Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pracownia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pracownia   08.05.16 12:35

First topic message reminder :

Pracownia

Pomieszczenie to, choć nie imponuje wielkością, pęka w szwach od materiałów potrzebnych do wykonywania amuletów, sprowadzanych z najdalszych zakątków świata. Jest to część sklepu rzadziej odwiedzana przez klientów, panuje tu więc znacznie większy chaos, który zdradza korzenie właścicieli. Ściany niemal w całości zasłonięte są szkicami przedstawiającymi projekty talizmanów, tu i ówdzie można natknąć się na prototypy nowych amuletów. Blade światło bijące z zaplecza często widoczne jest w witrynach późną nocą, jeszcze długo po zamknięciu sklepu.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Eufrosyne Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3856-eufrosyne-valhakis https://www.morsmordre.net/t3919-orfeusz#74062 https://www.morsmordre.net/t3918-zycie-jest-teatrem#74060 https://www.morsmordre.net/f256-seaham-posiadlosc-rodziny-valhakis
ekspedientka w sklepie z amuletami
24
Czysta
Panna
Ja słucham, słucham i patrzę -
poznaję - znane mi twarze,
ich nie ma - myślę i marzę,
widzę ich w duszy teatrze.
0
0
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   28.12.16 16:24

Uśmiechnęła się śmielej, gdy ojciec zaproponował jej, by usiadła; Eufrosyne chętnie skorzystała z tej oferty, zaraz sadowiąc się wygodnie na wyczarowanym krześle. Już nie pamiętała, kiedy ostatnio tak siedzieli – chyba jeszcze przed jej wyjazdem (krótko po rzuceniu przez nią teatru?). Odkąd wróciła, nie było wiele okazji do rozmowy sam na sam z tatą, nie mówiąc już o ostatnich latach, gdy grzała się w południowym słońcu i raczyła się greckim winem z dala od domu i choć wymieniali listy, były one jedynie marnym substytutem rzeczywistego kontaktu. Panna Valhakis musiała przyznać, że tęskniła, naprawdę tęskniła, za tymi miłymi chwilami spędzonymi z Asterionem, wspominając je tylko z westchnieniem między półkami rodowej biblioteki.
Zdecydowanie za dużo czasu spędziła w Grecji. Tyle ważnych wydarzeń przegapiła…!
Och, nie szkodzi. Bałagan mi nie przeszkadza, wygląd mojego pokoju to potwierdzi — zażartowała Frozia, ściskając ciepłą, szorstką dłoń ojca. Przynajmniej to się nie zmieniło – i jednocześnie ją to cieszyło (znajomy element zawsze witała z radością, całkiem lubiąc to, że niektóre rzeczy pozostają niezmienne – chociaż, oczywiście, nigdy by się do tego nie przyznała) i niepokoiło. Czy nie pracował za dużo? Rzeczywiście ostatnio rzadko bywał w Durham, w ich skromnej posiadłości, szumnie nazwanej willą.
Chociaż to wcale nie było tak, że za rzadko widywał wszystkie ze swoich córek. Była przecież Nemesis, śliczna, utalentowana Nemka, która tak się zaangażowała w rodzinny interes, że na Pokątnej gościła niemal codziennie – i niemal codziennie musiała prowadzić długie rozmowy z tatą na temat tych wszystkich amuletów i skomplikowanej sztuki ich wytwarzania.
Eufrosyne ledwo utrzymała obojętny wyraz twarzy, czując bolesne ukłucie zazdrości. Czasami myślała, że dobrze byłoby, gdyby jej siostra po prostu zniknęła, jakby nigdy nie istniała; wyjechała i zerwała z nimi kontakt. Po tym mogłaby robić, co tylko zechce, kąpać się w tym ukochanym morzu i rzucać klątwy, Melpomene by to już nie obchodziło. Liczyłoby się tylko to, że teraz to ona jest tą najstarszą, że nie ma już innych, silniejszych rywalek w bitwie o uwagę ojca, który za pomocą zaklęcia mógłby wymazać sobie wszystkie wzmianki o Nemesis z pamięci. Byłoby ładnie. Byłoby prościej.
Nie lubiła snuć takich marzeń, czując potem wyrzuty sumienia, ale nie mogła ich powstrzymać.
Ale Nemesis chyba często ci pomaga, ojcze. — Eufrosyne chciała zmienić temat na inny, by odegnać jakoś nieprzyjemne myśli, ale to wyrwało jej się z ust szybciej, niż zdążyła to rozważyć.




ich sztuka jest sztuką moją
melodię słyszę choralną, jak rosną w burzę nawalną, w gromy i wichry się zbroją. W gromach i wichrze szaleją i gasną w gromach i wichrze - w mroku mdlejące i cichsze. Już ledwo, ledwo widnieją, znów wstają, wracają ogromne; olbrzymie, żyjące - przytomne.
Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis https://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog https://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   29.12.16 12:08

Zanim Deirdre pojawiła się w jego życiu, Asterion w postronnych oczach mógł zdawać się człowiekiem nudnym. Zapętlonym w kole pracy, by tuż po wykonaniu swoich obowiązków wrócić do domu u wybrzeży Durham i zamiast odpoczywać, relaksować się w towarzystwie kobiet bądź przyjaciół, zamiast palić drogie cygara, polować i gawędzić o ostatnich politycznych zawirowaniach, poświęcać wolny czas na opiekę nad dziećmi. Fakt, że jego córki (prócz najmłodszej, słodkiej Febe) już dawno były dorosłe, wcale nie zwalniał Valhakisa z jego troskliwych powinności. Opaska na czekoladowych oczach pozwalała mu na widzenie wyłącznie szczegółów, a doskonała pamięć sprawiała, że patrząc na swoje smukłe latorośle, nadal dostrzegał w nich cień małych, psotnych dziewczynek. Zwłaszcza w Euforysyne, pozostającej niemalże taką samą trzpiotką, jaką była w dzieciństwie. Długa rozłąka nie zmieniła jej charakteru, za co jednak Asterion był ogromnie wdzięczny - mógłby wszak nie poznać dziewczęcia, zmienionego z zachowania i również wyglądu. Pobyt w Grecji wyostrzył jej południową urodę, uwypuklił smagłą karnację, pomimo której, nadal bardzo przypominała jego żonę.
-Nie masz czym się chwalić, moja panno - odparł, marszcząc brwi i robiąc srogą minę; efekt szybko jednak został zepsuty puszczeniem dyskretnego oczka. Nie mógł już ganić Euforysyne za bałagan, co innego, gdyby prowadzała się z jakimiś kawalerami bez jego wiedzy. Może powinien ją o to wypytać? Wszak w Grecji nie siedziała zamknięta w wili u wybrzeży Krety, tylko korzystała ze wszystkich dobrodziejstw wysepki. Poznała kogoś? Wymieniała z nim listy? Natchnęło to Asteriona absolutnym przerażeniem, świadomość, jak niewiele wie o własnej córce. Musiał to naprawić, acz... w sposób stonowany, zawoalowany, dyskretny.
-Pomożesz mi dzisiaj? Zamknę sklep i wrócimy razem do domu. Co powiesz na opowieści przy kominku? Nie pamiętam, kiedy ostatni raz to robiliśmy - zaproponował miękko. I zarazem chytrze, licząc na zgodę i możliwość pociągnięcia Euforysyne za język. Rozmowy rodziców z dziećmi nie były niczym dziwnym, nie w ich rodzinie, gdzie mogli mówić o wszystkim. Asterion jednak pozostawał dość zasadniczym ojcem, a nagłe ukłucie niepokoju, wywołane szaloną łańcuchową reakcją myśli, domagało się natychmiastowego rozwiania wątpliwości.
-Nemesis? - powtórzył z roztargnieniem, dopijając herbatę i odkładając filiżankę na spodek, co okazało się dość trudne, biorąc pod uwagę ilość bibelotów spoczywających na roboczym blacie - prawie codziennie - rzekł, nie widząc niczego złego w tym zapytaniu. Nemo była zainteresowana i żywiła tę samą pasję, jaka płynęła naturalnie w jego żyłach. Ona miała odziedziczyć sklep: Asterion nie czynił żadnych rozróżnień między córkami, ale wynikało to z zaangażowania. Prawdziwej fascynacji, niemożliwej do podrobienia.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pracownia   12.02.17 13:55

Dick pracował w sklepie Valhakisa od niedawna i ciągle czuł się w tym greckim azylu nieco niepewnie. Nie dość, że miał problem ze zrozumieniem Asteriona - wszystko przez ten obcy akcent - to jeszcze niezbyt dobrze radził sobie ze swymi obowiązkami sprzedawcy. Wiedział, skąd bierze się ten kłopot: potwornie nakłamał podczas rozmowy wstępnej, chwaląc się swoim doświadczeniem na podobnym stanowisku...doświadczeniem, rzecz jasna, nieistniejącym. Nie pracował bowiem ani w trzygwiazdkowym hotelu na przedmieściach Londynu ani w sklepie Madame Malkin ani nawet w przytułku dla zbłąkanych zwierząt. Wszystko to zmyślił, a że miał gadane i potrafił wykorzystać swą przesadną pewność siebie, otrzymał posadę u Valhakisa. Był z siebie niezmiernie dumny i już nie mógł doczekać się awansu. Wróżył sobie przecież lepszą przyszłość niż taką, w której był byle jakim sprzedawczykiem, gnącym się w pokłonach, gdy drzwi sklepu przekraczał nadęty szlachcic. Nie lubił tych typów, nie lubił przesadnej grzeczności, jaką musiał emanować, no a najbardziej na świecie nie lubił obliczeń. Rachunków. Sprawdzania, czy te wszystkie drobne knuty, denerwujące sykle i nęcące galeony zgadzają się ze sobą. Podliczanie dziennego utargu przyprawiało go o ból głowy, lecz jeszcze nie czuł się na tyle okropnie, by udawać, że wszystko jest w porządku i okłamywać swego pracodawcę.
Tegóż popołudnia znów przydarzyło się to samo, ileś syklów zagubionych; chyba policzył za mało przy tym amulecie przeciwko koszmarom, który sprzedał zaniepokojonej bezsennością córeczki arystokratce. Dick zasępił się mocno i chcąc nie chcąc ruszył po schodkach sklepu w dół, prosto do pracowni, by porozmawiać o tym z Asterionem. Uprzejmie zapukał do drzwi i - gdy już otrzymał pozwolenie - powoli wszedł do środka, przybierając smutny wyraz twarzy. - Psze pana, mam kłopot - mruknął, zerkając na ślicznotkę stojącą tuż obok. To przypomniało mu o drugim powodzie podjęcia tutaj pracy: córki Valhakisa były naprawdę wspaniałe. Dla samego patrzenia na te egzotyczne rysy mógłby się poświęcić i zliczać całe słupki liczb.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis https://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog https://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   12.02.17 14:52

Odkąd problemy finansowe się skończyły, czy raczej - rozpłynęły w niebycie, wręcz zaskakując Asteriona szybkością, z jaką zdołał z nich wybrnąć oraz powodzeniem, jakim teraz się cieszył, Valhakis w końcu zdecydował się na dość ryzykowny krok. Zaprosił do współpracy obcego, spośród wielu kandydatów na posadę sprzedawcy wybierając sympatycznie wyglądającego chłopaka. Jasne, szczere oczy, miły uśmiech, młodzieńcza energia aż emanowała z Richarda, który zresztą zaskarbił sobie względy mężczyzny nie tylko przyjemną aparycją. Sprawiał wrażenie ułożonego, pracowitego, kulturalnego i obytego na tyle, że Asterion postanowił mu zaufać i powierzyć mu swój sklep. Co niewiele różniło się od ofiarowania mu serca, bo przecież niewielki interes na Pokątnej był całym życiem Valhakisa, obecnie tajemniczo dzielonym na dwoje. Większą część zawłaszczyła kobieta, jednakowoż praca nadal pozostawała jego szczerą miłością, równą tej, jaką darzył córki, nieco mniejszą niż ta, jaką obdarzał Deirdre. Musiał zatem przeprosić drogą Eufrosyne, chociaż wiedział, że córka potraktuje to jako niemały policzek. Westchnął, bo zdawał sobie sprawę, że poświęca im za mało czasu, że już nie jest tylko dla nich, że nie zna swoich dziewczynek tak dobrze, jakby tego pragnął. Podczas podejmowania wyboru mimo wszystko nie zmieniał decyzji; skinąwszy głową na stojącego w progu chłopaka, poprosił go, by jeszcze chwilę poczekał na górze, a on zaraz przyjdzie. Gdy za Richardem zatrzasnęły się drzwi, Asterion pocałował córkę w czoło i poprosił, by wróciła do domu. Wkrótce wrócę, obiecał, świadom, że Eufrosyne będzie mieć do niego żal. Nie mógł postąpić inaczej.
Potarł ręką nierówno ogolony policzek, po chybotliwych schodkach wspinając się na górę, gdzie spodziewał się zastać swego subiekta. Dziwnie poddenerwowanego, co już czasami mu się zdarzało, chociaż teraz wydawał się spinać bardziej niż zazwyczaj.
-Słucham, chłopcze - zaczął, spoglądając na niego z góry - co takiego się stało? - dopytał spokojnie.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pracownia   12.02.17 16:43

Richard niezbyt ucieszył się z odwołania na górę. Wolałby postać na schodkach, obserwując rumieniącą się Eufrosyne i cieszyć oczy jasnoróżowymi usteczkami, układającymi się w słodki uśmiech. Niestety, zostało mu to odebrane, a Asterion wręcz wygonił go za drzwi. Też mi coś. Dick prychnął a powiew powietrza podwiał do góry równo przyciętą, jasnozłotą szczecinę, nadającą mu wyglądu wioskowego charłaka. Cóż poradzić; poczłapał z powrotem do sklepu, lecz robił to niezwykle powoli, nasłuchując dźwięków dobiegających zza gwałtownie zamkniętych za nim drzwi pracowni. Nic jednak nie usłyszał.
Kolejne westchnięcie wydarło się ze spierzchniętych warg z zajadami w kącikach, gdy już stanął za ladą, wyciągając gruby notatnik wypełniony pieczołowitymi notatkami z zakresu ekonomii. Otworzył go na zaznaczonej szmaragdową karteczką stronie i przesunął brudnymi palcami po ostatnich obliczeniach, zezując jednocześnie na drzwi prowadzące na klatkę schodową. Po chwili wychynął zza nich Valhakis, wywołując trzecie dramatyczne westchnięcie.
- Psze pana, problem taki liczbowy - powiedział niezbyt bystrze, kiwając ze smutkiem głową, jakby naprawdę przejmował się jakąś drobną niezgodnością w kajecie poświęconym księgowości. - Cosik za mało wychodzi. Kilkanaście sykli, ale jak to mówią, czas to pieniądz a knut do knuta daje pół koguta. A jak wiadomo, koguty chronią przed bazyliszkami, więc to poważna sprawa - podzielił się mądrością zasłyszanych gdzieś przysłów, widocznie dumny ze swoich retorycznych zdolności, po czym naiwnie utkwił spojrzenie jasnych oczu w twarzy Asteriona, jakby oczekując, że ten jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozwiąże finansowe problemy.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis https://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog https://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   12.02.17 17:06

Im dłużej Richard pracował, tym bardziej zdawał się Asterionowi pomyłką. Był dość nierozgarnięty i choć posiadał w sobie zapał, to Valhakis aż nazbyt często musiał korygować jego błędy, tyczące się zarówno składania zamówień na materiały, prowadzenia rachunkowości, jak i najbardziej przecież prozaicznego utrzymywania sklepu w czystości. Podczas wstępnej konwersacji zabłysnął inteligencją, lecz mężczyzna poważnie się obawiał, czy aby przed nie wspomógł się jakimś środkiem odurzającym; doskonale wiedział wszak, jaki efekt występuje po spożyciu sproszkowanych pazurów smoka. Asterion pokręcił głową, chociaż nadal zachował kamienną twarz, anielski spokój i niespotykaną wręcz cierpliwość: podszedł bliżej Richarda i pochylił się nad grubym brulionem, usiłując odcyfrować tajemnicze zapiski w kolumnach podsumowujących zyski i straty. Panowanie nad dwiema jeszcze jako-tako udawało się chłopakowi, acz kiedy do obliczeń dołączyła trzecia, młodzik zupełnie się pogubił. Już nieco poirytowany pochwycił kałamarz i pióra, na czystym blankiecie poprawiając niestaranne zapiski, z jakich niewiele można było wyciągnąć informacji, gdy Richard nagle zakomunikował mu, że brakuje kilkunastu sykli. Pieczołowicie odłożył pióro, zakręcił kałamarz, dopiero później odwracając się w stronę chłopaka.
-Ile dokładnie? - warknął i nie czekając na odpowiedź dokonał szybkiego podsumowania. Siedemnaście sykli. Galeon. Nie było to znowu tak wiele, lecz nie mógł pozwolić na to, by incydent uszedł chłopakowi płazem. Chodziło wyłącznie o zasadę, a Asterion nie zamierzał tolerować więcej takich błędów - dobrze. Nic się nie stało, ale będziesz musiał zwrócić różnicę, Richardzie - powiedział, na powrót tonem, bez ani tonu dźwięczącego w nim zdenerwowania.






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pracownia   12.02.17 18:05

Warknięcie Asteriona sprawiło, że Richard aż położył po sobie uszy - a raczej położyłby, gdyby był pokornym czworonogiem. W ludzkiej postaci mógł jedynie struchleć, zgarbić wątłe ramionka i nerwowo poprawić złotą szczecinę, porastającą nieforemną głowę. Zawsze doskonale wyczuwał zbliżające się kłopoty, a w tym przypadku było bardziej niż oczywiste, że nadchodzą w niesamowitym pędzie, pohukując przy tym groźnie.
- No...kilkanaście - odparł cichutko i niezbyt konkretnie, ze zmartwiałą twarzą przyglądając się dokonywanym przez Asteriona rachunkom. Co, jeśli znajdzie inne błędy? Co, jeśli odkryje braki sprzed tygodnia? Co, jeśli go wyrzuci? Dick aż zachłysnął się wdychanym powietrzem, gdy z ust Valhakisa padły kolejne słowa. Cóż za okrutny pracodawca, rzeźnik chłopięcych marzeń!
- Jak to zwrócić różnicę, psze pana, galeon to dla mnie niewyobrażalna kwota - zaczął jękliwym tonem, sięgając szczupłymi palcami do głowy, by szarpnąć włosy w geście skrajnego przerażenia i rozpaczy. - Nie mam tyle, moja mama nie ma tyle, mój tata nie ma tyle, jesteśmy tacy biedni - jojczał dalej smętnie, robiąc kilka kroków na ślepo w tył, by opaść na wiklinowy fotel. Skulił się na nim i ukrył twarz w dłoniach, zerkając jednak pomiędzy długimi palcami na Asteriona, by sprawdzić, czy jego króciutkie przedstawienie przyniesie oczekiwany rezultat: czyli odroczenie albo całkowite zdjęcie okrutnej kary finansowej. - Niech szanowny pan ma litość - przeciągnął strunę płaczliwie a ramiona zadrżały, całkiem nieźle kamuflując brak prawdziwych łez, spływających po piegowatych policzkach.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Asterion Valhakis
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3018-asterion-valhakis https://www.morsmordre.net/t3240-olimpijski-bog https://www.morsmordre.net/t3712-asterion-valhakis
Przedsiębiorca
52
Czysta
Zaręczony
Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią
10
0
14
0
0
5
0
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia   12.02.17 19:45

Musiał mocno się kontrolować, by nie trzasnąć otwartą dłonią o drewniany kontuar, jasno zaprowadzając porządek. By nie potrząsnąć chłopakiem, by sykiem nie nakazać mu milczenia, by nie rozpocząć tyrady o odpowiedzialności, o wartości pieniądza i czasu, o ciężkiej pracy. Właściwie powinien tak postąpić, na Zeusa, był przecież właścicielem sklepu, chlebodawcą tego młodzika i miał prawo wymagać od niego skrupulatności, dokładności oraz uczciwości. Dlatego też musiał ustawić Richarda do pionu, niekoniecznie groźbą, czy wyzwiskami od nieudaczników: kiedy chłopak zapadł się w sobie i zadrgał żałośnie, Asterionowi zrobiło się go szczerze żal. Gdyby jednak współczucie przesłoniło Valhakisowi zdrowy rozsądek, już dziś byłby żebrakiem bez grosza przy duszy - nie mógł sobie pozwolić na darowanie młodzikowi tej znacznej przecież sumy, bo wiedział, że przy najbliższej możliwej okazji dobroduszność obróciłaby się przeciw niemu. Westchnął głęboko, patrząc na pochlipującego Dicka i zastanawiając się, co zrobić, aby jakoś załagodzić sprawę, jednocześnie nie doznając uszczerbku na zarobkach, ani nie krzywdząc zanadto chłopaka. Oczywiście to była jego wina, ale też - Valhakis nie potrafił pozbyć się tego ludzkiego wejrzenia - typowo ludzka pomyłka, jaka mogła zdarzyć się każdemu.
-Stan w kasie musi zgadzać się z wystawionymi rachunkami, Richardzie. Brakuje aż siedemnastu sykli, musisz je zwrócić - powiedział twardo, pozornie niewzruszony. Stał nad nim tak długo, aż poczerwieniały chłopak ze wstydem wyjął zza pazuchy chudy mieszek i skrupulatnie zaczął odliczać należną sumę. Większość wypłacił w knutach.
-Ach, byłbym zapomniał. Przyjdź wyjątkowo w sobotę i niedzielę. Umyjesz witryny, uporządkujesz zaplecze i piwnicę, wypucujesz wszystkie kamienie z wystaw. Zapłacę dodatkowo - oznajmił, skrywając lekki uśmiech. To było sprawiedliwe: nie odpuścił zupełnie, lecz zamierzał mu zrekompensować stratę, powierzając dodatkowe obowiązki za naprawdę godziwą zapłatę.

|zt






No, I am not Prince Hamlet, nor was meant to be
Powrót do góry Go down
 

Pracownia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Pracownia malarska
» Pracownia alchemika
» Pracownia Nanaś~
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]
» Pracownia Laczka.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna :: Sklepy, restauracje i lokale :: Sklep z Amuletami-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18