Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Późny czerwiec, 1948 rok.
AutorWiadomość
Późny czerwiec, 1948 rok. [odnośnik]01.04.16 21:49
Słońce miło łaskotało jej skórę pozwalając jej zaznać dobrodziejstw czerwca. Leżała na soczyście  zielonej trawie, zupełnie nie przejmując się szkolną szatą, która chroniła resztę jej stroju od spotkania z podłożem. Miała zamknięte oczy i niektórzy mogliby pomyśleć, że zasnęła. Jednak jej było daleko do owego stanu, zamiast tego jej mózg intensywnie pracował pędząc myślami od jednego tematu do drugiego. Jedynie wnikliwy obserwator zauważyłby, że czasem marszczy czoło okazując irytacje albo lekko  uśmiecha się, gdy dojdzie do pozytywnego dla niej wniosku. Czuła łagodny wiatr, który poruszał gałęzie drzewa, pod którym leżała. Owe gałęzie raz chroniły ją od promieni, by zaraz zupełnie ją odsłonić jakby nie mogły stanąć w jednym miejscu, przynajmniej dla jej spokoju. Miała tyle ważnych spraw do przemyślenia, że straciła rachubę czasu jak długo przebywa na błoniach i czy czasem nie przegapiła już śniadania. Teraz pod koniec jej ostatniego roku chyba powinna odliczać swoje ostatnie posiłki, ale czuła tak duży żal, że samo przebywanie w Wielkiej Sali wprawiało ją w zły humor. Koniec roku szkolnego, koniec szkoły, koniec dzieciństwa. Koniec. Zaraz zapewne jakiś optymista oznajmiłby jej, że to również początek i rozpocząłby długi elaborat na temat nowych możliwości i PRZYSZŁOŚCI, ale na te rozmyślania Elizabeth nie była jeszcze gotowa jeśli nie rozliczyła się jeszcze z przeszłością. Tydzień temu jutrzejszy dzień wydawał się jeszcze czymś odległym i jakby na innej planecie, ale teraz nie mogła myśleć o niczym innym jak następnych dwudziestu czterech godzinach jakby tylko tyle życie jej pozostało. Zdecydowanie nie miała dobrego humoru. Jak inny w porównaniu do zeszłorocznego, gdy odliczała dni do końca roku szkolnego, by w końcu rozpoczęły się wakacje.  Właśnie, wakacji też koniec! Skoro teraz rozpocznie (przynajmniej ma taką nadzieje, a nawet pewność, bo nie może być inaczej) kurs aurorski, a potem prace to już nigdy nie dostanie tak długiego urlopu. I tak lato zostanie okradzione ze swoją najważniejszej zalety. I jeszcze jakby rodzina uznała, że za dobrze się jej żyje czeka ją ślub jej ojca, na którym będzie musiała się uśmiecham i udawać, że wręcz uwielbia swoją nową macochę, choć tak naprawdę ma niesamowite chęci, by jużyć różdżki w jej obecności i pokazać umiejętności przyszłego aurora.  Ale jaka osoba „dorosła” powinna dojrzale podejść do problemu i iść za przykładem starszych udając, że wszystko jest w porządku.
- Nienawidzę być dorosła. – oznajmiła niezadowolonym głosem,  opierając się na łokciach i patrząc na leżącego obok niej Fabiana. Przerwała tym komfortową ciszę jaka panowała między nimi nie mogąc już dłużej wytrzymać samotności ze swoimi myślami. – Moje życie jeszcze tydzień temu było lepsze. – dodała odwracając wzrok w kierunku jeziora. Co pewien czas odwracała się, by sprawdzić czy żaden nauczyciel ich nie szuka. Od dwóch lat kary były surowsze i zasady bardziej restrykcyjne, a wolała nie zakończyć swojej edukacji szlabanem .
Elizabeth Fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Re: Późny czerwiec, 1948 rok. [odnośnik]03.04.16 14:45
Szum gałęzi nad głową jest miłym tłem dla myśli, których cały ruj wolno przesuwa się pod jasną czupryną będącą znakiem rozpoznawczym młodego panicza Malfoya. Słońce przyjemnie grzeje, rozleniwia i odbiera chęć na opuszczenie błoni. Mijają kolejne minuty, gdy z zamkniętymi oczami, opierając głowę na złożonych za nią dłoniach, wyleguje się na miękkiej trawie za nic mając zagniecenie drogiej szaty. Ostatnie dni w Hogwarcie mijają mu zdecydowanie zbyt szybko, wymykają się spomiędzy długich palców już wkrótce mając pozostać wyłącznie wspomnieniami. Rozdział będącym siedmioma latami jego życia (toż to więcej niż jedna trzecia!) zbliżał się ku zakończeniu. W przeciwieństwie do leżącej u jego boku dziewczyny, Malfoy zupełnie nie przejmował się wynikami owutemów. Staż w Ministerstwie był dla niego kwestią drugo, jeśli nie trzecioplanową. Wybierał się na niego tylko ze względu na ojca, który pomimo tego, iż nie zabraniał mu rozwijania wymarzonej i obiecującej kariery pianisty, uważał, że każdy mężczyzna noszący nazwisko Malfoy powinien posiadać wykształcenie pozwalające pełnić ważne ministerialne funkcje. Była to łyżka dziegciu w beczce miodu. Łączenie dwóch zupełnie od siebie niezależnych kierunków rozwoju miało być ciężką pracą, jednak nie przywykły do porażek Malfoy zdawał się zupełnie nie przejmować tym faktem – był młody i spragniony sukcesów, nic nie mogło stanąć mu na drodze do sięgnięcia po swoje. Z rozmyślań, które powoli rozmywały się na rzecz obezwładniającej senności, wyrywa go głos Elizabeth. Powoli otwiera jedno, a następnie drugie błękitne oko i przekręca głowę w stronę dziewczyny. Uśmiecha się przy tym lekko, nieco kąśliwe – tak bardzo charakterystycznie.
- Nie mów tak, Lizzie, cały świat stoi teraz przed tobą otworem! – parodiuje całkiem udanie jednego z profesorów, zupełnie nie przejmując się niezadowolonym tonem panny Fawley. Świadomie ryzykując bliższym zapoznaniem się z repertuarem klątw znanych swojej towarzyszce nie zamierza na tym poprzestać. Opiera się na łokciu, odgarniając przy tym niesforny kosmyk włosów wchodzących do oczu, w których to dostrzec można iskierki rozbawienia. – Do czasu, aż na twoim palcu nie zalśni ślubna obrączka – to akurat Malfoyowi nieszczególnie jest w smak – Będziecie miały wtedy z Glorią wiele wspólnych tematów, może to was zbliży – kopie sobie dalej grób, choć minę ma przy tym zupełnie niewinną i jakby nieświadomą. Zrywa źdźbło trawy, a przygląda mu się pilniej niż na zajęciach z zielarstwa, z których to nigdy orłem nie był, po czym wsuwa jego końcówkę pomiędzy uśmiechnięte wargi.
Fabian Malfoy
Zawód : Pracownik Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
czasem
chciałbym zostawić to wszystko
i
ta głupia nadzieja
że
mam coś jeszcze
do zostawienia
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t2043-fabian-malfoy https://www.morsmordre.net/t2070-poczta-malfoya#31139 https://www.morsmordre.net/t2067-mr-malfoy https://www.morsmordre.net/f205-wiltshire-dworek-malfoyow https://www.morsmordre.net/t2777-skrytka-bankowa-nr-583#44887 https://www.morsmordre.net/t2615-fabian-malfoy#41614
Re: Późny czerwiec, 1948 rok. [odnośnik]04.04.16 23:13
Mimo że wizja opuszczenia murów Hogwartu zdecydowanie jej się nie podobała to czuła, że jest to odpowiedni czas. W pewnym momencie owy zamek staje się za mały dla człowieka, który pragnie więcej – jak każdy. Spędziła tu zapewne najlepsze lata swojego życia i będzie za nimi tęsknić, gdy dozna kolejnych porażek, których jak bardzo chciałaby uniknąć tak wie, że jest to niemożliwe. Tutaj wszystko było proste- jeśli miała problem miała dookoła przyjaciół, którym nawet nie musiała nic mówić, po prostu wiedzieli. Zawsze było grono pedagogiczne, w którym odnalazła dobrych słuchaczy mających o wiele większe doświadczenie życiowe i posiadający wystarczającą wiedze, by pomóc dorastającym nastolatką nawet w tych „najtrudniejszych” dla nich problemach. Nadal jednak nie potrafiła powstrzymać śmiechu słysząc o kolejnych dziewczynach, które wyżalały się swoim profesorom ze spraw miłosnych. Czasami się jej wydawało, że ludzie nie mogą być już bardziej dla niej niezrozumiali,  ale doświadczenie nauczyło ją pokory w tym temacie. Tutaj życie miało swój stały plan, niezmienny od wieków, który dawał stabilizacje i jak najlepsze warunki dla edukacji człowieka. Tylko czuła już, że to miejsce, choć zapewne nadal mogłaby rozwijać tu swoją naukową wiedzę, nie ma jej  już nic więcej do zaoferowania. Nie kwestionowała umiejętności profesorów czy samych tajemnic zamku, które nadal czekały na odkrycie, ale to było nie wystarczające. Mimo tego uczucia nadal nie chciała, by nastał następny dzień, bo gdzieś wewnątrz siebie się go po prostu bała i czuła niepewnie wchodząc na zupełnie nową dla niej ścieżkę.
Popatrzyła na Fabiana z kamiennym wyrazem twarzy, kręcąc delikatnie głową.
- Musisz zdecydowanie popracować nad swoim Slughornem, bo to Ci nie wyszło. – poradziła mu wywracając  oczami przy tym. – Ale gdy to mówisz brzmi to jeszcze gorzej niż gdy on to mówił. Gratuluje. – Westchnęła z irytacją opadają znowu na ziemie. Zaczęła nawet żałować, że przerwała całkiem miłą ciszę, gdyż teraz nie zazna już pewnego spokoju ducha, który towarzyszył jej kilka minut temu. Może jej myśli nie pozwalały jej na pełny relaks, ale bliskość natury zdecydowanie działała kojąco. – Tak śpieszno Ci za mąż mnie wydawać? Martw się lepiej o siebie, Fabianie. W końcu ród Malfoyów nie może pozwolić sobie na takie marnotrawstwo genów. – odpłaciła mu się słodkim tonem. Posłała mu jednak nieme pytanie czy naprawdę chce poruszać ten temat. Tak nieprzyjemny, a zarazem pospolity w kręgach, z których się wywodzili. I przy tym tak ją denerwujący z czego doskonale zdawał sobie sprawę.  – Uważasz więc, że wspólne nieszczęście potrafi zdziałać cuda? Nie podzielam twojej wiary.-  stwierdziła poważnie patrząc na niego ostrzegawczo, informując,  że balansuje na cienkiej linii, a ona zdecydowanie dzisiaj nie ma humoru, by żartować sobie z tego tematu. I szczególnie, gdy wspominał o tej kobiecie z  imieniem na literę G. Kopał sobie dzisiaj swój własny dół.
Elizabeth Fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Późny czerwiec, 1948 rok.
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach