Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dzikie wybrzeże, Walia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Dzikie wybrzeże, Walia   03.04.16 20:43

First topic message reminder :

Dzikie wybrzeże

Walia słynie z fascynujących krajobrazów, które wcale nierzadko stanowiły inspirację dla artystów i poetów. Ta część wybrzeża ulokowana jest pomiędzy klifami, doskonale dbającymi o prywatność osób, które odnalazły tę odludną część stanowiącą zaledwie niewielki fragment Parku Narodowego Pembrokeshire Coast. Mgła osadza się tutaj o wczesnych godzinach porannych i wieczornych. Grafitowe skały zachęcają do odpoczynku i kontemplacji morskich fal bijących o ściany wysokich klifów, morska bryza drażni skórę, a jod wypełniający powietrze jest doskonale wyczuwalny szczególnie w późniejszych porach roku. Odpoczywać można także w wysokich, gęstych trawach urozmaiconych różnokolorowymi kwiatami. Warto wybrać się także na spacer po nieodległych, piaszczystych plażach podczas jednego z monstrualnych odpływów. Niestety, kąpiel możliwa jest tylko w kilku miejscach, gdzie skały łagodnie opadają w głąb płycizny. Doskonale odnajdą się tutaj także miłośnicy skamielin - na wybrzeżu z łatwością można odnaleźć mniejsze i większe amonity wyrzucone na brzeg lub wrośnięte w skały. Jeśli ma się wystarczającą ilość szczęścia, w oddali można dojrzeć bawiące się delfiny i hipokampusy.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dzikie wybrzeże, Walia   01.06.18 14:03

The member 'Nephthys Shafiq' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 9


Powrót do góry Go down
Constantine Ollivander
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5068-constantine-ollivander https://www.morsmordre.net/t5083-paladyn https://www.morsmordre.net/t5085-invictus-maneo#110272 https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t5082-skrytka-bankowa-nr-1276#110210 https://www.morsmordre.net/t5081-constantine-ollivander#110205
Zawód : Badacz i ilustrator flory magicznej
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler

once there was a tree,
and she loved a little boy


OPCM : 20
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz
you have a nice heart

PisanieTemat: Re: Dzikie wybrzeże, Walia   06.06.18 11:09

     Cierpka świadomość tego, że nie zdołał ochronić ani siebie, ani jej, zalewała jego umysł miarowymi, choć nieugiętymi falami. Podobnie morze okazywało swe niezadowolenie, raz po raz uderzając odłamkami swej mocy w wysokie ściany klifów. Owszem, mógł dołączyć kolejne bolesne niespełnienie do kolekcji, lecz zamartwianie się postanowił odłożyć na inny czas, musiał skupić się na tym momencie, bo inaczej wciąż będzie popełniał te same błędy. Już wiedział, iż jego zdolności rzucania uroków ofensywnych wymagały pracy i zamierzał poświęcić im odpowiednią uwagę; wahania serca odbijały się w jego postawie, to także powinien skontrolować zanim wszystko na czym mu zależy ucieknie mu przez palce. W okolicznościach, które nie wiązały ich bezpieczeństwa i nie mówiły o kwestiach przetrwania, być może ta okolica mogłaby stanowić dobre tło dla jego przemyśleń, jednakże jedyne, co teraz odczuwał to pewien wyrzut – dlaczego właśnie tu? – oraz pewna ulga – ostre, grafitowe skały czyhały na nieostrożnych śmiałków, a oni mieli tę przychylność losu, że wylądowali nieco dalej od granicy brzegu. W tym przedstawieniu nawet taka okoliczność zdawała się nikłym pocieszeniem; nie rozumiał co ten osiłek planował ani kim był, a niewiedza budziła większy niepokój. Być może planował przenieść się tu po nich, może przygotował tu inne niebezpieczeństwo, które miało ich zastać zdezorientowanych i nieprzygotowanych. Przynajmniej mieli siebie, miał nadzieję, iż to wystarczy.
Posłał jej spojrzenie, w którym igrały drobiny zaskoczenia oraz konsolacji. Naprawdę był przekonany, że poradzenie sobie z napastnikiem było jego obowiązkiem, a skoro się z niego nie wywiązał, oczekiwał… zawodu? Frustracji? Po postawie Nephthys dostrzegał, że takie przeświadczenie było raczej projekcją własnych uczuć na jej postać. Widząc ją tam, na Pokątnej, został ogarnięty przez najbardziej oczywistą potrzebę chłopca, który od zawsze chciał zostać r y c e r z e m – chęć niesienia pomocy. W jego świecie nie był to wybór, takie działanie wynikało z jego natury; z łatwością przekładał cudze dobro nad własne, wolał spoglądać na ogół niż na siebie jako jednostkę. Przynależność do Zakonu, mimo niektórych sprzeczności, przedstawiała mu to w wyraźniejszych barwach, uczyła odnajdywania swojej pozycji w bezkresie możliwości. — Jeszcze się nie skończyło… — wyszeptał cicho, z łagodną determinacją osadzoną w dźwiękach jego głosu. Dopóki nie odnajdą drogi do domu, dopóki nie odstawi jej w progi posiadłości na Wyspie Man, nie będzie w stanie dać myślom odpocząć. Rozsądek przysypiał, gdy w grę wchodził ktoś dla niego bliski, musiał go jednak budzić, podnosić, zmuszać do jeszcze jednego wysiłku, jeszcze kolejnej próby. Nie śmiał wszczynać protestu, później jej wyjaśni, że podążał tylko za własnym sercem i zupełnie niczego nie oczekuje w zamian. Dlatego choć uchylił usta, by dodać coś od siebie, to wyłapując falę bólu, która ogarnęła kobietę nawet przy tak minimalnym ruchu głowy, zmienił zdanie. — Już w porządku — powiedział za to, zarzucając chwilową kurtynę na podobne kwestie. Tym, co wynurzało się ku powierzchni bezsprzeczności był absurd ataku; w biały dzień, na przedstawicielkę rodu szlacheckiego, czy naprawdę ku temu stoczyła się angielska codzienność? Jeśli nikt nie zadziała, każda ulica zmieni się w odwzorowanie Nokturnu, każde wyjście będzie napędzanie lękiem, a strach potrafi popychać ludzi na grancie. Tak być nie powinno. Powoli zaczynał czuć się źle z tym, że w takim momencie planuje podróż poza kraj.
I tak już drżał; chłód łaskotał jego kończyny, owijał się wokół żeber i oblepiał wilgotne włosy. Sięgał nawet do rąk, które starał się wstrzymywać od wykonywania własnych, trwożnych ruchów. Nie było tu miejsca na wstyd, nie zabrał z powrotem marynarki, lecz owinął ją ciaśniej wokół lady Shafiq w odpowiedzi. Zdaje się, że znał pewne zaklęcie, chroniące przed chłodem, ale w tych okolicznościach – elektryczna magia wydawała się jedynie czekać aż użyją jej lekkomyślnie – wolał skorzystać najpierw z całkiem zwyczajnych metod. Wepchnął do kieszeni spodni różdżkę, oddając się roli wsparcia dla jej drobnej sylwetki. Z wielką ostrożnością potraktował przytrzymywanie jej, chociaż przez to pewnie podzielił się z nią chłodem, który przylgnął do jego ubrań wraz z lodowatą wodą. Wiatr usiłował zaciągać w różne strony ich odzienie, aczkolwiek stojąc razem byli znacznie mniej podatni na jego wpływy. Gdy zajmowana pozycja okazała się w miarę stabilna, jego uwaga wskoczyła na tory skupione na zorientowaniu się w terenie; jako badacz trenował spostrzegawczość, odruchowo zauważając rzeczy, które mniej wprawne oko mogłoby pominąć. W większej mierze dotyczyło to obszarów jego zainteresowań takich jak właśnie flora. Nutka ciepła rozbiegła się po jego ciele. Chciał się upewnić, z tego powodu zbliżył się ku ich płatkom, by musnąć je palcami. Te, nieco spłoszone, podjęły próbę odsunięcia się, a każdy ich ruch powoływał kolejne dźwięki przyjemnej melodii. Constantine, zatracony w swoim odkryciu, dopiero po chwili zorientował się, że jeszcze nie przekazał tej informacji dalej. Pogładził kielich najbliższego kwiatu, po czym podniósł się z westchnięciem. — Nie wiem jak mogłem ich od razu nie rozpoznać. To nucące maki — zaczął, wpatrując się w twarz alchemiczki, by wyczytać czy i ona o nich słyszała. — Są wyjątkowe. Do tego rosną tylko na jednym wybrzeżu Walii i zdaje się, że są objęte ścisłą opieką. Słyszałem, iż mieszkańcy nieodległej wioski są do nich bardzo przywiązani. To czarodzieje, więc może będą w stanie nam pomóc. — Im także przydałby się ktoś, kto obejrzy ich z dbałością. Mogli wciąż być w stanie szoku – nawet zidentyfikowanie roślin nie przyszło mu zbyt łatwo – a często rany nie były widoczne na pierwszy rzut oka. Uniósł podbródek. Robiło się ciemno, określanie kierunków sprawiało mu pewien problem, choć wolałby się do tego nie przyznawać. Podążał za zaklęciami i wskazówkami, niełatwo rozszyfrowując tajemnice na niebie. Przysunął ku niej ramię, gdyby chciała się jeszcze wesprzeć i odezwał się:
Wiesz, w którą stronę mamy wschód?

| rzucam na odnalezienie wschodu, brak biegłości astronomia





oh i'm scared of the middle placebetween light and nowhere
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dzikie wybrzeże, Walia   06.06.18 11:09

The member 'Constantine Ollivander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 11


Powrót do góry Go down
Nephthys Shafiq
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5796-nephthys-shafiq#137060 https://www.morsmordre.net/t5820-amara#137531 https://www.morsmordre.net/t5822-zobacz-jak-cudownie-marniejemy#137534 https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5861-skrytka-bankowa-nr-1433#138716 https://www.morsmordre.net/t5821-nephthys-shafiq#137533
Zawód : Alchemik, arystokratka
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
it's dark in my imagination.
OPCM : 4
UROKI : 2
ELIKSIRY : 24
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dzikie wybrzeże, Walia   16.06.18 14:47

Ból głowy przechodził w odległe ćmienie; nie chciała się już zastanawiać, co by się stało, gdyby wyszła z tej apteki trochę wcześniej, bądź trochę później i nie spotkała na swojej drodze Constantine. Być może wówczas nie natknęłaby się i na napastnika, chociaż tak naprawdę można to było równie dobrze pozostawić w sferze domysłów, bo wiele to nie zmieniało.
- Zmarzniesz - zaprotestowała słabo. Wiatr dął bezlitośnie, targając ich sylwetkami i nie bacząc na nic. Wprawiał rosnące dokoła trawy i kwiaty w senny, falisty ruch, który nie kojarzył się jednak z morzem, pyszniącym się spienioną tonią kawałek dalej, tuż za granicą skał. Przyjęła jednak marynarkę, owijając się nią szczelnie. Z kieszeni sukni wyjęła haftowaną chustkę, którą starła resztki krwi ze skroni. Nie mogła się nigdzie pokazać w takim stanie, to jedno było pewne. Chciała sobie i Constantine zaoszczędzić najgorszych tłumaczeń, choć to akurat było naiwne; nie ominie jej to. Dziwna atmosfera tego miejsca zdawała się zawładnąć całym jej ciałem i umysłem, który leniwie krążył wokół spraw, które wydawały się teraz nieistotne. Powinni próbować się stąd wydostać, jednak zamiast rozwiązań, podsuwał jej mniej lub bardziej związane z sytuacją wspomnienia.
- Bawiliśmy się tak kiedyś, pamiętasz? Nigdy nie lubiłam grać damy w opałach - odezwała się nagle, podążając tym tropem. Dzisiejsze wydarzenie zatrzęsło jej światem w posadach. Zawsze była taka przekonana o tym, że cokolwiek by się nie działo, poradzi sobie. Że ochronią ją umiejętności, a może i nazwisko. Okazało się jednak, że bardziej pomylić się nie mogła, a własna naiwność uderzyła ją na tyle mocno, że stanie przed koniecznością przewalutowania wszystkich swoich dotychczasowych poglądów na swoje miejsce w świecie. Będzie sobie długo wyrzucać, że postąpiła tak głupio, jakby to przekreślało wszystko. Nienawidziła popełniać tak głupich błędów, tym bardziej, że tak lubiła pielęgnować w sobie przekonanie, że potrafi uczyć się na cudzych. Skupiła się jednak na kwiatach. Poznała je w końcu, choć o sekundę później niż Constantine. Nie miała mu tego za złe, z ich dwójki to on był bieglejszy w tej sztuce, często zresztą polegała na jego wiedzy. Poza tym napotykała na dużą trudność w dokopywaniu się do informacji, które przecież dobrze przyswoiła. Powinna była bez trudu odgadnąć, co to za roślina; nucące maki były wszak tak charakterystyczne, że nie sposób ich przegapić.
- Nie rozumiem, dlaczego przeniósł nas akurat tutaj - pokręciła głową na podkreślenie swoich słów, po czym ponownie powiodła wzrokiem po otoczeniu, starając się zrozumieć pobudki napastnika. Dlaczego? Czyżby coś niedobrego miało ich tu jeszcze spotkać? A może mieli bez przeszkód dostać się do wioski, o której wspomniał Ollivander? Przez chwilę wsłuchiwała się w odległą pieśń kwiatów, w której przy akompaniamencie ryku fal było coś smutnego. Nie myślała jeszcze o tym co będzie, gdy wrócą do domu. O rzeczywistości, której będzie trzeba stawić czoła. Kiedy na spokojnie przemyśli, że wszystkie te niebezpieczeństwa się nie skończą, przeciwnie, będą się jedynie nasilać. Strach pomyśleć, co stanie się, gdy wszystko to osiągnie apogeum. Niewidoczne na pierwszy rzut oka rany bywały zdradliwe; czasem odniesione szkody mogły wyglądać od wewnątrz znacznie gorzej, nie dając powierzchownych objawów. Mimo wszystko Nephthys nie znała się na pokrętnych tajnikach uzdrowicielstwa, nie była zatem w stanie stwierdzić, czy jej uraz głowy może przerodzić się w coś poważnego. Ciężko było zresztą stwierdzić, czy jej dziwne samopoczucie brało się z atmosfery tego miejsca, czy może jednak uderzenie sprawiło, że coś jest nie tak, jak być powinno.
- Spróbujmy znaleźć tę wioskę - zgodziła się. Po chwili wahania skorzystała z podsuniętego jej ramienia. Przemoczeni i przemarznięci, nie mogli pozwolić sobie na komfort rozmyślań, czy agresor, który na nią napadł, nie skierował ich tu aby specjalnie, a wiosce czeka ich kolejna niemiła niespodzianka. Musieli jakoś wrócić do domu; nieswojo czuła się z myślą, że są od niego tak daleko. W dalszym ciągu jej myśli ani przez chwilę nie sięgnęły ku sztuce teleportacji, jakby wypierając ją z repertuaru Shafiq. Droga, która dzieliła ich od Anglii wydawała się nagle taka długa, niemożliwa do pokonania... I tę myśl odrzuciła pospiesznie, zadzierając głowę i spoglądając w niebo. To ją pocieszyło; niezależnie, gdzie by nie byli, niebo pozostaje to samo. Powitała gwiazdy niczym starych przyjaciół, których musi prosić o przysługę. By wskazały wschód, otworzyły przed nimi drogę do siedzib czarodziejów. Pozostawało mieć nadzieję, że kimkolwiek będą, okażą im zrozumienie i udzielą pomocy. Po cichu liczyła także, że gdy odejdą od wybrzeża, ta dziwna atmosfera opadnie.
    | astronomia IV, rzucam na odnalezienie wschodu.





شاهدني من فوق
Powrót do góry Go down
Nephthys Shafiq
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5796-nephthys-shafiq#137060 https://www.morsmordre.net/t5820-amara#137531 https://www.morsmordre.net/t5822-zobacz-jak-cudownie-marniejemy#137534 https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5861-skrytka-bankowa-nr-1433#138716 https://www.morsmordre.net/t5821-nephthys-shafiq#137533
Zawód : Alchemik, arystokratka
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
it's dark in my imagination.
OPCM : 4
UROKI : 2
ELIKSIRY : 24
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dzikie wybrzeże, Walia   16.06.18 14:48






شاهدني من فوق
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dzikie wybrzeże, Walia   16.06.18 14:48

The member 'Nephthys Shafiq' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 98


Powrót do góry Go down
 

Dzikie wybrzeże, Walia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Dzikie wybrzeże, Walia
» Rezerwat przyrody [Cardiff, Walia]
» Dzikie seksy w krzakach i zakopywanie trupów w piachu, czyli wypad nad morze.
» Kamieniste wybrzeże.
» Gard Manor [Swansea, Walia]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18