Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Lalkarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Lalkarnia   08.04.16 21:44

Lalkarnia

Pracownia ulokowana na przedmieściach Londynu, chroniona przed wzrokiem zarówno mugoli, jak i niepożądanych gości magicznego pochodzenia. By odnaleźć drewniany domek, trzeba się natrudzić - jeśli nie zna się miejsca jego ulokowania i nie chce się go naprawdę znaleźć, pozostaje ukryty. Właściciel nie przepada za sytuacjami, gdy zakłóca się jego spokój. W ciągu ostatnich lat zdziwaczał i nie odzywa się praktycznie wcale, tylko wydaje z siebie mrukliwe dźwięki. Zazwyczaj należy przedstawić mu swoje oczekiwania i liczyć na to, że ma na tyle dobry humor, by je spełnić bez wyganiania intruzów. Nikt nie zna prawdziwego imienia starca. Plotki głoszą, że jest jednym z potomków Bulstrode'ów i Traversów z wielu pokoleń wstecz - ponoć pamięta czasy panowania królowej Anny, ostatniej przedstawicielki Stuartów na angielskim tronie. Lecz jego wiek nie wydaje się tak ważny przy krążących pogłoskach, jakoby stworzył jedną z najpiękniejszych lalek, którą później zamienił w prawdziwego chłopca. Najpewniej stąd wziął się jego przydomek, znany nawet w świecie mugoli - Gepetto.
Początkowo lalki były luksusem, oznaką statusu, te najlepsze projektowali słynni artyści. Po rozpoczęciu masowej produkcji w XIX wieku, stały się popularne, dostępne dla każdego. Łątki tworzono z najróżniejszych materiałów, poprzez drewno aż do najcenniejszej porcelany, na którą mogli sobie pozwolić tylko najbogatsi. Pomimo że rękodzieło zostało zdominowane przez domy towarowe, pracownia wciąż cieszy się zainteresowaniem. Najczęściej spotkać tutaj można kolekcjonerów, animatorów teatrzyków lalkowych, arystokratów i przedstawicieli klasy średniej, znudzonych powtarzalnością lub pragnących odnaleźć tę jedyną, niezwykłą zabawkę dla swojego dziecka lub damy serca. Pogłoski krążące po nielegalnym pół światku mówią, że Gepetto tworzy także laleczki voodoo oraz te przeklęte, obłożone ciężkimi klątwami - to właśnie część z jego wyrobów, która trafiła do mugolskiego świata jest znana z wyrządzenia wielu szkód, przynoszenia złej passy.

Wchodzisz do pomieszczenia, z półek patrzą na ciebie lalki wszelakich rozmiarów, jednak nie możesz wyzbyć się uczucia, że uważnie ci się przyglądają. Wokół panuje głucha cisza, stąpasz więc ostrożnie po zakurzonych deskach podłogowych, a gdy stajesz na jednej z nich, coś zgrzyta, a na jednej z lad w rytm kołysanki rusza karuzela porcelanowych zwierząt. Za ladą niczym cień pojawia się wiekowy, zgarbiony mężczyzna.

By sprawdzić w jakim Gepetto jest humorze, należy rzucić kością k100:
1 - już po przekroczeniu progu czujesz, że nic z tego nie będzie. Staruszek pokrzykuje na ciebie w niezrozumiały sposób, nieskory do współpracy. Nie udaje ci się nic załatwić. Może następnym razem będziesz mieć więcej szczęścia?
2-30 - Gepetta nie ma nigdzie w zasięgu wzroku, a twoje ruchy śledzą martwe oczy lalek. Czujesz się bardzo nieswojo, lecz pomimo to postanawiasz dotknąć jednej z kukiełek. Chwyta cię boleśnie za palec, dopiero wtedy pojawia się przy tobie Gepetto, który z niezadowoleniem postanawia spełnić twoje prośby, o ile nie są zbyt wygórowane.  
31-70 - pokrótce przedstawiasz swoje oczekiwania i dopiero po umieszczeniu sakiewki na ladzie, udaje ci się osiągnąć swój cel. Choć ponoć pieniądz może wszystko, mężczyzna nie spełni wymagań związanych z czarną magią.
71-100 - mężczyzna wydaje się być w wyśmienitym humorze, jest gotowy spełnić każdą twoją zachciankę, nawet tę nie do końca legalną; oczywiście za odpowiednią zapłatą.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Esmee Burke
avatar

Nieaktywne dzieci
Nieaktywne dzieci
https://www.morsmordre.net/t3361-esmee-burke https://www.morsmordre.net/t3377-1-2-piekielnych-blizniaczek https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Zawód : królowa Durham
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
To nie my!
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lalkarnia   24.08.16 21:46

Co w tym złego, że Alivia raz wypiła to niedobre śmierdzące coś? Przecież obiecałam jej, że będę sprzątać za nią zabawki przez tydzień. To uczciwa cenna. No bo to naprawdę było strasznie fuj!
Ten argument jakoś nie przekonywał licznych opiekunek bliźniaczek i tym bardziej państwa Burke. W ramach kary dziewczynki na pewien czas zostały pozbawione swojego towarzystwa a Esmee musiała przekroczyć próg gabinetu lorda Notta bez ochrony swojej młodszej siostry. Dziewczynka przez całą wizytę siedziała niebywale grzecznie wykonując przy tym wszystkie polecenia uzdrowiciela oraz prośby matki. Tylko drobne usteczka wygięte w podkówkę świadczyły o tym, że coś jest nie w porządku. Esmee nie była tak dobrą manipulantką ale zdążyła już zauważyć, że jeśli wygląda na smutną i przygnębioną wszyscy od razu chcąc poprawić jej humor. Gdy po raz trzeci na pytanie o to czy coś ją boli odpowiedziała przeczącym kiwnięciem głowy w końcu pozwolono jej opuścić gabinet. Uczepiona ręki matki wyszła na ruchliwą ulicę Londynu. Miasto było za głośne, zbyt śmierdzące i zdecydowanie za szare by mała dziewczynka mogła w nim dostrzec coś ciekawego. Pewnie naciskałaby na jak najszybszy powrót do domu gdyby nie obietnica złożona przez matkę kilka dni temu. Esmee w końcu przekonała rodzicielkę by ta kupiła jej jedną z tych pięknych porcelanowych lalek jakie miała jej kuzynka. Nie mogła zrozumieć dla czego jakiś Chrouch ma taką ładną zabawkę a ona nie. Argument, że w jej rękach lalka nie przetrwa nawet tygodnia zupełnie do niej nie przemawiał. Robiła wszystko co mogła byle by tylko dostać piękny prezent. W końcu postawiła na swoim. Nie wiedziała tylko czy wygrała dzięki wielkim przeszklonym oczą czy przez to, że wyznała iż Alivia ma swojego ulubionego misia a ona nie ma nic co byłoby równie wspaniałego. Wyciągnęła ręce w stronę mamy proszą o to by podniesiono ją do góry. Momentalnie wczepiła się w ramiona i wtuliła twarzyczkę w ciemne włosy Zivi. - Mamoo - zaczęła powoli pamiętając o płaczliwym tonie. - Pójdziemy po tą lalkę co mi obiecała - podstawowy błąd, zbyt szybko zdradziła o co jej chodzi. Bo przecież głównym powodem tej dziwne dziecięcej melancholii miała być rozłąka z siostra i konieczność wizyt u uzdrowiciela. Jeszcze jest mała, jeszcze ma czas żeby się wszystkiego nauczyć. Wiedziała, że mama jej nie odmówi. Jak niby można odmówić komuś tak słodkiemu i cudownemu?!
Gdy tylko znalazły się na miejscu Esmee od razu poprawił się humor i jak huragan wpadła do sklepu. Błyszczące od podniecenia oczy błądziły po półkach z zabawkami nie mogąc się zdecydować która z nich jest najpiękniejsza i którą powinna zabrać do domu. - Ta ma takie ładne oczy! Ta ma włosy takie jak ja!- wskazywała paluszkiem na kolejne zabawki. Nic na niej nie robiła atmosfera sklepu ani cień właściciela czający się gdzieś po kontach. Wreszcie dostanie swoją lalkę!


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lalkarnia   24.08.16 21:46

The member 'Esmee Burke' has done the following action : rzut kością


'k100' : 76


Powrót do góry Go down
Ziva Burke
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : 7
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lalkarnia   24.08.16 22:35

| Początek lutego

Bliźniaczki miały niby pięć lat, a miały pomysły, których mógł jej pozazdrościć niejeden dorosły czarodziej. Kto wpadłby na to, aby w nocy wyjąć ze spiżarni kilka dziwnych butelek zawierających przeróżne sosy i oliwy, zmieszać ich zawartości w szklance i kazać komuś wypić w zamian za sprzątanie przez tydzień za niego zabawek? Nikt, prócz jednej młodej lady Burke.
Ziva przestraszyła się, kiedy Alivia nad ranem obudziła ją w sypialni, opowiadając bardzo podobne objawy, do tych Esmee, kiedy to następnego dnia wyszły na jaw jej transmutacyjne zaniki organowe. Dziewczynka jednak szybko wyznała, co może być powodem bólu brzucha i opowiedziała cały sens zakładu ze starszą siostrą. Jak Ziva mogła się nie zezłościć? Jak mogła nie powiedzieć Edgarowi o ich durnych pomysłach, które czasem szargały ich nerwy? Kara być musiała. Dla obydwu, dla pomysłodawczyni i ofiary, która się zgodziła. Czasem musieli rozliczać je w jednakowy sposób, aby żadna nie czuła się bardziej pokrzywdzona, chociaż same doprowadzały do tych szlabanów. Następnego dnia po całym zajściu, była gotowa pozwolić bliźniaczkom na ponowne wspólne zabawy, ale została upomniana przez męża, że muszą przemyśleć swoje niepoprawne postępki.
Po kilku dniach, lady Burke przybyła do gabinetu lorda Notta wraz z Esmee na kolejną kontrolę jej choroby genetycznej. Za punkt honoru obrała sobie dbanie o jej zdrowie, niezależnie od okoliczności. Dziewczynka doskonale wiedziała jak podejść swoją rodzicielkę. Umiała zagrać Zivie na emocjach, robiąc kilka wyuczonych, smutnych minek i szkliste ślepka. Burzyła się o jawną niesprawiedliwość w posiadanych zabawkach w porównaniu z Alivią czy to z kuzynami od Crouch’ów. Argument, iż sama psuła wszystkie dotychczasowe misie i lalki, jakoś niezbyt do niej przemawiał. Przecież Burke’owie zawsze kupowali wszystko po dwa. Ziva i Edgar, Wynonna, Quentin czy dziadkowie dziewczynek. Bliźniaczki miały potrzebę czucia się równymi i rodzina im to zapewniała na wszelkich polach.  
Po wyjściu z budynku, chwyciła Esmee na ręce, a ta wyznała prawdziwy cel tego przytulenia. Cóż, była tylko dzieckiem i nie można było jej mieć tego za złe, że nie zawsze wykazywała się taktem i przezornością.
-  Tak, skarbie. Pójdziemy. - westchnęła zrezygnowana, poddając się woli dziecka. Teleportowały się pod znajomą Lalkarnię, którą lady Burke pamiętała jeszcze z czasów bycia berbeciem i dopiero wtedy postawiła ją z powrotem na chodniku. Weszły do środka i chociaż mała rzuciła się w półki z przeróżnymi lalkami, jej matka skinęła lekko głową do sprzedawcy. Sprawiał wrażenie przyjemniejszego niż niegdyś. - Pamiętaj, że musisz wybrać też drugą dla siostry. - poinformowała i ruszyła za dziewczynką, przyglądając się zabawkom. Czy jej pierwsza porcelanowa lalka, której stłukła kiedyś przypadkowo rączkę, dalej była gdzieś na strychu u Crouch’ów?
- Spójrz. Te dwie chyba też są bliźniaczkami. - rzuciła, wskazując głową na dwie lalki, siedzące obok siebie o podobnych buziach, identycznych włosach, upiętych w finezyjne koczki. Miały na sobie sukienki w tym samym fasonie, ale w innych kolorach.


Powrót do góry Go down
Esmee Burke
avatar

Nieaktywne dzieci
Nieaktywne dzieci
https://www.morsmordre.net/t3361-esmee-burke https://www.morsmordre.net/t3377-1-2-piekielnych-blizniaczek https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Zawód : królowa Durham
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
To nie my!
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lalkarnia   29.08.16 21:54

Esmme kochała swoją siostrę i nie wyobrażała sobie bez niej życia. Zawsze musiały być razem i gdy tylko gdzieś pojawiała się twarzyczka jednej z bliźniaczek wiadome było, że druga zaraz również się pojawi. Ale w brew ogólnemu mniemaniu Esmee nie uważała swojej siostry za równą sobie. Niebywale szybko w tej małej głowie ugruntowało się przekonanie, że skoro przyszła na świat jako pierwsza ma wyższą pozycję od swojej siostry a już decydowanie przewyższa swojego brata. W ciągu tych niecałych dwóch lat zdążyła już kilka razy dać światu do zrozumienia, że nie przepada za małą glizdą/plackiem a wynoszenie go ponad nią było dla niej upokarzające. Z wiekiem będzie tylko gorzej. Ale teraz najważniejsze są przecież lalki! Błądzenie wzrokiem po tych pięknych zabawkach ustało z chwilą w które matka przypomniała jej o siostrze. Dziewczynka powoli odwróciła się w jej stronę nie wyglądając na zadowoloną. - Ale przecież ona już ma. Poza tym ona nie chodzi do uzdrowiciela. To niesprawiedliwe - zauważyła rozsądnie i wróciła do lalek. Jej uwagę przykuła specyficzna lalka, która swoim strojem przypominała egipską królową a przynajmniej tak jak Esmee ją sobie wyobrażała. Powiększone oczy i tańczące w nich iskierki zachwytu jasno dawały znać, że dziewczynka wybrała już swój prezent. Chciała się odezwać i prosić o pomoc w ściągnięciu zabawki ale znów usłyszała głos matki. Przeniosła wzrok na wskazane przez nią bliźniaczki . Świadomość, że znów Alivia będzie miała więcej zabawek niż ona wcale jej się nie uśmiecha. Mogłaby się rozpłakać i zacząć tupać nóżkami ale istniało ryzyko, że wyjdzie ze sklepu z niczym. W sumie mogła się zgodzić na dwie lalki. Gdyby jej siostra chciała wielkodusznie pozwoliłaby się jaj bawić drugą z nich. Tak przecież wszyscy byliby zadowoleni! Gdy mama pochyliła się w jej stronę dziewczynka przytrzymała jej twarz drobnymi rączki. Ciemne oczy uporczywie wpatrywały się w oczy rodzicielki by niczym mugolski hipnotyzer przekonać  do swojego zdania. - Kupimy trzy lalki - powiedziała cicho nie tworząc z tego nawet pytania. Czemu trzy a nie dwie? Bo wtedy wszyscy będą mieli po równo zabawek a Esmee dostanie tą dziwną lalkę co ma biżuterię taką jak mama. Może jeszcze trzeba było kupić jedną dla placka. Ponoć chłopcy nie mogą się bawić lalkami. Może jakby placek zaczął się nimi bawić to tata w końcu by zrozumiał, że on nie jest taki fajny jak jego dwie starsze siostry.


Powrót do góry Go down
Ziva Burke
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : 7
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lalkarnia   31.08.16 11:48

Dzieci, mimo że były maleńkimi, kruchymi istotami, posiadały ogromną moc. I wcale nie mowa tu o mocy magicznej, lecz o takiej, która potrafi zmieniać podejście do życia u dorosłych. Ustanawiać nowe priorytety i cele. Sama Ziva znalazła się w ich polu rażenia, wydając na świat bliźniaczki. Dziewczynki wraz z wiekiem, nauczyły się wykorzystywać swoją rodzicielkę. Umiały odpowiednio ją podejść, aby uzyskać to, czego pragnęły. Chociaż lady Burke była świadoma ich podstępów, rzadko kiedy się im opierała. Być może dlatego, że sama wychowywała się bez matki, a Leander Crouch był zbyt surowy, aby próbować cokolwiek u niego ugrać. Niekiedy zachowywała się jak pod wpływem imperiusa, zgadzając się na każdą zachciankę, ale istniały też pewne granice. Nie mogła dopuścić do tego, aby dziewczynki faktycznie nią sterowały.
- To, że chodzisz do uzdrowiciela, wcale nie oznacza, że miałabyś dostawać więcej zabawek. - ...które sama zresztą psujesz, dodała w myślach. Esmee bardzo sprytnie doszukiwała się luk i różnic pomiędzy życiem swoim, a swojej siostry, próbując wykorzystać je na swoją korzyść. Jak na razie, bezskutecznie.
Usta Zivy wygięły się w lekkim uśmiechu i gdyby nie rączki córki, które trzymały jej twarz, zapewne pokręciłaby z niedowierzaniem głową. To już nawet nie była usilna próba manipulacji za pomocą smutnych minek, to było stwierdzenie, na które lady Burke miała posłusznie przystać. A to już zakrawało o pewnego rodzaju zuchwałość, na którą już nie mogła przystać. Czego jak czego, ale od swoich dzieci wymagała szacunku, a arogancja nie była jego przejawem.
- Nie, Esmee. - rzuciła twardo, podnosząc się do pozycji pionowej. Żeby dorosła baba musiała uczyć się asertywności wobec dziecka… Wstyd. - Kupimy dwie lalki. Tobie tę. - ruchem głowy wskazała na zabawkę, na której widok w oczach dziewczynki pojawiły się iskierki zachwytu. Wreszcie po nią sięgnęła, zatrzymując jeszcze chwilowo w rękach. Póki niezakupiona, lepiej aby lalka pozostała cała. - A Alivii wybierzemy inną. I bez dyskusji. - dodała tonem, nieznoszącym sprzeciwu, który jasno sugerował, że wszelkie przejawy buntu zostaną szybko stłumione wyjściem z lalkarni.




So when you're restless, I will calm the ocean for you
In your sorrow, I will dry your tears
When you need me,
I will be the love beside you
☙ ❧
Powrót do góry Go down
Esmee Burke
avatar

Nieaktywne dzieci
Nieaktywne dzieci
https://www.morsmordre.net/t3361-esmee-burke https://www.morsmordre.net/t3377-1-2-piekielnych-blizniaczek https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Zawód : królowa Durham
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
To nie my!
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lalkarnia   03.10.16 0:06

Esme nie była tak sprytna i błyskotliwa jak jej młodsza o kilka chwil siostra ale przynajmniej potrafiła wyciągnąć wnioski z tego co widziała i słyszała. Tak się jej przynajmniej wydawało. Wiedziała, że zarównano opiekunki jak i rodzice twierdzą, że ona NISZCZY swojego zabawki i dla tego nie chcą jej kupować nowych. Co było przecież sporą nieprawdą! Podejrzewała, że opór mamy ma podobne podłoże. Nie chciała już wspominać o tym, że placek dostaje zabawki przy najmniejszej nawet okazji. Mama przecież nie lubiła gdy wypominało się różnice pomiędzy siostra a młodszym chłopcem a już tym bardziej nie lubiła gdy te przezywały braciszka. Właśnie dla tego Esme postanowiła wyjaśnić rodzicielce jak sprawy naprawdę wyglądają. - Ja badam swoje zabawki. - wpatrywała się w mamę wyjątkowo poważnym wzrokiem. - Nie mogę badać zabawek nie wiedząc co mają w środku. Co je boli albo jest nie na miejscu - uderzała rączką o rączkę dla podkreślenia wagi swoich słów.- Ale nie umiem jeszcze w magie i nie potrafię ich wyleczyć. Jak już będę umiała to nie będzie zepsutych zabawek. - zapewniła matkę i przy okazji również siebie. Kiwnęła przy tym potakująco głową dla potwierdzenia swoich słów. Jedna po krótkiej chwili namysłu przeniosła pytające spojrzenie na matkę. - Prawda? - spytała ostrożnie.
Poczuła, że zrobiła coś złego, coś niewłaściwego. Na policzkach dziewczynki pojawił się rumieniec świadczący o zawstydzeniu. Gdy mama się podniosła i ruszyła po lalkę Esme podreptała za nią i chwyciła się za skraj jej płaszcza. - Przepraszam - wybąkała cicho. Nie do końca wiedziała, za co przeprasza ale czuła, że powinna to zrobić. Cieszyła się tylko z tego, że Alivi nie ma z nimi. Na pewno później by się z niej naśmiewała. Jednak i tak to okazana skrucha była najprostsza droga do zjednania sobie łask mamy. Esme znów zaczęła krążyć po sklepie. Mimo żalu za grzechy szukała takiej lalki, którą jej siostra szybko się znudzi i zabawka wpadnie w ręce przyszłej pani uzdrowiciel. - Tą? -spytała wskazując pulchnym paluszkiem na lalkę ubraną w sukienkę pełną kolorowych kwiatów.


Powrót do góry Go down
Ziva Burke
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : 7
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lalkarnia   03.10.16 23:16

Esmee miała zaledwie pięć lat, a ciągle zadziwiała swoją rodzicielkę. Czy to guwernantki nauczyły ją tak wprawnie posługiwać się sztuką jaką jest retoryka? Sądząc po ich sposobie wypowiedzi, wielce wątpliwe. Może tak rozwijający wpływ na bliźniaczki mieli rodzice Edgara? Dzieci przysłuchują się rozmowom dorosłych, chociaż nie zawsze rozumieją podejmowane tematy, ale z czasem zaczynają odzwierciedlać otaczających ich bliskich. Równie dobrym nośnikiem informacji i wiedzy są dla nich bajki, baśnie i opowieści. Uczą się ich niemal na pamięć i pełne zwroty wykorzystują w najmniej oczekiwanych momentach.
Ziva poważnie rozważała zakup modelu anatomicznego człowieka przeznaczonego dla najmłodszych. Może gdyby jej pierworodna zobaczyła, że każdy czarodziej ma żebra, serce, wątrobę, przestałaby psuć swoje zabawki? I żadnym problemem było naprawianie misi i lalek za pomocą magii, ale kiedy dziewczyna zobaczyła, że w środku nie ma nic wartego uwagi… traciła zainteresowanie i zabierała się za pluszaki siostry lub małego braciszka. A to było już poważnym wykroczeniem z posiadłości państwa Burke, ponieważ trójka potomstwa dziwnie dbała o swoją prywatność i starała się chronić to, co do nich należało.
Spojrzała na lalkę wskazaną przez Esmee, którą miała otrzymać Alivia po ich powrocie do domu. Przekrzywiła lekko głowę, przyglądając się zabawce w sukience w kolorowe kwiaty.
- Może być ta. - zgodziła się i zdjęła ją z półki, a następnie wręczyła córce. Obydwie podeszły do lady, za którą czekał mężczyzna o nieprzyjemnym wyrazie twarzy. Nigdy go nie lubiła. Przyprawiał ją o dreszcze. Sprzedawca zapakowywał obydwie lalki w ozdobne, kartonowe pudełka z kokardkami. - Chcesz iść jeszcze na deser i koktajl mleczny do cukierni? - zapytała, płacąc odpowiednią sumę w galeonach z taką obojętnością jakby były to zwyczajne knuty.




So when you're restless, I will calm the ocean for you
In your sorrow, I will dry your tears
When you need me,
I will be the love beside you
☙ ❧
Powrót do góry Go down
Esmee Burke
avatar

Nieaktywne dzieci
Nieaktywne dzieci
https://www.morsmordre.net/t3361-esmee-burke https://www.morsmordre.net/t3377-1-2-piekielnych-blizniaczek https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Zawód : królowa Durham
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
To nie my!
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lalkarnia   12.10.16 23:11

Esmee nie bardzo rozumiała co oznacza wyraz twarzy jej rodzicielki ale brak jakiejkolwiek odpowiedzi uznała za swoją wygraną. Biorąc pod uwagę, że rzadko zdarza się zwyciężyć w przekomarzankach z siostrą podobny rezultat bardzo ucieszył małą lady Burke. Nie chciała jednak w żadnej sposób urazić drogiej pani matki dla tego poczekała z uśmiechem aż sama odwróci się w stronę kolejnej półki z lalkami. Wielkie brązowe oczy krążyły po porcelanowych twarzach robiąc jednocześnie listę tych zabawek na których najbardziej by jej zależało. Musiała zapamiętać by zabrać tu wujka, ciocię albo najlepiej dziadków. Nie, nie najpierw trzeba wbić ten pomysł do głowy Alivi a ona się już zajmie robieniem słodkich oczu. To się nazywa genialny plan! Jeśli się uda to miesiąc i będzie miała tyle pacjentek ile dusza zapragnie. Trzeba jeszcze ukraść z kuchni małą piłkę i będzie mogła się bawić w amputacje kończyn! Podobno jak ludzie łamią kości do wystarczy zawinąć nogę albo rękę w takie specjalne coś i kość się zrasta. Trzeba sprawdzić czy lalki też tak mogą!! Tylko jak się nazywało to coś w co zawijali kończynę?
- Gips - wypaliła nagle. - Mamo z czego się robi gips. Bo w bajce było, że dziewczynka miała złamaną rączkę i założyli jej gips. Z czego się go robi? Myślisz, że jak poproszę służbę to mnie nauczy? - fantazja zaczynała ją wyraźnie ponosić. Już nie przejmowała się tym, że mama może jej zabronić podobnych zabawek. Również nie przyszło jej do głowy, że pewnie znowu pokaleczy sobie dłonie o kawałki rozbitej porcelany. Esmee znowu gdzieś odpłynęła by spytać równie nagle - Myślisz, że tata byłby zły gdyby Placek dostał lalkę? Ponoć chłopcy nie bawią się lalkami ale nie wiem dla czego -
i znów błąd. Nie można nazywać Mariusa plackiem i to jeszcze przy rodzicach. Ale Esmee była tak zajęła swoimi własnymi myślami, że zaczynała zapominać o podstawowych zasadach.  
W końcu podeszły do lady. Esmee wspięła się na palce żeby lepiej widzieć ale niewiele jej to pomogło.  Klasnęła w dłonie na propozycje mamy. - Tak tak! Bardzo proszę - oczy jej rozbłysły na samą myśl o łakociach w cukierni. - Chodźmy - chwyciła mamę za rączkę już przebierając nogami. Miła odmiana po niedobrym eliksirze jaki każą jej wiecznie pić.


Powrót do góry Go down
Ziva Burke
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : 7
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lalkarnia   21.12.16 13:25

Kiedyś razem z Edgarem żartowali z początkowej fascynacji ich córki medycyną i anatomią człowieka. Nawet spekulowali, że rośnie im mała uzdrowicielka, z której w przyszłości będą bardzo dumni. Teraz dziecięca fascynacja zaczynała się przeradzać w obsesję. Gdyby mieli kota, Ziva bałaby się, że pewnego pięknego poranka znajdzie go na posadzce z wybebeszonymi wnętrznościami, ponieważ Esmee chciała sprawdzić, co zwierzak ma w środku. Z dwojga złego, dobrze że ofiarami chwilowo są tylko pluszaki i inne zabawki, a nie żywe istoty.
Zmarszczyła brwi, spuszczając wzrok na dziecko i zastanawiając się skąd takie pytanie przyszło jej do głowy. Po chwili otrzymała wyjaśnienie. Bajki. Dziecięce lektury bawią i kształcą…
- Gips to taki minerał. Najpierw musi być sproszkowany żeby zrobić odpowiednią zawiesinę z wodą, a później macza się w tym bandaże i owija złamaną kończynę. Jak wyschnie, staje się bardzo twardy. - nawet nie chciała sobie wyobrażać, co mogłaby zrobić Esmee, mając do dyspozycji taki gips. Wizja zagipsowanej Alivii, albo Mariusa nie była zbyt atrakcyjna. Przecież byliby tylko jej modelami, prawda? - Nasza służba nie umie przyrządzać gipsu. - ...na szczęście. Cała posiadłość w w gipsowej brei, która powoli by zastygała i tworzyła przepiękne gipsowe mozaiki. Przerażające.
- Nie sądzę, aby tata się złościł, że Marius dostał lalkę, ale fakt. Lalki są zabawkami dla dziewczynek. - nie wdawała się w dalszą dyskusję na temat podziału pewnych zabawek ze względu na płeć dzieci, dla których są przeznaczone. Lepiej nie brnąć w takie tematy, zwłaszcza gdy rozmówczynią jest pięciolatka. Targając pod pachami zapakowane zabawki, opuściły Lalkarnię, a następnie jedną z magicznych dorożek, ruszyły do Lodziarni rodzeństwa Fortescue.


|zt obydwie


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lalkarnia   05.04.17 0:12

| 24.04

Auror wchodził do sklepu z niewyraźną miną i chmurnym obliczem. Ciemne źrenice przez krótką chwilę przyzwyczajały się do lekkiego półmroku, który panował w pomieszczeniu. W sklepie był pusto, ale nie dziwił się. Było już późno, blisko zamknięcia i nie przewidywał tłumów przeszkadzających mu...w rozmowie.
W torbie, którą zaciskał w jednym ręku znajdował się przedmiot wyjątkowy. Ale i wyjątkowa była sprawa, z którą przybywał i na samą myśl coś nieprzyjemnie iskrzyło mu w oczach. Nie potrafił zapomnieć oblicza, które z szeroko otwartymi oczami patrzyło w niebo. Ciemnofioletowe cienie znaczyły linię powiek. Źrenice były przysłonięte bielmem, a blada skóra twarzy była jedynym znakiem, że w ciele kiedyś znajdowało się życie. Bardzo kruche. Dziecięce.
Zaczęło się prawie niewinnie. Na zniknięcia pojedynczych, umursanych podrostków nikt nie zwracał uwagi. Wśród mugoli zdarzały się ucieczki i buntownicze pokazy samodzielności. Potem niepokój wzrósł. Sierocińce w końcu pełne były niechciany, porzuconych istot, po których nikt nie zatęskni. Prawie. I gdyby nie przypadek, sprawa nigdy nie trafiłaby w ręce aurorów. A Samuel mógł tylko dziwić się, jak daleko sięgała ludzka podłość i okrucieństwo. A wszystko przez bzdurne podziały, odsuwające na margines nie tylko świat mugoli, ale także tych z magią, wywodzących się ze świata niemagicznego. I jeśli wcześniej, ktoś miał wątpliwości co do podłoża porwań - wszystko rozwiało się, gdy jedna z dokowych piwnic ujawniła bestialska tajemnicę. Wśród gruzów walącego się budynku jeden z bezdomnych odkrył makabryczne znalezisko. Właściwie dziełem przypadku. Kuguchar należący do właściciela dokopał się do podściennego usypiska, prawdopodobnie w nadziei na znalezienie zostawionych tam odpadków. Ale zawartość niedużych worków, zamiast obiecanego ochłapu, odsłoniła trzy zmaltretowane ciała. Każde należące do dziecka. Dwie dziewczynki i chłopiec. I nawet bezdomny był w stanie dostrzec znamiona użycia magii tak ciemnej, że zgłosił znalezisko służbom. Sprawę niedługo połączona z serią zaginięć, a plugawe narzędzie, które posłużyło do morderstwa plasowało pod działalność aurorskiego Biura.
W ruinach walącego się budynku znaleziono jeszcze dwa ciała w stanie świadczącym o zaawansowanych rozkładzie, posiadającym podobne rany oscylujące przede wszystkim w okolicach brzucha i tyłu głowy. Większość zadana zaklęciami z dziedziny magii. I nawet Skamander czuł dzikie palpitacje w żołądku, gdy musiał oglądać sine, napuchnięte ciała, poznaczone paskudnymi ranami i licznymi bliznami. Cięte, szarpane i miażdżone rany przerażały większość, która miała nieprzyjemność oglądania śladów. I Samuel w żaden rzeczywisty sposób nie mógł wyobrazić sobie kto i dlaczego to zrobił, dopuszczając się bestialstwa godnego największych zbrodniarzy. Co czaiło się w umysłach zdolnych do takiego okrucieństwa? Co sprawiało, że ofiarami były te najbardziej bezbronne istoty, niezdolne do samodzielnej obrony? te, którym winno zapewnić bezpieczeństwo? Jak wielkim tchórzem trzeba było być, by znęcać się nad niewinnością utkwionych w niedorosłych ciałach?Na podstawie obrażeń, biegli wysnuli teorię, że morderca, czy też mordercy po pierwsze musieli znać się nie tylko na ciemnej magii, ale i na mugolskim leczeniu, a właściwie...posługiwaniu się ich narzędziami. Ciała były bowiem poddane niejasnym w efektach eksperymentom. Wśród rozpoznanych tożsamości znajdowały się dzieci tylko o krwi mugolskiej oraz mugolaki. Ktoś celowo i świadomie wybierał sobie ofiary z tego konkretnego kręgu.
Wśród kolejnych wskazówek i odnalezionych poszlak, wraz z dwoma innymi aurorami - rozdzielili się. Victor, z którym tak często dzielił aurorskie partnerstwo śledztw sprawdzał w tym momencie jedną z uzdrowicielskich klinik, która jako jedna z niewielu gościła w sobie specjalistów nie tylko czysto czarodziejskich. Syriusz, młodszy towarzysz zbierał informacje wśród londyńskich sierocińców. A Skamanderowi przypadła w udziale...lalka.
Dwie dziewczynki, znalezione jako pierwsze, kryły dodatkową tajemnicę. Obie, splecione w uścisku, kryły między sobą zniszczoną zabawkę. Lalkę zdobiła sukienka o wyblakłych kolorach i podartej fakturze, brudne, jasne włosy i oczy o nienatyranie jaskrawym błękicie. I chociaż wszystko wskazywało na zwykła zabawkę, jedna z koronerek rozpoznała w niej magicznie skonstruowane dzieło. Podobne wykonywano zazwyczaj na zamówienie i dostępne były właściwie tylko wśród szlachetnie urodzonych i bogatszych czarodziei. jak więc możliwe, by podobny przedmiot znajdował się w rękach dwóch, zamordowanych dziewczynek o zdecydowanie mugolskich korzeniach?
O lalkarni dowiedział się sam - przypadkiem. Miejsce bardzo lubiane przez arystokratyczną dziatwę i znane z wykonania zabawek w mistrzowskim wykonaniu. Właściciela nie znał osobiście, ale zdążył się dowiedzieć, ze do rzemiosła podchodził z wyjątkowa powagą i skrupulatnością. I to jego szukał auror, gdy przekroczył próg sklepu, rozglądając się po równiutko rozstawionych półkach i siedzących na nich, różnej wielkości zabawkach. Najwięcej było wśród nich lalek, które miały charakterystycznie, wyraziste oczy i auror zaczynał mieć coraz mniej wątpliwości, że tutaj dowie się czegoś więcej.
Nie opuszczało go dziwne, ulotne wrażenie, że był obserwowany. I chociaż wydawało się to absurdalne, to instynkt upatrywał źródła w siedzących lalkach. Spoglądanie na porcelanowe buzie i barwny materiał idealnie skrojonych sukienek nie odpowiadał na żadne z niepokojących wrażeń. I Samuel musiał kilka razy przejechać wzrokiem po każdej z półek, upewniając się, że żadna z wpatrzonych w niego nieruchomo "sylwetek" nie stanowi żywej istoty.
Narastający niepokój wzmógł się, gdy z trzymanej w ręku torby wyciągnął podniszczoną lalkę. I znowu, chociaż było to mało prawdopodobne, każde z wpatrzonych, zabawkowych oczu zatrzymała się na trzymanym przez niego przedmiocie.
- Przepraszam, szukam właściciela - głos wydawał się głuchy, odbijając od ścian i wracając stłumionym echem. Nie wspominał jeszcze o swojej profesji, bo ludzie bywali różni. I jeśli chciał wyciągnąć informacje, nie zawsze korzystał z przywileju. Przynajmniej nie bez potrzeby. I w momencie, gdy skończył mówić, rozległo się ciche drganie melodii, a postawiona w kącie, miniaturowa, konikowa karuzela poruszyła się w powolnym obrocie.
- Czego dusza potrzebuje? Nie jest pan zbyt dorosły na zabawki? - głos przypominający skrzypiące koła powozu rozbrzmiał w pomieszczeniu, a po chwili Samuel miał przed sobą zgarbionego staruszka o spojrzeniu przenikliwych, szarych tęczówek. Zdecydowanie zbyt żywych, jak (wydawałoby się) na wiek, który wskazywał wygląd. Czarnowłosy utkwił wzrok w nieznajomym, powoli wyciągając w jego stronę trzymaną w zaciśniętych palcach lalkę - Nie przyjmuję zwrotów - krzaczaste brwi starszego mężczyzny zmarszczyły się, a usta zacisnęły się w cienka linię niezadowolenia - I kto ją tak strasznie zniszczył. To niedopuszczalne - Dodał, wpatrując się nie w aurora, a w trzymaną przez niego zabawkę.
- Czyli, to pana dzieło? - Samuel postąpił bliżej, podsuwając nieduży obiekt niemal pod nos staruszka - Proszę się przyjrzeć...to ważne - dopowiedział jeszcze, ale nim skończył mówić, pomarszczona dłoń chwyciła lalkę i uniosła ją nieco wyżej nad głowę. Pod sufitem zamajaczyła jasna bańka światła - Oczywiście, że moje - prawie prychnął - W tych czasach nikt tak nie przykłada się do takiej sztuki. Traktują jak zwykłą pracę, a to przecież artystyczna dziedzina! - gruba zmarszczka, zdobiąca czoło staruszka rozpogodziła się odrobinę, a jasne spojrzenie zatrzymał tym razem na Samuelu - Nie pamiętam pana. Większość klientów jest mi znana. To należy do pana? - tym razem to właściciel podsunął lalkę wyżej, jakby z wyrzutem i pretensją kierowaną do winnego - Nie - pokręciła dla potwierdzenia głowę - ale szukam tego, kto mógł ją kupić - lalkarz bez słowa odsunął się od aurora, przechodząc całkiem żwawo za ladę. Przez kilka chwil wyglądało, jakby całkowicie zignorował obecność swojego gościa. Cisze przerwało szuranie kartek, a staruszek wyciągnął na blat ciężko oprawioną księgę. Zerknął przez ramię na Skamandera, a w dłoni pojawiła się różdżką. Z krótkim machnięciem i ściszonymi słowami, których nie potrafił rozpoznać - tomiszcze otworzyło się.
- Trzeba było mówić od razu, że aurorskie biuro - mruknął tylko - Kultura wymaga przedstawienia - dodał, by zamaszystym gestem przysunąć księgę w stronę czarnowłosego. Nieco zakrzywionym palcem wskazał cieniutką kolumnę, w której drobnym druczkiem rozpisane rozpisano kilka słów - Nie znam tożsamości, ale zapamiętałem go ze względu na tę lalkę. Ostatnia z mojej kolekcji. Kupował ją dla siostrzenicy. Mała, bardzo cicha dziewczynka, na oko z 10 lat - słowa mężczyzny dźwięczały w głowie aurora, łomocząc niby dzwony - Bardzo jej się podobała - dodał i Samuel poczuł, że staruszek musiał wpatrywać się w jego twarz, zapewne obserwując malujące się emocje - Czy ten mężczyzna przedstawił się jakoś? - właściciel sklepu pokręcił głową - Moi klienci nie muszą tego robić. Nie każdy przychodzi tu na pogawędkę, ale...ta dziewczynka mówiła coś o białych ścianach pokoju... - wciąż nie spuszczał wzroku, a Skamander podniósł wzrok znad księgi, w której niewyraźnie rozczytywał imię Belle 8 marca 1956 - To imię lalki - staruszek po raz pierwszy uśmiechnął się, chociaż kąciki warg zaraz opadły - I jeszcze jedno - Położył dłonie na ciężkiej oprawie rejestru i zamknął, kolejny raz używając do tego różdżki - Miał siwe włosy, ale nie mógł mieć więcej lat...jak pan, panie... - kilka gestów i rejestr zniknął gdzieś pod ladą - Skamander - odpowiedział pośpiesznie, w końcu ujawniając swoją tożsamość - Biuro aurorów - dodał, chociaż profesja z jaką przybył, została trafnie rozpoznana już wcześniej.
Samuel stał z jedna dłonią opartą o blat stołu, w drugiej trzymając lalkę, którą mężczyzna mu podał. Palce cicho wystukiwały rytm, który dziwnie zgrywał się z melodią wygrywaną w oddali. Kiedy w końcu się odezwał, z oblicza zniknęła wcześniejsza, niepokojąca rysa brudząca ciemne źrenice - Czy zgodzi się pan na użycie myśloodsiewni? - kiwnięcie głową potwierdziło odpowiedź - Przyjdźcie do nie jutro - poprosił cicho, a w głos wdarł się smutek i zmęczenie, którego wcześniej Samuel nie był w stanie zarejestrować - Zostawcie mi tylko lalkę. Muszę ją naprawić.

| zt






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
 

Lalkarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18