Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Szwalnie
AutorWiadomość
Szwalnie [odnośnik]28.03.16 21:31
First topic message reminder :

Szwalnie

★★★★
Szwalnie ulokowane zostały w wielkich pomieszczeniach, podzielonych na sektory - damskie, męskie, dziecięce, nakryć głowy oraz innych dodatkowych elementów garderoby. Wcześniej nad każdym ze strojów pracowały skrzaty domowe, jednak dziś te magiczne istoty zajmują się produkcją hurtową, natomiast unikatowe ubrania tworzone są ręcznie przez wykwalifikowane czarownice.
W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:47, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szwalnie - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Szwalnie [odnośnik]29.08.18 20:30
Mnogą ilość razy docierała już do tego moemtu w którym zdawało jej się, że opanowała anomalię, jednak gdy moc jeszcze drgała w powietrzu, a wszystko wokół niej było nią przesiąktniętym, należało być uważnym. Dokładnie podejmować kolejne kroki i spodziewać się wszystkiego. Justine sądziła, że po tylu latach życia w czarodziejskim świecie już niewiele rzeczy, jest ją w stanie zaskoczyć - jednak myliła się ogromnie. Choć anomaliwe składały się z czarnej magii, nie można było odmówić im samego piękna trwania, czy też pomysłowości. Rzeczy, które zobaczyła podczas odwiedzin w miejscach skażonych anomaliami przekraczały granice jej wyobraźni. Tak jak i teraz, kiedy zabierała się do tańca z ożywionym manekinem.
Poddała się temu całkowicie, licząc, ze wykonana postawione przed nimi zadania. Zaśmiała się krótko, gdy manekin zmusił ją do wykonania obrotu. Pozwoliła sobie na to, choć nie odsuwała skupienia. Każdy mocniejszy ruch nadwyrężał jej obolałe ciało, ale ból nie miał znaczenia. Nie mógł mieć, kiedy mieli tak oczywistą szansę na naprawianie magii w tym miejscu. Musiała się zresztą do niego przyzwyczaić. Wiedziała, że to nie był pierwszy raz, kiedy będzie musiała funkcjonować w bólu. Cały dzień zresztą przechodziła kolejne mini egzaminy w biurze aurów, które miały dokładniej zbadać jej umiejętności.
Dawała z siebie kolejne dwieście procent będąc pewną, że gdy tylko wejdzie do mieszkanie padnia kompletnie wypruta z jakichkolwiek emocji. Nie wracała jednak do Skamandera, jeszcze nie, musiała najpierw z nim porozwiać, a na razie... na razie nie umiała spojrzeć w jego kierunku. Zostawiła go. Wtedy na próbie. Jak miała więc wejść teraz do niego. Co poczuje, gdy zobaczy jego twarz. Tęskniła, ale jednocześnie cieszyła się, że nie wpadła na niego nigdzie w Tower chwilo zajmując swój stary pokój w willi Tonksów.
Dygnęła przed manekinem, gdy ten sam jej się skłonił odchodząc i nieruchomiejąc wraz z resztą. Zerknęła na mężczyznę i uniosła krzywo kącik ust.
- Kiedyś na pewno. - zapewniła go spokojnie rozglądając się dookoła. - W każdym londyńskim barze, który choć trochę wie, co znaczy rock&roll. - dodała jeszcze spokojnie. Zdawało się, że miejsce zostało na powrót najzwyczajniej zwyczajne. Zerknęła w kierunku Artura. Pokręciła głową.
- Z tym się wcześniej nie spotkałam. - powiedziała, układając dłonie na biodrach i rozglądając się wokół. Atakujące ubrania, tańczące manekiny. Tak, zdecydowanie to było coś niespotykanego. Zmrużyła lekko oczy, dopiero teraz dostrzegając straty, jakie przyniosła anomalia. Miała nadzieję, że już niedługo uporają się z nimi wszystkimi. Zdecydowanie należało położyć im kres.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Szwalnie - Page 5 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Szwalnie [odnośnik]30.08.18 1:01
Dlaczego Justine zgłosiła się do tańca z manekinem? Wiedziała przecież, że on może to zrobić. Musiała pamiętać o swoich ranach, które nadal odciskały na niej bolesne piętno. Pewnie chciała się w jakiś sposób sprawdzić, świadoma tego, iż będzie musiała pokonywać ból i inne słabości. Chciała doprowadzić sprawę do końca, potrzebowała zwycięstwa.
- Wszystko gra?
Anomalie zdawały się coraz bardziej złożone, zupełnie jak jasno zaplanowane twory jakiegoś tajemniczego umysł. Czyżby były dowodem, że magia jako zjawisko posiada coś na kształt świadomości? A jeśli tu nie ma inteligencji, a moc zwyczajnie odbija w sobie umysły czarodziejów, przez co anomalie zawsze są powiązane z miejscem. Czy może był za nie odpowiedzialny czarodziej, który ustalił wcześniej taki wymyślny efekt?
- Jak myślisz, czym właściwie są anomalie? Ta była wyjątkowo... niecodzienna - stwierdził, ręką wskazując otaczający ich bałagan.
Czy ona wiedziała więcej? Była Gwardzistką, musiała znać więcej sekretów Zakonu. Pewnie ich nie zdradzi, w końcu wiedza potrafi być zbyt cenna i niebezpieczna. Musiała przysięgać, ale może choć podzieli się z nim wcześniejszymi przemyśleniami...
Czy żałowała zostania Gwardzistką? Nie wiedział dokładnie czego właściwie musiała się wyrzec, choć miał pewne domysły. Tym były w końcu próby - odrzuceniem, deklaracją ostatecznego poświęcenia. Tylko czy tego chciałby Dumbledore, żeby Zakonnicy byli gotowi wszystko poświęcić. Ten potężny czarodziej w końcu twierdził, że największą magią jest miłość, DLA NIEJ warto się poświęcić. Czy Gwardziści nie musieli z niej w jakiejś formie rezygnować?
Uczucie, którego Artur się bał. Bał się, że uczyni go słabym, ślepym i przywiedzie do zguby, zupełnie jak czarodziej z baśni "Włochate Serce Czarodzieja". Potrafił kochać, jednym z ważniejszych powodów wstąpienia do Zakonu była chęć zapewnienia bliskim lepszego jutra, świata, w którym będą mogli być szczęśliwi, niezależnie od pochodzenie. Tylko nadal nie był pewien... czy rozsądnie czyni? Kim byłby bez miłości? Może drugim Voldemortem? Miłość tak naprawdę czyniła słabym i silnym jednocześnie, cóż za przewrotne uczucie...
- Czy zdarza ci się żałować wybranej drogi? - spytał tylko.
Artur Longbottom
Zawód : Rebeliant
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
Tylko w milczeniu słowo,
tylko w ciemności światło,
tylko w umieraniu życie:
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szwalnie - Page 5 Tumblr_n8cqa3m4uo1r9x5ovo5_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6321-artur-longbottom https://www.morsmordre.net/t6433-merlin#164095 https://www.morsmordre.net/t6379-przekonaj-mnie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6850-skrytka-bankowa-nr-1487 https://www.morsmordre.net/t6391-artur-longbottom#162495
Re: Szwalnie [odnośnik]02.09.18 17:20
Ruszyła jako pierwsza do manekina be wahania. Momenty niepewności były już wszak za nią. A samo wahanie nie było w stanie przynieść jej nic dobrego. Potrafiła tańczyć i musiała mieć nadzieję, że to starczy, jeśli by nie podołała jej miejsce mógł zająć Artur. Nie, nie miała odpowiedzi na to, czemu zaczęła jako pierwsza. Może z poczcia obowiązku, lub też zwyczajnie własnego charakteru. Nie zastanawiała się jednak nad tym.
Zawiesiła spojrzenie na przyjacielu, gdy zadał pytanie. Błękitne spojrzenie lustrowało go przez chwilę wnikliwie, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią. Nie posiadała jednej. W końcu skinęła głową. Z nią wszystko było dobrze. Ale nie, nic nie grało. Świat trawiła plaga anomalii, a po jego ulicach chodzili ludzie, dla których rzucanie czarnomagicznych klątw było tak powszednie, jak picie herbaty do śniadania. Rozejrzała się raz jeszcze po szwalniach nadal zaciskając dłoń na białej różdżce. Zasznurowała usta i zmarszczyła lekko brwi kręcąc głową.
- Nie wiem. Wydaje mi się, że to jednocześnie zaburzenia i skupiska magii, które wypaczają rzeczywistość wokół siebie. - wzruszyła lekko ramionami, błękitne spojrzenie zawiesiło się na manekinie z którym przed chwilą tańczyła. - Profesor Bagshot razem z resztą - z badaczami, oczywiście - znajdzie rozwiązanie. - zapewniła go z wiarą we własne słowa. Biła z nich pewność. Trudno było szukać w zgłoskach zwątpienia. Ruszyła w stronę wyjścia. Kolejne z pytań dotarło do niej, gdy sięgała do klamki od drzwi. Pociągnęła za nie i wyszła na zewnątrz. Mimo, że anomalia została naprawiona, nadal nie powinni przebywać tutaj dłużej, niż było to konieczne.
- Wątpliwości i wahanie będzie do mnie nawracać niezmiennie. Ale to już naturą ludzką od zawsze było, że poddajemy pod wątpliwość własne decyzje i wyboru. Ale nie, nie żałuję. Wiem co skłoniło mnie do dokonanych wyborów i za każdym razem gdy na nie patrzę wiem też, że nie postąpiłabym inaczej. - odpowiedziała już na zewnątrz, po cichu, gdy chłodne, nocne powietrze owinęło się wokół nich jako stary, dobry znajomy. Kropla spadła na jej twarz, na policzek, po którym spłynęła ku ziemi. Rozwinęła płaszcz i zarzuciła go na ramiona naciągając kaptur mocniej na głowę. Uniosła na niego spojrzenie. - Jesteśmy tarczą, ostatnim bastionem. Jeśli upadniemy my, upadnie i świat który znamy. - stwierdziła cicho, ponuro, zaczynając wędrówkę opustoszałą ulicą. - Musimy więc zrobić co w naszej mocy, by do tego nie dopuścić. - dłonie wetknęła w kieszenie czarnej skórzanej krótki skrytej pod płaszczem. I każdy powinien to robić swoim własnym sposobem, obierając ścieżkę zgodną z jego sumieniem. Dla niej była tym walka, dla niej było tym wybranie ścieżki ciężkiej i trudnej, niepewnej i nieprzewidywalnej. Wyrzekła się wszystkiego, by inni nie myśleli.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Szwalnie - Page 5 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Szwalnie [odnośnik]05.09.18 20:20
Ruszył za nią do wyjścia, ostatni raz zerkając na wnętrze szwalni. Nikt im nie przeszkodził, ale zamiast się z tego cieszyć, zastanawiał się jaki ruch w tym czasie mógł wykonywać wróg. Przeciwnik był przebiegły i pozbawiony skrupułów, a to bardzo niebezpieczna mieszanka. Gdyby był bezstronnym obserwatorem... może wtedy nawet stawiałby na Voldemorta i jego popleczników. Nie był jednak bezstronny, w grę wchodziło coś więcej niż tylko chłodne kalkulacje.
Jej zapewnienia o sukcesie profesor Bagshot wydawały mu się nadmiernie entuzjastyczne. Prawda, posiadał ogromną wiedzę, prawdopodobnie daleko przekraczającą wszystko co do tej pory znał. Problem w tym, że nikt nie jest nieomylny. Nawet profesor może się mylić, badać ślepe zaułki nauk magicznych. Niestety badania wymagają też po prostu szczęścia i czasu. Czy Zakon ma obie te rzeczy?
- Obyś miała rację – rzucił tylko.
Czy u wroga jest ktoś taki jak profesor Bagshot? Trudno powiedzieć, Voldemort mógł obawiać się kogoś, kto zna tyle samo (jeśli nie więcej) sekretów. Ktoś taki byłby zagrożeniem, potencjalną zgubą jego władzy absolutnej.
Uważnie rozejrzał się na zewnątrz, wypatrując potencjalnych zasadzek. To był dobry moment, dwójka aurorów trochę rozluźnionych po akcji. Nie tym razem, drodzy Rycerze.
- Jakże wielkim byłoby luksusem żyć bez wątpliwości, bez nawet odrobiny wahania. Całkowicie przekonanym do swoich czynów, brzmi tak prosto, ale jednocześnie strasznie. Przecież to oznacza popełnianie błędów, tych samych bez końca. Dlatego dobrze jest mieć wątpliwości. Tak, taka już ludzka natura... na całe szczęście.
Dobrze było odetchnąć świeżym powietrzem, przynosiło ze sobą coś otrzeźwiającego. Szli opustoszałą ulicą, Artur nie mógł się pozbyć skojarzenia z „Opowieścią o trzech braciach”.
Było raz trzech braci, którzy wędrowali opustoszałą, krętą drogą o zmierzchu... dokąd ich doprowadzi ta droga? Na spotkanie ze śmiercią?
- Tak, jesteśmy tarczą. Jesteśmy ostatnimi wartownikami, którzy wypatrują zgubnego końca – rzekł cicho. - Ale wiesz co ci powiem? Nie na naszej warcie. Ta historia będzie miała dobre zakończenie, dopóki Zakon ma coś jeszcze do powiedzenia...

| zt
Artur Longbottom
Zawód : Rebeliant
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
Tylko w milczeniu słowo,
tylko w ciemności światło,
tylko w umieraniu życie:
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szwalnie - Page 5 Tumblr_n8cqa3m4uo1r9x5ovo5_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6321-artur-longbottom https://www.morsmordre.net/t6433-merlin#164095 https://www.morsmordre.net/t6379-przekonaj-mnie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6850-skrytka-bankowa-nr-1487 https://www.morsmordre.net/t6391-artur-longbottom#162495
Re: Szwalnie [odnośnik]27.11.18 23:31
3 wrzesnia

Pamiętała kiedy była tutaj ostatni raz. Właściwie nie do końca rozumiała co miało dzisiaj ją tutaj spotkać, ale nie odmówiła gdy Poppy się do niej odezwała. Z słów wyłapała niewiele, bo niewiele jej to mówiło. Ale miała nadzieję, ze tutaj dowie się więcej. Jeśli uzdrowicielka potrzebowała jej pomocy, tym lepiej, że nie zwlekała ze spotkaniem i nie miała oporów by je Tonks zaproponować. Powoli zbliżała się w kierunku szwalni. Było już dawno po zmroku, musiała uważać. Jej ramiona pokrywał nadal płaszcz, który dostała od Botta i z każda chwilą, gdy narzucała go sobie na ramiona wracało do niej wspomnienie ich ostatniego spotkania i myśl, by w końcu oddać mu ten płaszcz. Ale chyba obawiała się tego. Nie chciała wysyłać Barona, bo to mogłaby go jedynie mocniej zezłościć. Wolała zrobić to sama, ale najpierw musiała zebrać się na odwagę.
W końcu znalazła się pod Szwalnią i tylko krótką chwilę czekała na Poppy, która niedługo po niej zjawiła się na miejscu. Kąciki warg nie drgnęły, choć w pierwszym odruchu Tonks próbowała zmusić je do uśmiechu. Myśli krążyły po ponurych ścieżkach, a ciało odczuwało ciężar fizycznych ćwiczeń którymi maglowali ją niezmiennie na kursie. Była wyczerpana, fizycznie i psychicznie  a jednak mimo to nadal zmuszała się do konkretnych wysiłków. Odpuściła i skinęła jedynie głową.
- Wytłumaczysz mi dokładniej o co chodzi? - zapytała spoglądając na kobietę. Liczyła, że może za drugim razem zrozumie więcej. Nie skupiona na niczym innym, niczym innym też nie rozproszona. Ale nawet jeśli miało to pozostać poza zasięgiem jej zrozumienia, była w stanie się z tym pogodzić. ZNie musiała wiedzieć wszystkiego. Tylko ci, którzy za mocno byli zapatrzeni w siebie sądzili, że wiedzą wszystko i najlepiej. A każdy z nich i tak był jedynie jednostką ludzką, popełniającą błędy - większe i mniejsze - ale i właśnie ten fakt sprawiał, że byli stworzeni też do rzeczy większych. Uniosła głowę zerkając na szyld, a potem wykonała ruch różdżką, zataczając nią niewielkie kółko, żeby rzucić na wejście zaklęcie otwarcia drzwi. Musiały dostać się do środka, bo chyba właśnie o to chodziło.
- Alohomora. - szepnęła, licząc, że anomalie nie pokrzyżują im planów.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.


Ostatnio zmieniony przez Justine Tonks dnia 24.02.19 19:44, w całości zmieniany 2 razy
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Szwalnie - Page 5 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Szwalnie [odnośnik]27.11.18 23:31
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :
Szwalnie - Page 5 HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szwalnie - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Szwalnie [odnośnik]03.12.18 19:07
Nigdy nie była w takim miejscu jak to. Rozmach z jakim wzniesiono dom mody rodu Parkinson robił wrażenie, musiała to przyznać, gdy stanęła przed budynkiem, aby chwilę podziwiać kunszt czarodziejskiego architekta. Zaraz jednak do głowy wpadła jej myśl, że to jedno z ognisk zepsucia. Powierzchowności, bogactwa i plugastwa arystokracji. Nic dziwnego, że anomalia się tutaj zalęgła. Panna Pomfrey westchnęła ciężko; nie rozumiała dlaczego ludzie, który mieli tak wiele, nie potrafią podzielić się tym bogactwem z innymi, bardziej potrzebującymi - a zamiast tego ubierają drogie, szykowne szaty. Nawet najpiękniejsza sukienka nie ukryje zepsucia duszy, bo nie szata zdobiła człowieka.
- Wyglądasz na zmęczoną, Just - odezwała się z troską, spoglądając w wymęczone oblicze przyszłej aurorki. Domyślała się, że na kursie muszą dawać jej niezły wycisk. - Jeśli będziesz potrzebowała eliksiru wzmacniającego, albo czegoś na sen, to odezwij się do mnie, dobrze? - zaproponowała ciepłym głosem; niezbyt podobała jej się wizja tej drobnej, niskiej dziewczyny na ścieżce właściwej mężczyznom, ale nie zamierzała tego komentować. Nietaktownie byłoby się wtrącać w cudze wybory życiowe. Zachowała to dla siebie.
- To dość długa historia. I skomplikowana. Wszystko zamierzałam wam opowiedzieć na najbliższym spotkaniu, ale słyszałam, że udało ci się poskromić magię w tym miejscu... uznałam więc, że nie ma na co czekać i tracić czasu. Każdy dzień się teraz liczy - odpowiedziała Justine pokrętnie.
Zacisnęła usta, gdy Justine rzuciła zaklęcie Alohomora. Świadomość, że znowu gdzieś się włamuje, a więc łapie prawo, regulaminy, były jak ostry kamień w bucie Poppy, ale wiedziała, że to konieczność. Miały przed sobą ważny cel i nawet zakazy Ministerstwa nie mogły stanąć im na drodze. Zamek szczęknął cicho, a one wkroczyły do środka. Poppy nerwowo obejrzała się za siebie.
- Mam nadzieję, że oni się tu nie pojawią... Nie będę dla ciebie żadnym wsparciem... - zaczęła nerwowo mamrotać, zaciskając dłonie na ramieniu skórzanej torby, którą ze sobą przyniosła. - Opowiedz mi co się tutaj stało. Gdzie znajdowało się ognisko anomalii? Musisz mnie tam zaprowadzić - wyszeptała do Justine, obawiając się nie tylko czarnoksiężników, ale i ewentualnych strażników domu mody.
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Szwalnie [odnośnik]09.12.18 21:46
Justine pierwszy raz zetknęła się z Domem Mody Parkinson właśnie przez anomalie i prawdopodobnie gdyby nie one, jej stopa nigdy nie stanęłaby w jej wnętrzu. Jasnym było to, że na większość kreacji - ba samych materiałów z których te kreacje były tworzone - nie było ją stać. To nie tak, że była biedna i ledwie starczało jej od pierwszego do pierwszego. Miała na wszystko, czego potrzebowała a w takie kreacje i tak nie były dla niej, bo cóż… rzadko kiedy zakładała na siebie sukienki. Głos Poppy wyrwał ją z rozmyślań, przeniosła na nią spojrzenie, by zaraz uśmiechnąć się lekko i wdzięcznie.
- Jestem wykończona. - przyznała szczerze i spokojnie. Dłonie znaczyły niewielkie nacięcia, a twarz zdecydowanie nie prezentowała się świetliście. Ledwie kilka dni temu przeszła próbę, jej skutki nadal odczuwała na ciele, ale nie tylko na nim. Jej umysł przynosił obrazy z przeżyć w nocy wplatając je w kolejne koszmary z których budzał ją jej własny krzyk. Sam kurs też jej nie oszczędzał, wiedziała, że nikt tam nie będzie pytał jej o samopoczucie, bo ono nie miało znaczenia - o każdej porze dnia i nocy musiała być gotowa do działania. Pełna całkowitej świadomości własnych myśli i czynów i musiała szybko się nauczyć jak funkcjonować mimo zmęczenia. - Dobrze dziękuję, ale te środki to dla mnie ostateczność. One też nie pomogą mi rozprawić się nękającymi mnie koszmarami, muszę zrobić to sama. - dodała tylko jednocześnie wyrażając swój lekki sprzeciw jak i dziękując za jej propozycję.
Gdy z ust Poppy potoczyły się kolejne słowa, gdy już zamilkła Tonks mierzyła ją przez chwilę uważnym spojrzeniem w końcu skinęła lekko głową.
- Ufam ci, wprowadzisz mnie dokładniej na spotkaniu. - zgodziła się z nią kierując się w stronę wejścia do Domu Mody odwróciła się jednak by dodać. - I masz rację, czas jest luksusem, nie powinniśmy pozwalać sobie na jego marnotrawienie. - potem całkowicie skupiła się na drzwiach, rzucając cicho zaklęcie. Weszła jako pierwsza ruszając w kierunku szwalni.
- Nie martw się Poppy, jeśli ktoś się pojawi uciekaj. Uciekaj i jak najszybciej wezwij kogoś. Ja postaram się spowolnić pościg - jeśli do jakiegoś miałoby dojść. Wątpię, żeby pojawili się w miejscu naprawionej anomalii. - próbowała ją uspokoić, ale nigdy nie była w tym za dobra. Kilka kolejnych kroków wprowadziło je do szwalni. - Gdy weszliśmy tutaj z Arturem zaatakowały nas szaty ożywione magią. Centrum anomalii znajdowało się tutaj. - powiedziała przechodząc kawałek dalej, do miejsca w którym oboje się z nią zmagali. Gdy ją poskromiliśmy w ostatnim porywie obrony manekiny zabarykadowały nam drogę, by je pokonać należało z nimi… - zawahała się na chwilę, nadal brzmiało to dla niej niecodziennie - ... cóż, zatańczyć. - zakończyła, wzruszając lekko ramionami.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Szwalnie - Page 5 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Szwalnie [odnośnik]12.12.18 14:54
Poppy także nie żyła przecież w ubóstwie, nie zarabiała źle - a i tak większość zarobionych pieniędzy odkładała, była skromna i oszczędna, nie potrzebowała wiele. Jej oszczędności nie wystarczyłyby na sukienkę z Domu Mody Parkinson, ale nawet jeśli miałaby galeonów na tyle, by móc sobie na to pozwolić - to nie uczyniłaby tego. Szata nie zdobiła człowieka. Obwieszanie się drogimi materiałami, obnoszenie bogactwem było próżne i powierzchowne.
- Filiżanka dobrej jakości melisy pomogłaby ci zapanować nad nerwami i wyciszyć stres - powiedziała Poppy; nie zamierzała narzucać Zakonniczce lekarstw i eliksirów, póki nie czuła takiej potrzeby. Zioła jednak nie były silnymi środkami, nie otępiłyby jej zmysłów, a z pewnością mogłyby pomóc.
- Pokrótce chodzi o to, że...Ta anomalia nie jest naprawiona. Jest wyciszona, uśpiona. Został tu po niej ślad. Został także ślad twojej magii, rdzenia twojej różdżki. Jestem o tym przekonana. Czym on jest, zdradź mi proszę? Tych śladów będziemy dziś szukać, to bardzo ważne - odpowiedziała szeptem panna Pomfrey, czekając, aż Just otworzy przejście. Ruszyła za nią, starając się być cicho, kroczyć ostrożnie i bezszelestnie, ale i tak w pewnym momencie się potknęła, niemal strącając drogą wazę. Namalowana na portrecie elegancka dama syknęła, aby były cicho, bo próbuje spać.
- Ja... - przez chwilę pragnęła zapewnić Tonks, że nie uciekłaby, ale to nie byłoby z jej strony najrozsądniejsze. W walce bardziej by przeszkadzała, niż pomogła. Jej umiejętności pojedynkowe były godne pożałowania. - Ja muszę przećwiczyć zaklęcie patronusa, by móc przekazywać bezpiecznie wiadomości - mruknęła w końcu marszcząc brwi; dawniej potrafiła przywołać srebrzystą łanię - kiedy jeszcze regularnie uczęszczała na lekcje obrony, gdy żył Charlie i jego obecność równała się czystemu szczęściu.
Wkroczyły do szwalni. Panna Pomfrey nie wyczuła niczego niepokojącego, anomalia była uśpiona, wyciszona, sprawiała wiec wrażenie usuniętej - ale jej ślady wciąż tu były, tak jak w katedrze świętego Pawła, wiedziała to. Musiała ją przebudzić, a raczej tę białą magię, która trzymała anomalię w ryzach.
Zmarszczyła brwi w zamyśleniu, słuchając opowieści Gwardzistki.
- Dziwaczne - skomentowała cicho. - Nigdy nie zmierzyłam się z żadną taką mocą, ale wysłuchując waszych opowieści mogę stwierdzić, że... Ta energia ma bardzo makabryczne poczucie humoru - wyszeptała, rozglądając się wkoło.
- Gdzie było samo jej źródło, gdzie była najbardziej niestabilna? - zapytała Poppy. Wyciągnęła różdżkę, uniosła ją, ale nie celowała w żadnym określonym  kierunku. - Musimy pobudzić tę moc, białą magią. Lekko, delikatnie, tak aby ślad, który tu zostawiłaś się ujawnił - wytłumaczyła Justine.
Poppy skupiła się i machnęła krótko różdżką, dbając o to, aby nie przesadzić - ale jednocześnie przebudzić białą moc.[/b][/b]


Ostatnio zmieniony przez Poppy Pomfrey dnia 12.12.18 15:00, w całości zmieniany 2 razy
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Szwalnie [odnośnik]12.12.18 14:54
The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 81
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szwalnie - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Szwalnie [odnośnik]15.12.18 16:47
Zagłębiały się powoli w Dom Mody Parkinson, cicho przemieszczając się w kierunku szwalni w których była razem z Arutrem. Pamiętała dokładnie każdą naprawę w której uczestniczyła - również, te nieudane. Dokładnie je później analizowała poszukując własnych błędów. Chciała być lepsza, skuteczniejsza.
- Melisa. - skinęła jej głową - Zapamiętam. - obiecała spokojnie, wędrując dalej w ciemności. Wypije ją, ale wątpiła, by miała jej pomóc. Była wykończona, psychicznie i fizycznie, wiedziała, że tak. Ale na fizyczność wpływał fakt jej słabej kondycji, ta miała się poprawić wraz z biegiem czasu. Psychicznie też musiała poradzić sobie sama. Nabrać umiejętności odsuwania od siebie rzeczy i zostawiania tylko tych, które były właściwie i koniecznie do wypełniania zadań, które stały przed nią.
- Zaczekaj, Poppy. - mruknęła na jej słowa marszcząc brwi. - Jak to nie została naprawiona? - zapytała, ale nim dała czas na odpowiedź Poppy dodała jeszcze. - Nadal tutaj funkcjonuje, może ponownie się rozbudzić? - pytała bo nie potrafiła tego zrozumieć. Wydawało jej się - a może im wszystkim - że działają odpowiednio na anomalie, że te punkt po punkcie są unicestwiane.
- Mogę ci w tym pomóc. Właściwe każdy kogo poprosisz to zrobi. - zapewniła ją, posyłając jej lekki uśmiech, chcąc dodać nim jej otuchy. Nie miała jej za złe, że nie zapewniała o pozostaniu. Sama była wcześniej zbyt butna, sama czasem bardziej przeszkadzałaby niż pomóc, a jednak myślała by zostawać nie dostrzegając, że czasem jej brak jest lepszy niż jej obecność.
Znalazły się miejscu i Tonks zaczęła opowiadać co zdarzyło się tutaj, gdy byli tutaj z Arturem. Rozglądała się po miejscu, spokojnym, cichym zadziwiająco zwyczajnym. Teraz, wcześniej było tu całkiem inaczej.
- To chyba jedne z dziwniejszych z czym się spotkałam, choć każda anomalia miała w sobie coś… niepokojącego. - podsumowała marszcząc lekko nos. Nadal ich nie rozumieli, a to nie mogło być dobrze. Zdawało się, że wiedzą co robić a teraz Poppy mówi, że jedynie je wyciszać, zamiast usuwać.  Przeszła przez szwalnie.
- Tutaj. - powiedziała stając w miejscu w którym znajdowało się źródło anomalii. Gdy Poppy się odezwała znów spojrzała na nią. Pobudzić białą magię, wywołać to, co - wedle jej słów - pozostało po jej mocy. Skinęła głową unosząc ku górze różdżkę. Skupiła się na mocy, machnęła lekko różdżką, by pobudzić białą magię o której mówiła Poppy.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Szwalnie - Page 5 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Szwalnie [odnośnik]15.12.18 16:47
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 79
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szwalnie - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Szwalnie [odnośnik]19.12.18 17:36

Skinęła głową, uspokojona, że Tonks posłuchała jej rady choć pozornie. Widziała przecież, że jest zmęczona, wykończona, że ma za sobą trudne przejścia - samą Próbę Gwardzisty. Potrzebowała stabilności psychicznej i fizycznej, by stawiać czoła siłom ciemności, treningom podczas kursu. Nie powinna była uważać sięgania po zioła, czy środki lecznicze za słabość - to mogło ją jedynie uczynić silniejszą.
- Nie sądzę, aby mogła się ot tak przebudzić. Potrzeba odpowiedniego bodźca. Jeśli będzie delikatny jak teraz, wyczujemy i ujrzymy jedynie subtelne ślady. Myślę, że to miejsce jest bezpiecznie, ale gdyby krajem wstrząsnął drugi taki wybuch jak pierwszego maja, to mogłoby się zmienić... - odpowiedziała szczerze zasmucona Poppy, wzdychając przy tym głęboko, jak gdyby dźwigała na barkach ogromny ciężar. Niełatwo było się dzielić tymi smutnymi rewelacjami. - Wszystko dokładnie wyjaśnię jutro, dobrze? Na razie zdradzę ci jedynie tyle. I to, że ujarzmianie magii w takich miejscach wciąż jest bardzo ważne i nie możemy tego zaniechać, choć procedura zawiera błędy - wyznała cicho Poppy, zdradzając Tonks ten sekret wcześniej, niż innym - ale powinna była wiedzieć dlaczego się tutaj znalazły.
- Och, jeśli tylko znalazłabyś czas, to byłabym ci niewymownie wdzięczna... - podziękowała Poppy, kładąc drobną dłoń na ramieniu Gwardzistki. Tonks z pewnością miała teraz mnóstwo pracy i niewiele czasu wolnego dla siebie, o ile w ogóle, nie chciała się jej narzucać - i odbierać te odrobiny. Była jednak wdzięczna za tę propozycję.
- Wszystkie anomalie są niepokojące. Przerażające - wyszeptała, podążając w stronę miejsca wskazanego przez Justine.
Atmosfera zdawała się spokojna, powietrze nie było gęste, nie pulsowało niebezpiecznie, lecz gdy zarówno Poppy, jak i Justine machnęły krótko różdżkami, starając się delikatnie wybudzić drzemiącą tu moc - coś się zmieniło. Coś nienamacalnego, trudnego do określenia, ale doskonale obie to wyczuły.
- Spójrz - szepnęła do Tonks, wskazując różdżką na ściany, po których teraz spływała dziwna substancja - ni to ciecz, ni to gaz. Lśniąca, a zarazem ciemna. Biała i czarna magia, które należało rozdzielić w skomplikowanym procesie alchemicznym. - Tego szukamy.
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Szwalnie [odnośnik]03.01.19 23:59
Przywyknie - wiedziała, że tak. Powoli już zaczynała się przyzwyczajać do tempa, którego nabrało jej życie. Szybkiego, nieugiętego, nie zatrzymującego się na chwilę wytchnienia. Zawsze gotowa - właśnie taka musiała być. Wiedziała, że tak. I o ile z ziół korzystała przy gojeniu ran, tak wolała unikać eliksirów nasennych. Spojrzała w kierunku Poppy, gdy ta starała się dalej wyjaśnić jej sytuację. Słuchała jej z uwagą marszcząc lekko brwi. Nadal zdawało jej się do dziwne, może odrobinę pomieszane. Najgorsze jednak było to, że naprawiane anomalie okazały się jednak nie naprawione prawdziwie, a jedynie uśpione. Szczęście w nieszczęściu, że raz uśpionych nie dało się samoistnie pobudzić. Skinęła głową na słowa, które wypowiedziała Poppy. Dobrze, w jednostce badawczej znajdowali się ludzie, którzy posiedli tęgi umysły z pewnością wiedziała doskonale co mówi.
- Jasne. - zgodziła się spokojnie. Mogła poczekać do jutra. Gdzieś sądziła, że tych informacji jest więcej - nie, nie sądziła, bardziej przeczuwała. Ale jedną noc była w stanie poczekać cierpliwie. Nauczyła się cierpliwości, choć nie było to łatwe zadanie. - Nie przestaniemy naprawiać, Poppy, jeśli to odnosi skutek - choćby wyciszenia jej. - wtedy mniej osób miało cierpieć z jego rąk, wtedy nie była w stanie nikogo skrzywdzić.
- To nic takiego, Poppy. - odpowiedziała jej, czując rękę na swoim ramieniu. Uniosła swoją lewą dłoń i zacisnęła na jej dłoni. - Napisz do mnie, dam znać czy pasuje mi termin. - to było ważne, nie tylko dla pojedynczych osób, ale do całej grupy jako jedności. Im silniejsi byli, tym lepiej. Musieli się wzmacniać i musieli sobie pomagać.
- Są, szczęśliwie dla nas, wiemy jak z nimi walczyć - nawet, jeśli znaczyło to tylko ich wyciszanie. To zawsze było to coś, co mogli zrobić. Nie musieli stać bezczynnie, bezsilni i patrzeć, jak magia rozszarpuje ich świat. Powędrowała wzrokiem do miejsca, które wskazywała Poppy, zmarszczyła brwi.
- Co dalej? - zapytała, postępując krok w kierunku mazi która spływała po ścianie. Poprawiła uścisk na różdżce, by być gotową i móc zareagować w razie, gdyby było to konieczne.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Szwalnie - Page 5 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Szwalnie [odnośnik]04.01.19 18:08
Zadziwiające do jakich wielu rzeczy człowiek potrafił przywyknąć, przyzwyczaić się. Do jak trudnych warunków mógł się dostosować, gdy zmuszała go do tego sytuacja. Ludzka psychika była zadziwiająca, godna podziwu - z jednej strony, z psychologicznego punktu widzenia było to niezwykle fascynujące, z bardziej ludzkiej: niesłychanie smutne. Podziwiała Tonks za siłę jaką w sobie nosiła, za ogromną wytrwałość, dzięki której znalazła się w miejscu, w którym była teraz. A także i determinacją z jaką stąpała po wybranej przez siebie ścieżce. Martwiła się o nią, może nieco niepotrzebnie - taka kobieta jak Justine z pewnością sobie poradzi.
Fakt, iż anomalii nie dało się tak do końca naprawić smucił je obie. Tyle tygodni wierzyli, że uporali się całkiem z tymi miejscami, że w wszystko w nich będzie już w porządku, a nadzieje te prysły w zaledwie kilka minut, gdy profesor Bagshot oznajmiła jednostce badawczej smutną prawdę.
Istniał sposób, by pozbyć się anomalii raz na zawsze. Był dużo trudniejszy, bardziej skomplikowany i moralnie wątpliwy. Ciążył Poppy niezmiernie od kilku tygodni, od spotkania z panią profesor. Nie mówiła o tym dzisiaj. Przed Tonks jeszcze jedna noc bez kolejnego, tak dużego zmartwienia. Nie wiedziała jak to przyjmie, jak wszyscy członkowie Zakonu Feniksa to przyjmą - i skłamałaby mówiąc, że się tym nie denerwuje.
- To dobrze. Nie możemy przestać. Zresztą - tak jak mówiłam, wierzę, że jesteśmy w stanie przekuć te błędy na narzą korzyść, mimo wszystko - odpowiedziała Poppy; miała nadzieję, że inni do tej sprawy podejdą podobnie. Zresztą - musieli tak podejść, jeśli taki będzie rozkaz Gwardzistów.
Uśmiechnęła się ciepło i skinęła głową, gdy Tonks na kilka chwil zacisnęła swą dłoń na jej i zaproponowała pomoc, powiedziała, że wystarczy sowa. Była jej za to niezmiernie wdzięczna. - Nieszczęśliwie dla nas, że nie tylko z nimi musimy przy nich walczyć... - mruknęła Poppy, mając na myśli wszystkie te walki, które miały miejsce przy ogniskach anomalii. Między innymi dlatego nie zdecydowała się nigdy podjąć próby naprawy. Mierzyła swe siły na zamiary. W walce byłaby dla swego towarzysza ciężarem.
- A teraz zbiorę nieco tej substancji do pustych fiolek... Oddzielę to później w laboratorium. Białą magię, od czarnej magii. Jaki jest rdzeń twojej różdżki, Just? - spytała Poppy, wyciągając z torby kryształowe fiolki. Podeszła do ściany, aby zacząć zbierać do nich sporo próbek - nie wiedziała ile będzie jej potrzebne, a wolała mieć więcej - tak na wypadek błędu.
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Szwalnie
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach