Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Konfekcja dziecięca
AutorWiadomość
Konfekcja dziecięca [odnośnik]21.03.16 13:31
First topic message reminder :

Konfekcja dziecięca

★★★★
Nie mogło zabraknąć i działu dziecięcego - tak samo jak mali czarodzieje nadają koloru życiu całego magicznego społeczeństwa, tak i zachwyca feerią barw sekcja przeznaczona dla najmłodszych. Najbardziej gwarna i tętniąca życiem część domu mody ma za zadanie podołać życzeniom najbardziej wymagających klientów, jakich widział świat. Dostępne tu kreacje nie ustępują kunsztem krawieckim swoim odpowiednikom przeznaczonym dla dorosłych, a szeroki wachlarz dostępnych ubrań gwarantuje wszechstronną satysfakcję klientów. Znajdują się tu stroje dziecięce na każdą okazję, przeznaczone zarówno dla najmłodszych, jak i tych trochę starszych. Każdy z pracowników gotów jest stanąć na rzęsach, byleby upewnić się, że każdy z małych gości dotrzyma kroku najnowszym modowym trendom.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:46, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Konfekcja dziecięca - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]27.05.21 20:03
Uśmiechnął się do młodej kobiety z wdzięcznością - co by nie powiedzieć, ród Parkinson ze względu na branżę, w jakiej się wyspecjalizowali, przodował w obsłudze wymagającego klienta o najwyższych możliwych standardach. Wciąż pamiętał pobłyskującą tajemniczo suknię, jaką całe lata temu uszyli na jego specjalne zamówienie dla Callisto, w niewiele ponad tydzień przed planowanym pod ich dachem balem, pamiętał niespodziankę, jaką jej sprawił tym podarkiem, pamiętał radość w jej oczach, gdy rozpakowywała nowy strój; odegnał od siebie te wspomnienia, nie chcąc popadać w melancholijny nastrój, wszak był to dobry dzień.
Musiał przyznać, że pierworodny napawał go dumą. Laisrean wiedział doskonale jak ma się zachowywać w towarzystwie, by nie przynosić wstydu rodzinie, stosował się do wszystkich zasad bon ton wpajanych mu przez od najmłodszych lat przez całą gwardię guwernantek oraz lady Lillien Bulstrode sprawującą pieczę nad jego losem niczym prawdziwa westalka. I, co należało nadmienić, nigdy nie pozwalał sobie na popis fochów czy grymaszenie, choć osoba postronna, niezainteresowana właściwie nie byłaby w stanie określić czy chłopiec faktycznie był aż tak pogodny i bezproblemowy, czy stała za tym szlachecka tresura. Bywało, że i sam Maghnus szukał tej cienkiej nici wyznaczającej granicę. Poczekał więc cierpliwie, aż Laisrean dotknie delikatnego materiału drobną rączką i po chwili sam pochwycił miękką materię i przesunął między palcami, testując jej fakturę. Peleryna była lekko śliska, chłodna w dotyku – przyjemna i z pewnością praktyczna. W myślach ważył słowa Lady Parkinson.
- Może więc jasny błękit lub mięta? - zastanawiał się na głos, ulegając prawdziwej rewolucji; oto on, trzymający się zazwyczaj sztywno barw rodowych, stanowiący przeciwieństwo modowego guru i absolutnie nie aspirujący do miana podążającego ślepo za najnowszymi trendami kolorystycznymi, dopuszczał do siebie myśl, że Laisrean przywdzieje kolor przywodzący na myśl mundurki Beauxbatons. - Czy bryczesy mają dodatkowo wzmocniony materiał na wysokości łydek? - zapytał o technikalia, wracając pamięcią do najczęstszych śladów nadmiernej ilości nauk jeździectwa. - Hmm w takim razie zamówilibyśmy również wiosenny płaszcz na chłodniejsze dni - dodał do listy następną część odzienia, wysłuchawszy propozycji Odette, które kwitował skrupulatnym przytakiwaniem głowy.
- Zdecydowanie jedwab, w kolorze głębokiej śliwy ze złotymi naszyciami - bo w przypadku szat wyjściowych obstawać już musiał przy zachowaniu należytych im barw, by każdy, kto zobaczy Laisreana, wiedział doskonale, że pomimo jasnych niczym pszenica włosów, reprezentuje ród Bulstrode. Tę motywację z pewnością rozumiała doskonale.
- Niestety nie zawsze wszystko jest zależne wyłącznie od naszych pragnień - skwitował nieco filozoficznie, wciąż dogłębnie oburzony faktem, że ostatnie miesiące w kwestii dostępności towarów podstawowych przynosiły tak ogromne rozczarowanie. - Jak się miewa lord Edward, swoją drogą? - zapytał uprzejmie, podłapując temat.
Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]30.05.21 0:26
Patrząc na całość rodu, można było powiedzieć, że ciężkie było określenie czym dokładnie się zajmowali. Oczywiście, Dom Mody był niezaprzeczalną, niewymazywalną wizytówką, która chociaż nie działała jeszcze dwóch dekad, na pewno już wpisała się w codzienność wielu osób z brytyjskiej szlachty oraz osób spoza arystokracji, wciąż jednak na tyle bogatych aby mogły zakupić coś za odpowiednią sumę. W historii rodu znaleźli się jednak również doskonali wynalazcy, zajmujący się stworzeniem dwóch niesamowitych luster, zagubionych na przestrzeni dziejów, jak również znakomitych opiekunów jednorożców. Te ostatnie sama Odetta ukochała, za czasów dzieciństwa spędzając z nimi więcej czasu niż z kimkolwiek innym.
Teraz jednak jej towarzystwo stanowili dwaj czystokrwiści gentlemani, a więc i ona zamierzała poświęcić im teraz całkowitą uwagę. Młody Laisrean wydawał się być wychowany niezwykle uprzejmie, co nie dziwiło absolutnie kiedy nad głową stała ci rodzina. Budziło to w Odettcie pewnego rodzaju nostalgiczne, chociaż wcale nie radosne wspomnienia, nie komentowała jednak w żaden sposób sytuacji chłopca ani też nie budziła w sobie dla niego współczucia. Taki był ich świat i taka miała być przyszłość, gdzie zasady krępujące w pewien sposób osoby z czystokrwistych rodów były niczym filary domostw, nieruszone od wieków. Młody Bulstrode musiał się w to wpasować, w innym wypadku rodzina zrobi wszystko, aby go naprostować. Ona jedynie mogła sprawić, aby wyglądał przy tym nienagannie, dlatego sama ostrożnie wyciągnęła w jego stronę pelerynę, pozwalając mu przesunąć dłonią po miękkiej tkaninie.
- W razie czego, jaśniejszy materiał może być przyozdobiony ciemniejszymi zdobieniami. W takim wypadku na pewno przyciągnie to nieco wzrok, a można postarać się, aby wszelkie naszycia były gustowne i nienachalne, tak aby peleryna przyciągała wzrok ale nie uznawana była za pstrokatość. – Ostrożnie podsunęła być może nieco jakąś sugestię do możliwości większego wplecenia rodowych barw w obecnej stronie. Sama przecież często oblekała się w zieleń, niekoniecznie z zamiłowania.
- Tak, staramy się, aby miejsca najczęściej narażone na przetarcia były jednocześnie wytrzymałe ale i łatwe do przeszycia gdyby tylko było to potrzebne. Jeżeli jednak ma lord na myśli jakąś specjalną tkaninę, możemy sięgnąć po nią bez najmniejszego problemu. – Sama nie jeździła konno, ale wiedziała, że nie było nic bardziej irytującego niż łatwo pękający materiał w samym środku dobrej zabawy. Nie, że tego kiedykolwiek doświadczyła, ale zawstydzenie w takim momencie musiało być spore nie tylko dla samego zainteresowanego, ale również krawca.
- Jeżeli lord chce, możemy teraz zebrać wymiary z młodego lorda Bulstrode, a ja w międzyczasie pokażę nasz katalog, co pomoże nam wybrać odpowiednie modele na bazie których stworzymy stroje? Chyba, że woli lord coś jeszcze zobaczyć innego z oferty. – Sugerowała jedynie kierunek, jemu pozostawiając możliwość wyboru i sposób, w jaki będzie przebiegać ich spotkanie. Na pewno to on musiał wyjść zadowolony ze spotkania, a nie ona z satysfakcją, że przeprowadziła rozmowę.
- Powiedziałabym, że nawet dość często nie jest, zwłaszcza w ostatnich czasach. – Jej myśli odruchowo pomknęły w kierunku wojny, nie chciała jednak rozwijać tego tematu. Nie był najszczęśliwszy i na pewno potrzeba było, aby teraz zastanawiała się nad krwawymi horrorami. – Mój brat ma się dobrze, dziękuję za zapytanie. Jest teraz mocno zajęty prezentacją najnowszej kolekcji zimowej, w końcu jej ukazanie w pełnej krasie już całkiem niedługo.
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 5 +2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10 +3
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]31.05.21 9:08
Nie znał innego życia, nie znał innych zasad wewnątrz rodzin, nie znał innego dzieciństwa - odkąd sięgał pamięcią wszystko zawsze wyglądało tak samo, nie było żadnych, nawet najmniejszych odstępstw od wyznaczonych przed wiekami norm społecznych, które szlachetnie urodzeni wzięli na swoje barki wraz ze statusem wynoszącym ich ponad innych. Maghnus nigdy nie czuł się uciemiężony przez swój ród, wypełniał wolę nestora bez zająknięcia, nawet nie myśląc o samej możliwości protestów, o jakimkolwiek wyłamywaniu się nawet nie wspominając. Nie wspominał z rozrzewnieniem okresu dzieciństwa, upatrując w nim nostalgii za minionymi czasami - przebywając w szkole zyskał świadomość, że jego niżej urodzeni rówieśnicy inaczej spędzali wolny czas, a ich wczesne lata były wypełnione beztroską, której sam rzadko zaznawał, gdy każdy jego dzień wypełniony był lekcjami, mającymi nauczyć go prawidłowego patrzenia na otaczającą go rzeczywistość, prawidłowego zachowania i prawidłowego myślenia. Widział tę różnicę wyraźnie, ale nie przepełniała go ona zgryzotą; on i jemu podobni byli lepsi, a to nie brało się znikąd. Gdyby w jakiejś alternatywnej rzeczywistości miał jakikolwiek wybór, lekką ręką oddałby słodkie lata dzieciństwa za możliwości, jakie dawało mu odpowiednie urodzenie. Święcie wierzył w to, że wszyscy przedstawiciele pradawnych rodów mieli podobne podejście do sprawy – czarne owce zdarzały się, ostatnio częściej niż by wypadało, lecz całe szczęście były szybko odcinane od korzeni, nim ich trucizna zdążyła się rozlać w szerszych kręgach. Jak ktokolwiek był w stanie tak dramatycznie sprzeniewierzyć się wszelkim tradycjom i wychowaniu; tego pojąć nie potrafił.
Rozważył propozycję lady Odette, przez parę chwil próbując sobie wyobrazić błękitną pelerynę z naszyciami czarnymi bądź purpurowymi – nie, to już było za dużo jak na jego gust.
- Nie komplikowałbym sprawy aż tak nadto. Sądzę, że jedna aplikacja z przodu na wysokości serca będzie wystarczająca, złote przeszycie w kształcie maski teatralnej, otoczonej trzema pięcioramiennymi gwiazdami - zadecydował ostatecznie, jako pierwowzór obierając rodową broszę, którą tak często nosił; dostał ją w dniu ukończeniu Hogwartu, na swoją więc Laisrean musiał jeszcze trochę poczekać. W przypadku szat dziennych, na niczym niewyróżniające się wydarzenia, taka opcja wydawała się być w pełni wystarczająca.  
- Nie ma na razie potrzeby sięgać po specjalne tkaniny, może dopiero gdy Laisrean zacznie spędzać zdecydowanie więcej czasu w siodle... - oznajmił, nie chcąc kłopotać Parkinsonów sprowadzaniem określonego materiału, dopóki chłopiec wciąż był początkującym jeźdźcem, który nie był w stanie intensywnością przejażdżek uszkodzić bryczesów bardziej niż przeciętny, niespecjalizujący się w jeździectwie dorosły. Ale na przyszłość - może taka tkanina będzie potrzebna.
- Naturalnie, jeśli możemy teraz zdjąć miarę i wybrać ostateczne wzory byłoby świetnie. Wierzę, że w katalogu znajdziemy wszystko, czego potrzebujemy - przystał na sugestię lady Parkinson, poniekąd pozytywnie zaskoczony faktem, że całość zamówienia uda im się dograć w ciągu jednej wizyty. Spotkanie w Domu Mody było miłe, lecz lord Bulstrode wciąż miał na głowie jeszcze całą masę spraw, które wymagały jego atencji; przypominały o sobie niecierpliwie gdzieś w podświadomości, nie dając prawdziwie się odprężyć.
- Pozostaje nam tylko liczyć na to, że wkrótce wszystko wróci do normy - przytaknął ze smutkiem słowom szlachcianki, kurczowo łapiąc się nadziei, że jeszcze trochę czasu, jeszcze trochę wyrzeczeń i poświęceń i świat znów będzie ułożony pod dyktando ich kapryśnych pragnień. Musiał w to wierzyć, stąpając grząską ścieżką do celu uświęcającego środki. - Proszę przekazać moje najserdeczniejsze pozdrowienia lordowi Edwardowi. Nie wątpię, że kolekcja odniesie sukces, jak wszystkie dotychczasowe.
Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]01.06.21 23:22
Nie było sensu znać czegoś nowego. Szukać czegoś innego poza złotymi klatkami, do których ich przyzwyczajona. Miłość bladła w obliczu głodu, chociaż i pośród szlachty zdarzały się małżeństwa, które nazywać można było takimi z uczucia. Ale po co było się nastawiać na jakieś wyobrażenia, kiedy te mogły nigdy się nie spełnić. Nie, Odetta wolała mierzyć tam, gdzie prowadziła ją rodzina. Przestrzegać zasad, których być może do końca nie rozumiała, ale wtedy udawała, że je rozumie. Maghnus wydawał się godnym przedstawicielem swojego rodu, nie wychodząc zbędnie przed szereg – ale może cicha woda rwała brzegi? Były w końcu rzeczy, o których nie mówiło się głośno, były pewne złudzenia. Nie miała wątpliwości, że osoby które pokazywały się od tej najlepszej strony, potrafiły mieć bardzo dużo na sumieniu. Jednak dopóki nie była bliżej związana z lordem Bulstrode, a nie zapowiadało się, aby taka sytuacja miała się w tym stopniu zmienić, absolutnie nie powinno ją obchodzić kim dokładnie jest Maghnus w czasie wolnym i jak zarabia. Teraz był jej klientem i dlatego chciała dołożyć wszelkich starań aby wyszedł stąd zadowolony.
- Rozumiem, w takim razie wezwę też rysownika aby od razu naszkicował wzór. – Nie było to problematyczne, w końcu pracowało tu wielu projektantów, więc musieli umieć coś stworzyć na zawołanie. Dłonią przywołała do siebie obsługę, prosząc nie tylko o zawołanie pani Wilde i pana Fancourt, ale również o przyniesienie jej paru katalogów. Oczywiście niektóre zawierały w sobie starsze kolekcje, miały jednak robić bardziej za przykłady niż za rzeczywisty katalog reklamowy w tym momencie. Liczyło się to, aby przykłady można było znaleźć przed oczyma. Kiedy zjawił się krawiec, w paru słowach wyjaśniła, jaka była sytuacja. Młody Bulstrode został zabrany na zebranie miary, a ona obróciła głowę, zanim nie zaprosiła Maghnusa na kanapę.
- Rozumiem. W razie czego, można też wzmocnić tkaniny zaklęciem, podejrzewam jednak iż na początkowe jazdy taki strój podstawowy będzie wystarczający. – Podstawowy oczywiście nie znaczyło, że będzie kiepskiej jakości, tylko że póki co nie będzie to strój reprezentacyjny, a raczej taki który nie będzie żal zastąpić gdyby treningi miały się okazać bardziej intensywnie. Sięgnęła po przyniesione katalogi, pokazując przykłady i dając Magnusowi pióro, aby mógł zaznaczyć coś, co mu się podoba.
- Mam nadzieję, że lord odnajdzie w tej wizycie wszystko, co będzie szukał. Jeżeli w jakimś wypadku może być coś opóźnione, zwłaszcza przy dostawie tkanin, damy od razu znać. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie, gdyby jednak takie nieszczęście się zdarzyło, czy chciałby lord otrzymać zamówienie w częściach, czy jednak poczekać na całość? – Musiała wiedzieć, jakie podejście będzie miał klient, gdyby wydarzyło się coś nieprzewidzianego.
- Ma lord rację. Wierzę jednak, że wszyscy przetrwamy ten trudny czas i wszystko wróci do normy. Mam nadzieję, że młody Laisrean będzie mógł dorastać w świecie bezpiecznym i pozbawionym problemów. – Chłopiec wyglądał na takiego, którego Odetta chętnie by przytuliła, powstrzymywała się jednak, wiedząc że byłby to gest co najmniej niepokojący. – Dziękuję, zdecydowanie opowiem o pańskim wsparciu. Wiem, iż jest lord zajęty, jednak jeżeli kiedykolwiek miałby chwilę, serdecznie zapraszam na jeden z pokazów. Ewentualnie proszę udać się po garnitur do Edwarda, wielu szlachciców chwali sobie jego dzieła.
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 5 +2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10 +3
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]04.06.21 11:23
Pozory definiowały życia szlachetnie urodzonych w niezauważalny sposób. Na pierwszy rzut oka idealni w każdym calu, zachowujący się w szablonowy, w pełni przewidywalny sposób, wykonujący doskonale wystudiowane gesty i wypowiadający wyćwiczone do perfekcji słowa - w zaciszu własnych domostw i w gronie najbliższych pozwalali w końcu opaść wszystkim maskom, rezygnowali z kalkulacji rachunków zysków i strat i pozwalali sobie na swobodę myśli i rozmów. Czy więc dało się rzeczywiście poznać osobę, która wciąż naokoło siebie misternie tkała kokon złudzeń, niepozwalających przedrzeć się do wnętrza? Takie właśnie zasady panowały w ich świecie; znali się prawie wszyscy, lecz prawdziwie tylko w wąskim gronie, które zostawało dopuszczone do wszystkich skrywanych przed obcymi oczami sekretów. Pozornie więc faktycznie Maghnus nie wychodził przed szereg, pozostając poniekąd w cieniu - w praktyce odgrywał rolę szarej eminencji i szeptacza popychającego ród Bulstrode w stronę Czarnego Pana już nie tylko słowem, ale i czynem.
- Świetnie, dziękuję uprzejmie - ucieszył się na wieść, że i rysownik był dostępny od ręki. Rozpiął kilka górnych guzików płaszcza, by odpiąć skrytą pod nim broszę przeszywającą fular zawiązany pod jego szyją i gdy tylko dołączył do nich mężczyzna ze szkicownikiem w dłoni, pokazał mu ten element rodowego dziedzictwa, który pragnął wiernie odwzorować. Lord Bulstrode odprowadził wzrokiem Laisreana, który wciąż niezmiennie wydawał się być podekscytowany całym tym zamieszaniem naokoło niego, po czym dołączył do Odetty na kanapie i skupił swoją uwagę na wręczonych mu katalogach i wyjaśnieniach lady Parkinson.
- Patrząc na tempo, w jakim rośnie, pewnie prędzej przyjdzie mi zamawiać kolejny strój do jazdy niż prosić o dodanie wzmocnień - zaśmiał się pogodnie, wyjawiając w pełni uzasadnione obawy, chłopiec rósł jak na drożdżach. Przyjął pióro z wdzięcznością, prześlizgując się spojrzeniem po wskazywanych po kolei wzorach. Spośród nich zaznaczył kilka modeli, dbając o różnorodność, by pomiędzy wybranymi szatami znajdowały się zarówno bardziej ascetyczne, praktyczne kroje, jak i wymyślniejsze i bardziej wystawne. W ten sposób nie powinno im już brakować niczego aż do czasu następnego zamówienia sezonowego.
- Lady Parkinson, gdyby wszystkie moje spotkania przebiegały tak wprawnie i kompleksowo, narzekałbym wiecznie na nadmiar czasu wolnego - oznajmił żartobliwie, zapewniając tym samym o swoim zadowoleniu z przebiegu umówionej wizyty. - Oczywiście rozumiem, w chwili obecnej opóźnienia to siła wyższa. Mamy jeszcze sporo czasu do wiosny, w związku z tym jeśli niefortunne opóźnienie nie miałoby się przeciągać tygodniami, proszę się wstrzymać z doręczeniem dopóki całość zamówienia nie będzie gotowa - odpowiedział na pytanie, nie widząc sensu wyciągania od krawców każdej pojedynczej sztuki odzienia, kiedy od terminu planowanego użytkowania nowych strojów wciąż dzieliło ich tak wiele dni.
- Z pewnością będzie właśnie tak jak lady mówi, wyjdziemy z tego kryzysu silniejsi, a niczego nieświadome dzieci będą żyły w lepszej rzeczywistości - czystszej, pozbawionej mugoli, szlam i zdrajców, nie zmuszając już dłużej czarodziejów do pozostawania w ukryciu i maskowania płynącej w nich mocy. Wiara w wiejący porywiście wiatr zmian i konserwatywne poglądy przebrzmiewały wyraźnie w jego wypowiedzi, której nie próbował ani trochę tonować. Był oddany swoim ideałom i nie zamierzał się ich wypierać. - Przyjście na pokaz to będzie czysta przyjemność - stwierdził, dziękując tym samym za zaproszenie i rozważył w myślach kwestię spotkania z Edwardem. - Może faktycznie to dobra pora na odświeżenie garderoby… Skontaktuję się z lordem Edwardem wkrótce.
Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]05.06.21 15:36
Nawet jeżeli było ich niewielu w stosunku do zwykłych mieszczan, arystokracja lubiła widzieć siebie jako trzon społeczeństwa, jego filary, które swoim zachowaniem mieli stanowić światły przykład dla wszystkich, którzy na nich spoglądali. Między innymi dla tego miało się takie instytucje jak Dom Mody – nikt nie będzie szanował nawet najwyższego statusem urzędnika jeżeli ten będzie nosić się niczym wyciągnięty z rynsztoku bezdomny. To wygląd rzucał się w oczy jako pierwszy, a jeżeli potrafiło się przyciągać spojrzenie wszystkich dookoła, nie tylko prezencją ale i swoim strojem, wiadomo było, że na wstępie wyznaczało się już jakąś pozycję w społeczeństwie. Dlatego nie dziwiło ją, kiedy szlachcice zaopatrywali swoje dzieci w ubrania dobrej jakości, zdobione równie dobrze jak suknie dorosłych już czarodziejów. Nikt nie mógł mieć wątpliwości, że dane dziecko przynależy do jednego z większych rodów. Za pięknymi strojami mogli chować swoje dusze, jakkolwiek zgniłe by one nie były.
- Żaden problem. Przepiękna brosza. – Skomplementowała jeszcze, umiejąc docenić dobre rzemieślnictwo kiedy je widziała. Żałowała, że nie mieli na miejscu wytwórni biżuterii, raczej podejmując współpracę z innymi rzemieślnikami niż posiadając własny oddział. Skupiali się bardziej na perfumach jeżeli mowa była o takich dodatkach, chociaż znając firmę, Odetta nie wątpiła, że może i w ten sposób rozwinie się kiedyś. Teraz jednak pozwoliła rysownikowi na skupieniu się na dziele, jednocześnie zerkając na zainteresowanego wszystkim dookoła chłopca. Uśmiechnęła się jeszcze, zaraz jednak wracając do tego, by swoją uwagę poświęcić Maghnusowi.
- Nie dziwię się, dzieci rosną tak szybko, że nawet ciężko się obejrzeć i nagle kończą Hogwart. Ale jestem pewna, że pod opieką lorda, młody Bulstrode wyrośnie na wybitnego młodzieńca. – Nie mogła powstrzymać myśli, które uciekły w stronę jazdy konnej. Czy to było ciekawe zajęcie? Czy by jej pozwolono zająć się tym teraz w ramach zainteresowań? Wiedziała, że niektóre panny zajmowały się jazdą konną, jej życie jednak składało się głównie z baletu. Może pozwolono by jej nieco rozszerzyć horyzonty?
- Lordzie Bulstrode, jest lord niezwykle szczodry w swoich komplementach. – Zaśmiała się lekko i dźwięcznie, odbierając od niego wszystkie katalogi. Sprawdziła na wszelki wypadek czy wszystko zostało oznaczone, przekazując wszystko krawcowej która skończyła zbierać wymiary z młodego chłopca, oddając jej wszystko i podnosząc się samej z miejsca. – Postaramy się, aby wszystko dotarło na czas, niestety czasem siła wyższa sprawia, że nie wszystko idzie zgodnie z planem. Będziemy jednak informować o wszystkich niedogodnościach albo problemach, które mogą spowodować opóźnienia. – Wiedziała, że klient bez informacji to zdecydowanie niezadowolony klient, lepiej więc było na spokojnie poinformować niż milczeć.
- Cieszę się, że lord ma również taką wiarę. – Nawet jeżeli sama Odetta ją przejawiała ją publicznie, w głębi duszy martwiła się głównie o rodzinę i tylko ona ją martwiła. Takie kwestie pozostawała głównie mężczyznom, którzy bardziej znali się na wojnie. – Polecam skontaktować się też z Edwardem listownie w wolnej chwili, na pewno chętnie się z lordem spotka. A skoro zamówienie mamy skomplementowane, to nie zatrzymuję lorda dłużej, mam nadzieję, że kiedyś jeszcze przyjdzie nam się spotkać! Do zobaczenia, młody lordzie Bulstrode! – Pożegnała się z mężczyznami i pozwoliła, aby służba eskortowała ich do wyjścia, samej udając się w swoim kierunku.


| ztx2
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 5 +2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10 +3
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]29.08.21 0:39
Dwudziestego stycznia rano, kiedy jeszcze ulice były zupełnie opustoszałe, a Dom Mody Parkinson dopiero co został otwarty, rozległo się dramatyczne, silne pukanie do drzwi, które poniosło się echem po obszernym, imponującym holu. Kiedy pracownica otwarła drzwi, przed sobą nie ujrzała nikogo. Na zewnątrz szalała potworna śnieżyca, płatki śniegu były wielkości paznokci, miały brzydki, nieregularny kształt, który od razu jej się rzucił w oczy, gdy próbowała cofnąć się i strzepnąć je z idealnie czarnego, satynowego rękawa. Wtedy jednak spostrzegła przed sobą koszyk z materiałami. Już miała zatrzasnąć drzwi, kiedy ze środka dobiegł ja dziwny dźwięk. Czarownica zabrała niespodziankę do środka, we wnętrzu ciepłego budynku zaglądając do środka.
Wewnątrz, pomiędzy zmiętymi fałdami zmrożonego materiału znajdował się list. Nie był do niej zaadresowany, mimo to przeczytała go z wypiekami a twarzy, z przerażeniem odkrywając okropną tajemnicę. Nie zwlekając dłużej dobiegła do swojego biurka i nakreśliła list, który posłała sową po lorda Parkinsona.

Kiedy Edward przybył na miejsce koszyk znajdował się w dziale konfekcji dziecięcej. Pracownica próbująca zachowywać się profesjonalnie i udawać niezaangażowaną w sprawę, zaprowadziła lorda właśnie tam, przepraszając, że wezwała go tak nagle i bez wyjaśnienia — sprawa jednak zdawała się dla niej niecierpiąca zwłoki. W koszyku z materiałami, jeśli Edward postanowił tam zajrzeć, znajdowało się... maleńkie niemowlę. Chłopiec o gęstych, czarnych włosach. Spał słodko. Kolory na jego bladej buzi wskazywały na to, że panująca wewnątrz budynku temperatura mu odpowiadała. W pulchnej buzi trudno było doszukiwać się odpowiedzi — z pewnością część z nich niósł enigmatyczny list.

Edwardzie,

wiem, że moje słowa nie miały nigdy dla Ciebie żadnego znaczenia, a moje czyny nie znajdą nigdy w Twoich oczach uznania, ale wiedz, że kochałam Cię i zawsze będę kochać nad życie. Byłeś i zawsze będziesz moją jedyną miłością, przyrzekłam Ci, że żaden inny nie zajmie Twojego miejsca, ani w mym sercu ani łożu. Niestety los bywa bezlitosny.

Gdy zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo ze mnie zadrwił nie miałam w sobie wystarczająco dużo odwagi, by powziąć działania, które mogły nas uchronić przed tym losem. Mnie, tak naprawdę, o mój miły panie. Mój stan udało mi się ukryć długo, ale kiedy wszystko wyszło na jaw, rodzina wyrzuciła mnie z domu, sąsiedzi przeklęli.

Mój drogi Edwardzie, wiem, że nigdy nie będzie nosił Twojego wielkiego nazwiska. Wiem, że nigdy nie dowie się, że jego ojcem jest lord Parkinson, bo o to zadbasz, ale błagam Cię, na miłość, na wszystko, zadbaj o niego. To Twój syn. Nasz syn. Zdrowy i silny chłopiec. Błagam, nie pozwól mu umrzeć z zimna na ulicach Londynu, nie pozwól mu umrzeć z głodu. Miej litość, okaż mu łaskę. Błagam na wszystko, ocal go.

Na zawsze Twoja,
Valerie.


Mistrz Gry nie kontynuuje rozgrywki.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Konfekcja dziecięca - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]17.10.21 0:41
Śniadanie w towarzystwie drogiej i ukochanej siostry, pięknej Odetty, Edward jadł z prawdziwą przyjemnością. Wiele razy bił się w piersi, że nie miał dla niej tyle czasu, ile mieć powinien, toteż cieszył się każdą niezmąconą chwilą, którą mógł jej poświęcić, zajmując się tylko i wyłącznie nią. Życia zmarłej siostrze przywrócić nie mógł, a jego ostatnia radość w postaci ślicznej damy towarzyszącej we wspólnym śniadaniu musiała trwać. Nie mógł jej stracić. Tak jak ostatniego kęsa, którym prawie zadławił się, gdy na oparciu wolnego krzesełka (przecież kazał je stąd usunąć!) usiadła sowa z listem zaadresowanym do niego.
Kopertę rozerwał bez większych ceregieli, a treść, którą ujrzał, zmroziła mu w żyłach krew. Wyraźnie pobladł, wzrokiem omiatając ledwie krótką notatkę od pracownicy Domu Mody tyle razy, że chyba dostał oczopląsu, nie mogąc utrzymać pergaminu w drżących dłoniach. Dłuższą chwilę trzymał go w palcach. Czekał na uspokojenie, wiedząc, że kolejny łyk herbaty nie przejdzie mu przez gardło, gdy myśli krążyły wokół dziecka. Jego dziecka oraz tego, że pracownica wiedziała o tym. Przerażenie prędko przebiło się ponad wszelkie inne uczucia oraz myśli. Skandal, w obliczu którego stanął, pochłonął Edwarda w całości, czyniąc go przez dobrą dłuższą chwilę niekomunikatywnym w stosunku do siostry. Otrząśnięcie z doznanego szoku przyszło nagle razem z kolejnymi emocjami kierującymi go do gwałtownego wstania od stołu, narzucenia płaszcza i jak najszybszego dostania się do Domu Mody o własnych siłach.

Do głównego holu wpadł zdyszany. Przez moment opierał ręce na ugiętych kolanach, łapiąc oddech, jednocześnie szukając wzrokiem pracownicy, która przyniosła mu te niespodziewane wieści. Najwyraźniej na niego czekała i wydawała się wyjątkowo poruszona, podając mu kolejny list, który zdołał przeczytać dwa razy, nim znalazł się przy koszu, w którym naprawdę znajdowało się dziecko. Gdyby nie fakt, że był całością, szczęka Parkinsona leżałaby między jego wypastowanymi butami a nosidełkiem z żywą zawartością, której Edward był twórcą. O matce chłopca nie myślał. Ledwie pamiętał imię spośród wielu, z którymi starł się w swoim życiu, a szczególnie w ostatnich miesiącach, zajmując tak wieloma sprawami, że naprawdę nie pamiętał, kiedy to mogło mieć miejsce. List nie zdradzał tej informacji i, tak po prawdzie, wolał nie wiedzieć tego na pewno. Tknięty odruchem jedynie spojrzał na Odettę, o której całkowicie zapomniał w tym wszystkim i tym, ile czasu upłynęło od przerwania śniadania, że zaaferowana przybiegła za nim, nie mogąc go zostawić. Ścisnął jej dłoń, chwycił palce, szukając ukojenia w drobnej obecności ukochanej siostry, w końcu patrząc na nią spojrzeniem wyrażającym więcej uczuć niż mógł sobie na to pozwolić.
Odetto... chodźmy... do pracowni — odezwał się po raz pierwszy, wetknąwszy list do kieszeni spodni. Celowo unikał spojrzenia na pracownicę, która musiała przeczytać list. Nie potrafił spojrzeć jej w oczy i znacznie łatwiej przychodziło ignorowanie jej obecności. Tę jedną czynność Edward uważał za właściwą i całkowicie racjonalną, gdy podnosił koszyk z dzieckiem, niezrywając kontaktu z siostrą, by wreszcie w tym dziwnym korowodzie udać się w stronę zacisznej pracowni na piętrze. Dopiero za jej drzwiami mógł odetchnąć głęboko, czując naprawdę mocno ogrom emocji oraz napięcia, które utrzymywało jego ciało przez cały ten czas. Nie zelżało. Wciąż było silne i nie potrafił wypowiedzieć kolejnego słowa, spoglądając na chłopca o włosach ciemnych jak jego własnego, na pulchną buzię, a potem przeniósł przerażony wzrok na Odettę, w swojej jedynej siostrze szukając ratunku, o których nie potrafił głośno poprosić. Zabrakło mu słów.


I walk, I talk like I own the place
I play with you like it's a game
Edward Parkinson
Zawód : krawiec, projektant
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wild things that turn me on
Drag my dark into the dawn
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9457-edward-parkinson-budowa#288270 https://www.morsmordre.net/t9541-czarus https://www.morsmordre.net/t9540-rece-drza-gdy-zbieram-twoja-miare#290099 https://www.morsmordre.net/f170-gloucestershire-cotswolds-hills-broadway-tower https://www.morsmordre.net/t9572-skrytka-nr-2183 https://www.morsmordre.net/t9573-edward-parkinson#291128
Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]31.10.21 11:09
Lubiła takie poranki – pozwalała sobie w myślach nazywać je nieco leniwymi, bo w takich chwilach nigdy nie czuła naciągającego widma obowiązków albo kolejnych zajęć. Wystarczyło jej towarzystwo brata, na którego zerkała co jakiś czas. Czasem w takich sytuacjach siedzieli w ciszy, kontemplując własne myśli, czasem prowadzili jakieś żywe dyskusje, ale nieważne, co się działo i co robili, czuła się wyjątkowo swobodnie w jego obecności i tęskniła do tych ich małych rytuałów. Normalnie siedzieli w większym gronie ale teraz…wiedziała, z jakiego powodu nie było to możliwe.
Ledwie sięgnęła po swoją ulubioną niesłodzoną herbatę, a pojawiła się sowa, przysiadająca tuż przy nich i wyraźnie oczekująca na reakcję Edwarda. Młodsza z rodziny przypatrywała się, jak jej brat sięga po kopertę, z lekką konsternacją a potem i nawet trochę i przerażeniem obserwując, jak jego twarz bladła i zmieniała się w czysty wyraz przerażenia. Próbowała zapytać go, co dokładnie się dzieje, ale chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, że wciąż była w jego obecności – wybiegł jakby go coś goniła, a ona została sama, z filiżanką trzymaną w połowie drogi do ust.
Nie mogła go zostawić tak najzupełniej, dlatego sama ledwie złapała służkę, żądając płaszcza i samej zgarniając swoje osobiste rzeczy zanim nie pognała…no właśnie, gdzie miała? Wydawało się oczywistym, aby najpierw sprawdzić Dom Mody, bo jeżeli coś miało wstrząsnąć Edwardem, to chyba coś dotyczące tego miejsca? Czyżby ktoś zniszczył jego projekt?! Albo ktoś się włamał?! Sama poczuła gulę w gardle i nie mogła się doczekać, aż dotrze na miejsce, próbując dowiedzieć się, co się stało…nie spodziewała się wpaść na brata, pracownicę i…koszyk z dzieckiem?
- Cześć maleńki! – Na jej twarzy od razu pojawił się uśmiech, kiedy pochyliła się w stronę niemowlęcia, cicho chichocząc kiedy mała rączka sięgnęła w stronę jej brązowych kosmyków, nie dostrzegając ani specyficznego spojrzenia pracownicy, ani też niemal schodzącego na zawał Edwarda – a przynajmniej nie do momentu, kiedy jej dłoń nie została ujęta, a ona nie poprowadzona w stronę pracowni, gdzie mogli już na spokojnie porozmawiać, bez dodatkowych wścibskich oczu. Dopiero teraz Odetta skupiła się na bracie, wpatrując się w niego i wyłapując to przerażone spojrzenie. I dopiero wtedy coś przeskoczyło w jej głowie.
Czy on…? Czy w takim wypadku…? Czy to jego…?
- Edwardzie. – Głos jej był spokojny, ostrożny, bo nie chciała, aby poczuł z jej strony jakieś pretensje albo zagrożenie. Nie była tym, nie miała nic do tego, chciała po prostu wyjaśnić wszystko i o tym z nim porozmawiać. Musieli wymyśleć jedną wersję, jeden front i jej się trzymać. – Powiedz mi co wiesz, Edziu. Wszystko będzie dobrze, coś wymyślimy.
Zmniejszyła dystans pomiędzy nimi, przytulając go i trzymając go ostrożnie.
- Wymyślimy.


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 5 +2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10 +3
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]09.01.22 1:03
Nie rejestrował większego ciągu zdarzeń ani wesołości ze strony siostry na widok dziecka. Edward Parkinson był jednym przeogromnym i z całą pewnością największym na świecie kłębkiem poszarpanych myśli emocjami, których nie spodziewał się po samym sobie. Już po przeczytaniu listu, po dotarciu do holu i ujrzeniu swojego dziecka chciał wrzeszczeć. Krzyczeć. Płakać i wyć, ale ostatek godności trzymał go w ryzach. Przynajmniej tak długo jak długo obecni byli świadkowie. Za drzwiami pracowni, w której się znaleźli, postawił koszyk z dzieckiem na podłodze, a sam oparł się o drewno i osunął otępiały, czując łzy pierwsze, gorące i gorzkie łzy spływające po policzkach. Próba ich otarcia skończyła się jedynie uderzeniem głową o barierę oddzielającą jego świat od wygłodniałych harpii czekających na jedno najmniejsze potknięcie. To, co Edward zafundował światu, było kłodą pogrążającą go w zupełności.
W swojej pozie, oparty o drzwi, siedząc na podłodze, trwał w bez ruchu. Ograbiony ze wszelkich masek stanowił czysty kłębek nienazwanych emocji, uczuć pragnących wyrwać się z rozdygotanej piersi okrytej drogim materiałem koszuli, wszystkich słów cisnących się na usta, które mógłby wypowiedzieć w takiej sytuacji, gdyby nie Odetta. Nie mógł jej tego zrobić. Nie chciał. Nie potrafił. I nie miało to żadnego znaczenia. Wie. Ona wie, że to moje dziecko, było jedyną, względnie składną i logiczną myślą, która do niego docierała, która nieustannie przez mijające, cierpiętnicze sekundy atakowała jakże bezbronnego Edwarda, pozbawiając go wszystkiego, na co tak ciężko pracował przez te wszystkie lata.
Pociągnął nieelegancko nosem, prawie karcąc samego siebie w myślach. Jakie to ma znaczenie. Jestem skończony. Cała moja reputacja. Reputacja Parkinsonów. Wszystko. Wszystko zostało zniszczone przez to... dziecko. Przez mojego nieślubnego syna. Westchnął krótko, biorąc szybki oddech. Kolejny. Później następny. I jeszcze jeden, aż dotarł do momentu, w którym nie potrafił określić, czy to tylko przesadna reakcja organizmu na gwałtowny stan emocjonalny, czy rzeczywiście miał skonać. Zaczerwienione oczy, niezbyt nieobecne spojrzenie skierował na Odettę. Ona wie, powtórzył przerażony we własnych myślach, ledwie rejestrując, że coś do niego mówiła. Chyba jego imię. Ale była zbyt spokojna, zbyt opanowana. Nie to co on, nie mogąc poradzić sobie z ciężarem, który tak nagle spadł na jego barki dokładnie tak samo jak wtedy, gdy dowiedział się o śmierci Isadory. Dokładnie tak samo. Uderzył otwartą dłonią w podłogę, czując pierwsze fale bólu rozchodzące się przez wypielęgnowane palce, przez skórę nawilżoną specyfikami, dokładnie tę samą, która zapewne przed rokiem dotykała innej kobiety, jednej z wielu, w prostym akcie pożądania, potrzebie niesionej przez każdego mężczyznę. Ale to nie było wytłumaczenie. Nie próbował nawet racjonalizować tego, co się wydarzyło. Był po prostu skończony. Nie było ratunku dla Edwarda Parkinsona nawet wtedy, gdy słowa Odetty zaczęły do niego docierać, gdy to ona pocieszała jego, a nie on ją. Ale czy potrafił? Bzdura. Nie był w stanie. Nie mógł. Wszystko przepadło.
Odetto — wychrypiał cicho, półszeptem. Delikatne gardło nie było przyzwyczajone do tego rodzaju aktów w wykonaniu Parkinsona. Odezwał się dokładnie wtedy, gdy został objęty przez siostrę, a kolejne łzy spłynęły po policzkach, jeszcze bardziej odznaczając tragedię, w której się znajdował. Beznadziejna sytuacja, którą ona próbowała uratować, ale przecież nie dało się tego w żaden sposób odczynić. Nie istniały takie środki. Mógł tylko uciec. Wyjechać z powrotem do Francji, zaszyć się na poddaszu dawnej, wynajmowanej pracowni i udawać, jak udawał przez całe swoje życie. Znowu.
Edward Parkinson
Zawód : krawiec, projektant
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wild things that turn me on
Drag my dark into the dawn
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9457-edward-parkinson-budowa#288270 https://www.morsmordre.net/t9541-czarus https://www.morsmordre.net/t9540-rece-drza-gdy-zbieram-twoja-miare#290099 https://www.morsmordre.net/f170-gloucestershire-cotswolds-hills-broadway-tower https://www.morsmordre.net/t9572-skrytka-nr-2183 https://www.morsmordre.net/t9573-edward-parkinson#291128
Re: Konfekcja dziecięca [odnośnik]20.02.22 18:27
Nigdy go nie widziała takim – niepewnym, załamanym. Nie, widziała raz, kiedy musieli pożegnać siostrę, ale nawet wtedy wszystkie problemy chował głęboko, odczucia pozostawiając tylko najbliższym. Teraz to się powtarzało, ale teraz…teraz zdawało się to mieć o wiele większy wpływ na niego, nić cokolwiek do tej pory. Nienawidziła, że w takich sytuacjach musiała działać, ale nie miała ostatecznej możliwości magicznie zniknąć jego problemów. Tyle robił dla niej, a ona w tym momencie mogła zrobić dla niego tak nie wiele. Ostrożnie wyciągnęła z kieszeni podarowaną jej przez niego chusteczkę, delikatnie ocierając jego twarz i wsuwając ją w jego dłoń. Swoje drobne palce oplotła dookoła jego twarzy, unosząc delikatnie jego głowę aby spojrzał na nią.
- Edwardzie, spójrz na mnie, Edwardzie. Oddychaj, dobrze? – Bała się, że jej brat tutaj zejdzie w ataku paniki, a tego wolałaby uniknąć. Delikatnie gładziła go po policzku, potrzebując jednak bardziej trzeźwo myślącego Edwarda. Do niej ta sytuacja wciąż jeszcze nie do końca docierała, ale chyba powoli zaczynała rozumieć, że „nie jest dobrze” byłoby sporym niedopowiedzeniem. Dlatego ostrożnie przysiadła obok niego, wyciągając różdżkę z kieszeni szaty. Nigdy nie chciała rzucać zaklęciami w Edwarda, no, może poza jakimś dowcipnym Fae Feli albo lekką pomocą w uprzątnięciu jego szaty, ale w tym momencie zdecydowanie bała się, że po prostu Edward się udusi.
- Paxo. – Ostrożnie też przeciągnęła dłonią po jego twarzy, patrząc, czy dało to jakikolwiek efekt. Chciała go uspokoić, ale nawet najlepsze zaklęcia potrafiły być przebite przez kolejne ataki paniki. – Spójrz na mnie, Edwardzie.
Chciała mu dać czas, chciała mu dać miejsce, aby mógł się uspokoić i wypłakać, ale teraz musieli też działać i to szybko. Delikatnie przesunęła dłonią po jego policzku, podnosząc się jednak i ostrożnie wyciągając dłoń. Nie mógł tak siedzieć na podłodze, była bardzo niewygodna i jeszcze złapie przeziębienie, nie mówiąc już o tym, że po prostu się ubrudzi i jeszcze stanie się coś, czego w ogóle nie da się zmyć.
- Wdech i wydech Edwardzie, jestem tutaj, tak? Nie zostawię cię samego. Ale musimy zastanowić się co dalej.


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 5 +2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10 +3
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Konfekcja dziecięca
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach