Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Rezerwat Hipogryfów

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Rezerwat Hipogryfów - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Rezerwat Hipogryfów - Page 3 Empty
PisanieTemat: Rezerwat Hipogryfów [odnośnikRezerwat Hipogryfów - Page 3 I_icon_minitime20.03.16 16:24

First topic message reminder :

Rezerwat hipogryfów

Hodowla i rezerwat hipogryfów w Salisbury jest słynnym w całej magicznej Anglii miejscem, gdzie te specyficzne stworzenia są otaczane wyjątkowo troskliwą opieką, a wszelkie osobniki ranne, porzucone przez inne stada lub odtrącone z powodu swojego niedopasowania, znajdują spokojne i bezpieczne legowiska.
Hodowla prowadzona jest od niemalże trzydziestu lat, szczycąc się fantastycznymi mieszankami kolorystycznymi hipogryfów. Osoby pragnące nabyć jednego z nich są ściśle kontrolowane i sprawdzane; nie ma możliwości, by hipogryf trafił do kogoś, kogo najpierw nie zaakceptuje i mu się nie ukłoni. Zwierzęta mają dostępne ogromne obszary pól i traw, gdzie mogą polować na drobniejszą zwierzynę; w okresie jesienno-zimowym chętniej jednak przebywają w specjalnie przygotowanych i zadaszonych boksach.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Kai Clearwater
Kai Clearwater

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8473-kai-clearwater-budowa#246888 https://www.morsmordre.net/t8515-yippe#248176 https://www.morsmordre.net/t8513-kai#248131 https://www.morsmordre.net/f182-lancashire-lancaster-17-2 https://www.morsmordre.net/t8520-skrytka-nr-2013#248322 https://www.morsmordre.net/t8516-kai-clearwater#248180
Zawód : Łowca ingrediencji, podróżnik
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Cze­mu ty się, zła go­dzi­no,
z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem?
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Rezerwat Hipogryfów - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Rezerwat Hipogryfów [odnośnikRezerwat Hipogryfów - Page 3 I_icon_minitime27.09.20 21:04

- Uważaj przyjacielu - powaga z jaką odpowiedział, zdawała się wręcz nie na miejscu, odległa, zupełnie różna od znajomej każdemu, kto znał Clearwatera, rozbawionej maniery. Naiwność była ostatnim, o co posądzałby Toma, ale kolejne wydarzenia, które dotykały go od początku przyjazdu do kraju naznaczały niepokojący obraz. Aktualna rzeczywistość rodziła mu wiele potencjalnych możliwości, na których śmiało mógł zarobić. Jednocześnie podkopując pewność, że w przyszłości władza nie zaostrzy swoich ostrych wymogów. W gruncie rzeczy, lecieli z Genthonem na tej samej miotle - dużo masz zleceń? - pytania zadał, niemal jakby zreflektował się nad własną zmianą. Posłał też towarzyszowi bardziej obecny uśmiech. W myśli za to pojawiło się pytanie, które - świadomie bądź nie umknęło jego uwadze. Perspektywa zajęcia umysłu aktualną sytuacją rezerwatu i wieściami, które miał przekazać, zdawała się bardziej zajmująca. Nim jednak przeszedł do odprowadzki i dalszych relacji, zatrzymał się się na moment - To pytanie o rejestrację, było nieco w kontekście twojego o moją aktualną sytuację - mówił niemal lekko, krzywiąc usta w kwadratowym uśmiechu, spojrzenie kierując gdzieś ponad ramieniem Toma - zamknęli mnie w Tower - dodał bardziej głucho, chociaż grymas ust się nie zmienił, a powieki przymknęły się, gdy jakaś gniewno-zmęczona nuta błysnęła w źrenicach - ...ale pogadamy później o tym. I nie wybieram się chwilowo dalej. Muszę załatwić w kraju nieco bieżących spraw. I zająć się siostrą - kontynuował, ale ruszył do przodu, wiedząc, że przyjaciel nie pozostanie w miejscu. Łatwiej było mu przestawić się na lżejszą tematykę - Jakoś mogę to sobie wyobrazić - tym razem zaśmiał się szczerze, bez chmurnych naleciałości, dostrzegalnych we wcześniejszej wypowiedzi - Kilka lat temu, w Rumunii, w rezerwacie, w którym pracowałem, dostałem nawet propozycję, by przenieść hipogryfa... lecąc na nim. Wyobrażasz sobie, taki długi lot?... Ostatecznie, po paru treningach, właściciele stwierdzili, ze jednak to zbyt niebezpieczny pomysł. A szkoda - zerknął z entuzjazmem na czarodzieja, by kaszlnąć porozumiewawczo. Zdecydowanie za dużo gadał, gdy przychodziło do opowieści w klimacie hipogrfim - wybacz, znowu odbiegam od tematu - od czasu do czasu spoglądał w górę, bądź na mijane przejścia, które tworzyły swoisty labirynt. Dla kogoś nierozeznanego, mogły stanowić wyzwanie.
- Około trzydziestu - zmarszczył brwi w zamyśleniu. Nie zdążył poznać wszystkich osobników, a wiedział, że do rezerwatu trafiały także jednostki chore i odrzucone, które musiały przejść rodzaj kwarantanny i aklimatyzacji. Nie tak łatwo było o przyjęcie do stada, jakie utworzyło się na miejscu. Szczególnie, że bywały sylwetki samotników, które mimo prób, nie potrafiły znaleźć sobie stałego miejsca. Ciągle  w ruchu. Trochę... przypominały w tym samego Clearwatera.
Drzewo, przy który w końcu się zatrzymali, stanowił pewien rozpoznawczy punkt, a tym samym bardziej newralgiczny i narażony na ewentualne problemu. To tu rozegrała się też feralna walka i to stąd został zabrany nieszczęśnik, który wywołał całe zamieszanie. Z perspektywy, można było zapobiec zagrożeniu, ale kumulacja wypadków potoczyła się szybciej, niż ktokolwiek mógł przewidzieć - Tak przypuszczałem - kiwnął głową - ale masz pełną dowolność w doborze środków. Jeśli coś będzie potrzebne na miejscu, zarządcy obiecali pomóc - odwrócił się przodem do Toma, by podążyć wzrokiem za gestem i wskazanym piórom. Kai zrównał się z przyjacielem i zaplótł ramiona przed sobą - na klinikach. Ranny - odpowiedział rzeczowo - większość osobników została doprowadzona do boksów w centrum rezerwatu. Trzeba było ograniczyć próby ewentualnych ucieczek - nie musiał umieć czytać w myślach, by wiedzieć, skąd pytanie Genthona. Przezorny był zawsze ubezpieczony, a z hipogryfami nie było żartów. Ktoś, kto je lekceważył, szybko żałował swojej naiwności. Albo głupoty. O żadną z tych cech nie podejrzewał przyjaciela. Znał go wystarczająco długo, by mu w pełni zaufać.


Powrót do góry Go down
Tom Genthon
Tom Genthon

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8696-tom-genthon https://www.morsmordre.net/t8745-drusilla#260227 https://www.morsmordre.net/t8746-tesla-za-2-knuty#260261 https://www.morsmordre.net/f290-kent-reculver-domek-na-klifie https://www.morsmordre.net/t8743-skrytka-bankowa-numer-1211#260222 https://www.morsmordre.net/t8753-tom-genthon
Zawód : Złota rączka/czyściciel
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Kto pod kim zaklęcie rzuca, ten sam w siebie celuje.
OPCM : 11
UROKI : 14
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Rezerwat Hipogryfów - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Rezerwat Hipogryfów [odnośnikRezerwat Hipogryfów - Page 3 I_icon_minitime03.10.20 18:50

Kai wydawał mu się dziś bardziej poważny niż zazwyczaj. Oczywiście przez cały ten czas, gdy się znali, Tom zdążył poznać różne wcielenia Clearwatera, od tego wesołego i gryfońskiego po to bardziej smutne i poważne, szczególnie wtedy, gdy Kai przeżywał stratę brata. Tom nie spodziewał się, aby jego przyjaciel, noszący wciąż żałobę w sercu, był wiecznie radosny i uśmiechnięty. Dziś miał jednak wrażenie, że Clearwatera coś trapi. Jak sobie radził w tej wojennej rzeczywistości? Może zaczął żałować powrotu z Rumunii? Dlaczego właściwie tu wrócił? Oczywiście - aby zadbać o siostrę. Dlaczego jednak zostali w Anglii, zamiast, tak jak ich rodzice, wyjechać w jakieś bardziej bezpieczne miejsce?
Uświadomił sobie nagle, jak absurdalnie brzmią pytania, które miał w głowie. Równie dobrze mógłby spytać o to samo samego siebie. Czy nie żałował powrotu z Francji? I dlaczego właściwie tu wrócił? Dlaczego został w Anglii, zamiast zostać w bezpiecznym miejscu? Na każde z tych pytań miał przynajmniej kilka odpowiedzi, a jednocześnie wiedział, że żadna z nich nie jest taką, w którą wierzyłby jakoś specjalnie.
„Dużo masz zleceń?”, wyrwało go z zamyśleń pytanie Kaia.
Da się wyżyć — odpowiedział z lekkim uśmiechem i podrapał się po głowie. — Co prawda coraz mniej osób przychodzi do warsztatu na Pokątnej, bo mało kto chce się teraz zapuszczać do Londynu, ale za to dostaję zlecenia poza stolicą — wyjaśnił. — Kilka dni temu byłem w Surrey, naprawiałem szafę gryzącą —  wyszczerzył się. Jego wyraz twarzy zmienił się jednak nagle diametralnie, gdy usłyszał dalsze słowa przyjaciela. Wydawało się, że zagadka dotycząca dzisiejszej powagi u Kaia się rozwiązała - jednak na jej miejsce pojawiła się, niestety, nowa. — Jak to w Tower? — zapytał. Co takiego zrobił Kai, że trafił do celi w czarodziejskim więzieniu?
Jakby się nad tym zastanowić - mógł właściwie zrobić cokolwiek. Wystarczyła lektura zakazanego „Proroka Codziennego”, a nawet po prostu „Walczącego Maga”, aby wiedzieć, że czasy zrobiły się szalone. Charłak w rodzinie, publiczne skrytykowanie Ministra Magii, a może nawet posiadanie przy sobie jakichś mogolskich przedmiotów? Wszystko mogło być potraktowane jak propaganda i użyte przeciwko tobie. Możesz nawet nie interesować się wojną, ale to nie znaczy, że wojna nie zainteresuje się tobą. Na szczęście jednak najwyraźniej Kai nie naskrobał sobie za dużo, bo był tu, w rezerwacie hipogryfów, zamiast gnić w czarodziejskiej celi.
Drzewo, przy którym się zatrzymali, rzeczywiście było dobrym miejscem do tego, aby zacząć od niego dzisiejszą naprawę. Tom kiwnął głową, słysząc, że hipogryf znajduje z dala od zagrodę. W takim razie nic nie powstrzymywało go od zabrania się do pracy.
Zacznę od usunięcia prowizorycznych zabezpieczeń — powiedział, wskazując różdżką na zagrodę. — Nie powinno się naprawiać przedmiotów ani tym bardziej czarodziejskich konstrukcji, gdy są na nie nałożone jakieś tymczasowe zaklęcia —  wyjaśnił. — Potem zabiorę się za naprawę pastuchów i ogrodzenia, a na koniec założę nowe zabezpieczenia. Będzie z tym trochę pracy, ale dam radę sam. W większości wystarczą zwykłe zaklęcia naprawcze i ochronne — uśmiechnął się i zabrał się do dzieła.
Skończył kilkadziesiąt minut później. Gdy rzucił zaklęcie naprawcze na ostatniego pastucha przy ogrodzeniu, czarodziejska zapora (zgodnie z tym co mówił Kai) odnowiła się sama - na jeden krótki moment zalśniła, rozlewając się na niebie nad zagrodą, aż w końcu zniknęła im z oczu, przybierając kolor nieba. Tom dla pewności podniósł z ziemi jeden z kamyków i cisnął nim w kierunku nieba - kamyk poszybował w górę, a po chwili odbił się od zapory i spadł na klepisko.
Gotowe — powiedział i schował różdżkę za pazuchę. — Zagroda powinna być już bezpieczna.
Był zmęczony i nieco senny, ale zadowolony. Choć nie spodziewał się, że naprawa zajmie tyle czasu, ostatecznie udało mu się dokończyć pracę i pomóc Kaiowi. Podszedł jeszcze do drzewa i usunął z gałęzi zaklęciem pokrwawione hipogryfie pióra. Pamiętał, że Kai powiedział, że hipogryf trafił do kliniki. Do tej pory Tom nie zastanawiał się, czy stworzenie ucierpiało - bardziej wyobrażał sobie hipogryfa w roli napastnika, a nie ofiary. Zrobiło mu się trochę głupio, gdy uświadomił sobie, że... był w zasadzie ignorantem.
Tak się zastanawiam... — powiedział, spoglądając na Kaia. — Czy każdy hipogryf jest dumny? Zawsze słyszałem, że hipogryfy wymagają szacunku. I że dlatego trzeba się przed nimi ukłonić, aby ich nie urazić. Spotkałeś kiedyś takiego, któremu byłoby wszystko jedno?
Cóż, świat ludzi pełen był wywrotowców. Być może zdarzały się też wywrotowe stworzenia?




Jakieś tęsknoty się we mnie szamocą,

Za świa­tłem, ży­ciem, spo­ko­jem i mocą.
I próż­no, próż­no sen du­szy mej zło­ty
ści­gam bez­gwiezd­ną oto­czo­ny nocą.


Powrót do góry Go down
Kai Clearwater
Kai Clearwater

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8473-kai-clearwater-budowa#246888 https://www.morsmordre.net/t8515-yippe#248176 https://www.morsmordre.net/t8513-kai#248131 https://www.morsmordre.net/f182-lancashire-lancaster-17-2 https://www.morsmordre.net/t8520-skrytka-nr-2013#248322 https://www.morsmordre.net/t8516-kai-clearwater#248180
Zawód : Łowca ingrediencji, podróżnik
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Cze­mu ty się, zła go­dzi­no,
z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem?
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Rezerwat Hipogryfów - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Rezerwat Hipogryfów [odnośnikRezerwat Hipogryfów - Page 3 I_icon_minitime02.11.20 0:38

Dla obcych, śmiało mógł wmawiać, że cień, który trapił go od czasu do czasu był wynikiem nieprzespanej nocy i zmagań w rezerwacie w opanowaniu niebezpiecznej sytuacji. A on sam z ulgą przyjmował dodatkowe zlecenia, które łączyły jego standardowe zajęcia z tymi pośrednimi, nawiązującej do pracy z magicznymi stworzeniami, jak hipogryfy. Zarządcy zdążyli otrzymać nie tylko rekomendację z Rumunii, co do umiejętności Kaia, jak i potwierdzić  je w praktyce. A z tych Clearwater był dumny i nie miał zamiaru poprzestawać na ich dopełnianiu. A przy tej okazji, z chęcią zaangażował przyjaciela. Zdolności naprawcze Toma były tu nieocenione. I to także rekomendował właścicielom rezerwatu.
Lubił towarzystwo Toma nie tylko ze względu na jego umiejętności. Genthon posiadał w sobie naturalną szczerość i otwartość, która nie kazała przebijać się w nieustannych domysłach. I był dobry. W sposób, jakim można byłoby określić człowieka. Niektórym mogłoby się to kojarzyć z naiwnością, ale prostota bycia wykazywała coś zgoła innego. Bardziej przenikliwego i nadającego rozmowom i zachowaniu, lekkości. Tak jak dziś, wędrując ścieżkami hipogryfiego labiryntu - Mieszkanie w Londynie to aktualnie niezbyt opłacalna wizja - rzuciła na początku, z zamiarem dodania czegoś więcej, rezygnując, gdy przyjaciel kontynuował wypowiedź - Jaką szafę? - usta rozciągnęły się lekko, a wyraz twarzy zmienił na bardziej pogodny. iskry rozbawienia pełgały jaśniej przez kilka chwil - Wyszedłeś bez szwanku? - dodał jeszcze nim cień powrócił, rozlewając się pełnią w jasnych źrenicach. Ciche westchnienie i kilka sekund milczenia podzieliło czas od wypowiedzianych dalej słów. Samo nawiązanie do Tower wywoływało w nim nieprzyjemnie zimny dreszcz. Nie chciał nawet wracać wspomnieniami do kolejnych przesłuchań, bezsennych nocy i metalicznego posmaku krwi w ustach. A wiedział przecież, że wciąż - należał tylko do "drobnych" przestępców w ujęciu aktualnego prawa. Przynajmniej w perspektywie uniewinnienia, które otrzymał z pomocą lady Selwyn. Powtarzać wizyty w celi nie miał zamiaru, ale powoli ciężko było o brak przewinienia. Wystarczyło potknąć się w nieodpowiednim miejscu na ulicy lub podpaść zawistnym (albo przerażonym) sąsiadom - pod koniec czerwca, przez tydzień - czy miał pecha - zdecydowanie. Czy nauczył się czegoś? Jeszcze większej nieufności do władzy i świadomości, jak bardzo powinien był pojawić się wcześniej i chronić siostrę. Nie bardzo jednak mu to ostatnio wychodziło.
Praca pozwalała mu odciągniecie uwagi od niespokojnych myśli i wspomnień. Tym bardziej, gdy znajdował się w pobliżu hipogryfów. Można było uznać, ze był monotonny w swej fascynacji, ale zrozumieć go mógł tylko inny pasjonat. Nie każda praca uszczęśliwiała. Kai miewał zlecenia i zadania, które wykonywał w pośpiechu, byle osiągnąć cel. Bywali i wystarczająco irytujący, chociaż ważni klienci, którzy wyładowywali na nim osobiste frustracje. Ale tu - teraz, mimo zmęczenia, czuł ulgę i leniwie płynący spokój. I to on towarzyszył mu, gdy przyglądał się zniszczeniom, jakie powstały przy ogrodzeniu. Z ciekawością też przyglądał się pracy, jaką wykonywał Tom, od czasu do czasu oferując swoją pomoc i przysłuchując się odpowiedziom - Czy ty musisz dokonywać jakichś... wyliczeń, żeby te zabezpieczenia działały odpowiednio? - pamiętał, że w tym wypadku wykorzystywał numerologię, ale za nic nie potrafił poskładać jednego z drugim. A powinien mieć świadomość.
Gwizdnął cicho, gdy rzucony kamyk odbił się od bariery, na kilka sekund odsłaniając miejsce łączenia z niebem - Będziemy musieli pewnie to jeszcze przetestować z jednym osobnikiem, ale już widzę, że "pastuchy" drgają od mocy. Czasem można czuć, jakby porażały prądem - odwrócił się do chłopaka, który wcześniej biegał z drobniejszymi poleceniami - [b]Przekaż, że ta strona jest już gotowa. I od nas na dziś masz już wolne[/b] - skwitował jeszcze, gdy podrostek zawrócił i ciężkim krokiem podążył  stronę magazynów.
Mimowolnie przetarł twarz, czując jak bola go już powieki, a cienie malowały się wyraźniej pod oczami. Ponownie ożywił się jednak, gdy usłyszał pytanie - Z natury - każdy - zaczął, zaplatając ramiona przed sobą - ale bywają sytuacje, jak w przypadku nas. Choroba potrafi wycisnąć inne zależności. Ale tu, chodzi mi o te psychiczne. Chociaż nie zdarza się to często, mogą być osowiałe i wycofane. Chore właśnie - kontynuował, podchodząc bliżej przyjaciela i wyciągając dłoń po zdobyczne pióro - I to nie tylko o ukłon chodzi, chociaż trafnie - o szacunek. Ale też odwagę. Oprócz ukłonu, nie można opuszczać spojrzenia. One świetnie wyczuwają emocje, a już szczególnie, nasz strach - na moment przejął ostro zakończone pióro, obrócił je w palcach i uderzył końcówką po wnętrzu dłoni, pozostawiając na skórze delikatne zaczerwienienie. Po tym oddał ingrediencję - Duma... - jeśli mogę tak powiedzieć - jest ich naczelną wartością, jako magicznego gatunku - sprecyzował jeszcze i nachylił się, by pomóc Tomowi zebrać kilka ostatnich rzeczy, z którymi pracował - Nie wiem jak się w czujesz na siłach, ale proponowałbym przynajmniej kolejkę. Znam w okolicy jeden lokal... - wyszczerzył się - oczywiście, jak tylko zgarniesz zapłatę - zaśmiał się i poruszył znacząco brwiami. Tak, w tej wersji zdecydowanie wyglądał jak "dawny" Clearwater.


Powrót do góry Go down
Tom Genthon
Tom Genthon

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8696-tom-genthon https://www.morsmordre.net/t8745-drusilla#260227 https://www.morsmordre.net/t8746-tesla-za-2-knuty#260261 https://www.morsmordre.net/f290-kent-reculver-domek-na-klifie https://www.morsmordre.net/t8743-skrytka-bankowa-numer-1211#260222 https://www.morsmordre.net/t8753-tom-genthon
Zawód : Złota rączka/czyściciel
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Kto pod kim zaklęcie rzuca, ten sam w siebie celuje.
OPCM : 11
UROKI : 14
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Rezerwat Hipogryfów - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Rezerwat Hipogryfów [odnośnikRezerwat Hipogryfów - Page 3 I_icon_minitime09.11.20 13:48

Wiem, ostatnio mój warsztat działa poza Londynem — wytłumaczył. Mimo że lokal na ulicy Pokątnej wciąż istniał, Tom, podobnie jak jego klienci, coraz rzadziej tam bywał. W czasach, gdy jeszcze istniało czarodziejskie przejście między warsztatem a domem Genthonów (schowane w niepozornej szopie przy ogrodzie) regularne podróżowanie z Reculver do stolicy nie sprawiało większego problemu. Dziś natomiast sprawa była utrudniona. I tak oto, chcąc nie chcąc, Tom sam stał się Czarodziejskim Warsztatem Genthona: jednoosobowym, mobilnym, dojeżdżającym do klientów Błędnym Rycerzem przez całą Anglię, z czarodziejskimi narzędziami poupychanymi w niewielkiej podręcznej torbie podróżnej. — Och, to było ciekawe zlecenie — powiedział nagle z uśmiechem, przypominając sobie pannę Frances Burroughs. — Pewna czarownica przeprowadziła się do nowego domu, w którym wciąż było sporo mebli po poprzednim właścicielu. Między innymi ta szafa — powiedział. — No i wiesz, czarodziejskie przedmioty wyczuwają czasem zmiany w otoczeniu. Wystarczy, że zmieni się krążąca w domu energia, albo zmienią się zaklęcia ochronne nałożone na dom — wyjaśnił. — Oczywiście w szafie mógł się też zadomowić jakiś ghul lub zły duch... Wtedy raczej bym sobie z tym nie poradził. Ale że mieliśmy do czynienia z meblem, który po prostu wyczuł zmianę energii w otoczeniu, to bardzo prosto dało się go wyregulować.
Choć wszystkie opowieści Toma o zleceniach, które otrzymywał w czarodziejskim warsztacie, mogły wydawać się dziwne i absurdalne, szczególnie w czasie wojny i panującego dookoła zagrożenia, to jednak mężczyzna nie dziwił się swoim klientom, zgłaszającym się do niego z zepsutymi radiami, szafami i lusterkami. Rzeczywiście, mogłoby się wydawać, że niepokorny mebel jest niczym w porównaniu do panującego za drzwiami chaosu, z drugiej strony jednak… cóż, każdy po prostu chciał poczuć się choć przez chwilę lepiej i tęsknił za jakaś normalnością. Panna Maeve chciała znów posłuchać radia, które zostało jej jako pamiątka po rodzicach, a panna Burroughs spokojnie korzystać z pokoju na strychu, bez obawy, że zostanie ugryziona przez szafę.
Stary, współczuję — powiedział, słysząc od Kaia o Tower. Tydzień w czarodziejskim więzieniu, w czasie wojny… Tom mógł sobie tylko wyobrażać, jak musiał wyglądać pobyt tam. Raczej nikt nie przejmował się prawami więźniów, a szczególnie tych, którzy nie opowiedzieli się wprost po stronie władzy. — Cieszę się, że udało ci się stamtąd wyrwać — dodał więc. — Co na to twoja siostra? Wie o tym w ogóle? — spytał. Tak się złożyło, że Tom, mimo że przyjaźnił się z Kaiem, tak naprawdę nigdy dobrze nie poznał jego siostry. Wiedział, że razem chodzili do Hogwartu, a nawet do Ravenclawu, lecz była między nimi zbyt duża różnica wieku, aby pamiętał cokolwiek więcej niż szczupłą, ciemnowłosą pierwszoroczniaczkę. Wiedział jednak, że Kai i jego siostra utrzymują bliskie relacje. Musiała więc być dobrą osobą.
Był środek nocy, gdy Tom w końcu uporał się z naprawą zniszczonych zabezpieczeń. Tysiące gwiazd srebrzyło się na czarnym nieboskłonie, a jasny blask księżyca oświetlał budynki, zagrody i drzewa w rezerwacie. Pomimo późnej pory rezerwat wcale jednak nie sprawiał wrażenia, jakby spał. Owszem, dookoła panowała cisza, a większość hipogryfów zapewne spokojnie drzemała (tak przynajmniej zakładał - nie znał się bowiem na cyklu dobowym hipogryfów), lecz przez cały czas, gdy tu był, oprócz jego i Kaia po rezerwacie kręcili się także inni pracownicy. A może po prostu byli postawieni na nogi w związku ze zniszczoną zagrodą?
Tom kiwnął głową, zapytany o to, czy używa wyliczeń do zakładania zabezpieczeń.
Tak. Jak naprawiałem na przykład nieboskłon, to musiałem skorzystać z numerologii i trochę pogłówkować, jak wyliczyć odpowiednie transfiguracje magiczne i moc zaklęć — powiedział. — Z perspektywy numerologii, snop zaklęć jest czymś w rodzaju wzorów matematycznych i rozłożonych na czynniki pierwsze liczb* — dodał i uśmiechnął się delikatnie, nieco niepewnie. Nie chciał się wymądrzać, daleko było mu bowiem do mistrzowskiej znajomości numerologii. Wiele rzeczy musiał jeszcze doczytać, a brak pieniędzy na nowe książki z pewnością nie ułatwiał sprawy. Ale skoro Kai był ciekawy, to zawsze miło było podzielić się z kimś wiedzą. — Oczywiście niektóre czary rekonstrukcyjne, albo po prostu naprawcze, nie wymagają obliczeń i stosowania numerologii — dodał Tom. — Nie zastanawiasz się nad liczbami, gdy na przykład rzucasz Reparo na połamanego pastucha. Ale przy odbudowie reszty zabezpieczeń trzeba było już trochę pogłówkować, no i tutaj numerologia jest jak znalazł.
Uśmiechnął się, słysząc, jak Kai opowiada mu o hipogryfach. Widział w oczach swojego przyjaciela autentyczne ożywienie i pasję do czarodziejskich stworzeń. Naprawdę ciekawie się tego słuchało. Po chwili oddał Kaiowi znalezione pióro hipogryfa i podrapał się po głowie. Hipogryfy wyczuwające strach czarodziejów w pierwszej chwili skojarzyły mu się z dementorami, jednak szybko odrzucił tę myśl, świadom, jak głupie to było skojarzenie. W zasadzie każde zwierzę (a w świecie czarodziejów: nawet niektóre przedmioty) wyczuwały emocje.
No po to tu przede wszystkim przyszedłem! — wyszczerzył się na propozycję wyskoczenia na Ognistą. — No to prowadź. Swoją drogą musisz tu mieć niezłe życie, stały dostęp do czarodziejskich stworzeń i knajpa w pobliżu... — zaśmiał się wesoło.


* posiłkowałam się wspaniałym wątkiem Cedrica i profesora Jaydena <3




Jakieś tęsknoty się we mnie szamocą,

Za świa­tłem, ży­ciem, spo­ko­jem i mocą.
I próż­no, próż­no sen du­szy mej zło­ty
ści­gam bez­gwiezd­ną oto­czo­ny nocą.


Powrót do góry Go down
Kai Clearwater
Kai Clearwater

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8473-kai-clearwater-budowa#246888 https://www.morsmordre.net/t8515-yippe#248176 https://www.morsmordre.net/t8513-kai#248131 https://www.morsmordre.net/f182-lancashire-lancaster-17-2 https://www.morsmordre.net/t8520-skrytka-nr-2013#248322 https://www.morsmordre.net/t8516-kai-clearwater#248180
Zawód : Łowca ingrediencji, podróżnik
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Cze­mu ty się, zła go­dzi­no,
z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem?
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Rezerwat Hipogryfów - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Rezerwat Hipogryfów [odnośnikRezerwat Hipogryfów - Page 3 I_icon_minitime23.11.20 0:09

- To dobrze. Chociaż odwiedziłbym Twój warsztat - pionowa zmarszczka na czole rozpogodziła się, a kącik warg zakołysał się. Nie żeby przepadał za centrum Londynu. Właściwie od mało urokliwego pobytu w więzieniu, unikał wizyt w granicach miasta. Z natury, nigdy nie przepadał za miejską przestrzenią, dużo lepiej czując się w otoczeniu natury, ale jego nawyku wyostrzyły się. W mieście pojawiał się tylko z konieczności, z ulgą przyjmując wszelkie zlecenia wymagające angażacji w podróże w głuszę. Albo, tak jak ostatnio, zapewniające obecność hipogryfów.
Uniósł brwi, więcej uwagi poświęcając krótkiej relacji oraz historii, jaka otrzymał, której zakończenie powitał cichym śmiechem - Magia zaskakuje w każdej postaci... - zaczął i przekręcił głowę tak, by móc spojrzeć na trzymaną w dłoniach Toma walizkę - a te jej chaotyczne formy, pozbawione ludzkiej ingerencji, potrafią zaskoczyć najbardziej - w zdaniu kryła się nieco większa myśl i przekonanie, że wszystko - jeśli tylko ofiarowało się nieco wolności - wzrastało. Ale potrząsną głową, jakby chciał zrzucić z siebie niesforna myśl - w Twoim wypadku, musisz się mierzyć z większą niewiadomą, niż niektórzy sobie wyobrażają. I jeszcze, potrafisz sobie z tym poradzić - on sam działał w przestrzeni która dobrze znał. Wiedział jak zareagować, by spotkane stworzenie go nie zaatakowało lub zaufało. Jakie zachowanie, zapachy, czy przedmioty wywoływały gniew, a które mogły uspokoić. Przenikał myślenie magicznych stworzeń, chociaż wiedział, jak wiele nieznanego jeszcze go czeka. perspektywa odkrywania tych tajemnic, zachęcała do działania. I przypominała wystarczająco wyraźnie, dlaczego tak bardzo odnajdował się w pełnionej profesji. I jak w każdej, często spotykało się z monotonią. W dużej mierze jednak, praca była przyjemna. Przeszkadzali w niej niektórzy ludzie - Ale musisz  poznać wielu ciekawych ludzi... - przetarł palcami wilgotną od ciepła skroń - a zdarzały ci się dziwne zlecenia? - jaszcze przez chwilę trwał w iluzji dobrego humoru, który zmienił swój kształt, gdy temat ich rozmowy wszedł na całkiem niedawne wydarzenia. Zacisnął wargi, spoglądając gdzieś przed siebie, szukając w ścieżce, którą wędrowali, nieistniejących już obrazów ze wspomnień. Użalanie nie należało do przywilejów jego charakteru. I nawet o poważnych rzeczach częściej żartował, albo kpił, tym samym chowając prawdziwe emocje. Z Tomem, nie było to takie proste. Ufał mu. Zapewne dlatego, nie chcąc rzucać mu w twarz ironicznym odwróceniem uwagi.
- Ja też się cieszę - uśmiechnął się nieco krzywo i zerknął na towarzysza, gdy znaleźli się u8 celu ich wędrówki - Wie - potwierdził nieco ciszej - zresztą, mieszkamy teraz razem, to zauważyłaby moją nieobecność - lekko zaschło mu w krtani - cóż... przez pewien czas po powrocie, miałem bardzo nadopiekuńczą siostrę - powtórzył gest niezobowiązującego uśmiechu, by po chwili nieco rozjaśnić błysk w oczach - Ty... poznałeś ją kiedyś? Maeve? - być może była w tym nieco większa myśl, albo jednocześnie, chciał już pozbyć się nieprzyjemnie drgającego wspomnienia - musisz ją poznać - dodał już całkiem wesoło błyskając zębami w szerokim uśmiechu, zupełnie, jakby zapomniał, o czym jeszcze przed chwilą rozmawiali.
W większości, obserwował po prostu działania przyjaciela. Nie znał się ni w pień wiggenowy ani na numerologii, ani tym bardziej na powiązanych z nią zabezpieczeniach. Pilnował jednak, by dokonane do tej pory zapory, nie wymknęły się spod kontroli. I chociaż było małe prawdopodobieństwo, że któreś z rezerwatowych osobników wyrwie się z zagrody, sam był swoistym "zabezpieczeniem".
Nocne powietrze było czyste, ale wciąż wypełnione napięciem minionych wydarzeń. Być może dlatego pozostawał w ciągłym skupieniu, gdy słuchał tłumaczeń na temat zdziałanych napraw - Kto by pomyślał, że jakieś dziwne obliczenia będą pomocne w pracy z hipogryfami. Nawet jeśli tylko pośrednio - jeszcze będąc w Hogwarcie, zasypiał na podobnych wykładach, które treściły o jakichś wyliczeniach i działaniach. Dziś, wyglądało na to, że mogły mu pomóc nieco bardziej niż przypuszczał - Zasady magii ciężko byłoby tłumaczyć, więc w tej kwestii rozumiem. Chociaż zakładam, że mój przyjaciel mógłby ci opowiedzieć o tym bardzo dużo - był pewien, ze Jayden bardzo szybko zainteresowałby się tematyką podobnych koncepcji. W końcu - o pochodzeniu magii już zdążył usłyszeć. Nawet jak nie zrozumiał wiele, lubił słuchać Vane'a. Zapewne tak bardzo, jak sam lubił opowiadać o hipogryfach.
- Cóż... praca skończona - nim ruszyli w drogę powrotną, mimowolnie obszedł wielkie drzewo, upewniając się, że niczego żaden nie pominął. Skinął przyjacielowi głowę, a potem pokręcił głową - Nie jestem tu tak często, jakbym chciał - zaśmiał się, wskazując nieco inną ścieżkę powrotną. Dopiero, gdy wiedział, że zagroda i hipogryfy były bezpieczne, mógł pozwolić sobie na odpoczynek. Nie chodziło nawet o powinności w rezerwacie. Czuł się tu bardziej jak w domu, nieco nostalgicznie wracając mu wspomnienia z pobytu w Rumunii.


Powrót do góry Go down
 

Rezerwat Hipogryfów

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Wiltshire, Salisbury-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20