzać z nimi czas, a gdzie są ludzie, zwykle też się dzieje. Był więc przyzwyczajony do podobnego tempa, właściwie możnaby stwierdzić, że praca w cukierni w jakiś sposób go uspokoiła, musiał troszkę zwolnić i przystopować, żeby codziennie, lub prawie codziennie być w tym samym miejscu, zdatny do pracy i pełen pozytywnej energii - która mogłaby stanowić etykietę Słodkiej Próżności.
Nawet nie zauważył, kiedy od chwili w której wpadł na Lyrę w cukierni minęło... dużo czasu. To musiały być okolice świąt, sylwestra - grudzień, może styczeń? Coś w ten deseń. Obiecał jej się odezwać, ale zaraz oboje uciekli do swoich żyć i najwidoczniej żadne nie pomyślało o napisaniu, a przecież na pewno mieli sobie tyle do opowiedzenia!
Napisał niedługo po powrocie z Wyspy Rzeźb list i już po kilku dniach widzieli się w magicznym ogrodzie zoologicznym. Zamachał do dziewczyny, idąc w jej stronę z szerokim uśmiechem na twarzy. Zmieniła się, to widział już przedtem - spełniało się to, o czym marzyła, stała się lady z prawdziwego zdarzenia, już nikt z niej nie kpił, miała wszystkie piękne stroje których chciała - Bertie miał nadzieję, że także prawdziwą miłość.
Nie było sensu z resztą tych marzeń oceniać, Bott zawsze był przekonany, że skoro coś nas uszczęśliwia to cokolwiek to jest, powinniśmy o to walczyć.
- Cześć! Sporo czasu minęło. - robiło się coraz przyjemniej, coraz bardziej słonecznie i w związku z tym, ludzie tym chętniej wychodzili na spacery. Dookoła było więc dość sporo osób rozglądających się za poszukiwanymi wybiegami, czy rodzin z dziećmi - lub samych kilkulatków biegających z ekscytacją wymalowaną na twarzach.
- Ja też. - zerknął na tabliczkę, którą wskazała Lyra i zaraz ruszył w tę stronę. - Może być. W sumie to wiele o nich nie wiem.
Przyznał, idąc obok młodszej dziewczyny we wskazanym kierunku.
- Więc... opowiadaj? - zachęcił ją. Na pewno miała się czym chwalić i co opowiadać, tyle czasu się nie widzieli! - Możesz zacząć od tego Glaucusa. Nie był w Hogwarcie? Chyba nie kojarzę tego imienia.
Stwierdził. Może i nie znał wszystkich ludzi ze szkoły, ale kojarzył chociaż z imienia rówieśników, czy osoby lekko starsze, lub młodsze.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   07.02.17 0:42

Życie Lyry też na swój sposób było intensywne. A w każdym razie – pełne zmian, które wydarzyły się na przestrzeni ostatniego roku. Zmian, które bardzo zmieniły jej życie oraz sam stosunek do niego. Uświadomiły rzeczy, z których kilka lat temu jeszcze nie zdawała sobie sprawy. Wejście w dorosłość chyba dla każdego bywało burzliwe, nawet w przypadku tak delikatnej, niewinnej istoty jak Lyra.
Od ich spotkania rzeczywiście minęło sporo czasu. Miało to miejsce jakoś na początku jej małżeństwa; będąc na Pokątnej weszła do cukierni z zamiarem skosztowania czegoś słodkiego... I tym sposobem zobaczyła dawnego znajomego z lat szkolnych. Wyglądał wtedy na całkiem zadowolonego z życia i swojej pracy, a dziewczę zastanawiało się, czy i u niego tak dużo się zmieniło. Później jednak nie było okazji się spotkać; Lyrę pochłonęło małżeńskie życie, próby odnalezienia się wśród Traversów, a także malowanie obrazów, co wbrew pozorom zajmowało sporo czasu. A Bertie... Na pewno również miał swoje własne problemy. Ale teraz wreszcie mogli się spotkać i porozmawiać.
Kiedy do niej podszedł, uśmiechnęła się. Przez moment wyglądała zupełnie jak ta dawna Lyra, tylko jej strój i błyszcząca na palcu obrączka mówiły wyraźnie o zmianie jej statusu.
- Rzeczywiście sporo. Sama nie zauważyłam, kiedy to minęło. – Jeszcze niedawno była zima, a teraz zbliżała się połowa kwietnia. Było cieplej, zza chmur coraz częściej wychodziło słońce, i nawet tutaj nie brakowało czarodziejów cieszących się wiosną. Dookoła nich biegały dzieci, a Lyra pomyślała przelotnie, ile czasu minęło, odkąd sama była w tym wieku i z ciekawością poznawała świat wokół siebie. A potem przenosiła wzrok na postaci rodziców i zdawała sobie sprawę, że być może kiedyś to ona i Glaucus przyprowadzą tutaj swoje dzieci.
- Czasami wydaje mi się, że dopiero niedawno skończyłam szkołę, a potem przypominam sobie, że to już przeszłość. – Musnęła palcem swoją obrączkę, to ona najmocniej przypominała jej o wszystkich zmianach.
Mieli trochę czasu, żeby zwiedzić tutejsze atrakcje. Lyra sama nie wiedziała, co kazało jej iść w stronę wybiegu dla hipokampów. Chociaż nie do końca zdawała sobie z tego sprawę, odkąd Glaucus wyjechał, podświadomie ciągnęło ją do tego, co kojarzyło się z nim. Chociaż bała się wody, często chodziła na plażę i stawała na brzegu, a teraz jej nogi niemal same skierowały ją tutaj, żeby zobaczyć stworzenia znane jej z opowieści małżonka.
- Był, oczywiście, że był – odpowiedziała. – Ale jest sporo starszy, skończył Hogwart zanim tam trafiliśmy, więc poznałam go dopiero po opuszczeniu szkoły. Dzieli nas dwanaście lat. – Różnica wieku między nią a mężem przestała już budzić w niej większe emocje czy niezręczność. Jedynie czasami myślała o tym, jak wiele doświadczeń ich dzieliło. Glaucus w momencie ich ślubu był już dorosłym mężczyzną z bagażem doświadczeń, ona młódką która ledwie skończyła szkołę. Jednak w szlacheckim świecie podobno nierzadkie były i większe różnice wieku. – Czasami onieśmiela mnie to, jak wiele w swoim życiu widział. Jest żeglarzem, dużo podróżuje po świecie, a ja trochę mu tego zazdroszczę. Myślę, że polubiłbyś jego opowieści. I jego też – wyznała, wpatrując się w wodę. Po niedługim czasie kawałek od nich wynurzył się fragment łba przypominającego nieco koński.
- Ale wiesz co? Czuję się przy nim szczęśliwa – powiedziała po chwili. – I bardzo chciałabym, żeby już wrócił. Dawno nie czułam się tak bardzo samotna. Chciałabym znowu usiąść przy nim i posłuchać o tym, co robił, kiedy go nie było.
Mówiąc to, zarumieniła się, ale przecież Bertie był jej dawnym przyjacielem z Hogwartu. Zapewne sama nie raz i nie dwa słyszała o jego zawirowaniach w jakże burzliwym związku. Jej własny był natomiast stateczny, pełen ciepła, zrozumienia i przyjaźni. Nic dziwnego, że tak za tym tęskniła.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   08.02.17 0:27

- To ja na odwrót. Mam wrażenie, że to było ze to lat temu, a to przecież ledwo... pięć lat? - stwierdził. Kiedy działo się wiele, czas jakoś inaczej płynął. A w jego życiu wiecznie coś wirowało, gdyby miał wszystko opisywać, chyba zajęłoby mu to więcej czasu niż same wydarzenia i przez to wszystko miał wrażenie, że przecież to cała masa czasu.
Do tego szkoła była bardzo zamkniętym etapem, nie było szans, żeby do niego wrócić, zajrzeć. Widywał się ze szkolnymi przyjaciółmi, nadal miał świetny kontakt z Titusem, widywał się z Josie, teraz kiedy odzyskiwał swoją szkolną miłość także wiele innych wspomnień chętnie wbijało się w jego myśli. Jednak to wszystko jedynie przeszłość, która wróci tylko we wspominkach.
Chyba fakt, że ten etap był tak oczywisty tym bardziej sprawiał, że Bertiemu wydawało się, że to wszystko było tak szalenie dawno temu.
Szli ścieżką, a kiedy Lyra zaczęła opowiadać, Bertie jedynie jej słuchał i po prostu cieszył się, że jest szczęśliwa. Różnica wieku szczególnie go nie szokowała, takie rzeczy się zdarzały, a do panny Weasley mu to pasowało. Potrzebowała kogoś silnego, kto by się nią zaopiekował i ktoś sporo - choć też nie jakoś za dużo! - starszy bardzo do tej roli pasował.
- Idealnie jak w twoich marzeniach, co?
Dobrze było słuchać, że ktoś jest po prostu szczęśliwy, kiedy wydawało się, że większości ludzi dookoła dzieje się krzywda. Nawet Ollivander wpadł do niego ostatnio załamany, a to jest coś! Świat stawał na głowie, ludziom mieszały się życia, do tego całe to referendum sprawiło, że coraz częściej ludzie byli ponurzy.
Dobrze...tak po prostu zobaczyć, że nie wszystkim wszystko się wali.
- Na długo wyruszył?
Bott bardzo chętnie by się zabrał w taką podróż. Niczego nie wiedział o żeglarstwie, ale kiedyś na pewno spróbuje. Zapłaci komuś, może jak się uda to zabierze Judy i ruszy na jakiś czas i niech dookoła będzie tylko błękit. To musi być niesamowite uczucie!
Spojrzał na wodę. Zwierzęta jeszcze nie za chętnie ją opuszczały, może to przez pogodę, może przez tłumy, może kaprys. Od czasu do czasu jedynie dało się zauważyć jakąś wystającą zwierzęcą głowę.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   08.02.17 11:41

- Dla mnie rok, niecały. Dla ciebie trzy – sprostowała, śmiejąc się cicho, że Bertie aż tak pogubił się w czasie i uznał, że minęło aż pięć lat od skończenia Hogwartu. Rzeczywiście, czasami można było tak pomyśleć, że minęło więcej czasu niż w rzeczywistości. Jej samej raz wydawało się, że dopiero opuściła mury szkoły, a innym razem że minęło dobrych kilka lat. Gubiła się w tym wszystkim, w tych zmianach, które nadeszły i była ciekawa, czy przyjdzie taki moment, gdy to wszystko wyda jej się zupełnie normalne i oczywiste.
- Nawet nie wiedziałam, że o tym marzyłam, dopóki tego nie dostałam – przyznała po chwili. Nie wiedziała, że pragnie szlacheckiego życia, dopóki nie trafiła na swój pierwszy sabat. Dopiero od tego momentu zaczęła myśleć o tym, jak pięknie byłoby być częścią tego niezwykłego świata, nawet jeśli w Hogwarcie to głównie szlachcianki drwiły z jej ubóstwa. Chciała zdobyć ich akceptację, zostać kimś. Nie wiedziała też, że małżeńskie życie może jej się spodobać, dopóki nie wyszła za mąż. Póki nie dowiedziała się o zaręczynach to owszem, myślała o małżeństwie, ale w kategorii dalszej przyszłości, nie myślała o tym, że to stanie się tak szybko. W dzieciństwie i będąc nastolatką różnie wyobrażała sobie przyszłość, a dorosłość podarowała jej coś zupełnie innego. Nie uważała, że gorszego, bo zaakceptowała to życie, wydawało się piękne niczym z bajki... Ale czasami czuła obawy, że było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe, i obawiała się nadejścia takiego momentu, gdy coś w tym na pozór idealnym obrazie zacznie się psuć. Była jednak wrażliwą, delikatną osóbką, tak naprawdę zawsze potrzebowała oparcia kogoś starszego i silniejszego. Kiedyś był to brat, dziś – mąż. Gdy straciła przychylność brata, rozpaczliwie pragnęła kogoś na jego miejsce, w kogo również mogłaby być wpatrzona jak w obraz i ufać mu. Nie była stworzona do samotnego życia.
- Wyruszył pod koniec marca. Myślę, że może niedługo wróci, jeśli nic się nie przedłuży – powiedziała. – Wyruszył do Grecji. To chyba dosyć daleko i podobno jest tam bardzo ciepło. Ciekawe, co zobaczył tam Glaucus, myślę, że wszystko mi opowie, gdy tylko się zobaczymy! Może nawet przywiezie mi jakąś pamiątkę?
Uśmiechnęła się szerzej i z jeszcze większym entuzjazmem skupiła się na obserwowaniu jednego z hipokampów, który nieopodal wynurzył się z wody. Odkąd Glaucus opowiedział jej o tych stworzeniach, zawsze zastanawiała się, jak wyglądały.
- Wiesz, że podobno Glaucus kiedyś jeździł na takich? – odezwała się znowu, po czym nagle zmieniła temat. – Widziałeś ostatnio Titusa? – zapytała po chwili. Ich ostatnie spotkania były niezręczne, szczególnie spacer po plaży zakończony nagłą i nieprzewidzianą próbą pocałunku ze strony Titusa. Na początku kwietnia przypadkiem spotkali się w galerii na jej nowym wernisażu, co również było pełne niezręczności, a Lyra chciała dyskretnie dowiedzieć się, czy może Titus spotykał się z dawnym przyjacielem, i jeśli tak, to czy wspominał mu coś o niej. W głębi duszy miała nadzieję, że nie, że Bertie nic nie wiedział. Chociaż kto wie, co mógł mu mówić zraniony Titus, którego deklarację uczuć odrzuciła, wciąż uważając go tylko i wyłącznie za przyjaciela?






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   08.02.17 16:23

Zaśmiał się zakłopotany. Nie od dziś wiadomo, że połowicznie stąpał po ziemi, połowicznie nad nią latał myśląc o wszystkim, tylko nie o tym co powinien, dni mu uciekały i bardzo często zwyczajnie nie umiał ich potem zebrać do kupy bardziej oddając się wrażeniom, niż faktom. Nie odpowiedział już, bo przecież Lyra wie, że rozmawia z roztargnieńcem, co na to poradzą?
- Pasuje to do ciebie.
Nigdy nie rozumiał czemu Lyra czuje się gorsza, czemu zwraca uwagę na przytyki. Nie rozumiał jej marzeń, kiedy narzekała na swoje stare podręczniki, ale też przyjmował, że są całkowicie inni, mają inne przeżycia, on może i nie był bogaczem, ale do ubóstwa też było mu daleko, nie zamierzał więc oceniać dziewczyny w żaden sposób.
Teraz... cóż, to było trochę jak spełniająca się bajka. Kopciuszek, po którego przyjechał książę, spełnił marzenia i dał piękne życie. Tak przynajmniej to wyglądało z boku, osobie która nie była rzecz jasna mocno wtajemniczona w życie Lyry. Bertie wiedział, że pozory mogą mylić, te jednak były po prostu bardzo przyjemne.
- Nie marzy ci się jakaś podróż? Może kiedyś cię zabierze. - nie było nigdy okazji, żeby przekonał się o lęku Lyry, a o takich rzeczach raczej się za wiele z rówieśnikami nie rozmawia, więc nie wiedział dlaczego dziewczyna nie wyruszyła z nim do odległych krain. - Ciepłe kraje brzmią świetnie. Na chwilę oczywiście.
Nie wyobrażał sobie uciec stąd na dłużej. Nie wiedział, co musiałoby się stać. Ale podróż, dłuższa wycieczka? Najlepiej z tą jedną jedyną, ukochaną osobą.
Kiedy usłyszał, że mąż Lyry do tego jeździł na hipokampach, zagwizdał pod nosem.
- Pół życia umawiałem się z dziewczyną której rodzina ma stadniny, a nawet na koniach nie potrafię. - stwierdził trochę tym rozbawiony. Cóż, nie można być świetnym we wszystkim, prawda? Na pytanie o Titusa skinął lekko głową. Ten temat chyba musiał nadejść? No, nic.
- Ma w tej chwili huragan w głowie zamiast myśli chyba. Wiesz, sporo się dzieje. - spróbował wyłożyć łagodnie, co myśli. Byli młodzi, nie do końca rozumieli swoje uczucia. Titus ganiał za Lyrą od małego, do tego dopiero co miał złamane serce, a doczekał się kolejnego odrzucenia. Bott nie wątpił, że gdyby to wszystko trochę rozeszło się w czasie, mogłoby wyglądać kompletnie inaczej.
I, gdyby Titus był bardziej dojrzały emocjonalnie, ale pod tym względem niewiele się niestety od Bertiego rónił!





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   08.02.17 18:48

Lyra zdawała sobie z tego sprawę. Bertie zawsze jawił jej się jako lekkoduch, podobnie zresztą jak Titus. Obaj idealnie się dobrali. To Lyra mimo bycia artystyczną duszą żyjącą w swoim własnym świecie zawsze była tą rozważną, która dbała, żeby jej przyjaciel nie wpakował się w kłopoty.
Lyra pierwszy raz poczuła się gorsza, gdy trafiła do Hogwartu i zetknęła się ze spojrzeniami pełnymi politowania i drwiącymi docinkami na temat swoich skromnych ubrań, szat kupionych z drugiej ręki i książek, które wydawały się dosłownie rozpadać w rękach. Chociaż również była szlachetnie urodzona i powinna być im równa, czuła, jak wiele brakuje jej do innych dziewcząt. Ale teraz to powoli się zmieniało, chociaż nadal istniały osoby, które uważały, że nigdy nie powinna trafić do tego świata.
- Oczywiście, że mi się marzy, i to bardzo. Ale Glaucus zdecydował, że jeszcze nie jestem gotowa – posmutniała. Mąż obiecał jej, że kiedyś zabierze ją ze sobą, ale dopiero jak uda jej się pokonać lęk przed wodą. Ale niestety dopiero, gdy będzie cieplej, będą mogli nad tym pracować. – Zostałam więc w domu. Jego siostra czasami mnie odwiedza, poza tym... Maluję obrazy. – Malowanie było idealną odskocznią od samotności, poza tym już za parę dni miała umówione spotkanie z nowym dyrektorem galerii, w której w listopadzie debiutowała, więc musiała dołożyć wszelkich starań, żeby skończyć wszystkie obrazy, które chciała pokazać. – Ale wiesz, bardzo chciałabym kiedyś przynajmniej zobaczyć świat poza Anglią. Znam go tylko z opowieści, ale nawet najpiękniejsze opowieści nie zastąpią do końca poznanie czegoś naprawdę.
Lyra też nie chciałaby wyjechać na zawsze. Mimo wszystko to tu było jej miejsce, chciała odnaleźć się w Norfolk i w przyszłości zestarzeć się tam u boku Glaucusa, otoczona gromadką dzieci i wnuków.
- Też nie potrafię. Może Glaucus kiedyś mnie nauczy? – Lyra posiadła tylko skromne umiejętności latania na miotle. Nigdy nie miała sposobności by dosiadać jakichś stworzeń, chociaż Glaucus zapewnił, że i na to kiedyś przyjdzie czas.
Słysząc wzmiankę o Titusie, lekko się zarumieniła. Nie była pewna, czy to, co powiedział Bertie, odnosiło się do niej, czy może mówił o jakichś innych zawirowaniach w życiu ich wspólnego przyjaciela? Nie miała pojęcia, że w jego życiu był jeszcze ktoś, komu też deklarował swoje uczucia.
- Ach tak, spodziewam się, że ma sporo pracy z nauką tworzenia różdżek – powiedziała po chwili zawahania, ostatecznie postanawiając udać, że podejrzewa o to wszystko pracę Titusa. – W końcu nie bez powodu nasz kontakt po Hogwarcie nieco się rozluźnił. – Titus nie przyszedł nawet na jej ślub, a Lyra dopiero tamtego dnia na plaży zrozumiała, dlaczego. I że to wcale nie stało się tylko i wyłącznie przez dużą ilość pracy.
- A co u ciebie, Bertie? Jak idzie w cukierni? Czy już wymyśliłeś jakieś nowe rodzaje wypieków? – zapytała po chwili.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   09.02.17 11:52

Skinął głową. Nie miał drugiego takiego przyjaciela, jak Titus - osoby o aż tak podobnym temperamencie. Większość jego przyjaciół - czy nie oszukujmy się, przyjaciółek - to duchy spokoju, łagodne, rozważne, bystre, spokojne, często rozmarzone. Każda inna, oczywiście, nigdy nie wrzuciłby ich do jednej szuflady, jednak nie było takiej, której nie możnaby opisać przy pomocy któregoś z powyższych słów.
I to w nich właściwie uwielbiał, bo przecież każdemu potrzeba czasem ostoi spokoju, prawda?
- Zobaczysz, na pewno cię ze sobą w końcu zabierze. - uśmiechnął się. Nie wiedział w jakim sensie Lyra ma być gotowa, bo i nie wiedział o jej lęku. Sam w życiu nie dałby się w podobny sposób zatrzymać, usadzić w miejscu, jednak wiedział że dziewczyna nie jest taka niecierpliwa, zawsze była zdecydowanie bardziej ugodowa i łagodna. Nie dziwne więc że czeka, a w końcu jej mąż zabierze ją ze sobą. Jak jej słuchał, wyobrażał sobie spokojny, stateczny związek, taki przyjemny i pełen ciepła.
- Chciałbym też kiedyś ruszyć daleko. Wiem, że ruszę. Może w wakacje, może trochę później, mam teraz trochę długów. - wiedział, że nie wygrzebie się z nich do wakacji, ale najdłużej tyle zdoła wytrzymać odkładając pieniądze, tego był pewien. Z resztą on podróżuje w sposób najtańszy z możliwych, wskakuje na motor i po prostu wyrusza. Czemu miałby sobie wiecznie odmawiać? - Teraz planuję na Wyspę Rzeźb. - dodał. To było przy samych granicach, nic szczególnie odległego i nawet nie umywało się do ciepłych krajów, ale kiedy o tym wspomniał, na jego twarzy pojawił się ciepły uśmiech. Bardzo się na to cieszył. Nie tylko dlatego, że zawsze cenił podróże: duże i małe równie mocno, ale też dlatego, że jedzie tam z Judy.
- Pewnie się zgodzi, czemu nie. - stwierdził wesoło, kiedy Lyra wspomniała o nauce. Nie znał Glaucusa, ale dlaczego miałby nie chcieć uczyć panny Weasley (która chyba zawsze będzie dla niego Lyrą Weasley, jakoś nie umie się przestawić!) jazdy? Oboje mogą się przy tym świetnie bawić.
Nie chciał się nadmiernie wtrącać w to, co jest pomiędzy Lyrą i Titusem. Podobnie, jak nie próbował dopytywać Tito, co on do kogo czuje i na ile jest zwyczajnie pogubiony. Wychodził z założenia, że nie można się ludziom narzucać i chętnie słuchał, kiedy ci chcieli mówić, ale nigdy ich nadmiernie nie namawiał. Czasem trzeba najpierw ułożyć sprawy we własnej głowie! A sprawa Lyry przecież siedziała Ollivanderowi od lat na sercu. Wydawała się Bottowi na tyle delikatna, że wolał jej sam z siebie nie ruszać.
- Po Hogwarcie wszystko nagle się zmienia, co? - uśmiechnął się lekko. Nagle młodego człowieka atakuje świat i życie. Bertie wspominał te pierwsze chwile z rozbawieniem, kiedy myślał o swoich pierwszych krokach przypominających raczej raczkowanie, współlokatorce, małych pokojach, łapaniu jakiejkolwiek pracy, żeby opłacić miesięczny czynsz. Uwielbiał te wspomnienia. - Ja? Kombinujemy ze współpracownikami trochę, coś powoli wychodzi. To raczej nie jest coś na stałe. Wiesz, Słodka Próżności jest super, uwielbiam to miejsce i Cynthię i w ogóle, ale chyba nie wysiedzę tam jakoś bardzo długo.
Potrzebował czegoś więcej, niż kelnerowanie, czy wypiekanie po wieczorach, miał ambicje! Tylko bardzo niejasne, nie wiedział jeszcze czego właściwie chce od życia. Wychodził z założenia, że jeszcze jest młody i może szukać nie martwiąc się o nic.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   09.02.17 16:20

Lyra jak na byłego Weasleya i byłą Gryfonkę zawsze była spokojną i nieśmiałą osóbką. Lubiła chodzić swoimi drogami, szczególnie w Hogwarcie, ale wbrew temu, co mówiło się o Gryfonach, nigdy nie szukała kłopotów i wolała przyjmować bezpieczną, asekuracyjną postawę wobec wszystkiego, co się działo. W każdym razie, nie specjalnie, bo czasami kłopoty same lubiły przychodzić do niej. Zapewne była jedną z najłagodniejszych i najcichszych przedstawicielek tego domu, chociaż potrafiła być bardzo uparta, gdy w grę wchodziło coś, na czym jej zależało. Nadal jednak często zastanawiała się, co takiego sprawiło, że Tiara umieściła ją w tym domu, skoro nigdy nie uważała się za szczególnie odważną.
- Obiecał mi. I wierzę, że dotrzyma słowa, kiedy uzna, że to już właściwy czas. Na ten moment uważa, że zabieranie mnie na statek byłoby dla mnie niebezpieczne. Bo wiesz... głęboka woda mnie przeraża, a perspektywa, że miałabym się w niej znaleźć... Gdy mu o tym opowiedziałam, powiedział, że nigdzie mnie nie zabierze dopóki nie przestanę się bać – wyznała w końcu, krzywiąc się. Można było zauważyć, że nawet teraz, mimo barierek otaczających jeziorko z hipokampami od miejsca, w którym stali, trzymała się w bezpiecznej odległości od wody. – Wydaje mi się, że ty masz więcej swobody. Sam decydujesz o tym, co i kiedy robisz – dodała po chwili. Przede wszystkim Bertie był mężczyzną. Nie był szlachcicem, więc nie obowiązywały go sztywne konwenanse, nikt nie mógł mu zabronić robienia tego, na co miał ochotę, nie musiał też przejmować się tym, co inni pomyślą o jego zachowaniu. Jedynym co mogło go ograniczać w realizacji śmiałych planów były fundusze. Lyra była natomiast młodą dziewczyną, w dodatku żoną mężczyzny ze szlachetnego rodu, więc jej swobody przedstawiały się zupełnie inaczej i nie mogła pozwolić sobie na tyle, co Bertie, ani nawet na tyle, co Titus. Nowe życie otwierało przed nią jednak zupełnie inne możliwości, których nie miała nigdy wcześniej. Obojętnie, jakiej decyzji by nie podjęła, i tak nie mogłaby mieć wszystkiego.
- Wyspę Rzeźb? A co to za miejsce? – zapytała go po chwili, przechadzając się powoli wzdłuż brzegu. – Nigdy tam nie byłam.
Lyra przez te wszystkie lata nie wiedziała, że ich relacja dla Titusa w którymś momencie przestała być tylko przyjaźnią. Nie zauważyła niczego, a może po prostu nie chciała zauważyć? Wolałaby nie wiedzieć, była przecież mężatką, jej miejsce było u boku męża i nie mogła podarować Titusowi nic więcej niż tylko przyjaźń. Nie chciała też go w żaden sposób ranić, więc to wszystko było bardzo niezręczne i dziwaczne.
- Wszystko – zgodziła się. Bo w jej przypadku w istocie tak było, chociaż w zasadzie życie każdego w mniejszym lub większym stopniu się zmieniało, dlatego tak trudno było podtrzymywać szkolne przyjaźnie. – Więc co planujesz, kiedy już znudzi cię praca w cukierni? Masz jakiś konkretny pomysł, czy wciąż czekasz na coś, co cię zaintryguje?
Trudno było jej sobie wyobrazić Bertiego w jakiejś statecznej, drętwej pracy. Gdyby powiedział, że chce pracować w ministerstwie, pewnie spojrzałaby na niego, jakby właśnie spadł z księżyca. Był osobą, która lubiła szukać nowych wrażeń i być w ruchu, więc podejrzewała, że prędzej czy później wymyśli coś szalonego, czym zapewne zadziwi grono swoich znajomych.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   10.02.17 12:07

Skinął głową, kiedy Lyra powiedziała o swoim lęku. Tak, teraz rozumiał czym kierował się Glaucus mówiąc, że jej nie zabierze. Na morzu może zrobić się niebezpiecznie, a opiekowanie się przerażoną dziewczyną w czasie sztormu to najpewniej tylko dodatkowe utrudnienie. A gdyby do tego znalazła się poza wodą? Nie chciał sobie tego wyobrażać, nie było sensu nadmiernie o tym myśleć. Nie znał się na żeglarstwie, ale w tej chwili uznał decyzję Traversa za bardzo sensowną. Pewnie najpierw pomoże żonie przezwyciężyć lęk.
- Też racja. Choć w sumie mamy po prostu innego typu ograniczenia. - Lyrę ograniczał głównie lęk, niewątpliwie mąż zabrałby ją gdzie tylko by zechciała. Bo i dlaczego nie? Jego ograniczały głównie fundusze. I choć tanie podróże to jego specjalność, dom się sam nie utrzyma, a niestety od czasu do czasu nawet Bertie Bott musi myśleć rozważnie i brać pod uwagę tak przyziemne rzeczy, jak "jeśli rzucę pracę i wyruszę w świat na długo, po powrocie będę tonął w długach dziesięć razy mocniej, jeśli nie stracę domu". Nie, lepiej jeszcze trochę poodkładać. I nie rzucać pracy, Cynthia na pewno zgodzi się na dłuższy urlop!
- Też jeszcze nie byłem. To mała, bardzo mała wyspa. Jedno miasteczko i zamek. Odpływ odsłania ścieżkę po której można tam dotrzeć nie mocząc się, przypływ ją zakrywa i znowu wiesz, powstaje kompletnie odcięta wyspa. Jest legenda o tym, że nocą ci ludzie, mieszkańcy wyspy zmieniają się w kamienne posągi. Znaczy w sumie nie legenda, to brzmi jakby było prawdą. Ale no, trudno w to uwierzyć. Przekonam się w każdym razie. Zabieram Judy. - powiedział, uśmiechając się szeroko. To nadal trwało. Jakby dwa lata rozłąki niczego nie zmieniły, po prostu zeszli się jak za każdym innym razem, no może to wszystko wychodziło dość dziwnie i bardzo niezręcznie, ale wyszło, doszło do tego, działo się. A on nadal ją kochał. I ona znów nie umiała od niego uciekać. I po prostu było jak w bajce - ich własnej bajce.
- Nie wiem. Może ruszę dookoła świata. Napisałbym książkę podróżniczą, ale jakoś nie mam talentu i cierpliwości do pisania. Ale może posprowadzam tu jakieś świetne rzeczy z odległych krain i coś z nich wykombinuję? Wiesz, kiedy kończyłem szkołę, wszystko było jednym wielkim trochę strasznym znakiem zapytania. I wszystko nadal nim jest, tylko on mnie już nie przeraża. Co będzie to będzie, jakoś się ułoży. - stwierdził, wzruszając ramionami. Coś zrobi, gdzieś pójdzie, pewnie będzie się przy tym świetnie bawił. A co to będzie? Czas pokaże. Może przez przypadek wrzuci jakieś paskudztwo do kotła z fasolkami i zrobi najbardziej ohydne słodycze świata, które potem wymiesza ze smacznymi, wrzuci je do jednego pudełka szalenie rozbawiony tą niesamowitą puapką i zacznie sprzedawać? Kto wie!





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   10.02.17 21:21

Glaucus z pewnością wiedział, co robi, każąc Lyrze pozostać w domu. Na wyprawie z pewnością miał inne obowiązki i nie miałby czasu zajmować się nią i uspokajać w kryzysowej sytuacji. Dziewczyna spędzała więc ten czas w Norfolk, starając się nie myśleć o samotności i zwyczajnej tęsknocie za małżonkiem, który, miała nadzieję, był już w drodze powrotnej do domu.
W kwestii wypraw z mężem Lyrę rzeczywiście ograniczał lęk. Ale jako zamężna kobieta nieszczególnie mogłaby wybierać się gdzieś daleko sama bez towarzystwa małżonka lub kogoś z rodziny, nawet jeśli teraz już nie musiała przejmować się biedą, i to nie tylko dzięki Traversom. Sama zarabiała coraz więcej na swoich obrazach, więc nie musiała o wszystko prosić męża.
- Brzmi ciekawie! Może kiedyś mi opowiesz, jak tam było i ile prawdy było w tych opowieściach? – zainteresowała się. – I... Więc wróciłeś do Judy? – zapytała jeszcze. – Mam nadzieję, że będziecie się razem dobrze bawić.
Pamiętała pannę Skamander z Hogwartu, parę miesięcy temu napotkała ją też w londyńskim ogrodzie botanicznym. Później jednak już się nie widziały, więc nie miała pojęcia, jak mają się sprawy między nią a Bertiem, a o ile kojarzyła z Hogwartu, ich znajomość była dosyć burzliwa. Nie wiedziała też, co słychać u jej starszego brata, którego poznała pewnego lipcowego dnia, gdy nieoczekiwanie wpadła w tarapaty. Ostatni raz spotkała go w grudniu, jeszcze przed swoim ślubem.
- Zawsze możesz poprosić kogoś, żeby spisał twoje opowieści, kiedy już spełnisz swoje marzenie o takiej wyprawie – powiedziała z uśmiechem. – Och, gdyby tak ktoś wpadł na pomysł, żeby spisać opowieści Glaucusa, to na pewno powstałaby z tego wspaniała historia. Czasami mam wrażenie, że on naprawdę przebył już pół świata, a może nawet i więcej... – Wyprostowała się, tak bardzo dumna ze swojego małżonka! – A jego siostra mówiła mi kiedyś, że zawsze przywoził różne ciekawe rzeczy, więc może znalazłbyś jakieś nowe inspiracje do wypieków? Kto wie, jakie dziwne składniki znają w tych dalekich krajach!
Znowu na niego spojrzała, dłonią bezwiednie bawiąc się swoją obrączką i na chwilę pogrążając się w myślach.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   11.02.17 0:24

- Jeśli tylko będziesz chciała. Jak będzie fajnie, może wyciągniesz tam Glaucusa. - stwierdził. To miejsce wydawało mu się z opisów całkiem romantyczne właśnie przez tę pustkę. Kiedy mieszkańcy wyspy zmieniają się w kamienie i jesteś między nimi kompletnie sam! Do tego woda otacza wyspę, cisza, spokój i tylko dwie osoby. Czy to nie brzmi idealnie? - Mam nadzieję, że to wszystko prawda. No i mogłabyś tam spróbować walczyć z lękami. Wiesz, łagodna plaża, twój mąż zaraz obok i suchy pensjonat, kiedy będziesz miała dość.
Podsumował. Na pytanie o Judy powoli skinął głową. Dużo się działo. Bardzo dużo, aż odetchnął. Ten związek bardzo do niego pasował i chyba tylko on i Jude do końca za nim nadążali.
- Tak. Niedawno. Oczywiście zaczęło się od awantury, ale... tęskniłem. - przyznał. Minęła cała masa czasu, a mimo to jego uczucia względem Judy pozostawały takie same. Musiał spróbować znowu. Nie zamierzał się poddawać, kochał tę dziewczynę i jej temperament. Po prostu ją całą.
Skinął głową na myśl o książce. To jednak nie było dla niego. Pisanie jest dla moli książkowych, on sam lubił książkę od czasu do czasu, ale nie czytał jakoś szczególnie dużo, był na to chyba zbyt ruchliwy. A wychodził z założenia, że kto nie czyta, nie powinien pisać - bo takim osobom zdecydowanie gorzej to wychodzi, prawda? A jego przygody...
- Gdyby ktoś to zrobił, powstałaby niezła komedia. - przyznał, bo i jego podróże nie były szczególnie imponujące, za to często pojawiały się w nim wszelkiej maści śmieszne sytuacje. Na pewno to całkowicie inaczej, niż w wypadku Glaucusa, jego opowieści Bertie chętnie by czytał i wyobrażał sobie wszystkie niesamowite miejsca. Ale no cóż, nie można mieć wszystkiego! Pozostaje mu zazdrościć, bo i w zazdrości nie ma przecież nic złego!
- Brzmi to wszystko jak super plan. Muszę kiedyś poznać twojego męża. Wydaje się świetnym człowiekiem. - przyznał. Chętnie by wysłuchał tych wszystkich morskich opowieści!





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wschodnia Zatoka   11.02.17 16:48

Lyra uśmiechnęła się lekko.
- Pewnie już zna to miejsce, ale... może kiedyś? Nie musimy przecież przez cały czas siedzieć w dworku, zwłaszcza teraz, gdy idzie wiosna i robi się coraz cieplej. – Szkoda było marnować tak piękną porę roku. Lyra zawsze uwielbiała wiosnę za ciepłe, ale jeszcze niegorące dni, naturę budzącą się do życia i dużą ilość pięknych widoków godnych uwiecznienia na płótnie lub w szkicowniku.
Lyrę ominął ten etap życia. Nigdy nie zaznała takich młodzieńczych miłostek i szkolnych związków. Była na tyle ślepa, że nie zauważyła, że to Titus zaczął czuć coś do niej. Zanim zdążyła pierwszy raz w życiu poznać smak uczuć, przyszła dorosłość, a wraz z nią zaręczyny i małżeństwo. Jednak czy tęskniła za tym, czego została pozbawiona? Chyba już nie, bo gdy tylko myślała o mężu, jej serce zaczynało bić szybciej, a myśli uciekały do niego zaskakująco często. I w tym przypadku nie zauważyła, że stał się dla niej kimś więcej niż tylko przyjacielem i że nawet nie próbowała sobie wyobrażać siebie u boku kogoś innego.
- Mam nadzieję że teraz będzie lepiej niż w Hogwarcie. – Ostatecznie oboje byli już dorośli, więc może przestaną się tak często kłócić i wreszcie uda im się zbudować coś bardziej trwałego? Lyrze trudno było sobie wyobrazić związek obfitujący w ciągłe konflikty. Wzdrygnęła się na samą myśl, że jej małżeństwo mogłoby wyglądać w taki sposób. Ciężko byłoby przeżyć razem tyle lat, ciągle się kłócąc, a zdawała sobie sprawę, że w świecie aranżowanych małżeństw takie przypadki się zdarzały. Tym bardziej doceniała fakt istnienia przyjaźni między nią i Glaucusem. Jak dotąd byli zaskakująco zgodni i nie pamiętała, żeby kiedykolwiek doszło między nimi do ostrej wymiany zdań, nie wspominając o rzucaniu przedmiotami czy obrażaniu się na siebie, a o ile jej pamięć nie myliła, Bertie już w Hogwarcie zaznał humorków ze strony Judith.
- Myślę, że byście się polubili. Glaucusa trudno nie lubić. Nawet Titus już zdążył go poznać! Po pamiętnym marcowym meczu quidditcha zaprosiliśmy go do siebie, żeby wspólnie porozmawiać o meczu i rozgrzać się przy kominku po tamtym deszczu – powiedziała, z rozbawieniem wspominając tamten dzień, zaledwie kilka dni przed fatalnym wyznaniem i próbą pocałunku. Ale to był bardzo miły wieczór. Mogli usiąść przy kominku w czwórkę (choć Cressida szybko zasnęła, pozostawiając biednego Titusa sam na sam z przyjaciółką i jej mężem) i porozmawiać o różnych rzeczach.
- Aż się dziwiłam, że ciebie nie było tam wraz z Titusem. Coś cię zatrzymało, czy może miałeś wtedy jakieś inne sprawy? – zapytała po chwili, choć jej spojrzenie znowu pomknęło w kierunku stworzeń co jakiś czas leniwie wynurzających się z wody.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
 

Wschodnia Zatoka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Wschodnia granica Fiore - Wioska Durgvall

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley :: Ogród magizoologiczny-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18