Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 35
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 52
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Jasnowidz
Salon - Page 7 CAJ7doh

Salon - Page 7 Empty
PisanieTemat: Salon   Salon - Page 7 I_icon_minitime30.03.16 11:40

First topic message reminder :

Salon

Salon to pierwsze pomieszcze w jakim się znajdziesz tuż po tym, jak przekroczysz progi mieszkania. Nie jest to zbyt wielki pokój; dość ciemny, całkiem przytulny, nieco przytłaczający dla osób kochających przestrzeń. Pierwsze co pewnie ujrzysz to liczne regały z księgami wszelakiego pochodzenia, masy pergaminów, piór, bibelotów. Walają się pewnie też na średniej wielkości biurku ułożonym pod jednym z dwóch okien. Na jednej z szafek stoją fiolki z różnymi zakupionymi eliksirami, kryształowe kule, kulki, słoiki z zawartością nieznanego pochodzenia. Czujesz się tu jak u Borgina i Burke'a? Niepotrzebnie. Przecież brak tu grubej warstwy kurzu i pajęczyn w kątach, a przez okna wpada całkiem spora ilość światła. W salonie znajduje się kominek.





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew


Ostatnio zmieniony przez Ramsey Mulciber dnia 08.10.16 10:29, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Salon - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Salon - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon - Page 7 I_icon_minitime12.03.19 21:04

The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 74


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 35
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 52
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Jasnowidz
Salon - Page 7 CAJ7doh

Salon - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon - Page 7 I_icon_minitime13.03.19 10:43

Nie zareagował na prowokację, całkowicie ignorując jego słowa, nie wdając się z niepotrzebną dyskusję.
— Co mi mieli powiedzieć? — spytał zamiast tego, odwrócony już przodem do aurora. Włożył dłonie w kieszenie spodni, pozostając w miejscu, w którym stanął, przy sofie. Kiedy otrzymał list z ministerstwa głoszący o jego zawieszeniu, zdemolował pół mieszkania. Nie miewał takich momentów. Nie wpadał nigdy w furię, niekontrolowany gniew. Nie ulegał emocjom, nawet tym, które w sposób nagły i nieoczekiwany wybuchały w nim jak wulkan. Ale wtedy coś pękło. Jego szklana, lustrzana wręcz powłoka pękła. Niewiele miał do stracenia, a mimo to dbał o swoje bezpieczeństwo i komfort. Praca, wiedza, możliwości — były wszystkim. To też z ich powodów kroczył ścieżką wyznaczoną przez Czarnego Pana, to jego obietnice go skusiły, to co mógł mu w zamian dać. Chciał się uczyć, poznawać, rozwijać — a Skamander mu to uniemożliwił. Zamknął mu drzwi do Departamentu Tajemnic, nie wiedząc o tym, że między nim, a zródłem informacji o których mu się nawet nie śniło postawił mur. Uderzył w czuły punkt. To zmuszało Mulcibera do zachowania ostrożności, utrzymywania stanu wzmożonej czujności. Nie mógł go lekceważyć. Nic na niego nie mieli, a jednak musiał szanować go za to, że przypadkiem, czy nie, dotknął to, co pozostawało w sferze jego zainteresowań.
Ten czas jednak minął, miał go mnóstwo, by uspokoić nerwy, by powrócić do chłodnej, racjonalnej kalkulacji. Patrzył na Samuela obojętnie, wcale nie udając. Nie czuł w tej chwili kompletnie nic, poza lekkim podekscytowaniem ich obecnością. To było zabawne, że gościł ich tutaj.
— Co u ciebie? Dawno się nie widzieliśmy— podjął, jakby nigdy nie byli rywalami, czy wrogami, stojącymi po dwóch przeciwnych stronach barykady. — Jak tam Katya? Kiedy widzieliśmy się po raz ostatni moja narzeczona czuła do ciebie mięte — mruknął i westchnął z lekkim zniecierpliwieniem w głosie. Była w Zakonie Feniksa, tak jak i on. Tonks. I wielu innych. Przynajmniej dopóki nie zdradziła mu informacji, czym się ta organizacja zajmuje, później jej już nie spotkał. Spychanie swoich aurorskich obowiązków na koleżankę z pracy nie było przypadkiem, Samuel miał w tym swój cel. Ale dobrze, jeśli chciał się panoszyć i budować sobie iluzję przewagi swoją rzekomą pozycją — bardzo proszę. Nie zamierzał mu w tym zabraniać. Przez chwilę patrzył jak palił — i on mu się przyglądał uważnie, próbował coś wyczytać z jego twarzy.
— Podobam ci się, Skamander, że mi się tak przyglądasz? Nie dosłyszałem nazwiska — zwrócił jednak uwagę, przenosząc wzrok z Samuela na rudowłosą kobietę, kiedy zrzucił na nią obowiązek wyartykułowania mu aktu oskarżenia. Ożywił się nieco na tę myśl, był ciekaw. Ale to co usłyszał okazało się lekkim zawodem. Ze wszystkich zbrodni jakie popełnił wybrali sobie akurat tę mało znaczącą zabawę.
— I?— spytał, patrząc na kobietę, ale po chwili spojrzał znów Samuela, zdawszy sobie sprawę, że to I pozostanie już bez odpowiedzi. Nie było dalszego ciągu, to wszystko. To wszystko. — To chyba żart — odpowiedział po chwili, unosząc brwi, zaskoczony — że tak mało wiedzą, tak mało mają na niego. Zbliżył się do niej wolnym krokiem, przyglądając jej wnikliwie. — Jakich dowodów?

| Spostrzegawczość II, sprawdzam cię Tonks





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Salon - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Salon - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon - Page 7 I_icon_minitime13.03.19 10:43

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 65


Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 27
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Salon - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon - Page 7 I_icon_minitime15.03.19 12:12

- Oj, przecież nie mogę ci zdradzić rodzinnych sposobów. Jaką miałbym pewność, że zabrałbyś nasz sekret do grobu? - odpowiedział wymijająco, żartobliwie. Pewnym jednak było, że Ramsey nie musiał wiedzieć nic więcej. Jedyne, o co musiał się martwić to to, czy da radę zapłacić za swoje zamówienie. Cała reszta była już kwestią, niejednokrotnie czysto biznesową, którą mieli się zająć lordowie z Durham.
- Ramsey, to bardzo niegrzeczne spraszać do domu kolejnych gości, bez poinformowania mnie, że będziemy mieć towarzystwo - zawołał jeszcze za gospodarzem, kiedy ten oddalił się by wpuścić aurorów do środka. Na czas ich wizyty zamierzał przywdziać maskę spokojnego cynika - był bardzo ciekaw, jak potoczą się wydarzenia. Jednocześnie nie mógł powiedzieć, że czuł się w towarzystwie przybyłych gości równie swobodnie i beztrosko co gospodarz. I nic tu nie zmieniał fakt, że przyszli konkretnie do Mucibera. Aurorzy doskonale wiedzieli, kim był Burke, czego idealnym dowodem był fakt, że po chwili jego nazwisko zawisło w powietrzu. Wiedzieli także na pewno, gdzie powinien się teraz znajdować. Co prawda obaj śmierciożercy nie musieli się już tak naprawdę obawiać losu, o którym mówiło się, że był gorszy od śmierci. Niemniej piętno, które tamto miejsce odcisnęło na mężczyźnie, sprawiło, że gdy tylko w polu widzenia pojawiało się ryzyko ponownej utraty wolności, zaczynało mu się robić odrobinę gorąco. Nie miałby jednak prawa nazywać się Burke, gdyby pozwolił, aby te uczucia wzięły nad nim górę. Stąd też, kiedy do pomieszczenia wkroczyła dwójka aurorów, Craig przywołał na twarz jeden ze swoich słodkich jak ulepek, sztucznych uśmiechów.
- Witam, witam! - odpowiedział bez zawahania na to specyficzne powitanie, nie będące wcale powitaniem, którym uraczył go Skamander. Niejako przyłączył się do propozycji napitku wygłoszonej przez Mulcibera, gestem zachwalając alkohol, który właśnie popijał ze swojej szklanki. - Więcej dla nas zostanie - zauważył dość beztrosko, dopijając ją, kiedy goście odmówili. Domyślał się, że od tego momentu jego rolą będzie tak naprawdę głównie obserwować i słuchać. Przedstawienie miało się zacząć. I chociaż to kobieta dostała zadanie odczytania listy zarzutów, które stawiano Mulciberowi, Burke swoją uwagę skupił głównie na Skamanderze. Oderwał od niego wzrok dopiero w momencie, gdy w pokoju zapadła cisza. Burke aż miał ochotę głośno zapytać "Na brodę Merlina, Ramsey, aż tak niegrzeczny byłeś?", uznał jednak, że ten żart zachowa na inną okazję. Po krótkim namyśle przywołał więc na twarz jedynie zdziwiony wyraz twarzy. Bo istotnie, był zdziwiony - ale oczywiście nie samym faktem, że Mulciberowi zarzuca się te wszystkie występki, a raczej tym, jak krótka była lista zarzutów, które przedstawiało się śmierciożercy. Spodziewał się czegoś co najmniej dwukrotnie dłuższego. - Ja także chciałbym móc rzucić na nie okiem. Nie podoba mi się, że tak beztrosko oskarża się mojego przyjaciela o te wszystkie zbrodnie.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
Samuel Skamander

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 52
UROKI : 26
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Salon - Page 7 Tumblr_nkleo3UYru1sibekyo2_500

Salon - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon - Page 7 I_icon_minitime24.04.19 23:54

Powinien coś czuć. Coś więcej niż sprowadzoną do tego miejsca powinnością. Być może tląca się chęć zemsty, być może stłumione pokłady gniewu. A zamiast tego czuł pustkę. Obojętność? Powinien zareagować na rzucane od niechcenia słowa, podszyte nieuchwytnym kłamstwem - bo tym, ze kłamał - wiedział. Mulciber był jednym, zgniłym kłamstwem. I właśnie dlatego musiał mieć się na baczności - Prawdę - skwitował krótko, bez uśmiechu i bez pytajnika kończącego wyraz. Jedyną oczywistość, którą miał w tej jednej chwili do przekazania.
Obserwował. Nawet, gdyby chciał, nie potrafił pozbyć się nawyku. Chwytał nie tylko mimiczne zmiany, ślizgające się wraz z cieniami po twarzy. Dostrzegał mimowolny ruch ramieniem, gest dłoni - na pozór bez znaczenia. Nawet fakt, że tonował głos. Wszystko to dawało mu obraz, który musiał zapamiętać i wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Poznaj swojego wroga - broń obusieczna, sam wystawiając się na to doświadczenie, ryzykował, ale - nawet gdyby całe ich przedsięwzięcie miało pójść się niekulturalnie uczesać - wciąż było warto. Mierzył się przecież z kimś silnym. Mierzyli się. I w pokrętny sposób, sprawiało mu to satysfakcję.
Nie poświęcał wiele uwagi swojej towarzyszce. Odsuwając tym samym na bok jej znaczenie w oczach "gospodarzy". Skupiał spojrzenia na sobie, absorbując uwagę, którą mogli tak bardzo rozbawieni spotkaniem - mu poświęcać. Burke wydawał się w tym najbardziej zaaferowany, jak cyrkowiec.
- Też tęskniłem - wygiął usta, ale uśmiechu ciężko byłoby się doszukać w powstałym wyrazie. Na dźwięk imienia Katyi coś drgnęło w jego piersi, ale zgasło, niż znalazło ujście. Dawne dzieje, które pochłaniała przeszłość, ale gnojek potrafił rzucać celne ripostą - nie ona jedna - poruszył ramieniem, niemal od niechcenia, a potem jedna myśl błysnęła - Chcesz mi przedstawić swoją nowa dziewczynę? - odwrócił spojrzenie, zatrzymując się na drugim czarnoksiężniku - ta mi się nie podoba - wlał w wypowiedź zawód, ale nie starał się ukryć drwiny. Powoli, zaczynały go męczyć przekomarzanki rodem z tanich filmów. Nie po to tu był, ale każdy zdawał się odsuwać na bok wiszące nad głowami niebezpieczeństwo. Bo wisiało. Nawet jeśli próbowano obrócić go w kpinę - Coś dużo pytań rzucasz, więc wrócimy do prawidłowej kombinacji - nie oderwał wzroku, być może, prowokując do czegoś więcej, a może sprawdzając, jak wiele cierpliwości minie, nim komuś skończą się argumenty słowne.
- Nie. Wyglądam, jakbym był rozbawiony? Wiesz doskonale, że to prawda. Zaprzecz, a dopiero będę się śmiał - nawet, jeśli w oczach paliła się tylko, sucha powaga, w tonie głosu, zabrzmiało zniecierpliwienie i groźba. A tę, przeniósł do Burke'a. Spojrzenie miał wilcze - Rzucić to cię mogę na ziemię, petryfikusem. I radzę się przymknąć z podobnymi tekstami. Nie jestem cieciem, którego możesz zastraszyć w ministerstwie. Dowody zostaną przedstawione oskarżonemu - przeniósł wzrok na rzeczonego czarnoksiężnika - ...w Tower, więc albo się zbierasz z nami grzecznie, albo przejdziemy do momentu, w którym utrudniacie nam śledztwo - Wyciągnął różdżkę i bez wahania wycelował w Mulcibera. Gdyby miał różdżkę w ręku, wtrąciłby mu ją z dłoni, a  tak - czekał na odzew - Day, kontroluj naszego drugiego zainteresowanego - nie odwrócił się do kobiety i tym razem, utrzymując różdżkę na wysokości stojącego mężczyzny. Czas zakończyć parodię, której wszyscy zebrani byli świadomi.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 42
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Salon - Page 7 565cc0a39bb19d6167cc0c70d0dfef69

Salon - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon - Page 7 I_icon_minitime15.05.19 21:18

Spokój. Ale czy nie tylko pozorny? Ona pilnowała siebie, pilnowała każdego kroku i cedziła słowa, które do niej mknęły nie chcąc dać się sprowokować. Podczas gdy oni zdawali się spokojni - wszyscy, tak po prostu, jakby naturalnie. Nawet Skamander, który pod tym względem zdawał jej się przypominać jego. Jej spojrzenie przesuwało się po otoczeniu, lustrowało je i ich. Powoli, dokładnie, lekko marszcząc miedziane dzisiaj brwi.
Nie odzywała się, przynajmniej do czasu, gdy nie wydał jej wyraźnego polecenia by to zrobiła. To nie ona prowadziła - choć nigdy nie uważała też, że się do tego nadaje.
Zdawało jej się, że rozumie dlaczego Bones zgodziła się, by była tutaj dzisiaj. Musiała spojrzeć mu w twarz - nawet jeśli nie wiedział, że to ona. Zostawić przeszłość za sobą i rozprawić się z draniem. Powinien gnić w najciemniejszej z cel. A jednak niczym oślizgły wąż, wymykał się prawu. Zranił ją, ale nieświadomie też uczynił ją silną. Bo może i od zawsze stawała w obronie innych, ale to wydarzenia ostatniego czasu skierowały jej kroki na ścieżkę, do której zdawała się zmierzać od zawsze.
Poprawiła uścisk na różdżce hamując brew, która miała ochotę unieść się ku górze. Katya, zdawało jej się, jakby znała jej imię, a jednak nie mogła ulokować jej bliżej jakiejkolwiek. Kącik ust pewnie uniósłby się w uśmiechu gdyby zrozumiała, że to ją kiedyś bezceremonialnie wyrzuciła za drzwi.
Chyba jako jadyna nie udzielała się w dyskusji próbując zaznaczyć swoją obecność. Skamander jasno wyznaczył zasady za którymi miała podążać. A ona doskonale znała swoje miejsce. I chyba lubiła ten rodzaj jego stanowczości. Motywowało ją wiele rzeczy, chciała udowodnić, że jest w stanie. Miała też świadomość, że czeka na nią jeszcze raport i jego ocena, a Tonks nie zamierzała osiadać na laurach po pierwszych sukcesach na szkoleniu. Milczała więc, obserwując. Zawieszając spojrzenie na Burke lekko marszcząc brwi. Milczała jednak dalej, nie zamierzając zabierać głosu. Miała wykonywać polecenia i tego postanowiła się podjąć. Umiała się odciąć, odpyskować, milczenie raczej nie należało do jednego z jej talentów, zwłaszcza w czasie konfrontacji. A jednak dziś udawało jej się zatrzymywać język za zębami. Tonować emocje, może odsuwać je od siebie, choć te, dobijały się do niej niezmiennie.
Słuchała dalej dyskusji, drgnęła lekko gdy zwrócił w jej kierunku spojrzenie, jednak powstrzymała palącą chęć cofnięcia się, poprawiając uścisk na różdżce. Uniosła lekko brodę. Zaciskając wargi i mrużąc lekko oczy.
- Day, Melania. - przedstawiła mu się cedząc powoli słowa. Przeniosła wzrok na chwilę na Skamandera, gdy skierował różdżkę w kierunku Mulcibera i skinąwszy lekko głową zwróciła swoją w kierunku drugiego z mężczyzn, wzrok przesuwając od jednego do drugiego.
Atmosfere można było ciąć nożem.





She made broken look beautiful, and strong look invincible. She walked with the Universe on her shoulders and made it look like a
"pair of wings"

Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 35
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 52
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Jasnowidz
Salon - Page 7 CAJ7doh

Salon - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon - Page 7 I_icon_minitime25.06.19 21:03

Na odpowiedzenie Burkowi było już zbyt późno, drzwi zostały otwarte, a wewnątrz mieszkania pojawili się niechciani, choć właściwie spodziewani gości. Powinien spytać może, dlaczego zjawili się tak późno, co ich zatrzymywało — zbierali wciąż dowody? Liczyli na przychylniejszą sytuację w ministerstwie? Naiwnie czekali, aż im się wystawi na złotej tacy? Przedstawiona lista dowodów była prześmieszna, ale żeby nie ułatwiać niczego postanowił nie wyśmiewać otwarcie swoich gości. Zerknął na beztrosko siedzącego Craiga, spokojnym spojrzeniem sugerując mu, by wstrzymał się z jakimikolwiek przedwczesnymi działaniami. Miał w domu intruzów i to oni powinni pierwsi zareagować.
— Nalej póki chłodna — zaproponował mu, powoli odwracając się w kierunku Skamandera. — Z pewnością nie. Twoja towarzyszka też ją czuje? Katya kiepsko znosiła myśl, że nie powinna się z tobą widywać. Nie pierwsza, nie ostatnia, czyż nie?— Uśmiechnął się lekko. Katya nie miała już znaczenia, żadnego. Wątpił, by miała dla Skamandera, ale przytoczenie jej imienia było zabawnym powrotem do przeszłości. — Słyszałeś, co jej się przytrafiło? Praca dla Zakonu Feniksa tak ją pochłonęła? Kto by pomyślał, że w szeregach aurorów występowała taka samowolka, nie sądzę, by Wizengamot to pochwalał. Kiedy widziałem ją ostatni raz przechodziła załamanie nerwowe. Postradała zmysły, straciła częściowo pamięć. Dziwna sprawa — mruknął pod nosem w nieco teatralnym zadumaniu, a później zerknął na Burka, którego niezbyt trafnie skategoryzował auror. — Myślałem, że aurorzy są bardziej spostrzegawczy. Powinieneś wiedzieć, Sam, że lord Burke, z całym szacunkiem, nie jest szczególnie w moim typie. Wolę niewysokie, drobne blondynki o niebieskich oczach.— Przyznał otwarcie i śmiało, posyłając mu grzeczny uśmiech kogoś, kto nie chce urazić drugiej strony za niezbyt śmieszny żart. Spodziewał się, że mimo wszytko zrozumie prowokacje, może nawet zbluzga go, w jego tonie głosu brzmiał gniew i pogarda, ale nie bał się go. Ani przez chwilę nie wzbudził w nim grozy.
— Oczywiście, że to nie jest prawda. — Uczynił mu tę przyjemność, bardzo chciał zobaczyć jak Skamander pęka ze śmiechu. Kłamstwa wypływały z jego ust gładko, bez cienia zawahania, lekko. Kłamał całe życie — co do tego kim był, jaki był, co potrafił, a czego nie. Kłamał nawet samego siebie, by zagłuszyć wątpliwości i uczucia, które należały do najgorszych doradców. Skamander mu nie uwierzy — ale nie przez ubytki w fachu. Nie wierzył odgórnie, bowiem wiedział o wiele więcej.
Rozbawiły go słowa Samuela, ale nie uśmiechnął się i nie dał po sobie poznać, że zaczynał się dobrze bawić. Zamiast tego uniósł brwi w lekkim zdumieniu.
— Czegóż mogłem się spodziewać, to jakby od świni wymagać znajomości podstawowych zasad dobrego wychowania — mruknął i zerknął na wyciągniętą różdżkę w swoim kierunku. Uniósł dłonie w geście kapitulacji, po swoją własną nie sięgnął, ale nie został na swoim miejscu. Wolnym krokiem, z wciąż wyciągniętymi rękami ruszył w kierunku drzwi, posłusznie i pokornie, lecz dopiero kiedy je otworzył i sam stanął w progu, spojrzał w głąb mieszkania.
— Oskarżenie zbudowane na podstawie nieistniejących dowodów jest mało wiarygodne. Chcesz mnie przesłuchać, bardzo proszę, zanotuj sobie: nie złamałem kodeksu tajności ani razu w swoim życiu, magia nie jest przeznaczona dla oczu tych prymitywów, nie znam wskazanego zaklęcia i nie potrafię go użyć, nie miałem zamiaru zabicia nikogo i nikogo nie okaleczyłem. Zeznania tej waszej poszkodowanej to zarzuty wyssane z palca. To czyste zniesławienie i przed odpowiednimi służbami powinna za nie odpowiedzieć. — Gdyby chciał zabić Tonks, wtedy, na moście — już dawno byłaby martwa. Przeniósł na nią wzrok, powinna wiedzieć, że to szczęście jej sprzyjało, a nie siła. Nawet teraz — kryła się w cieniu Skamandera, mała, zagubiona, bezradna i wystraszona. Skryta pod obcą twarzą z obawy przed nim. Była nikim. I nawet Samuel to właśnie udowadniał. – A teraz, Skamander, Tonks — och, wybacz, Day — wyjedzcie z mojego mieszkania. Tylko marnujecie mój czas i zakłócacie spokój. Zapraszam ponownie, kiedy zgromadzicie materiał dowodowy. Albo wyślijcie opieczętowany list, stawię się we wskazanym miejscu— powiedział chłodno, ze znużeniem i lekkim niecierpliwieniem, przestępując z nogi na nogę, niewiele za drzwiami własnego mieszkania.— Wynocha.
Opuścił dłonie wzdłuż ciała, a następnie schował je obie za plecami i tam splótł, zadzierając brodę do góry. Tam też miał różdżkę. I liczył na to, że będzie miał szansę po nią sięgnąć. Ani jedne z nawiedzającej go dwójki nie miało ani krzty pokory i rozumu. Nie wykonał przy tym żadnego gwałtownego ruchu. Niech atakują, śmiało.

| kłamstwo na III





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Salon - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Salon - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon - Page 7 I_icon_minitime25.06.19 21:03

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 13


Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Pokątna 3/6-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19