Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pracownia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pracownia   24.03.16 10:31

First topic message reminder :

Pracownia

Do pracowni Cassandry nie ma wstępu każdy, mieści się w piwnicy nieopodal wejścia - aby zejść do środka, trzeba minąć jej trolla. Zwykle, kiedy nie można znaleźć Cassandry, zapewne jest tutaj.
W pracowni na niewielkim palenisku stoi niewielki żeliwny kociołek, raczej do podgrzewania eliksirów niż ich ważenia, Cassandra miała przyjaciółki, które tworzyły eliksiry o wiele sprawniej niż ona sama. Wnętrze oświetlają świece wetknięte w mało ozdobny świecznik stojący pośrodku stołu, na którym niemal zawsze widać pojedyncze kości lub preparaty z narządów powtykane w słoiki. Cassandra zajmuje się ich oczyszczaniem i dostarczaniem do Paliczków. Przy stole ustawiono krzesło i dziecięcy stołek.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   09.10.17 18:46

The member 'Cassandra Vablatsky' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 63


Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Szeptucha
27
Czysta
Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
0
0
5
30
9
1
5/23
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pracownia   10.10.17 13:11

Oczywiście, gęstniał. Przemieszała go kilka razy dla dokładnego przebadania konsystencji, ale wszystko wskazywało na to, że jej lek został uwarzony poprawnie. Zmęczona już, sięgnęła po kolejne fiolki, które wypełniła miksturą, starczyło na cztery. Znów oczyściła kociołek machnięciem czarodziejskiej różdżki, nie chciała i nie podobało jej się robić to zaklęciem - słusznie; śluz oblepiający ścianki kociołka, zamiast wyparować, wystrzeliły w górę, przyklejając się do sufitu. Cassandra westchnęła, biorąc się pod boki i przez chwilę przyglądając się plamie - rozważając w myślach, czy ta spadnie na podłogę sama, czy raczej zostanie na suficie na wieki - nie zwiastowało to niczego dobrego, składniki za jakiś czas zaczną się rozkładać, parować i - niestety - podtruwać ją i jej dziecko. Przysunęła taboret, na który wskoczyła z miotłą - i zaczęła zeskrobywać maź z sufitu, to będzie dzień cięższy, niż sądziła. Dopiero, kiedy sufit był czysty, przemyła ścianki kociołka wodą i upewniła się, że fiolki z eliksirem przeciwbólowym były odpowiednio zakorkowane. Nic ale to nic nie mogło z nich wykipieć, potrzebowała tych specyfików w dobrym stanie.

Zerknęła przelotnie na stół, przeglądając kolejne przygotowane na dzisiaj składniki, w jej oko wpadła miseczka wypełniona przemytymi jagodami jemioły. Gorzkie, niesmaczne i absolutnie niejadalne stanowiły serce maści z gwiazdy wodnej. Jagody wiązały właściwości samej gwiazdy, zagęszczały maść i nadawały jej przyjemniejszego, mniej słonego zapachu. W lecznicy - obok eliksiru przeciwbólowego i  kilku innych specyfików - należała do przedmiotów codziennego użytku, niezbędnych w pracy i najczęściej wykorzystywanych, choć była to bardzo silna maść, smarowała nią również łagodniejsze rany. Najpierw przygotowała wywar na bazie śliny kuguchara i pijawek; kocie ozorki posiadały silne właściwości antybakteryjne, toteż wlała jej do gotującej się wody naprawdę dużo - obserwując pieniącą się przy ściankach kociołka wodę. Trąciła piankę palcem, upewniając się, czy jest sztywna, ścięte substancje musiały odparować  - i to zanim połączy je z pozostałymi składnikami. Dopiero więc, kiedy test okazał się spełniony, cofnęła się do stołu, krojąc pijawki wszerz w wąskie plasterki jak kiełbasę. Tak spreparowane, wrzuciła je do wywaru, mieszając go pięć razy w prawo. Gwiazda wodna musiała być świeża, dlatego też przetrzymywała roślinki w misie wypełnionej wodą, listki porwała dopiero teraz, kiedy za jej plecami gotował się wywar. Posiatkowała je na desce na drobne kawałki, aż trzy kępki, choć maść wodna nie stanowiła serca eliksiru to pozostawała składnikiem, który dodawało się w największej ilości. Przesypała rośliny do kociołka, obserwując, jak woda przybiera morskiego odcienia. Jagody wpierw rozgniotła widelcem na marmoladę, później przesypała ją do większego naczynia, do którego dodała ziarna granatu - rozgniotła je tym samym sposobem, mieszając jedno z drugim. Granat był zagęszczaczem, wzmacniał działanie jagód, ale sam w sobie nie odgrywał wielkiej roli. Tak zbitą mieszaninę przesypała w całości do kotła, przez chwilę pozwalając jej rozgotować się luzem. Nie odejmowała w tym czasie spojrzenia od eliksiru, tylko kątem oka obserwując córkę krzątającą się przy stole, która w tym czasie sprzątała niepotrzebne już naczynia. Kiedy kawałki jagód i ziaren zaczęły wypływać na powierzchnię, ujęła chochlę, zaczynając mieszać całość - cały czas w prawą stronę - mamrocząc pod nosem inkantacje, które przyklepała stuknięciem czarodziejskiej różdżki. Maść należało mieszać tak długo, aż zgęstnieje.




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   10.10.17 13:11

The member 'Cassandra Vablatsky' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 3


Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Szeptucha
27
Czysta
Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
0
0
5
30
9
1
5/23
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pracownia   10.10.17 13:58

Ale mieszała i mieszała, a wywar nie chciał gęstnieć, pozostawał rzadki jak woda - Cassandra zmarszczyła brew, przyglądając się eliksirowi, dopiero po chwili orientując się, w swoim zmęczeniu pomyliła jagody jemioły z białymi jagodami. Nie dość, że zmarnowała tyle składników i cennego czasu, to uzmysłowiła sobie, że jagody jemioły dodać musiała wcześniej do któregoś z nieudanych eliksirów - tracąc serce dla cennej maści. Westchnęła, to nie był jej najlepszy dzień - z rezygnacją oczyściła kociołek, tym razem ręcznie i nieco niedokładnie, wiedząc, że w jego wnętrzu nie znajdował się żaden składnik, który wszedłby z reakcję z ingrediencjami kolejnego zaplanowanego eliksiru. Zakasała rękawy, skrzeloziele miało właściwości nie tylko związane z eliksirowarstwem, ale jej nie mogło przydać się do niczego innego.

Wywar wzmacniający był jej nie mniej potrzebny, niż maść z wodnej gwiazdy czy eliksiry przeciwbólowe, przydawały się zwłaszcza wobec pacjentów, którzy mieli za sobą trudne leczenie i oczekiwali powrotu do zdrowia, po chorobach, ale również poważniejszych urazach. To jeden z najprostszych eliksirów, jakie regularnie warzyła - tym razem nie mogło pójść coś nie tak. Wywar przygotowała dokładnie tak jak wcześniej, na bazie kociej śliny kuguchara, do której dodała pokrojone w plastry pijawki, kiedy ta spieniła się gęstą, twardą pianą. Krótko później dolała pięć kropel olejku różanego, który przetrzymywała w wąskiej, niedużej fiolce oznaczonej symbolem kwiatu. Przyjemny zapach uniósł się w powietrzu, przyćmiewając smród kociej śliny - pozwoliła wywarowi przesiąknąć nim, na dłuższą chwilę zostawiając go na spokojniejszym ogniu. Winien gotować się powoli i łagodnie. Szczypta lubczyku, po którym barwa - dotąd nijaka - zaczynała zmieniać się na łagodny, pastelowy błękit tak charakterystyczny dla tego wywaru. Ujęła chochlę, mieszając eliksir, powolnymi, spokojnymi obrotami - nie miało znaczenia, w którą stronę to robi, ten wywar naprawdę nie był szczególnie wymagający. Istotne były ruchy jej rąk, nie nazbyt gwałtowne, składniki potrzebowały czasu, aby wzajemnie przesiąknąć swoimi właściwościami i absolutnie nie można było ich poganiać. Na końcu dodała serce eliksiru: skrzeloziele, trzy garście, powoli rozsypując liść za liściem, nie przerywając mieszania. Słowem klucz do poprawnego uwarzenia wywaru wzmacniającego była cierpliwość. Mieszając, obserwowała, jak zielone listki z jaskrawym błyskiem zachodzą błękitem, z wolna rozpuszczając się w magicznym wywarze. Stuknęła różdżką ściankę kociołka, zaraz powinien ją dobiec przyjemny, słodkawy zapach zwiastujący udany eliksir - i ukończoną pracę.




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   10.10.17 13:58

The member 'Cassandra Vablatsky' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 58


Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Szeptucha
27
Czysta
Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
0
0
5
30
9
1
5/23
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pracownia   10.10.17 18:02

Słodkawy zapach był doskonale wyczuwalny, błękitna barwa eliksiru zapewniała, że został wykonany bezbłędnie - całe szczęście, to naprawdę nie był jej dobry dzień i obawiała się, że wyrzuci na zmarnowanie znacznie więcej posiadanych składników, niż obejmował to upatrzony przez nią margines błędu. Z zadowoleniem, choć bez większego entuzjazmu przy pomocy drewnianej chochli i stalowego lejka przelała zawartość kociołka do fiolek, po raz ostatni nachylając się nad kociołkiem, żeby go doczyścić. Tym razem musiała to zrobić bardzo dokładnie, ostatni z zaplanowanych eliksirów musiał zostać wykonany na bazie innego wywaru - kluczową rolę odgrywała smocza wątroba.

Mieszanka antydepresyjna była bowiem niezwykle przydatna w dniach ciężkich takich jak ostatnie, anomalie zawładnęły całą Wielką Brytanią, a czarodzieje nie byli w stanie uciec przed konsekwencjami dzikich wybuchów magii, nad którą nikt nie panował. Ginęli ludzie - nieoczekiwanie - ludzie tracili domy, ona sama - straciła dach - być może na szczęście tylko w dosłownym znaczeniu tego słowa. Z westchnieniem obejrzała się na wciąż rozmrażającą się smoczą wątrobę, uszczypnęła ją palcami, sprawdzając, czy była już wystarczająco miękka, by zrobić na jej podstawie alchemiczny bulion. Musiała być, nie mogła zwlekać z tym dłużej, choć mięso mogłoby jeszcze trochę postać. Dołożyła drewienek do paleniska, wzmocniła ogień, smocze ingrediencje zawsze wymagały wysokich temperatur - przyzwyczajone do bliskości ognia nie rozgotowywały się łatwo. Wątrobę ostrożnie odarła z twardszych fragmentów, pokroiła ją, niezbyt drobno, wrzucając do gotującej się wody. Wątroba wzmacniała cały organizm, to pozwalało wrócić psychice do dawnej homeostazy. Śledziona szczura posiadała wiele składników odżywczych, których ludzie najczęściej nie doceniali - dorzuciła zaledwie jedną, bo w większej ilości zapach często okazywał się zbyt odrzucający dla ludzi w permanentnej depresji. Tak gotujący się wywar zostawiła, przygotowując roślinne składniki. Płatki ślazu powinny bez trudu zabić zapach szczurzych szczątków, obejmując nutę serca. Najwięcej dodawało się zawsze gryfonii  - miała niesamowite właściwości rozweselające, które dawały poczucie sztucznego szczęścia. Niewiele, ale dość, kiedy psychika powstrzymywała organizm przed regeneracją sił. Na koniec waleriana, uspokajała i przynosiła odprężenie. Złośliwi zwykli mawiać, że tym większe, im więcej w domu mieszkało czarnych kotów. Płatki zmieszała razem, po czym, stanąwszy nad kotłem, przesunęła chochlą, mieszając wywar dwa razy w lewą stronę - nie więcej. Następnie zmieszane razem płatki wrzucała do kotła, pojedynczo, jeden po drugim; nie było w tym nic trudnego, choć wymagało nieco czasu i jeszcze więcej cierpliwości - jak cała niezwykle potężna sztuka alchemii. Wielobarwne refleksy świadczyły o poprawnie uwarzonym eliksirze, jaskrawą purpurę pochłonęła jaskrawa żółć gryfonii - jak w kalejdoskopie. Płatki się nie rozpuszczą, pozostaną wielobarwną ozdobą wywaru. Przemieszała całość, znów dwa razy - tym razem w prawą stronę - u stuknęła różdżką w kraniec kociołka.




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   10.10.17 18:02

The member 'Cassandra Vablatsky' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 41


Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Szeptucha
27
Czysta
Panna
methinks i see... where? - in my
mind's eyes
0
0
5
30
9
1
5/23
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pracownia   10.10.17 20:11

Wyglądało na to, że wszystko było w porządku. Mogła przelać eliksir do odpowiednich fiolek, z dbałością, mocno - szczelnie - zamykając kolejne fiolki. To już koniec, na więcej - choćby chciała - sił już nie miała. Przez ramię skinęła głową Lysandrze, dziękując za posprzątany stół; naczynia pozmywa później, grunt, że dziewczynka zdążyła wynieść je już z piwnicy. Czas wziąć kociołek z pieca i dokładnie obmyć go w bali, również z zewnątrz, na jego ściankach osadziło się zbyt dużo węgla i sadzy, nie zapominając o wnętrzu, zapomniane resztki eliksiru osadzające się na denku mogły wywoływać reakcje z późniejszymi warzonymi ekstraktami i, co gorsza, zaburzyć ich działanie. W najgorszym wypadku nawet wywołać eksplozję - miała jednak nadzieję, że jej eksperymenty były na tyle spokojne, że podobne przygody... nie były dla niej szczególnie groźne. Palenisko zostawiła, nie miała zamiaru dogaszać go ręcznie, nie chciała tym bardziej robić tego magią. Drewno tliło się spokojnym, łagodnym ogniem, nie mogła zapomnieć go doglądać raz po razie, uważając na ewentualny pożar.
Skupiła się na fiolkach z eliksirem, barwy między którymi różniły się jedynie niuansami, dla jej oka wystarczająco wyraźnymi, żeby odróżniła jedno od drugiego. Trzy fiolki Niemo-Waru, cztery porcje eliksiru przeciwbólowego, cztery porcje eliksiru wzmacniającego i na koniec cztery porcje mieszanki antydepresyjnej. Uzupełniła zapasy, licho, ledwie co, ale na tyle skutecznie, by wystarczyło dla jej pacjentów na najbliższe dni. Kolejno brała fiolki do rąk, podstawiając ich zawartość pod blask świec palących się na stole, by po raz ostatni przyjrzeć się ich zawartości - oceniając ich przydatność i upewniając się, czy w żadnej z fiolek nie czaiła się skaza. Podanie choremu trucizny zamiast leku byłoby nie tylko ujmą na jej honorze - ale i zapewne gwoździem do trumny dobrej renomy tego miejsca. Była uzdrowicielką, która nie popełniała błędów.
Nie zdobiąc fiolek żadną etykietką, porozstawiała na je stojaczkach znajdujących się wzdłuż regału, od razu chwytając między palce kilka mieszanek przeciwbólowych - powinna zerknąć do lazaretu i sprawdzić, jak mają się jej podopieczni.

/zt




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.

Powrót do góry Go down
Eir Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
trucicielka
26
Czysta
Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
3
1
26
0
0
6
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pracownia   27.01.18 12:49

Skrzydełka bahanek miał szerokie zastosowanie w alchemii. Były doskonałym surfaktantem magicznym, zmieniały właściwości wielu eliksirów, sprawiały, że ich naturalna kwaśność stawała się neutralnym i bezpiecznym do połknięcia specyfikiem. I, jeśli zostały dobrze obrobione przed podaniem, stanowiły idealny identyfikator energii magicznej. A sinica cechowała się na tyle silną i zmienną energią, że bahanki były w tej sytuacji niezastąpione. Dodatkowym aspektem była złota godzina – pora tuż po wschodzie słońca oraz zaraz przed zachodem.
Eir zjawiła się w lazarecie Cassandry jeszcze przed świtem, aportując się do ciemnego zaułku, z którego bezproblemowo dotarła do celu. Nieco ich więcej doznała, kiedy przeszła już przez próg. Przywitała się z Umhrą ostrożnie, spojrzała mu w oczy z czystymi zamiarami, bez wyzwania, nieco odchylając się, gdy przybliżył do niej swój wielki łeb.
Tak, Umhra, przyjaciółka – mruknęła nieco jeszcze zaspanym głosem, choć bez wątpienia z trzeźwym umysłem. Obwąchał ją kontrolnie, nie mogła mieć do niego o to pretensji. Mogła być nawet Krogiem Wielkim z najdalszych krańców Norwegii, Umhra dbał o bezpieczeństwo Cassandry i spełniał swoje obowiązki w stosunku do każdego obcego. Sięgnęła do swojej sakwy, w której trzymała najbardziej potrzebne rzeczy do dzisiejszych badań, i wyciągnęła z niej kilka wędzonych chorbotków. Pachniały niebiańsko. Oczywiście w guście trolla. Poczęstowała nimi strażnika i poklepała go po ramieniu w przyjacielskim geście. Bądź co bądź – stanowił pewną swoistą część nokturnowej rodziny.
Przeszła tuż obok niego, przywitała się z przyjaciółką, mimowolnie zerkając na człowieka leżącego tuż przy niej, na pożółkłych prześcieradłach, którymi przykryte były stare łóżka. Granatowy płaszcz odwiesiła na krześle, a na blacie poukładała wszystkie specyfiki. Odwary ze skrzydełek bahanek w różnych stężeniach zamknięte były w drobnych, dobrze zakorkowanych fiolkach. Wyjrzała za okno, odliczając sekundy do idealnej pory. Gdy pokój zalały smugi złotego światła, z pomocą Cassandry przystąpiła do działania. Metoda bahanek była absolutnie nieinwazyjna, ale żeby zaszły widoczne zmiany, trzeba było wylać na porażoną chorobą część ciała odpowiednią jego ilość.
Potrzebowała tylko jego ręki prowadzącej, pod którą podłożyły miskę na spływający po skórze specyfik. Pędzlem i trwałą, czarną farbą zaznaczyła na jego skórze pięć obszarów, które odpowiadały polu działania stężenia. Przy nadgarstku znajdował się ten o najmniejszym gradiencie, tuż przy łokciu ten o gradiencie najwyższym. Naładowana energią magiczną złota godzina znacznie zwiększyła obrazowanie wyników. Widocznie zniszczone tkanki zabarwiły się na czarny lub brunatny kolor. Specyficzna reakcja martwej, porażonej sinicą magii, która pustoszy również i ciało. Wiedziały, jak wielkie poczyniła szkody.

| Barwianka - 1.1, b) Zbadanie osoby, która cierpi na sinicę celem dokładnego przyjrzenia się objawom choroby: Magochemicznym, zmiany w obrębie magochemicznej struktury ciała; astronomia - III, +70




Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   27.01.18 12:49

The member 'Eir Goyle' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 26


Powrót do góry Go down
Lupus Black
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black https://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa https://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303
Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
25
Szlachetna
Zaręczony
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
5
11
0
28
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   21.03.18 11:14

Bywały dni, w których należało się poświęcić. Nie wiedziałem zbyt wiele o Cassandrze, tyle co od wspólnych znajomych, ale wieść dotycząca badań dotarła do mnie jeszcze podczas spotkania Rycerzy Walpurgii. Potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Kontakt, dogadanie szczegółów. Niestety nie mogłem liczyć na stałe raporty z postępów prac, dlatego musiałem fatygować skrzata, by przynosił dla mnie odręcznie skomponowane krótkie notatki. Całość zmagań poprzedników prezentowała się wyjątkowo obiecująco, wręcz mógłbym pokusić się o stwierdzenie, że rozwiązanie problemu sinicy znajdowało się na wyciągnięcie ręki. Wymagało to jedynie odrobiny pracy oraz koncentracji na pewnych niuansach, które mogły wyjść podczas eksperymentów. Co było akurat typowym procesem podczas badań nad lekarstwem, zwłaszcza nowym. Mimo wszystko podszedłem do sprawy optymistycznie, przynajmniej na tyle, na ile byłem w stanie.
Zamówiłem na tamten dzień wolną pracownię, skoro miałem się na coś przydać i odciągnąć główną koordynatorkę całego badania. Wolałem, by mi nie przeszkadzano.
Wizyta na Nokturnie nie napawała mnie entuzjazmem, ale trudno mi się dziwić. To miejsce było paskudne bez względu na wszystko, w dodatku nie przysparzało mi dobrej reputacji. Czasem należało się jednak poświęcić; miejsce to idealnie nadawało się na tego typu szemrane badania, gdzie mieliśmy wszczepiać zarażone komórki osobie zdrowej. W Mungu w życiu nikt by na to nie pozwolił uznając to za wysoce nieetyczne, a to akurat obchodziło mnie najmniej.
Skorzystałem z zaproszenia wejścia do środka, mierząc się z oczywistym, nieufnym spojrzeniem kobiety. I trolla. Wpatrywałem się w niego chyba zbyt długo, bo zaczął coś pomrukiwać i nie brzmiało to ani trochę przyjaźnie. Wziąłem głęboki wdech kiwając głową. Nie czułem się w tym miejscu komfortowo, ale też nie miałem się tak czuć. To tylko badania, interesy można by rzec. Powinienem wszystkie emocje odłożyć na bok i tak też zamierzałem zrobić.
Jeszcze raz zapoznawszy się z dokonaniami poprzedników niezwłocznie wziąłem się do pracy. Zachowując przy tym maksimum ostrożności, zwłaszcza w odzieniu. Nie chciałem się omyłkowo zarazić sinicą, przenoszenie jej z chorego ciała do zdrowego nie było zadaniem ani prostym, ani bezpiecznym. Na wszelki wypadek odkaziłem też wszystko, co można było odkazić, ale zastosowałem niestety sposób niezwiązany z magią, bo poza szpitalem anomalie były niestety zbyt nieprzewidywalne. Poszło na ten cel sporo alkoholu, najprawdopodobniej ku ogólnemu zdegustowaniu wszystkich świadków zdarzenia, ale trudno.
Dopiero po przygotowaniach zabrałem się do pracy. Była ona żmudna, długa i wyczerpująca. Wszystkie komórki powinny były znaleźć się z dawcy u biorcy, prawdziwy nieszczęśnik. Może bym mu współczuł gdyby nie był wpół nieżywym mętem z Nokturnu. Takiego nie było mi żal ani trochę. Na razie spróbowałem tylko pobrania, skrupulatnie się do tego przykładając, w międzyczasie oczekując, że alchemiczna część zespołu stworzy z tego dzieła odpowiedni preparat nadający się dla pacjenta, największego poszkodowanego.
Wszystko, co udało mi się pozyskać, zabezpieczyłem w szczelnym, odkażonym pojemniku, nie kryjąc przy tym uczucia ulgi. Nawet nie wiem ile cały ten zabieg trwał, straciłem poczucie czasu.

/Barwianka, etap 1.4 a, + anatomia




It caress the serpentthat devours us, until it has eaten away our heart.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   21.03.18 11:14

The member 'Lupus Black' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 53


Powrót do góry Go down
Eir Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
trucicielka
26
Czysta
Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
3
1
26
0
0
6
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pracownia   25.03.18 18:54

Zastanawiała się, przygotowując się do pracy, co takiego się stało, że zgodziła się na uczestnictwo w badaniach. Już dawno postanowiła, że będzie działała sama i nigdy więcej nie będzie odpowiadała za czyny innych, tym bardziej, że nie była już odpowiedzialna tylko za siebie, ale również, albo raczej przede wszystkim, za swoje jeszcze nienarodzone dziecko. A jednak zdecydowała się pomóc Cassandrze bez wahania. Bez najmniejszego słowa zniechęcenia czy wątpliwości. Zrzucała to na miniony czas, naukę dystansu do siebie i innych i odbudowaną zdolność współpracy.
Odstawiła na blat opalony nad płomieniem cieniutki szpikulec, którym miała zamiar oddzielić od siebie pobrane komórki, i zaczęła wykładać na wierzch odpowiednie ingrediencje. Już wcześniej zajęła się uwarzeniem wywaru stabilizującego z aloesu i gryfonii i wyjałowieniem wszystkich bandaży, które posiadała, żeby teraz móc tylko i wyłącznie przystąpić do działania i dłużej nie zajmować pracowni przyjaciółki. Ona też przecież miała przed sobą jeszcze mnóstwo pracy.
Dobrym sposobem na podanie zakażonych tkanek zdrowej osobie było niejako wklejenie ich do ciała pacjenta przez dłuższą ekspozycję na zakażenie. Przerwanie powłok w sposób naturalny, nie przez zaklęcie, i zawiązanie wokół zranienia bandaża z nasączem z komórek, wydawało jej się dość dobrym pomysłem, choć czekała na ostateczną opinię Cassandry – to ona koordynowała badaniami; to ona również posiadała zdecydowanie większą wiedzę na temat anatomii i stanowiła w tym względzie niezaprzeczalne źródło wiedzy. Na razie jednak robiła wszystko jak zaplanowała – pobrane skrawki, dobrze zabezpieczone przez poprzedniego badacza, ostrożnie wyłożyła na szklaną podkładkę, używając przy tym rękawic, bo zakażenie sinicą znajdowało się na ostatnim miejscu listy rzeczy, o które zabiegała. Z nich zaczęła oddzielać te, które śladów choroby posiadały zdecydowanie więcej, były jego ogniskiem, a resztę wypchnęła do słoika, który natychmiast zakręciła. Do kryształowej fiolki nalała odpowiednią ilość odwaru z aloesu i gryfonii, po czym powoli dodawała do niego powoli oddzielone cząstki tkanek. Gdy tylko przezroczystość nabrała odcienia granatu, zakorkowała fiolkę i opakowała go srebrnym, błyszczącym papierem, który miał odbijać promienie świetlne – mogły zbyt szybko zepsuć cały twór, a do tego nie mogła dopuścić.
Zostawiła go we wcześniej ustalonym z Cassandrą miejscu i podpisała. Po wszystkim dokładnie umyła dłonie, a rękawice oczyściła alkoholem. Do końca dnia wręcz panicznie pilnowała, by na rękach nie pojawiły się pierwsze objawy choroby. Nie mogła na to pozwolić.

| Barwianka - etap 1.4 b; astronomia - III, +70




Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   25.03.18 18:54

The member 'Eir Goyle' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 91


Powrót do góry Go down
Antonia Borgin
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4668-antonia-borgin https://www.morsmordre.net/t4725-vermeer#101224 https://www.morsmordre.net/t4722-nie-wszystko-zlo-to-co-sie-swieci https://www.morsmordre.net/f319-smiertelny-nokturn-19 https://www.morsmordre.net/t4726-antonia-borgin#101398
pracownik urzędu niewłaściwego użycia czarów & znawca run
26
Półkrwi
Panna
ognistych nocy głodne przebudzenia
i tych uścisków, żar co krew wysusza,
wszystkie rozkosze ciała - i cierpienia
wszystkie, jakie znosi dusza
0
11
0
5
0
16
5
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   19.04.18 16:49

/z zaułku

Antonia nie do końca wiedziała jak finalnie udało im się tutaj dotrzeć. Wyjście z zaułku okazało się być prawdziwym wyzwaniem, ale widząc znajome sklepy ulicy Pokątnej poczuła się o wiele lepiej. Borgin zwykle miała pecha do takich rzeczy. Ostatnim razem gdy zadziała na nią moc anomalii kobieta wylądowała w innym kraju. Jakaś część jej nawet nie miała nadziei, że tym razem będzie inaczej nawet jeśli zaułek też wydawał się jej być w jakimś stopniu znajomy. Stawiając kolejne korki, zbliżając się do upragnionego Nokturnu starała się zachowywać normalnie. Widok ledwo stąpających po bruku czarodziei nie był czymś naturalnym. Może na Nokturnie, ale na pewno nie tutaj. Nie wyglądali tez na normalnych dlatego Antonia wiedziała, że najważniejsze jest teraz to by unikać jakichkolwiek kontaktów. Już sam fakt, że ta ruda dziewczyna, która ich znalazła, będzie kłapać na ich temat. Podejrzewała, że nie byli tak przekonujący w swoich groźbach by ta ze strachu przed nimi postanowiła milczeć. Miała tylko nadzieje na to, że reszta poradziła sobie lepiej. Mieli wykonać zadanie... niekonieczne było ujawnianie dosłownie wszystkiego. Każdy z nich prowadził drugie życie, potrzebne w realizacji idei jaką popierali. Nikomu nie spieszyło się do Azkabanu choć Antonia już kilka razy myślała, że naprawdę do niego trafi. Pomagała mężczyźnie jak tylko mogła. Wiedziała, że ten oberwał o wiele mocniej niż ona i wiedziała, że potrzebuje tej pomocy nawet jeśli zwykle jest tym, który jej nie potrzebuje. Dla kobiety też trudne było przyjmowanie jakiejkolwiek pomocy od kogokolwiek. Zawsze wierzyła, że to tylko kolejny dług, który się u kogoś robiło. Teraz jednak nie mogła przeliczać tego w ten sposób. Musieli się dostać na Nokturn i musieli się dostać do lecznicy. Cud chciał, że udało im się w końcu trafić na śmierdzące aleje, które w jakimś stopniu zastępowały dom wielu czarownikom. Gdy dotarli do lecznicy o której mówił Drew, kobieta tylko stanęła opierając się o wolną framugę. Brakowało jej tlenu, a w głowie pulsowało jej tak, że nie była w stanie już dłużej wmawiać sobie, że da radę i to wszystko przejdzie. Potrzebowała pomocy. Zatrzymała się czekając aż mężczyzna coś powie. Ona już nie była pewna niczego i nikogo.





   
Udziel mi więc tych cierpień
 płaczmy razem na nie! ach, nie dziel ich, niech
wszystko mi samej zostanie
Powrót do góry Go down
 

Pracownia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Pracownia malarska
» Pracownia alchemika
» Pracownia Nanaś~
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]
» Pracownia Laczka.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Lecznica-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18