Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Tron księcia

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Tron księcia - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Tron księcia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Tron księcia   Tron księcia - Page 6 I_icon_minitime12.03.16 2:58

First topic message reminder :

Tron księcia

Przy jednym ze strumyków na czerwonej, obitej jedwabiem poduszce, siedzi żaba - ale żaba nie byle jaka, bo żaba nazywana księciem. Żaba na poduszce wygląda zaiste godnie, pręży szyję, kumka bardzo rzadko, a przekrzywiona złota korona zdobiąca jego głowę wydaje mu się wcale nie ciążyć. Zwyczaj zachęca panny do całowania księcia, ponoć pocałunek prawdziwej księżniczki może go odczarować.

Rzut kością: k100 - jeśli wyrzucisz 100, książę zostaje odczarowany, konieczna jest interwencja mistrza gry. Podczas jednej wizyty księcia można ucałować tylko raz - za drugim razem zaczyna uciekać.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Isabelle Carrow
Isabelle Carrow

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : 0
UROKI : 4
ELIKSIRY : 19
LECZENIE : 11
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 xyz

Tron księcia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Tron księcia   Tron księcia - Page 6 I_icon_minitime10.01.20 22:55

-Ja... dziękuję, będę zobowiązana. - zapewniła nieco oficjalnie, ale z łagodną przychylnością. Musiała bardziej uważać na to, co mówi i na co sobie pozwala. Zwykle przeżywała gwałtowne emocje w samotności, ale teraz była matką i w domu ciągle siedziała przy małym Jamesie, a nie chciała aby synek - mimo młodego wieku - widział jej łzy i wyczuwał negatywne emocje. Dlatego, zmęczona nieustanną grą, pozwoliła sobie na rozpacz w ogrodzie magizoologicznym. Co ją opętało! Gdyby spotkała jakąś lady, a nie anonimową malarkę, już dawno zostałaby obiektem plotek.
-Przyjemność jest odwzajemniona. - zapewniła. Choć była nieśmiała i introwertyczna, to Gwen zrobiła na niej całkiem dobre wrażenie, szczególnie że pozwoliła jej wybrnąć z wcześniejszego faux-pas.
Optymistyczne słowa zbyła nieco smutnym uśmiechem, spoglądając na Gwen z życzliwą zazdrością. Tak, przed dziewczynami z... miasta faktycznie było całe życie. Ich możliwości były skromniejsze, ale szersze niż te arystokratek. Nikt nie osądzał ich za błędy ich mężów, za towarzystwo, w jakim się obracają. Na szczęście dla Gwen, Isabelle nie wiedziała o jej mugolskiej krwi, bo sama musiałaby się dwa razy zastanowić nad rozmową z dziewczyną - szczególnie teraz, gdy jej każdy krok miał być w linii polityki Carrowów, gdy musiała od nowa pracować na swój podeptany honor.
Apatia znikła z jej twarzy dopiero wtedy, gdy Gwen wspomniała o żonatym mężczyźnie.
-A więc oni wszyscy tacy są! - zapowietrzyła się Isabelle, tak jakby przykład jakiegoś innego męża miał rozszerzyć podłość Percivala na cały rodzaj męski.
A potem zbladła i zarumieniła się i znowu zbladła. Czy plotki o jej mężu powtarzał nawet plebs? Przygryzła wargę, opuszczając głowę, ale potem podniosła na Gwen badawcze spojrzenie.
-Gdzie... w jakich okolicznościach miała panienka okazję poznać mojego...uhm byłego męża? - spytała, nieudolnie usiłując ukryć gwałtowne emocje.
-Ja... nie wiem nawet jak się z nim skontaktować. - skłamała, bo nikt nie powinien wiedzieć o jej potajemnych rozmowach z Percivalem. -Ale wiem, że jeszcze przed ślubem był zakochany w kimś... niższego stanu, że całe nasze małżeństwo było kłamstwem. - pożaliła się. Skoro Gwen już tyle podsłuchała, to honor Belle nie miał już nic do stracenia.

kłamstwo II




Stal hartuje się w ogniu


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 15
UROKI : 23
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Tron księcia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Tron księcia   Tron księcia - Page 6 I_icon_minitime11.01.20 0:04

Widziała, że jej słowa nie do końca pomogły. Cóż jednak mogła zrobić? Pocieszenie ze strony nieznajomej osoby, która nie miała pojęcia o dokładnej sytuacji, nie mogło przecież nieść dużej mocy. Przynajmniej się starała. To z resztą prędko stało się o wiele mniej istotne, bo Belle, do tej pory raczej spokojna i smutna, natychmiast pobudziła się, gdy Gwen wspomniała o swoim incydencie, a następnie o Percivalu.
Och, na pewno nie wszyscy! Znam paru poczciwych, proszę mi wierzyć! Wielu jest zbyt… prostolinijna na kłamstwa. Właściwie… on… on też mnie nie okłamał. Chyba uznał, że to oczywiste – powiedziała, ze smutkiem czającym się w głosie. – Ale nie było, przynajmniej nie dla mnie. – Westchnęła.
Przygryzła wargi. Czy powinna powiedzieć jej prawdę? Nie była dobra w kłamstwie, ale Isabelle i tak miała już zły humor. Gwen nie chciała być winna zniszczeniu go, zwłaszcza, że o czymś takim Percival sam powinien powiedzieć żonie. Wtedy przecież jeszcze byli razem. W końcu jednak otwarła usta, czując, że nie zdobędzie się na sensownie brzmiące kłamstwo.
Ja… to trochę głupie – przyznała. – Pamięta pani, jak z Hogwartu uciekł Kupidynek? – Podrapała się nerwowo po głowie. – Przypadkiem… uraczył mnie… i Percivala… amortencją. Do niczego między nami nie doszło, przysięgam! Z resztą, okazał się silniejszy ode mnie, chyba pierwszy zorientował się, co się dzieje i po prostu odszedł. Napisałam potem do niego! I zganiłam! Ale… to było w okolicy szczytu… chyba… sama… pani rozumie. A potem w klubie pojedynków… och, byłam wściekła, gdy go tam zobaczyłam! To był mój pierwszy pojedynek, rozłożył mnie na łopatki… Mimo wszystko, w to jest dobry. – Westchnęła, aby po chwili kontynuować: – W każdym razie… potem się posprzeczaliśmy. A potem się przepraszaliśmy. Naprawdę, między nami nic nie ma! To był… dziwny zbieg przypadków. Trochę jak nasze spotkanie.
Miała nadzieję, że Isabelle nie będzie na nią wściekła. W gruncie rzeczy, ani panna Grey, ani Percival nie byli winni temu, że Kupidynek akurat ich wybrał sobie na cel.
Jeśli… to pani pomoże… moja sowa wie, gdzie on mieszka – powiedziała ostrożnie. – Ja nie wiem, ale ona tak. Poza tym… Percival miał się ze mną spotkać na wiosnę. Potrzebuje narysować smoka, a nie widziałam żadnego na żywo. Ilustracje w książkach to nie jest to samo – wyjaśniła. Nie wiedziała, w jaki sposób ta informacja mogłaby pomóc Isabelle, ale może akurat? Może chciałaby mu coś przekazać?
Wzięła głęboki oddech, czując, jak narasta w niej irytacja. Starała się nie dać tego po sobie poznać i zachować spokój, ale przecież dawała temu człowiekowi drugą szansę. Pogodziła się z nim, pewna, że cały październikowy incydent był właśnie incydentem. Wierzyła, że smokolog w gruncie rzeczy kocha żonę. Ze słów lady Carrow wynikało jednak, że było nieco inaczej. To ONA darzyła go uczuciem. On po prostu ją zranił. Już raz jednak osądziła go bezpodstawnie i tym razem nie chciała ryzykować, że czegoś nie dopatrzyła.
Jest… jest pani pewna? – spytała ze zmarszczonymi brwiami. – Już raz… na niego naskoczyłam bez większych podstaw... przynajmniej tak mi się wydawało do cóż, kilku minut temu. Wolałabym tego nie powtarzać – wyjaśniła.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Isabelle Carrow
Isabelle Carrow

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : 0
UROKI : 4
ELIKSIRY : 19
LECZENIE : 11
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 xyz

Tron księcia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Tron księcia   Tron księcia - Page 6 I_icon_minitime11.01.20 1:03

-Widzi panienka?! Oni kłamią, nawet jeśli mówią prawdę! - wtrąciła się Isabelle z roziskrzonymi oczyma. W wyobraźni na moment stanął jej pan Benjamin w stroju drwala - w tym człowieku nie było co prawda podstępu, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni.
-Ha! Robi panienka z siebie ofiarę i przyjmuje czyjąś pomyłkę jako swoją! - wytknęła Gwen, z całą jasnością widząc, że biedna dziewczyna padła ofiarą manipulacji, jak niegdyś ona. -O nie, proszę nie dać nikomu sobie wmawiać, że jest panienka mniej inteligentna i szczera od jakiegoś mężczyzny. Proszę skorzystać ze swobody, jaką daje brak szlacheckich konwenansów i żyć własnym życiem, dla siebie. - niedawne spotkanie z Percivalem, który usiłował zmusić ją do niemożliwego wyboru, którego przecież sam powinien dokonać, utwierdziło ją w tym egoistycznym stanowisku.
Wytrzeszczyła oczy i rozchyliła lekko wargi, słuchając szalonej historii spotkania Gwen z Percym. Normalnie zalałaby ją fala złości i zazdrości - i faktycznie, w jej oczach na moment rozbłysł groźny ogień. Ale potem przypomniała sobie o niedawnych, podłych słowach swojego męża. O tym, że to on w tym wszystkim jest manipulatorem.
Więc zabawia się w Klubie Pojedynków, zamiast ratować świat? - pomyślała z gorzkim przekąsem.
Wzięła głęboki wdech, usiłując się uspokoić - tym bardziej, że Gwen podała jej głowę Percivala prawie na tacy. Co za... szalona, przypadkowa i obiecująca okazja.
Przybrała na twarz wyćwiczoną minę damy w opałach i spojrzała na pannę Grey z opanowanym do perfekcji błagalnym wzrokiem.
-Ja... to... panienka nawet nie wie, jaka to ulga, wiedzieć, że chociaż ktoś może się z nim skontaktować. To... pewnie ryzykowne i szalone, ale nie wiem, gdzie mogłabym go zobaczyć osobiście, a on nie widział przecież nawet własnego dziecka... - pozwoliła sobie uronić jedną łzę, a głos załamał się jej nieznacznie.
-Smoka? - dopytała, usiłując nie okazać ekscytacji. A zatem Percival przebywał tam, gdzie są smoki? To znacznie zawężało dostępne miejsca.
-Jestem zupełnie pewna, powiedział mi o tym sam. Kocha... kocha ją tak bardzo, że nie chciał nawet zdradzić jej nazwiska. Powiedział, że chce się teraz opiekować ją, nie mną. - westchnęła, przeinaczając słowa męża tylko leciutko. Ostatnio zapewniał, że dba o nie obie, ale duma nie pozwoliła jej być tą drugą.




Stal hartuje się w ogniu


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 15
UROKI : 23
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Tron księcia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Tron księcia   Tron księcia - Page 6 I_icon_minitime11.01.20 11:00

Belle, z cichej i smutnej, powoli przemieniała się w żywiołową i gotową do walki o siebie samą kobietę, świadomą tego, kim jest. Gwen, pod jej wpływem, również zaczęła się rozkręcać. W oczach rudowłosej pojawiły się iskierki, świadczące o tym, że i ona złapała się na ognisty nastrój lady Carrow.
O to się proszę nie martwić! – odpowiedziała, mimowolnie uśmiechając się pod nosem. – Niech się tylko pojawi… Obiecuje pani, że nie puszczę go w całości – stwierdziła.
W końcu uroki szły jej coraz lepiej, a odrobina treningu na żywej jednostce jeszcze nikomu nie zaszkodziła! Wyobraziła sobie siebie, rzucającą w Artura Longbottoma piękną i udaną bombardę i zrobiło jej się jakoś tak… lepiej na duchu. Naprawdę mogłaby to zrobić. Być może potem trafiłaby do Tower za atak na aurorze, ale zdecydowanie, byłoby warto. Z resztą, jako artystka nie musiała mieć zupełnie czystej karty, a ten człowiek zdecydowanie zasłużył sobie na takie traktowanie. Tak samo, jak Percival. Gwen nie miała najmniejszego zamiaru ukrywać czegokolwiek o tym mężczyźnie. Skoro zaczęła, była gotowa powiedzieć Isabelle wszystko, co wiedziała.
Nie widział własnego dziecka? – spytała, już wyraźnie zdenerwowana. – Taki z niego ojciec! Pani Carrow, jeśli sam nie chciał do tej pory to myślę, że nie powinna mu go pani pokazywać! Niech dziecko samo zdecyduje, czy chce znać swojego ojca, który zachowywał się w t a k i sposób!
Gdy syn Isabelle dorośnie, ta straci nad nim kontrolę. Na razie jednak mogła go chronić przed zgubnym wpływem jego ojca. Być może, chowając się pod czujnym okiem lady Carrow, wyrośnie na porządnego mężczyznę, w przeciwieństwie do Percivala.
Och, jeśli tak to…! Wie pani co? Powinna pani pójść ze mną! Do tych smoków! Ja… ja nic mu o tym nie napiszę i razem na pewno sobie z nim poradzimy! Nikt nie powinien w ten sposób traktować kobiet i szanowny pan Blake musi się o tym nauczyć! – Czy Belle znała aktualne nazwisko swojego byłego męża? Być może. Gwen poznała je dzięki klubowi pojedynków, gdy dostała rozpiskę osób, z którymi ma się mierzyć. – Tylko musimy ustalić jakiś dobry podstęp. Może przydatna byłaby amortencja? Pod jej wpływem zrobi wszystko! Tylko… ostatnio mi nie wyszło, gdy próbowałam ją warzyć – przyznała.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Isabelle Carrow
Isabelle Carrow

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : 0
UROKI : 4
ELIKSIRY : 19
LECZENIE : 11
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 xyz

Tron księcia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Tron księcia   Tron księcia - Page 6 I_icon_minitime13.01.20 21:50

Nie miała nawet pojęcia, że ludzie - Percy, Gwen - widzą w niej ogień i siłę. Od października czuła się ofiarą nieprzewidywalnego losu, chorągiewką miotaną na wietrze w czasie sztormu i burzy.
Zaskoczyła ją za to siła kobiecej solidarności. Nigdy nie spoufalała się z innymi szlachciankami na takie tematy, nie wypadało. Zresztą, niektóre z nich wydawały się o wiele zimniejsze i zarazem bardziej tolerancyjne od uczuciowej Belle. Elise, na przykład, oczekiwała od męża dobrej prezencji i dobrego nazwiska, ani słowem nie wspominając o jego charakterze. Sama Isabelle spodziewała się zaś ataku złości względem kogoś, kto smalił cholewki do Percivala, ale wzmianka o amortencji i o innym zdradzieckim łotrze złagodziła jej irytację. Dzięki solidarności w gniewie i zranieniu, spojrzała na Gwen przychylniej - mile podłechtana zresztą jej szczerym współczuciem.
-Raz spytał o niego... - bąknęła bez przekonania, usiłując stanąć w obronie ojcowskiego instynktu Percivala. -W sumie... może chciałby je spotkać, gdyby mogła wychować je jego nowa kochanka, ale na pewno nie ma zamiaru wracać do nas. - dodała, otrząsając się z sentymentów. Nie mogła przyznać się nikomu do okrutnej propozycji, jaką Percy złożył jej na początku marca (czy może zinterpretowała tą propozycję całkowicie błędnie?), ale wspomnienie jego słów nadal bolało jak posypywanie rany solą.
-Powinnam? Nie... przeszkadzałoby to panience? - upewniła się, z wahaniem wypisanym na twarzy. Nie była pewna, czy mogłaby znaleźć jakiś oficjalny powód do wycieczki do "smoków" (czy chodziło o jakiś rezerwat?) i czy wypadało tam chodzić z prawie nieznajomą artystką. Jak wytłumaczyłaby to rodzinie? Z drugiej strony, lojalna służka Marilla wybawiła ją nie z takich opresji, wliczając w to dwukrotne spotkanie z poszukiwanym zdrajcą. -Gdzie są te "smoki", chodzi o jakiś rezerwat? - upewniła się, usiłując zachować spokój. Dłonie jej zadrżały, oczy rozbłysły. Po raz pierwszy od miesięcy miała szansę otrzymać jakieś konkretne informacje o miejscu pobytu zaginionego męża!
-Amortencja tak działa? - dopytała z chytrym zaskoczeniem. Nigdy nie miała okazji przetestować tego specyfiku, wzdragała się przed tym moralnie. W szkole uczono ją, że amortencja wywołuje pożądanie. Ale... czy miłość może zaślepić na tyle, że człowiek zachowa się jak pod wpływem tymczasowego imperiusa lub Veritaserum?
Wzięła głęboki wdech. To wszystko brzmiało coraz lepiej, coraz bardziej obiecująco.
-Uwarzyłam ostatnio amortencję i udało się. Zachowałam porcję, nie miałam zresztą co z nią zrobić... i mogę uwarzyć więcej. - wyznała, uśmiechając się blado. -Wiem, że nie odzyskam już męża, ale chciałabym...chociaż poznać imię i nazwisko tej, dla której mnie zostawił, którą kochał jeszcze przed naszym ślubem. Niewiedza boli jeszcze bardziej niż gorzka świadomość, że byłam dla niego tę gorszą. - wyznała ściszonym głosem, spuszczając głowę.




Stal hartuje się w ogniu


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 15
UROKI : 23
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Tron księcia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Tron księcia   Tron księcia - Page 6 I_icon_minitime14.01.20 11:41

Panna Grey może i nie miała finansów godnych szlachcianki, ale w przeciwieństwie do wysoko urodzinach kobiet, nie musiała przy tym aż tak skupiać się na konwenansach. Nie wyobrażała sobie samej siebie w arystokrackiej roli. Za bardzo zależało jej na własnej wolności. Gdyby ktoś teraz spróbował ją ograniczać, prawdopodobnie czułaby się po prostu źle we własnej skórze. Nie bez powodu opuściła matkę, zostawiając ją we Francji. Tam mówiliby jej, jak ma żyć, za kogo ma wyjść i czym ma się zajmować, a to dla młodej artystki byłoby nie do zniesienia. Szczególnie, że mając mugolskiego męża, wybranego przez ojczyma, miałaby ograniczone możliwości rozwijania magicznego potencjału.
Isabelle Carrow była jedną z niewielu arystokratek, które Gwen miała okazję spotkać, jednak młoda matka wydawała się rudowłosej bardzo naturalna i zwyczajna w dobrym tego słowa znaczeniu. Dziewczyna do dziś wspominała czasem spotkanie z Elise: nigdy nie poznała jej imienia, ale dziewczę było wyraźnie skrzywdzone w trakcie wychowania przez rodziców. Tak bardzo zamkniętego umysłu malarka nie spotkała ani wcześniej, ani później i miała nadzieję, że ten stan rzeczy się utrzyma.
To naprawdę okrutne – powiedziała, marszcząc brwi. – Na Merlina, ja go naprawdę zaczynałam mieć za porządnego człowieka! Ta biedna kobieta musi być przez niego omamiona! Pewnie kłamie jej, że jest kimś innym! – stwierdziła z rosnącą pewnością.
Była przekonana, że ktoś taki jak były lord Nott może zwodzić biedne panny na manowce. Przecież list od niego był tak dobrze napisany! Sama nie była pewna, czy nie udałoby mu się jej przekonać do każdej swojej racji, gdyby zaczął do niej pisać piękne listy. Gwen wydawało się więc, że jeśli ktoś tu jest winny to tylko Percival. Nie Isabelle, nie jakakolwiek jego kochanka: one były tylko ofiarami przebiegłego mężczyzny, po trupach dążącego do swoich miłosnych celów, które następnie pewnie planował porzucić.
Nie, oczywiście, że nie! – zapewniła. – Tak, pisał o jakimś rezerwacie… chyba Peak District? – Podrapała się po głowie, próbując przywołać znaną tylko z listu nazwę.
Nie miała pojęcia, do jakiego stopnia Percy ukrywa się przed Isabelle, ani też nie wiedziała, z jakich dokładnie powodów. Być może powinna trzymać język za zębami, ale nikt nigdy nie wyjaśnił jej, w jakiej dokładnie Blake znajduje się sytuacji. Nie mając więc pełnego oglądu na sprawę, była gotowa powiedzieć i zrobić wszystko, aby lady Carrow mogła zawalczyć o należną jej sprawiedliwość.
Chyba… chyba tak, przynajmniej trochę. Jeśli druga osoba jest obsesyjnie zakochana… łatwo nią manipulować, nie sądzi pani? Przynajmniej dopóki eliksir działa – wyjaśniła. – Kilka razy byłam pod jego wpływem i chociaż… chociaż nie wiem, jak zareagowałaby inna osoba, to wiem, że sama zrobiłabym wszystko, o co druga osoba by mnie poprosiła.
Nawet skoczyłaby z mostu. Byleby zadowolić drugą osobę.
Może w ten sposób udałoby się to z niego wyciągnąć. – Zamyśliła się na chwilę. – Tylko nie jestem pewna, jak mogłybyśmy mu to podać… tak, by nie uznał, że to podejrzane. Jeśli panią przyprowadzę do Peak District, to zakładając, że nie zostałybyśmy od razu z niego wydalone, na pewno byłby podejrzliwy. A ze mnie okropny kłamca, mogłabym nas od razu wsypać. – Skrzywiła się. W takich nerwach na pewno nie zachowywałaby się jak rasowy szpieg. – I nie wiem, czy powinnyśmy tu o tym rozmawiać... Jeszcze ktoś nas podsłucha – zauważyła rozsądnie.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Isabelle Carrow
Isabelle Carrow

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : 0
UROKI : 4
ELIKSIRY : 19
LECZENIE : 11
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 xyz

Tron księcia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Tron księcia   Tron księcia - Page 6 I_icon_minitime19.01.20 9:25

Rozchyliła lekko usteczka, wpatrując się w Gwen z mieszaniną zdziwienia, fascynacji i smutku. Już po raz kolejny panna Grey zwróciła uwagę na coś, o czym Belle wcześniej nie pomyślała, poszerzając jej perspektywy. Najpierw amortencja, teraz... to nowe spojrzenie na kochankę Percivala...
Isabelle pokręciła z niedowierzaniem głową. Nie mogła, nie chciała uwierzyć w taką możliwość. Musiałaby wtedy zobaczyć w tamtej kobiecie ofiarę, człowieka - a współczucie musiałoby zgasić jej palącą nienawiść.
-Obawiam się, że to raczej ona go omamiła! Przyznał, że zna ją dłużej niż mnie, że kochał ją już wcześniej... musiała podstępnie wrócić do jego życia, musiała przecież o mnie wiedzieć... nasz ślub był nawet opisany w "Czarownicy"! - westchnęła ciężko, krzyżując ramiona na piersiach i zamykając się na jakiekolwiek pozytywne myśli o tamtej mugolskiej ladacznicy.
-Peak District? - powtórzyła, spoglądając na Gwen z rosnącą wdzięcznością. Nie mogła pohamować bladego, nieco obłąkańczego uśmiechu. -To rezerwat Greengrassów, to by się zgadzało... - ich poglądy też były teraz promugolskie, a Percy nie mógłby przecież znaleźć schronienia u Rosierów, u ich konkurencji. Zarumieniła się lekko, rozważając różne opcje. Mogła wysłać mu wyjca, ośmieszyć go przed wszystkimi współpracownikami i prowadzącymi rezerwat lordami! Ale wtedy udałby się gdzie indziej, spaliłaby więc za sobą mosty. Nie, musi milczeć - pomysł z amortencją był zbyt kuszący. A panna Grey była jedyną rozsądną możliwością, prezentem od zaklętego w żabę księcia.
-Gdybym mogła się tam z panienką udać, byłabym niezmiernie zobowiązana. - zaproponowała na jednym wydechu. Była gotowa nawet zapłacić, każdą cenę!
Wolała nie słuchać o nieco żenujących przygodach Gwen z amortencją - nie była pewna, czy współczuć dziewczynie, czy się zgorszyć - ale na szczęście malarka sama zmieniła temat na bardziej praktyczne sprawy.
-Pomyślę o tym! Ja... dość dobrze utrzymuję pokerową twarz w sytuacjach stresu, mogłabym podać amortencję. Można też wlać ją do jego napoju, tak by nie zauważył, albo do uprzednio przygotowanego napoju... - zaproponowała ściszonym głosem. -Czy mogę wysłać panience sowę, bardzo dyskretnie? - poprosiła, licząc na umiejętności własnej sowy w dostarczeniu listów bezpośrednio do adresata. Gdy już poznała adres Gwen, podziękowała jej chyba aż nazbyt wylewnie i przeprosiła, mówiąc, że musi dołączyć do kuzynek aby nie wzbudzać podejrzeń. Z dalszej wizyty w ogrodzie magizoologicznym i paplaniny młodych lady Carrow nie pamiętała już nic, zbyt zaprzątnięta ekscytującymi informacjami i planami.

/zt :pwease:




Stal hartuje się w ogniu


Powrót do góry Go down
 

Tron księcia

Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley :: Ogród magizoologiczny-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20