Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Lodowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Lodowisko - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Lodowisko - Page 4 Empty
PisanieTemat: Lodowisko   Lodowisko - Page 4 I_icon_minitime28.03.16 2:44

First topic message reminder :

Lodowisko

Najczęściej otwarte od początku grudnia do ostatnich dni lutego, oczywiście, jeśli tylko dopisze wystarczająco mroźna pogoda i płatki śniegu wirują wraz z osobami kręcącymi piruety. To mugolska ślizgawka, stworzona przez władze miasta w centrum parku. Tafla nie wspomagana jest żadnymi czarami wpływającymi na jej wytrzymałość, przez co niektóre miejsca bywają nadtopione, inne znów obfitują w nierówności, stanowiące przeszkodę dla mnie wprawnych łyżwiarzy. Pomimo to codziennie podczas zabawy na lodzie można dostrzec także czarodziejów, którzy korzystają z miejsca wraz z mugolami. Ślizgawkę w dzień okupują dzieci z rodzicami, grupki przyjaciół ścigających się między sobą lub popisujących się umiejętnościami... Natomiast wieczorami można natrafić tutaj na zakochanych trzymających się za dłonie lub skrycie szepczących romantyczne wyznania.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 06.04.19 23:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Lodowisko - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Lodowisko - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Lodowisko   Lodowisko - Page 4 I_icon_minitime06.04.19 23:54

Od tej pory to ustabilizowane miejsce staje się terenem sprzyjającym rzucaniem czarów przez wszystkich członków Zakonu Feniksa. Sukces zagwarantował im bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów podczas kolejnych gier w tej lokacji. Chwała wam za to, pewnego dnia świat za to podziękuje.

| Możecie kontynuować rozgrywkę.


Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
Maxine Desmond

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna


she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 30
UROKI : 22
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 23*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

Lodowisko - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Lodowisko   Lodowisko - Page 4 I_icon_minitime07.04.19 10:50

W niewielkiej wiosce, w której mieszkała, zimą nie było wiele zajęć dla dzieci. Pola przykrywała gruba pierzyna śniegu, w ogrodzie można było lepić bałwana i rzucać się śnieżkami. Matka życzyła sobie oczywiście, by jak najwięcej czasu spędzały w szkółce kościelnej i na pomocy w domu, nie mogła jednak trzymać Maxine i Jean pod kluczem wiecznie; czasami pozwalała im wychodzić z innymi dziećmi nad staw nieopodal, gdy temperatura schodziła naprawdę nisko poniżej zera i taflę wody skuwał gruby lód. Wtedy nauczyła się jeździć na łyżwach, a choć nie miała zadatków na łyżwiarkę figurową, to radziła sobie całkiem nieźle; teraz wystarczyło, by po prostu pędziła przed siebie i zdołała utrzymać się w pionie. Nie sądziła, że ta umiejętność przyda jej się w tak dramatycznej chwili.
Maxine sunęła przed siebie z uniesioną różdżką, doprowadzając proces naprawy do końca; starała się też uważać na okruchy lodu, które mogłyby uczynić dla nich z tego uroczego miejsca grób. W razie potrzeby zamierzała użyć czarów, by je odepchnąć, przelewitować, zniszczyć, cokolwiek. Obejrzała się przez ramię, czy aby na pewno Percival ucieka za nią; nie zostawiłaby go tutaj, pomogłaby mu, pomimo całej niechęci i problemów z zaufaniem. Przybyli na lodowisko razem, miał działać na pożytek Zakonu Feniksa, tworzyli więc teraz jedną drużynę - a Maxine nie zostawiała swoich. Wyrwała się do przodu pierwsza, odruchowo, chcąc utorować im przejście (pewnie jako lord i tak kazałby jej uciec pierwszej, okazał już dziś dobre maniery), ale gdy udało jej się wydostać z niebezpiecznego tunelu natychmiast obejrzała się za siebie.
- Jesteś cały? - spytała z niepokojem; niepotrzebnie, Percival poradził sobie nie gorzej niż ona.
Z bezpiecznej odległości obserowała jak ogromne kawałki lodu spadają w wyżłobione przez ich zaklęcia przejęcie i wzdrygnęła się na myśl, że mogliby znaleźć się pod nimi; jakby się wtedy wydostali? Stworzony przez anomalię lodowiec w środku Londynu zaczynał topnieć.
- Niebawem wszystko powinno wrócić do normy... No, prawie - stwierdziła Maxine, a w jej głosie rozbrzmiało zadowolenie. - Dobra robota - powiedziała, unosząc dłoń, by poklepać Percivala po ramieniu, co mogło wyglądać nieco komicznie, biorąc pod uwagę, że mierzyła dwadzieścia centymetrów wzrostu mniej od łowcy smoków. Nic sobie z tego jednak nie robiła.
- Nie tak dawno temu zaatakowało nas dwóch mężczyzn. Jeden potrafił przemienić się w kłąb czarnej mgły. Wykorzystał to by uciekać, zostawiając swojego towarzysza - powiedziała nagle, unosząc wzrok na twarz Percivala i spoglądając mu w oczy. - Mam nadzieję, że teraz dałbyś im taki wycisk jak mnie w klubie pojedynków, co? Pamiętam o tym - stwierdziła, wskazując na niego palcem w niby oskarżycielskim geście.





That girl with pearls in her hair
is she real or just made of air?

Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 32
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 24
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Lodowisko - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Lodowisko   Lodowisko - Page 4 I_icon_minitime13.04.19 21:47

Starał się nie ulegać niepotrzebnym rozproszeniom, do ostatnich chwil skupiając się na poprawnym opanowaniu niestabilnej magii – ale nie potrafił zignorować nagłej, uderzającej go w tył głowy myśli, przypominającej mu brutalnie, że kiedy poprzednio ślizgał się na lodzie, robił to na zorganizowanym przez ciotkę sabacie, za swoje łyżwiarskie popisy zdobywając główną nagrodę. Tamte chwile – zamglone, oświetlone w jego pamięci jakimś nierealnym, oderwanym od rzeczywistości światłem – dzisiaj wydawały się pochodzić z zupełnie innego życia, należącego do innego czarodzieja; arystokraty, świeżo upieczonego męża, przyszłego ojca, troskliwego brata i dumnego syna Nottów, który na wyciągnięcie ręki miał niemal wszystko. Zabawne, że wystarczyło jedno polityczne wystąpienie, by cały ten sztuczny, kryształowy zamek przeistoczył się w gruzy, pękając i topniejąc tak samo szybko, jak szybko niknął uwolniony od anomalii lodowiec. Dzisiaj tamten mężczyzna już nie żył, pogrzebany pod pozostałościami kamiennego kręgu i mentalnie pochowany przez własną rodzinę; on został z niczym – a i tak czuł się, jakby coś zyskał, po raz pierwszy od długiego czasu – może po raz pierwszy od zawsze? – mogąc odetchnąć swobodnie, bez poczucia, że wszystko, co robił, robił wbrew sobie.
Odwrócił się w stronę Maxine, słysząc za sobą jej głos i odrywając spojrzenie od bryły lodu, która przy odrobinie nieuwagi mogła stać się ich więzieniem. – Tak – odpowiedział; jego oddech powoli się uspokajał. – A ty? – zapytał, choć w gruncie rzeczy doskonale wiedział, że była – w trakcie ucieczki z lodowej pułapki mknęła przed nim, unikając spadających z góry pocisków z gracją godną zawodowej szukającej. – Najważniejsze, że anomalia nikomu nie zrobi już krzywdy – przytaknął w odpowiedzi na jej słowa, jeszcze na moment zerkając w stronę topniejącego pobojowiska. Wiedział, że ustabilizowanie magii stanowiło tylko pierwszy krok, a przywrócenie lodowiska do dawnej świetności miało pochłonąć sporo czasu i wysiłku, ale ta świadomość nie umniejszała wcale wypełniającego jego klatkę zadowolenia. Z tego, że udało im się coś naprawić, nawet jeżeli w istocie była to tylko kropla w morzu.
Pochwała padająca z ust Maxine, połączona z klepnięciem go w plecy, na moment wywołała u niego przemieszaną z podejrzliwością dezorientację; milczał przez chwilę, nie do końca wiedząc, jak właściwie powinien na to zareagować, i podświadomie czekając na jakiś zwrot o sto osiemdziesiąt stopni, przekonujący go, że jednak źle zinterpretował gest – ale nic takiego nie nadeszło, ostatecznie pozwolił sobie więc na trochę niezręczny uśmiech. – No – potwierdził elokwentnie, unosząc dłoń i bezwiednie drapiąc się w kark. – Dobrze nam poszło – dodał po chwili, mając nadzieję, że nie odczytała jego zmieszania jako niechęci.
A potem zrobiło się jeszcze niezręczniej, bo Maxine w obrębie jednej wypowiedzi przywołała nie tylko walkę z jego niedawnymi sojusznikami, ale i pamiętny pojedynek w klubie; odchrząknął głośno, powracając do skrupulatnego prześwietlania jej słów pod kątem ukrytego, drugiego dna, tak samo śmiercionośnego, jak pułapka, której dopiero co udało im się uniknąć. Nie wiedział, dlaczego mu o tym mówiła – czy chciała sprawdzić jego reakcję? Spojrzał na nią, krzyżując spojrzenie z wyzierającymi spomiędzy szalika i czapki oczami. – Albo umarłbym próbując – odpowiedział zaskakująco poważnie, ani na moment nie przerywając kontaktu wzrokowego. Fraza, z jednej strony nadużywana i oklepana, w jego ustach była jednak prawdziwa; przysięgał w końcu na własne życie, że będzie walczył z nimi do upadłego, dopóki sam w tej walce nie polegnie – lub dopóki nie zostaną pokonani. – Dobrze walczyłaś w tym pojedynku. Musisz tylko poćwiczyć jeszcze ofensywę – powiedział, nie zwracając uwagi na oskarżycielski gest; nigdy nie przepraszał za swoje zwycięstwa w klubie, uznając, że wszyscy przychodzili tam z własnej woli – i że każda porażka również do czegoś prowadziła.
Milczał przez moment, zastanawiając się, czy nie zaproponować odwrotu – ale jej poprzednie słowa wciąż nie dawały mu spokoju. – Nie zostawiłbym cię – dodał jeszcze, nagle, pozornie zupełnie bez związku. – Gdybyśmy zostali zaatakowani – doprecyzował, wskazując ręką dookoła, na trybuny, lodowisko, pozostałości lodowca. A później wzruszył ramionami, jak gdyby nigdy nic ruszając w stronę wyjścia. Odwrócił się jednak w jej stronę, przez chwilę idąc tyłem, zapewne ryzykując widowiskowe wpadnięcie na ogrodzenie. – Odprowadzić cię gdzieś? – Zawahał się. – Albo masz może ochotę na kubek gorącej czekolady w ramach świętowania sukcesu? – Bo przecież i tak osiągnęli już apogeum niezręczności, czego plusem było to, że gorzej już być nie mogło.





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
Maxine Desmond

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna


she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 30
UROKI : 22
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 23*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

Lodowisko - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Lodowisko   Lodowisko - Page 4 I_icon_minitime14.04.19 16:01

Może mieli ze sobą więcej wspólnego, niż byli w stanie przypuszczać, stał pomiędzy nimi jednak wciąż zbyt wysoki mur nieufności, niechęci i uprzedzeń, w tym momencie - o dziwo, głównie ze strony Desmond, która musiała kierować się ostrożnością, przynajmniej tak sobie wmawiała, bo bliższe prawdy były buzujące w niej emocje - by którekolwiek zdecydowało się na zwierzenia, ale poczucie niedopasowania było Maxine doskonale znane. Czasami czuła, że nie pasuje do żadnego z dwóch światów, na których krawędziach przyszło jej żyć. Urodzona jak córka mugoli, zawiodła ich magią, która się w niej kryła; głęboko wierzących chrześcijan czary przerażały, wiązali je z diabłem, ostatecznie uznając córkę za karę boską, a choć jedno z przykazań mówiło miłuj bliźniego jak siebie samego, to nie potrafili wyzbyć się wobec niej nienawiści - do własnego dziecka. Wszyscy wokół traktowali jak dziwadło. W Express Hogwart wsiadała z ogromnymi nadziejami, że wreszcie odnajdzie swoich, ale pomyliła się. Świat czarodziejów odnosił się do niej równie niechętnie, co mugolskie środowisko. Czasami sądziła, że nie pasuje nigdzie, że jest zawieszona gdzieś pomiędzy. Nie wyobrażała sobie życia bez magii, ale jak długo mogła znosić prześladowania ze strony zwolenników ideologii czystej krwi, tylko dlatego, że urodziła się jako córka mugoli?
Percival do niedawna stał po ich stronie. Walczył razem z nimi. Nie znała szczegółów, nie mogła przecież znać, ale miała wystarczająco bujną wyobraźnię, która podsuwała jej różne obrazy. Teraz starała się je od siebie odepchnąć, skupiając myśli na anomalii i bezpiecznym wydostaniu się na zewnątrz.
- Wszystko w porządku - odparła od razu, odzyskując równowagę, gdy dotarła już na stały grunt, poza krawędzią sporego lodowiska. Najważniejsze, że nie anomalia nikomu nie zrobi już krzywdy, rozbrzmiało echem w jej uszach Obdarzyła twarz Percivala przeciągłym spojrzeniem, przygryzając przy tym usta; brzmiał niemal niewinnie, tylko ile w tych słowach było prawdy, a ile prawdziwej chęci, by uwolnić innych od anomalii? Czy grał teraz, tak jak podejrzewała na początku, próbując zdobyć ich zaufanie, czy naprawdę tak myślał? Nie potrafiła tego stwierdzić, a zarazem nie potrafiła dać do końca wiary tym słowom.
Nie potwierdziła ich też, ani nie zaprzeczyła. Chyba jeszcze nie wiedział, że anomalii nie mogli naprawić tak do końca, że ich ognisko nie znikało, a jedynie wyciszało się na tyle, by w okolica pozostawała bezpieczna - na tyle, na ile mogła. Desmond nie wiedziała, czy Gwardziści zdradzili mu ten sekret, dlatego wolała nie poruszać tego tematu, nie wiedząc, czy jest do tego upoważniona.
Chyba trochę chciała go sprawdzić, wspominając niedawne starcie z wrogiem przy sklepie z kociołkami, nie potrafiła się powstrzymać. Śledziła uważnie jego reakcje, nie była ślepa na niezręczność, która mąciła atmosferę pomiędzy nimi, ale zdawała się to ignorować. Miała w sobie zdecydowanie za mało taktu. - No ja myślę - odparła Maxine na jego słowa, wciąż nieświadoma przysięgi, jaką Blake zdecydował się złożyć Gwardzistom. - Wiem. W szkole nie byłam za dobra w urokach - stwierdziła kwaśno. Tak naprawdę wcale nie miała do niego żalu o to zwycięstwo na deskach klubu pojedynków. To była uczciwa, sportowa rywalizacja; wiedziała na co się pisze idąc tam, a Blake zwyciężył grając fair, okazał się lepszy, co bynajmniej nie stanowiło dla niej zaskoczenia, skoro zwyciężył poprzedni sezon. Maxine była sportowcem - raz się wygrywało, raz się przegrywało. - Może mógłbyś mnie czegoś nauczyć? - spytała zaczepnie.
Opuszczali już teren lodowiska, kiedy Percival powrócił do niewygodnego dla obojga tematu, zapewniając, że by jej nie zostawił. Słyszała w życiu dość obietnic, które pozostały bez pokrycia, by podchodzić do podobnych deklaracji z dozą nieufności.
- Chciałabym w to uwierzyć - odparła Maxine, decydując się na gorzką prawdę; wzruszyła ramionami, jeśli miał mieć jej to za złe, to trudno. - Ale urodziłam się w rodzinie mugoli, raczej możesz się domyślać, dlaczego na razie nie potrafię - uzupełniła kwaśno; nie wiedziała, czy o tym wiedział, czy nie, to nigdy nie było żadną tajemnicą. Z tonu jej głosu, z ponurego spojrzenia można było wyciągnąć wniosek, że z tego własnie powodu spotkało ją w przeszłości wiele złego - dlatego była dziś jak ostryga. Zamknięta.
- Nie mieszkam w Londynie, odlecę na miotle - odpowiedziała, podchodząc do kryjówki, w której ją schowała; w pierwszej chwili mógł pomyśleć, że odmawia, ale... - Ale jest tak zimno, że chętnie rozgrzeję się przed. Tu niedaleko jest mugolska kawiarnia, mają dobrą czekoladę. Reflektujesz?
Chyba nie miał już nic przeciwko towarzystwu niemagicznych, czyż nie?





That girl with pearls in her hair
is she real or just made of air?

Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 32
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 24
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Lodowisko - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Lodowisko   Lodowisko - Page 4 I_icon_minitime17.04.19 13:30

Nie zaskakiwała go jej ostrożność, spodziewał się nieufności – a chociaż nie był pewien, ile dokładnie o nim wiedziała, to nie dziwiły go wcale rzucane mu z ukosa spojrzenia; sam zachowywałby się pewnie podobnie, zresztą – czy gdy kilka tygodni wcześniej wchodził do pokoju pełnego członków Zakonu Feniksa, ludzi, których do niedawna uważał za wrogów, jego instynkt samozachowawczy nie podpowiadał mu ucieczki, postawiony w stan najwyższej gotowości? Właściwie, jeżeli cokolwiek budziło jego zdumienie, to nie to, że Maxine nie zawierzała ślepo jego słowom, a fakt, że w ogóle się tutaj pojawiła; czy przygnała ją ciekawość, czy rozkazy, których w rzeczywistości wcale nie chciała spełnić? A może zwyczajnie chodziło o chęć naprawy anomalii, na tyle silną, że przeważała nawet konieczność stanięcia ramię w ramię z nieprzyjacielem?
Nie odpowiedział na jej pytanie od razu, jedynie unosząc wyżej brwi i zastanawiając się przez moment, czy rzucone zaczepnie słowa były jedynie żartem, czy może rzeczywiście proponowała mu wspólny trening; nie był pewien, jej twarz pozostawała dla niego nieodgadniona – ale ostatecznie zdecydował się nie szukać dziury w całym. Stąpali po cienkim lodzie – częściowo dosłownie – słabym pomysłem wydawało mu się więc taplanie w niedopowiedzeniach; droga prowadząca od nich do nieporozumień, była zazwyczaj bardzo krótka. – Pewnie, jeżeli tylko będziesz chciała – powiedział, wzruszając ramionami dla odjęcia wagi własnej wypowiedzi; sam potrzebował ćwiczeń, głównie tych defensywnych – może mogliby nauczyć się czegoś od siebie oboje, o ile oczywiście Maxine będzie w stanie zaufać mu na tyle, by pozwolić mu na zwrócenie przeciwko sobie różdżki w warunkach już nie tak kontrolowanych, jak klubowa arena. – Przy okazji mógłbym podszkolić swoją obronę, trochę jeszcze pod tym względem kuleję – przyznał po chwili, nie widząc nic złego w odsłonięciu przed nią części własnych słabości, powoli przyzwyczajając się do myśli, że stali teraz po tej samej stronie. Oby. Być może?
Chciałabym w to uwierzyć.
Skinął głową, prawie bezwiednie, przyjmując do siebie jej słowa – z jednej strony mając absolutną świadomość, że były uzasadnione i sensowne, z drugiej – nie potrafiąc powstrzymać tępego uderzenia, roznoszącego się gdzieś w okolicach jego klatki piersiowej. Nie powinno go to dziwić, sam zapracował sobie w końcu na tę niechęć i nieufność, w pełni zasługiwał więc na kierowane w jego stronę zdania, nawet jeśli wypełniały jego usta fantomowym posmakiem goryczy; Maxine nie mogła w końcu wiedzieć – a on miał na tyle przyzwoitości, by nie używać tego jako żałosnego usprawiedliwienia – że głoszona przez Rycerzy Walpurgii idea oczyszczenia magicznego świata z takich, jak ona, nigdy tak naprawdę nie stanowiła jego motywu; że było wprost przeciwnie – a konieczność walki z ludźmi, których szanował, o których się troszczył, i których kochał, była właśnie tym, co zmusiło go do ucieczki z szeregów popleczników Czarnego Pana. Z jednej strony chciał jej to wyjaśnić, z drugiej – czy to naprawdę miało jakiekolwiek znaczenie? Ofiary jego czynów raczej nie były zainteresowane poznaniem tworzonych w jego własnej głowie uzasadnień, a zgodnie z powiedzeniem, dobrymi chęciami wybrukowany był Nokturn; zdusił więc cisnące mu się na usta słowa w zarodku, zawieszając spojrzenie gdzieś na poziomie własnych butów. – To uczciwe – powiedział jedynie; miał nadzieję, że cichy żal nie przelewał się między głoskami.
Spodziewał się, że mu odmówi, dlatego po pierwszej części jej wypowiedzi skinął głową, i już miał zamiar ponownie odwrócić się przodem do wyjścia – ale Maxine kontynuowała, wywołując w jego umyśle krótkie zwarcie, i sprawiając, że zapomniał o sprawdzeniu położenia zbliżającej się barierki. Wciąż idąc na ślepo, źle wymierzył odległości, przez co zamiast trafić prosto w otwartą furtkę, zarobił o nią barkiem; zawiasy zaskrzypiały, wzdłuż metalowego ogrodzenia rozległo się głuche dudnienie, a on zaklął cicho pod nosem, zatrzymując się wreszcie i rozmasowując tworzącego się właśnie siniaka. – Psidwak by to kopnął – mruknął do siebie, dając sobie jeszcze ułamek sekundy na odzyskanie równowagi (i obmyślenie desperackiej próby uratowania przynajmniej części własnej godności), po czym powrócił spojrzeniem do twarzy swojej towarzyszki, mając nadzieję, że gorące zażenowanie nie rozlewa się szerokim rumieńcem na jego szyi i policzkach. Odchrząknął. – Jasne, prowadź – przytaknął, może nieco zbyt entuzjastycznie, świadomy jednak, że na pewien sposób go sprawdzała; czy spodziewała się zmieszania, odmowy? Odsunął się nieco na bok, żeby przepuścić ją jako pierwszą, wahając się przez sekundę – ale ostatecznie decydując, że wszystkie ewentualne niedopowiedzenia dobrze było wyjaśnić już na starcie. – Tylko... z góry ostrzegam, że jeśli zrobię albo powiem coś idiotycznego, to będzie to przypadek, nie złośliwość. Niewiele wiem na temat mugoli – uprzedził, rzucając jej przepraszające spojrzenie. Poruszanie się w niemagicznym świecie od zawsze kojarzyło mu się z chodzeniem na oślep – a to, jak przed chwilą oboje mogli się przekonać, nie wychodziło mu najlepiej.





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
Maxine Desmond

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna


she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 30
UROKI : 22
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 23*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

Lodowisko - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Lodowisko   Lodowisko - Page 4 I_icon_minitime28.04.19 18:34

Wiedziała jedynie tyle ile Benjamin zdecydował się im wyjawić podczas wrześniowego spotkania w Gospodzie Pod Świńskim Łbem; później polecono jej jedynie się z nim skontaktować, podając prawdziwe imię, do tamtego momentu naprawdę sądziła, że nazywał się Peregrin. Nie znała całej prawdy. Może to był z ich strony błąd, bo nie potrafiła powstrzymać własnej wyobraźni (na pewno nie tylko ona), zaskakująco kreatywnej. Im dłużej się nad tym wszystkim zastanawiała, tym bardziej absurdalne wizje widziała. We własnej głowie tworzyła teorie o powodach, dla których Percival zdecydował się dołączyć do Rycerzy Walpurgii - i nie było w nich miejsca na brata, czy naiwną wiarę w stworzenie lepszego świata. W mniemaniu Maxine wszyscy oni byli rozmiłowani w czarnej magii, chaosie, ideologii czystej krwi i kierowała nimi chęć siania zniszczenia, czynienia krzywdy drugiemu człowiekowi. Zazwyczaj nie dzieliła świata na ludzi dobrych i czarnoksiężników, rozumiejąc, że jest wiele odcieni szarości pomiędzy głęboką czernią, a oślepiającą bielą, nie potrafiła się jednak wciąż przemóc, by w tym przypadku myśleć inaczej.
Czy gdyby jednak znała całą prawdę, to potrafiłaby zrozumieć?
Najpewniej nie, może po trosze, na pewno nie do końca. Nikt nie zrozumie tego w pełni, dopóki sam nie znajdzie się w podobnej sytuacji. Bardzo łatwo było wydawać osądy stojąc z boku. Desmond powiedziałaby najpewniej, że zawsze jest inne wyjście.
Nie zastanawiała się nad tym, czy uraziła Percivala swymi słowami, czy odbierał je jako niesprawiedliwe. Może. W tamtym jednak momencie była zdania, że zasłużył sobie na tę nieufność, na traktowanie go z dystansem - musiał dowieść, że naprawdę się zmienił, że naprawdę pragnął podążać inną drogą. Czyny, a nie słowa. Jedna naprawiona anomalia to wciąż zbyt niewiele. To uczciwe, na to jedynie wzruszyła ramionami. Nie chciała go okłamywać, sama nienawidziła być okłamywana. Z pewnością nie zamierzała tego robić dla jego dobra. Musiał odpokutować za swoje czyny.
Furtka, która stanęła mu na drodze najwyraźniej była tego samego zdania.
- Hej, uważaj, bo zginiesz, nim walka rozpocznie się na dobre - rzuciła żartobliwym tonem, zdziwiona, że jej zgoda na wspólne wypicie kubka gorącej czekolady zaskoczy Percivala aż tak. Uśmiechnęła się kącikiem ust i wskazała gestem jedną z uliczek. Musieli brnąć przez śnieżycę jeszcze kilka minut, ale tamta kawiarnia była tego warta - pozostawało mieć nadzieję, że jeszcze się nie zamknęli. Zaśmiała się lekko, gdy z góry zastrzegł, że nie ma pojęcia o mugolach - niczego innego się nie spodziewała.
Znów położyła dłoń na jego ramieniu i uśmiechnęła się z pobłażaniem. - Chłopie... Nie zrobisz już w życiu nic bardziej idiotycznego, niż zostanie Rycerzem jakiegoś kretyna z manią wielkości - stwierdziła z rozbrajającą szczerością i poklepała go znów dwukrotnie. To chyba miało być czymś na wzór pocieszenia.
Przyśpieszyła kroku, pogoniła także Percivala, czekał ich ciąg dalszy festiwalu niezręczności i niewygodnego milczenia, ale przynajmniej w ciepłym wnętrzu kawiarenki.

| zt x2 awsome





That girl with pearls in her hair
is she real or just made of air?

Powrót do góry Go down
 

Lodowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19