Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Rezerwat znikaczy, Somerset

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Rezerwat znikaczy, Somerset   08.05.16 0:35

First topic message reminder :

Rezerwat Znikaczy im. M. Rabnott

Park znajdujący się na południu Somerset, na włościach należących do rodu Abbottów jest pierwszym i jednocześnie największym rezerwatem znikaczy w całej Anglii. Ptaki te, ze względu na ich niewielki rozmiar i niezwykłą szybkość przed wiekami wykorzystywano zamiast zniczy podczas rozgrywek Quidditcha. Dopiero Modesta Rabnott jako pierwsza czarownica zwróciła uwagę na ochronę praw zwierząt i obroniła znikacza wypuszczonego podczas jednego z meczy w 1269 roku. Dziś wielohektarowy park zamieszkują dziesiątki albo nawet setki tych maleńkich stworzeń, błyszczących pomiędzy gałęziami drzew niczym krople żywicy. Pomiędzy drzewami wiją się żwirowe ścieżki, z których można z bliska obserwować niezwykle szybkie stworzenia. Jednak przez wzgląd na ścisłą ochronę ptaków, na teren rezerwatu mogą wejść tylko pracownicy przeszkoleni w opiece, a także członkowie rodu Abbott i ich goście. Co jest oczywiste, zakłócanie spokoju ptaków, próby łapania czy krzywdzenia są surowo zakazane; panujące zasady są ściśle przestrzegane przez wyczulonych na wszelkie odchylenia pracowników.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów.




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 21.06.18 18:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   28.05.18 12:05

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 85


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3765-skrytka-bankowa-nr-925 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Zawód : Auror
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
OPCM : 36
UROKI : 23
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   28.05.18 13:36

To nie były łatwe czasy dla nikogo. Sophia jednak zdawała sobie sprawę z tego, że Zakon wciąż był zbyt słaby, by całkowicie przeciwstawić się złu, które zataczało coraz szersze kręgi. Anomalie nadal trwały i nikt nie wymyślił sposobu na ich pokonanie, Ministerstwo Magii spłonęło, transport szwankował, a społeczeństwo pogrążało się w chaosie. Czasem czuła się bezsilna, ale nie pozwalała, by zwątpienie dopadało ją na dłużej, bo ktoś musiał walczyć, a nadal było ich mało, zbyt mało dobrych i odważnych dusz gotowych zawalczyć o lepsze jutro. Pokój i stabilizacja póki co zdawały się jawić jako utopia, coś odległego, mglistego i niemal nierealnego po spędzaniu dni na pracy aurora i oglądaniu tylu okropności. Na ten moment mierzenie się ze złem przypominało nieco walkę z wielogłowym potworem, gdzie na miejsce dopiero co uciętej głowy wyrastała następna, jeszcze groźniejsza.
Przez cały czas starannie się przygotowywała, doskonaląc swoje umiejętności. Przygotowywała się nie tylko do kolejnej próby zmierzenia się z anomaliami, ale też do przyszłych starć, które mogły być nieuniknione i nie mogła pozwolić sobie na słabość i niegotowość.
Niedawny Festiwal Lata także zdawał jej się w tej chwili nieco odległy, był jednak próbą chwytania ulotnego szczęścia i rozluźniania, bo nie wiadomo, kiedy znów będą mieć ku temu okazję. Ale on już minął i wróciła rzeczywistość, nad którą zbierały się ciemne chmury.
Teraz jednak znów musieli zmierzyć się z anomalią. Obecność Sama obok podnosiła ją na duchu. Wiedziała, że jej kuzyn jest niezwykle biegły w obronie przed czarną magią, miał też doświadczenie w walce z anomaliami. Z nim u boku naprawdę miało szansę się udać. Pokrzepiona tą myślą wylądowała w rezerwacie znikaczy, a następnie, gdy tylko dostrzegła latające chaotycznie ptaszki, spowolniła je celnie rzuconym zaklęciem. Magia szczęśliwie usłuchała jej.
Kiedy stworzonka przestały stanowić dla nich zagrożenie, mogli przystąpić do próby naprawienia magii. Także mocniej zacisnęła palce na swojej różdżce, idąc w ślady Samuela i skupiając swoją moc, by spróbować naprawić magię sposobem, którego nauczyła ich profesor Bagshot. Miała nadzieję, że nauczyła się na swoich błędach na tyle, że będzie dla niego dobrym wsparciem i wspólnie osiągną sukces. Każda opanowana anomalia to w końcu jedno niebezpieczne miejsce mniej.





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   28.05.18 13:36

The member 'Sophia Carter' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 49


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   28.05.18 19:26

Nie zastanawiał się nad przyszłością. A przynajmniej nie swoją. Pozostawiał swój los w rękach Zakonu. I dopóty miał działać, dopóki nie przyszła po niego śmierć. Chociaż nie mówił o tym nikomu, część jego zapomnianego jestestwa chciała końca. Z niezrozumiałym gniewem wspominał własne zachowanie i beztroskę, do której nie miał ani dostępu, ani prawa. A jeśli do głowy przychodziła mu myśl, by wyrwać się z burzowego cienia, które tak skutecznie go trzymało, przypominał sobie zajadły głos podczas Próby. I sprowadzenie jego jestestwa do formy psa, który mógł tylko wykonywać rozkazy. Nigdy nie wychodzić przed szereg. Tak, wojenne psy... Przyjmował narzuconą mu rolę, powoli zapominając o ogniu, z który kiedyś tak lubił "tańczyć".
Wystarczyło odpowiednie skupienie, a biała magia otoczyła szerzące się plugastwo, by z pomocą Sophii, w końcu poddała się ich woli. Samuel odetchnął, dopiero po chwili przypominając sobie o oddechu. Powietrze jednak wciąż było napięte, gotowe puścić magiczną barierę, którą upletli. Moc była wystarczająca, ale potrzeba było utrzymać ją jeszcze chwilę. Na tyle długo, by ustabilizować całość, wciąż drącej od magii przestrzeni. Auror zmełł w ustach przekleństwo, gdy rozległo się ciche, chociaż narastające brzęczenie - Do drzew, już! - wysyczał przez zęby i popchnął towarzyszącą mu kobietę do przodu, by podążyła w stronę wskazanej zieleni.
Tym razem żaden niepowiedziany gość nie zakłócił ich działań, ale magiczne stworzenia, zwabione tętniącą magią stanowiły równe zagrożenie. Przez głowę przemknęło mu, że zbliżające się istoty nie były przyjaźnie nastawione i mogli bardzo nieprzyjemnie zakończyć ich pracę. I przerwać ciągłość mocy, którą próbowali ujarzmić.
Pochylił się nisko, wsuwając pod pachę trzonek miotły. W ręku zaciskał różdżkę, która nadal tliła się magią. Potrzebowali jeszcze chwili cennego czasu. I możliwości ukrycia się przed zbliżającym się stadem brzęczących wściekle Trutniowców. Odsunął nagłą myśl, że i tak wolał spotkanie ze żrącą wydzieliną ich jadu, niż czarnomagicznym ścierwem, którym kierowała chęć bezmyślnego zadawania cierpienia. Czarna magia wypaczała i sprowadzała człowieczeństwo do zwykłego sadyzmu.


Urywanie I (czyli bez minusa)

Naprawa magii: 211+81=291/150
Samuel: 85+42*3=211
Sophia: 49+32*1=81






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   28.05.18 19:26

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 24


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3765-skrytka-bankowa-nr-925 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Zawód : Auror
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
OPCM : 36
UROKI : 23
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   28.05.18 19:54

Czasy się zmieniały. Sophia co prawda nie przeszła próby, ale zdawała sobie sprawę, że przynależność do Zakonu niosła ze sobą określone zobowiązania. Chciała im sprostać i być przykładną częścią słusznej idei walki o lepsze jutro, w którym nie szerzyłoby się zło. Wiedziała też, że Samuel przeszedł próbę i miała wrażenie, że się zmienił, że nie był do końca tą samą osobą, co dawniej. Czasem się zastanawiała, czy to skutki owej próby, czy po prostu trudnych czasów, które zmuszały do zmian, do przewartościowania dotychczasowych priorytetów? Sophia także się zmieniła. Hogwart i dwa beztroskie lata w Ameryce, pełne egoistycznej przyjemności, wydawały się jakby przytrafiły się komuś innemu. Utrata bliskich miała na Sophię duży wpływ, podobnie jak niedawne wydarzenia i uświadomienie sobie powagi sytuacji, w której się znaleźli. Kiedyś była beztroską, radosną i psotną dziewczyną, dziś aurorką oddaną swojej pracy i przedkładającej ją nad własne przyjemności. W głębi duszy chciałaby jednak doczekać czasów spokoju.
Kiedy oboje skupili się, by użyć swojej magii do naprawy anomalii, mogła po chwili wyczuć, że coś zaczynało się zmieniać. Magia zaczęła się formować, ustępować ich mocy, za sprawą której chcieli przekuć jej siłę w coś dobrego. Ale jeszcze nie zakończyli wszystkiego, konieczne było pozostanie w tym miejscu jeszcze przez chwilę, tak, aby moc została dobrze utrwalona i naprawa pomyślnie dobiegła końca.
Także usłyszała brzęczenie i zdała sobie sprawę z zagrożenia tuż przed słowami Sama i jego dłonią pchającą ją, by uciekała. Natychmiast rzuciła się w kierunku drzew, zamierzając ukryć się przed stworzeniami, które najwyraźniej zostały zwabione przez pulsującą w powietrzu magię. Nie chciała, żeby ich pojawienie się i ewentualny atak im przerwały, więc musiała się ukryć. Trzymając w jednej ręce różdżkę, a w drugiej miotłę skoczyła za pobliskie drzewo, które wyglądało na wystarczająco szerokie, by mogła się za nim ukryć. Miała nadzieję, że to wystarczy, i że wtedy stworzenia odlecą, a oni będą mogli dokończyć stabilizowanie magii. Wiele od tego zależało, więc zastygła w miejscu za drzewem, licząc na to, że nie zostanie dostrzeżona.
Niestety magiczne stworzenia okazały się sprytniejsze i zauważyły ich zanim się schowali, plując parzącą, nieprzyjemną wydzieliną. Gdy odleciały, Sophia z goryczą porażki pomogła Samowi wejść na miotłę i odlecieli z zamiarem udania się do jednego z zaufanych uzdrowicieli, którzy mogli połatać ich obrażenia.

| ukrywanie się poziom II (+30)

| zt. x 2
[bylobrzydkobedzieladnie]





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.



Ostatnio zmieniony przez Sophia Carter dnia 28.05.18 20:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   28.05.18 19:54

The member 'Sophia Carter' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 27


Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna

she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 19
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   12.06.18 9:53

10 sierpnia
stąd

W czerwcu trzykrotnie podjęła próbę uporania się z anomaliami, towarzyszyła jej wówczas ratowniczka Justine Tonks, którą znała przez Margaux. Pojawiły się w redakcji Proroka Codziennego, gdzie wiedzione magią książki atakowały każdego, kto się zbliżył; później na stadionie Os z Wimbourne, gdzie brutalne tłuczki próbowały nieźle je pogruchotać; ostatecznie powróciły na Pokątną, aby stawić czoła płomieniom. W każdym z tych trzech przypadków zawiodły, a raczej Maxine przypuszczała, że to ona zawiodła. Kończyło się zawsze tak samo; pokonywały pierwsze trudności tylko po to, aby polec w starciu z potęgą anomalii. Czy jej magia była zbyt słaba? Maxine nie chciała dopuszczać do siebie tych myśli, lecz podobne wątpliwości niczym szkodniki zatruwały jej umysł, odbierając szukającej pewność siebie. Na boisku quidditcha czuła się zdecydowanie pewniej, niż z różdżką w ręku, lecz ganiając za zniczem w niczym nie pomoże światu; a jeśli zajmie się wyłącznie tym niedługo nikt nie pozwoli, aby czarownica brudnej krwi zajmowała się sportem czarodziejów.
Po opuszczeniu Domu Mody Parkinson zdawała się dziwnie milcząca; minę miała dość kwaśną, czuła się zawstydzona tym, że znowu zawiodła - zarówno Zakon, jak i pewnie Brendana, który najpewniej z innym towarzystwem dałby sobie radę. Był aurorem i utalentowanym w białej magii czarodziejem, problem tkwił w niej.
- Słyszałeś o tym, co dzieje się w rezerwacie znikaczy? - spytała go Maxine, gdy podążali prędkim krokiem do miejsca, gdzie oboje zostawili miotły. O rezerwacie Abbottów słyszała przez ostatnie różne pogłoski; przykuło to uwagę Maxine tym bardziej, że chodziło o znikacze, które nieodłącznie wiązały się z historią quidditcha.
Podróż do Somerset na miotłach zajęła im więcej czasu, niż przypuszczała; przyzwyczajona była do rozwijania dużo większych prędkości na miotle, lecz dziś musiała się trzymać blisko Brendana, który zawodowo się tym nie zajmował.
- Wiesz, że setki lat temu podczas meczy quidditcha łapano znikacze? - spytała aurora, gdy w końcu znaleźli się na miejscu. Poprawiła złote kosmyki, które wymknęły się warkoczowi podczas długiego lotu. - Dopiero wiele lat później wykuto pierwszego znicza - ciągnęła dalej, nie zerkając na męską twarz, aby sprawdzić, czy był tematem zainteresowany; mógł nie być, nie szkodzi, o quidditchu mogła rozmawiać godzinami.
Przekroczyli bramy rezerwatu i zapuścili się w leśną gęstwinę; Maxine była już tu kiedyś, nie mogłaby odpuścić sobie odwiedzenia takiego miejsca. Kilka miesięcy temu przybyły tu z Jean (za zgodą pracowników rezerwatu oczywiście, gwieździe quidditcha było o nią łatwiej) z nadzieją, że naprawdę ujrzą znikacze. Teraz czuła się tak, jakby miało to miejsce w zeszłym tysiącleciu.
W bladym świetle księżyca i gwiazd dostrzegła żółte plamki, wyraźnie odznaczające się na trawie; Maxine zatrzymała się w pół kroku, nasłuchując - usłyszała gniewne piski, coraz bliżej nich. Zerknęła na Brendana i wyciągnęła własną różdżkę, a gdy z najbliższego drzewa wychynęły owładnięte magią anomalii cholernie szybkie ptaki nie czekała z reakcją...
- Arresto momentum! - krzyknęła Desmond, mając nadzieję, że uda się jej znikacze zatrzymać.





Jak średniowieczne miasto jestem zamknięta,
zwodzony most się podniósł.
Możecie to miasto zabić,
lecz nikt nie wejdzie.



Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   12.06.18 9:53

The member 'Maxine Desmond' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 54

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Brendan Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
Zawód : auror
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
London calling
to the far away towns:
now war is declared
and battle come down.
OPCM : 29
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 19
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   13.06.18 2:01

Lecąc na miotle nie przejmował się zanadto milczeniem Maxine, lubił to – wiatr we włosach – tak jak lubił właściwie każdy ruch; owszem, nie był tak zwinny jak Maxine i techniką znacznie od niej odbiegał, ale potrafił osiągnąć pewne szybkości stosunkowo sprawnie – choć żałował, że nie mieli lepszych mioteł, które z pewnością skróciłyby ten dystans. Ponieśli porażkę, Brendan poniósł ją po raz pierwszy; towarzystwo Maxine bez wątpienia go osłabiało, ale zdecydował się dać jej jeszcze jedną szansę – jej zapał i determinacja zasługiwały na podziw. Sukcesy dawały naukę, pozwalały zdobyć doświadczenie, dzięki któremu stawali się silniejsi: ostatecznie mógł spróbować ją w tym wesprzeć. Każdy nowy nabytek Zakonu był jak nieoszlifowany szafir, który pewnego dnia może wydobyć pełnię swojego blasku – i zagrozić ich przeciwnikom. Potrzebowali tylko szansy. Nie spodziewał się po niej wybitnych umiejętności magicznych – była przecież sportowcem, wschodzącą i dobrze rokującą gwiazdką Quidditcha skoncentrowaną teraz na innych celach, niż walka z ciemnością – ale każdy czarodziej od czegoś  musiał zacząć.
- Usztywnij nadgarstek – polecił w trakcie lotu, bez zbędnych zapewnień i wstępów, Maxine nie przepadała za troską, a on nie był dobrym opiekunem – szorstka porada mogła jej pomóc, jeśli zdecyduje się do niej zastosować. – Anomalia lubi umykać w ostatnich trzech sekundach, wtedy musisz włożyć najwięcej siły – kontynuował spokojnie, skinąwszy głową na jej pytanie. Mógł się tylko domyślać, jak bardzo Lorraine zamartwia się stanem rezerwatu. On sam miejsca takie jak te przyjmował z niekrytą ulgą, tutaj przynajmniej nie ginęli ludzie. Zaskoczył z miotły nad ziemią, na krótko wspierając się o trzon miotły, wsłuchując się w opowieść dziewczyny. Magiczne zwierzęta rzeczywiście nie budziły jego zainteresowania, ale ta historia była częścią genealogii Abbottów - a tę znał bardzo dobrze, byli jedną z nielicznych rodzin, które wciąż szanował i z którymi żył w zgodzie. Maxine jednak nie musiała znać tych powiązań - i wydawało się to całkiem zrozumiałe, i tak były anachroniczne.
- Coś mi się obiło o uszy. Ponoć ptaki szaleją, ale nie rozmawiałem z naocznym świadkiem. Niewielu teraz zachodzi tutaj czarodziejów. - W zasadzie to magiczne zwierzęta w ogóle nie budziły jego głębszych uczuć, a kwestia ochrony magośrodowiska nie spędzała mu snu z powiek. Uważał, że były rzeczy bardziej i mniej ważne, w tym momencie na szczycie listy priorytetów winna znaleźć się wojna między ludźmi. Dopiero dalej - wykorzystywanie ptaków w niecnych celach. - Jesteś pewna, że nie jesteś zmęczona? - zwrócił się do niej, kiedy ostrożnym krokiem mijali próg parku, Brendan bacznie rozglądał się za niebezpieczeństwem. Wypatrzyła je Desmond, odwzajemnił jej spojrzenie, kiedy cisnęła zaklęciem w wirujące ptaki - nie zatrzymała ich, ale spowolniła na tyle, by mogli przejść do rzeczy bez ich nadpobudliwego towarzystwa. Zmęczona czy nie, słowo się rzekło - teraz już musieli wziąć się do pracy.
- Zaczynaj - Skinął głową, cofając się od niej parę kroków - by objąć swoim zaklęciem większy obszar.




Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna

she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 19
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   14.06.18 11:18

Porada Brendana wypowiedziana spokojnie i rzeczowo wyrwała Maxine z zamyślenia; spojrzała na niego przeciągle i pokiwała głową ze zrozumieniem, jakby zastanawiała się nad jego słowami. Nie odbierała tego pouczenia w zły sposób, ależ skąd; co więcej była za to wdzięczna. Miała świadomość tego, że choć w latach szkolnych magia obronna i pojmowana jako biała szła jej wcale nieźle, to przez skupienie się na szlifowaniu umiejętności sportowych i pogoni za zniczem, zaniedbała te umiejętności, nie rozwijała ich, może cofnęła się o kilka kroków w tył - teraz musiała nadrobić to bardzo szybko, jeśli chciała przysłużyć się Zakonowi Feniksa, a była zdeterminowana, by działać. Nauka w pojedynkę nie przyniosłaby odpowiednich rezultatów, dlatego cieszyła się, że Brendan dał jej szansę mu towarzyszyć, aby mogła uczyć się od niego; w pewnym sensie traktowała to tak jak trening na boisku quidditcha, gdzie on był trenerem, a ona zawodnikiem - mógł ją nakierować i udzielić wskazówek, które powinna wziąć sobie głęboko do serca. Maxine nie zamierzała marnować tej szansy.
- Właśnie tak jest, że czuję, że jestem już blisko, że czuję to jak łopotanie skrzydełek znicza, ale w ostatniej chwili okazuje się zbyt szybki - przyznała szczerze, bo nie widziała powodu, aby przed aurorem zgrywać niewiadomo jak silnej. Obiecała sobie, że w rezerwacie znikaczy skupi się na tym, co jej przekazał.
Maxine nie znała lady Lorraine, właściwie Brendan i jego kuzynka Ria byli chyba jedynymi czarodziejami o szlachetnej krwi, których znała; a do tego najpewniej obraziliby się śmiertelnie, gdyby nazwała ich lordem i lady. Wiedziała tyle, że rezerwat należał do szlacheckiego rodu Abbott, o takich rodzinach pojęcie miała właściwe żadne; przyczyna zainteresowania Maxine tym miejscem tkwiła w roli znikaczy w historii quidditcha. Niezmiernie ją ciekawiło, czy byłaby w stanie pochwycić to stworzenie tak prędko jak znicza; rozumiała jednak powody, dla których znikacze zostały objęte ochroną - sama żadnego nie chciałaby przecież skrzywdzić mocnym uściskiem.
- Nic dziwnego, słyszałam, ze atakują każdego, kto się zbliży. Nikt nie chce skończyć z wydziobanym okiem - stwierdziła Maxine; no oprócz nich oczywiście. Krocząc leśnymi ścieżkami w poszukiwaniu anomalii aż prosili się o dużego guza. Nawet nie żartowała, w przeszłości miała bardzo nieprzyjemne starcie z kogutem sąsiadów rodziców; rzucił się na nią znienacka i gdyby nie miotła (taka do zmiatania, nie latania) byłaby dziś Maxine Jednooką.
- Tak, jestem pewna - przytaknęła Desmond bez chwili zawahania, a głos był podszyty determinacją. - Trudno mnie zmęczyć - dodała jeszcze, uśmiechając się lekko; fizycznie rzeczywiście trudno, była w dobrej formie, choć prezentowała se dość niepozornie - jak każdy szukający
Koniec różdżki wykonanej z czerwonego dębu rozjaśniał światłem i wyłonił się z niego promień zaklęcia, które pomknęło ku ptakom; udało się, chociaż częściowo. Nie sprawiła, że znikacze zawisły nieruchomo w powietrzu, lecz poruszały się na tyle wolno, aby mogli działać.
Zwróciła się ku miejscu, gdzie wyczuwała złowrogą energię; uczyniła kilka kroków do przodu, czując jak pulsuje tu powietrze, rozedrgane przez anomalię. Wzięła głęboki oddech, zacisnęła mocno na różdżce, usztywniła nadgarstek, tak jak poradził jej Weasley; nie chciała zawieść ani jego, ani siebie. Chciała dać z siebie więcej niż wcześniej. Wierzyła, że potrafi. Wytężyła całą swą silną wolę, aby przekierować własną magię ku anomalii; skupiła na tym, aby tą energią spróbować ją ujarzmić, poskromić.
Czuła jak różdżka w palcach jej drży, lecz nie cofnęła się; starała się jak mogła.


| naprawiamy metodą Zakonu





Jak średniowieczne miasto jestem zamknięta,
zwodzony most się podniósł.
Możecie to miasto zabić,
lecz nikt nie wejdzie.



Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   14.06.18 11:18

The member 'Maxine Desmond' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 62


Powrót do góry Go down
Brendan Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
Zawód : auror
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
London calling
to the far away towns:
now war is declared
and battle come down.
OPCM : 29
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 19
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   14.06.18 21:09

Nigdy nie lubił zwierząt. Nie potrafili złapać wspólnego języka, wydawały mu się wredne - za wyjątkiem jego sowy, która od lat wiernie dostarczała powierzane jej wiadomości. Znikacze nie były od tej reguły wyjątkiem, obserwował skołowane zagubione spowolnione ptaki z mieszanymi uczuciami, myślami będąc przy Lorraine, mając w głowie szkody, które anomalie wyrządziły w całej Anglii, zarówno czarodziejskiej, jak i nieczarodziejskiej. Zagubione ptaki były omotane anomalią, oszalałe od jej czarnoksięskiej mocy - jeśli ta siła zdolna była zawładnąć umysłami zwierząt, czy mogłaby zawładnąć również umysłami ludzi? Czy wychodząc jej naprzeciw - nie wystawiali się samodzielnie na jej działanie? Wyrzuty sumienia nie przestawały go przygniatać, odczuwał je całym sobą - wiedząc, że jest za ten bałagan współodpowiedzialny. On - osobiście. Zawodził coraz częściej. Na kolejną porażkę nie mogli sobie pozwolić.
- Jeśli go nie uchwycisz, to nie będzie tylko przegrany mecz, Maxine - mruknął, z powagą na twarzy, rzeczywistość zaczynała go przerastać: nie potrafili podołać tej mocy, a Zakonnicy wykazywali się opieszałością. W pewien sposób - nie mógł ich za to winić, to on za to odpowiadał, nie oni. Z drugiej strony - nieustannie rosła w nim z tego powodu złość. Na szczęście, wśród świeższych nabytków Zakonu znajdowały się również czarodzieje - i czarownice - cechujący się większą determinacją, jak panna Desmond.  - To tylko ptaki - mruknął  z niedowierzaniem, zastanawiając się, jakie realne zagrożenie mogły powodować te małe wróble. Z pewnością mogły zrobić krzywdę same sobie - a to byłoby dalece niefortunne z punktu widzenia czarodziejów, którzy zadecydowali o objęciu ich ochroną gatunkową. Prędkość, jaką osiągały, potwierdzały słowa Maxine, jednak Brendan nie potrafił wyzbyć się pewnych wątpliwości. - Żałuję, że nie znam nikogo, kto zna się na nich lepiej - stwierdził z zastanowieniem, przetrzebiając w pamięci listę znajomych Zakonników; nie znalazł wśród nich ornitologów. - Ta moc jest potworna - stwierdził rzecz oczywistą - obawiam się procesów, jakie zaszły w tych ptakach. Albo zostały zmanipulowane albo poddane pewnemu... zewnętrznemu imperatywowi  - brzmiało trochę jak imperius, aurorski nos węszył, a wpływ czarnej magii był tak wyraźny, że niemal odurzał swoją obrzydliwością. - Mam nadzieję, że to nie jest zdolne uczynić tego samego z człowiekiem. - Na krótko przeniósł spojrzenie na towarzyszkę, skinąwszy jej głową. Rzeczywiście nie wyglądała na twardzielkę - ale Brendan zwykł doceniać u ludzi ich odwagę i determinację.
Porozumiewawczo odnalazł jej spojrzenie i kiedy uniosła różdżkę z zamiarem działania, Brendan poszedł w jej ślady, koordynując własne ruchy z jej, ostrożnie wyczuwając drżenia czarnej magii - i spróbował się z nią połączyć, wyciszając ją i rozpraszając, łagodząc - zgodnie ze wskazówkami Bathildami Bagshot.




Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   14.06.18 21:09

The member 'Brendan Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 49


Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna

she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 19
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

PisanieTemat: Re: Rezerwat znikaczy, Somerset   15.06.18 21:05

W przeciwieństwie do Brendana Maxine stosunek do zwierząt miała raczej obojętny, skłaniający się sympatii wobec niektórych. Została wychowana na wsi, państwo Desmond zajmowali się uprawą roli; w ich gospodarstwie nie brakowało zarówno zwierząt hodowlanych, jak i domowych. Po podwórzu biegały kury, kaczki, gęsi i indyki (czasami nawet przypałętał się jakiś paw zamożnego właściciela ziemskiego mieszkającego kilka mil dalej!), a na pastwiskach leniwie trawę skubało bydło; Maxine i Jean nauczono szacunku i troski o te zwierzęta, były użyteczne i zapewniały rodzinie bytność. Nie mogła powiedzieć, aby pałała do nich wielką miłością, bądź była z niej wielka obrończyni zwierząt, która z własnego domu uczyniłaby schronisko, lecz świadomość, że nawet te znikacze cierpiały przez czarną magię była jak ostry kamień w bucie; było jej ich żal. Z pewnością dużo większe przejęcie wzbudziłaby w niej podobna sytuacja, tyle że dotycząca ludzi.
- Wiem - odparła, a do głosu wkradła się twarda nuta. - Nie tylko aurorzy traktują sprawę poważnie, wiesz o tym?[b/ ] - nie mogła powstrzymać się od nieco kąśliwego komentarza, lecz poczuła się urażona sugestią, że nie podchodzi do tego z należytą powagą; wciąż nie była w pełni świadoma tego, w co się wpakowała, nie mogła, skoro nie przeżyła choćby w ułamku tego, co oni - nie lekceważyła jednak zagrożenia, nie udawała, ze nic się nie dzieje, nie traktowała tego jak zabawy.
Chwilę trwała w miejscu obserwując żółte plamki, które do złudzenia przypominały znicza; podeszła bliżej, do lewitującego nieśpiesznie ptaszka, nigdy nie sądziła, że będzie mogła przyjrzeć mu się z tak bliska. Z wydłubaniem oka nie żartowała; w normalnej sytuacji najpewniej nie byłyby w stanie, lecz zawładnięte czarnomagiczną mocą anomalii?
- [b]Nie znam się na tym tak dobrze jak ty, ale...
- powiedziała z wyraźnym zawahaniem; nie chciała wydawać zgrywać nie wiadomo kogo, nie była przecież aurorem, lecz postanowił i tak podzielić się z nim własną opinią. - ... skoro jeden Imperius jest w stanie zawładnąć człowiekiem, to czy dla siły anomalii, które zaburzają magię w całym kraju, omotać ludzki umysł nie będzie drobnostką?
Głośno się zastanawiała, po prostu; miała nadzieje, że się myli, że nie przyjdzie im zmierzyć się z anomalią, która zawładnęła ludźmi - i nie będą zmuszeni ich skrzywdzić.
Zamiast jednak dalszą dyskusją skupili się na tym, co naprawdę ważne; Maxine wytężyła całą siłę woli na własnej mocy i nakierowaniu jej na anomalię. Czuła energię Brendana, czuła jak ich moce czarodziejskie zsynchronizowały się w końcu ze sobą, zaczęły działać wspólnie, zgodnie ze wskazówkami udzielonymi przez profesor Bagshot. Gdy nadszedł moment krytyczny, kiedy znów czuła, że anomalia wymyka się jej z rąk... Przypomniała sobie słowa Brendana i usztywniła nadgarstek; tym razem nie dopuściła do tego, aby uwolniła się z okowów ich mocy.
Powietrze drżało, pulsowało gwałtownie, a wtedy... Usłyszała nienaturalnie głośne, gniewne bzyczenie, jak gdyby zbliżało się do nich całe gniazdo rozszalałych szerszeni. Spojrzała zaniepokojona na Brendana, oczekując na jego polecenie; to on dowodził. Gdy dał jej znak, Maxine zaczęła się cofać, wciąż z uniesioną różdżką. Zamierzała ukryć się za drzewem, aby uniknąć spotkania z gigantyczną, zmutowaną osą o cholernie ostrych zębach.

| I poziom ukrywania się





Jak średniowieczne miasto jestem zamknięta,
zwodzony most się podniósł.
Możecie to miasto zabić,
lecz nikt nie wejdzie.



Powrót do góry Go down
 

Rezerwat znikaczy, Somerset

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Rezerwat przyrody [Cardiff, Walia]
» Rezerwat Hipogryfów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18