Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Makowe ogrody

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Makowe ogrody - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Makowe ogrody - Page 4 Empty
PisanieTemat: Makowe ogrody [odnośnikMakowe ogrody - Page 4 I_icon_minitime08.05.16 1:07

First topic message reminder :

Makowe ogrody

Makowe ogrody założone zostały pod koniec 1827 roku przez George'a Wilkinsa, znakomitego uzdrowiciela parającego się również alchemią. Zafascynowany mugolską medycyną, starał się z jednego z gatunków maków wytworzyć lek, który w połączeniu z magią miał przynosić ciężko chorym czarodziejom ulgę. Opium Wilkinsa, do którego dodawano prawdopodobnie również krew salamandry i jad boomslanga, miało jednak właściwości silnie uzależniające, co wywołało dezaprobatę wśród magomedyków i przyczyniło się do ostatecznego zaprzestania produkcji leku oraz zamknięcia ogrodów.
Kilkadziesiąt lat później wnuczka Wilkinsa zdecydowała się otworzyć ogrody makowe na nowo, tym razem w charakterze przepięknego parku pełnego altan porośniętych tymi niepozornymi kwiatami. W tej formie ogrody trwają do dziś, będąc wspaniałym miejscem do spacerów pod gołym niebem z dala od londyńskiego, wielkomiejskiego zgiełku. Choć aktualna właścicielka oficjalnie odcina się od narkotycznej przeszłości ogrodów, nieliczni zdają sobie sprawę z tego, że jeśli wie się, gdzie go szukać, wciąż można bez problemów zdobyć znakomite opium pana Wilkinsa.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Poppy Pomfrey
Poppy Pomfrey

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 20
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna

Makowe ogrody - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Makowe ogrody [odnośnikMakowe ogrody - Page 4 I_icon_minitime09.12.17 16:22

Była przekonana, że poprawnie poruszyła nadgarstkiem, inkantację wypowiedziała wyraźnie i z odpowiednim akcentem, jednakże mimo to nic się nie wydarzyło - do czasu. Ścieżka przed Poppy nie zmieniła się w lód, po którym można by było się przejechać na podeszwach butów jak po łyżwach (i cudem nie zaliczyć przy tym bolesnego upadku). Skrzywiła się nieznacznie, nie wiedząc, czy to jej własna niemoc, czy może zaburzenia magiczne. One jednak dały o sobie znać po raz wtóry już po chwili.
Panna Pomfrey poczuła nagłą ogarniającą ją niemoc, zacznie osłabienie. Zakręciło się jej w głowie, poczuła jak traci siły, a zaraz po tym coś ciepłego i lepkiego tuż pod nosem. Uniosła dłoń do twarzy, spojrzała na swoje palce - jawiła się na nich czerwona, świeża krew. Poczuła jak spływa na jej usta i brodę; odwróciła się od lorda Carrowa, by tego nie widział, wyciągając jednocześnie chusteczkę z kieszeni płaszcza. Przyłożyła ją do nosa, jednakże krwotok był ostry i minęła dłuższa chwila, nim nad nim zapanowała. Całą brodę i usta miała we krwi, czuła jej metaliczny, słony posmak na język. Chwilowa słabość przeminęła, lecz czuła się osłabiona, straciła nieco krwi. Nieśpiesznie odwróciła się ku Adrienowi, odnajdując jego twarz spojrzeniem: on również padł ofiarą własnej magii.
-Nie mamy ostatnio szczęścia... - wymamrotała Poppy.
Taka była prawa. Dwa dni wcześniej ich magia również dała im się we znaki. Pannę Pomfrey dotknęły objawy sinicy oraz upiorna migrena, a ostatecznie została przemieniona w fretkę. Magię zawsze uważała za błogosławieństwo, cieszyła się, że odziedziczyła to po ojcu, czarodzieju, jednakże od ponad tygodnia obawiała się magii używać. Zwłaszcza w Hogwarcie! Och, na Merlina, przecież tu chodziło o zdrowie uczniów. Każdego dnia się bała, że niechcący uczyni im krzywdę. Takie sytuacje jak ta, kiedy znowu dostawała krwotoku z nosa, lord Carrow również, wcale Poppy nie pocieszały. Czyniły ją tylko jeszcze bardziej niepewną.
-Energia tu jest wyjątkowo mocno zaburzona - powiedziała panna Pomfrey, energicznie wycierając brodę chusteczką.





Wcale się nie boję,
że mnie podepczą. Podeptana trawa
staje się ścieżką.


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
Adrien Carrow

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t3097-skrytka-bankowa-nr-357#50695 https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Zawód : Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
Wiek : 46
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 40
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

Makowe ogrody - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Makowe ogrody [odnośnikMakowe ogrody - Page 4 I_icon_minitime23.12.17 21:52

Promień zaklęcia z powodzeniem wydobył się z różdżki pociągając jednak za sobą widmo anomalii. Blade dłonie czarodzieja zabarwiły się na szarość, która pęłzła powoli wzdłuż ramienia pochłaniając nadgarstek i przedramię. Ostatecznie zaprzestała swej wędrówki, po tym jak pozbawiła kolorów łokieć uzdrowiciela. Na całej swej trasie wyskubała w szarej skórze nieprzyjemne dla oka bure wybroczyny. Adrien nie wpadł w panikę. Z typową uzdrowicielską ciekawością i skupieniem przyglądał się atakującego go po raz drugi zjawisku. Tym razem tak tego posunął się zdecydowanie dalej niż za pierwszym razem. Ta anomalia była niebezpieczna. Należałoby ją później zbadać. Jak na razie wyglądało to jedynie na manifestację symptomów, które jednak...się nasilały. Co jak za którymś razem się nie cofną, tylko pozostaną?
Wyciągnął chusteczkę, wycierając z jasnych wąsów krew. Popatrzył na Popy, która również się czyściła z posoki. Uśmiechnął się wyszukując w tej scenie mimo wszystko coś zabawnego.
- Czuję się trochę jak wampir. Tylko taki..bardziej postawny - zauważył, podnosząc zaraz spojrzenie na Poppy - Myślę, że wręcz przeciwnie - mamy go wiele. Trzeba tylko umieć patrzeć z odpowiedniej strony. W końcu udało nam się zebrać dziś sporo materiału dotyczącego wpływu anomalii na zaklęcia obszarowe. Wychodzi na to, że te bardzo chętnie przyciągają anomalie. Zwłaszcza tą przypominającą sinicę, jednak pomimo tego wygląda na to, że aura anomalii nie zakłóca głównego strumienia magicznego odpowiedzialnego za działanie uroku. To bardzo istotna informacja - wszystko jeszcze na świeżo spisze gdy tylko zasiądzie w swojej pracowni. Wówczas raz jeszcze przeanalizuje uzyskane efekty - I o to chodzi. Ratownicy często właśnie w takich warunkach spotykają potrzebujących. Obecnie są bezsilni, lecz mam nadzieję, że wkrótce to zmienimy - był o tym przekonany, nie widział innej możliwości - Teraz, póki jesteśmy na świeżo z pozyskanymi informacjami proponuję je spisać i potem na spokojnie raz je przeanalizować star się przy tym wyliczyć numerologiczną wartość wagi zaklęcia którego inkantacji poszukujemy. Przynajmniej mniej więcej


Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
Poppy Pomfrey

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 20
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna

Makowe ogrody - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Makowe ogrody [odnośnikMakowe ogrody - Page 4 I_icon_minitime26.12.17 11:18

W momencie, w którym lord Carrow zaproponował jej udział w swych badaniach nad nowym zaklęciem miała mieszane uczucia. Była jednako zaszczycona, że tak utalentowany i poważany czarodziej pragnie jej pomocy, obdarza ją zaufaniem i wiarą w jej umiejętności oraz wiedzę; uradowana, że będzie mogła przysłużyć jeszcze bardziej Zakonowi Feniksa, a jednostka badawcza to nie tylko słowa rzucane na wiatr, lecz nie potrafiła się wyzbyć nieprzyjemnych myśli. Od nocy pierwszego maja minęło zaledwie kilka dni, jednakże jasnym już było, że magia nie działa tak jak powinna, że energia w eterze została zaburzona. Nie znali jeszcze przyczyny, nie wiedzieli jakie to będzie nieść za sobą konsekwencje, lecz owe anomalie nie zwiastowały nic dobrego. Krzywdę potrafiły uczynić człowiekowi nawet najprostsze zaklęcia, a krwotok z nosa był psikusem w porównaniu z tym, co naprawdę mogło się stać. Pierwsze objawy sinicy, upiorne migreny, tracenie sił.
Eksperymentowanie z magią w takim momencie było jak igranie z ogniem.
Musieli to jednak uczynić, dla dobra Zakonu i reszty czarodziejskiej społeczności, dla tych, których przyjdzie im leczyć i ratować. Musieli podjąć ryzyko i brnąć w to dalej, choć zaledwie parzyli się dotkliwie raz po raz. Drugie spotkanie obfitowało w krew i ból, lecz dzisiaj przynajmniej coś osiągnęli. Uczynili duży krok do przodu, mając wiedzę jak zaburzenia magiczne wpływają na zaklęcia obszarowe.
-Masz rację - odparła Poppy, po chwili zastanowienia nad słowami Adriena. W istocie: byli bogatsi o doświadczenie z anomaliami i mogli przewidzieć jakie zaklęcia jakie przywołują objawy. A przynajmniej tak się Poppy zdawało, bo niczego nie mogli być naprawdę pewni.
-Oczywiście, spiszę odpowiedni raport - pokiwała głową, pozwalając ordynatorowi mówić. Nie chciała się w ten wywód wtrącać: był od niej starszy, mądrzejszy, bogatszy doświadczeniem, a ponadto starszym nie wypada przerywać.
Zgodnie z jego poleceniem, kiedy tylko opuścili Makowe Ogrody, a Poppy dostała w ręce kilka rolek pergaminu i orle pióro, starannym i drobnym pismem zapisała maczkiem wszystko, czego się dzisiaj dowiedzieli, czego doświadczyli, co odkryli i co podejrzewali, mając nadzieję, że w końcu odnajdą pewną prawidłowość i uczynią kolejny krok w stronę opracowania nowego zaklęcia.

| zt x 2





Wcale się nie boję,
że mnie podepczą. Podeptana trawa
staje się ścieżką.


Powrót do góry Go down
Halbert Grey
Halbert Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9087-halbert-grey https://www.morsmordre.net/t9093-lobuz https://www.morsmordre.net/t9092-halbert https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t9099-skrytka-bankowa-nr-2133 https://www.morsmordre.net/t9091-halbert-grey#274380
Zawód : toksykolog, ogrodnik u Prewettów
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
to plant a garden
is to believe in tomorrow
OPCM : 8
UROKI : 0
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Makowe ogrody - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Makowe ogrody [odnośnikMakowe ogrody - Page 4 I_icon_minitime25.12.20 20:38

17.07.1957

Od kiedy udało mu się zarejestrować różdżkę, bywał w Londynie coraz częściej. Krążył znanymi sobie uliczkami, obserwując zmiany, jakie w nim nastąpiły po wydarzeniach z kwietnia; jak wiele kamienic zniszczono i jak wielu mieszkańców musiało opuścić swoje domy. Czuł się jak wśród dzikich, niebezpiecznych zwierząt, które tylko czekały na jego potknięcie, by zatopić w nim swoje jadowite kły. Do stolicy wracał jednak przez wzgląd na rodzinną farmę, poszukując handlarzy potrzebnych im alchemicznych ingrediencji. Dziś dodatkowo zdecydował się zboczyć nieco z drogi i skorzystać z pięknej, letniej pogody. Zawsze chciał wybrać się do Ogrodu Magizoologicznego osadzonego w gmine w Londynie Zewnętrznym, ale za każdym razem, gdy się tu znajdował, przypominał sobie o długiej drodze zdobywania biletów wstępu. Niezrażony porażką - bo przecież i tak zawsze lepiej wybrać się tam z kimś, niż samemu! - zmienił swój kurs i pozwolił swoim stopom ponieść się do makowych ogrodów.
Wszedł na ich teren z zaciekawieniem rozglądając się po kolejnych alejkach. Kolorowe pąki zdobiły trawniki, nadając krajobrazowi iście polno-romantycznego charakteru. O tej porze roku większość wciąż była niedojrzała i przy wysuszeniu zaledwie dziesięciu główek można było otrzymać jedną dawkę tego spopularyzowanego przez mugoli leku. Znał jego narkotyczne właściwości, lecz to nie dlatego tak bardzo się nim interesował. W zeszłym miesiącu dokopał się do pewnych notatek, rzekomo należących do pana George’a Wilkinsa. Wątpił, że wyciągnie cokolwiek z jego wnuczki, więc zamiast doprowadzić do konfrontacji zdecydował się na badania na własną rękę. Poprawił przewieszoną przez ramię torbę, sięgając do wewnętrznej kieszeni brązowej marynarki, lupa była jednym z jego ulubionych narzędzi. Lubił zatrzymywać się na środku ścieżki i poświęcać kwadrans na obserwacji i analizie skrętoległych liści jaskrowców, zapisując ołówkiem luźne myśli w swoim notatniku. Wtem zerwał się wiatr, który zmusił Halberta do przytrzymania kapelusza i zmrużenia oczu. Niebo ponad jego głową powoli chmurzyło się, zwiastując nadchodzące opady. Czy zdąży wrócić do domu, zanim zastanie go burza?
W szumie okolicznych drzew przedostał się do niego damski okrzyk! Zatrzymał się gwałtownie i spojrzał przez ramię w poszukiwaniu źródła niebezpieczeństwa. Przy porośniętej zielenią pergoli prowadzącej na ścieżkę stała jasnowłosa kobieta, z której rąk wysypały się pergaminy, a wiatr porwał je w kierunku Halberta. Nie potrafił przejść obojętnie obok cudzego nieszczęścia, starał się pomagać wszędzie tam, gdzie miał taką możliwość.
- Chwileczkę, pomogę! - zawołał, schylając się po leżące najbliżej niego kartki i zebrał je z ziemi z zamiarem wręczenia ich właścicielce. Wystarczyła ledwie chwila, by tym całym zamieszaniu ich dłonie spotkały się na jednej stronie. Przestraszony wizją speszonej, uciekającej panny sprawiła, że pospiesznie cofnął własną i uniósł wzrok na nieszczęśnicę. Spod pszenicznych kosmyków zerkało na niego błękitne spojrzenie. I stało się to, co Halbert bardzo dobrze znał - przepadł na zamkniętą w jednym uderzeniu serca wieczność, oczarowany niepowtarzalną aurą, jaka biła od napotkanej kobiety. Potrzebował chwili, zanim zdołał wydusić z siebie jakiekolwiek słowa.
- Jakże zaskakujące spotkanie! - uśmiechnął się szeroko, podnosząc się na równe nogi i od razu wyciągnął rękę, by pomóc jej wstać. Silny wiatr jak szybko się pojawił, tak też prędko zostawił ich samych. - Mam nadzieję, że żaden z zapisków nie uległ zniszczeniu, panno Baudelaire. Czy to ważne dokumenty? - Papierki wcale go nie interesowały, ale od czegoś trzeba było zacząć rozmowę. "Może od komplementu?!", przyszło mu na myśl z opóźnieniem.


Powrót do góry Go down
Solene Baudelaire
Solene Baudelaire

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4706-solene-baudelaire-budowa#100715 https://www.morsmordre.net/t4836-echo#103798 https://www.morsmordre.net/t4776-a-moze-nowa-szate https://www.morsmordre.net/f323-lavender-hill-100-domostwo-krewnych-baudelaire-ow https://www.morsmordre.net/t5563-skrytka-bankowa-nr-1212 https://www.morsmordre.net/t4775-solene-baudelaire
Zawód : projektantka
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
She smelled like white roses and felt as fragile and satiny as her dress.
OPCM : 9
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Półwila
Makowe ogrody - Page 4 445a36772f435f40a47e6544d39ec3d5

Makowe ogrody - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Makowe ogrody [odnośnikMakowe ogrody - Page 4 I_icon_minitime27.12.20 15:38

Całkiem niedawny powrót do kraju nie okazał się taki prosty, jak zakładała. Ilość niedomkniętych przed wyjazdem spraw piętrzyła się i mściła na niej do teraz, jednak z całych sił starała się utrzymywać równowagę pomiędzy tym, co czekało na nią przez kilka miesięcy a tym, co miała zacząć robić. Nadeszło nowe – nie tylko w przypadku politycznych zawiłości, wojny, która zebrała żniwo i zdawała się nieco uspokajać, ale w jej krótkim życiu. Chociaż nie była zwolennikiem zmian, bardzo szybko się do nich adaptowała, z zaskakującą łatwością trzymając się swoich postanowień, w których, cóż, zazwyczaj nie była mistrzynią.
Dzisiejsze popołudnie spędzała poza domem, ledwo znajdując w wypełnionym po brzegi kalendarzu czas na chwilę odpoczynku pośród ogrodów. O ile wcześniej nie doceniała uroków angielskiej przyrody, o tyle teraz musiała przyznać, że na wiosnę i lato wszystko wydawało się o wiele milsze w obyciu niż w ubiegłym roku. W makowych ogrodach znalazła się jednak po raz pierwszy – i napawała się ciszą, spokojem od zgiełku centrum. Do czasu.
Krzyknęła. Ale jej krzyk nie przypominał pisku pannicy w tarapatach oczekującej na ratunek, lecz – dla niewielu zrozumiałe – soczyste, francuskie przekleństwo pełne zdenerwowania nagłą zmianą pogody. Nie była bowiem przygotowana na deszcz; gdy niebo pokryło się ciemnymi chmurami momentalnie pociągając za sobą zryw wiatru zadecydowała, że najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do domu. I kiedy już zbierała się, silniejszy podmuch wyrwał z jej dłoni nie tylko rozpisane projekty magicznych szat, ale i apaszkę, przewiązaną luźno wokół związanych w niedbały kok włosów. Bez namysłu rzuciła się w pogoń za kartkami, które poniewierały się już po całej okolicy, zatrzymując się kilka metrów dalej, tuż obok nieznajomego. Nie od razu rozpoznała mężczyznę, który wyszedł jej naprzeciw zbierając porozrzucany po ziemi pergamin. – Dziękuję, monsieur, ale chyba nie uda się wszystkiego ocalić... – ich dłonie zetknęły się, wywołując u niej przyjemny dreszcz. Bez tchu podniosła wzrok i napotkała jego spojrzenie, i zamilkła na moment bynajmniej spłoszona gestem, lecz wyraźnie pochłonięta nieznośną myślą, że twarz mężczyzny była całkiem znajoma, jednak nie na tyle, by od razu skojarzyła jego imię i okoliczności, w których się poznali. – To tylko nowe projekty; na szczęście jestem w stanie je odtworzyć z pamięci – skłamała nieco, niezbyt przekonująco i podniosła się, korzystając z ofiarowanej dłoni. – Musi mi pan wybaczyć, skąd się znamy? – spytała w końcu wprost, kompletując jednocześnie zebrane papiery w całość. Nie widziała w swoim pytaniu niczego złego i szczerze liczyła, że nie zostanie ono tak odebrane.




everybodylets you down and I'll do the same
but know I'll always be around
call me when you need me



Powrót do góry Go down
Halbert Grey
Halbert Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9087-halbert-grey https://www.morsmordre.net/t9093-lobuz https://www.morsmordre.net/t9092-halbert https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t9099-skrytka-bankowa-nr-2133 https://www.morsmordre.net/t9091-halbert-grey#274380
Zawód : toksykolog, ogrodnik u Prewettów
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
to plant a garden
is to believe in tomorrow
OPCM : 8
UROKI : 0
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Makowe ogrody - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Makowe ogrody [odnośnikMakowe ogrody - Page 4 I_icon_minitime02.01.21 17:51

Nie musiał posługiwać się językiem francuskim, by zrozumieć wydarte z ust Solene przekleństwo. On także nie był przygotowany na deszcz, zresztą pochylony nad smukłymi łodyżkami i czerwieniącymi się płatkami kwiatów zapominał o całym otaczającym go świecie, dając się wciągnąć w niesamowite życie roślin. Teraz, gdy chwilowo wyrwał się z zamyślenia i rozejrzał po niebie, miał nadzieję, że uda mu się opuścić ogrody zanim przemoknie do ostatniej suchej nitki.
- Nowe projekty? - spytał, zerkając przelotnie na zebrane przez siebie strony. Pospieszne szkice i opisy niewiele mu mówiły, nie znał się też na panującej modzie, ale doceniał pracę projektantów. - Czy obecność natury sprzyja zbieraniu inspiracji? Jeśli tak, to gorąco polecam wybrać się poza Londyn, na przykład do Dorset. Roślinność ogrodów w Athelhampton wręcz zapiera dech w piersi. - O pięknie przyrody mógł mówić godzinami, zarzucać ciekawostkami i porównywać okazy. Ten, kto rozmawiał z nim po raz pierwszy mógł poczuć się przytłoczony nagromadzonymi informacjami, należało go więc prędko hamować, zanim się rozkręci na dobre.
Nie zdziwił się na zadane pytanie, nie mógł od niej wymagać pamiętania wszystkich, nawet przelotnie poznanych osób. Nic dziwnego, że go nie pamięta, skoro to głównie on wodził za nią wzrokiem, a nie ona za nim. Już chciał wyjaśnić okoliczności ich poznania, ale zaraz z tego pomysłu zrezygnował. Po raz pierwszy zobaczył ją kilka lat temu w słoneczny dzień w malowniczym ogrodzie, gdzie usłyszał jak jej śmiech miesza się z radosnym piskiem małej dziewczynki. Niewinna zabawa, dziecięca wyliczanka, taneczny krok, aż sam oparł się wtedy o pień drzewa, przyglądając się temu sielankowemu obrazkowi z nostalgią. Teraz nie wiedział po której ze stron stała panna Baudelaire i czy w dalszym ciągu miała tak dobry kontakt z rodziną Prewettów. Po pojawieniu się listów gończych Halbert sam miał pewne wątpliwości i do dziś nie wiedział co tak naprawdę może mówić i kogo unikać.
- Halbert Grey, pomagałem podczas choroby twojego dziadka - wyjaśnił najłatwiej jak potrafił, choć zaraz zorientował się, że mógł nie być ich jedynym dostawcą ingrediencji. Podał jej zebrane przez siebie dokumenty. - Jak on się miewa? - spytał licząc na to, że mężczyźnie udało się pokonać chorobę i że nie przywoła żadnych przykrych wspomnień.
Przejęty ich nieoczekiwanym spotkaniem nie rozejrzał się nawet wokół w poszukiwaniu reszty rozwianych przedmiotów. Wpatrywał się tylko w Solene, wyłapując pojedyncze promienie słońca, jakie przeczesywały kosmyki jej włosów. Czy kiedykolwiek wcześniej poznał tak hipnotycznie piękną kobietę? Z trudem przywoływał przed oczy wyobraźni sylwetki panien, jakie uznawał w swoim guście za atrakcyjne, tylko nagle żadna z nich nie wydawała mu się tak interesująca, jak panna Baudelaire.


Powrót do góry Go down
 

Makowe ogrody

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21