Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Przystań
AutorWiadomość
Przystań [odnośnik]26.03.15 20:20
First topic message reminder :

Przystań

Niewielka przystań miesząca się w miasteczku portowym to główne miejsce spacerów mieszkańców. Można tu wynająć drewnianą łódkę ze sternikiem, ale marynarze niechętnie wpuszczają na swoje wody żółtodziobów. Najpiękniejsze są tu wschody oraz zachody słońca. Na pomoście czas chętnie spędzają rodziny z małym dziećmi, również mugolskie, urządzając tu pikniki. W tym miejscu nie wolno się kąpać, a nad porządkiem czuwa zawsze jakiś wilk morski. Prawdziwy relaks można poczuć na jednej z ławek znajdujących się niedaleko brzegu. Kilka z nich skrytych jest w cieniu, pozwalając schronić ciało przed ostrym słońcem. Zieleń oraz szum wody odpręży nawet najbardziej zestresowanego człowieka. W oddali można obserwować statki towarowe kursujące między Anglią a innymi krajami.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców.

[bylobrzydkobedzieladnie]
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 Przystań - Page 14 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Przystań [odnośnik]03.03.22 23:14
Świat ulegał zmianie, przekształcał się, przyjmował nowy porządek z oporem i trudem – jednak nie było innego wyjścia. Tłumienie buntu w każdym aspekcie ich życia było koniecznością, a zmierzenie się z brutalną codziennością nieposłusznych musiało stać się porządkiem dziennym. Bez znaczenia były pobudki Pana Watsona, jego rodzina i własne zachcianki. Spotkali się z nim, aby dowiódł swej lojalności wobec nich. Czy będzie kierował nim strach o to, że jego nienarodzony potomek nigdy nie ujrzy własnego ojca był bez najmniejszego znaczenia. Przynajmniej dla Mathieu, który siedział naprzeciw mężczyzny i patrzył na niego bardzo uważnie, na każdy drobny ruch, gest, mimikę twarzy, samym pozostając obojętnym, bez konkretnego wyrazu, zupełnie nieodgadnionym.
Statki Traversów były istotną częścią operacji, jednak jedynie środkiem, który w każdej chwili mógł odebrać rozkaz i wypłynąć w szerokie wody morza północnego, jeśli Norfolk lub Corbenic Castle byłoby zagrożone. Sojusze były istotną kwestią, jednak dynamiczna sytuacja mogła wymusić ich powrót na własne wody. Dlatego Mathieu kładł nacisk na tworzenie własnej floty. Dover musiał świecić swoim własnym blaskiem, świetność portu leżała w ich rękach, a tylko pod odpowiednią opieką mogli uzyskać ten cel. Sprawowanie pieczy nad tak istotnym punktem, strategicznym punktem było nie lada wyzwaniem, ale ktoś wierny i lojalny musiał podjąć się tych działań.
- Najbliższe tygodnie działań prowadzonych w porcie muszą być ogromnym krokiem naprzód, panie Watson. – zaczął cicho, prostując się na krześle. – Co jest szczególnie ważne dla mnie. – zastukał palcami o blat, nachylając się w stronę mężczyzny. – Ponieważ za kilka tygodni moja fregata wpłynie do portu. – dodał po dłuższej pauzie, z naciskiem na słowo „moja”. Statek był w budowie, zalecenie zostało wydane. Róża Oceanów już niebawem będzie gotowa i prowadzona przez najlepszego kapitana wpłynie do portu w Dover, a Mathieu będzie obecny na statku. Pan Watson powinien zdawać sobie sprawę w jakim położeniu aktualnie się znajdował, jak istotnym był dla nich port w Dover, nie tylko ze względów na ochronę wód terytorialnych, ale przez wzgląd na to, że Rosierowie, a konkretniej Mathieu inwestował w statki, które będą dokowały w tym porcie, będą reprezentacyjną częścią nowej historii, jego własnej historii, którą musiał napisać własnym piórem. W jego żyłach płynęła również krew Traversów. Jakaś cząstka gnała ku bezkresnym falom, morskim opowieściom i podróży. Mniejsza niż ta, która stawiła go w Smoczych Ogrodach, ale nadal gdzieś tam tliła się w nim i czekała na rozwój.
Tristan wyraził się jasno. Nikt bez wylegitymowania się, przedstawienia stosownych dokumentów nie miał prawa przepłynąć przez ten teren. Restrykcyjne podejście do sprawy było jedynym rozwiązaniem – jedynym słusznym w czasach, gdy propaganda szerzyła się na ogromną skalę, a jednostki wpierające działania Longbottoma pałętały się po ich terenach. Świat pewnego dnia pojmie, zrozumie i przyjmie to, co właśnie dokonują jako jedyną słuszną opcję.
Wylegitymowanie przebiegło pomyślnie. Ich wizyta powoli dobiegała końca. Poruszyli ważne tematy, istotne kwestie i najwyraźniej przekazali panu Watsonowi wszelkie potrzebne informacje. Miał nadzieję, że mężczyzna pojął jak istotna jest dla nich kwestia portu, a dodatkowo jak ważna jest dla Mathieu. W porcie z pewnością będzie zjawiał się częściej, był w stanie wziąć na siebie kwestię ich sympatycznej współpracy i rozwijana sytuacji, jeśli oczywiście pan Watson stosownie udowodni swoją lojalność. Młodszy z Rosierów wierzył, że tak właśnie będzie.
- Wiele pracy czeka port w Dover, wiele nowych wyzwań, Panie Watson. – powiedział spokojnym tonem, kiedy Tristan przeniósł na niego spojrzenie. – Ale to przyszłość, która zależy od nas. Zjawię się w porcie przed przybiciem do brzegu fregaty. Omówimy wtedy bieżącą sytuację. – zwrócił się do mężczyzny, a kącik jego ust drgnął w lekkim uśmiechu. Jeśli port miał funkcjonować tak, jakby sobie tego życzyli, musieli zadbać o to współpracując. Mathieu był gotów, pytanie czy pan Watson również. Przeniósł spojrzenie na Tristana, nie miał więcej nic do dodania. Wszelkie kwestie z jego strony zostały poruszone i przekazane.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Przystań [odnośnik]10.03.22 10:25
Z założonymi na piersi rękoma przyglądał się Watsonowi, ale nie wydawał się zaskoczony oświadczeniem jego brata, statki wpływały i wypływały do portu codziennie, a dla starego wilka morskiego widok fregaty był pewnie mniejszym wydarzeniem - handlowe jednostki często przybywały do brzegów Dover - który był przecież portem, z którego droga na europejski kontynent była najkrótsza. Obserwował go, z uwagą, a brak strachu wydawał się przekonujący. Nie był młodzikiem, który pierwszy raz siedział na stołku, miał już pewne doświadczenia. Mathieu opowiadał mu o swoich planach, morski handel z pewnością pozwoli na dodatkowe dochody w rezerwacie. W okresie pokoju byl temu niechętny, traktując smocze szczątki jak swojego rodzaju sacrum, którego byli strażnikami, ich eksport wydawał się bezduszny. Ale potem nadeszła wojna, która wszystko zmieniła - potrzebowali pieniędzy, żeby prowadzić dalsze działania. Perspektywy na ten moment nie były duże, póki na Cieśninie panował chaos, fregata mogła być zagrożona; dla Tristana priorytetem było przejęcie nad nią kontroli.
- Panie Watson, powoli zbliżamy się do końca tej wizyty. Chcę jednak, żeby był pan świadomy jej konsekwencji. - Oparł się wygodniej, spoglądając mu w oczy. Im większy emanował od niego spokój, tym bardziej spięty wydawał się kapitan. Tristan nie miał jednak powodów do obaw, a jego pewność siebie miała być dzisiaj gwarantem sukcesu w zakresie przekazanych informacji. - Ma pan żonę? Ucieszy się z nowych ubrań, pełnej spiżarni dla dzieci? Po przejęciu kontroli porty zaczną przynosić większe dochody, bardziej prestiżowa stanie się pana pozycja, a wyższe zarobki całego Dover odbiją się pana zarobkach. Potrafimy też... hojnie nagrodzić wierność - zakończył, unosząc kącik ust znacząco. Rozumiał, co miał na myśli, prawda? - Ale wysokie zarobki oznaczają dużą odpowiedzialność, panie Watson. Zdrada w tym miejscu byłaby szczególnie dotkliwa, dlatego zrzucam na pana barki zapanowanie nad swoimi ludźmi. Mniemam, że nie muszę wspominać, że to pan za nich odpowie. Proszę nie mieć sentymentów i otoczyć się wyłącznie takimi czarodziejami, którzy będą potrafili zrozumieć powagę sytuacji. To nie są czasy dla wahających się. Trzeba nam ludzi bezwzględnych, którzy nie zawahają się przed wykonaniem rozkazu - W górę uniósł się drugi kącik ust. Wciąż rozumiał, prawda? Wojna nabierała brutalności, a żeglarski świat zawsze miał jej w sobie dużo; jeśli mieli zapanować nad tą swołoczą, musieli to zrobić na krótkiej smyczy. - Dowodzi pan najbliższym mi portem, zdam się na pana wiedzę i umiejętności. Proszę jednak nie zawieść mojego zaufania - Jego oczy się nie uśmiechały, kontrastując z subtelnym wygięciem ust. Nie prosił. Watson był wystarczająco rozsądny, żeby to wszystko zrozumieć. - Nie lubię być niezadowolony - oznajmił, pozwalając tym słowom wybrzmieć w ciszy. Po czasie wstał, skinąwszy głową na brata, niedbale kiwając głową Watsonowi na pożegnanie. Zrobili tu już wszystko, co mieli do zrobienia.
- Do zobaczenia, panie Watson - pożegnał się, kierując już kroki do wyjścia, zatrzymał się jednak w pół drogi, z palcem wysuniętym w górę; jakby w drodze zgubił jakowąś myśl, która nagle przyplątała się do niego z powrotem. - Ach - już pamiętał. - Proszę od razu wydalić z portu wszystkich pracowników, którzy legitymują się mugolską krwią. Ich wierność mnie nie interesuje - Można ją było kupić, z pewnością. Ale nie każdym zakupem był zainteresowany. Nie czekał na odpowiedź, kiedy skierował się przed siebie, odnajdując kątem oka Mathieu.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
 Przystań - Page 14 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Przystań [odnośnik]13.03.22 10:45
Pan Watson po tej wizycie powinien być całkowicie świadom ciężaru obowiązków spoczywających na jego barkach. Nie tylko przez wzgląd przez lojalność, której Rosierowie oczekiwali od niego, ale również wymagania, które stawiano przed nim na najbliższe tygodnie, miesiące i lata. Dover powinno wrócić do dawnej świetności, wieść prym wśród portów związanych porozumieniem. Nie mogło nadal istnieć w tym stanie, w którym istniało dziś. Pierwsza fregata Mathieu miała być początkiem nowej, świetlanej przyszłości. Port powinny zasilać statki wysokiej klasy, a reprezentatywna Róża Oceanów będzie jedynie kroplą w morzu jego planów. Miał nadzieję, że Watson pojął jego aluzję. Obaj doskonale zdawali sobie sprawę z tego w jak fatalnym stanie był port w Dover, a nazywanie flotą garstki statków było solidnym nadużyciem, jednak celowym z jego strony nakreśleniem powagi sytuacji i oczekiwać wobec mężczyzny.
Tristan był bardzo przekonywujący. Jednak w dzisiejszych czasach nie mogli sobie pozwolić na uchybienia, problemy z zaufaniem, brakiem lojalności. Otwarty konflikt nie sprzyjał nikomu, jednak musieli jasno wyznaczać granice, określić swoje stanowiska i współdziałać w dążeniu do osiągnięcia konkretnych celów. Mathieu nie chciał wchodzić w słowo kuzynowi, szczególnie, że wyraźnie zaznaczył, że wizyta dobiega końca. Nakreślenie jasnych sytuacji, klarownych wymagań i oczekiwać. Mathieu przedstawił swoje stanowisko, powiedział co ma do powiedzenia, co ma na myśli, czego oczekuje. Jego statek miał stać w tym porcie, miał być dumą, a nie mógł oddać go w ręce kogoś, kto nie będzie im lojalny.
Postanowił zamilknąć. Temat z jego strony został wyczerpany, wolał przemilczeć pozostałe kwestie. Watson powinien zdawać sobie sprawę, że jeśli sprzeciwi się Tristanowi jedyną jego przyszłością będzie śmierć. Jego i jego rodziny, bo nikt nie będzie przebierał w środkach, a za zdradę jest tylko jedna kara. Wizyta w porcie miała uzmysłowić mu powagę sytuacji, rozjaśnić ją i dać możliwość dokonania odpowiednich wyborów. Na wstępie musiał pozbyć się tych, którzy nie byli tu mile widziany. Wątpliwy status krwi, bądź status niepożądany nie miał prawa istnieć w tym porcie. Nawet najbardziej lojalni nigdy nie zasłużyliby na jakiekolwiek zaufanie, a nawet jego namiastkę. Musiał być stanowczy, powiedzieć im „nie”, kategorycznie wydalić, odesłać, jak dla niego nawet stracić. Nie w smak była mu obecność tych wszystkich szlam i zdrajców, ale Tristan przedstawił sprawę jasno, więc pan Watson z pewnością rozwiąże ten problem.
Ten, jak i wiele innych. Mathieu rzucił mu ostatnie spojrzenie, chłodne i bez większego wyrazu.
- Do zobaczenia, niebawem. – powiedział ruszając za Tristanem. Z pewnością będzie zjawiał się w Porcie częściej, czuł się zobowiązany, aby sprawować pewnego rodzaju pieczę nad działalnością portu w Dover, wspierać pana Watsona w podejmowaniu odpowiednich decyzji, bo w przeciwnym wypadku będzie to bardzo niekorzystne dla nich wszystkich.
Ostatnia „prośba” skierowana w stronę Pana Watsona była jasnym i klarownym przekazem. Tristan w rzeczy samej nie lubił być niezadowolonym, ani tym bardziej nie lubił sprzeciwów. Zarządca portu w Dover z całą pewnością podejmie odpowiednie decyzje. Kącik ust Mathieu drgnął. Takie stanowisko można szybko zmienić, więc jeśli pan Watson chciał otrzymać odpowiednie profity, zdobyć prestiż i stać się znanym, musiał się bardzo mocno postarać.
Tymczasem spotkanie dobiegło końca, a Lordowie opuścili budynek nie oglądając się za siebie…

zt x 2



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Przystań [odnośnik]14.06.22 16:51
27 IV 58

Zmierzch wydawał się być za rogiem; popołudnie robiło się ciężkie, gęstniało, powietrze zmieniało się w nieprzyjemną melasę nie tylko na terytorium Nokturnu – nad całą Anglią zawisły burzowe chmury, być może gradowe. W dziwacznych warunkach można było upatrywać się magicznej anomalii, mogła to być kapryśna natura pogody. Wilgoć wisiała w powietrzu i przywierała do ubrań, zyskując na intensywności momentalnie, kiedy sylwetka zmaterializowała się na obrzeżach portowego miasteczka. Od wody ciągnął się specyficzny zapach zgnilizny, ryb i brudu, wydawałoby się, że jeszcze gorszy niż ostatnim razem. Zima na dobre opuściła tutejsze tereny, mróz odszedł w zapomnienie, a plusowe temperatury efektywnie podbijały wszystko to, czym Hythe płynęło – smród, ubóstwo i zdradę.
Dolohov czuła ją na koniuszku języka, cierpko-gorzką, jednocześnie niosącą w sobie jakąś dziwną nutę satysfakcji; mogli zakończyć tę farsę już ostatnim razem. Dowody jednak czasem przydawały się, zwłaszcza w papierkowej biurokracji, nierzadko także w oficjalnych listach wysyłanych do nestora rodu Rosier; wierzyła, że Tristan nie zarzuciłby jej, ani Drew, nadgorliwości bądź braku niekompetencji, gdyby zdecydowali się zakończyć wszystko już miesiąc temu, zaledwie opierając się na słowach, ale czasami zwycięstwo smakowało lepiej, kiedy przedłużało się przyjemność.
Nie chodziło już o sam akt, o moc przepływającą przez magiczne drewno by złączyć się z pulsującymi magią żyłami, o krew obficie barwiącą obszar wokół sztywnych ciał; w usuwaniu mugoli i zdrajców nie było niczego wzniosłego, niczego poza krótkim obowiązkiem, chirurgicznym cięciem oczyszczającym roślinę z zainfekowanych łodyg. Wyplenianie zdrady miało jednak w sobie pierwiastki bliskie heroizmu; tego Tatiana nie odczuwała nigdy, zwłaszcza wobec Anglii, ale świadomość usunięcia szczurzego tchórza zawsze była satysfakcjonująca, nieważne czy miała podłoże polityczne, zawodowe czy czysto prywatne.
Tym razem nie świeciła już nadmiarem odsłoniętego ciała; przywdziała uniwersalny, pozwalający na swobodę ruchów strój, składający się z ciepłych spodni i golfa, rezygnując z masywnych butów na obcasie na rzecz cichych trzewików. Włosy splotła w długi, spływający łagodnie warkocz, praktyczny w terenie.
Hythe powoli budziło się do wieczornego życia; bary i lokalne rozświetlały okolicę pomarańczową łuną, pojedyncze latarnie odbijały na falującej wodzie jasne smugi światła. Liche odgłosy rozmów łączyły się z dźwiękiem dryfujących na falach łódek, raz po raz uderzających o pomost – to tutaj, w sercu portu miała odbyć się przeprawa ludzi pragnących wyrwać się z Kent, uciec na dobre z Anglii. A z Anglii uciekali tylko ci, którzy mieli wiele do ukrycia, którzy cuchnęli zdradą i szlamem. Fakt, że decydowali się na taki czyn tuż pod nosem zarządcy był czymś w rodzaju uporczywego kamyka w bucie; to, że wszystkim miał kierować kapitan stojący po ich stronie oznaczało jawny policzek. A takowych nikt z nich nie miał zamiaru tolerować.
Czekała nieopodal, na skraju lasu po przeciwnej stronie zatoczki, z daleka od pomostu, na którym mieli niedługo zgromadzić się uciekinierzy.



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756

Strona 14 z 14 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Przystań
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach