Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Napisz nowy temat   
Zaczarowany młyn
AutorWiadomość
Zaczarowany młyn [odnośnik]29.05.16 18:44
First topic message reminder :

Zaczarowany młyn

★★
Klasyczny diabelski młyn znajduje się u progu wejścia do zaczarowanego wesołego miasteczka. W jednym wagoniku zmieszczą się najwyżej trzy osoby. Oprócz zwyczajnej przejażdżki można wziąć udział w konkursie. Wysoko nad ziemią, na wysokości szczytowego punktu młyna znajduje się zawieszona w powietrzu tarcza. Kiedy trafi się ją zaklęciem Diffindo (sukces zależy od rzutu kością k100), na niebie pojawią się czarodziejskie fajerwerki, które przybiorą kształty różnych magicznych stworzeń takich jak smoki, hipogryfy czy feniksy. Niektórzy zarzekają się, że ich znajomy dopatrzył się nawet sklątki tylnowybuchowej.

Lokacja zawiera kostki
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:01, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]04.08.21 12:22
Wyglądało na to, że Kostia nie tylko pokazał mi wygraną na loterii nagrodę, ale chciał, żebym ją zatrzymał. Nie żałowałem jej bratu, ponieważ większość "należących" do mnie przedmiotów i tak traktowałem jako własność wspólną. Przyjrzałem się kryształowi raz jeszcze, zanim ostrożnie umieściłem go w butonierce, upewniając się, że z niej nie wypadnie. Aby wielka myśl marksizmu została wprowadzona w czyn, jej zwolennicy nie mogli przecież beztrosko gubić dóbr kolektywnych.
- Nie martwię się - sprostowałem, znowu unosząc kąciki ust w górę. Po prostu byłem ciekaw zastosowań tego niezwykłego przedmiotu.
To pokrzepiające, że Koka ufał moim umiejętnościom do tego stopnia, by pozwolić mi go zbadać. Czy rzeczywiście to potrafiłem?
Zapatrzyłem się na wirującą maszynę, na moment zapominając o zagadkowej runie. Zatknięte na metalowej konstrukcji wagoniki obracały się w powietrzu, zakreślając regularne, koliste kształty. Podparty belkami środek młyna połączono z ogromnym okręgiem wzdłuż jego promieni, co dodatkowo podkreślało periodyczność ruchu. W tej miarowości rotacji było coś kojącego i zarazem hipnotyzującego. Ach, żeby tylko sadzano użytkowników w równych odstępach, tak by nie zakłócali fascynującej harmonii...
Głos Kostii przerwał moją próżną zadumę. Zdumiony, zmarszczyłem nieco brwi. Przecież raptem kilkadziesiąt minut temu poprzysiągłem sobie unikać loterii! Tyle że ta gra, w odróżnieniu od poprzedniej, nie opierała się na całkowitej losowości. Tutaj liczyła się zręczność czarującego.
- To nie jest hazard, prawda? - zapytałem, kiedy wysłuchaliśmy już zasad gry. Wolałem się upewnić, aby nie złamać danej samemu sobie obietnicy.
Za późno. Kostia już wyciągał różdżkę i celował w zawieszoną w powietrzu, u szczytu zatrzymanego młyna, tarczę. Lada chwila nadejdzie moja kolej. Oczekiwanie na powtórne rozpoczęcie cyklicznego ruchu skutecznie odwracało moją uwagę od celu, w kierunku którego obróciłem własną różdżkę. Udało mu się.
- Diffindo! - zawtórowałem bratu, tylko na krótki moment ulegając pokusie zerknięcia na opustoszałe krzesełka. Ciekawe, czy również podczas przejażdżki można było strzelać zaklęciami nad głowami rozbawionych burzycieli symetrii?

K100 na diffindo; ST 25-5=20.


Ostatnio zmieniony przez Kirill Kalashnikov dnia 04.08.21 12:58, w całości zmieniany 2 razy
Kirill Kalashnikov
Zawód : Alchemik
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
This is our life; there's no use in asking what if.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9819-kirill-kalashnikov https://www.morsmordre.net/t9829-poczta-kirilla#298019 https://www.morsmordre.net/t9830-kirill-kalashnikov#298021 https://www.morsmordre.net/t9832-skrytka-bankowa-nr-21-084#298023 https://www.morsmordre.net/t9831-kirill-kalashnikov#298022
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]04.08.21 12:22
The member 'Kirill Kalashnikov' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 54
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]04.08.21 13:00
Hazard czy nie - perspektywa wygranej zawsze kusiła ponad miarę, szczególnie gdy była widownia, która zaklaskała we wspaniałym rytmie, gdy dwa zaklęcia sięgnęły celu. Nie uśmiechałem się, a jednak pewna satysfakcja przemknęła po mojej głowie, bo przecież dzięki mojemu zaklęciu z fajerwerków utworzył się wspaniały obraz Nundu. Stworzenie nawet w innej wersji wyglądało majestatycznie i groźnie, bo przecież niebo oddawało potężne rozmiary i wyobrażenie niespotkanego przeze mnie zwierzęcia. Zerknąłem w kierunku Kiro, który również spróbował własnych sił. Dobrze było coś robić razem w tym samym celu, nawet jeśli nasze różdżki były skierowane tylko i wyłącznie w kierunku tarczy, może kiedyś znajdzie się lepsza ofiara. Nie oponowałbym przed odnalezieniem wzrokiem naszych wrogów, którzy z pewnością mieli ochotę zrobić nam krzywdę, choć czy byliśmy gotowi?
Bliźniak czasem miewał rację i pamiętna rozmowa w ptasim trelu dała mi nieco do myślenia, a także zacięcia. Nie bez powodu przez cały ten czas ćwiczyłem język angielski, było to potrzebne zarówno mnie, jak i mojemu bratu, choć siebie oczywiście stawiałem na piedestale całego tego łańcucha potrzeb. Nie wiem, czy kiedykolwiek było inaczej, może jeszcze przed wyjazdem do szkoły? Древние времена.
- Myślę, że oboje zasługujemy na herbatę. - zaproponowałem z odpowiednią dozą powściągliwości. Słyszałem o tym, jak dobrze działają gorące napoje i byłem przekonany, że naszej dwójce przyda się nieco rozgrzania, choć tego dnia pogoda nie była jakoś przeraźliwie zimna. - Chodźmy stąd. - zdecydowałem, robiąc miejsce dla kolejnych chętnych wrażeń czarodziejów. Ciekawe jak wielu z nich ponosiło porażkę, bo to chyba oczywiste, że nie każdy potrafił trafić w cel - widziałem przypalone ślady na metalowej konstrukcji obok, ale tak to chyba wygląda, kiedy jest się zwyczajnym niepowodzeniem, a nie czarodziejem. Nasza dwójka na szczęście udowodniła swoje, choć w rzeczywistości nikomu nie trzeba było ucierać nosa, ani na chwilę nie zatrzymałem się, żeby spojrzeć, czy inni ochotnicy osiągnęli sukces jak my. Były ważniejsze sprawy jak choćby ciepły napój. Moje obawy dotyczące zdolności magicznych po uprzednim dniu zniknęły raz-dwa.

| zt. x2
Kostya Kalashnikov
Zawód : początkujący zaklinacz
Wiek : 19/20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
ваше движение
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9280-konstantyn-kalashnikov#282606 https://www.morsmordre.net/t9617-konstantyn#292314 https://www.morsmordre.net/t9514-ja-nie-govoryu-po-angliyski#289333 https://www.morsmordre.net/t9857-pokoj-konstantyna#298469 https://www.morsmordre.net/t10432-skrytka-bankowa-2144#315296 https://www.morsmordre.net/t9539-konstantyn-kalashnikov#290089
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]08.08.21 12:32
Uśmiechnąłem się, kiedy dzięki Konstantynowemu zaklęciu w niebo wystrzeliły najprawdziwsze fajerwerki, przywołujące wspomnienia rodzimego Nowego Roku oraz upamiętnień zwycięstw. Nie minęło wiele czasu, nim do świetlistego nundu dołączył mój, bliźniaczo podobny, wiernie podążający jego śladem. Oklaski rozbrzmiewające za naszymi plecami nieco mnie speszyły, lecz ani myślałem odbierać bratu moment chwały wycofywaniem się poza zasięg wzroku potencjalnych widzów. Nie uważałem skutecznego użycia zaklęcia za spektakularne osiągnięcie, bo przecież sztuczne ognie same w sobie nie były naszym dziełem. Z drugiej strony, przecież nie miałem nic przeciwko wprawieniu paru osób w dobry nastrój, bo co nam szkodziło? Opuściłem różdżkę i przypatrzyłem się niknącym odzwierciedleniom magicznych stworzeń, czując przypływ irracjonalnej dumy.
- Gratuluję wygranej - powiedziałem. Doskonale pamiętałem, jak wielkie znaczenie może mieć wyrecytowanie tej pustej formułki. Wyrażała aprobatę, pochwałę, a zarazem kosztowała niewiele: jeden łyk powietrza, zadrganie strun głosowych, niedługi ruch warg, umożliwiający artykulację dźwięku.
Z entuzjazmem przystałem na propozycję wypicia ciepłej herbaty, uświadamiając sobie, że rozgrzewająca moc zakupionego podczas jarmarku napoju pozostała tylko przyjemnym wspomnieniem. Roześmiałem się, przekonany, że Koka zechciałby się rozgrzać niezależnie od wyniku celowania do tarczy.
- Myślę, że to dobry pomysł - przyznałem. Wystarczyło mi wrażeń na jeden dzień, więc perspektywa spędzenia czasu w spokojnym miejscu, z dala od tłumów, wydawała się bardzo kusząca.
Byłem wdzięczny bratu za to, że tak dobrze mnie rozumie. Zawsze rozumiał. A czy ja rozumiałem jego? Czy on potrzebował mnie tak samo, jak ja jego? Chciałbym móc bez zawahania powiedzieć sobie, że to prawda. Nie, nie powinienem tego teraz rozstrząsać. Skarciłem siebie za niepotrzebny sentymentalizm.
Oddaliliśmy się od młyna, a ja obejrzałem się nań tylko raz, naiwnie licząc na zaobserwowanie jego rotacji. Herbata to dobry pomysł, pomyślałem, ale nie pogardziłbym też wysokoprocentowym napojem. Wszystko jedno. Raźno pomaszerowałem za Kostią, dochodząc do zaskakującego wniosku, że czasami towarzystwo jest ważniejsze niż sama aktywność, którą wspólnie się wykonuje.


| zt.
Kirill Kalashnikov
Zawód : Alchemik
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
This is our life; there's no use in asking what if.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9819-kirill-kalashnikov https://www.morsmordre.net/t9829-poczta-kirilla#298019 https://www.morsmordre.net/t9830-kirill-kalashnikov#298021 https://www.morsmordre.net/t9832-skrytka-bankowa-nr-21-084#298023 https://www.morsmordre.net/t9831-kirill-kalashnikov#298022
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]02.11.21 16:09
15 II '58

Ostatnie jaśniejące punkty unoszące się na granatowym firnamencie nieba wyglądały z dalszej odległości niemal jak gwiazdy; z każdym kolejnym krokiem zmniejszała dystans, a to co wydawało się kosmicznym tworem, o których uczyła się na lekcjach astronomii, ujawniało swoje prawdziwe ja. Błyskające zewsząd, kolorowe lampy zawieszone nad wesołym miasteczkiem i ujawniające obecność kolejnych atrakcji przypominały jej arenę Carringtonów; tam również barwna gra świateł przykuwała wzrok, rozdzierając zasłonę chłodu i nocy.
Tym razem również zdawały się dodawać otuchy, rozpraszając pogrążoną w skutym lodem śniegu okolicę; wesołe miasteczko wydawało się jedynym żywym punktem w okolicy, na tyle kuszącym, że gdyby faktycznie mogła, zostałyby tu na dłużej.
Na dłużej niż chwilę, dłużej niż miejsce postojowe, dłużej niż niezbędna do pokonania droga; bo wybrała tę ścieżkę celowo, ufając zasłyszanym słowom, ażeby rozrywka położona na obrzeżach Londynu nie była tak często nawiedzanym przez ministrialne służby miejscem.
Chciała znaleźć się możliwie jak najszybciej i jak najdalej Londynu, jak to tylko możliwe. Głupota drżała gdzieś na tyłach świadomości; po co znów się tu zapuściła? Po co pozwoliła samej sobie na wieczny lęk, dudnienie spłoszonego serca i nerwowe rozglądanie się wokół?
Ostatni goście opuszczali tereny miasteczka, to, co tworzyło rozrywkę układało się do snu; kiedy Beddow przechodziła pod naderwanym ogrodzeniem, kolejno gasły kolejne światła ujawniające położenie atrakcji. Starała się stawiać kroki bezszelestnie, przyciskając do piersi wysłużoną torbę, tak aby nie obijała się o jej udo przy pospiesznej wędrówce.
Powtarzała sobie w myślach, że to już ostatnia prosta; że wcale nie zostało tak dużo, by dotrzeć do punktu, z którego mogła bezpiecznie się deportować. Że wyludniające się uliczki pozwolą jej przejść niezauważoną, a instalacje kolejek górskich, wesołych zabaw, a w końcu wysokiego koła młyńskiego, utrzymają ją anonimową.
Przemykała pomiędzy cieniami poszczególnych miejsc, starając się pozostać na uboczu, omijając główną ścieżkę, którą wciąż oświetlały pojedyncze latarenki. Wzrok utkwiony w podłożu wyłapywał ewentualne przeszkody; Annie podniosła spojrzenie dopiero w momencie, w którym znalazła się tuż przy zaczarowanym młynie. Konstrukcja imponowała rozmiarami, lampki na gondolach i ramionach koła wciąż świeciły się zachęcająco, choć kolejka została już wyłączona z obsługi, gotowa na odpoczynek i przygotowanie do kolejnego dnia, kolejnych gości.
Odwróciła się przez ramię, rozglądając się, by niedługo później przemknąć pomiędzy metalową konstrukcją i instalacjami, w końcu aby wybrać pozornie bezpieczne miejsce, w którym na moment odłożyła torbę, wcześniej wyjmując z niej saszetkę z sucharami. Zapasy, które nosiła razem ze sobą czy zostawiała w Makówce wciąż były liche; sytuacja z pożywieniem nie poprawiała się, Annie miała wrażenie, że wręcz przeciwnie - kryzys gospodarczy pogłębiał się niemalże z dnia na dzień, i choć ona nigdy nie miała wiele, w ostatnich miesiącach miała wrażenie, że bywa głodna zdecydowanie zbyt często.
Odgłos łamanego w zębach pożywienia zagłuszył pierwsze kroki; kolejne już usłyszała, by zaraz potem zastygnąć w bezruchu. Naprawdę coś słyszała?


czekam na wiatr co rozgoni ciemne skłębione zasłony;
stanę wtedy na raz ze słońcem
twarzą w twarz
Anne Beddow
Zawód : powsinoga
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
świat dziwny jest jak sen
a sen jak świat
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9261-anne-beddow#281746 https://www.morsmordre.net/t9589-listy-do-ani#291635 https://www.morsmordre.net/t9276-anne-with-an-e#282533 https://www.morsmordre.net/t9277-annie-beddow#282540
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]03.11.21 16:19
Wracał z zimowego jarmarku w porcie, po raz kolejny tego miesiąca zirytowany zablokowaną teleportacją. Niezbędne poświęcenie, choć ile jeszcze potrwa? Od kwietnia musiał wszędzie spacerować, a nie lubił ani wysiłku ani spacerów. Mróz zacinał, trwała zima stulecia, a dom w Chelsea - kupiony dla przestronnych ulic i wielkich ogrodów - tracił swój urok. Gdyby Sallow mieszkał w kamienicy na Pokątnej, byłby w domu trochę szybciej, skrzyżowania nie wydawałyby się tak rozległe, a park nieopodal domu nie drażniłby swoją wielkością i zaspami śniegu.
Na niebie migotały gwiazdy - mróz rozegnał przynajmniej ciężkie chmury - a w oddali światełka wesołego miasteczka. Cornelius miał jedynie skrócić sobie drogę, wybierając szlak na przełaj, z dala od głównej ulicy - znał te okolice jak własną kieszeń, znał drogi na skróty, okolice nie zmieniły się aż tak bardzo, a przed dwudziestu laty uwielbiał zabierać tutaj Laylę i małego Marcela. Wtedy jeszcze lubił spacery, tolerował nawet wesołe miasteczka. Dla jej uśmiechu.
Teraz szedł sam, szybkim krokiem, otulony granatowym szalikiem. Wiatr szarpał połami płaszcza i było tak zimno, że chyba tylko szaleniec zdecydowałby się na wizytę w wesołym miasteczku.
Przezornie zwolnił kroku, gdy kątem oka ujrzał sylwetkę przemykającą pod... ogrodzeniem? Zmarszczył brwi i wsunął dłoń do kieszeni płaszcza, zaciskając palce na różdżce. Powoli wyjął ją z kieszeni i schował za plecami, ściskając drewno coraz mocniej. Pamiętał anonimy z pogróżkami, pamiętał ostatni, upiorny prezent. Jelita. Ktoś wiedział, jak umarła. Czy ktoś wiedział, co go z nią łączyło?
Jeśli tak, spodziewał się szantażu. Nie sądził, by po akcji w Parszywym Pasażerze ktoś był na tyle głupi, by otwarcie podnieść na niego rękę, ale jeśli był śledzony...
...cóż, mógłby sam wyeliminować zagrożenie. Niegdyś brzydził się śmierci i przemocy, ale przy Deirdre przekroczył własne granice i w utracie zahamowań było coś słodko wyzwalającego.
Ruszył dalej - śledząc lub będąc śledzonym. Kto inny by się tutaj zapuszczał?
Wtem sylwetka zniknęła mu z oczu, a potem usłyszał... dźwięk łamanych sucharów?
Dziwne.
Zamrugał, oczy przyzwyczaiły się już do ciemności.
Młoda dziewczyna.
Zbliżył się o kilka kroków, by magia działała lepiej. Nie widział jeszcze jej twarzy, głowę miała pochyloną.
-Zgubiłaś się, dziewczyno? - zagaił łagodnym, miękkim głosem. Był mistrzem fałszywej uprzejmości - w jego ustach brzmiała prawdziwie. Wziął wdech, krótką pauzę - wystarczającą, by przywołać magię.
Sprawdzał każdego i wszędzie, dla zabawy i wprawy. Nie czuli tego. Tym razem miał jednak cel - chciał sprawdzić, czy młoda dama jest tu przypadkiem, czy jego obawy urastają do rangi paranoi, czy może naprawdę ma ukryty cel. Żałował, że nie może czytać na odległość myśli, ale emocje wystarczą.

próbuję wyczuć emocje Anne, ST 51, umiejętność blokuje test sporny na kłamstwo (k100 + 3 x U Corneliusa vs. k100 + bonus biegłości kłamstwa), umiejętność nie jest wyczuwalna dla Anne


I watched with glee

While your kings and queens
Fought for ten decades
For the gods they made

Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35 +5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 2 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]03.11.21 16:19
The member 'Cornelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 88
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]03.11.21 18:48
Skrzypienie mieszało się z hukiem wiatru, przeraźliwe kołatanie metalowych konstrukcji o wystającą blachę zagłuszało odgłosy nocy; ale mimo to, na pewno coś usłyszała. Umysł momentalnie chciał zrzucić źródło domniemanego dźwięku na własne urojenia. Przesłyszała się, przesadziła, pomyliła, zamiast skupić na drodze znów zaczęła niepotrzebnie zastanawiać. A wystarczyłoby tylko zostawić to przeklęte miejsce i ruszyć dalej.
Dlaczego wciąż miała wrażenie, że na to już za późno?
Cichy chrzęst mielonych w zębach sucharków ustał, zaraz potem krucha przekąska wylądowała z powrotem w pudełeczku w torbie, torba na ramieniu. Wyprostowała się jak struna, przegapiając moment, w którym zaczęła wstrzymywać oddech. Niedobrze.
Wypuściła go z płuc dopiero po upływie kilku uderzeń serca, gotowa odwrócić się na pięcie i bezszelestnie ruszyć dalej; schylić się pod gondolą diabelskiego młyna, pokonać ogrodzenie, przejść przez rozległe polany...
Nie tym razem.
Głos był niemalże jak nóż przecinający atmosferę; wpełzł w rzeczywistość jak kara, zadrgał komórkami ciała w strachu, po raz kolejny nakazując bezruch. Otworzyła oczy szerzej, instynktownie, niemalże dziko, zdradzając oznaki niepokoju, kiedy w końcu odważyła odwrócić się przez ramię i dojrzeć tego, do kogo ów głos należał. Wydawało jej się, że mężczyzna wyrósł przed nią jak na zawołanie, pojawił ni stąd, ni zowąd, zaburzając pozorny spokój wesołego miasteczka.
Zamkniętego, pogrążonego w ciszy i mroku; nie powinno go tu być.
Tak samo jak jej; połączenie tych oczywistych faktów zajęło jej kilka pierwszych sekund, nim postanowiła się odezwać, krzyżując z nim spojrzenie.
– Och, nie, ja po prostu... – wyrzuciła słowa pospiesznie, wpierw nie odejmując od niego spojrzenia, później wędrując nim po okolicy w popłochu – Nie zauważyłam, że już zamknięte – najprostsza wymówka ponoć działała jak najlepiej. Może był zarządcą w miasteczku? Obsługiwał młyn? Po prostu pilnował porządku i musiał zamknąć teren?
Tak czy siak, nie powinno jej tu być.
– Już się stąd zmywam, przepraszam... – dodała, a atrapa uśmiechu pojawiająca się na ustach więcej miała z nerwowości niż udawanego żalu. Zacisnęła dłoń na pasku torby, w pośpiechu wymijając jego sylwetkę i wbijając wzrok w podłogę.
Nigdy więcej wesołego miasteczka, Beddow.


czekam na wiatr co rozgoni ciemne skłębione zasłony;
stanę wtedy na raz ze słońcem
twarzą w twarz
Anne Beddow
Zawód : powsinoga
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
świat dziwny jest jak sen
a sen jak świat
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9261-anne-beddow#281746 https://www.morsmordre.net/t9589-listy-do-ani#291635 https://www.morsmordre.net/t9276-anne-with-an-e#282533 https://www.morsmordre.net/t9277-annie-beddow#282540
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]04.11.21 17:28
Nie potrzebował nawet na nią patrzeć, by go wyczuć. Strach. Lepki, intensywny, rytmiczny niczym bicie zaniepokojonego serca. Gwałtowny, jak większość emocji odczuwanych przez tak młodych ludzi. Potrafił już rozeznać, jak magia sygnalizowała uczucia młodzieży, jak osób dojrzalszych, jak naiwnych panienek, a jak sadystów z policji. Zatracał się w cudzych emocjach, by uciec od własnych. Uzależniały. Rozpalały ciekawość.
Zaciekawiła go natura tego strachu. Miała prawo bać się obcego mężczyzny w ciemnym młynie, ale doskonale wiedział, że - poza swoją płcią - nie wzbudza strachu. Nie sprawiał wrażenia silnego ani agresywnego, specjalnie tchnął w głos miękką łagodność.
W tej emocji było zresztą coś więcej. Jakaś intensywność, jakaś nerwowość. Tak, jakby bała się czegoś jeszcze.
Rozciągnął usta w łagodniejszym uśmiechu. Opadły nieco obawy, nie wyglądała na informatorkę ani szantażystkę (choć pozory mogły mylić), ale natknął się za to na coś innego. Na zagadkę.
Uwielbiał zagadki.
-Spokojnie... - postąpił o krok do przodu, by znaleźć się w świetle księżyca, odbijającym się od śniegu. Jeśli mieszkała w Londynie, rozpozna pewnie jego twarz - i nie pomyli szanowanego polityka ze zbirem ani złodziejem. Miał już powiedzieć, że to nie jego młyn - ale spojrzenia skrzyżowały się, a brwi Corneliusa Sallowa drgnęły.
Wyminęła go, jednym uchem słuchał jej przeprosin, skupiając wzrok na jej twarzy.
Na jej dekolcie.
Srebrny krzyżyk błysnął w ciemności, jasne włosy łagodnie spływały po ramionach, a jemu zaschło w gardle.
Była do niej podobna.
Wstrzymał oddech, na moment zatracając się we wspomnieniach, aż wreszcie zwrócił uwagę na jeden niedopasowany element.
Londyn.
Stolica czarodziejów.
Krzyżyk.
-Czekaj. - zacisnął palce na różdżce.
-Accio. - nie dbał o to, że siła zaklęcia zerwie pewnie łańcuszek. Dziewczyna wciąż może zareagować refleksem i przytrzymać krzyżyk, ale Cornelius był Sallowem z krwi i kości. Zawsze sięgał najpierw po magię, a dopiero potem - po rozwiązania siłowe. Nie był mężczyzną, który zerwałby jej biżuterię z szyi, magia mogła zrobić to za niego.
A on musiał się przyjrzeć tej zagadce.
-Skąd to masz? - mugolski artefakt, niepasujący element.
Pasowałby do Layli. Nie do tej... czarodziejki.



I watched with glee

While your kings and queens
Fought for ten decades
For the gods they made

Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35 +5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 2 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]04.11.21 17:28
The member 'Cornelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 45
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]08.11.21 20:15
Palce zaciskały się na pasku torby kurczowo, serce zaczynało dudnić; starała się nawet wstrzymać oddech, skontrolować go, uspokoić bieg trzepoczącej klatki piersiowej, który zmieniał się w galop. Galopem chciała uciec z tego miejsca, zniknąć z zasięgu wzroku, zlać się z mrokiem; zdradzały to kroki stawiane pospiesznie, nawet dość niedbale, w spłoszeniu. W myślach karciła samą siebie za nieuwagę, karciła za idiotyczną przerwę, którą zrobiła i ujawniła się tym samym – wciąż nie wiedziała przed kim.
Wmawiała sobie, że jest po prostu właścicielem albo zarządcą – ale uśmiech, który wykwitł na jego wargach jakoś zwyczajnie nie pasował do wyobrażenia, jakie snuła jej głowa; gotowa była na słowa irytacji, krótkie pogróżki i ciche przekleństwa rzucane w podłogę. A on nakazywał jej być spokojną...
Atrapa uśmiechu była minimalna, chwilowa, stanowiła ostatnią interakcję jaką zdecydowała się posłać w jego stronę, nim ciało nie wyminęło ciała, a strach zadudnił donośniej w jej głowie.
Przejdzie kawałek, pospieszy się, skręci w bok a potem pobiegnie daleko i przedostanie się przez dziurę w ogrodzeniu od północnej strony; nic trudnego, nic nowego.
Gdyby nie fakt, że znów się odezwał.
A słowo, które wpłynęło w dzielący ich dystans, który wciąż zwiększało, przecięło noc niemalże jak nóż lub sopel lodu.
Czuła, jak zaczynają drżeć jej ręce, jak serce znów przyspiesza, jak głos więźnie w gardle. Pierwszym odruchem było przyspieszenie, drugim zastanowienie. Nie mogła zacząć uciekać jak ktoś, kto zrobił coś złego.
Odwróciła się przez ramię, nie zatrzymując się jednak, a jedynie zwalniając nieco kroku; starając się przywołać na twarz łagodny wyraz, spojrzała znów w jego kierunku. Wzrok skrzyżował wzrok, a nuta fałszywego uśmiechu nie dosięgnęła jej oczu – było w nich widać czystą panikę, którą nieważne jak bardzo starała się stłumić, wciąż grała główne skrzypce.
Nie zdążyła niczego powiedzieć, nie zdążyła nawet zdać sobie sprawy z parszywości sytuacji, w której się znalazła; ostatnim, co zauważyła, była uniesiona różdżka.
Łańcuszek zawieszony na szyi wystrzelił w kierunku mężczyzny wypowiadającego zaklęcie; cienka konstrukcja zerwała się pod naporem siły, a dłoń, którą próbowała pochwycić naszyjnik, spóźniła się, spotykając finalnie z nagą skórą pomiędzy obojczykami.
To koniec. Nosiła na szyi swój własny wyrok.
Znów wstrzymała oddech, zastygając w bezruchu; spojrzenie odtworzyło trasę lotu, na moment zatrzymało się na wisiorku, który trzymał w dłoni, później zawędrowało do jego twarzy.
– Proszę mi to oddać – wypowiedziała od razu, dziwacznie hardo, kiedy strach zmieszał się ze złością – Znalazłam... – wymamrotała zaraz potem, doskonale wiedząc, że przyznanie się do tego – przyznanie do krzyża, przyznanie do wiary, mugolskiej religii – nie pozwoliłoby jej wrócić do domu.


czekam na wiatr co rozgoni ciemne skłębione zasłony;
stanę wtedy na raz ze słońcem
twarzą w twarz
Anne Beddow
Zawód : powsinoga
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
świat dziwny jest jak sen
a sen jak świat
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9261-anne-beddow#281746 https://www.morsmordre.net/t9589-listy-do-ani#291635 https://www.morsmordre.net/t9276-anne-with-an-e#282533 https://www.morsmordre.net/t9277-annie-beddow#282540
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]08.11.21 20:56
Uniósł lekko kąciki ust, a w zielonych oczach zamigotało rozbawienie. Tłumił podobne przejawy radości życia przy znajomych, przy wszystkich ważnych i znamienitych osobistościach, przy których zakładał niezliczone maski. Teraz miał jednak przed sobą skromnie ubraną nastolatkę, nikogo. I szczerze bawił go sposób, w jaki próbowała powoli stawiać kroki i wstrzymywać oddech, tak jakby łudziła się, że ukryje swój strach. Strach, który wyczuł doskonale dzięki magii - bezbłędnej, niewykrywalnej, dostępnej jedynie wybranym.
Postanowił grać w tą grę dalej. Lubił to uczucie kontroli, lubił czuć się kimś ważnym. Lubił czuć cudze emocje, lubił widzieć panikę w ich oczach, lubił przewidywać ich ruchy.
Poza tym, miała całkiem ładny uśmiech. Odwzajemnił go, próbując nadal własnej twarzy pozory podobnej łagodności - uczynił to jednak niedbale i przypominał w tej chwili raczej drapieżnego lisa, zasadzającego się na bezbronną gąskę.
Spodziewał się, że blondynka ma więcej refleksu - musiała się bardzo bać, skoro nie zdążyła zareagować na Accio. Doskonale.
Złapał jej wisiorek, otworzył dłoń i uniósł brwi z autentycznym zdziwieniem.
Wiedział, co to.
Layla nosiła taki sam.
Jakieś nieokreślone uczucie szarpnęło go w dole mostka - podniósł na nastolatkę spojrzenie, a z jego oczu zniknęły wesołe iskry.
-Skoro znalezione, to powinienem to chyba oddać prawdziwemu właścicielowi, prawda? - zakpił, choć bez śladu rozbawienia. Ściągnął brwi. -Mogłabyś dobrze zarobić na jego adresie, dziewczyno. Znalazłaś mugolski symbol, a Ministerstwo wynagradza obywatelskie donosy o szczurach, kryjących się w naszym mieście. - rozciągnął usta w zimnym uśmiechu, od ucha do ucha. Postąpił o krok bliżej, wsuwając dłoń do kieszeni. Zacisnął palce na różdżce. Mocno, aż pobielały mu knykcie.
-Nie martw się, przeprowadzę cię przez formalności. Zgłosimy to razem. - obiecał miękko, tak jakby autentycznie chciał jej pomóc. -Najpierw pokaż mi swoje dokumenty rejestracji, młoda damo. - wsunął krzyżyk do drugiej kieszeni i wyciągnął do dziewczęcia wolną dłoń, w geście oczekiwania.
Drewienko różdżki rozgrzało się znajomo - jak zawsze, gdy wzywał swojego talentu, by wyczuć czyjeś emocje. Bawił się za dobrze, by nie spróbować drugi raz. Zabawa pomoże uniknąć myślenia o Layli.

znów rzucam na wykrycie emocji, st 51, +6 z talizmanu


I watched with glee

While your kings and queens
Fought for ten decades
For the gods they made

Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35 +5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 2 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]08.11.21 20:56
The member 'Cornelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 23
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]08.11.21 21:12
Odwróć się i idź. Idź stąd, do diaska.
Moment, w którym łańcuszek zerwał się z szyi wydawał się niemalże abstrakcyjny; widziała i czuła to wszystko w zwolnionym tempie – jak kapituluje pod siłą magii, jak uderza o kark i zrywa zapięcie, jak szybuje i znika w jego dłoni. Przez kilka uderzeń serca gapiła się na złoty krzyżyk poruszający się od lewej do prawej, zwisający spomiędzy jego palców. Dopiero po chwili uniosła wzrok i zdała sobie sprawę, że to nie siła zwyczajnego zaklęcia była przerażająca. Przerażający był jego zimny uśmiech i spokój, z jakim to zrobił.
Dłoń spoczęła na dekolcie, serce wciąż dudniło; przez chwilę miała wrażenie, że za moment wyskoczy jej z piersi, zaraz potem, że zwyczajnie się zatrzymało. Pospolite kłamstwo, najprostsza i najgorsza zarazem wymówka – powinna była uciekać w momencie, w którym uniósł w jej kierunku różdżkę.
Oddychała ciężko, będąc w stanie uspokoić spłycone, nerwowe ruchy własnych płuc, serca i rozbieganego spojrzenia dopiero po jakimś czasie.
– Nie wiem do kogo on należy – wyrzuciła z siebie od razu, gdy mężczyzna wspomniał o prawowitym właścicielu; wiedziała już, wiedziała doskonale, że nie jest nikim z cyrku. Tych ludzi to wszystko nie interesowało – Znalazłam go w jakiejś zawalonej kamienicy na obrzeżach m-miasta – dodała zaraz potem, ostatecznie wypuszczając krótki oddech, który miał pomóc jej zachować równowagę. Być może by to pomogło – gdyby nie słowo szczury; wystarczyło tylko tyle, by poczuła, jak żołądek podchodzi jej do gardła. Jak żółć miesza się ze strachem, jak wyobrażenie kroczenia w kierunku ministrialnego budynku staje się rzeczywistością. Mogła jeszcze zdążyć uciec? Odwrócić się i rzucić biegiem?
Intuicyjnie zaczęła myśleć o różdżce; spoczywała gdzieś wewnątrz kieszeni kurtki – jego wciąż oplatały palce, stał w gotowości.
– Naprawdę nie wiem skąd to jest....Może pan go sobie zabrać... – wymamrotała, kręcąc przecząco głową. Nie mogła donieść na nikogo, nie znała nawet mugolskich nazwisk, które mogłaby rzucić od niechcenia – co jeśli faktycznie trafiłaby w kogoś prawdziwego?
Śledziła ruchy jego dłoni, patrzyła jak złoty łańcuszek znika w kieszeni; później gwałtownie podniosła spojrzenie, krzyżując z nim spojrzenie.
– N-nie mam ich przy sobie... – wypowiedziała od razu, marszcząc brwi. Krótka pauza, odrobinę natarczywa, jak gdyby chciała nadać temu autentyczności – Wracam akurat do domu, od ciotki która mieszka niedaleko, nie wzięłam ich ze sobą bo zawsze chodzę tą trasą, tutaj nikogo i niczego nie ma, prócz wesołego miasteczka...


czekam na wiatr co rozgoni ciemne skłębione zasłony;
stanę wtedy na raz ze słońcem
twarzą w twarz
Anne Beddow
Zawód : powsinoga
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
świat dziwny jest jak sen
a sen jak świat
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9261-anne-beddow#281746 https://www.morsmordre.net/t9589-listy-do-ani#291635 https://www.morsmordre.net/t9276-anne-with-an-e#282533 https://www.morsmordre.net/t9277-annie-beddow#282540
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]09.11.21 5:37
Nerwowość i strach. Wyczuwał je nadal, jeszcze wyraźniej niż wcześniej. Tym razem to jemu serce zabiło szybciej, jakby dostosowując się do panicznego rytmu dziewczęcych emocji, które przekazywała mu magia. Poczucie władzy wyzwalało adrenalinę, a przypadkowe spotkanie oderwało Sallowa od monotonii codziennego życia.
Zwłaszcza, że dziewczyna była w jego typie. Jasne włosy, łagodne rysy twarzy, ładne dłonie - na powabnym dekolcie. To urocza oprawa, ale urzekło go coś w bezczelności, z jaką brnęła w nowe... kłamstwa? Legilimencja pozwalała wyczuć jedynie emocje, ich interpretacja pozostawała w gestii Corneliusa. Ubolewał trochę nad brakiem precyzji, ale zarazem narkotycznie łaknął tego doświadczenia - zanurzenia się w uczuciach innych. Teraz, na przykład, mógłby uznać, że dziewczę rozsądnie lęka się starszego czarodzieja. Trwa wojna - gdybyś była moją córką, zabroniłbym ci rozmawiać z nieznajomymi.
Ale nie była jego córką, a magia przyjemnie pulsowała pod palcami, w rozgrzanym drewnie.
A coś w intensywności jej strachu - który zdawał się zwiększać z każdą chwilą, szczególnie, gdy się odzywała - przypominało raczej emocje kłamców, a nie uczucia cnotliwych panien. Spędził lata, sprawdzając innych dla czystej rozrywki i aby zdobyć doświadczenie. Nauczył się mu ufać.
-Jakiej zawalonej kamienicy? Ojciec nie mówił ci, by nie chodzić po zrujnowanych budynkach, dziewczyno? - dopytał, niby nadal łagodnie, ale o wiele natarczywiej. Odruchowo chciał wybadać, co dziewczyna powie o swoim ojcu - czy była pod czyjąś protekcją?
Mimowolnie zmarszczył brwi i zamrugał, bo krzyżyk i jej słowa burzyły mu nieco zabawę - niosąc za sobą niechciane wspomnienia.

Roześmiana, młodziutka Layla, z krzyżykiem na wyciętym dekolcie i rozkloszowanej spódnicy. Krople deszczu ściekały po nagiej skórze. Tańczyła, a Cornelius objął ją w talii i przyciągnął do siebie.

Smród ludzkich wnętrzności i krwi, posoka na drewnianej podłodze, krzyk konającej kobiety.

Czy wtedy też miała na sobie krzyżyk?
A skoro w kamienicy był szmalcownik, to całkiem prawdopodobne, że ją podpalił, że się zawaliła. Niektórzy robili, jeszcze zanim zwrócono im uwagę, by oddać tamte mieszkania porządnym czarodziejom.
Przełknął ślinę. Ten krzyżyk był taki podobny...
-Pamiętasz adres? - głos rozbrzmiał ochryple, poważniej. Bez udawania. Layla mieszkała przy Crimson Street - nigdy tego nie zapomni. Nigdy niczego nie zapominał.
Uniósł brwi, gdy zaczęła tłumaczyć się z braku dokumentów. Mógłby to zwalić na karb młodości, mógłby. Gdyby nie legilimencja, gdyby nie potrzeba zabawy, gdyby nie ten krzyżyk.
-Zatem odprowadzę cię do ciotki, zbliża się godzina policyjna, a przedmieścia są niebezpiecznie dla młodych panien. Władze dbają o zwiększenie bezpieczeństwa, dzięki wzmożony patrolom. - uśmiechnął się uroczo. -Jeszcze miałabyś nieprzyjemności, gdybyś natknęła się na jeden z nich. - wyciągnął do dziewczyny dłoń, jakby chciał zaoferować jej ramię, niczym prawdziwy dżentelman, którym przecież był. -Cała przyjemność po mojej stronie, panno... - zawiesił znacząco głos.


I watched with glee

While your kings and queens
Fought for ten decades
For the gods they made

Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35 +5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 2 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zaczarowany młyn
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach