Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Wnętrze sklepu
AutorWiadomość
Wnętrze sklepu [odnośnik]08.05.16 12:32
First topic message reminder :

Wnętrze sklepu

★★
Tuż po przekroczeniu progu wita cię przyjemny zapach cytrusów i morskiej bryzy – już w wejściu można poczuć, że sklep prowadzony jest przez rodzinę z południa Europy. Ściany pomieszczenia są białe, a gabloty mienią się blaskiem kolorowych kamieni, w których zaklęto zdrowie, szczęście i wszelką pomyślność. Przechadzając się między manekinami, komodami i stojakami uginającymi się od błyskotek, niemal w każdym punkcie możesz jednocześnie obserwować swoje odbicie za sprawą niezliczonej ilości luster rozsianych po sklepie. Pomimo dużej ilości mebli, klimat zdaje się być raczej elegancki i uporządkowany. We wnęce ustawiono plecione fotele o oparciach przywodzącym na myśl pawie ogony, na których każdy klient może odpocząć, rozkoszując się grecką kawą, która podawana jest na życzenie. Ze swobodą można wdać się w rozmowę z właścicielem czy jego córkami, które często pomagają w sklepie – każdy klient traktowany jest niezwykle indywidualnie. Valkahkisowie nie tylko sprzedają amulety – skupują również te niechciane, a także przyjmują zamówienia na wszelkie przeróbki. Jeśli więc znudził ci się twój pierścień z kamieniem księżycowym, a zawsze marzyłeś o medalionie, który będzie miał w sobie jego właściwości, trafiłeś pod dobry adres. Dostać można tutaj niemal wszystko – od rzeczy najprostszych, jak przypominajki czy królicze łapki, aż po przedmioty o niezwykle zaawansowanym działaniu, często wykonywanymi indywidualnie dla potrzeb klienta.

Lista rzeczy ze sklepiku MG, które fabularnie są dostępne w sklepie:
- Oko Ślepego - przedmiot nielegalny
- Amulet wyciszenia
- Łapacz snów
- Metamorfamulet
- Pierścień z kamieniem księżycowym
- Czosnkowy amulet
- Królicza łapka
- Przypominajka  

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:36, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wnętrze sklepu - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]24.06.18 12:41
To już nie było to samo miejsce, które pamiętał sprzed miesięcy. Opuszczone, nawiedzone, zniszczone. Poniekąd pasowało do ekscentrycznego właściciela, jednak po nim słuch zaginął. Być może wyjechał, być może rozpłynął się w powietrzu... Teraz tak naprawdę wszystko było możliwe, ale mało kogo interesował los innych czarodziejów i czarownic. Każdemu zależało jedynie na swoim własnym dobru i nic w tym dziwnego. Morgoth też nie myślał o reszcie, mając przeświadczenie, że to rodzina była najważniejsza i nic więcej. Chroniąc świat magii przed mugolami, chronił również i najbliższych. Opanowanie amonali miało wzmocnić Rycerzy Walpurgii i przysłużyć się sprawie, której poniekąd oddał wszystko, co miał. Próby naprawy zakończone niepowodzeniem frustrowały go od wielu miesięcy, ale na tym się nie kończyło - napędzały do dalszego rozwoju, co było poniekąd dobrą motywacją. Każda kolejna porażka dawała mu jednak kolejne doświadczenie. Większe lub mniejsze, ale wynosił z nich lekcję. Dobrze było mieć więc u boku kogoś zaufanego i bardziej doświadczonego od samego siebie. W tym wypadku trafiło na Tristana i mimo że kuzyn nie władał transmutacją na poziomie Yaxleya, posiadał wiele innych, cennych umiejętności. Będąc więc w jego towarzystwie, czul się pewniej. Gdy opanował cienie, które zostały zniszczone, rozległ się przeraźliwy pisk, który na moment odebrał możliwość jakiegokolwiek ruchu. Młodszy ze Śmierciożerców zdawał się mieć problem chociażby ze swobodnym oddychaniem. Na szczęście nie trwało to długo i mimo że poczuł na palcach krew, która drobną stróżką wypłynęła mu z ucha, nie poświęcał temu zbyt dużej wagi. Spojrzał jedynie na kuzyna, by skontrolować czy wszystko było w porządku. Obaj byli w niemałym szoku po przeszywającym na wskroś pisku, ale to jeszcze nie był koniec. Ten wciąż się gdzieś unosił, ale nie tak głośny. Morgoth mógł dziękować za tradycje swojego rodu, w którym wyraźnie było powiedziane, że wiedza historyczna była fundamentem, do którego każdy szanujący się szlachcic powinien był wracać. Nie spodziewał się, że przyjdzie mu się nią wykazać w podobnej sytuacji. Najwyraźniej każda wiedza miała się przydać i to w najmniej spodziewanych momentach. Układając w gablocie ów relikty, starał się kierować dawnymi naukami i uzupełnianym przez siebie na bieżąco informacjami. Wymarłe rodziny były przestrogą dla wciąż istniejących, by nie popełniały takich samych błędów i nie pozwoliły się zniszczyć. Yaxley doskonale wiedział, że niektóre z nich upadały z powodów tak błahych, że aż wstydliwych jak chociażby kłótnia dwóch braci o kochankę w przypadku Keppelów wspomnianych przez Tristana. Uwaga kuzyna skupiła się na szafirze. - Mace'owie - odparł my od razu Morgoth, jeszcze raz taksując spojrzeniem detale na amulecie. Widział wyraźniej zarysowane linie buław i przyłbicy tak podobnej do tej, która zdobiła herb Yaxleyów. Dzięki temu również łatwo było mu zapamiętać ów ród. Żaden z nich o tym nie wspominał, ale mogli wyczuć. Te amulety były jedną z niewielu rzeczy, które zostały po wielkich arystokratycznych liniach. Żadnego potomka. Żadnych ludzi, którzy kontynuowali by pamięć po nich. Nawet duchy zdawały się wstydzić, że tak łatwo ich rodziny odeszły w cień. Im dłużej na nie patrzył, tym zdawało mu się, że być może patrzyli w swoją przyszłość. Okrutną i jedną z wielu. Nie mogli do tego dopuścić. - Wracajmy - powiedział krótko, robiąc krok w tył i odwracając się od gabloty. Zbyt długo już tu zabawili.



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]08.07.18 17:29
Zapewne uśmiechnąłby się z ironią, gdyby wiedział, że to miejsce należało do człowieka, który rościł sobie prawa do jego kochanki i który zamierzał zostać jej mężem; nie znał jednak drobnych przedsiębiorców zajmujących Pokątną swoimi sklepikami i nazwisko Valhakisa było mu zbyt obce, by skojarzyć je z opowieściami Deirdre. Obrzucił wnętrze spojrzeniem raz jeszcze, czujnie, ale i z umiarkowanym zainteresowaniem - z jednej strony chciał nabrać pewności, że anomalia w tym miejscu przycichła, z drugiej zaciekawiło go wnętrze tego sklepiku. Insygnia szlacheckich rodzin były prawdziwym historycznym skarbem, a niektóre spośród amuletów lśniły pradawnym blaskiem ich chwały - niesamowite znalezisko, być może właściciel okazałby się człowiekiem ciekawym, dobrym rozmówcą. Nie sądził jednak, by miał się o tym kiedykolwiek przekonać - sklep pozostał obrócony w ruinę na długo i przypuszczał, że właściciel albo zmarł w tym chaosie albo porzucił interes, szukając utrzymania gdzie indziej. Brzmienie nazwiska, które wypowiedział Morgoth, miało w sobie coś brutalnego; niepokojącego, przeszywającego strachem. Tylko tyle: pamiątka w przyulicznym sklepiku i pamięć nielicznych - a kiedyś przecież kąpali się w chwale nie mniejszej, niż Rosierowie i Yaxleyowie. Powrócił myślą do Evandry, swojej żony; do jej łona, w którym kwitło życie, dopiero w tej chwili uzmysławiając sobie, jak bardzo potrzebuje syna. Była półwilą, mogła zajść w ciąże nawet czterokrotnie i cztery razy urodzić córki - które pomimo powabnej urody i zapewne niezwykle eleganckiego wdzięku mogą przynieść wyłącznie wymierne korzyści polityczne - nie przedłużając linii rodziny. Ale to nie było zmartwienie na dzisiaj - do jej rozwiązania zostało jeszcze kilka długich miesięcy. Wyjął z kieszeni papierosa, podpalając jego kraniec i zaciągnął się dymem - ostrożnie przytakując kuzynowi, miał rację, powinni stąd wyjść - ale jeszcze nie teraz; chciał się upewnić, że dziwna moc anomalii nie poruszy w środku już niczym, że ostatecznie obłaskawili tę moc, że teraz - służyła już tylko im, Czarnemu Panu i jego sługom.
- Byli słabi - stwierdził w końcu, przecinając zalęgłą ciszę; z przekonaniem, w które zapewne sam chciałby uwierzyć - że klejnoty, na które patrzyli, nie były zwierciadłem ich przyszłości. Znał swojego kuzyna - wiedział, że dla Yaxleyów jest gotów znieść wiele wyrzeczeń. A dowodem ich siły był mroczny znak wijący się wzdłuż ich bladych przedramion, gdzie skórę zdobi pajęczyna błękitnych żył wypełnionych błękitną krwią. - Chodźmy - Dopiero teraz odsunął się od gabloty, ze zrezygnowaniem upuszczając ledwie napoczętego papierosa - i przygniatając jego żar obcasem podkutego buta.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty

o b e y

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wnętrze sklepu - Page 5 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]13.07.18 16:41
Cóż oznaczał brak rozpoznania nawet wśród wyedukowanych w historii magii potomków wielkich rodów? Tristan miał rację. Byli słabi, a nikt słabości nie nagradzał. Nikt nie miał wspominać nazwisk wszystkich wymarłych rodzin inaczej niż jako ciekawostka rozwijających się na terenie Wielkiej Brytanii wpływów czystej krwi. Oni wszyscy już dawno stracili prawo do posiadania nazwiska, które coś znaczyło. Coś więcej niż jedynie strzęp historii. Morgoth miał nadzieję, że podobny los będzie czekał wszystkich, którzy wspierali swoimi działaniami, bogactwem i polityką każdego, kto na magię nie zasługiwał. Ollivander. Greengrass. Prewett. Te nazwiska już niedługo miały stoczyć się w otchłań zapomnianych relacji, których Yaxleyowie nie zamierzali w żaden sposób kontynuować. Neutralny grunt jaki do niedawna posiadali był pomyłką, chociaż równocześnie wyznacznikiem nikłej nadziei powrotu do zmysłów i opamiętania. Cambrigeshire jednak nie zamierzało dłużej tolerować tego szaleństwa i jawnej niesolidarności. Wydźwięk Festiwalu Lata był aż nadto wyczuwalny i nic nie miało zmazać tej hańby, do której dopuścili się ci wszyscy, którzy obstawali przy wyplenieniu tradycji. Zaślepienie nestorów miało prowadzić do gwałtownego rozłamu i mimo że nie aż tak widoczna, to wojna polityczna już trwała. Opowiadanie się za słabszą ze stron; za stroną, której nigdy magia nie powinna być wyjawiona, było szaleństwem, a fale konsekwencji wzbierały się, by uderzyć w winowajców. Yaxley nie potrafił zrozumieć skąd brała się ta zawiść w stosunku do tradycji - czy ojcowie, bracia, seniorzy nie wiedzieli, że to, co robili miało się odbić na niewinnych członkach ich rodów? To oni zasługiwali na zapomnienie, ale ciągnęli wszystkich ze sobą na dno.
Rzucił ostatnie spojrzenie na amulety, które posiadały zaklętą moc - zupełnie jakby były ostatnimi, co trzymało pamięć o wymarłych szlachcicach. Kto mógł sobie pozwolić na trzymanie ich w gablocie? Czy miały już tu pozostać, odstraszając niepowołanych czarodziejów i czarownice przed zajrzeniem do wnętrza sklepu? Słabościami jednak wybrukowane były ulice Londyn, które ułożyli jego mieszkańcy. Nie spodziewał się więc by opanowana anomalia zachęcała do pojawienia się w tych okolicach. Musieli wracać. Każda kolejna bezsensownie poświęcona temu miejsce chwila miała odebrać im czas, którego nigdy nie odzyskają. Odczekał z kuzynem tyle, ile było trzeba by wiedzieć, że nic nie miało już ich zaskoczyć, a czarna magia jedynie wzmocniła podążających jej ścieżkami. Wycofał się jako pierwszy, nasłuchując czy nikt nie miał się pojawić tuż za rogiem. Pokątna jednak była spowita ciemnością i ciszą, która co strachliwszych mogłaby pochwycić za serca, lecz żaden ze Śmierciożerców taki nie był. Morgoth spojrzał na Tristana i skinął mu krótko głową. Przybyli oddzielnie, mieli się rozejść tak samo. Młodszy z czarodziejów nasunął głęboki kaptur, kryjąc w jego cieniu twarz, ale nie na długo. Teleportacja była wątpliwym środkiem transportu, podobnie jak kominki. Zostawały świstokliki i czarna mgła, lecz nie skorzystał z żadnych z ów opcji. Wciąż panowała noc, która była jego porą. Korzystając więc z ograniczonego światła, wrócił do swojej drugiej formy. Czuł się lepiej, gdy nad sobą miał jedynie księżyc i gwiazdy, a myśli ukierunkowane na jeden tor. Czekała go długa droga, ale osłabienie po Azkabanie minęło, wraz z nim przyszła nowa siła. Zamierzał ją wykorzystać.

|zt



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]19.07.18 20:25
Przednia witryna gabloty skrzyła się mglistym blaskiem, odbijając jego skupiony, niepewny, choć chcący wyglądać pewnie wyraz twarzy. W nieco zadymionym szkle widział zwierciadło własnej twarzy, spokojnej, choć skoncentrowanej na kruchej przeszłości wielkich pogrzebanych rodów, po których został tylko kurz - i pamiątki w przydrożnym sklepie. Pokonali drzemiącą tu anomalię, ukrócili jej destrukcyjne działanie, zniewolili według własnych zasad - przeszłość traciła znaczenie w obliczu triumfującej teraźniejszości, przecież czuli swoją siłę, swoją sprawczość - właśnie w tym momencie. Wypełnianie rozkazów Czarnego Pana przynosiło mu nieznaną wcześniej satysfakcję; służba stawała się przywilejem, obietnicą przyszłej chwały. Zmaganie się z mroczną siłą wzmacniało jego własną potęgę, a co za tym idzie potęgę wszystkiego, co sobą reprezentował - również rodziny, nazwiska, herbu, wszystkiego, co obawiał się dostrzec tutaj. To, co spotkało ich we wnętrzu sklepu Valhakisa, poddało się ich magii, służąc celom Rycerzy Walpurgii - ich przywódca winien być zadowolony z ich działań, choć wciąż zdawał sobie sprawę z tego, że zbyt wielu rycerzy traktowało swoje obowiązki niepoważnie.
Starcie z nieznanym zawsze wiązało się z ryzykiem, ale tym razem podołali mu bez większych przeszkód, szybko radząc sobie z mrocznym wyzwaniem - nie do końca go to cieszyło, pragnął stawić czoła przeciwnej stronie, tym, którzy rzekomo również interesowali się anomaliami - chciał się dowiedzieć, dlaczego. Niepokojące cienie zostały unieszkodliwione, a prastare amulety oraz zaśniedziałe artefakty ułożone w odpowiedniej kolejności. Osiągnęli sukces, magia napełniająca to miejsce drżeniem skłoniła się przed nimi - nie zostało im już tu nic do zrobienia. Tristan odszedł od gabloty, rzucając ostatnie spojrzenie na rozlokowane w niej relikty przeszłości. W innej sytuacji mógłby być pod wrażeniem zgromadzonego zbioru historycznych przedmiotów, ale obecnie mało go to interesowało. Schował różdżkę do kieszeni czarnej szaty i poprawił przydługie włosy, spoglądając beznamiętnie na Morgotha. Skinął mu również głową, poradzili sobie wspólnie; dobrze było mieć u swego boku czarodzieja biegłego w sztuce transmutacji. Nie ruszył od razu za lordem Yaxleyem, jeszcze chwilę przystając na środku pomieszczenia, chłonąc wibrującą w powietrzu czarną magię, czując jej wpływ na własne siły. Lubił to uczucie władzy i porządku odnalezionego w chaosie. Po dłuższej chwili rozchylił powieki i skierował swe kroki ku wyjściu a okute obcasy wystukiwały rytm jego pożegnania z tym miejscem. Gdy drzwi sklepu Valhakisa zatrzasnęły się za jego plecami, odetchnął głębiej i skoncentrował się na dematerializacji, po czym - w kłębach czarnej, gęstej mgły - zniknął z Pokątnej, mieszając się z burzowymi chmurami, zbierającymi się nad pogrążonym we śnie Londynem.

/zt



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty

o b e y

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wnętrze sklepu - Page 5 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Wnętrze sklepu
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach