Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Ruiny elektrowni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 23 ... 42, 43, 44
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Ruiny elektrowni - Page 44 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Ruiny elektrowni - Page 44 Empty
PisanieTemat: Ruiny elektrowni   Ruiny elektrowni - Page 44 I_icon_minitime29.04.16 1:54

First topic message reminder :

Ruiny elektrowni Battersea

Pod koniec czerwca 1956 roku elektrownia została zrównana z ziemią za sprawą nieznanej siły.

Był to jeden z najnowocześniejszych budynków w mieście, chluba londyńczyków: największy w Europie budynek wzniesiony z cegły i pierwsza tego typu elektrownia opalana węglem. Oddana do użytku ledwie kilka miesięcy temu znana jest przez każdego mugola w mieście; dla czarodziejów wydawać się musi olbrzymim, brzydkim, futurystycznym budynkiem zalewającym zarówno powietrze, jak i wodę Tamizy, olbrzymią ilością nieczystości związanych z odpadami.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 10.02.18 13:22, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ernie Prang
Ernie Prang

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6139-ernest-prang https://www.morsmordre.net/t6223-keto https://www.morsmordre.net/t6226-good-guy-ernie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6224-skrytka-bankowa-nr-1526 https://www.morsmordre.net/t6225-ernest-prang
Zawód : Twoje marzenie bejbe
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

Yesterday is gone and you will be ok,
Place your past into a book,
Burn the pages, let them cook!

OPCM : 20
UROKI : 11
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
nanananana Ernie!

Ruiny elektrowni - Page 44 Empty
PisanieTemat: Re: Ruiny elektrowni   Ruiny elektrowni - Page 44 I_icon_minitime17.02.19 0:47

Gdyby tak tego dnia obecnego, jakaś umiarkowanie miła dusza oznajmiła mu z nader przemądrzałym uśmiechem (bo z jakiegoś powodu, w podobnych sytuacjach zawsze musi, pojawić się przemądrzały uśmiech), że przyjdzie mu spotkać miłość życia i to dokładnie jego życia, szanowny Ernest westchnąłby tylko, głową pokręcił i zbliżywszy się do rzeczonej persony, dosyć konspiracyjnym szeptem zapytałby, czy ta miłość jego życia ma, chociaż trochę ładne wnętrze. Bo panie, jeśli nie ma ona ładnego wnętrza, chociaż odrobinę skroplonego słodyczą — on z całym szacunkiem wysiada z tego pociągu hormonów i zatrzymuje się na stacji: tutaj możesz przytyć, żyjąc tylko na wypiekach Bertiego. I byłoby mu z tym dobrze. Tak przynajmniej mogłoby mu się wydawać, bo obecny Ernest wiedział, że byłoby to największe kłamstwo świata. Bo jak mogłoby mu być dobrze, bez śledzenia konstelacji piegów rozsianych na urokliwej twarzy, o wyrazistych rysach? Bez czucia ciepła skóry ocierającej się o jego własną? Nawet jeśli Jessa nie miała — chociaż byłoby to jeszcze większą bzdurą, niż poprzednie łgarstwo — pięknego wnętrza, nawet jeśli nie miałaby tej niewieściej delikatności i w gniewie pomstowałaby nad Prangowymi przywarami, mężczyzna byłby pewien, że byłoby warto. Warto ujrzeć ogień nie tylko zaklęty w kosmykach, ale i oczach, obserwować jak czerwień pochłania bladość policzków i koniuszki uszu w gniewie. Panna Diggory nawet w rękoczynach sprawiłaby, że dech zamarłby mu w piersi (być może nawet w sposób dosłowny), a on nie pragnąłby niczego innego. Plus, ból uszlachetnia, czy coś podobnego.
Szalone. Jeżeli nasze spotkanie ma być naznaczone szaleństwem, tak wiedz, iż tylko szaleńcy są coś warci, drogie słońce — odpowiada Ernie, drugą ręką muskając rudy kosmyk, jaki opadał na niewieścią skroń. Jakby zahipnotyzowany tym ruchem, opuszek przenosi na linię jej żuchwy — I gwiazdy — dodaje ciszej, czulej. Umawiają się na spotkanie, a kolejne godziny rozłąki wydają się być nie do zniesienia, jednak jeśli kierowca ma zrobić wrażenie, pokazać, iż jest najlepszym wyborem z możliwych — musi się postarać, bo nic co jest warte wysiłku, nie przychodzi łatwo. Więc ubiera garnitur, który wygląda w jego oczach jakoś tak lepiej niż odświętne szaty, kupuje bukiet kwiatów, które najprawdopodobniej kosztować go będą połowę wątroby, nim pojawia się na miejscu z gitarą na plecach oraz kocem pod ręką, udaje mu się zahaczyć o rozgłośnię radiową. Bo co jak co, ale jeśli ten gość idzie w romans, to będzie to romans z przytupem! Co prawda wcześniej było to raczej marne miejsce na adorowanie, biorąc pod uwagę chemikalia oraz inne cudowności, ale klockowaty budynek został całkowicie zmieciony z powierzchni ziemi, dzięki czemu miał do wykorzystania plac gołej ziemi i może parę żab z trzema oczami. Dlatego też rozkłada koc, że niby tak romantycznie i uuuu i aaaach, jedzenie z Frish & Chips już czeka, wzbogacone o dwie szklane butelki coli (nie znają ci czarodzieje dóbr mugolskich, to on pokaże, że z nim same cudowności będą poznawane i potem będzie uuuu i aaaach), chłopakom z knajpki nawet rzucił kilka sykli, żeby głośniej radio dali, jako że nieopodal smażalnia była, ale trochę przypał taką laskę brać do smażalni (chociaż z personelem był na ty i generalnie się lubili), więc trzeba mieć gest. Gest miał, puste pole też, tylko panienki wciąż brak. Jednak zauważył ją, w błękitnej sukience niczym wodna nimfa o pocałowanych przez słońce włosach, z różowymi, miękkimi ustami, z których należało spijać li jedynie pocałunki.
Jesteś. Istniejesz. O moje słońce i gwiazdy, dopóki się nie pojawiłaś, pogrążony byłem w mroku. Ale widzę, tylko dzięki tobie — mówi urzeczony, całując raz jeszcze wierzch jej dłoni. Podaje też damie swego serca bukiet, prowadząc ją ostrożnie w stronę przygotowanego pikniku w Prangowym stylu, czyli przyjemnym, a nie biednym — Wybacz mi, proszę, że nie zdołałem się nawet przedstawić. Prang, Ernest Prang, do usług, wiecznych usług — przedstawia się, przywołując na twarz uśmiech zniewalający. Pomaga usiąść wiedźmie, nie potrafiąc oderwać oczu od zgrabnych nóg, od smukłych rąk, zastanawiając się przy tym, jak taki koleś jak on, mógł spotkać się z kimś takim jak ona. Bo cholera, siostra Celestyna nie miała racji, nie czekało na niego piekło, nie kiedy był teraz w niebie.




The risk I took was calculatedBut man, I'm so bad at math...

Powrót do góry Go down
Jessa Diggory
Jessa Diggory

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5833-jessa-diggory https://www.morsmordre.net/t5851-krasna#138351 https://www.morsmordre.net/t5847-she-s-whiskey-in-a-teacup#138218 https://www.morsmordre.net/f146-devon-otterton-dom-diggorych https://www.morsmordre.net/t5856-skrytka-bankowa-nr-1442#138516 https://www.morsmordre.net/t5854-jessa-diggory#138467
Zawód : łowczyni talentów
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
when it all goes
up in flames
we'll be
the last ones
s t a n d i n g
OPCM : 35
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Ruiny elektrowni - Page 44 Ce647ec3fe24bd170c32be56a874bb97

Ruiny elektrowni - Page 44 Empty
PisanieTemat: Re: Ruiny elektrowni   Ruiny elektrowni - Page 44 I_icon_minitime07.03.19 21:38

Gdy zorientowała się, że czeka na nią klasyka gatunku randek, podana jednak w oryginalnej oprawie, uradowała się jeszcze mocniej. Każdy mógł wpaść na pomysł wspólnej kolacji, lecz tylko najmniej banalne umysły wybrałyby ruiny elektrowni jako lokację oraz mugolski napój do skoszowania. Muzyka z pobliskiej smażalni docierała wyraźnie do ich uszu, a rozmarzona widokiem Erniego Jessa oczyma wyobraźni już wyobrażała sobie, jak wirują w namiętnym tangu, choć tak naprawdę ich ewentualne podrygi przypominałyby taniec-połamaniec. Nie przeszkadzała jej okolica, koc zamiast wygodnych foteli czy posiłek niepodany przez kelnerów. Byli tylko we dwoje i to liczyło się najbardziej, a poufność była jej na rękę, bowiem dawno już nie miała okazji do randkowania i wolała, aby wszystko rozegrało się pomiędzy nimi bez ciekawskich oczu wpatrzonych znad sąsiedniego stolika.
Ciemnowłosy czarodziej był prawie dokładnie w jej typie, lecz urzeczona jego uśmiechem postanowiła radośnie zignorować fakt, że dotychczasowi lubi byli kilka centymetrów wyżsi. To nie miało znaczenia, skoro w jej dłoniach na powitanie pojawił się przepiękny bukiet, a usłane piegami policzki przykrył delikatny rumieniec. Podziękowała cichym głosem, stając się na moment spłoszoną panienką, a nie doświadczoną i twardą kobietą, którą przecież była. Nie mogła jednak reagować inaczej, gdy stojący przed nią mężczyzna wygłaszał peany na jej temat i wyglądał na równie oczarowanego spotkaniem, co ona. Uśmiechali się więc do siebie, oboje z roziskrzonymi oczami, próbując prześcignąć w wymyślaniu pochlebstw, które lepiej oddałyby ich zauroczony stan.
- Całe popołudnie uśmiechałam się na myśl o naszym spotkaniu – wyznała wpatrzona w jego ciemnoniebieskie tęczówki.
Dała się poprowadzić w stronę przygotowanego wcześniej pikniku i z gracją poprawiła sukienkę, gdy siadała. Z jednej strony pragnęła już pogrążyć się w konwersacji, poznać Pranga jak najbliżej, by intensywność ich spotkania nie miała żadnych granic. Z drugiej jednak strony, nie bardzo wiedziała o co powinna zapytać go najpierw.
- Ernest – powtórzyła jego imię ciepłym głosem, wzdychając po tym cicho. Po krótkiej pauzie uznała, że sama także powinna się wreszcie przedstawić – Jestem Jessa Diggory – nie sądziła, by pamiętał jej nazwisko z jakichkolwiek gazet; wydawał się być trochę młodszy, a ona przecież była tylko rezerwową. Jakie było prawdopodobieństwo, by siedzący naprzeciwko mężczyzna okazał się nie tylko zapierającym dech w piersiach przystojniakiem, ale na dodatek fanem Harpii?
Zerknęła zaciekawiona na butelkę coli, lecz szybko powróciła do studiowania twarzy oraz sylwetki czarodzieja, chłonąc jego obraz i zapamiętując go już na zawsze.
- Byłeś kiedyś zakochany, Erneście? – zapytała bezpardonowo, gdy tylko przyspieszone bicie serca pozwoliło jej się wreszcie odezwać.




when the river's running red and we begin to falter, we'll hang on to the edge...
come hell or high water
Powrót do góry Go down
Ernie Prang
Ernie Prang

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6139-ernest-prang https://www.morsmordre.net/t6223-keto https://www.morsmordre.net/t6226-good-guy-ernie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6224-skrytka-bankowa-nr-1526 https://www.morsmordre.net/t6225-ernest-prang
Zawód : Twoje marzenie bejbe
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

Yesterday is gone and you will be ok,
Place your past into a book,
Burn the pages, let them cook!

OPCM : 20
UROKI : 11
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
nanananana Ernie!

Ruiny elektrowni - Page 44 Empty
PisanieTemat: Re: Ruiny elektrowni   Ruiny elektrowni - Page 44 I_icon_minitime27.03.19 16:42

Prostota, choć zdawała się być jego domeną, nie należała do łatwych w ujarzmieniu — zawsze musiało pojawić coś, co odstawało od utartego schematu, nawet jeśli czyniono wszystko, by uniknąć podobnych dziwactw. Jednak natura mężczyzny z czasem przekształciła odstępstwa jako coś całkowicie zwyczajnego, dlatego też na próżno byłoby szukać na jego licach zdziwienia, rozczarowania, czy irytacji — miał plac ziemi, zrobi z tego przyjemny piknik, plus uniknie potencjalnych dąsów na aromat tłuszczu oraz ryb przenikający ubranie, oraz włosy. Brzmiało jak plan zwycięzcy, choć jakiś wewnętrzny głosik szeptał — jedna z sióstr zakonnych w jego szkole, nazwałaby go pewnie jakoś tak obrazoburczo oraz zaliczyła do bytów plugawych, ale trącać je, Ernie lubił ten swój wewnętrzny głosik, nawet jeśli nie słuchał go wcale — iż płomienne pukle pachniałyby tylko kwieciem oraz palonym drewnem w zimowe wieczory. Aż wzdycha w zadumie, zastanawiając się, czy niewiasta pozwoliłaby zanurzyć smukłe palce w morzu ognia, wtulić policzek w miękkie sploty. Mógłby to zrobić, nawet jeśli panna Diggory była ledwie kilka centymetrów niższa, to nic! Nie wzrost się liczy, a dusza — a duchowo oboje byli olbrzymami, tego mości Prang był pewien całkowicie.
Ach, więc dlatego dzień wydawał się jaśniejszy niż dotychczas — stwierdza, jakby uśmiech czarownicy był odpowiedzią na wszystko. Jakby to on, nie zaś zjawiska atmosferyczne mogły wpłynąć na pogodę. Czy jeśli zapłacze, tu i teraz, to czy deszcz lunie nagle i świat skryją szarości? Nie, nie chciał wiedzieć. Nie chciał widzieć tych zielono-szarych tęczówek zaszklonych łzami, pogrążonych w smutku. Łuk jej warg naturalnie sięgał ku dołowi, a przecież tak niebiańskiej istocie należało podarować wszelkie szczęście oraz motyli taniec. I kilka pocałunków, czerwienią znaczących usta.
Panna Diggory — szepce w swoistym uniesieniu, chociaż przecież nie powinien się aż tak zatracać w nazwisku. Nie powinien smakować liter jej imienia na języku, o nie było, to w stylu kierowcy. Niemniej kierowca sam był swym stylem — Jessa. Tak mocne, a zarazem delikatne imię — mruczy, muskając ustami raz jeszcze wierzch jej dłoni. Nie był ogromnym entuzjastą quidditcha, choć jeśli miał wybierać, panienki w spodniach miały w sobie to coś i zdecydowanie kibicował Harpiom, gdy tylko udało mu się ogarnąć bilety. Czy znał Jessę? Możliwe. Jednak jego myśli nie sięgały trybun oraz krzyków zdzierających gardło, a ciepła skóry, zbliżenia dwóch ciał, pocałunków wymienianych pospiesznie. Zamarł przy pytaniu kobiety, lekko brwi zmarszczył i ostrożnym ruchem sięgnął w stronę jej twarzy, chcąc musnąć, choć odrobinę konstelację piegów ścielącą jej lica. Tak bardzo miał nadzieję, iż zbliżająca się niespodzianka, wywoła nieznaczne miłe poruszenie w niej, nie zaś niechęć za brawurę.
Było kilka iskier w moim życiu, choć żadna nie wywołała pożaru w sercu, żadna nie mogła wykrzesać z siebie, chociażby odrobiny ognia. Lecz teraz stoję przed obliczem pożogi, czy ty moja pani, masz zamiar mnie spalić, czy to tylko marne życzenie równie marnego mnie? — mówi Ernie, jak nie on. Niemniej czym był Ernie z rana? Nikim! Pustą skorupą płonnych nadziei! — A ty? Kochałaś kiedyś? Kochaną być musiałaś, proszę, nie wmawiaj mi niczego innego — pyta uprzejmie, chcąc zagłębić się w jej spojrzeniu. Przyciągnąć bliżej, wsłuchać się w bicie ich serc.




The risk I took was calculatedBut man, I'm so bad at math...

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Ruiny elektrowni - Page 44 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Ruiny elektrowni - Page 44 Empty
PisanieTemat: Re: Ruiny elektrowni   Ruiny elektrowni - Page 44 I_icon_minitime15.05.19 21:29

Naprawa magii

Tu także w wyniku rozładowania magii zapanował istny chaos - moc magiczna była niestabilna, niebezpieczna. Choć za dnia Ministerstwo nie dopuszczało nikogo w pobliże okolic, w których magia szalała najbardziej, ministerialne próby zaprowadzania porządku kończyły się klęską. Nie minęło parę dni, gdy czarodzieje zaczęli zastanawiać się, czy aby na pewno Ministerstwo chce, aby magia została doprowadzona do porządku - postanowili więc wziąć to w swoje ręce.

Odkąd Ministerstwo Magii oznaczyło to miejsce jako niebezpieczne, pojawienie się w nim mogło grozić aresztowaniem przez Oddział Kontroli Magicznej. Do czasu uspokojenia się magii nie można rozgrywać tu wątków innych niż te polegające na jej naprawie.

Opis okoliczności
Odkąd za sprawką dziwnych i nieznanych większości czarodziejom okoliczności elektrownia przestała istnieć, to miejsce przyciągało ludzi, którzy uznawali je za magiczne i wypełnione nieczystymi siłami. Straszono tym miejscem dzieci, dziewczyny, kolegów, którzy zakładali się o to, kto wyjdzie z tego terenu żywy, a przynajmniej nie opętany przez ponoć zamieszkujące tu duchy zmarłych mugoli. Ale owa nieczysta siła w końcu rzeczywiście zajęła sobie ten teren. Czarnomagiczna burza, która nie miała dla nikogo litości upodobała sobie teren dawnej elektrowni, a w jej centrum zrodziła się anomalia. Chodziły pogłoski o ghulach, a także innych podobnych im stworzeniach, które miały nawiedzać okolice, ale mało kto wiedział, że czarnomagiczna moc drzemiąca w ziemi budziła do życia trupy tu pogrzebane przez — co niektórzy wiedzieli — Rycerzy Walpurgii.

Etap I
Niedługo po przybyciu na miejsce śmiałkowie mieli okazję zmierzyć się z demonem nie z tego świata. Z gruzów, z ziemi, wyłonił się inferius.

Wymaganie: Pokonanie inferiusa za pomocą zaklęcia Ignitio. Inferius nie był wyjątkowo silny, anomalia zbudziła go do życia po przybyciu czarodziejów, którzy chcieli ją pokonać, ale nie zdążyła nasilić go mocą, która mogła stanowić ogromne zagrożenie.

Jednak niepowodzenie któregokolwiek z czarodziejów sprawi, że istota rzuci się na jednego z nich (tego, który wynik był niższy) i zaatakuje go, gryząc boleśnie w nogę. Rana będzie poważna, pozbycie się inferiusa niczego nie zmieni. Jeśli noga ma zostać uratowana czarodzieje muszą się błyskawicznie ewakuować z miejsca zagrożenia i udać do Munga.

Walka
Przed rozpoczęciem kolejnego etapu należy odczekać co najmniej 24h. W tym czasie do lokacji może przybyć kolejna (wyłącznie jedna) grupa chcąca ją przejąć, by naprawić magię na sposób inny, niż miała być naprawiona dotychczas.

Walka odbywa się zgodnie z forumową mechaniką oraz z arbitrażem mistrza gry do momentu, w którym któraś z grup zdecyduje się na ucieczkę bądź nie będzie w stanie prowadzić dalszej walki.

Etap II
Wymaganie: ST ujarzmienia magii jest równe 135, a sposób obliczania otrzymanego wyniku zależny jest od wybranej metody naprawiania magii.

Uwaga - jeżeli postać posiada zerowy poziom biegłości organizacji, mnoży statystykę nie razy ½, a razy 1. Postać posiadająca pierwszy poziom biegłości mnoży razy 1½.

W metodzie neutralnej każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+Z; wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Rycerzy Walpurgii każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(CM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Zakonu Feniksa każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(OPCM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

Etap II
Ustabilizowanie magii nie przyniosło od razu temu miejscu spokoju. Ziemia zaczęła drżeć, w powietrzu wibrowały cząsteczki magii, a w okolicy pojawił się patrol.

Wymaganie: Ukrycie się przed patrolem. ST wynosi 50, do rzutu należy doliczyć biegłość: ukrywanie się.

By naprawa anomalii była skuteczna przynajmniej jednemu z czarodziejów musi się udać ukryć przed czujnym wzrokiem patrolu. Niepowodzenie doprowadzi do zatrzymania czarodzieja lub czarodziejów i osadzeniu ich w Tower na 3 dni w celu przesłuchania. Jeśli schwytana zostanie postać krwi mugolskiej, lub osoba z rodu sympatyzującego z mugolami dodatkowo w więzieniu zostanie dotkliwie pobita, a po wyjściu będzie czekać ją wizyta w Mungu.



Powrót do góry Go down
 

Ruiny elektrowni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 44 z 44Idź do strony : Previous  1 ... 23 ... 42, 43, 44

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19