Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

  Trujące świece Tallowa i Hempa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Trujące świece Tallowa i Hempa   26.03.15 20:17

Trujące świece Tallowa i Hempa

Na Nokturnie znajduje się również mały, niepozorny sklepik o wystawie zastawionej licznymi świecami różnych kształtów i kolorów. Dopiero po doczytaniu wytartych liter szyldu można zrozumieć, jaka drzemie w nich siła. Niektóre ze świec niepokoją już samym wyglądem, czarne i powyginane, z wyżłobionymi runami, inne zaś - pękate, barwne, o zapachu kwiatów - nie wyróżniają się spośród grona tych zwykłych, całkowicie niegroźnych, tym samym nie wzbudzając podejrzeń potencjalnej ofiary. Wszystkie wyroby Tallowa i Hempa łączy jedno - trujące opary, które roznoszą się w trakcie spalania świecy. Idealny prezent dla znienawidzonej narzeczonej lub niezbyt lubianego kolegi z pracy.


Powrót do góry Go down
Darcy Cressida Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t593-darcy-rosier http://morsmordre.forumpolish.com/t615-artemis http://morsmordre.forumpolish.com/t611-darcy http://morsmordre.forumpolish.com/f116-rosier-park-dover-kent http://morsmordre.forumpolish.com/t969-darcy-rosier
Zawód : astronom & bywalczyni salonów & wierna narzeczona
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
past and present now embrace,
worlds collide in inner space
unstoppable, the song we play
OPCM : 8
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
nulla rosa sine spina

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   20.09.15 19:59

| po grze w antykwariacie

Znalezienie odpowiedniego prezentu dla dziadka sprawiło jej więcej trudności, niż początkowo podejrzewała, a termin przyjęcia zbliżał się nieubłaganie, musiała więc sięgnąć po nadzwyczajne środki. Decyzja o wyprawie na Nokturn dojrzewała w niej od kilku dni, ale dopiero w momencie, gdy Anthony ubiegł ją w poszukiwaniach, Darcy zrozumiała jak bardzo jest zdesperowana. Wszakże senior rodu nie zadowoli się kolejnym zegarem lub paczką drogich cygar, tego wszystkiego miał w bród i na wyciągnięcie ręki. Ukochana wnuczka chciała sprawić mu coś wyjątkowego, a gdzie indziej mogłaby tę wyjątkowość odnaleźć?
Chciała się tam wybrać także dla siebie, wypróbować własne możliwości, przesunąć kolejną granicę. Samotna wyprawa na Nokturn była pewnego rodzaju wyzwaniem, zwłaszcza dla grzecznej panienki, za jaką uchodziła, ale przecież do odważnych świat należy!
Podjęła więc decyzję, wybrała szatę o odpowiednim odcieniu czerni, a później oznajmiła rodzicom powód, dla którego udawała się na zakupy. Przemilczała wybraną lokalizację i gdy tylko postawiła stopę poza posiadłością, poczuła się z tego powodu nagle dziwnie zadowolona. Niczym młódka, trzymana wcześniej pod kloszem, która po raz pierwszy miała zasmakować nocnego życia. A przecież Rosier bywała już na osławionej ulicy. Nie sama, racja, ale teraz planowała tylko niewinny spacerek i odwiedzenie kilku sklepów. To nie mogło okazać się niebezpieczne.
Lwią część popołudnia spędziła na szukaniu prezentu idealnego, penetrując wszystkie wystawy, zaglądając nawet na zaplecza, wdając się w pogawędki ze sklepikarzami, usiłując wyciągnąć od nich informacje na temat każdego artefaktu, który ją zainteresował. Widziała, jak na nią patrzyli i wiedziała, że od razu ją oceniają. Nie pasowała do tego miejsca, to prawda, ale przecież dziś tak się starała. Tak bardzo, że zasiedziała się w sklepie z trującymi świecami (nie, wyjątkowo nie poszukiwała tu upominku dla dziadka, ale gdy tylko zobaczyła szyld, natychmiast pomyślała o ślubie Diany) i nawet nie zorientowała się, że na zewnątrz zaczął powoli zapadać zmierzch.
To był dobry moment na wycofanie się, choć wychodziłoby na to, że do domu wróciłaby z pustymi rękoma. Nic to, jutro powtórzy swoje małe polowanie, odwiedzi te miejsca, które zainteresowały ją najbardziej i może coś wreszcie z tego wyjdzie. Pożegnała się więc ze sprzedawcą, wyszła przed sklep i rozejrzała uważnie, niepewna tego, w którą stronę powinna teraz podążać. Rzecz jasna nie zauważyła drogowskazu, jednak jej uwagę przykuła dwójka mężczyzn, na pierwszy rzut oka nie wyglądających na porządnych czarodziejów. Nawet z tej odległości Darcy mogła stwierdzić, że ich szaty były brudne, a wyrazy twarzy niezbyt rozgarnięte. Czyżby zażyli jakiejś niedozwolonej substancji przed wieczornym spacerem?
Starając się nie skupiać na ich obecności, przełknęła ślinę i zdecydowała się ruszyć w tę stronę, z której wydawało jej się, że przyszła. Jak to możliwe, że nie pamiętała drogi powrotnej? I czy to urojenia, czy oni naprawdę zaczęli za nią iść? Przyspieszyła kroku, a jej szata załopotała złowieszczo, być może zwiastując to, z czym wkrótce przyjdzie jej się zmierzyć. Czarne myśli powoli przenikały do jej umysłu, podsuwając najstraszniejsze wersje wydarzeń i obrazy, których wolałaby nie oglądać. Gdyby tylko była w towarzystwie, może nie stchórzyłaby tak jawnie, jednak w okolicy nie było znajomej twarzy, panna Rosier musiała więc liczyć tylko na siebie, a jedynym, co jej pozostało, było sięgnięcie do kieszeni i zaciśnięcie dłoni na różdżce. A później trafiła w ślepy zaułek i tylko przejechała wzrokiem po cegłach, za bardzo przestraszona, by odwrócić się twarzą do śledzących ją typów.




Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 32
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 41
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   20.09.15 22:38

| zapewne po wszystkim

Benjamin nie mógł poznać uroków posiadania rodzeństwa: szalona, wydziedziczona mamcia i mugolowaty tatuś zakończyli radość reprodukcji na jednym dziecku, z czego właściwie Wright naprawdę się cieszył. Pomimo kłopotów finansowych zawsze mógł liczyć na swój pokój, swoje ubrania i swoje zabawki, co z pewnością wpłynęło na kształtowanie się charakteru dość egoistycznego. Dbał głównie o swoje potrzeby, pozostając jednak przy tym chłopcem wdzięcznym, uczynnym i dalekim od rozpieszczenia, typowego dla jedynaków. Może kiedyś i łudził się, że posiadanie rodzeństwa pomogłoby mu w zdrowszym podejściu do utrzymywania stabilnych relacji międzyludzkich, ale na szczęście takie filozoficzne dyrdymały dopadały go tylko po alkoholu.
Którego, wyjątkowo, tego wieczoru nie spożywał, pozostając czystym przedstawicielem nokturnowego półświatka. Od dwóch dni omijał z daleka wszelkie knajpy czy inne podejrzanie moralnie przybytki, zakopując się w swojej kawalerskiej norze. Najpierw odsypiał ciężkie doświadczenia przeróżnych barów, potem, kiedy już zmył z siebie lepkość przeszłości, postanowił diametralnie zmienić swoje życie. Pierwszy raz tego lata otworzył mikroskopijne okienko, wietrząc salon, następnie wyniósł na śmietnik stertę starych gazet, eksmitując także butelki, zeschnięty chleb oraz spleśniałe przysmaki, zalegające gdzieś w zepsutej lodówce. Przez chwilę planował także krótką rundkę chłoczyszczenia , jednak tykający głośno zegar przypomniał mu o obowiązku wzmocnienia pokaźnego ciała. Mając do wyboru wgryzienie się w odpadającą ze ścian tapetę lub wciągnięcie grubej kreski kurzu, wybrał opcję trzecią, co prawda zmuszającą go do opuszczenia mieszkania, ale przynajmniej gwarantującą odpowiednią ilość kalorii.
Narzucił na ramiona skórzaną kurtkę, po czym wyszedł na ulicę, wdychając głęboko suche, letnie powietrze. Nie drażniło jego dróg oddechowych, właściwie nawet koiło nadwyrężony organizm - postanowił zrobić sobie dłuższy spacer, kończący się jednak tuż za rogiem. Na trzeźwo przyglądanie się twarzom ludzi było rzeczą szalenie prostą: praktycznie w każdym, nawet zakapturzonym przechodniu rozpoznawał kogoś znajomego, kogoś, z kim pił w Wywernie, od kogo dostał po pysku, kto sprzedał mu doskonałe Widły, kogo poszukiwała Wiedźmia Straż...i kogoś, kto zdecydowanie nie powinien poruszać się po Nokturnie po zmroku.
Rozpoznał Darcy w pierwszej chwili - tak ślicznie buzie rysowały mu się ostrymi drzeworytami w nadwyrężonej korze mózgowej bardzo trwale - chociaż postanowił się upewnić. Ruszył więc za nią od razu, zachowując zdrowy dystans, przynajmniej do momentu, w którym zauważył, że nie tylko jego uwagę przykuła smukła kobieta w czarnej, drogiej szacie. Nokturnowe męty wywęszyły łatwą okazję do kulturalnej rozmowy, połączonej z podziałem dóbr wszelakich, i chociaż Benjamin wiedział, że rozprawienie się z brudasami tego typu jest kwestią sekund, to słusznie podejrzewał, że dla panienki z dobrego domu może stanowić to wstęp do koszmaru. Zwłaszcza, kiedy skręciła w złą uliczkę, kończącą się wysokim murem podejrzanej piekarni. Nie zamierzał dodawać niemiłej przygodzie dramatyzmu i wyjątkowo powstrzymał się od rozpoczęcia bezsensownej bijatyki na oczach - jakby nie było - wrażliwej szlachcianki, dlatego po prostu wyminął mężczyzn, zbliżających się do rogu ulicy, wchodząc w zaułek jako pierwszy. Znaczenie terenu, znaczenie zdobyczy, obrona młodszej siostry: bo przecież tak traktował pannę Rosier, będąc odpowiedzialny za nią podwójnie. Za siebie i za Tristana, który pewnie wyzwałby teraz obdartusów na honorowy pojedynek za samo krzywe spojrzenie na Darcy. Ben postępował jednak mniej bohatersko, po prostu łapiąc dziewczynę dość władczo za ramię i ponad jej głową obrzucając nieznajomych ostrym wzrokiem. Wystarczyło; znów zniknęli za wysokimi murami nokturnowych kamienic, pozostawiając ich samotnie w coraz ciemniejszym zaułku.
- To nie było rozsądne, panno Rosier - powiedział dość krytycznie, teatralnym tonem zafrasowanego opiekuna. Nieco złagodził uścisk dłoni na jej ramieniu, chociaż ciągle trzymał ją przy sobie, przyglądając się jej ze swojej prawie dwumetrowej perspektywy. - Rozumiem, przechodzisz nastoletni etap buntu i chcesz poszukać przygód, ale możesz to zrobić w moim towarzystwie, żeby uniknąć niebezpiecznych sytuacji, zagrażających... - kontynuował nadętą przemowę, którą jednak urwał po chwili, uśmiechając się do niej bardzo...trzeźwo. Trzeźwo i ciepło. - Blablabla. Nieważne. Po prostu napisz do mnie, jeśli się tutaj wybierasz, w porządku? - spytał, przesuwając dłoń pod jej brodę, tak, by spojrzała na niego, do góry, tymi swoimi ślicznymi oczętami. Uśmiechnął się szerzej, była taka ładna, taka młoda, idealna żona, narzeczo...Narzeczona. O c h. Kąciki ust zadrżały mu śmiesznie i odchrząknął, puszczając ją zupełnie. - Dalej chcesz zwiedzać Nokturn? - spytał, zastanawiając się gorączkowo nad tym, czy zdusić narastające wątpliwości w zarodku czy też pozwolić sobie na kolejny etap chaosu moralnego.




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Darcy Cressida Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t593-darcy-rosier http://morsmordre.forumpolish.com/t615-artemis http://morsmordre.forumpolish.com/t611-darcy http://morsmordre.forumpolish.com/f116-rosier-park-dover-kent http://morsmordre.forumpolish.com/t969-darcy-rosier
Zawód : astronom & bywalczyni salonów & wierna narzeczona
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
past and present now embrace,
worlds collide in inner space
unstoppable, the song we play
OPCM : 8
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
nulla rosa sine spina

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   21.09.15 20:09

W wyobrażeniach to wszystko było takie proste, zarówno samo poruszanie się po Nokturnie, jak i poradzenie sobie z typkami spod ciemnej gwiazdy, wystarczyło tylko nie wypaść z roli i sprawiać wrażenie twardej, nieustępliwej czarownicy. Rosier myślała, że zdolności aktorskie wystarczą i może rzeczywiście by tak było, gdyby stres nie sprawił, że cały misterny plan posypał się jak domek z kart. Druella na pewno by sobie poradziła, pomyślała jeszcze nasza heroina, zanim do głosu nie doszły najczarniejsze myśli, w tym również takie, które zapewniały ją, że siostry już nigdy więcej nie zobaczy.
I po co jej to było? Dla uznania dziadka, który i tak dostałby tak wiele wyjątkowych prezentów, że nie zapamiętałby nawet, który dokładnie podarowała mu jedna z wnuczek? Głupia, głupia Darcy, źle wymierzyła siły na zamiary i już niebawem miała zapłacić za to najwyższą cenę.
A przynajmniej tak jej się wydawało i to zdradzało jej ciało, drżąc lekko. Nogi wrosły jej w ziemię i była niemalże w stu procentach pewna, że z tego wszystkiego wypuściła z różdżki kilka iskier, być może nawet dziurawiąc kieszeń szaty.
Och, proszę, jeśli uda mi się z tego wyjść cało, już nigdy nie przyjdę tu sama!
Właśnie takie rzeczy obiecywała sobie w myślach, przymykając oczy, aż nagle poczuła jak spora, bez wątpienia męska dłoń, zaciska się na jej ramieniu. Wzdrygnęła się, w pierwszym odruchu pragnąc odwrócić się i wbić różdżkę w oko napastnika, zapominając całkowicie o tym, by bronić się zaklęciem. A później usłyszała niski głos, który doskonale rozpoznała, przebijając tym samym balonik nerwów i stresu, jakim jeszcze przed momentem była. Odwróciła się natychmiast, zdziwione spojrzenie wbijając w Benjamina, jeszcze zanim zdążyła się zorientować, że w zaułku nie było śladu po opryszkach.
Mężczyzna mógł obserwować jak na jej twarz wstępuje wyraz ulgi, Darcy odetchnęła i nie była już tak spięta, jak jeszcze chwilę temu. Nerwy wciąż jednak w niej buzowały, dlatego cieszyła się, że Wright trzyma ją za ramię, inaczej mogłaby teatralnie osunąć się na bruk.
- Och, dzięki Morganie – oparła czoło o jego klatkę piersiową, przymykając oczy i poświęcając trochę czasu na uregulowanie oddechu. Znajomy zapach zdawał się ją uspakajać, a niewątpliwym plusem postury Ben było to, że Darcy mogła dosłownie schować się na chwilę w jego ramionach, co też chętnie uczyniła, odcinając się od nokturnowej rzeczywistości.
W tym momencie nie zastanawiała się nawet, co też mężczyzna mógłby tu robić, wystarczył jej fakt, że pojawił się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze, szturmem przejmując rolę księcia na białym koniu. No dobra, może jednak na smoku.
Wiedziała, że jego kazanie podszyte jest sporą nutką rozbawienia, dlatego sama też uśmiechnęła się pod nosem, a gdy wreszcie zdecydowała się ponownie spojrzeć w intensywnie czekoladowe oczy, nie wyglądała już na tak przerażoną, jak przed momentem.
- Proszę, nie mów mojej mamie – podjęła jego teatralny ton, a sarnie oczy aż się zaszkliły w próbie odegrania czegoś, co tak naprawdę wyglądało i brzmiało jak typowe kazanie po zbyt późnym powrocie do domu lub wplątaniu się w tarapaty.
Jednak uwadze panny Rosier nie uszła oferta Benjamina, bo tak właśnie potraktowała ona jego słowa o towarzystwie. Ten znajomy uśmiech koił jej nerwy, z każdą chwilą coraz bardziej, dlatego mogła sobie pozwolić na nieco śmielsze odzywki.
- Wykorzystam to przeciwko tobie i góra naszych wspólnych sekretów urośnie jeszcze bardziej – szelmowski uśmieszek starannie maskował resztki wstydu, które jeszcze z niej nie spłynęły – Prowadź, wciąż nie mam dosyć. Pokaż mi takie miejsce, po którym nie będę tu chciała wracać przez następnych kilka tygodni – poprosiła przymilnie, wsuwając swoją drobną dłoń w jego.
Nie widziała w tym geście niczego niewłaściwego, wszakże to siostrzane przywiązanie pozwalało jej czuć się tak swobodnie u jego boku.

| zmieniamy lokację?







Powrót do góry Go down
Felix Tremaine
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine https://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 https://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 https://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze https://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
Zawód : goni mnie przeszłość
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
OPCM : 12
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
maybe I deserve all of this.

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   06.01.16 14:39

Odzyskanie zaufania Mulcibera nie należało do najłatwiejszych zadań. Szczególnie, że wszystkie próby rozpoczęcia rozmowy na ten temat kończyły się półsłówkami (z jego strony). Jak miał przekonać przyjaciela, iż wcale go nie zdradził, skoro nie mógł z nim nawet porozmawiać o tym, co miało miejsce dwa lata temu?
Vasilly był uważnym obserwatorem - przyglądał się zachowaniu Felixa, poddając go różnego rodzaju próbom, by wyczuć, czy któreś ze słów wypowiedzianych przez Tremaine’a nie zostało nasączone fałszem. Ale nigdy nie dopuszczał do wyjaśnień odnoszących się do tamtej nocy. Tak jakby bał się, że podczas konwersacji cyrkowiec może mu zamydlić oczy.
I choć teoretycznie wszystko było między nimi jak dawniej, to przecież oboje doskonale zdawali sobie sprawę, że to tylko krótkotrwała ułuda, bowiem atmosfera towarzysząca im spotkaniom zawsze zagęszczała się szybko, gdy tylko Felix mniej lub bardziej subtelnie chciał po raz setny spróbować wyjaśnić, kto był odpowiedzialny za niepowodzenie ich wspólnego przemytu.
Nie zamierzał zaprzestawać. Umówił się z Mulciberem na piwo do Mantykory - ot, tak po prostu. Jak za starych, dobrych czasów.
Oparł się o frontową ścianę Trujących świec Tallowa i Hempa i tkwił tam już dobre kilka minut czekając na lekkoducha, który czasu nie liczył. Zresztą Felix też przyszedł spóźniony, bo i on nie potrafił zaprzyjaźnić się z zegarkiem. Nieopodal jakiś świstek papieru przemieszczał się, smagany podmuchami wiatru, i ostatecznie wylądował obok Tremaine’a, który jedynie zerknął na wydrukowany tłustym drukiem nagłówek. Nie czytał tego szmatławca. Szkoda mu było pieniędzy na Proroka Codziennego, będącego jedynie pismakiem na usługach Ministerstwa. Wygląda na to, że komuś na Nokturnie wybitnie nie spodobała się treść tego wydania, bowiem kartka była mocno wymięta - jakby jakiś czarodziej porządnie się na niej wyżył, zanim wyrzucił ją na bruk.
Ostatecznie ciekawość jednak zwyciężyła i Felix podniósł stronę tytułową, z rozbawieniem czytając ostrzeżenie o wzmożonej aktywności duchów - tak jakby zmarli planowali inwazję na świat żywych. Aczkolwiek uśmiech zniknął z jego twarzy, gdy tylko zauważył coś, co najprawdopodobniej rozwścieczyło właściciela tego egzemplarza gazety - wydany dzisiaj dekret niemiłościwie nam panującej Tuft, która chyba do reszty zwariowała.
Zakaz używania czarów? Stan zagrożenia? Jakiego, kurwa, zagrożenia? Co ta stara brukiew wyrabia? I jeszcze… osadzenie w Tower? Poważnie? Czemu od razu nie każe oddać różdżek wszystkim czarodziejom? Po co ograniczać się jedynie do czarujących na Pokątnej i w Hogsmeade?
Przygryzł wargę, nawet nie kryjąc wzburzenia. Przecież to jakiś zupełny absurd.




what matters most is how well you walk through the f i r e.
Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   03.07.16 13:36

Ostatnio Charlie coraz mocniej ciągnęło do trucizn. Nie miała duszy mordercy, co to to nie, ale trucizny nie tylko zabijają. Niektóre mogą na przykład zadać ból, lub w inny sposób bardzo uprzykrzyć życie. Na stałe, lub czasowo. Kto co chce. W młodej dziewczynie coraz mocniej kiełkowała mściwość, której brak do tej pory w jakiś sposób chyba wyróżniał ją wśród Nokturnowych tłumów. Coraz częściej jej myśli w wolnych chwilach schodziły na tory odegrania się, dania nauczki, czy przede wszystkim udowodnienia, że nie jest tylko słabą dziewczyneczką.
Wracała z pracy, kiedy widok z witryn zachęcił ją, by wejść do środka. Nie miała pojęcia, co do czego może służyć, a nie wszystkie opisy były dla niej jasne - wiele z nich zapewne było oczywiste dla osoby, która w Hogwarcie miała eliksiry, czy zaznajamiała się ze wszystkimi magicznymi substancjami. Niektóre jednak była w stanie zrozumieć. Korzystając z faktu, że w środku było kilka osób i obsługa sklepu się nią nie zainteresowała (raczej nie wyglądała na kogoś, kto poważnie chce tu zostawić pieniądze), stanęła po wewnętrznej stronie witryny, biorąc do ręki jeden z tutejszych wyrobów - ciemno fioletową, całkiem ładną świeczkę z wyrytymi napisami. Obrazek przytwierdzony do opisu sugerował, że jej płomień jest zielony. Miała wywoływać długotrwałe, potężne bóle głowy.
Nie. Odłożyła - trochę żałując, że coś tak ładnego zwyczajnie jej nie odpowiada.
Nie była z resztą przekonana, że coś kupi. To były tylko myśli od czasu do czasu. Na nerwową chwilę? Była zirytowana rankiem i zmęczona dniem pracy - w dużej mierze sprzątaniem i pilnowaniem zwierzaków łaknących wolności. Pewnie to to.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t3342-skrytka-bankowa-nr-330#56362 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
Zawód : sprzedawca u Ollivandera
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
OPCM : 6
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   03.07.16 13:53

| 15 grudnia, pasuje?

Z dnia na dzień robiło się coraz chłodniej, święta coraz bliżej się zbliżają, jak i ślub własnej siostry. Czemu po prostu nie może udać, że zaspał i nie iść na ślub, na którym by musiał udawać, że wszystko gra, że cała ta sytuacja jemu odpowiada, że cieszy się z powodu całego ślubu i szczęścia siostry oraz tego, jakiego wyboru dokonała.
On miał ochotę zrobić tam jakieś głupstwo, po którym by mógł spokojnie wyjść i nie wracać. Może nie odezwie się wtedy głód narkotyczny, to wtedy będzie nieco łatwiej kontrolować pewne promyki emocji, które nie powinny wyjść na światło dzienne.
Lecz zanim nastanie ten dzień, należało coś kupić siostrze z okazji ślubu. Żeby udawać, żeby kontynuować trwające przedstawienie. Miał się udać do tutejszego jubilera, by spytać się o radę, choć wiedział, że i tak nic nie kupi, bo wszystko będzie za drogie dla niego. Lecz może dostałby jakiś rabat? Liczył na niego. Po drodze jednak stanął przy sklepie Tallowa i Hempa, gdyż zauważył wchodzącą do środka młodą Moore. A co ona tutaj szuka, w tym sklepie? Rudzielec obawiał się, że rudowłosa zechce popełnić jakąś gafę, ze postanowi coś stąd kupić, więc wszedł do środka ze starannie nałożonym kapturem na włosy. Przejrzał wzrokiem ofertę świec, które był wystawione na sprzedaż i aż nieco skrzywił się nieznacznie. Te świecie nie wyglądają przychylnie, o nie.
- Lotte, szukasz jakiejś świecy na prezent?- zapytał się nader spokojnie podchodząc do dziewczyny z pogodną miną, która zastąpiła jego wcześniejszy grymas.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   03.07.16 14:13

| yup

Moore przez chwilę wyglądała, jak dziecko przyłapane dokładnie w chwili, kiedy chciało stłuc ulubiony kufel rodzica. Wazon, ramkę, cokolwiek. W chwilę jakby bardziej pobladła (to możliwe?), a jej policzki lekko się zaczerwieniły. Poczuła się głupio. Nienawidziła poczucia nieporadności. Głupie świeczki, głupie trucizny, sposób dla tchórzy. W dodatku nawet większości tutejszych bzdur nie rozumie. Wzruszyła lekko ramionami, co mogło być nie do końca zauważalne przez przyduży płaszcz.
- A mają tu świeczkę wywołującą impotencję? To by było dobre. - uśmiechnęła się lekko. Na taką świeczkę odłożyłaby każdy pieniądz, jaki byłaby w stanie zarobić, absolutnie każdy, bo wiedziała, że nie ma lepszego sposobu na uderzenie w ego faceta. I to by ją idealnie bawiło. Nie potrzebowałaby chyba nawet pretekstu, żeby zapalić taką świeczkę w mieszkaniu brata, oj nie. O ile, żeby zadać ból musiałaby zostać silnie sprowokowana, tego typu rzecz zrobiłaby bez zmrużenia oka. Mimo, że sam zainteresowany na milion procent wybrałby ból.
Tak, czy inaczej nie sądziła, by coś takiego istniało w tym sklepie. Chciała raczej wybrnąć z sytuacji, nie musząc tłumaczyć, co skłoniło ją do wejścia tutaj.
- A ty? Wiesz, święta się zbliżają, Mikołaj nie dotrze do każdego. Chcesz go wspomóc?




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t3342-skrytka-bankowa-nr-330#56362 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
Zawód : sprzedawca u Ollivandera
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
OPCM : 6
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   03.07.16 15:08

Spostrzegł jej zaskoczenie na twarzy. Te rumieńce do bólu przypominały rumieńce siostry, kiedy to nagle się czegoś wstydziła. Ale nie, zaraz pozbył się tego podobnego wrażenia i z zaciekawieniem spojrzał na świeczkę, którą oglądała.
- Wątpię.- odpowiedział, chociaż wolałby, aby tak naprawdę było. Wolałby nie wdychać jakiś zapachów, po których nie mógłby spłodzić dzieci, bo inaczej co mu pozostanie, rezydentura na Nokturnie? A to nie było zbyt przyjemne, bo wtedy straciłby tytuł, rodzinę, szacunek. i pracowałby znów w sklepie u Burke'a, a tam stanowczo nie chciał wracać. Nie po to tyle się namęczył, by przez jakąś głupią świeczkę miałby wszystko zaprzepaścić.
- Wspomóc? Czym biedny Weasley ma wspomóc Mikołaja? Wspomnieniami?- nieco zaśmiał się, lecz tak naprawdę nie wiedział, w jaki sposób on, Weasley, mający zbyt wiele spraw na głowie, mógłby pomóc wyobrażonemu Mikołajowi w roznoszeniu prezentów. Z resztą od dawna nie wierzy w mikołaja, to dlaczego teraz miałby jemu pomagać w czymkolwiek? Może Lotte będzie znała odpowiedź na te pytanie, skoro sama to zaproponowała rudzielcowi?





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   03.07.16 15:35

Uśmiechnęła się lekko. Wesley poprawiał jej humor.
- Może wspomnieniami. Może czymś, co ktoś nie koniecznie chciałby dostać. W końcu też tu wszedłeś. - stwierdziła, przyglądając się półkom. Niektóre ze świeczek były całkiem ładne. Mogły na prawdę udawać miły prezent. Takie... niepozorne. Aż przerażające. Niektóre z nich wyglądały jak te zwykłe, najtańsze, których czasem używano w jej domu. Nie wątpiła jednak, że nie chciałaby pomylić tych pochodzących od Tallowa i tych kupionych w "normalnym" miejscu.
- Chyba, że to w pogoni za mną? - spojrzała na swoje dłonie. Przez chwilę naszła ją myśl - ciekawe, jak pachnie taka świeczka. Nie miała ona jednak w sobie żadnych masochistycznych pobudek, na wszelki wypadek Moore zakodowała sobie w myślach, żeby umyć ręce przy pierwszej okazji.
Ktoś wyszedł ze sklepu z zapakowanym zakupem. Ruch w tym miejscu wydawał jej się makabryczny. Nie był może szczególnie wielki, ale był. Teraz przy ladzie stały dwie inne osoby żywo dyskutując przy swoim wyborze.
- Był u mnie dzisiaj facet, chce kupić bratu wozaka na święta. Trzeba było złożyć zamówienie. Już widzę panią Peackle, kiedy zwierzak dotrze. - stwierdziła jakby lekko rozbawiona, przypominając sobie niskiego człowieka. Była ciekawa, jak to wygląda. Wiedziała tyle, że zwierzę potrafi przeklinać i czasem ktoś o nie pytał, ale raczej dla żartu. Charlie coś czuła, że kiedy zwierzę przyjedzie, dostanie samotny dyżur w sklepie. Bardziej, niż pewna, choć wcale jej to nie przeszkadzało. Musi tylko poczytać, jak się tym zajmować.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t3342-skrytka-bankowa-nr-330#56362 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
Zawód : sprzedawca u Ollivandera
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
OPCM : 6
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   03.07.16 16:21

- To że wszedłem, nie znaczy, że coś stad kupię.- dodał wesoło. Co do pewnej rzeczy był pewny - nic tutaj nie kupi. Znał reputację tego sklepu i nawet dla wrogów nie kupiłby tych świec. Przecież są inne rozwiązania dla oszustów. Dyskretniejsze, bo wystarczy, jak ktoś skojarzy świecę z tym sklepem, to zaraz chmara aurorów by tu przyszła i zaczęła węszyć. Szybciej zostałby złapany, niżeli zdążyłby uciec daleko poza kraj, może nawet poza kontynent, bo kto wie, czy zazna spokoju w Europie, która niszczeje przez mugolską wojnę.
- To ty nie pamiętasz, ze rudy do rudego ciągnie?- nieco zażartował z ich kolorów włosów, lecz zaraz skierował swój wzrok na klienta, który przyniósł jakiś pakunek. Barry wolał nie myśleć, co tam może być w środku. Z pewnością coś, co liznęło czarną magię, lecz na tym jego wiedza się kończy.
- Aż tak się nienawidzą, że kupuje tego wozaka? W ogóle wiesz, jak się nim nawet zająć?- rzucił. Barry szybciej by kupił wozaka teściowej lub teściowi, niż Garrettowi. Choć może przez sekundę wyglądać zabawnie, to jednak wolałby nie wysyłać takiego zwierzaka bratu, bo ten mógłby w dosyć niemiły sposób się odwdzięczyć. Sam wozak potrafi być wredny, można jej tylko współczuć. Bo pewnie z kilka nocy spędzi z tym zwierzakiem, zanim przyjdzie facet po odbiór zwierzaka.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   03.07.16 16:31

- Oj wiem. Nie rozumiem, czemu jeszcze nie zaprosiłeś mnie na randkę. - puściła mu oczko. Nie spieszyła się do wyjścia na zimowy mróz, zamiast tego uśmiechnęła się wesoło, biorąc do ręki kolejną, zapewne cholernie niebezpieczną świeczkę i oglądając ją. Była dość dziwnie powyginana, a koniec układał się w głowę węża.
- Uważa, że to świetny żart. Uprzedzałam go, że zwierzę nie "działa" godzinę, tylko będzie mu wywrzaskiwał przekleństwa nad głową kilka lat. Ale może im to odpowiada? Ludzie są różni. Zwłaszcza czarodzieje. - stwierdziła. Już dawno zauważyła, że wśród magicznych jest o wiele więcej ekscentryków, niż wśród mugoli. Nie trudno trafić wśród czarodziejów na wszelkiego rodzaju dziwadła. - Mniej więcej wiem, ale muszę poczytać więcej. Pewnie zostanę z nim sama. Zobaczysz, jeszcze się z nim zakumpluję. - dodała wesoło. Miała rękę do zwierząt i pod tym względem była bardzo pewna siebie. One jej ufały i w jakiś sposób po prostu do niej lgnęły nawet, jeśli z początku wydawały się niechętne do jakiegokolwiek kontaktu. - Możesz wpaść i go poznać. Ma przyjechać w środę. Klient pewnie wpadnie w sobotę, choć nie zdziwię się, jeśli później, żeby nie trzymać zwierzaka za długo u siebie.
Odłożyła świeczkę na ręce, nie chcąc wyglądać jak potencjalna złodziejka. Nie wątpiła, że prędzej wywoła takie skojarzenie, niż z kimś, kogo może być stać na zakupy tutaj.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t3342-skrytka-bankowa-nr-330#56362 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
Zawód : sprzedawca u Ollivandera
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
OPCM : 6
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   03.07.16 17:18

Aż zaśmiał się krótko słysząc słowo klucz - randkę. Nienienie, za dużo miał kobiet na głowie. Zarówno swoją narzeczoną, jak i Polkę, lecz one przynajmniej są dorosłe. A Lotte? Czy byłby w stanie umówić się na randkę z tak młodą dziewczyną? Nie no, może za dwa lata, jak podrośnie. Chociaż to może być wątpliwe, bo przecież ma już narzeczoną, powinien o niej myśleć, a nie o Polce, która czasem wchodzi jemu do głowy. I co, jeszcze jedna miałaby jemu wejść w brudne życie? Jedna od używek, druga od leczenia, a trzecia od Kuguchara. Nie brzmi to jak przepis na życie, tylko plan biznesowy, jak nie zostać bankrutem.
- Już nawet ja nie dałbym wozaka bratu. Szybciej teściowej, jeśli miałaby najęty język.- zopiniował jako komentarz do jej wypowiedzi. Ale musiał się z nią zgodzić, czarodzieje robią się coraz dziwniejsi. Kto wie, czy świat wkrótce nie oszaleje. Oby nie.
- Jak znajdę chwilę wolną, to czemu nie. Ostatnio mam wolne wieczory, na co się nie skarżę, lecz nie mam co robić.- nieco pomarudził, lecz ostatecznie pewnie przyjdzie do niej, by zobaczyć wozaka. W końcu mógł się spotykać ze znajomymi, prawda? - Tylko nie zdziw się, jak przyjdę sam. Cezara musiałem oddać w inne ręce, bo choruje.- dopowiedział zaraz nieco smutny. Jego kochany kuguchar... chory. Oby rodzina Skamanderów odnalazła problem tkwiący w zwierzęciu i pomogła, bo nawet i on nie mógł pomóc, a umie rozmawiać z kotami. Lecz co to daje, skoro nie zna się na ich leczeniu.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   03.07.16 17:40

Charlie tylko uśmiechnęła się wesoło. Oj, jej wymarzony partner to ktoś, kogo na Nokturnie nie spotka. Celowała wysoko, zdecydowanie zbyt wysoko, niż powinna. Jedni stwierdziliby, że dobrze, że się ceni, ci bardziej przyziemni - że zostanie starą panną. Pociąg do alkoholu, czy mocniejszych używek to jej pierwsze z wielu NIE. Cóż, stare panny też są potrzebne!
No i... no, nawet ona sama by przyznała, że z ponad dwudziestolatkiem chcącym umawiać się z piętnastolatką MUSI być coś nie tak. Tym bardziej się cieszyła, że jej znajomy choć pod tym względem trzyma się zdrowej "normy".
- Ja bym nie dała, bo pewnie biedny wozak szybko źle by skończył. Ale jak będę się wyprowadzać, może zostawię jednego w domu. - stwierdziła. No, nigdy by tego nie zrobiła, bo rodzice pewnie zwierzęcia by nie karmili - zwierzę to nie przedmiot zemsty. A jednak wizualizowanie jest miłe. Tak, po prostu. Przyjemne. Cóż prócz tego jej pozostaje?
Informacja o chorobie zwierzęcia, wyraźnie zaniepokoiła rudą nastolatkę.
- To coś poważnego? Coś mu grozi? - chciała zaraz wiedzieć. Lotta należała do sporej grupy ludzi, która ludzi z początku znajomości trzyma na dystans i potrzebuje dużo czasu, by do nich przywyknąć, jednak zwierzętom w pięć minut oddaje całe swoje serce.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t3342-skrytka-bankowa-nr-330#56362 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
Zawód : sprzedawca u Ollivandera
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
OPCM : 6
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Trujące świece Tallowa i Hempa   04.07.16 10:06

Dobrze, że każdy ma już obrany jakiś priorytet, którym podążają, swoje kodeksy, wobec których postępują. Fakt, zasady rudzielca był znacząco pokręcone, jak diabli, lecz z pewnością jedno było pewne - nie umawia się nigdy na randki z niepełnoletnimi dziewczętami, nie ważne, jakiego statusu one mogłyby być. To po prostu byłoby bardzo dziwne.
Rudzielec nieco uśmiechnął się wesoło słysząc, jak ona by postąpiła z wozakiem wobec rodziny. No ale żarty żartami, bo Barry nie sądził, aby tak Lotte postąpiła w rzeczywistości. Nie taka osoba jak ona, która kocha zwierzaki. W sumie nie wie, czy byłaby w stanie tak porzucić biednego wozaka. Barry z trudem rozstał się na jakiś czas ze swoim kociakiem, lecz ma nadzieję, ze jeszcze się spotkają.
- Gdybym to ja wiedział. Coś siedzi mu wewnątrz, czego na zewnątrz nie widać. Nie wiem co to może być, więc oddałem go pod fachową opiekę.- postanowił nie ukrywać faktu, w jakim stanie był kuguchar. Tylko nie wspominał o tym, ze rozmawia z kotami, bo tym jednak nie lubi się chwalić. Rozmawia to rozmawia, nikomu nic do tego.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
 

Trujące świece Tallowa i Hempa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Składniki eliksirów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18