Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Polana huhapaków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Polana huhapaków   12.03.16 17:37

Polana huhapaków

Huhapaki to stworzenia przywiezione z Islandii. Ich wygląd może nie powala urodą na kolana, ale usposobienie tych niesamowitych stworzeń ujmie każdego. Są one zwierzętami inteligentnymi, rozumieją ludzką mowę, stąd łatwo można je urazić, same jednak nie opanowały umiejętności wysławiania się, komunikują się więc ze światem seriami pomrukiwań, w których bez trudu da się wyczytać emocje huhapaka. Większość dnia spędzają na zabawie. Ich ulubioną rozrywką jest walka na błotne kule, którymi obrzucają także zwiedzających, decydujących się wkroczyć na ich terytorium. Nie ma w tym jednak złośliwości czy złych intencji. Huhapaki są również wrażliwie na niewieście piękno. Czasami więc zamiast oddawać się tradycyjnej błotnej rozrywce, zrywają kwiaty, wręczając je nieśmiało kobiecie, która najbardziej im się spodobała.
Ich polana w znacznej mierze pokryta jest błotem. Prowadzi przez nie jednak sieć ścieżek porośniętych przez piękne kwiaty i zieloną trawę, co umożliwia przejście na drugą stronę bez brudzenia sobie butów. O ile oczywiście uniknie się błotnych pocisków.


Powrót do góry Go down
Caroline Pouget
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t2077-caroline-pouget http://morsmordre.forumpolish.com/t2112-ombre#31676 http://morsmordre.forumpolish.com/t2111-dama-karo http://morsmordre.forumpolish.com/f214-st-martin-s-lane-16-7 http://morsmordre.forumpolish.com/t2159-wspominki-karolinki#32641
auror
24
Czysta
Panna
I had some dreams they were clouds in my coffee
Clouds in my coffee, and...
11
8
1
0
2
0
0
3
Czarodziej
oh oui!

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   23.03.16 20:18

Caro ciągle nie mogła odzyskać dobrego humoru. Ta sprawa z siostrą zdecydowanie za bardzo jej ciążyła. Nie wiedziała co ma o tym wszystkim sądzić. Urodziła się - została oddzielona od niej na prawie dwadzieścia pięć tat, nie chciała jej spotykać - przypadkiem ją spotkała, zechciała się z nią bliżej poznać - została odrzucona, chciała odpuścić - Roger namówił ją do próby ponownego nawiązania kontaktu. Nie miała szczęścia do Bellony. Za każdym razem życie sprawiało, że znowu coś musiało się w tej sprawie zmienić, a gdy dostosowywała się wreszcie do okoliczności, one całkowicie się zmieniały. To było frustrujące, ale Caro nie miała już siły na denerwowanie się tymi wszystkimi sytuacjami. Była smutna, bo chyba jednak chciała mieć siostrę. Ciekawe jak to jest... Znała to zjawisko jedynie z obserwacji i świetnie zdawała sobie sprawę, że nigdy tak naprawdę nie dowie się prawdy, póki nie będzie miała własnej. Czy to brzmi egoistycznie? Tylko że dziewczynie wcale nie chodziło o to, żeby sobie zobaczyć jak to jest. Po prostu od czasu, gdy po raz pierwszy spotkała Bellonę, poczuła coś w rodzaju potrzeby stworzenia z nią jakiejś relacji, a przynajmniej poznania bliźniaczki, żeby nie była największą zagadką jej życia. Gdy jeszcze nie dopuszczała do siebie tej myśli tak do końca, nie obchodziła ją jakaś córka Greybacków. Kiedy jednak ją spotkała, wszystkie te emocjonalne bariery pękły.
W chwili, gdy Maisie zaproponowała jej spacer, nie miała najmniejszej ochoty na opuszczanie swojego bezpiecznego mieszkanka. Nie dała się jednak długo prosić. Bardzo lubiła siostrę swojego przyjaciela, a zwiedzanie ogrodu magizoologicznego nie było takim złym pomysłem. To jej pewnie dobrze zrobi. Zarówno przewietrzenie głowy jak i rozmowa z koleżanką. Włożyła więc swój beżowy płaszcz i dała się porwać na długi spacer.
Tak naprawdę w w tym miejscu Caro była może raz i bardzo jej się podobało, dlatego chętnie zgodziła się znów je odwiedzić. Tym razem pogoda była typowo jesienna, więc ludzi było znacznie mniej, co akurat bardzo jej pasowało. Przechodziły właśnie przez polanę huhapaków. Caro lubiła te stworzonka. Były bardzo urocze. Liczyła się z tym, że zaraz oberwie błotną kulką, ale jakoś nie czuła przez to strachu. Dzisiaj wyjątkowo nie zależało jej na tym, żeby przejść przez polanę bez szwanku. Pewnie nawet by się roześmiała, gdyby jakiś huhapak ubrudził jej plecy. Zwyczajnie potrzebowała się roześmiać i każda okazja była dobra.
- Wiesz, że dwa dni temu miałam okazję poznać Alice? - zagadała, gdy na dłuższą chwilę zrobiło się cicho. Caro nie chciała dawać sobie okazji do smutnych rozmyślań, a brak tematu do rozmowy mógłby właśnie taką okazją być.


Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
wytwórca i znawca różdżek
32
Szlachetna
Kawaler


when under ether
the mind comes alive


14
15
0
0
0
2
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   02.02.17 0:47

19 kwietnia
Nie musiał długo się zastanawiać, kiedy wysyłał wujowi list, w którym deklarował swoje towarzystwo w dniu urodzin młodszej pociechy Ollivanderów. Kwiecień był dosyć ciężkim miesiącem, a dzień narodzin Kyry niemalże pokrywał się z rocznicą śmierci Ophelii. Różnicą były marne trzy dni - im bliżej nieszczęśliwej daty sięgały wykreślone z kalendarza cyfry, tym większa tęsknota dręczyła całą gromadkę stacjonującą w Silverdale. Ulysses nie mógł więc nic poradzić na wspomnienia spacerów po lasach i łąkach, podczas których zaznajamiał młodszą siostrę z przeróżnymi okazami roślin oraz zwierząt, wysłuchując jej barwnych historii. Choć chorowita, zawsze chętnie pokonywała duże dystanse, nie zważając na zadyszki i zarośla. Ciągnęło ją do przygód, miejsc, ciekawostek. Taka była też Kyra.
Za cel ich urodzinowej podróży Ollivander obrał ogród magizoologiczny, trzymając informację w tajemnicy, dopóki nie znaleźli się na miejscu. Mieli tu sporo ciekawych zakątków, ale najpierw skierowali kroki (Kyra drobne, Ulysses w porównaniu do niej ogromne) na polanę huhapaków. Wkroczyli na nią w zjawiskowy sposób, krokiem prawie tanecznym, przynajmniej w przypadku dziewczynki, którą kuzyn obrócił kilkukrotnie, wodząc za drobną łapkę, aby na koniec obdarzyć ją dwoma krótkimi sylabami, żeby mogła zobaczyć, gdzie się znaleźli, choć prawdopodobnie jej świat lekko wirował.
- Tada - nie bądźmy pesymistami, w tonie Ulka przebrzmiewała minimalnie wesoła nuta, która nadała temu basowemu burknięciu szczyptę teatralnego uroku, odpowiednią na siódme urodziny. Nie pamiętał własnych, ale nie miało to znaczenia. Dzisiejsze miał zorganizować Titus, Ulysses za to umożliwiał mu zrobienie niespodzianki, zajmując się jego młodszą siostrą. Podczas gdy oni odwiedzali ogród magizoologiczny, w Lancaster wszystko było szykowane do powrotu małej lady, goście mieli niedługo pojawiać się w rodowej posiadłości, on miał tylko dopilnować, by pociecha dobrze się bawiła i dotarła na przyjęcie w dobrym humorze oraz cała i zdrowa. Czekał więc na reakcję dziewczynki, nie wiedząc, czego dokładnie się spodziewać.[bylobrzydkobedzieladnie]




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek


Ostatnio zmieniony przez Ulysses Ollivander dnia 15.08.17 22:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Kyra Ollivander
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4133-kyra-ollivander https://www.morsmordre.net/t5612-kubus#131323 https://www.morsmordre.net/t4150-ciocie-i-wujkowie-malej-roszpunki#82853 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4161-kyra-ollivander#83229
Zawracacz głowy i siostra na pełen etat
8
Szlachetna
Panna
Titooo! Chodź ze mną na ciastkaaa!
0
0
0
0
0
0
5
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   02.02.17 16:57

Co prawda główne przyjęcie miało odbyć się nieco później w rezydencji Ollivanderów, w Lancaster Castle, nic jednak nie stało na przeszkodzie, by wcześniej porwać solenizantkę na pewien czas z domu. Tym bardziej jeśli sama była na to porwanie taka chętna! Kiedy tylko Ulysses zjawił się w drzwiach, dziewczynka niemal skoczyła mu na szyję... albo raczej skoczyłaby, gdyby była odpowiednio wysoka.
Młoda dusza nie była świadoma, jak ponurym okresem były dla jej kuzyna okolice kwietnia. Swoją kuzynkę, jego siostrę pamiętała wyjątkowo słabo - ale nic w tym dziwnego skoro w chwili jej odejścia, Kyra miała zaledwie pięć lat! Dla samej dziewczynki był to okres do radości. W końcu miała urodziny! Ale na twarzy Ulyssesa nie malował się taki uśmiech, jaki by sobie życzyła tam oglądać - a jaki często widziała u Titusa - dlatego Kyra postanowiła być podwójnie radosna. Wszystko to w nadziei, że nieco bardziej rozjaśni oblicze starszego Ollivandera. Jej tańce-wywijańce należały między innymi do tych starań! Skupiła się na tym tak bardzo, że przez chwilę nawet zapomniała o swoim podekscytowaniu faktem, że szli w jakieś nieznane miejsce, które było przecież niespodzianką!
- Dwa jelonki, dwa jelonki, skaczą sobie koło łąki - nuciła wymyśloną naprędce rymowankę. Ścisnęła mocniej dłoń kuzyna, kiedy oznajmił jej, że dotarli na miejsce. Spojrzała nieco zaskoczona po błotnistym polu, poprzecinanym siatką wydeptanych ścieżek, porośniętych kwiatami. Jej twarz jednak zaraz ponownie rozjaśniła się, kiedy zobaczyła taplające się w ziemi stworzenia.
- Co to jest? Uly, co to za zwierzaczki? One są takie... brzydkokochane! - zawołała potrząsając jego ręką.


Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
wytwórca i znawca różdżek
32
Szlachetna
Kawaler


when under ether
the mind comes alive


14
15
0
0
0
2
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   03.02.17 0:13

Uśmiech Ulyssesa taki już po prostu był - nie zdradzał zbyt wielu emocji, z przyzwyczajenia trzymany na uwięzi - było to zresztą bardzo typowe dla osób o szlachetnym pochodzeniu. Opanowanie, którym się wykazywał, często mogło wydawać się wręcz nienaturalne, ale im dłużej się go znało, tym bardziej przywykało się do jego zachowań, również do powściągliwości i częstych kpin, rzucanych mimochodem, niejasnych i kąśliwych uwag. Tym bardziej, jeśli należało się do szlacheckiego środowiska, z którego z pewnością je wyniósł, kierując swój wizerunek bardziej w stronę starszego mędrca ze wcześniejszych gałęzi rodu, niż młodego paniczyka, obrastającego w piórka. Choć w oczach odbijał mu się temperament i to właśnie tam najprędzej dało się doszukać wiarygodnych emocji. Co nie zmieniało faktu, że Kyra była na takie zawiłości zbyt młoda i zbyt szczera - dlatego dla niej liczył się uśmiech. I taki też otrzymała, nawet nieco cieplejszy i łagodniejszy niż zazwyczaj - zapewne przez jej własną aurę, przy dzieciach potrafił też spuszczać nieco z tonu, jeśli uznawał, że są wystarczająco grzeczne. Był wywołany słowami kruszyny, na które przyłożył palca do ust, kucając obok niej. Krótkie shh wymownie zaszumiało, zanim odpowiedział.
- Uważaj, rozumieją co mówimy, więc lepiej ich nie obrażać, nie chcemy przecież sprawiać nikomu przykrości. Da się z nimi porozumieć. To huhapaki. Titus ci o nich nie opowiadał? Są dosyć towarzyskie, ale uwielbiają obrzucać się błotem - dopowiedział, wskazując jej parę stworzeń, która w oddawała się właśnie tej zabawie, w sporym oddaleniu od Ollivanderów. Mężczyzna podniósł się z kucek, wciąż trzymając kuzynkę za rękę, ale ruszył już do przodu wolnym krokiem, aby zbliżyć się do jednej z ukwieconych ścieżek - pogoda sprzyjała i słońce lekko przygrzewało, a huhapaki grzały się w jego promieniach. Mogli się z nimi nieco pobawić, ale Ulysses był świadomy, że dziewczynka nie powinna zbytnio się przemęczać - zupełnie jak Ophelia, choć cierpiały na inne choroby. W ich rodzinie genetyczne przypadłości dopadały podejrzanie wiele osób, nad czym wciąż ubolewał.[bylobrzydkobedzieladnie]




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek


Ostatnio zmieniony przez Ulysses Ollivander dnia 15.08.17 22:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Kyra Ollivander
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4133-kyra-ollivander https://www.morsmordre.net/t5612-kubus#131323 https://www.morsmordre.net/t4150-ciocie-i-wujkowie-malej-roszpunki#82853 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4161-kyra-ollivander#83229
Zawracacz głowy i siostra na pełen etat
8
Szlachetna
Panna
Titooo! Chodź ze mną na ciastkaaa!
0
0
0
0
0
0
5
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   03.02.17 16:49

Tak, Kyra była zdecydowanie za młoda by pojąć takie sprawy. Również by dostrzec pewne sygnały. Na pewno nauczy się widzieć to wszystko kiedy będzie starsza. Będzie wtedy też zdecydowanie lepszą rozmówczynią, z którą można się będzie podzielić troskami i zmartwieniami. Póki co jednak pozostawała małym kłębkiem energii i radości, który to chciał się dzielić z innymi wszystkim co pozytywne.
A kiedy kuzyn nakazał jej być cicho, dziewczynka szybko zasłoniła sobie wolną dłonią buzię, zupełnie jakby bała się, że coś jej może z niej wypaść. Wytężyła wzrok, by spróbować dostrzec szczegóły wyglądu stworków w oddali. Potem przeniosła spojrzenie na twarz Ulyssesa, kiedy ruszyli ścieżką.
- Opowiadał, ale zapomniałam! - powiedziała z powagą. Cóż, nie od razu poznała zwierzątka taplające się w błocie z dala od nich, poza tym słyszała o nich dość dawno! No i jeszcze nigdy nie widziała ich na własne oczy. Zawsze tylko na zdjęciach. Raźno ruszyła za kuzynem, z fascynacją obserwując śmieszne stworki. One naprawdę były brzydkokochane! No bo były takie brzydkie... brzydkie, brzydkie, że aż kochane!
- One naprawdę nas rozumieją? To czemu nie odpowiedzą?


Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
wytwórca i znawca różdżek
32
Szlachetna
Kawaler


when under ether
the mind comes alive


14
15
0
0
0
2
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   04.02.17 15:00

Mijali packi przecinające nierównomiernie ścieżki i ich okolice, kiedy zbliżali się stopniowo do huhapaków. Wyglądało na to, że lubiły wysyłać błotne pociski nawet na spore odległości. Na ten moment nie wcieliły jeszcze Ollivanderów do swojej chaotycznej gry, ale pewnie była to kwestia czasu - teraz zostawały po prostu zbyt zainteresowane swoim towarzystwem i nie zdążyły zwrócić uwagi na resztę obecnych. Wzruszył wymownie ramionami, odpowiadając zaraz na pytanie Kyry.
- Skąd wiesz, że nie odpowiedzą? - odrzekł sprytnie, przyglądając się dziewczynce, kiedy przechylił głowę. - Chyba musisz się przekonać. Zapytać je - zasugerował, a okazja ku temu była już tuż-tuż, tak jak i same huhapaki. Stworzenia odpowiadały na swój własny sposób, ale czasami dało się zrozumieć ogólny sens tego, co chciały przekazać w swoich chrząknięciach. Z tego, co zauważył, dzieciom było zrozumieć je o wiele prościej, choć może była to kwestia tego, że wiele potrafiły sobie dopowiedzieć i uzupełnić, nawet jeśli nie dostawały jednoznacznej i konkretnej odpowiedzi. Umiejętność ta zanikała z czasem, opuszczając dziecięce serca w miarę dorastania, podobnie do bujnej wyobraźni. Przerzedzała się nieco i blakła, pozostawiając po sobie tylko wspomnienia dawnych kolorów - choć niektórym udawało się zamrozić ten proces i korzystać z niej nawet po upływie wielu lat. Ulysses raczej nie należał do tej grupy, bliżej mu było do realistów, choć przy dzieciach kurz nieco odsłaniał dawny urok.
Znaleźli się już wystarczająco blisko, aby stwierdzić, że weszli na istne pole walki. Ulysses uchylił się - widząc jak jeden z delikwentów mierzy w niego pokaźną kulą - pierwszego ataku unikając nawet sprawnie, kiedy kucnął obok swojej towarzyszki. Uff, było blisko!
- Na Rowenę! - burknął teatralnie pod nosem. - Chyba jesteśmy na froncie. Jesteś mniejsza, łatwiej będzie ci unikać brei, dlatego powinnaś dowodzić - ocenił, kiwając głową w taktycznym zamyśleniu. - Jaka jest twoja strategia, lady Ollivander? - zapytał ze śmiertelną powagą, w napięciu wyczekując decyzji dowódcy ich małego, magicznego zastępu. Kolejne pociski już leciały w ich stronę, dlatego powinna działać szybko!

Rzut k3 na błotne packi! Można wykorzystywać w dowolnym momencie rozgrywki i dowolnie modyfikować!
1 - jedna z postaci (można sobie wybrać, która) obrywa błotną kulą, trzeba dopracować uniki.
2 - było blisko, ale za daleko! Ollivanderowie są wciąż czyści i piękni.
3 - błoto rozpryskuje się pod stopami, ale zawsze mogło być gorzej. [bylobrzydkobedzieladnie]




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek


Ostatnio zmieniony przez Ulysses Ollivander dnia 26.01.18 23:03, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   04.02.17 15:00

The member 'Ulysses Ollivander' has done the following action : rzut kością


'k3' : 2


Powrót do góry Go down
Kyra Ollivander
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4133-kyra-ollivander https://www.morsmordre.net/t5612-kubus#131323 https://www.morsmordre.net/t4150-ciocie-i-wujkowie-malej-roszpunki#82853 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4161-kyra-ollivander#83229
Zawracacz głowy i siostra na pełen etat
8
Szlachetna
Panna
Titooo! Chodź ze mną na ciastkaaa!
0
0
0
0
0
0
5
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   05.02.17 23:32

- Zapytać? Ale w sumie nie wiem o co miałabym je pytać... może o ich ulubiony obiad?
Kyra sama przekręciła głowę, zerkając na kuzyna. Przez kilka chwil była zdecydowana w jednej chwili odwrócić się i pobiec do huhapaków by zadać im właśnie takie pytanie, jednak przeszło jej również przez myśl, że to by było niegrzeczne. Zupełnie nie przejęła się faktem, że na pewno wyglądała by śmiesznie, przecinając ten dystans pomiędzy ich dwójką i miejscem w którym urzędowały huhapaki. Ani tym, że z pewnością cała by się pobrudziła - bo przecież nie bez powodu kuzyn ją tutaj przyprowadził!
Wydała z siebie cichy okrzyk, kiedy śmignęła ku nim błotnista kula, ale Ulysses sprawnie się przed nią uchronił. No, wiedziała, że wezmą udział w zabawie!
- Ja będę dowodzić? ... Ekhm, to znaczy, oczywiście że ja! - na początku była nieco zaskoczona. Mama i tata na pewno nigdy by jej nie pozwolili obrzucać się błotem z jakimiś magicznymi stworzeniami! Zaraz jednak dziecięca żądza przygód zwyciężyła, przejmując kontrolę. Kyra schyliła się po nieco błota i posłała Ulyssesowi cwany uśmiech. - Trzeba atakować! To nasza jedyna szansa, bo tu nie mamy sie za czym schować!
Zaraz też zamachnęła się i cisnęła swoją błotnistą breją, zaraz schylając się po więcej. Pierwsze pociski huhapaków może i ich nie trafiły, ale stworzenia już szykowały sie do kolejnej salwy!

Pierwsza kostka - skuteczność ataku Kyry, druga - na skuteczność drugiego ataku huhapaków. Wyniki według tego samego Ulciowego wzoru iksde


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   05.02.17 23:32

The member 'Kyra Ollivander' has done the following action : rzut kością


'k3' : 1, 3


Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
wytwórca i znawca różdżek
32
Szlachetna
Kawaler


when under ether
the mind comes alive


14
15
0
0
0
2
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   06.02.17 21:44

- Chociażby. Albo jak radzą sobie z gnomami - nie mają od tego skrzatów - przytaknął, podrzucając przy okazji kolejne pytanie, choć nie wątpił, że gdyby Kyra przystanęła na chwilę, aby porozmawiać z huhapakami, miałaby podobnych pytań całe mnóstwo. Młodym zazwyczaj ich nie brakowało, nie krępowali się też z ich bezpośrednim zadawaniem - Ulysses wolał na przykład szukać odpowiedzi samodzielnie, przekopując się przez stosy książek i pergaminów, niż zasięgać czyjejś wiedzy, jeśli nie musiał tego robić, aczkolwiek w dzieciństwie niewiele różnił się od innych chłopców i jeśli coś go interesowało - pytał.
Doskonale zdawał sobie sprawę, że miejsce, a już w szczególności forma zabawy, nie jest w żaden sposób odpowiednia dla szlachcianki. Początkowy plan zakładał zapuszczenie się w nieco inne zakątki ogrodu magizoologicznego, ale praktyka nieco się z planem rozminęła. Był zresztą zdania, że dzieci powinny poznać trochę mniej usztywnionego świata, póki miały na to okazję. Doświadczenia po Ophelii podpowiadały mu, że chętniej przyjmowały takie zabawy niż wyjścia do opery. Nie widział dla siebie wielkiej rozrywki w tych obrzucankach, ale towarzystwo kuzynki wyraźnie rozjaśniało mu dzień. Do tego podejrzewał, że huhapaki w końcu zmienią swoją strategię, ale póki co - trzeba było działać.
- Tak jest - odpowiedział na rozkaz, unosząc różdżkę, aby zaklęciem uformować kulę i posłać ją w kolejne stworzenie. Tak było zgrabniej i szybciej. - Znakomity cel, lady Ollivander! - pochwalił, kiedy jej atak okazał się skuteczny. Moment później packa rozpłaszczyła im się pod stopami, ochlapując nieco błotem, a trawa wokół powoli zaczynała przypominać bardziej miniaturowe bagno. Kiedy Ulysses dostrzegł aż trzy nadlatujące kule, postanowił uchronić ich przed tym marnym losem. - Protego.
Walka trwała dobrą chwilę, ale po pewnym czasie natarcia zelżały, a huhapaki zaczęły gromadzić się przy dwójce już bez zamiaru zmącenia ich nienagannych wizerunków.
- Chłoszczyść - zaklęcie doprowadziło do ich do porządku, przy okazji oczyszczając ścieżkę. - Teraz możesz je pytać o co zechcesz - zasugerował, wskazując głową na dwa najbliższe stworzenia.[bylobrzydkobedzieladnie]




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek


Ostatnio zmieniony przez Ulysses Ollivander dnia 15.08.17 23:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Kyra Ollivander
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4133-kyra-ollivander https://www.morsmordre.net/t5612-kubus#131323 https://www.morsmordre.net/t4150-ciocie-i-wujkowie-malej-roszpunki#82853 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4161-kyra-ollivander#83229
Zawracacz głowy i siostra na pełen etat
8
Szlachetna
Panna
Titooo! Chodź ze mną na ciastkaaa!
0
0
0
0
0
0
5
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   08.02.17 20:01

- Niee, na to pytanie chyba znam odpowiedź. Który gnom chciałby być co chwila obrzucany błotem?
Opera zdecydowanie była słabym pomysłem. Kyra była tam raz czy dwa - ojciec uparł się, że powinna zetknąć się z kulturą. Dziewczynka jednak bardzo szybko zasnęła na siedzeniu. Nie przeszkadzały jej nawet głośne arie divy, stojącej na scenie tuż obok. Kuzyn więc zdecydowanie wybrał dobrze. Mała już snuła sobie rozmyślania na temat tego, jak pochwali się Titusowi, co robiła z Ulyssesem.
- Ej, Uly, oszukujesz! Nie używamy magii! One jej nie używają! Ja jej nie używam! - zawołała, nabierając błota na ręce i zostawiając na ubraniu kuzyna pięknego, ziemistego kleksa.
Co to było za łamanie zasad? Jaka zabawa była w grze, w której jedna ze stron była z góry skazana na porażkę, bo nie potrafiła czarować. Kyra lubiła wygrywać, jak każde dziecko. Ale lubiła również - co już wcale nie takie typowe wśród małoletnich - zabawę sprawiedliwą. Kiedy więc Ulysses ponownie użył zaklęć, tym razem by ich osłonić przed kolejnymi pociskami, Kyra znów uraczyła go błotnistym pociskiem. A masz ty niedobry oszuście!
Po całej tej zabawie, mała wyglądała niemal tak jakby się w tym błocie wytarzała. Jej sukienka, wcześniej bladożółta, miała teraz soczysty brązowy kolor. Fryzura również pozostawała wiele do życzenia, pośród włosów można było zobaczyć grudki ziemi.
Jednak dzięki magii wszystko wkrótce zniknęło - pyk i nie było! No, może Kyra nadal miała nieco rozwianą i poplątaną fryzurę, ale mówi się trudno!
W sumie dobrze, że już kończyli te zabawy, bo Kyra zdążyła się już nieźle zmachać. A to rzucanie błotem w Ulyssesa, a to w huhapaki, a to unikanie wymierzonych w nią ataków. Policzki zaróżowiły jej się z wysiłku ale od razu widać było, jak wielką radość jej to sprawiło. Kiedy natomiast w końcu doszło do spotkania z huhapakami, Kyra pisnęła uradowana i kucnęła, by mieć oczy bardziej na wysokości wzroku stworków.
- Cześć! Co wy jecie na obiad? - zapytała, ale huhapaki zamiast odpowiedzieć wprost na jej pytanie, najpierw wypchnęły ze swojego kręgu jednego z nich. Stworek trzymał w swoich pokracznych łapkach nieco wymięty kwiatek, który dał Kyrze a potem schował się znów w tłumie, najwyraźniej speszony.
- Ojej, Uly, zobacz jaki śliczny!


Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
wytwórca i znawca różdżek
32
Szlachetna
Kawaler


when under ether
the mind comes alive


14
15
0
0
0
2
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   22.02.17 1:33

Pokręcił z niedowierzaniem głową, pokornie dając się wymazać błotem, zanim przystąpił do wyjaśnień - poczekał aż ich mała bitwa dobiegnie końca, huhapaki i Kyra ochłoną. Sabotaż, jawny sabotaż, moi mili, żeby tak w swojej drużynie... Miał zdecydowanie inny pogląd na sprawę zasad tej gry, zupełnie różny od panienki Ollivander! Uśmiechnął się cwaniacko pod nosem (ale tylko troszkę!), kiedy ponownie sprowokował ją do użycia błotnistej packi. Szlachta, nie ma co! Nestora przyprawiliby o natychmiastowy zawał, dlatego całe szczęście, że siedział bezpiecznie i wygodnie w Lancaster Castle, gdzie szykowano przyjęcie urodzinowe młodej damy. Ulysses dyskretnie skontrolował czas, aby nie kazać gościom czekać zbyt długo, ale mieli go jeszcze trochę.
- Lady dowódco! - zasalutował, śmiertelnie poważnym tonem, za chwilę mrużąc oczy aby nadać ich chwilowym rolom jeszcze więcej teatralnej powagi. - Magia wszystkich nas ochroni, dlatego nie wypieramy się jej w chwili zagrożenia, a zasady gry ustala dowódca przed starciem - poinformował, otwartą dłonią wykonując gest w powietrzu, mający wskazać na huhapaki, otaczające ich ze wszystkich stron. - Wróg miał przewagę liczebną, potrzebne były wyjątkowe środki.
Z ulgą pozbył się błota, przy okazji obiecując sobie, że następnym razem wybierze bardziej stonowaną formę rozrywki. Po wysiłku zerkał też na Kyrę uważniej, nie chcąc igrać z serpentyną - szczery uśmiech dziewczynki wynagradzał wszelkie niedogodności, cofał w czasie do weselszych chwil oraz podpowiadał, że było warto.  
- Zachwycający. I chyba nie jedyny - odpowiedział, zerkając przelotnie na kolejne stworzenia, ośmielone gestem pierwszego, które w ślad za nim znosiły dziewczynce kwiatki. Uległy zbiorowej odwadze i opanowały swoje speszenie, odpowiadając nawet na kilka pytań Kyry za pomocą osobliwych pomrukiwań wydawanych w różnych intonacjach - dzięki temu mogła interpretować ich kwestie dosyć dowolnie, ale wciąż były wystarczająco zrozumiałe, aby wychwycić ogólny sens.
- Cóż, czas na nas, musisz rozstać się z adoratorami - poinformował, w planach mając odwiedziny jeszcze jednej części ogrodu magizoologicznego. Był ciekawy, co powie im dziś żabert Albert - czasem dało się z nim nawet pospierać.

Możemy iść do żaberta albo zrobić zt i przyjąć, że tam byliśmy - w zależności od tego jak wolisz i jak stoisz z wątkami!




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek
Powrót do góry Go down
Kyra Ollivander
avatar

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4133-kyra-ollivander https://www.morsmordre.net/t5612-kubus#131323 https://www.morsmordre.net/t4150-ciocie-i-wujkowie-malej-roszpunki#82853 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4161-kyra-ollivander#83229
Zawracacz głowy i siostra na pełen etat
8
Szlachetna
Panna
Titooo! Chodź ze mną na ciastkaaa!
0
0
0
0
0
0
5
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   07.03.17 10:24

Kyra pokręciła głową, słysząc odpowiedź Ulyssesa. No dobrze, może i miał trochę racji! Szczególnie w kwestii przewagi liczebnej wroga. Poza tym, huhapaki miały doświadczenie w obrzucaniu się błotem, natomiast Ulysses jako dumny szlachcic, wytwórca różdżek i Kyra, jako młoda, delikatna panienka, nie zajmowali się zwykle takimi rozrywkami! No, czasem, może Kyrze się to zdarzało. Ale zdecydowanie nie na taką skalę!
- Dobrze, więc następnym razem zabiorę ci różdżkę przed wojną błotną! - uśmiechnęła się szczerząc wszystkie ząbki. Mimo wszystko jednak sądziła, że magia to zbyt duża przewaga w tego typu zabawach. Równie dobrze mogli przecież usiąść sobie na leżaczku a Ulysses tylko by machał swoim kijkiem i obrzucał huhapaki błotem. Mógłby je nawet w nim utopić! To zdecydowanie nie była zabawa uczciwa.
Na szczęście Uly był dość ugodowy w tej kwestii, z resztą! zaraz potyczka dobiegła końca. Kyra wyraźnie zachwycona, zajęła się niezwykle interesującą rozmową z huhapakami. Zbierałą wszystkie kwiatki, które jej przynosiły, nawet takie najmarniejsze i najbardziej upaćkane błotem. Chichotała co chwilę, kiedy widziała jak te pokraczne brzydkie stworzenia mrugając do niej zalotnie, pełne zachwytu i radości. Wyginały swoje pomarszczone pyszczki w szerokich uśmiechach, aż Kyra miała ochotę któregoś pocałować w nos. Powstrzymała się jednak, zastanawiając się, co pomyślałby sobie Uly! Poza tym, musiała zachować swojego pierwszego buziaka dla jakiegoś księcia, prawda?
- Juuuż? Nie możemy jeszcze chwilkę? - odwróciła się do Ulyssesa, wyraźnie zasmucona. Jednakże z pomocą mężczyźnie przyszły same huhapaki. Każdy po kolei jeszcze raz wyściskał dziewczynkę, a potem zgodnymi ruchami wypchnęły dziewczynkę z błotnistych terenów na ścieżkę i wycofały się.
- No doooobrze - powiedziała, ale zanim ruszyli, odwróciła się jeszcze do stworzeń i pomachała im na pożegnanie.

zt x2


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
25
15
0
13
6
0
4
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Polana huhapaków   15.04.17 22:07

20 kwietnia - pasuje?
Rozchodziłam się, codziennie coraz bardziej w dwie - jeśli nie więcej - strony, kompletnie różnie, kompletnie inne. Nie poznawałam już siebie. A może raczej przestawałam sobą być. A może nawet nie tyle przestawałam być sobą, co zmieniałam się i nie wiedziałam, czy ta nowa wersja mnie była odpowiednia. Zmęczona, strapiona, niezrozumiana przez samą siebie. Nie taka chciałam być. Byłam przecież jeszcze niedawno promykiem, tęczą, chodzącym szczęściem. Uśmiech rozświetlał zawsze moją twarz, nawet nie po to, że ja byłam szczęśliwa – bardziej po to, by obdarzyć tym uśmiechem kogoś, kto go potrzebował. Tylko… co jeśli sama go teraz potrzebowałam?
Wędrowałam  między alejkami pochłonięta myślami. Obejmując się własnymi ramionami, jakby doskwierał mi chłód, którego na około nie było. Słońce grzało przyjemnie zapowiadając nadejście lata. Ale czułam jak zimno owleka się wokół mnie, przysiada na moich ramionach, przenika przez skórę. Racjonalność rzeczywistości zadawała się być zaburzona i odległa. Klątwa ciągnąca się za mną w postaci mary, przesłuchania ministerialne zbliżające się wielkimi krokami, śmierć Potterów, bezsenność o której świadczyły podkrążone oczy i w końcu Samuel… odtwarzałam nasze ostatnie spotkanie w głowie na okrągło. Przenikając przez jego kolejne etapy milion razy. Jeśli nie trylion. Nie potrafiąc zrozumieć co poszło nie tak. Czy może bardziej czy coś rzeczywiście? Nadal czułam na wargach jego smak, a myśli nieustannie wracały do momentu gdy zgarniał mnie w swoje ramiona – mocno, pewnie, tak jakbym należała do niego, była jego własnością i jednocześnie tak jakby moje miejsce gdzie indziej nie było właściwie. Każdy gestem pokazywał jak mocno mnie pragnął, dlaczego więc to zepsułam? Po co? Może lubiłam w jakimś masochistycznym odruchu zabrać sobie tą chwilę – zepsuć ją doszczętnie, by teraz móc zadręczać się każdą jej sekundą, stawiając krok za krokiem obok siostry, która przecież maszerowała obok mnie i o której na chwilę kompletnie zapomniałam dopiero teraz uświadamiając sobie, że coś do mnie mówiła.
-Co? – zapytałam głupio mrugając kilka razy, w końcu przenosząc spojrzenie na nią. Minęłyśmy właśnie zagrodę hipogryfów – byłam pewna, że jeśli weszłabym za zagrodę jeden z nich pożarłby mnie żywcem, ale może byłoby to z korzyścią dla świata?
Doatłyśmy do polany huhapaków, schyliłam się unikając jednej z błotnych kul, która poleciała w moim kierunku, a gdy się wyprostowałam zauważyłam, jak jedno ze stworzonek stoi przed Persią wyciągając w jej stronę kwiat. Uśmiechnęłam się lekko.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
 

Polana huhapaków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Jasna Polana
» Polana za rzeczką

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley :: Ogród magizoologiczny-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18