Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Szwalnie
AutorWiadomość
Szwalnie [odnośnik]28.03.16 21:31
First topic message reminder :

Szwalnie

★★★★
Szwalnie ulokowane zostały w wielkich pomieszczeniach, podzielonych na sektory - damskie, męskie, dziecięce, nakryć głowy oraz innych dodatkowych elementów garderoby. Wcześniej nad każdym ze strojów pracowały skrzaty domowe, jednak dziś te magiczne istoty zajmują się produkcją hurtową, natomiast unikatowe ubrania tworzone są ręcznie przez wykwalifikowane czarownice.
W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:47, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szwalnie - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Szwalnie [odnośnik]06.08.22 22:14
Mathilde z uwagą przyglądała się kolejnym przygotowanym kompletom, ostrożnie przesuwając palcem po podobiźnie Eimher, wykończeniach przygotowanej tiary, by na końcu obrócić między palcami szpilkę ozdobioną tanzanitem. Ciocia Mathilde zawsze nosiła wysokie jedwabne rękawiczki - odsłonięte dłonie zbyt mocno okazywały wiek - lecz nie przeszkadzało jej to wsuwać pierścieni na ich materiał, uprzejme skinięcie głowy zachęcało Odettę do kontynuacji tematu. Jej kamienna twarz niewiele zdradziła, ale brak grymasu mógł w zasadzie świadczyć o zadowoleniu.
- Który z nich najbardziej podoba się tobie? - zapytała, unosząc ku niej uważne spojrzenie, unosząc filiżankę, by upić łyk herbaty. Odetta zadbała o to, by nie była zbyt gorąca.
W milczeniu wysłuchała jej opowieści, uśmiechając się dobrotliwie, gdy wspomniała o prezentowaniu dzieł ich tak bardzo niezwykłych krawców. Nieznacznie westchnęła na zapewnienia, że nie sprzedawała swojego rękodzieła - miała nadzieję, że młoda dziewczyna nie musiała się dzisiaj martwić o to, czy przyszły mąż zdoła ją utrzymać, choć przeszło jej przez myśl, że opieszałość jej męża mógł w istocie te obawy podsycić. - Ach, tak, kliniki... - zbyła nieco lekceważąco, jako kobieta próżna nieszczególnie przejęta była losem potrzebujących. - Co masz na myśli, mówiąc o festiwalu? Czy zamierzasz rzucić rękawice lady Nott? - W jej oku błysnęło coś psotnego, coś, co wskazywało na to, że nie widziała w tym żadnego faux pas. Zabawa zainteresowała ją najwyraźniej dużo bardziej, niżeli ofiarna działalność społeczna. - Miałam nadzieję na bardziej osobiste, wyznania, Odetto. Masz śliczną buzię, która zwraca uwagę wielu chłopców i z pewnością jesteś tego świadoma. Wiem o wiadomości, jaką poprosiłaś przekazać mojemu mężowi, w zasadzie to o niej chciałam z tobą pomówić. Nie można odmówić ci urody ani klasy, jesteś w stanie uwieść najbardziej obiecujących czarodziejów. Sęk w tym, że ojciec twój nie może odnaleźć porozumienia z lordem nestorem w kwestii adekwatnego dla ciebie kandydata i obaj mają na tę kwestię zupełnie odmienne spojrzenie. Ja zawsze chciałam ujrzeć cię z Rigelem Blackiem, ten czarodziej - mało, że jest przystojny! - potrafi się rewelacyjnie ubrać, nie sądzisz? - westchnęła, niemal rozmarzona, ale zaraz pokręciła głową, jakby ta myśl była raczej daleka. - Niekiedy wygląda tak dobrze, że trudno mi nie podjąć wątpliwości, czy aby na pewno Pollux jest jego ojcem. Stryj Albert był w młodości zakochany w jego matce... - Urwała, jakby obawiała powiedzieć się zbyt dużo, choć trudno było nie odnieść wrażenia, że Mathilde nigdy nie wypowiadała słów, co do których nie chciała, by zostały usłyszane. - Niestety w ostatnim czasie zachowuje się zupełnie jak cała jego rodzina i stał się okropnie ponury. Twój ojciec twierdzi, że nie rokuje dobrze. A priorytetem jest zapewnić ci bezpieczną, stabilną i zaszczytną przyszłość. - Sięgnęła po herbatniki przygotowane do poczęstunku. Teatralnie przełamała jeden z nich na pół, po czym wyrzuciła na ziemię. - Ale te zawody, moja droga, są bezwzględne. Nie dotkniesz żadnych słodyczy aż do dnia ślubu - zastrzegła kategorycznie.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szwalnie - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Szwalnie [odnośnik]07.08.22 1:53
Niczym na szpilkach siedziała, zastanawiając się, czy cokolwiek z wybranych przez nią kompletów zadowoli surowy ale i wysublimowany gust lady Mathilde. Mimo wszystko nie widziała skrzywienia, więc rozumiała, że jej wybory nie były tymi najgorszymi. Zaś na pytanie o jej ulubiony komplet wskazała na ten pierwszy bez chwili zastanowienia się.
- Może to moja słabość do pereł, ale kość słoniowa, srebro i perły wydają się idealnym połączeniem całej kreacji. – Spoglądała jeszcze na lady doyenne, zaciekawiona, jak przyjmie się ten ostateczny wybór.
- Nie wiem jeszcze jak wyjdzie realizacja tego, droga ciociu. Ale czyż jedna rozrywka wymaga rezygnacji z drugiej? – Nie widziała, czemu rzeczy miałyby ze sobą konkurować. – Myślałam o połączeniu przedstawień teatralnych, wernisaży oraz innych atrakcji, zwieńczonych syrenim przedstawieniem dla szlachetnie urodzonych. – Oczywiście o to musiałaby dopytać kogoś z rodu Lestrange, na przykład uprosić Evandrę o możliwości zajęcia się tą sprawą, ale patrząc na pozytywne relacje pomiędzy rodami i to nie powinno być problemem.
Na osobiste wyznania musiała przyznać, że nieco przygasiła w sobie entuzjazm, nie dała jednak poznać tego po sobie wyrazem twarzy, bo przecież nie wypadało pokazać po sobie smutku w tak oczywisty sposób, zwłaszcza że chwilę potem jej ego było bardzo mile łechtane komplementami na jej temat. Bardzo dobrze czuła się w roli, którą właśnie przyjmowała i nie zamierzała odrzucać czegoś, tylko dlatego, że jeszcze nie został wybrany jej kandydat. No i na pewno nie zamierzała się jakkolwiek opuszczać.
- Oczywiście, droga ciociu, nie raz zdarzało mi się z Rigelem rozmawiać o modzie i wiem, że ma doskonałe wyczucie co do niej. Często zagaduje o najnowszy katalog, ale nigdy nie zdradzam tajemnic, bo straciłyby na swojej wartości. – W takich chwilach nawet jeżeli to były niewinne przekomarzania, ale mimo wszystko pozostawiała rzeczy w ukryciu, a przynajmniej dopóki nie zobaczyli tego wszyscy. – Ale kiedy rozmawialiśmy niegdyś, nie wydawał się zainteresowany…mną jakkolwiek. – Uniosła filiżankę, ostrożnie unosząc ją na nowo i kończąc swoją herbatę, odkładając filiżankę jednak na spodek dopiero wtedy, kiedy ciocia Mathilde wspomniała o stryju Albercie. Ta wiadomość jeszcze do niej nie doszła, ale z lekkością udała, że wcale nie interesuje jej ta plotka…wcale. Chociaż to by tłumaczyło bardzo dobre wyczucie w kwestii mody!
- Wysłałam wiadomość, aby dać znać. Wiem, że wiele panien zgubnie próbuje wstrzymać się od małżeństwa, ale ja nie zamierzam uchylać się od tej powinności. Niestety widzę, że ze strony wielu kawalerów jest zainteresowanie, jednak brak deklaracji, stąd zastanawiało mnie, czy rozważany jest już może jakiś kandydat. – Albo, czy powinna się martwić, że czeka ją los równy jak matce Elviry, co przerażało ją mocno, jednak gdyby w interesie rodu leżało wydanie ją za jakiegoś czystokrwistego rodu, również pewnie zniosłaby to bez szmeru. – Nie mam zamiaru też grać wybrednej wobec opcji, ale tak jak mówisz ciociu, priorytetem jest stabilna i zaszczytna przyszłość… -zastanowiła się przez chwilę, ale chyba odważyła się zadać to pytanie. – Czy ja jeszcze mogę coś zrobić, ze swojej strony?
Spojrzenie jej powędrowało za pokruszonym na ziemię herbatnikiem, ale wydawało jej się, że nie drgnęły w niej żadne czułe struny. Poświęcenia były w końcu zawsze wymagane, w ten czy inny sposób.
- Żadnych słodyczy ciociu, obiecuję. – Nawet herbaty nigdy nie piła z cukrem. – Czy jest jeszcze coś, co powinnam wykluczyć z diety? – Może powinna w ogóle zaostrzyć rygor nad jedzeniem? I jeść mniej, aby nie przytyć czasem?


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 5 +2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10 +3
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Szwalnie [odnośnik]07.08.22 12:08
Mathilde przez chwilę spoglądała jeszcze na biżuterię, ostatecznie sięgając dłonią to trzeciego z kompletów, by finalnie pochwycić w dłonie wybraną przez Odettę kolię z pierwszego. Uniosła ją ponad stół, pozwalając, by jej klejnoty zalśniły, odbijając blask wieczornego słońca. Biżuteria niewątpliwie zachwycała, Odetta potrafiła odnaleźć się w guście lady doyenne, ale i wybrać spośród najpiękniejszej i najcenniejszej rodowej biżuterii to, co wydawało się najciekawsze dla oka.
- Jest zachwycający - przytaknęła wyborowi Odetty. - Ubiorę ten - wskazała na trzeci. - Pierwszy otrzymasz ode mnie w prezencie ślubnym - oznajmiła, jasno już zdradzając rzeczywiste intencje tego spotkania. Cóż mogło być dla Parkinsona większą miarą oddania rodzinie, niżeli wybór klejnotów nie budzących własnej zazdrości? Odetta potraktowała swoją ciocią z najwyższym uznaniem, a to uznanie miało do niej powrócić w darze.
- Z czego chcesz rezygnować, Odetto? - zapytała, najwyraźniej nie do końca rozumiejąc jej słowa. - A moda? Po cóż nam przedstawienie, czy nie większą przyjemnością byłoby zwieńczenie całości pokazem naszej mody? - Jej spojrzenie nabrało jaśniejszych iskier. - Powiedz, kogo zamierzasz zaprosić? Czy poznałaś w ostatnim czasie interesujących artystów, których chciałabyś przedstawić światu? - Spojrzała na nią z zaciekawieniem, snute przez Odettę plany wydawały się bardzo ambitne, a lady doyenne wydawała się nimi równie zaskoczona, co zadowolona. - Myślę, że mój mąż byłby bardziej skory do sfinansowania tak kosztownego przedsięwzięcia, gdybyś zechciała zorganizować przyjęcie na własnych włościach. Wówczas być może część z tych pieniędzy się zwróci dzięki wizytującym czarodziejom. Łożenie majątku na Londyn w czasach kryzysu nie jest takie proste - westchnęła, kryzys ją prześladował. Znacznie trudniej było teraz zdobyć cenne tkaniny, ale dobrej jakości portugalskie wino albo egzotyczne owoce z Afryki.
- Widzisz, moja droga, po pierwszym kwietnia lord nestor rozważa przede wszystkim złożenie propozycji twojej ręki panu Mulciberowi i panu Macnairowi, namiestnikom ziem Warwickshire i Suffolku. Nie da się ukryć, że w obecnej sytuacji to najważniejsi kawalerowie, u boku których rozkwitniesz najpiękniej. Co prawda o tym drugim krążą nawet plotki, jakoby miał już pewne zamiary wobec panny spoza stanu - stwierdziła z żalem. - Zamiary to jednakowo jeszcze nie czyny. Ojciec twój przyjmował z kolei deklaracje od Sebastiena Lestrange'a, młodego Charlesa Notta, a także Abraxasa Malfoya. Ten ostatni budzi pewne kontrowersje, bowiem jest wdowcem, a co za tym idzie nie powijesz mu nigdy pierworodnego. Ale jest też najstarszym synem samego Ministra Magii, u boku którego twoja pozycja będzie silna, jeśli tylko się o nią postarasz, a brzemienny stan i tak miewa okropny wpływ na figurę. - Łaska jeździła na pstrym koniu, jednak ta myśl nie mogła zostać zwerbalizowana. Brak wiary w panujących polityków mogło kosztować utratę głowy. - Choć kiedy o tym myślę teraz, moglibyśmy poczynić również ruch w kierunku Crouchów, jeżeli ciągnie cię do stolicy. Wydaje się jednak, że ze względu na pojawienie się pani Mericourt, ich pozycja w Londynie stała się mocno niepewna. - Wzięła kolejny łyk herbaty. - To mężczyźni podejmą decyzję, moja droga, nikt jednak nie powiedział, że będzie to decyzja, na którą sami wpadną. Grunt, by myśleli, że tak się właśnie stało - oznajmiła, spoglądając z uwagą na Odettę. Jakie były jej marzenia? Nie mogła jej zagwarantować, że złożone dziś przez Odette deklaracje zostaną wysłuchane, ale mogła postarać się, by tak się stało.
- Powinnaś wrócić do intensywniejszych treningów tańca - oznajmiła, na pytanie o dietę. - Im mniej będziesz jadła w ogóle, tym lepiej - Zdrowie nie miało znaczenia, kiedy chodziło urodę.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szwalnie - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Szwalnie [odnośnik]15.08.22 20:44
Z pewnym zdenerwowaniem obserwowała, jak uważne spojrzenie lady doyenne kieruje się od jednej sztuki biżuterii, nie przygryzając swojej wargi jak to robiła wcześniej, teraz pilnując się o wiele bardziej niż robiła to do tej pory. Czyli bardziej niż bardziej. Kiedy ostatecznie komplet uzyskał aprobatę, pochyliła lekko głowę w podziękowaniu, niemal piszcząc kiedy tylko usłyszała, że pierwszy komplet przypadnie jej i tylko jej.
- Dziękuję, to istotnie hojny podarunek i doceniam go w każdym jego calu. – Pochyliła głowę jeszcze raz, gotowa ucałować dłoń ciotki jeżeli ta chciałaby ją wyciągnąć. A kiedy rozmawiały o dalszych planach, pokaz mody zaczął się jej ostrożnie kształtować w głowie, nabierać jakiegoś wyrazu a także, pokazywać się prawdziwie tak jak opisywała to ciocia Mathilde.
- Prawdziwie, masz rację ciociu, pokaz mody to o wiele lepszy pomysł. Czy myślisz, że można by połączyć to tematycznie ze wszystkim, co się dzieje, czy lepiej wszystko skupić na materii artystycznej. – Uzupełniła jeszcze filiżanki o dodatkowe porcje herbaty, najpierw proponując to lady doyenne, potem zaś pozwalając na to sobie, ale w o wiele mniejszej porcji. – Oczywiście ze znamienitych gości zaprosić chciałam szlachetnie urodzonych i tych o znaczącym wkładzie w działania na rzecz naszego kraju. Natomiast z artystów ostatnio co raz popularniejsza staje się pani Valerie Vanity, która występowała w kwietniu, lecz i koncert w Palarni pokazał, że wśród szlachty mamy wielce uzdolnione osoby. Są jednak też inni artyści, jak pan Lucien Cassidy który poświęca się malarstwu. – Była niemal pewna, że jej ciotka słyszała już o tych nazwiskach.
Uważnie słuchała tego, co do powiedzenia ma jej ciocia Mathilde, niezależnie od tego, czy dostawała od tego uderzeń gorąca czy jednak nie. Przez długi czas nie przepadała za osobami czystej krwi, nie czując aby przy tym, jak się niektórzy zachowywali, wspominając chociażby wydarzenia na sympozjum naukowym. Oczywiście w takich chwilach była dość ślepa na własne podejścia, ale ostatecznie nie narzekała, ani nikt też nie narzekał na nią…chyba. Mimo wszystko, gdy w tym momencie rozciągne były przez nią perspektywy, wiedziała, że nie liczyło się to, co ona pragnęła, ale to, co przyniesie rodzinie największą korzyść. Musiała się zastanowić więc nad tym, na czym Parkinsonowie mogli też skorzystać, a niektóre z tych nazwisk mogły przynieść więcej niż inne. I również rozumiała to, co przedstawione do końca nie zostało, ale kiedy trzeba było rozważać obecnie panujących albo obdarzonych łaską, trzeba było mieć wiele rzeczy na uwadze, o których nie mówiło się głośno.
- Wydaje mi się, że warto zwrócić uwagę na kandydatów, którzy mogą sprawić, iż cała rodzina na tym skorzysta. Jeżeli panowie Mulciber i Macnair zaś nie przedstawią zainteresowania mimo wystosowania im oferty, zostają ci którzy złożyli już deklaracje, jak lord Abraxas Malfoy. – Tym samym dała swoją odpowiedź. Czy była ona dobra, mogła się dowiedzieć jedynie w wyniku czasu, ale odwołać już tego nie mogła.
- Jeszcze dziś udam się na trening. – Im mniej tym lepiej. Wiedziała, że nie będzie łatwo, ale musiała to robić, bo od każdego wymagano jakiegoś poświęcenia.


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 5 +2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10 +3
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Szwalnie [odnośnik]15.08.22 23:49
Na twarzy ciotki pojawił się łagodny, ledwie dostrzegalny uśmiech, gdy Odette z wdzięcznością pochwyciła i ucałowała jej dłoń. Oszczędnie skinęła głową w odpowiedzi na jej podziękowania, lecz mimo pozornej oschłości gestów młoda dama mogła dostrzec, że sprawiła jej faktyczną przyjemność.
- Masz na myśli powiązanie mody z wojną? - zdziwiła się. - Och, parada strojów służb ministerialnych, mundurów galowych, z całą pewnością zachwyciłaby twoich wujków. Przyznam, że nie jest to coś szczególnie interesującego dla mojego oka, ale okazanie siły zawsze przynosi korzyści - zastanowiła się, nie będąc pewną, czy prawidłowo odczytała intencje Odetty - zapewne dlatego przyglądała się jej z zaciekawieniem. Pokiwała głową, kiedy wspomniała o gościach i artystach, których zamierzała zaprosić. - Nie liczyłabym na występy arystokratów przed ogólnym gronem. Panny mogą chcieć zaprezentować się w towarzystwie i chętnie to uczynią, nie wystąpią jednak przed gawiedzią. Nie uchodzi, nawet w szczytnym celu - stwierdziła, odkładając pustą już filiżankę po herbacie. - Valerie Vanity ma niezwykły głos, byłoby cudownie, gdyby się zgodziła. A pan Cassidy... oglądałaś jego dzieła? Czy maluje portrety? Będziemy potrzebowały twojej podobizny, ale artysta będzie musiał wiedzieć, które elementy... najlepiej odda papier - zamyśliła się, znów przyglądając się bratanicy męża oceniającym spojrzeniem. Spojrzeniem, które bez mrugnięcia przyjęło jej dalsze słowa, choć początkowo nie zabrała głosu, pozwalając zalegnąć się między nimi nieco drażniącej ciszy. Pokiwała głową.
- To rozsądne słowa, Odetto, lord nestor skłaniał się ku podobnemu rozwiązaniu. Upadek z wysokiej wieży boli najmocniej, lecz ten, kto nie ryzykuje, nigdy niczego nie osiąga. Jesteś piękna i masz klasę, powinnaś znaleźć się u boku mężczyzny, który dojdzie do pozycji adekwatnej dla ciebie. Rozmówię się w pierwszej kolejności z namiestnikami, choć wolałabym mieć więcej informacji o ich... preferencjach. Jesteś elastyczna, można by cię było pod któregoś z nich ułożyć - westchnęła, osoby spoza socjety jawiły się jako niezwykle tajemnicze. Trudno było usłyszeć o nich plotki, a to tylko utrudniało knowania. - Jeśli nie uzyskamy odpowiedzi, wówczas spróbuję przekonać lorda nestora, by zaprosił na poważną rozmowę lorda Abraxasa. Powinien być człowiekiem równie ambitnym, co jego ojciec - Skinęła głową, pieczętując tym samym ich rozmowę. - Pomóż mi wstać, Odetto - poprosiła, poprawiając rękawiczki na dłoniach. - Weźmiemy tę biżuterię i sprawdzimy moją kreację. Ciesz się ostatnimi chwilami wolności, w małżeństwie niekiedy... bywa trudno.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Szwalnie - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Szwalnie
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach