Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Galeria nowości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Galeria nowości   21.03.16 13:32

Galeria nowości

Galeria nowości to nic innego jak wielka strefa wystaw najnowszych kreacji od projektantów tworzących dla Domu Mody Parkinson. Jeśli nie mogłeś uczestniczyć w pokazie najnowszej kolekcji: nic straconego, tutaj na żywo można zapoznać się z projektami prosto spod igły, w które zostały odziane niezwykle realistyczne manekiny. Niejednokrotnie zdarza się, że wśród galeryjnych wystaw przechadzają się i sami twórcy projektów - jest to idealna okazja, by uszczknąć odrobinę tajemnej wiedzy ze świata projektantów. Często pomieszczenie rozbrzmiewa dźwiękiem ożywionych dyskusji na temat prezentowanych na manekinach kreacji - zarówno pochlebnych, jak i tych całkowicie negatywnych.


Powrót do góry Go down
Marcel Parkinson
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3606-marcel-parkinson https://www.morsmordre.net/t3826-eros https://www.morsmordre.net/t3641-i-m-so-cool-and-totally-awesome https://www.morsmordre.net/f107-egerton-crescent-44 https://www.morsmordre.net/t3988-pan-ladny
Doradca wizerunkowy "he he"
27
Szlachetna
Kawaler
Dziewczyny tkwiły w tej układance
układ ze smukłą dupą uwypukla bycie samcem
10
0
0
0
19
0
20
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Galeria nowości   10.11.16 10:06

-To. Chyba. Jakiś. Żart. - wycedził Marcel, spoglądając na blady manekin wystrojony w kanarkowożółtą suknię. Nie dość, że odzienie odstawało i w ogóle nie pokrywało się z kształtami tej sztucznej pani, że już na pierwszy rzut oka było widać, iż to robota jakiegoś żółtodzioba bez doświadczenia (te odstające szwy, paskudne wykończenia - gdyby Marcel wiedział o istnieniu takiego wynalazku jak mikser, niechybnie by o niego poprosił, aby wydłubać sobie oczy), a na dodatek te okropne kolory. Parkinson wzdrygnął się teatralnie, po czym bezpardonowo zaczął się szarpać ze stroikiem. Szło mu to wcale nieźle i udało mu się oswobodzić manekin z jednego rękawa, ale w tym momencie nieco się zachwiał i... bum. Kilka kolejnych figur również się przewróciło, przygniatając do podłogi nieszczęsnego asystenta Marcela, którego ten imienia nie pamiętał.
Parkinson patrząc na pobojowisko, jakiego zresztą był sprawcą, wzruszył ramionami. Może i dobrze się stało? Na pewno zaoszczędził czasu, a owe stroje nie nadawały się zupełnie do niczego. Nie włożyłby ich na siebie nawet, gdyby alternatywą byłoby paradowanie nago przed całą ludzkością. Zresztą, ktoś taki jak on przecież nie musiał się wstydzić swojego ciała, ba, powinien być z niego niezmiernie dumny i nie unikać możliwości jego prezentacji. Abstrahując od całej sytuacji: problem w postaci owych obrzydliwych sukni został zażegnany w zasadzie samoistnie, pozostawało jeszcze dociec, który z idiotów postanowił narazić dobre imię Domu Mody Parkinson na utratę reputacji. Marce jednak nie był detektywem, więc uchylił sprawę, by zajął się tym ktoś inny, samemu przechodząc do pracy nieco bardziej praktycznej. Mianowicie: do kontaktu z klientem. Tych kręciło się po galerii aż nadto, każdy spragniony nie tylko wiadomości, wieści, nowinek ze świata mody, skomentowania ostatniej kolekcji, czy też wyszarpnięcia informacji tyczących się zbliżającego się pokazu, ale także i fachowej porady, pomocy w dobrze odpowiedniej stylizacji na filiżankę herbaty w towarzystwie nielubianych znajomych, czy też na rodzinną uroczystość, na którą najchętniej by się nie przyszło. Swemu właściwemu zajęciu Marce mógł się oddać dopiero po spacyfikowaniu (i to dosłownym!) tej obrażającej jego estetyczny zmysł wystawy. Czyż nikt z obecnych tu koneserów mody nie zwrócił uwagi na te jakże niepasujące do całości ekspozycji suknie?
Skandal, lecz przynajmniej Parkinson zdołał wyrobić sobie zdanie o przechadzających się spokojnie klientach: ignoranci. Najbardziej mierził go zaś fakt, że przed każdą zaprezentowaną kreacją zatrzymywali się, obchodzili ją dookoła i kiwali głową z aprobatą - dosłownie każdy jedne gość Domu Mody. Parkinson westchnął głęboko i z przejmującym smutkiem pomyślał, że zaczyna tracić wiarę w ludzkość.
I takimi jednak musiał się zająć, więc tanecznym krokiem podbiegł do statecznej lady. Blada, ciemnowłosa - obstawiał Bulstrode'ów, choć rzecz jasna mógł się mylić. Szybka ocena jego stroju pozwoliła mu na instynktowne dobranie podobnych fatałaszków, choć pani była zupełnie pozbawiona gustu - czy raczej miała go tak spaczony, że Marcel walczył z ochotą wybuchnięcia płaczem. Śmiechem. Wszystkim naraz, lecz taka reakcja raczej nie wyszłaby mu na zdrowie.
-Witam szanowną lady, nazywam się Marcel Parkinson i jestem konsultantem Domu Mody - przedstawił się, entuzjastycznie potrząsając ręką kobiety i pośpiesznie muskając wierzch jej dłoni ustami, zupełnie nie przejmując się popełniony faux pas - gdzież tak stratować do starszej niewiasty! Parkinson pozostał jednak słodko tego nieświadomy i skupił się w pełni na tym, na czym znał się najlepiej. Zaczął trajkotać o materiałach, krojach, kolorach, dlaczego absolutnie w tym sezonie nie należy nosić atłasów i lepiej postawić na jedwabie, kiedy pastelowe barwy wrócą z powrotem do łask oraz przekonywać, że wkrótce noszenie spodni przez kobiety wcale nie będzie wiązane z nietaktem.
-Oczywiście, lady, niewiasty powinny nosić suknie. Najlepiej skromne, niezbyt wyzywające, pomijając oczywiście wielkie okazje, gdy należy błyszczeć. Ale to kwestia funkcjonalności. Chociażby z takie czysto behiwarolnego (usłyszał gdzieś to trudne słowo i z całej duszy pragnął się nim z kimś podzielić) punktu widzenia: panienki z dobrych domów coraz częściej podejmują pracę w Ministerstwie, zatem należałoby chronić ich cnotliwość jak najsilniej. Odkryte ramiona, rozkloszowane spódnice, dekolty w serca nie wpływają na zwiększenie produktywności pracowników - perorował, śmiejąc się z własnych spostrzeżeń, dopóki nie zauważył mrożącego wzroku lady Bulstrode - ach, no tak - zreflektował się, plując sobie w brodę, że nie wybrał na swego pierwszego klienta szpakowatego jegomościa w garniturze w jodełkę. Teraz baba wydawała mu się okropnie wredna, ale musiał swoje odbębnić i pomóc jej w znalezieniu tego, czego chciała. A okazała się niezwykle wybredna. Przez dwadzieścia minut wypytywała Marcela o różnicę włókien w dwóch różnych kreacjach, po czym nie wybrała żadnej z nich, choć Parkinson gorąco polecał jej przymierzenie klasycznej, granatowej sukni. Nic z tego, matrona pozostawała nieugięta i zdecydowanym krokiem ruszyła w głąb sklepu, nie pozostawiając mu wyboru - musiał dreptać za nią niczym mały piesek, zatrzymując się jak wryty przed przypadkowymi wieszakami.
-Te są zbyt wyuzdane - bąknął nieśmiało, kiedy kobieta wetknął mu w ramiona całą stertę sukni, jaką rzekomo zamierzała przymierzyć i zajęła się przeglądaniem najświeższych projektów, przeznaczonych raczej dla młodszego pokolenia. Kobieta wyglądała na zadbaną, ale Marcel nie miał odwagi, by jej powiedzieć, że nie wzbudziłaby zachwytu z dekoltem do pępka. Zazwyczaj pełen werwy i animuszu, tutaj, w Domu Mody, gdzie czuł się jak u siebie - nigdy nie pozwoliłby sobie na odebranie sterów. On wiedział lepiej, najlepiej i potrafił dobrać odpowiedni strój na każdą okazję. A teraz? Siedział cicho jak trusia, sparaliżowany apodyktycznością starszej pani, rządzącej się jakby była co najmniej Ministrem Magii. Nagle Marcel gwałtownie pobladł, sparaliżowany tym porównaniem. A co, jeśli rzeczywiście stała przed nim pani Tuft we własnej osobie? Parkinson nie miał zielonego pojęcia, jak ona wygląda - znał jedynie nazwisko, co w tej chwili mocno go niepokoiło. Zmierzył elegancką matronę podejrzliwym wzrokiem, nie chcąc ferować wyroków, ale... Na Merlina! A jeśli przez niestosowne zachowanie zostanie oskarżony o zdradę stanu? Skazany na banicję? Powieszony? Rozerwany przez konie Carrowów? Marce już jął wymyślać sobie coraz to bardziej niedorzeczne kary, by po chwili ciemną chmurę w jego mózgu rozświetliła genialna myśl. Po prostu zrobi ją na bóstwo!
-Raczy pani to zostawić, ja już wiem, co trzeba z panią zrobić - zawołał nagle, odrywając kobietę od kontemplowania eleganckich kapeluszy - proszę jedynie o zaufanie - i niech pani pamięta, że moje rady to jedynie sugestia. Jakże rozsądna, ale jednak - nie silił się na skromność, przemieszczając się między kolejnymi regałami tak szybko, jak gdyby się teleportował. Wybrał całe naręcza ubrań, po czym zaprowadził niewiastę do przymierzalni, dodając, że gdyby z czymkolwiek wystąpił problem, on z radością pomoże w jego rozwiązaniu. Lub wezwie garderobianą, gdyby czuła opór przed jego interwencją.
-Nie powinna się lady obawiać - zapewnił ją (wciąż odczuwając problem z tytulaturą), stojąc za zasłoną i nasłuchując odgłosów, które świadczyłyby o jakichś kłopotach - jestem profesjonalistą w swoim fachu. Bardzo często pomagam dziewczętom ubierać suknie i nikogo to nie gorszy. Gorsety sznuruję z zamkniętymi oczami - pochwalił się, co zostało nagrodzone (och, jak miło) salwą cichego śmiechu. W końcu oczom Marcela ukazała się kobieta w bardzo klasycznej odsłonie. Szary komplet oraz przełamująca stonowany ton pudrowa, różowa, bardzo elegancka bluzka prezentowało się nadzwyczaj dobrze, acz Marce wiedział, że czegoś jeszcze zdecydowanie brakuje.
-Wygląda wspaniale, podoba się pani? - upewnił się jeszcze, chcąc zyskać potwierdzenie, czy powinien jeszcze skakać dookoła niej na jednej nodze proponując dodatki, które uświetniłby ten strój, czy może raczej gimnastykować się w wymyślaniu kolejnego. Na szczęście zyskał potwierdzenie (z ust domniemanej pani Minister!), więc czym prędzej popędził po odpowiednie buty - niezbyt wysokie szpilki, rozmiar 6, jak mu się zdawało - oraz apaszkę pasującą zarówno do nieco chłodnej jeszcze marcowej aury oraz do całego kompletu. Jakież jednak było jego zdziwienie, że gdy przybył na miejsce, nikogo nie zastał w przymierzalni. Ani kobiety, ani ubrań. Marce przystanął na chwilę przed lustrem, podrapał się w głowę, zastanawiając się, co się stało. I dopiero, gdy coś zatrybiło i zrozumiał, że prawdopodobnie został zrobiony w aetonana, głośno zaczął wzywać pomocy i złorzeczyć na przeklętych złodziei, paskudnych wyzyskiwaczy jego cennego czasu. Czy za podszywanie się pod Panią Minister również jest jakiś paragraf?

|zt


Powrót do góry Go down
 

Galeria nowości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Galeria sztuki
» Ważne Nowości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: Royal Borough of Kensington and Chelsea :: Dom Mody Parkinson-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18