Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Dom aukcyjny Bonhams
AutorWiadomość
Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]29.04.16 3:26
First topic message reminder :

Dom aukcyjny Bonhams

★★★
Jeden z pierwszych powstałych w Londynie domów aukcyjnych, Bonhams, mieści się nieco dalej od centrum; unikalne czarodziejskie przedmioty można tutaj zdobyć każdego wtorkowego wieczoru. Stara japońska waza z ruszającymi się malowidłami? Ruszające się prehistoryczne posążki smoków? Wybitne rękodzieła sztuki jubilerskiej? Wyjątkowe obrazy najbardziej cenionych magicznych malarzy? A może - lampa Alladyna lub puszka Pandory? Czego tylko pragniesz: Bonhams może spełnić Twoje marzenia.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:22, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Dom aukcyjny Bonhams - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]23.02.21 20:36
Nie podobało jej się miejsce, w którym zostało wyznaczone spotkanie. Nie bywała w takich miejscach, aczkolwiek osoba z którą korespondowała chyba nie specjalnie zdawała sobie sprawę, albo może zgrabnie udawała, że niektórzy czarodzieje nie bywają w domach aukcyjnych. Nie przychodzą tu na herbatkę. Chcąc nie chcąc Huxley zgodziła się, ceny za pożywienie szły w górę, a ona potrzebowała pieniędzy. Ubrała się jakoś tak lepiej, zarzuciła płaszcz na ramiona i przemknęła po ulicach Londynu jedynie sobie znanymi ścieżkami. Dotarła w końcu do umówionego miejsca. Chyba nigdy tu nie była, a przynajmniej sobie nie przypominała. Weszła do środka zsuwając niepewnie kaptur z głowy. Rozejrzała się szukając wzrokiem osoby, z którą miała dzisiaj rozmawiać. Nie znała szczegółów, miały zostać omówione na spotkaniu, ale skoro ktoś do niej dotarł, to z pewnością był bardzo zdeterminowany. I musiał mieć odpowiednie kontakty. Nie każdy wiedział o jej umiejętności i jej drugim zawodzie. Podążała wzrokiem po stolikach, spodziewała się mężczyzny, wyglądającego na starszego mężczyznę. Osoba ta miała mieć książkę pod tytułem „Tajemnice Umysłu”, którą jeśli dobrze pamięta, sama posiadała w swoich zbiorach. Powinna w końcu je przebrać, przeczytała prawie wszystkie ale to nie oznaczało, że każdy tytuł pamiętała. W poszukiwaniach przerwał jej znajomy głos.
Tego się właśnie obawiała. Że spotka kogoś znajomego. Frances, cóż, znała ją bo jakby miała nie znać. Siostra Keatona, mieszkała w porcie i tam dorastała. O ile z jej bratem miała dobry, acz specyficzny, kontakt, tak z nią jednak nigdy nie udało jej się nawiązać żadnej głębszej nici porozumienia. Zdawało się, że lepiej dogadywała się z Philippą. Z tego co Huxley się orientowała, to kobieta już od jakiegoś czasu nie mieszkała w porcie i niedawno wyszła za mąż.
- Frances – odpowiedziała, jak na siebie, dość pogodnie.
Piękna, elegancka, obwieszona perłami. Elegancka sukienka, rękawiczki zasłaniające drobne dłonie i blond loki, idealnie ułożone odsłaniały jej ucho. Była tak niepodobna do swojego brata. Tak inna. Huxley zawsze czuła, że nie jest swoja. Że jakoś odstaje i widziała, swoim czujnym okiem, że kobieta od chyba zawsze, nie specjalnie potrafiła zasymilować się z portem. Czasami ją zastanawiało czy i ona zdawała sobie z tego sprawę? Czy Frances w swojej główce przykrytej blond czupryną wiedziała, że port nie jest jej miejscem? Rain nic do niej nie miała. Nigdy nie było pomiędzy nimi żadnego spięcia, nigdy nie doszło do nieporozumienia, wręcz nie wchodziły sobie zbytnio w drogę. Potrafiły czasami porozmawiać, wymienić uprzejmości, ale ich rozmowa nigdy się nie kleiła. Była wręcz sztywna.
- Sama nie wiem, umówiłam się tu na spotkanie, ale na razie nie widzę mojego towarzystwa także chyba muszę zaczekać – kąciki jej ust uniosły się ku górze. – Ponoć wyszłaś za mąż? Pani Wroński?
Nie chciała mówić, że doki szepczą. Aczkolwiek trochę już o tym słyszała, rozniosło się i niektórzy dość mocno nad tym ubolewali. Chociaż nigdy nie powiedziała tego głośno, to nie była pewna czy słusznie. Ale Huxley nie była odpowiednią osobą do oceniania czyiś uczuć. Nie znała się na nich kompletnie.
Rozejrzała się lekko a potem jej wzrok spoczął na książkę, która leżała na stoliku. Przeczytała jej tytuł. Przeczytała raz, drugi, spojrzała na kobietę i ponownie na książkę, aby się upewnić. Wzięła głębszy wdech i zacisnęła usta w prostą linię.
Kurwa.


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]27.02.21 20:29
Miejsce w którym zostało wyznaczone spotkanie nie zostało wybrane w przypadkowy sposób. Znajdowało się niedaleko celu, przy okazji zapewniając całkiem bezpieczne miejsce do rozmowy. W kawiarni panował delikatny gwar, co, przynajmniej według założeń eterycznego dziewczęcia, dawało poczucie, iż nikt nieodpowiedni nie dowie się o rozmowie oraz przygotowanym przez nią planie. Nie znała osobiści legilimenty, z którym miała się spotkać, miała jednak nadzieję, że trafi na kogoś, kto należy do całkiem bystrych oraz sprytnych przedstawicieli czarodziejskiego świata.
Uśmiechnęła się delikatnie, wręcz uprzejmie na widok Rain. Nigdy nie mogła powiedzieć, że posiadały dobry kontakt, a odkąd przyszło jej się w końcu uciec z toksycznego otoczenia portu, nie mogła powiedzieć aby miała dobry kontakt z kimkolwiek z dawnych znajomych, włączając w to Moss oraz własnego brata, bardziej zainteresowanego… chyba wszystkim.
Frances od zawsze wiedziała, że nie pasuje do portowego otoczenia. Odstawała na ich tle, nie potrafiła w pełni się z nimi zintegrować bądź wchłonąć w to towarzystwo. O ile Keaton niezwykle szybko przesiąkł portowym szlamem, tak ona nigdy nie potrafiła choćby odrobinę wtopić się w otoczenie. Zawsze nazbyt delikatna, wrażliwa bądź zapatrzona w opasłe tomiszcza alchemicznych ksiąg, zwyczajnie nie umiała się tam odnaleźć… Przez wiele lat brakowało jej odpowiedniej dozy odwagi, aż w końcu poznała kogoś, kto pomógł jej uwierzyć we własne siły oraz to, że uda jej się na własną rękę. Zaskakującym jednak był fakt, jak cienie przeszłości potrafiły wracać do życia, nawiedzając nową codzienność.
- Och, ja również na kogoś czekam. - Odpowiedziała wzruszając delikatnie wątłymi ramionami, smukłą dłonią poprawiając materiał sukni. Nie miała zamiaru wdawać się w głębsze powody swojej obecności tutaj, nie będąc pewną, czy Huxley jest osobą godną zaufania. Nie potrafiła jednak powstrzymać promiennego uśmiechu, jaki pojawił się na jej ustach, gdy Rain wspomniała nazwisko jej męża. - Tak, wyszłam za mąż z końcem września. Niedawno wróciliśmy z mężem z podróży poślubnej w Paryżu. - Pogodne tony wybrzmiały w jej głosie. Teraz, odkąd codziennie miała u swego boku Daniela czuła się bezpiecznie w tym dziwnym świecie, który zdawał się wywracać do góry nogami. Pewność, iż ten nie pozwoli aby stała jej się jakakolwiek krzywda uspokajała nadszarpnięte niegdyś nerwy.
I już chciała coś dodać, gdy zauważyła spojrzenie, jakie panna Huxley skierowała na jej książkę, by chwilę później powrócić spojrzeniem ku jej twarzy. Brew eterycznej alchemiczki powędrowała ku górze, a szeroki uśmiech wyrysował się na ustach. Fakt, iż to przedstawicielka jej płci okazała się tajemniczym legilimentą jedynie sprzyjał wypełnieniu jej planu. - Doprawdy fascynujące… Nawet nie wiesz, jak wiele pytań ciśnie mi się teraz na usta. - Odpowiedziała głosem ściszonym do eterycznego półszeptu. Z gracją sięgnęła po książkę, bystre spojrzenie powiodło po otoczeniu, a smukła dłoń delikatnie spoczęła na ramieniu Rain. - Och, muszę wszystko Ci opowiedzieć! Pójdziesz ze mną poprawić makijaż, prawda? Nasi towarzysze i tak się spóźniają… - Zaćwierkała słodko niczym trzpiotka, by z uśmiechem na malinowych ustach ruszyć w kierunku łazienki. Nie widziała sensu by rozmawiać na prawie pełnej sali, gdy mogły załatwić tę sprawę w miejscu zapewniającym większą prywatność, jak chociażby damska łazienka.
Gdy przekroczyły jej próg, subtelnie sprawdziła, czy nikt przypadkiem nie znajduje się w dwóch, niewielkich kabinach, po czym przekręciła kluczyk w drzwiach, by nikt im nie przeszkodził.  Bystre spojrzenie szaroniebieskich oczu spoczęło na twarzy Rain. - Rozumiem, iż doskonale wiesz, że to spotkanie powinno pozostać między nami… - Zaczęła, delikatnie zakładając ramiona na piersi. Byłaby głupia, gdyby nie zdawała sobie z tego sprawy, a na głupią nigdy nie wyglądała. - Sprawa jest prosta, mamy umówione spotkanie podczas którego odnajdziesz dla mnie dwie informacje w umyśle niezwykle upartego czarodzieja, będziesz miała na to jakieś pięć do dziesięciu minut. Czarodziej ten przejawia zamiłowanie do wina, dzięki któremu ja zapewnię nam, iż nie będzie pamiętał z tego choćby minuty. Co Ty na to? - Pobieżnie wyjaśniła plan, który według niej zdawał się nie mieć choćby jednej, najmniejszej luki ciekawa, czy czarownica podejmie się współpracy.
Frances Wroński
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Even darkness must pass. A new day will come. And when the sun shines, it'll shine out the clearer.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]08.04.21 23:04
Uśmiechnęła się lekko na radosne słowa padające z ust kobiety. Nigdy nie życzyła jej źle, chociaż ich drogi niezbyt często się ze sobą spotykały. Frances była częścią portu, siostrą Keata, przyjaciółką Philippy. Nic więc chyba dziwnego, że ucieszyła się na wieść o jej ślubie. Huxley uważała, że się do tego nie nadaje, ale Frances była zdecydowanie inna. Była osobą, do której to pasowało. Moss z pewnością miała na ten temat inne zdanie, nie tylko zresztą ona, ale Rain było wsio rybka. Frances wyglądała na zadowoloną. No i chyba okazało się, że Francja, Paryż dokładnie, są dość popularnym kierunkiem podróży.
Wystarczyło jedno spojrzenie, aby kobieta zorientowała się co w głowie Huxley szumi. I o ile po nowej pani Wroński widać było, że się cieszy, ekscytuje i wręcz nie jest w stanie zatrzymać języka za zębami, tak Huxley miała twarz kamienną. Przeklinała się w myślach, że to właśnie na nią trafiła. Nie była pewna, czy Frances była na tyle godna zaufania, by powierzyć jej swoją tajemnicę. No ale cóż, stało się. Musi teraz wysłuchać co miała na myśli, co chciała osiągnąć z jej pomocą i albo się zgodzi jeżeli okaże się to ciekawe, albo nie. I przy okazji zajmie się usunięciem tego wspomnienia z głowy Frances Wroński.
Gdy Wroński radośnie ćwierkała pod nosem Rain bardzo starała się nie patrzeć na nią jak na idiotkę (w końcu była profesjonalistką). Ale gdy tylko kobieta odwróciła się energicznie na pięcie i ruszyła w stronę toalet, Huxley pozwoliła sobie unieść brew ku górze, ni to ze zdziwienia ni z zniesmaczenia, bez słowa ruszając w tamtą stronę. Skoro już powiedziała a, to musiała powiedzieć też i b. Nie do końca była pewna, czy toalety to na pewno takie dobre miejsce, ale może zbyt rzadko bywała w takich miejscach i z ludźmi pokroju Frances. Gdy drzwi zostały zamknięte na kluczyk oparła się o nie plecami.
- Raczej ty powinnaś zdawać sobie sprawę z tego, że to spotkanie powinno pozostać między nami – odpowiedziała.
Informacja, że Frances spotkała się z Rain nie będzie żadnym zaskoczeniem. Informacja od Frances, że spotkała się z Rain kiedy miała się spotkać z legilimentą, już nie było Huxley na rękę. Wzięła głębszy wdech, należało się uspokoić i nie zakładać z góry, że kobieta zaraz poleci do kogoś i wszystko wygada. Nie była przecież głupia. A przynajmniej Huxley nigdy tej głupoty nie dostrzegła. I miała nadzieję, że jej nie dostrzeże.
- Chwila, chwila – uspokoiła panią Wroński. – Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, że legilimencja to nie jest takie… hop siup.
Chociaż miała wrażenie, że tak właśnie myślała. Jakby uważała, że Rain tam pójdzie, w sekundę uda jej się odnaleźć odpowiednie informacje i je wyciągnie. To wcale nie było takie proste, to nie tak działało. Westchnęła. Że też musi naukowcu tłumaczyć tak proste rzeczy.
- Po pierwsze mężczyzna musiałby być unieszkodliwiony, że tak powiem, nie może dojść do oderwania różdżki od skroni tego czarodzieja. Po drugie, musi być przytomny, więc jeśli chciałaś go uśpić, to niestety nie zadziała. Po drugie… legilimencja trochę trwa. Odnalezienie odpowiedniego wspomnienia, informacji, chwilę czasu zajmuje. Jeżeli mężczyzna jest biegły w obronie przed czarną magią, to jest duża szansa, że będzie próbował się bronić, to wydłuży czas, który będzie mi potrzebny. A jeśli jest oklumentą, to będzie kosztować wtedy podwójną stawkę - wyjaśniła.
Patrzyła przez chwilę na Frances z mocno zaciśniętymi ustami zastanawiając się co chodzi po tej główce. Co chciała osiągnąć i jakie informacje zdobyć. I ile była w stanie za nie zapłacić? Czekała na jej reakcje, z pewnością zaraz się dowie czy plan w głowie kobiety nie był zbyt idealny. Czy właśnie nie zniszczyła jej cudownej wizji.


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]15.04.21 15:54
Radosne ćwierkanie eterycznej alchemiczki nie było niczym innym, niż odpowiednią grą, mającą odwieść możliwą uwagę od rozmowy, jaką miały odbyć. Sprawianie odpowiednich pozorów oraz chowanie się pod odpowiednimi maskami było czymś, co eteryczna alchemiczka opanowała do perfekcji. Temat jaki miały poruszyć był niezwykle delikatny, a nawet kawiarnia w której nie było wielu klientów mogła być miejscem, w którym subtelne informacje mogły zostać przez kogoś nieodpowiedniego. Grała więc, by nie wzbudzić jakichkolwiek podejrzeń, odstawiając przedstawienie które z pewnością nie zainteresowałoby nikogo z niewielu gości kawiarni, wszak który z szanujących się mężczyzn, chciał zostać wystawiony na radosne ćwierkanie świeżo upieczonej żony oraz jej starszej koleżanki? Frances nie znała ani jednego takiego przypadku. Żywiła nadzieję, iż Rain posiada chociaż odrobinę oleju w swojej głowie i połapie się w tym niewielkim przedstawieniu, to też płynnie odstawiała kolejne sceny, kierując ich kroki ku nawet eleganckiej łazience. Eteryczna alchemiczka niezwykle dobrze odnajdywała się w podobnych wnętrzach, nie potrafiąc jednak odnaleźć swojego miejsca w paskudnym, londyńskim porcie.
Szaroniebieskie spojrzenie błysnęło lodem, gdy pierwsze słowa uleciały z ust towarzyszącej jej czarownicy. Brew blondynki powędrowała ku górze w wyrazie dezaprobaty, nieukrywanym pod żadną z masek. Nidy nie przepadała brakiem manier oraz podobnymi odzywkami, zwłaszcza gdy chciała zaoferować komuś pracę oraz trochę grosza w tych, jakże paskudnych oraz ciężkich czasach, w jakich przyszło im żyć.
- Rain, nie jestem ani Keatonem ani Philippą, byś odzywała się do mnie w ten sposób. Radziłabym Ci więc uważać na słowa, jakie wypowiadasz. - Wypowiedziała spokojnie, lecz z subtelną przestrogą w delikatnym głosie. Nie była już przestraszoną dziewczyną z portu, nie potrafiącą znaleźć dla siebie miejsca. Była mistrzem alchemii, uczennicą wybitnego profesora wybraną spośród setek innych alchemików. Była kobietą która z dala od portowych uliczek odnalazła swoją wartość i nie miała zamiaru pozwolić, by ktokolwiek ją deptał.
Słowa Rain urażały panią Wroński, która nie była pewna czy bardziej chodzi o ton, w jakim wypowiadała słowa czy samo ich znaczenie. Doskonale zdawała sobie sprawę z wyzwania ukrytego w tym zadaniu gdyż dokładnie rozeznała się w temacie, nim w ogóle spisała list, który doprowadził do tego spotkania. Eteryczna kobieta miękko skrzyżowała ręce na piersi, uważnie przyglądając się buzi towarzyszącej jej czarownicy.
- Nie jestem trzpiotką. Jeśli masz takie o mnie zdanie, wydaje mi się, iż nie mamy o czym rozmawiać. - Zaczęła, nadal czując się urażoną jej słowami. O Frances Wroński można było powiedzieć wiele, nie można było jednak jej zarzucić braku rozumu bądź umiejętności logicznego myślenia czy dokładnego planowania oraz niezwykle długich analiz, mających przybliżyć ją do celu.
- Wiem, jakie wymogi muszą być spełnione, aby legilimencja doszła do skutku. Pragnę Ci przypomnieć, iż jestem mistrzem alchemii i zapewnienie ich nie będzie dla mnie większym problemem. - Zaczęła, dokładnie mierząc towarzyszącą jej czarownicę spojrzeniem. Czy naprawdę sądziła, iż to ona jest tą, która dyktuje warunki? Ciche westchnienie wyrwało się z ust delikatnej kobiety. - Nie zdradzę Ci jak tego dokonam gdyż takie informacje kosztują więcej, niż jesteś w stanie zarobić w miesiącu. - Kontynuowała aż nazbyt spokojnym oraz opanowanym tonem, choć spojrzenie szaroniebieskich tęczówek nadal było pełne chłodu. I nie kłamała - informacje o eliksirach nie znanych szerszej publiczności bywały niezwykle cenne. Zwłaszcza, gdy te eliksiry posiadały w sobie moc do manipulowania czarodziejskimi umysłami. - Możliwości są dnie: albo zaufasz mi, zaczniesz należycie mnie traktować i zrobisz co trzeba otrzymując za to zapłatę albo rozejdziemy się w swoje strony i zapomnimy o tej rozmowie. Nie jesteś jedynym legilimentą w Londynie, Rain. - I nie jesteś jedyną opcją. Tych słów nie wypowiedziała jednak, nie chcąc zdradzać się z posiadanymi przez nią znajomościami, które mogła wykorzystać gdy subtelniejsza ścieżka zawiedzie. Jeśli Rain sądziła, że swoimi humorami coś ugra była w jednym, wielkim błędzie. - Jaka jest Twoja decyzja? Nie mam całego dnia. - Spytała unosząc z zaciekawieniem brew ku górze, nie odrywając szaroniebieskich tęczówek od twarzy czarownicy.


Sometimes like a tree in flower,
Sometimes like a white daffadowndilly, small and slender like. Hard as di'monds, soft as moonlight. Warm as sunlight, cold as frost in the stars. Proud and far-off as a snow-mountain, and as merry as any lass I ever saw with daisies in her hair in springtime.
Frances Wroński
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Even darkness must pass. A new day will come. And when the sun shines, it'll shine out the clearer.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]09.07.21 20:45
Nie jest trzpiotką. Mistrz alchemii. Wysoko się ceniła. A jeszcze niedawno kuliła ogon siedząc w porcie. Im dłużej Huxley z nią rozmawiała tym mniej przestawała żałować, że Frances opuściła port. I tak nic z niej sensownego by nie było, nie przyczyniłaby się jego dobru i tylko marnowała zasoby. Jej brew powędrowała ku górze. W myślach przeklinała równo, że dała się skusić i przyjść tutaj. Samo wybranie miejsca powinno dać jej do myślenia. Czasy były jednak ciężkie, czy ona była w pozycji do tego by wybrzydzać?
- Jeżeli wymagasz od kogoś, by należycie cię traktował, to może równie należycie potraktuj też drugą osobę? Stawiasz się wyżej, uważaj żebyś nie spadła przez to na swoją zacną… pupę – uśmiechnęła się lekko. Chciała ją poklepać po policzku, ale rozmyśliła się jednak.
Keatonem nie była i na Merlina całe szczęście. Chłopak był od niej bystrzejszy, na tyle na ile ich znała, zdecydowanie bardziej była skłonna zaufać chłopakowi. Nie tylko wiedza z książki się liczyła, ale przede wszystkim nauka życia, której Frances zdecydowanie brakowało.
- Mało mnie interesuje jak to zrobisz, byle byś zrobiła to skutecznie. A z resztą, jak już tak się ze mną próbujesz przekomarzać, to skąd wiesz ile zarabiam? Dupczysz, żeś taka pewna siebie? Waż na słowa – w jej głosie nie było już krzty uprzejmości, skoro ona nie potrafiła się zachować.
Dobrze wiedziała, że nie była jedyna. Ale czy to nie ona została jej polecona? Skoro list trafił do Huxley, to albo reszta zawiodła, albo nie była warta uwagi. Mogła ją straszyć, Frances nie była ani pierwszym, ani ostatnim jej klientem. I takimi słowami to jedynie sobie mogła przysporzyć większych trudności. Rain przeżyje bez jej pieniędzy. Wspięła się na palce i usiadła na blacie, w którym umieszczony został zlew. Oczywiście ominęła mokrą część tego miejsca, przysiadła sobie jedynie na skraju.
- Musisz mi powiedzieć czego mam szukać w jego umyśle. Zmarnujemy mnóstwo czasu, jeżeli miałabym szukać po omacku – zauważyła. – Czy to jakieś świeże wspomnienie? Czy sprzed kilku lat? No i też pytanie, czy będziemy coś w tych wspomnieniach zmieniać, czy zależy Ci tylko na ich zdobyciu?
Nie uśmiechała jej się współpraca z tą kobietą. Gdyby wiedziała wcześniej – nie przyszła by. Ale przyszła, kobieta poznała jej umiejętności no i cóż, Rain nie miała zbytnio wyboru jak wejść w to głębiej.
- Kiedy jest to umówione spotkanie? – Dopytała jeszcze. – Ja również nie mam całego dnia na zmarnowanie – dodała już z lekkim uśmiechem na ustach.
Cóż, Huxley nie przepadała za Frances nigdy. I vice versa.


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]31.10.21 13:52
2 II 1958

Jeszcze przed świętami podczas spotkania z Lady Parkinson, kobieta napomknęła o tym, że chciałaby porozmawiać z nim na temat artefaktów. Naturalnie już wtedy powiedział jej, że nie widzi żadnych przeciwskazań i z chęcią udzieli jej odpowiedzi na wszelkie pytania. Niestety potem z czasem, wstyd się przyznać, ale wypadło mu to z głowy. Obowiązki służbowe ja i te względem rodziny, a nawet i Rycerzy, spowodowały, że kompletnie o tym zapomniał.
Na całe szczęście list od Lady Odetty szybciutko mu przypomniał o obiecanym spotkaniu. Raz dwa znalazł odpowiednie miejsce na spotkanie i ustalił z Lady godzinę spotkania. Co prawda nie spotykali się w tajemnicy czy coś w tym stylu, ale mimo wszystko na takie rozmowy należało znaleźć spokojne miejsce, aby mogli rozmawiać bez przeszkód. Dlatego też miejsce, w którym mieli się spotkać był Dom Aukcyjny Bonhams. Można było tutaj śmiało rozmawiać na tematy wszelakie, a przy okazji pooglądać różne przedmioty, które, kto wie, może kiedyś będzie chciało się zakupić.
Dzisiaj jednak, specjalnie na to spotkanie, wynajął dla nich mała salkę, gdzie podano ciasteczka i ciepłe napoje. Nie wiedział czy Lady Parkinson piję kawę, dlatego poprosił o dwa dzbanuszki, jeden kawy, drugi z wrzątkiem i kilka rodzajów herbaty. Na dworze panowała okropna pogoda, Xavier nie lubił zimy, nie lubił kiedy było mu zimno, dlatego dodatkowo poprosił pracowników o rozpalenie w kominku.
Na miejscu spotkania pojawił się chwilę przed czasem. Ciepły, czarny płaszcz podszyty futrem z lisów zostawił w szatni, podobnie jak rękawiczki i resztę odzieży zapewniającą mu ciepło na dworze. Do wynajętej salki wszedł ubrany ciemny, jak zawsze idealnie dopasowany, garnitur. Pod spodem miał świeżą, białą koszulę oraz czarny krawat. W kieszonkę wciśnięta, elegancko złożona chusteczka.
Usiadł na spokojnie na jednym z foteli i czekał na swoją dzisiejszą towarzyszkę rozmów. Poinformował obsługę domu aukcyjnego, że się tu pojawi.
Kiedy w końcu drzwi od pomieszczenia się otworzyły, uśmiechnął się łagodnie. Podniósł się z fotela, na nowo zapinając marynarkę, po czym podszedł do kobiety.
- Lady Odetto, cieszę się, że Lady widzę. - powiedział z uśmiechem, po czym chwycił jej delikatną dłoń i ucałował jej wierzch - Mam nadzieję, że nie zaznała Lady żadnych trudności w dotarciu tutaj. Proszę, poprosiłem by przygotowano dla nas mały poczęstunek. - dodał po chwili wskazując jej stolik między dwoma fotelami nieopodal kominka, gdzie stał talerz z ciasteczkami i przygotowane dzbanki z napojami.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]11.11.21 19:33
Ile razy myślała u ustalonym przed miesiącami spotkaniu, tyle razy wracała do rozważania, dla kogo tak naprawdę to spotkanie było. Oczywiście dla Xaviera jako badacza i poszukiwacza artefaktów była to kwestia zawodu, a także, jakby mogła się spodziewać, pewnej przygody i działaniu. Ale dla niej? Chciała odnaleźć rodowe dziedzictwo, na własne oczy przekonać się, do jakiego stopnia miłość Parkinsonów do luster pojawiła się w wynalazkach. A może też chciała w jakiś sposób zabłysnąć przed resztą rodziny i sprawić, aby dowartościowała się w oczach ojca i nestora. A może coś jeszcze? Miała wrażenie, że pod tą warstwą oczywistości i jasności wszystko było coś jeszcze, czego teraz nie mogła dokładnie dopowiedzieć. Cóż, najwidoczniej miało się to okazać na przestrzeni…dni? Miesięcy? Nie miała nawet bladego pojęcia ile to mogło zająć.
Na spotkanie tym razem pojawiła się punktualnie, futro ostrożnie oddając w szatni, tak jak rękawiczki i ciepłą czapkę. Poprawiła się jeszcze na szybko w lustrze, upewniając się, czy jej makijaż wyglądał dobrze, czy żaden element stroju się nie wygniótł oraz czy mogła liczyć na to, że wyglądała dobrze jak zawsze. Stresowała się tym spotkaniem tak lekko, w końcu lord Burke był o wiele bardziej znaczącą osobą niż ona i nawet jeżeli ostatnia rozmowa płynęła im sprawnie, teraz znów zastanawiała się, czy nie pójdzie coś nie tak. Z jej winy, oczywiście.
Skierowała się w stronę wynajętej sali, w dłoniach dzierżąc również pudełka, które chciała przekazać na ręce Xaviera. Uśmiechnęła się na widok czekającej na nią sylwetki, pozwalając aby rąbki zielonej sukni owijały się wokół jej kostki kiedy tylko kroczyła na spotkanie. Dygnęła nieco, wyciągając dłoń w jego kierunku i pozwalając, aby ucałował jej wierzch.
- Lordzie Burke, dziękuję za spotkanie, mam nadzieję, że nie przeszkadzam zbytnio w rytmie obowiązków. Doceniam naprawdę chęć spotkania. – Skinęła głową, w tym momencie wyciągając również w jego stronę dwa ozdobne pudełka. – Pozwoliłam sobie wybrać to dla twoich dzieci, lordzie Burke. Drobna biżuteria z Domu Mody, idealna dla młodych lordów i lady.
Czy to było dziwne? Chciała po prostu zrobić jakąś przyjemność dzieciom, skoro nie miała własnych. Lubiła młode pokolenie, głównie dlatego, że tak dobrze się z nimi rozmawiało. I po prostu były urocze. Ostatecznie usiadła przy stole, sięgając w stronę filiżanki z herbatą.
- Pozwolę sobie przejść już bardziej do sedna, aby nie przeciągać tego spotkania dłużej, niż to konieczne, bo lord jest pewnie zajętym człowiekiem. Czy kojarzy lord dwa wielkie artefakty rodu Parkinson?


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]12.11.21 22:25
Był naprawdę ciekawy o czym takim chciała rozmawiać Lady Odetta. Podczas spotkania w zeszłym roku nie nakreśliła mu tematu. Wspomniała tylko, że chodzi o artefakty, a Xavier jako człowiek, który całe swoje dorosłe życie zajmował się artefaktami, nie mógł i nie chciał odmówić pomocy. Zwłaszcza, że lady Parkinson pomogła mu z wyborem suknie dla małżonki, czuł się więc zobligowany do podzielenia się z nią swoją wiedzą, jednocześnie wiedząc, że i jemu sprawi to radość. Jeśli chodziło o artefakty to był czasami jak dziecko.
- Nie odciąga mnie Lady od żadnych obowiązków. - pokręcił głową uśmiechając się łagodnie – Czasami przyjemnie jest zajął głowę czymś innym niż pracą, zwłaszcza w tak miłym towarzystwie. - dodał, a po chwili przyjął od niej pudełka z lekkim zaskoczeniem wymalowanym na twarzy – Bardzo dziękuję. Moje dzieci będą zachwycone, zwłaszcza Melody, uwielbia biżuterię. Od małego już jest z niej bardzo elegancka dama. Dodatkowo niedługo przypadają ich siódme urodziny, więc idealnie Lady trafiła. - mimowolnie zaśmiał się cicho, po czym położył pudełka na widoku, coby o nich nie zapomnieć gdy będą wychodzić.
Był naprawdę mile zaskoczony, nie spodziewał się takiego ruchu z jej strony. Mówił poważnie twierdząc, że dzieci będą zachwycone. Cornel już chodził i pytał kiedy dostanie swój rodowy sygnet jak wszyscy męscy członkowie rodziny, a Melody nie raz nie dwa została przyłapana na mierzeniu biżuterii matki. Zdecydowanie jego mała księżniczka będzie bardzo elegancką damą jak dorośnie. Już była, a dopiero miała sześć lat.
Usiadł na fotelu naprzeciwko niej, po czym również sięgnął po filiżankę herbaty.
- Hm...jeśli pamięć mnie nie myli jest to dwa lustra: „Lustro Najpiękniejszej” oraz sławetne „Air Eingarp”, jeśli się mylę proszę aby mnie Lady poprawiła. - odparł uprzejmie odstawiając filiżankę – Z tego co mi wiadomo zarówno jedno jak i drugie zaginęło przed wiekami.
Czasy kiedy zgłębiał poważnie historię rodów szlacheckich już dawno minęły. Takiej wiedzy wymagano od młodych lordów, by potrafili się odnaleźć na salonach i nie popełnić żadnego faux pas. Z upływem lat, kiedy poznawało się kolejne osoby, kolejnych lordów i lady, pamiętało się osoby, ich charaktery, zainteresowania i profesje, mniej patrzyło się na ród do którego należą. W każdym razie Xavier tak miał. Teraz może więcej zwracał na to uwagę, ale to dlatego, że mieli wojnę i Burke zaczął się bardziej niż zwykle angażować w życie polityczne kraju.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]14.11.21 20:40
W jakiś sposób pojmowała całkowity entuzjazm odnośnie danej dziedziny – mogłoby się wydawać, że całkowite zajęcie się modą będzie tylko narzucony przez rodzinę kaprysem, ale to nie była prawda. Odetta rzeczywiście potrafiła pokochać stroje całym swoim sercem, widząc, że stoją za nimi nie tylko chęci bycia próżną i możliwości dobrego wyglądu. Umiała zrozumieć, że za doborem tkanin czy odpowiednich szwów szło coś więcej – moda była sposobem na wyrażenie siebie, wyrażenie swojej pasji, namiętności, chłodu, niechęci. Magnetyzmu. Nikt nie uwierzyłby że lord jest lordem, gdyby nosił łachmany, nikt nie kochałby Ministra ubranego w stare i znoszone ubrania. Trzeba było się prezentować i to był nieodłączny element życia, wpływający na politykę i który na politykę wpływał.
Teraz jednak nie był to czas rozmawiania o modzie (nawet jeśli by był, to chyba musiałaby przypilnować, aby Xavier czasem nie usnął jej podczas rozmowy, albo umiał zachować skupienie, bo wiedziała, że w tych kwestiach mężczyźni nudzili się o wiele bardziej niż kobiety), a bardziej spotkanie biznesowe. Czy w takim wypadku biżuteria miała być rodzajem wkupienia się? Nie do końca, Odetta po prostu cudze dzieci otaczała niesamowitą ilością miłości i dobroci, bo to co małe i bezbronne było przecież tak bardzo urocze.
- Dziękuję, mam nadzieję, iż lord będzie dobrze czuł się na tym spotkaniu. – Pozwoliła sobie zająć miejsce, bo tak jak buty na obcasie wyglądały nieziemsko, ze względu na to, iż ubrała dziś nową parę, musiała poruszać się w nich ostrożnie i siedzieć zdecydowanie więcej, niż stać. Wybrała krzesło niedaleko miejsca, które wcześniej zajmował Xavier, machnięciem ręki zbywając podziękowania na temat prezentów.
- Proszę nic nie mówić, cała przyjemność jest po mojej stronie. Ja sama nie mogłam doczekać się, kiedy tylko będę mogła szczycić się posiadaniem kasetki z biżuterią. Pamiętam, jak bardzo tęskniłam za broszą mojej matki kiedy tylko ją widziałam. – Obecnie miała o wiele większą decyzyjność w kwestii biżuterii i własnego wyglądu, chociaż od momentu kontaktu z Primrose wiedziała, że czekać będzie ją jeszcze noszenie ze sobą jednego stałego elementu, którym miał być jej talizman. Nie mogła się go doczekać, musiała być tego szczera.
Przeszli jednak do interesów, sama więc przybrała nieco poważniejszą pozę. Cieszyła się bardzo, że lord Burke pamiętał, jak dokładnie wyglądała sprawa z artefaktami, bo to oszczędzało w pewnym sensie dłuższego tłumaczenia. Ze smutnym uśmiechem zareagowała na wspomnienie o ich zaginięciu, do tego jednak wychodząc w tym momencie.
- Właśnie w tej sprawie chciałam udać się do lorda. Wiadomo, że jeżeli jest ród, który mógłby się tym zająć, to jest to właśnie ród Burke. Chciałabym zrobić co w mojej mocy, aby obydwa artefakty odnaleźć, a przynajmniej zacząć od tego, gdzie mogłyby się znajdować. Nigdy jednak niczego takiego nie poszukiwałam i nie wiem, do czego mogłabym zacząć. – Nie wstydziła się przyznać o swojej niewiedzy, bo ta chyba i tak miała być dość oczywista.


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]19.11.21 14:12
Xavier rozumiał politykę związaną z odpowiednim ubieraniem się. Zawsze był ubrany odpowiednio do sytuacji, ale rzadko rezygnował z eleganckiego ubioru. Starał na garnitury, w przeszłości na klasyczne, ostatnimi czasy jednak przerzucił się na takie bardziej finezyjne. W końcu należał do szlachty, należało to podkreślić swoim ubiorem. A Burke naprawdę przykładał dużą uwagę do swojego wyglądu.
O dziwo, Xav nawet nie pomyślał o tym, że Lady Parkinson chciałaby się jakoś wkupić poprzez prezent dla dzieci. Uznał to za bardzo miły gest z jej strony. Mało kto z arystokracji myślał o tym, by przy spotkaniach z dorosłymi w ogóle pomyśleć o dzieciach swojego rozmówcy, o ile ten takowe posiada. Według mężczyzny świadczyło to o tym, że dzieci nie są Odettcie obojętne.
- Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek źle się czuł na spotkaniu z Lady Parkinson. - powiedział uśmiechając się łagodnie, a po chwili zaśmiał się cicho – Tak, Melody ma dokładnie tak samo, wzdycha do matczynej biżuterii jakby była młodym kawalerem. - odparł rozbawiony.
Czasami zaskakiwało go jak dzieci szybko rosną. Dopiero co niedawno obserwował jak jego dzieci uczą się chodzić, a teraz już byli młodymi lady i lordem Durham, świadomymi swoich obowiązków. Xavier mimowolnie uśmiechnął się na tą myśl, jednak po chwili już całkowicie poświęcił swoją uwagę jego dzisiejszej rozmówczyni. Po słowach kobiety zamyślił się na moment, wcześniejszy komplement przyjmując skinieniem głowy.
- Każde poszukiwania droga Lady należy zawsze rozpocząć od zebrania wszelkiej dostępnej wiedzy na temat poszukiwanego przedmiotu. - zaczął spokojnie patrząc na Odettę – Na Lady miejscu, na początku skompletowałbym wszystko to co posiadając państwo na temat luster w rodowej bibliotece i to przejrzał. Najlepiej jest robić sobie przy tym notatki. Biorąc pod uwagę, że te przedmioty zaginęły już szmat czasu temu, najlepiej notatki byłoby pogrupować, na te, które wspominają o miejscu pobytu artefaktów, które opisują wygląd artefaktu oraz na te, które napominają o ewentualnych posiadaczach artefaktu. - przerwał na moment był upił łyk herbaty, po czym kontynuował – Osobiście zawsze jeszcze staram się zasięgnąć języka u osób, które mogą coś ewentualnie wiedzieć lub posiadając jakąś wiedzę na tematy powiązane z artefaktem. W przypadku tych dwóch, konkretnych artefaktów dobrze byłoby popytać szklarzy. Takie osoby również posiadają wiedzę, jak również znają plotki, które nigdzie nie zostały spisane. - uśmiechnął się łagodnie, sam nie raz korzystał z takich informatorów. - Zdecydowanie zbieranie informacji jest pierwszym etapem jeśli chce się rozpocząć jakiekolwiek poszukiwania.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]21.11.21 12:31
Uwielbiała dzieci, a przynajmniej dopóki nie musiała zajmować się tą gorszą stroną rodzicielstwa. Nie mówiła tutaj o rozmawianiu i zajmowaniu się nimi z rodzicielskiego poziomu, bo przecież trzeba było wszczepić dzieciom odpowiednie wartości. Mówiła tutaj o sprzątaniu wszystkiego, porządkowaniu bałaganu czy pozostałościach po wszystkim, co sprawiało, że odechciewało się poświęcać dzieciom jakkolwiek. Na szczęście osoby ze szlacheckiego rodu mogły zrzucić ten „obowiązek” na kogoś innego i cieszyć się jedynie urokami, które przynosiło rodzicielstwo. Niestety, sama jeszcze nie miała dzieci, dlatego musiała się póki co cieszyć z rozpieszczenie innych.
- Tym lepiej, cieszę się, że lord czuje się swobodnie w mojej obecności. Może kiedyś lord z rodziną odwiedzi nas w lato w okolicach Broadway Tower? Będą młode jednorożce, dzieci na pewno będą zachwycone widokiem. – Nic nie potrafiło tak bardzo zmiękczyć serca Odetta i wielu dzieci, dlatego wystosowała zaproszenie, wiedząc, że dzieci potrafiły przekonać się do zwierząt. Niektórzy w dzieciństwie poznawali właśnie zainteresowanie magicznymi istotami, dlatego teraz cieszyła się, że mogła pokazywać to piękno innym osobom.
Ostrożnie notowała wszystko, co przekazywał jej teraz Xavier, chcąc wyrobić sobie plan na następne działanie i zastanowić się, co potem mogła wykonać. Oczywiście o wiele lepiej byłoby, gdyby mogła liczyć na pomoc kogoś z rodziny, albo przynajmniej rodzinnej służby. Cóż, przynajmniej bibliotekarz mógł stworzyć coś ciekawego z tych informacji, albo może miała inną okazję aby z kimś o tym porozmawiać? Ewentualnie zapyta o wsparcie ze strony rodziny Burke, bo kto wie, jak szybko potoczą się działania i czy w ogóle ruszy się przed siebie.
- Czy może warto również przenieść swoje zainteresowanie na grupę ludzi zajmujących się łamaniem klątw, na przykład na zlecenie Gringotta albo innej organizacji? Może kiedyś, kiedy działali w terenie, również coś słyszeli, zwłaszcza, że nie każdy zajmował się akurat konkretnymi artefaktami. Może wzięli taki artefakt za coś innego? Może też powiedzieli, ze słyszeli o tym w innym miejscu, ale nie mieli czasu sprawdzić? – W końcu to nie tak, że podczas wyprawy na poszukiwanie mogli mieć niezwykle dużo czasu na sprawdzanie pogłosek, a już zwłaszcza kiedy mowa była o większej wyprawie z goniącym terminem.
- Czy istnieją jakieś magiczne sposoby na lokalizowanie przedmiotów?


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]29.11.21 14:47
Xavier poświęcał swoim dzieciom z pewnością więcej czasu niż przeciętny ojciec arystokrata, tego był pewny. Oczywiście, bliźniaki miały swoje obowiązki i zajęcia, w końcu byli młodym lordem i lady. Musieli znać swoje obowiązki i wiedzieć co jest od nich wymagane. Jednak nie zmieniało to faktu, że Xav lubił czasami wyjść z Melody do ogrodu na spacer czy potrenować szermierkę z Cornelem. Zdawał sobie jednak sprawę, że z czasem będzie musiał ograniczyć takie zabawy, bo jednak dzieci dorastały szybciej niż by tego chciał.
- Bardzo dziękuje za zaproszenie Lady Odetto. Jestem przekonany, że dzieci z przyjemnością odwiedzą jednorożce. - odparł uśmiechając się łagodnie, lekko przy tym kiwając głową.
Zastanowił się nad słowami kobiety na dłuższy moment. Milczał lekko drapiąc się po brodzie, jak zawsze kiedy zastanawiał się nad czymś intensywnie.
- Nie wiem czy łamacze klątw, aż tak bardzo interesują się samymi artefaktami. - odparł w końcu – Takie osoby bardziej skupiają się na samej klątwie, na przyczynie jej nałożenia. Aczkolwiek nie twierdzę, że żaden z nich nie jest zainteresowany samym przedmiotem bądź osobą, na którą dana klątwa została nałożona. Sądzę jednak, nie nie jest to wcale zły pomysł. Jak to kiedyś ktoś powiedział, kto pyta nie błądzi. Jak najbardziej można popytać, to na pewno nie zaszkodzi. - powiedział spokojnie kiwając głową – Jednak ja bym się na lady miejscu skupił również na aspektach historycznych. Lustra same w sobie mają wiele zastosowań na przestrzeli lat, nie chodzi tylko o samą możliwość przeglądania się w nich. W mitologii greckiej lustra były często atrybutami bogów, a Atena podarowała lustro Perseuszowi by ten za pomocą jego magicznej mocy mógł pokonać Gorgone, potocznie nazywaną Meduzą. Archimedes swojego czasu użył lustra jako broni przeciwko Marcelleusowi. W mitologii Egipskiej wierzono, że lustra są odbicie boskiej siły słońca, dlatego też miały one kształt koła. Dodatkowo lustra bardzo często były umieszczane w grobowcach, zarówno egipskich jak i tych należących znalezionych na ziemiach dawnych Hellenów. Istnieje również wiele wierzeń, że lustra zatrzymują duszę umierającego na ziemi lub więżą ją w tak zwanym między świecie. - sięgnął po filiżankę z herbatą i upił trochę – Istnieje również wiele podań, że niektóre lustra, które do tej pory pojawiły się na łamach historii to tak naprawdę zaginione lustra, o których rozmawiamy, ale przedstawione pod innymi nazwami. Dlatego też sądzę, że zgłębienie historii tych jakże fascynujących artefaktów na przestrzeni lat również wniesie wiele do pani poszukiwań. Co do magicznych sposobów lokalizacji przedmiotów to jak najbardziej istnieją takowe. Jednak większość polega na wyczuwaniu magi artefaktów, czy też czarnej magii. Ja podczas swoich poszukiwań, oprócz usług łamaczy klątw, raczej rzadko posługuje się magią by coś odnaleźć, raczej korzystam z posiadanej wiedzy.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]30.11.21 20:07
Wychowanie jej dzieci zależało w znacznym stopniu od tego, do jakiej rodziny przyjdzie jej trafić. Nie mogła prowadzić ich tak, jak prowadziło się młodych Parkinsonów, przekazując ich rodowe wartości. Od momentu małżeństwa będzie musiała działać w zgodzie z wartościami wpajanymi zupełnie innej rodzinie, dlatego zastanawiała się, czy w ogóle będzie miała możliwości aby wykazać się jako matka. Wśród rodziny Rowle dość typowym było zabieranie dzieci od matek, inne rodziny mogły skupiać się bardziej na badaniach, niej na przyjemnościach które płynęły ze sztuki. Odetta pamiętała lekcje od jej matki, która w skupieniu pilnowała, aby jej córka otrzymała wartości z gałęzi Rosierów, czy jednak mogła mówić o jakimkolwiek wpływie na następne pokolenia? To się miało dopiero okazać.
- Oczywiście zapraszamy cały rok, ale na wiosnę rodzą się młode i podejrzewam, że to właśnie źrebiętami będą najbardziej zafascynowani młodzi Burke. Miałam okazję gościć młodą Orianę niespełna miesiąc temu i muszę przyznać, że jest bardzo dobrze wychowaną młodą damę, nie wątpię więc, że zarówno Cornelius jak i Melody są równie eleganccy i uprzejmi. Czy dzieci przepadają za słodkim? W tym miesiącu trafiły do nas czekolada i kakao, miło by było, aby najmłodsi mogli się tym delektować.
Oczywiście sama najchętniej też by się napiła, ale widziała, że dzieciom najbardziej brakuje takich drobnych gestów, a i same też najchętniej sięgały po okazję ze słodkiego poczęstunku. Uśmiechała się lekko, pozwalając sobie na lepsze zachwyty gdy tylko w ich dłonie wpadały czekoladowe żaby, fasolki albo właśnie kakao.
Słuchała mężczyzny jednak uważnie, zwłaszcza kiedy rozwijał przed nią perspektywy historyczne i dodatkowe szanse. Oczywiście, nie interesowała się do tej pory lustrami poza tymi należącymi do jej rodziny (chociaż zależy, w jakim pojęciu miało być to zainteresowanie, bo oczywiście spoglądała w każde, które znajdowało się w okolicy, pozwalając sobie na poprawianie nieistniejących mankamentów albo dobieranie odpowiednich barw na dzisiejszy strój). Wykład więc był na tyle cenny, że pozwoliła sobie zrobić z niego notatki, wszystko zamierzając po tym przekazać osobie odpowiedzialnej za bibliotekę. Może z notatkami jej i informacjami od Xaviera, Odetta będzie w stanie pchnąć te poszukiwania dalej.
- Czy jest w sumie jakiś sposób aby wykrywać nie tylko magię, ale również to, jak bardzo jest silna? Czy może raczej to, kto rzuca zaklęcie, ma tu wpływ? Albo czy są przedmioty, które potrafią sprawdzić, jak dobra może być magia? Coś jak kompas, co pozwoliłoby stwierdzić, czy jest się w pobliżu. – Westchnęła, wiedząc, że pewnie byłoby to zbyt łatwym rozwiązaniem, ale mogła się łudzić, prawda?


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]05.12.21 14:35
Naturalnie jego dzieci otrzymały i nadal otrzymują wychowanie właściwe dla młodych lordów i lady Durham, jak każde dziecko. I choć jego małżonka pochodziła z rodu Nott, to Xavier nie koniecznie oponował jeśli Charlotta chciała przekazać im jakieś wartości ze swojej rodziny. Dla niego było najważniejsze by dzieci jednak w przeważającym stopniu były wychowane na modłę rodziny Burke. On przyjął takie wychowanie i nie żałował przez ani jedną chwilę swojego życia.
- Jestem przekonany, że dzieci będą zachwycone źrebiętami. - powiedział z uśmiechem lekko kiwając głową, na wspomnienie Oriany uśmiechnął się łagodnie – Oriana jest wyjątkową młodą damą. - odparł spokojnie jednocześnie chcąc nie chcąc przypominając sobie ich dwie ostatnie komitywy i jego przekupienie ośmiolatki czekoladową żabą.
Nie był to czym, z którego był dumny, ale jednak jakoś trzeba sobie radzić mimo wszystko. A skoro u bratanicy kartą przetargową była czekoladowa żaba, w której posiadaniu akurat był, no to cóż poradzić?
- Oczywiście, jak to dzieci. Przepadają za słodyczami, chociaż staramy się im je ograniczać mimo wszystko. - dodał po chwili kiwając głową, samemu w tym momencie sięgając po dyniowe ciasteczko.
Na dłuższą chwilę zamyślił się nad tym potokiem pytań ze strony lady Parkinson. Czy znał odpowiedzi na nie? Na pewno na jedno pytanie. Niestety nie używał wcześniej takich sposobów na odnalezienie interesujących go przedmiotów, więc nie wiedział dokładnie. Nie chciał też damy wprowadzić w żaden błąd. Aczkolwiek nie chciał się wypowiadać na tematy, o których nie wiedział.
- Znam jedynie dwa zaklęcia, które mogą zlokalizować przedmioty. Jedno to Specialis Revelio, dzięki któremu można odkryć tajemnice przedmiotów lub ich magiczne właściwości oraz Festivo, które służy do odnajdywania skupisk czarnej magii oraz powiązane z nią przedmioty z dokładnością ich położenia. - odparł kiwając głową – Niestety nic innego nie przychodzi mi do głowy. Z resztą nie może być za łatwo prawda? - uniósł brew ku górze uśmiechając się łagodnie do kobiety – Gdyby przedmioty chciały być tak łatwo znalezione nikt nie zaprzątałby sobie głowy by je dobrze ukryć. Jednak jestem przekonany, że zgłębienie historii i odgadnięcie gdzie mogą znajdować się lustra bardziej lady przybliży do ich odnalezienia aniżeli znajomość zaklęć nawigujących. Myślę, że skoro istnieją zaklęcia nawigujące, to tak samo istnieją zaklęcia, których zadaniem jest zmylenie tych pierwszych i wprowadzenie w błąd rzucającego. - powiedział zerkając mimowolnie na notatki, które lady Oddeta tak skrupulatnie robiła.
To dobrze o niej świadczyło. Skoro robiła notatki, to znaczy, że chciała się jak najwięcej dowiedzieć i zapamiętać.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Dom aukcyjny Bonhams [odnośnik]05.12.21 16:46
Kiedyś, w innej rzeczywistości, w tej, kiedy to Londyn i Ministerstwo nie pochłonęłyby płomienie, Odetta byłaby kimś, kto czekałby na swoje (najpewniej kolejne) dziecko, czy jednak miałaby możliwość równie swobodnych działań co teraz? Czy nosząc nazwisko Nott angażowałaby się bardziej w Sabat, czy może jednak zaczynałaby od innych rzeczy, dotąd jej nieznanych? Może zaś w ogóle nie miałaby nic do powiedzenia, siedząc w domu gdzie w końcu było miejsce kobiety? Pytania i odpowiedzi na nie wydawały się przepaść razem z Theseusem, ale wciąż wracały. Nie jednak w perspektywie Nottów, ale całej rodziny. Innych rodów. Gdzieś w końcu musiała trafić.
- Oriana również może przybyć, gdyby była zainteresowana jednorożcami, nie chcę jednak stawiać warunków ani wymogów, tak aby wszystkim było swobodnie. Jedynie prosiłabym wcześniej o informację, abyśmy nie przeszkadzali pracowniczkom w pracy. – Nie dało się ukryć, że większość obsługi w rezerwacie stanowiły jednak kobiety, bo przecież tylko niezamężne panny czystego serca i ciała zajmować się mogły jednorożcami. Mimo to, było paru mężczyzn, głównie przy stanowiskach administracyjnych albo zajmujących się rezerwatem jako miejscem, nie zwierzętami.
- W takim razie będę pamiętała o tym, aby pozostawić kakao i czekoladę specjalnie dla nich. – Może zrobią kiedyś torcik czekoladowy? Edward miał również urodziny w tym miesiącu, ale nie spodziewała się, aby chciał je spędzić razem z nią, bo przecież był w kwiecie wieku. Miał wiele możliwości, a siostrę miał na co dzień, więc chociaż miała przygotowany już dla niego prezent, postanowiła przygotować coś dla niego dopiero kiedy wróci do domu albo na następny dzień. Może jego ulubione ciasteczka? To wszystko było do przemyślenia.
Oczywiście, robiła wszystkie notatki, nie zamierzając ograniczyć się w poświęcaniu czasu na poszukiwania. Robiła w końcu wszystko co mogła aby rodzina jest z niej zadowolona, więc gdyby odnalazła zaginione przed pokoleniami artefakty…powinni być szczęśliwi.
- Dziękuję, lordzie Burke. Wszystkie te informacje były niezwykle cenne. Mam nadzieję, że poszukiwania jednak coś dadzą. Bardzo chętnie poinformuję lorda, jak wyszło. I mam nadzieję, że nasze następne spotkanie będzie równie miłe. – Uśmiechnęła się, podnosząc się ze swojego miejsca i zabierając notatki, wyciągając jeszcze dłoń na pożegnanie, zanim nie rozeszli się każdy w swoją stronę.
ztx2


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Dom aukcyjny Bonhams
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach