Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Wenlock Edge
AutorWiadomość
Wenlock Edge [odnośnik]08.05.16 23:51
First topic message reminder :

Wenlock Edge

Porośnięte soczystą zielenią, przecinające Shropshire od północy na południe strome pasmo nie jest zwyczajnym wybrzuszeniem terenu, a wapienną skarpą, chętnie poddawaną badaniom przez rozmaitych naukowców, poszukujących w wyjątkowym podłożu rzadkich skamielin, minerałów i surowców, a także doskonale czujących się na wapiennym podłożu roślin i ziół, często niespotykanych w innych rejonach Wielkiej Brytanii. Duża część stoków pokryta jest nietkniętym lasem liściastym, u podnóża skarpy płynie rwący, tylko pozornie płytki strumień o zdradzieckim nurcie. W południowej części górującego nad poziomem morza pasma zbudowano wieżę obserwacyjną - ta jednak dostępna jest tylko dla nielicznych, a dzięki specjalnie nałożonym zaklęciom, w oczach pozostałych jest tylko marną ruiną. W pogodne dni można z jej szczytu dostrzec nawet tereny walijskie. Według legendy, jeśli stanie się w ciszy na krawędzi najbardziej stromego zbocza, nieopodal szesnastowiecznego dworku Wilderhope Manor, można usłyszeć niesione przez wiatr przejmujące jęki zmarłego w tym miejscu lorda Fineasa Rowle, którego koń w trakcie szarży na polowaniu na terenach Averych nieszczęśliwie runął w dół przepaści, kończąc żywot zarówno swój, jak i dziedzica Cheshire.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wenlock Edge - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wenlock Edge [odnośnik]18.01.22 19:53
Amelia nie ingerowała w coraz mocniej napiętą atmosferę między Vanity a Carterem, częściowo przez poczucie nadwyrężonej energii magicznej we własnym ciele, a częściowo z zaintrygowania następnym ruchem Septimusa. Po artystycznie wrażliwym muzyku trudno było spodziewać się brutalności, strategicznego sprytu mającego za zadanie zapędzić przeciwnika w ślepy zaułek, z którego jedynym wyjściem było zdanie się na łaskę rodowitego mieszkańca Shropshire, tak walecznie broniącego niepodległości tych ziem od plądrujących go złoczyńców, głodnych, wyziębionych, ale i zdeterminowanych w swoich działaniach. W pierwszym odruchu chciała mu przypomnieć, że przecież zaoferował Charlesowi litość - ale ostatecznie tylko przygryzła dolną wargę, zmierzająca w kierunku drugiego z woźniców.
O jego stanie także nie trzeba było się upewniać, nienaturalnie obrócona głowa i krew obficie sącząca się z nosa były dowodem jego nieszczęśliwego końca, podkreślały, że trójka napastników wyrządziła dostatecznie dużo szkód, by zarzucić pęczniejące w niej wyrzuty sumienia, niepewność własnego kontrataku. Zabili tych dwóch mężczyzn. Planowali okraść hrabstwo i rządzących na jego terenach lordów, a także niewinnych mieszkańców wioski, do jakiej zmierzał konwój, nie byli więc czyści jak łza. Dokonali wyboru, Carter, Sackville i Meadowes. Z tym przeświadczeniem Eberhart patrzyła na spięcie, w którego zawiesinie trwali Septimus i ostatni z przytomnych terrorystów, do jej uszu dochodziły dziwnie pierwotne warknięcia i syknięcia, odgłosy nici rwanych w nadpalonych ubraniach Cartera, zbyt łatwych do poszarpania, wyszarpania, rozszarpania. Potem jej wzrok przeniósł się na porzuconą na ziemi miotłę.
- Reducto - wypowiedziała cicho, zbyt cicho, by odnieść tym jakikolwiek skutek. Do licha. Czyżby straciła zbyt dużo energii na pojedynek? Na korzystanie z uroków, które na co dzień były jej praktycznie obce, nieprzydatne w pracy, ani tym bardziej w zaciszu domowym? Magizoolog skrzywiła się lekko, zanim ponowiła zaklęcie, ale i ono okazało się za słabe. Ledwo smagnęło trzonek magicznego drewna, popchnęło je odrobinę do boku, ale nie zmiażdżyło tak jak powinno, potęgując kiełkujące w piersi niezadowolenie. Dopiero teraz czuła się prawdziwie nieprzydatna, nie dość, że nie rzuciła się Septimusowi na pomoc - chociaż ten wcale nie wyglądał, jakby takowej potrzebował -, to jej predyspozycje zaczynały przypominać charłaczą bezużyteczność jedynie marnującą cenny czas. - Reducto - powtórzyła tym razem z determinacją, inkantację sycąc zarówno magicznym tchnieniem, jak i własną irytacją, natomiast do uszu po chwili dotarł dźwięk łamanego drewna. To, co jeszcze do niedawna było lekko zakrzywionym łukiem miotły pękło w połowie, a rozczapirzony kraniec gałązek eksplodował na drobne kawałki uderzające w zaspy śniegu. - Dość tego - zwróciła się do obu mężczyzn głosem tak zimnym, tak lodowatym jak lutowe powietrze. Carter może i był zajadły w obronnych próbach, ale pojedynek był nierówny, nie pozostawiał złudzeń co do wyłonionego przedwcześnie zwycięzcy, napawając ją póki co ukrytym zadowoleniem; nigdy dotąd nie zastanawiała się nad walecznymi predyspozycjami Septimusa, ale coś w świadomości, że potrafił obronić nie tylko siebie, ale ją i dobra przeznaczone mieszkańcom Shropshire, satysfakcjonowało. Nawet jeśli sięgał przy tym po plugawą magię, ciemną, czarną, liżącą duszę zwęglonym językiem zachłannego wymagania. Zbliżyła się do nich o krok, wdzięczna losowi za to, że mogła patrzeć na bok Cartera, nie wprost w jego twarz dławiącą się własną krwią, jak jeszcze chwilę temu Sackville dusił się czarnym dymem. - Lordowie Avery powinni jak najszybciej się o tym dowiedzieć. Mają jednego ze złodziei, mogą go przesłuchać, dotrzeć do innych i upewnić się, że taka sytuacja więcej się nie powtórzy - zwracała się do Vanity, rozmowa z Charlesem nie miała sensu. - Teleportuj się do domu, wyślij im sowę - Amelia mówiła spokojnie, rozsądnie, chcąca przekierować atencję rozbujałego w adrenalinie dyrygenta na właściwe tory. Przemoc w imię przemocy była właśnie tym - marnotrawstwem energii, czasu, dopuszczeniem do głosu najpodlejszej ludzkiej natury, być może dodatkowo pielęgnowanej przez czarnomagiczne zdolności mężczyzny, o których dowiedziała się dopiero dzisiaj. Ale tego już wystarczy. Więcej widzieć nie chciała. - Ja ich przypilnuję. Tamten trzeci wciąż jest nieprzytomny, teraz też związany - dopiero w ostatniej informacji jej głos zadrżał delikatnie, zdradzając naleciałości stresu, z jakiego istnienia zdała sobie sprawę po zakończonej wymianie zaklęć z wrogami czystej Anglii, którzy wcześniej wydawali się odległą abstrakcją. Czymś, co nie dotyczyło bezpośrednio niej samej. To dotykało ją najbardziej; więc Septimus nie odnalazł w czarownicy potępiającego obrzydzenia ani rozczarowania tym, że przez dziesięć lat - i pięć prób oświadczyn - nie znalazł czasu na wyjawienie jej sekretu swoich umiejętności. Patrzyła na niego, jak sądziła, stoicko, chociaż usta drżały ledwo widocznie od emocji, jakim nawet ona, nieformalna królowa wewnętrznej stabilizacji, nie była w stanie się oprzeć. Nie pomagał fakt odgłosów krztuszenia się wydawanych przez Cartera, bulgoczącej melodii krwi, w jakiej tonął od środka, tkwiący na rozdrożu swojego życia, tyle że wszystkie drogi prowadziły do jednego celu. - Pospiesz się. Chcę już wrócić do Londynu - dodała; trzy dni wystarczyły, by na terenach Shropshire zobaczyła więcej trupów niż w przeciągu ostatnich miesięcy w stolicy.

rzuty


i won't be afraid. hesitation got me against the wall,
but no more mistakes like i made before.
Amelia Eberhart
Zawód : Magizoolog w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, w Wydziale Zwierząt
Wiek : 37
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if you were a woman and i was a man
would it be so hard to understand?
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10932-amelia-eberhart#333340 https://www.morsmordre.net/t10966-wolfgang#334285 https://www.morsmordre.net/t10969-amelia-e#334298 https://www.morsmordre.net/f410-borough-of-islington-eden-grove-12 https://www.morsmordre.net/t10967-skrytka-nr-2394#334286 https://www.morsmordre.net/t10968-amelia-eberhart#334288
Re: Wenlock Edge [odnośnik]18.01.22 21:00
Dość tego?
Obrócił się do Amelii ze zmarszczonymi brwiami i wciąż ściskając w dłoniach różdżkę, chociaż widząc determinację na jej twarzy, momentalnie podniósł je do standardowej pozycji, wręcz przepraszająco. Przez krótki moment można było nawet pomyśleć, że Septimus zapomniał o obecności kobiety w pobliżu, nie myślał o możliwych skutkach psychicznych swojej… Prawie narzeczonej. Czuł, że gdyby nie ci cholerni idioci, udałoby mu się, Amelia nie patrzyłaby na niego tak jak teraz. Z tą swoją okrutnie beznamiętną miną, ze swoimi ostrymi słowami, które pętały jego mordercze zapędy i trzymały na uwięzi. Amelia, gdyby tylko chciała, mogłaby traktować go jak psa, a on wykonywałby każde jej polecenie. Wystarczyło jedno szczerzej wymienione spojrzenie, by mogła to poczuć.
Carter wykrwawiał się za ich plecami. Septimus próbował udawać, że tego nie słyszy, chociaż przez myśl przeszło mu nawet unieprzytomnienie mężczyzny w jakiś sposób, by mógł odejść mniej bolesną śmiercią. Teraz było jednak za późno – dłonie dyrygenta schowały się kieszeniach, a on sam przyjął minę raczej zbitego psa, niż groźnego czarnoksiężnika, chociaż tak właśnie go nazywano. Głos rozsądku, słodka Amelia, trzymająca jego rozdygotane niczym kieliszki emocje w ryzach, sprowadzająca go na ziemię… Jak mógłby żyć bez niej? I jak do tej pory mógł żyć bez niej? Może gdyby znali się wcześniej, nigdy nie wpadłby w wir wydarzeń, które nauczyły go czynności tajemnych, o których ta teraz się dowiadywała? Pomimo aury śmierci, która ich otaczała, Septimus wciąż nie mógł nadziwić się temu, jak bardzo potrafił kochać jej każde zachowanie.
I jak bardzo zbawienna dla emocji aura Eberhart wpływa też na jego poziom adrenaliny, powoli spływającej na zbrukaną krwią ziemię. Wszystko w końcu było dobrze, dopóki nie zdołał przemyśleć swoich poprzednich uczynków… Bardziej na chłodno. Obrona hrabstwa, obrona Amelii, obrona własnych interesów – to dostateczne powody by zrobić to, co zrobił. Wychowany na ziemiach kontrolowanych przez Averych, wiedział, że siła drzemie w strachu, a przeżuty i wypluty przez berlińskie ulice, zdobył odpowiednie umiejętności.
Szkoda tylko, że patrząc w oczy Amelii wątpił we wszystko. Zawiódł ją dzisiaj. Tym razem odkupi swoje winy.
- Odeślę różdżki ich wszystkich – i tych patałachów, i każdego z furmanów. Tamten napalony… Ten największy… Masz rację, powinien trafić do Lordów. Oni zrozumieją każde środki, cokolwiek by nie powiedział… – mruknął Septimus, próbując udawać, że pomyślał o tym jeszcze nim Amelia to zaproponowała, gdy faktycznie… Pewnie ubiłby każdego co do jednego. – Nie wrócisz do Londynu, nie teraz. Wrócę po ciebie, a potem przeniesiemy się do domu. Musimy porozmawiać.
Sam dziwił się, że potrafił być tak stanowczy, aż w duszy uśmiechnął się do siebie. Czy to krew tak działała na jego zapędy? Czuł się niczym w cudzej skórze, pokazując na zewnątrz ten nędzny zew dominacji, gdy wewnątrz zawodził nad brakiem możliwości wymazywania wspomnienia z własnej głowy. Ostatni raz spojrzał ku pobojowisku, a potem ku Amelii.
- Podaj mi ich różdżki – poprosił, a kiedy ta oddała je – gotów był faktycznie użyć nieco magicznych sił i ostatnich kropli koncentracji na przeniesienie się bezpośrednio do własnego pokoju. List posłany Lordowi lokalnych ziem zawierał w sobie niezbędna treść – przedstawienie siebie jako uniżonego sługi, potem przedstawienie sowich działań jako troski o bezpieczeństwo i chęci ukarania braku szacunku zarówno do lokalnych ziem, jak i Lordów… Różdżki należące do każdego z nich, ale powiązane odpowiednimi wstążkami z przypiskiem, zostały doręczone razem z listem. Jedna z nich należała do kogoś, kto wciąż utrzymywał się przy życiu, a czyj los został oddany w ręce szlachetnych władających.
Towary, te które oczywiście przeżyły zamach, miały trafić tam, gdzie zaleci to władca, a reszta ciał posprzątana. Zapewnił w końcu, że może się tym zająć. Nie dodał oczywiście ani słowa o doświadczeniu. Wystarczyło już to, że jedyny pozostawiony przy życiu najchętniej opiewał go mianem czarnoksiężnika.

zt x2


Dear,

I never want to fall asleep, within our dreams the weight we saw. Not all the answers are the same, yet we still play thе game
Septimus Vanity
Zawód : Profesjonalny muzyk - dyrygent
Wiek : 43 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Masseduction
I can't turn off what turns me on
OPCM : 8
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 7
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
 Without dreams of hope and pride a man will die
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10925-septimus-vanity https://www.morsmordre.net/t10951-looney https://www.morsmordre.net/t10952-septimus-vanity https://www.morsmordre.net/f409-shropshire-caynham-dom-rodziny-vanity https://www.morsmordre.net/t10950-skrytka-bankowa-2384 https://www.morsmordre.net/t10953-septimus-vanity

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Wenlock Edge
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach