Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Napisz nowy temat   
Zaczarowany młyn
AutorWiadomość
Zaczarowany młyn [odnośnik]29.05.16 18:44

Zaczarowany młyn

★★
Klasyczny diabelski młyn znajduje się u progu wejścia do zaczarowanego wesołego miasteczka. W jednym wagoniku zmieszczą się najwyżej trzy osoby. Oprócz zwyczajnej przejażdżki można wziąć udział w konkursie. Wysoko nad ziemią, na wysokości szczytowego punktu młyna znajduje się zawieszona w powietrzu tarcza. Kiedy trafi się ją zaklęciem Diffindo (sukces zależy od rzutu kością k100), na niebie pojawią się czarodziejskie fajerwerki, które przybiorą kształty różnych magicznych stworzeń takich jak smoki, hipogryfy czy feniksy. Niektórzy zarzekają się, że ich znajomy dopatrzył się nawet sklątki tylnowybuchowej.

Lokacja zawiera kostki
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:01, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]25.12.16 22:08
- Myślę, że zasługujemy na coś zapewniającego bardziej emocjonujące doznania. Klauny w sumie to są dla dzieci, a my jesteśmy...już bardziej poważnymi czarodziejami. Co więc powiesz na tą karuzelę, a właściwie młyn? Osobiście nieco nieufnie podchodzę do maszyn lub czegoś posiadającego martwe elementy składowe, wyłączając z tego na szczęście budynki...lecz z tobą to bym się nie bał - dzielił się swą opinią i choć pytał Yaxleya o zdanie to mówił mu to wszystko stojąc w kolejce i mając za plecami splecione dłonie. Oczy mu się świeciły z pewną obawą, jaki fascynacją na ten magiczny wehikuł unoszący ludzi w górę i w dół. Podtrzymując się siedzonka usadowił się na nim. Trochę plątał się z zabezpieczeniami, lecz dał radę. Kolejka ruszyła.
Adrien Carrow
Zawód : Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
Wiek : 46
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t3097-skrytka-bankowa-nr-357#50695 https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]25.12.16 22:08
The member 'Adrien Carrow' has done the following action : rzut kością


'k6' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]25.12.16 22:24
Nie skomentował ich przygody z topieniem klauna. I chociaż Morgoth nigdy nie powiedziałby tego na głos, z chęcią zobaczyłby jak człowiek wpada do wody. Zdecydowanie chciałby. Może miał w sobie coś z domagającego się tego dziecka. Kto wie... Przy takim kuzynie jak Adrien nie można było się nudzić. Nawet jeśli było się zatwardziałym konserwatystą. Zabawne było to, że jednak ta część z rodziny Flintów musiała tkwić w Morgo mocniej niż chciał przyznać, ale ten humor lekko mu się udzielił. Z delikatnym uśmiechem słuchał słów starszego kuzyna, który jednak zawsze był dla niego jak wuj. No, tak. W końcu byli dorosłymi ludźmi, dorosłymi czarodziejami, a nie potrafili nawet rzucić porządnego zaklęcia, by zrzucić klauna do wody. Najwidoczniej jednak to nie było wyzwanie dla nich według Carrowa. Niby pytał Yaxleya o zdanie, a zanim się obejrzał stali we dwójkę w kolejce do diabelskiego młyna. Cóż. Nie trzeba było być ekspertem, żeby wiedzieć skąd wzięła się ta nazwa. Morgoth zadarł głowę, by spojrzeć na samą górę i obserwować przez chwilę wielkość kolejnej atrakcji, jaką postawił przed nimi Adrien. Najwidoczniej był to dopiero początek zabawy, a wylądowanie na dachu pałacu wcale nią nie było. Ciekawe czy miał żałować tego że się zgodził? Dalej wydawało mu się, że to właśnie on był tam jako opiekun Carrowa. Usiadł jednak niezbyt przekonany obok niego i szybko uprał się z zapięciem przez chwilę obserwując kuzyna. Nie odezwał się ani słowem.



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]25.12.16 22:24
The member 'Morgoth Yaxley' has done the following action : rzut kością


'k6' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]25.12.16 22:39
Młyn unosił się, a Carrow pomimo wewnętrznego niepokoju spowodowanego tym, że mimo iż nie siedział na w siodle latającego rumaka, a jednak unosił się - zaczął odczuwać przyjemność płynąca z wybranej przez siebie atrakcji. Z zapartym tchem obserwował wynurzający się przed jego oczami krajobraz miasteczka, który swym zasięgiem rozlewał się dalej i dalej, aż nieboskłon. Carrow zaciągnął się głęboko powietrzem z wyższych warstw stwierdzając, że...
- właściwie dość relaksująca rozrywka. Mógłbym zażywać jej częściej - może powinien potem porwać tu Inarę? A potem Majesty? Tylko oddzielnie. Wtedy będzie mógł się przejechać bezkarnie jeszcze dwukrotnie!
Adrien Carrow
Zawód : Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
Wiek : 46
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t3097-skrytka-bankowa-nr-357#50695 https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]26.12.16 12:32
Morgoth zerkał co chwila na swojego kuzyna, który ekscytował się tym jakby naprawdę zaraz miał polecieć. Nie dało się lekko nie uśmiechnął, chociaż gdy młyn ruszył zastanawiał się, co by było gdyby umocnienia zawiodły. Nie teraz, ale było przecież możliwe, żeby ktoś zwykłym niedopatrzeniem spowodował lawinowe konsekwencje. A wyniku tego zapewne pozbawiając wiele istnień życia. Tak o tym rozmyślając, napatoczyła mu się pewna myśl. Czy Adrien kiedykolwiek odebrał komuś życie? Czy potrafił zabić w imię dobra swoich najbliższych? Ten wesoły uzdrowiciel, który chyba nigdy nie dorósł? Morgoth miał nadzieję, że jednak nigdy nie był ani nie będzie do tego zdolny. Dodatkowo gdyby wiedział, że stoją po dwóch stronach konfliktu, przeraziłby się. Dlatego dobrze że człowiek nie mógł wkradać się do umysłów innych bez konsekwencji. Yaxley nigdy nie chciał opanować tej umiejętności, wiedząc jakim kosztem można to było przypłacić. Wiedza była władzą, ale czy ona zawsze była dobra?
Gdy znowu stanęli na twardej ziemi, wyprostował się przewyższając Adriena wzrostem.
- Trzeba przyznać, że widoki były niesamowite - skwitował krótko Yaxley, po czym położył rękę na ramieniu Carrowa. Uśmiechnął się do pochłoniętego chwilową zadumą kuzyna, starając się jakoś dać mu do zrozumienia, że to był dobry wieczór. Później skierowali się już z powrotem po swoje wierzchowce, czując, że chwila rozrywki się kończyła. Zapewne jeszcze dużo miało minąć, zanim ponownie będzie mu to dane.

|zt x2



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]28.04.18 20:01
15 maja, wczesny wieczór

Słońce już było blisko horyzontu. Chociaż niebo mieniło się jeszcze kolorami zachodu, to wokół było już dosyć ciemno, a osoby z wadami wzroku mogły mieć problem z rozpoznaniem obiektów stojących dalej od nich. Tutaj jednak nie było takiego problemu - cała okolica była wypełniona kolorowymi światełkami dochodzącymi z ozdobionych nimi stoisk i atrakcji wesołego miasteczka. Przyjście tutaj było dla Stephanie kompletnie spontaniczną decyzją. Skończyła pracę, choć nadal czuła duże pokłady energii i nie chciała jeszcze wracać do domu. W przeciwieństwie jednak do wszystkich, którym zaproponowała wypad do wesołego miasteczka. Odmowa nie zraziła jej zbytnio. Ostatecznie wybrała się po prostu sama robiąc dobrą minę do złej gry. Miała również nadzieję, że spotka kogoś znajomego albo po prostu jakiegoś miłego towarzysza do rozmowy, o którym zapomni dnia następnego. Typowa kartka z dziejów Stephanie Pettigrew.
Odwiedziła kilka stoisk. Udało jej się na uśmiech zdobyć mały, czerwony balonik, którym nacieszyła się jedynie przez pół godziny, bo później oddała go jakiejś małej dziewczynce, wymachującej na prawo i lewo dziecięcą miotłą. Na pocieszenie kupiła sobie natomiast magiczną watę cukrową, zmieniającą kolory przy obróceniu patyczka. Urywała po małym kawałeczku, po czym zjadała z zadowoleniem, nie zwracając specjalnie uwagi na klejące się palce i w końcu skierowała się do diabelskiego młyna. Zajęła w nim miejsce zaraz obok jakiegoś nieznajomego mężczyzny, na którego na samym początku nawet nie zwróciła uwagi. Była bardziej zaaferowana wiadomością o fajerwerkach, które miały się pojawić na samym szczycie młyna.


The reason the world appears to be so ugly,
is we're always trying to paint over it.

avatar
Zawód : profesjonalna dekoratorka lodziarni Fortescue
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Tabhair póg dom, táim Éireannach.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4568-stephanie-pettigrew https://www.morsmordre.net/t4577-poczta-stephanie https://www.morsmordre.net/t4575-kwieciste-dziewcze https://www.morsmordre.net/f282-harley-street-19-1 https://www.morsmordre.net/t4576-stephanie-pettigrew
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]29.04.18 16:23
Wiatr w Anglii huczy w moich uszach w zupełnie inny sposób, niż gdziekolwiek indziej na całym świecie – jest w nim coś z sentymentu i smutku, który zostawiłem tu, ostatnio wyjeżdżając. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że dziś nie jest dzień na zgrywanie nieodpowiedzialnego i niedojrzałego chłopca, bo takie dni nie przychodzą nigdy: co nie zmienia faktu, że nie jest to dla mnie problemem. Dlatego wymykam się z Nofrolk, chcąc pooddychać trochę tym dziwnym, angielskim powietrzem, powietrzem w którym zawisły anomalie.
Dzisiejszy wieczór jest w kolorze jasnego fioletu, który nie przywodzi mi na myśl jednak kwiatów, a coś zupełnie innego i o wiele mniej przyjemnego. Wesołe miasteczko lśni jednak wieloma kolorami, tak wieloma, że niemal kręci mi się w głowie. Może to dlatego, że taki właśnie odbieram świat, wielobarwny i o wielu dźwiękach, a w tym miejscu wszystko to miesza się i nachodzi na siebie. Czuję się jednak całkiem przyjemnie, tak wyrwany z czasu i przestrzeni, przemierzając ściemniające się niebo w beżowo-różowych odcieniach. Ziemia pod moimi stopami wydaje się odległa, kiedy spoglądam na nią z wysokości. Sam nie wiem, dokąd mam się kierować – przyszedłem tu w końcu bez konkretnego celu. Moją uwagę przykuwa kilka rzeczy, w tym ogromny młyn, potężny i budzący sentyment. Kiedy ostatnio się tutaj pojawiłem? Nie pamiętam. Być może wcale nie tak dawno temu, zawsze byłem w końcu niewyrośniętym dzieckiem. Atrakcja kręci się i kręci, a ja nie mogę przestać na nią patrzeć: jest w niej coś podobnego do wskazówek zegara, tarczy, w którą również bezustannie wlepiam wzrok. Stoję zatem w miejscu, zapatrzony w przestrzeń, przez dobre kilka chwil, nim ktoś nie trąca mnie łokciem i nie rozprasza. Wtedy otrzepuję się z tego dziwnego transu i skupiam wzrok na tłumie ludzi, który zebrał się tutaj, mimo wszystkiego co wydarzyło się w minionych miesiącach. Po chwili dostrzegam twarz, która wydaje mi się dziwnie znajoma, ale ostatecznie znika.
Z niewiadomych samemu sobie powodów, stwierdzam, że jestem dziś sentymentalnym głupkiem i pozwolę sobie na drobną odskocznię od rzeczywistości. Wsiadam do wagonika z dwójką innych osób – nieznajomym mężczyzną i siedzącą obok niego rudowłosą kobietą, której twarz usiana jest piegami. Tworzą one razem obraz, który wydaje się przedziwnie znajomy, jak podobne dzieła w galerii sztuki: mój mózg tak już ma, że zapamiętuje układ kolorów. W końcu coś w mojej głowie rozjaśnia się i umiejscawiam tą dziwną, drobną postać na korytarzach Hogwartu. Jestem prawie pewny, że mieliśmy razem lekcje Eliksirów: czyżby była to ta sama osoba, na którą niegdyś przypadkiem wylałem jakiś eliksir? Choć wzrok staram się mieć utkwiony w panoramie miasta, migoczącego w oddali, wkrótce przekręcam głowę i spoglądam na kobietę.
Stephanie Pettigrew? – pytam, z uśmiechem na twarzy.
Zastanawiam się w istocie, jak mógłbym zapomnieć o dziewczynce, którą przypadkiem oblałem eliksirem włosodębu – rzecz jasna wcale nie specjalnie, po prostu zawsze byłem fatalny w tej dziedzinie.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]08.05.18 23:35
Czas mija nieubłaganie. Czasem tak szybko, że zapominamy jak wyglądali ludzie, którzy na chwilę pojawili się w naszym życiu. Gdybyśmy jednak mieli pamiętać każde smutne, radosne acz mało ważne wspomnienie, wtedy każdy z nas oszalałby. Każda chwila niosła za sobą pewne konsekwencje, a my, pamiętając wszystko, nigdy nie nauczylibyśmy się wybaczać, tworzyć długich, ważnych relacji, skupiajac się jedynie na tych błahych i mało pewnych. Przywiązani ślepo do krótkich, ciepłych wspomnień z dawnych lat, zatrzymani w miejscu, bez perspektywy ruszenia do przodu. Nawet twarz Roberta, jej ojca, powoli zacierała się we wspomnieniach dziewczyny, choć był ważnym, niesamowitym człowiekiem i opuścił ją tak niedawno. W tej chwili nie wpływał już na jej przyszłość, choć część tej osoby nadal była w niej głęboko zakorzeniona. On pozwalał jej przezwyciężać strach. Stephanie jednak to człowiek przyszłości, nie do zatrzymania, jak cichy huragan. Parła do przodu, skupiając się na planach i nadziejach na lepsze jutro. Nic zatem dziwnego, że nie skupiła się nawet na chwili, w której do jej wagonika weszła postać całkiem znajoma, choć zdecydowanie odmieniona od czasu, gdy uczęszczali do jednej grupy na zajęciach, z których sama też nie była orłem. Eliksiry to nie do końca jej działka. Lepiej spytać ją o Zielarstwo, zdecydowanie!
Usłyszała obok siebie głęboki, nierozpoznany głos, który zmienił się znacznie od czasów szkolnych. Nie spodziewała się usłyszeć tutaj swojego imienia i nazwiska. Niewiele się zmieniła, nic dziwnego więc, że ją rozpoznawano. Nadal miała roziskrzone, ciepłe spojrzenie błękitnych oczu, które teraz wpatrzyły się w siedzącego nieopodal blondyna. Nadal miała ogniste włosy, ciągle wyglądające jak ogień, chcący uwolnić się z okowów ciasnego warkocza. Jej oczy lśniły niewiedzą. W pierwszej chwili w ogóle nie rozpoznała mężczyzny, choć przy bliższym spojrzeniu wydawał się bardziej znajomy. Zdecydowanie bardziej. Poznawała te rysy twarzy, ten wzrok, choć nie łączył się ten widok z żadnym nazwiskiem w jej głowie. Nigdy nie miała pamięci do imion.
- Tak? - rzuciła pytająco, bo to jedyne co przyszło jej do głowy w tej sytuacji. Głupim byłoby zapytać, czy się znają. Była pewna, że tak! Jednak nie wiedziała kompletnie z kim ma do czynienia. Być może wzrokowa pamięć nieco przywoływała jej widok chłopaka w niebieskim krawacie, choć co do tego w ogóle nie była pewna. A może był zielony? Już sama nie wiedziała.
Młyn ruszył, zaczynając mienić się pięknymi kolorami. Dziewczyna już nawet wyciągnęła różdżkę, czekając tylko na odpowiedni moment, aby rzucić zaklęcie.


The reason the world appears to be so ugly,
is we're always trying to paint over it.

avatar
Zawód : profesjonalna dekoratorka lodziarni Fortescue
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Tabhair póg dom, táim Éireannach.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4568-stephanie-pettigrew https://www.morsmordre.net/t4577-poczta-stephanie https://www.morsmordre.net/t4575-kwieciste-dziewcze https://www.morsmordre.net/f282-harley-street-19-1 https://www.morsmordre.net/t4576-stephanie-pettigrew
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]18.01.20 15:26
| połowa marca '57

W nocy jest coś bezwzględnie kojącego. To pora kiedy każdy, nawet najbardziej bezwzględny drapieżnik, potrzebuje przymknąć na chwilę oczy i odpocząć. Świat staje się nagle cichy, gdy ludzie kryją się w ciepłych kątach, łaknąc przez chwilę znaleźć ukojenie w niebycie. Na kilka godzin nim słońce znów ociężale wkroczy na scenę, pozwala wszystkim znaleźć ukojenie za kulisami. Nawet tak ruchliwa i niebezpieczna dzielnica jak port na parę sekund układała się do snu. Zmęczeni właściciele pubów wyganiają ostatnich maruderów na zimną ulicę po otrzymaniu należnej zapłaty. Marynarze łapią chwilę oddechu zanim zerwą się skoro świt, aby po raz kolejny opuścić stały ląd i ruszyć w nieznane. Prości mieszkańcy zamykają się w swoich bezpiecznych domostwach, nabierają sił na kolejny żmudny dzień walki z ponurą rzeczywistością.
Noc to też czas, który upodobał sobie Olivier. Chociaż nigdy nie miał problemów z zasypianiem, poświęcał tę krótką chwile mroku na inne rzeczy niż spoczynek. Zaledwie kilka godzin tuż przed rozpoczęciem świtu były jego wolnością. Mógł wtedy przemierzać wszystkie portowe ulice, nawet te główne, z podniesioną głową. Z prostego powodu, nie można było wtedy spotkać żywego ducha. Zresztą zdołał się już wielokrotnie przekonać, że żywi są o wiele gorsi od martwych. Dlatego czas, kiedy mógł nie przebywać w ich towarzystwie był naprawdę wyjątkowy. Był to także moment, gdy cała okolica wyglądała wtedy na wręcz nieprawdziwą. Zazwyczaj przepełnione ulice wypełniał jedynie wiatr, leżące wzdłuż krawężników zbite butelki i czasami przebiegające bezpańskie koty. Nagle witryny sklepów i domów nie chowały się za plecami wiecznie spieszącego się tłumu, odkrywały swoje oblicza przed pilnym spojrzeniem obserwatora. Wilde lubił je takimi oglądać, bo przypominały mu trochę siebie. Brzydkie i mało interesujące z zewnątrz, często obdrapane i nadgryzione zębem czasu, ale wewnątrz kryjące niesamowite historie oraz tworzących je, śpiących mieszkańców.
Każdą nocną eskapadę po mieście kończył nad brzegiem rzeki. Woda nigdy go nie przerażała, zbyt wiele razy już w niej wylądował. Lubił patrzyć jak niezmącona zazwyczaj tafla kołysze się leniwe, jakby ospale, pomiędzy zacumowanymi statkami. Ciemna i z pozoru groźna, ale im dłużej się w nią wpatrywał, tym delikatniejsza mu się wydawała. Czasami puszczał na wodzie kaczki, przyglądając się jak ginie ten pozorny spokój. Nic na tym świecie nie było takie, jakim się wydaje. Dlatego czasem zostawał dłużej, aby przyglądać się jak woda staje w ogniu wschodzącego słońca. Robił to jednak rzadko, bo nie lubił spotykać w drodze powrotnej nieprzychylnych spojrzeń pierwszych mieszkańców opuszczających swoje domy. Przyglądali się mu jak gdyby właśnie kogoś okradł, chociaż zazwyczaj wymachiwał swobodnie rękoma, nie bardzo mając gdzie ukryć potencjalny łup.
Jednak ta noc, chociaż również pozbawiona snu, gwarantowała mu zupełnie inny nocny widok. Kształt diabelskiego młyna rysował się niewyraźnie na tle ciemnego nieba. Razem z Keatem stali przed wejściem do wesołego miasteczka. Zamkniętego już wesołego miasteczka. Obsługa, jak wszyscy normalni ludzie o tej porze, opuściła już swoje stanowiska pracy i zapewne spała już spokojnie. Natomiast oni dopiero co pojawili się przed barwnie udekorowanym wejściem, którego wesoły zapewne za dnia szyld, rzucał na nich smętny cień. Chociaż już wcześniej zdarzało im się buszować po różnych częściach Londynu późno w nocy, pierwszy raz stanęli przed miejscem bezużytecznym, gdy było nieczynne. Przynajmniej taka była pierwsza myśl Oliviera. Poza tym korzystanie z atrakcji kosztowało cenne sykle, a on nie miał szczególnej ochoty wypróżniać swojej sakiewki. Odwrócił głowę od zamkniętego lunaparku i spojrzał na swojego przyjaciela.
- Więc? Zakładam, że nie jesteśmy tu przypadkiem, twoim światem nie rządzą przypadki. Jaki jest plan? – spytał, a jego słowa przecięły ogarniającą ich ciszę. Zdecydowanie byli jedynymi maruderami, którzy się tutaj napatoczyli. Pogoda zresztą nie zachęcała do wypadów o tej porze. Co prawda za dnia wiosna nieśmiało ogrzewała świat promieniami słońca, to nocą wciąż było całkiem zimno. Oliver wsunął dłonie do kieszeni, chociaż miał rękawiczki to nie zakrywały one końców palców, aby łatwiej było trzymać różdżkę.
Oliver Wilde
Zawód : portowy uzdrowiciel
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
i'm mixing poisons and expecting a cure
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 full of faint sadness
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7975-oliver-wilde https://www.morsmordre.net/t8168-howl#234648 https://www.morsmordre.net/t7997-isohel#228566 https://www.morsmordre.net/f146-doki-hatfields-street-7
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]04.08.21 12:14

Nie zamierzałem pozwalać, aby bliźniak czuł się niekomfortowo, kiedy sam nie otrzymywałem wystarczająco dużo satysfakcji. Gadające przybłędy w towarzystwie Eve zdecydowanie nie były tym, czego potrzebowaliśmy w pierwszym dniu jarmarku. Kłapiący szczękami duet okazał się niczym więcej jak naciągaczami z tego, co zrozumiałem ze słów Kirilla, choć szczerze powiedziawszy, nawet nie bardzo mnie to interesowało. Mieliśmy jeszcze całkiem inny cel na ten dzień, który mógł zostać spożytkowany o wiele lepiej niż na próbach zrozumienia dziwacznie mówiących nieznajomych. Wydawało mi się, że chłopakowi brakowało kilku zębów, odrażające. Pewnie to próchnica, czy jakie licho, jednak niegrzecznie było zwracać mu uwagę, żeby mówił w innym kierunku, a dla nas odpowiednie zachowanie było najważniejsze, co z tego, że mówiąc niezrozumiałym językiem, nie wykazywałem się zbyt wysoką klasą. Dla takich chłystków nie musiałem się starać, bo niby kim byli? Lordami? Wpływowymi pracownikami Ministerstwa? Głównymi pracownikami estrady świata powagi i złota? Nie. Byli brudni, bez zębów i pewnie śmierdzieli. Niczego w sumie nie chciałem sprawdzać dogłębnie, bo moje siły zachowywałem na coś faktycznie godnego uwagi. Jedną z takich postaci był mój bliźniak, którego spotkanie to ewidentnie rozstroiło z dobrego humoru. Po wypytaniu go o minioną sytuację i uzyskaniu jego odpowiedzi oraz słów, którymi się do nich zwrócił… nie żebym nie zrozumiał, chciałem po prostu usłyszeć z jego ust te wspaniałe zdania, którymi ich uraczył. Zawsze byłem wyprostowany, ale słysząc to, w jaki sposób się do nich zwraca bez żadnego cienia negatywnych emocji moją wypiętą, płaską pierś zapełniła pełnia dumy. Na sam koniec pożegnał się z nimi. Mój brat bliźniak był dla nich zbyt dobry, tak samo oczywiście, jak ja.
Kroki skierowały nas do wesołego miasteczka, które od jakiegoś czasu nęciło moje ambicje. Wygrane starcie ze skrzydlatym kucykiem oznaczało, że miałem pewne zdolności do konkursów i nie zamierzałem tego zmarnować. Oczywiście chciałem wszystko zakończyć z sukcesem, choć przez cały czas zapierałem się, że głównym powodem było oderwanie Kirilla od tej nieprzyjemnej sytuacji na jarmarku. Jak ludzie śmiali być tak bezczelni? Kirill prawdziwie wytknął im wszystko co do joty i dobrze, że żaden z nich nie rzucił się na nas z pięściami. Po takich przybłędach nigdy nie wiadomo na co się trafi, dlatego skrupulatnie uważałem na to, by zgubić ich gdzieś po drodze. Od dwóch miesięcy nasze życie polegało na wiecznej ucieczce. Miałem już dość, ale nie mogłem pozwalać na to, aby mojemu bratu stała się krzywda, bo kiedy cierpię ja - on odczuwa to ze zdwojoną mocą. Kto inny pomoże mu przetrwać w tej społecznej dziczy?
- Proszę. - wręczyłem mu kamyk, który wyciągnąłem wraz z listem. Dla mnie liczyły się te słowa na papierze, nie przedmiot naznaczony runą poświęcenia, która mogła oznaczać coś interesującego Kirilla. Znałem się przecież na takich niuansach, sam potrafiłem nakładać klątwy, stąd bez zawahania przekazałem mu wartościowy przedmiot. Oby dobrze służył, szczególnie przy mnie. Musiał, inaczej nigdy bym go nie oddał. - Ta tutaj oznacza poświęcenie… analogicznie patrząc, może być związana z jakąś czystością magiczną, może przy próbie kogoś obrony? Może ułatwia w wyciągnięciu z kogoś bólu? - zaproponowałem z pytaniem, myśląc o tym, jaką miała moc, a patrząc po runie, wiedziałem, że gdzieś była.
Kostya Kalashnikov
Zawód : początkujący zaklinacz
Wiek : 19/20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
ваше движение
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9280-konstantyn-kalashnikov#282606 https://www.morsmordre.net/t9617-konstantyn#292314 https://www.morsmordre.net/t9514-ja-nie-govoryu-po-angliyski#289333 https://www.morsmordre.net/t9857-pokoj-konstantyna#298469 https://www.morsmordre.net/t10432-skrytka-bankowa-2144#315296 https://www.morsmordre.net/t9539-konstantyn-kalashnikov#290089
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]04.08.21 12:15
Podążając za bratem, kilkukrotnie obejrzałem się za siebie z obawy przed tym, że nieznajomi mogli nas śledzić. Wciąż nie miałem pewności odnośnie ich intencji, a zadawali stanowczo zbyt wiele pytań na tematy powiązane z naszą tożsamością. Kiedy znaleźliśmy się dwieście pięćdziesiąt osiem kroków od loterii, zrelacjonowałem Kostii treść przeprowadzonej przed kilkoma minutami rozmowy. Z dokładnością do zawodności pamięci dokonałem wiernego tłumaczenia, uważając, by nie pominąć najistotniejszych szczegółów ani nie przekręcić znaczenia czyichś słów. Liczyłem na to, że mój bliźniak znajdzie w tej konwersacji odpowiedzi na dwa pytania: czego od nas chcieli? Czy byliśmy bezpieczni?
Cierpliwie czekałem na werdykt, nie przerywając namysłu Kostii. Wolałem, żeby w spokoju i bez pośpiechu wyciągnął odpowiednie wnioski z dostarczonych mu informacji niż zrobił to niedokładnie, a przecież wiedziałem, że nie będzie ukrywał przede mną ważnych obserwacji. Mojej uwadze nie umknęła zmiana w jego postawie, która nastąpiła pod koniec sprawozdania. Uśmiechnąłem się, uznając tę reakcję za dobry znak i świadectwo, że w trakcie interakcji z intruzami nie popełniłem błędu. Poradziłem sobie, sam, zdany prawie wyłącznie na siebie! To było dziwne, za to całkiem miłe uczucie, ale nie zależało mi na rychłym powtarzaniu dzisiejszej sytuacji.
Nie wiedziałem, dokąd idziemy ani czy w ogóle kierujemy się ku konkretnemu celowi, jednak wyjątkowo mnie to nie obchodziło. Miałem kilka hipotez, ale zupełnie nie spodziewałem się, że trafimy do wesołego miasteczka! Och, mogłem godzinami obserwować obracające się karuzele i poruszane wiatrem balony. Roześmiałem się i klasnąłem w ręce, a już po chwili pełni zaskoczenia dopełnił przedmiot ofiarowany mi przez Kostię. Na moment szerzej otworzyłem oczy. Przyjąłem kryształ i uważnie go obejrzałem, unosząc do światła.
- To niewykluczone, chociaż poświęcenie kojarzy mi się bardziej z czarną magią... To ty jesteś ekspertem od run - odparłem. - Ja musiałbym go zbadać, żeby dowiedzieć się więcej.
Wyciągnąłem dłoń trzymającą kryształ w kierunku Kostii z zamiarem oddania mu przedmiotu.


Ostatnio zmieniony przez Kirill Kalashnikov dnia 04.08.21 12:16, w całości zmieniany 1 raz
Kirill Kalashnikov
Zawód : Alchemik
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
This is our life; there's no use in asking what if.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9819-kirill-kalashnikov https://www.morsmordre.net/t9829-poczta-kirilla#298019 https://www.morsmordre.net/t9830-kirill-kalashnikov#298021 https://www.morsmordre.net/t9832-skrytka-bankowa-nr-21-084#298023 https://www.morsmordre.net/t9831-kirill-kalashnikov#298022
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]04.08.21 12:15
Jego brak świadomości był pewnego rodzaju cichą bronią, którą starałem się wykorzystać w możliwie odpowiedni sposób. Nigdy niczego nie nakierowywałem z myślą krzywdy wobec niego, musieliśmy przecież dbać o siebie wzajemnie. Mój komfort oznaczał również wygodę Kirilla, choć nie był równy mojemu, zawsze pożądałem więcej. Starałem się, abyśmy nie zaprzepaścili niczego, co zdołaliśmy już wypracować, a między innymi była to wyjątkowa więź, którą byliśmy związani od dziecka. Nie pamiętałem, że moja moc uwolniła się w obronie bliźniaka, tamte spadające bomby były głuche, tak samo, jak ja na współczesne twierdzenie, że bez niego sobie nie poradzę. Wiedziałem lepiej, co mogę, a czego nie, kwestią dyskusyjną było to, co opłacało się bardziej. Pozostawienie bliźniaka przy boku wydawało się najrozsądniejsze, dlatego dbałem również o jego rozwój. Wiedza była władzą, a ta prowadziła do wielkości, na jaką oboje zasługiwaliśmy.
Widziałem jego zadowolenie i nawet jeśli sam nie odczuwałem specjalnej satysfakcji na widok kręcących się pyzatych, brytyjskich twarzy, tak uśmiech bliźniaka mi wystarczył za pogratulowanie sobie wyboru miejsca. Nawet instynktownie wiedziałem, gdzie najbardziej go ciągnie - jeśli już miał wychodzić z tej swojej ciemnicy, w której maniakalnie tworzył eliksiry. Dawało to dodatkowy przychód, nie mogłem narzekać, szczególnie gdy sam czerpałem z tego korzyści.
- Runy nie są czarnomagiczne, nie musisz się martwi. - odparłem machinalnie wręcz, reagując zwykłym gestem dłoni, którą machnąłem do góry, bo nie zamierzałem przyjmować podarku, który sam przecież mu wręczyłem. Dziwiło mnie trochę jego utrapienie dotyczące Czarnej Magii, ale przecież nie byłem na tyle głupi, żeby mówić w obcym języku o tej dziedzinie na ulicy. Zdarzały się przecież przypadki postaci z naszych kresów. - Weź go, na pewno przyda się Tobie bardziej. - stwierdziłem tak po prostu, byłem świadom tego, że kamień miał moc, musiał mieć. - Jeszcze odkryjesz jego moc… - stanowcze nuty skróciły temat, który sam zacząłem bardzo nietypowym ruchem, czyli przekazaniem czegoś, co należało do mnie. Gdybym znał moc kamienia, z pewnością bym go zachował, a jednak jakaś maleńka cząstka mnie chciała, żeby Kirill otrzymał jakąś nagrodę za należyte zachowanie względem przybłęd. Ukróciłem myśli o jakiejkolwiek żałości, która mogłaby trawić moją głowę, bo przecież takie uczucia były zwyczajną abstrakcją, której nie tolerowałem. Mój wzrok odnalazł pobliski diabelski młyn. Ktoś odchodził niezadowolony… kolejny konkurs?
- [i]Chodź, spróbujemy coś wygrać.
- zawyrokowałem stanowczo, nawet nie zastanawiając się nad tym, czy Kirill w ogóle lubił takie formy zabawy. Pewne było jedno - mogliśmy coś wygrać. Bez zawahania po wysłuchaniu słów mężczyzny o zasadach związanych z trafieniem w tarczę. Wyciągnąłem różdżkę i wycelowawszy w cel zainkantowałem z rosyjskim akcentem - Диффиндо* - należało jakoś wymazać pamięć o tej zgrai nieznajomych przybłęd.

| *Diffindo, ST 25-14=11
Kostya Kalashnikov
Zawód : początkujący zaklinacz
Wiek : 19/20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
ваше движение
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9280-konstantyn-kalashnikov#282606 https://www.morsmordre.net/t9617-konstantyn#292314 https://www.morsmordre.net/t9514-ja-nie-govoryu-po-angliyski#289333 https://www.morsmordre.net/t9857-pokoj-konstantyna#298469 https://www.morsmordre.net/t10432-skrytka-bankowa-2144#315296 https://www.morsmordre.net/t9539-konstantyn-kalashnikov#290089
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]04.08.21 12:15
The member 'Kostya Kalashnikov' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 47
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zaczarowany młyn
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach