Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Napisz nowy temat   
Padok z kucykami
AutorWiadomość
Padok z kucykami [odnośnik]29.05.16 20:03
First topic message reminder :

Padok z kucykami

★★
Z dala od hałasu znajduje się boks oraz padok ze skrzydlatymi kucykami. Atrakcja specjalnie stworzona dla małych dzieci, ale i dorośli mogą skorzystać. Kucyki można nakarmić pod bacznym okiem opiekuna, a także przejechać się na ich grzbiecie. Główną atrakcję stanowi jednak zabawa polegająca na zagonieniu kucyka do boksu. Zadanie wbrew pozorom nie jest tak łatwe, jak mogłoby się wydawać.
Żeby dowiedzieć się, czy udało ci się zagonić kucyka, rzuć kością k3.
1 - Koń zupełnie nie chce z tobą współpracować. Zdaje się mieć lepsze rzeczy do roboty niż słuchanie twoich rozkazów, krzyków czy zachęt. Nawet marchewką go nie przekonasz. Kiedy tylko podchodzisz do niego za blisko zaczyna kopać i gryźć. Chyba nie przypadliście sobie do gustu.
2 - Prawie ci się udało. Już był w boksie, kiedy nagle coś go przepłoszyło i odskoczył prawie cię przy tym taranując, po czym odbiegł daleko radośnie zarzucając grzywą. No nic, następnym razem może dopisze ci więcej szczęścia, bo rękę do koni już masz.
3 - Bez większych problemów udało ci się doprowadzić konia do wyznaczonego boksu. Co więcej, nie tylko ty zdajesz się być zadowolony z wygranej, ale także koń jakoś radośniej rży.

Lokacja zawiera kości
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:02, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Padok z kucykami - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Padok z kucykami [odnośnik]17.07.21 23:21
11 listopada 1957

Ostrożnie stąpała przez okolice wesołego miasteczka, nie chcąc zbytnio zwrócić na siebie uwagi. Cóż, nie zapuszczała się dotąd na wybrzeża Londynu, ani też w jego okolice. Powinna być może porozmawiać z kimś dość wprawionym w eliksirach aby mieć możliwość zarejestrowania różdżki by działać też w Londynie…ale kto tam wie, co robili z tym kawałkiem drewna na tych rejestracjach i kto kładł na tym swoje łapska. A ona miała na głowie zdecydowanie zbyt dużo interesów, w których nikt nie powinien brać udziału jeżeli nie musiał…cóż, jeżeli Zakon poprosi ją o to, aby wędrowała w tamte rejony, będzie mogła się przemóc, ale mieli pod swoją komendą dużo uzdolnionych metamorfomagów, więc była pewna, że raczej nie nastąpi to prędko. Chyba najbliżej byłaby skłonna zrobić to dla Reggiego (jeżeli wciąż się szwędał po dzikich dżdżownicach i okolicach i coś go zagnałoby w te rejony) albo Yvette.
Wesołe miasteczko wydawało się gruntem neutralnym (w miarę jej jakiejś pokrętnej logiki), a oddalenie od centrum być może oznaczało oddalenie się od kłopotów i wzmożonych patroli policji. Mimo to, znów wykorzystała swój talent do pewnego podszycia się pod inną osobę – tak, by twarz wygładziła się i nabrała jeszcze jaśniejszego odcienia, włosy zmieniły w prostą i lśniącą czarną fryzurę, a nawet założyła jakąś „pożyczoną” z portowej knajpy sukienkę tak, aby nie odstawać spodniami. Jak ktoś się przyczepi…powie, że dopiero przyjechała!
Rozglądała się z zaciekawieniem po okolicy. Chyba kiedyś wyszła do wesołego miasteczka, ale bardzo szybko z niego uciekła, czując, że coś jest nie tak. Nie miało to żadnej podstawy, jak się potem okazało, więc po prostu zgryźliwa Gina powiedziała jej, że po prostu miała problem chociaż raz w życiu pobawić się z innymi. Chyba to było możliwe, ale możliwe też, że po prostu spanikowała myśląc o tym, że będzie podział na grupy, każdy rozejdzie się we własnym kierunku, a ona będzie stać jak kołek. Dziwny i jedyny moment nieśmiałości za jej dzieciństwa.
- …i panienka, jak panience na imię? – Głos wyrwał ją z zamyślenia, a niemal odruchowo jej oczy rozszerzyły się aby spojrzeć na mężczyznę. Złapana została zaraz za ramię, zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, a drewniana furtka zamknęła się za nią. Nieprzytomnie rozejrzała się po okolicy…
…i dostrzegła kucyki.
Co te diabły wcielone tej ziemi robiły w tym miejscu i czy właśnie musiała stanąć nimi twarzą w twarz?! Chyba…chyba mogła się jeszcze wycofać się z tego wszystkiego, prawda? Zostawiła żelazko na gazie…
- Yyyy…chce pan pierwszy? – Rzuciła niespokojnie do chłopca obok niej, na którego nawet nie zwracała teraz uwagi.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Padok z kucykami [odnośnik]18.07.21 2:05
Nie wiem, cóż mnie podkusiło, żeby pojawić się z Kirillem w wesołym miasteczku. Było zaczarowane - owszem, ale co ściągało całą tę gawiedź, nie było dane mi rozgryźć. Owszem ludzie potrzebowali rozrywki tylko cóż to za przyjemność dać ponieść się do gwiazd z huśtawkami, skoro nie przybliżały one nawet o dwa cale? Dziwny sposób wzbudzania w sobie radości, bo przecież każda z tych czynności wymagających jakiekolwiek rywalizacji mogła być czasem na poświęcenie się edukacji. Rozumiałem nasz przypadek, kiedy codziennie staraliśmy się nabywać coraz więcej wiedzy, stąd wyjście do wesołego miasteczka wydawało się dość adekwatne. Kiro potrzebował czasem skoków adrenaliny, musiałem zwykle o to zadbać, to przecież nie tak, że samemu musiałem wyjść, a on robił mi wykłady o tym, jak się szlajam. Zwykle spożytkowałem wolny czas w sposób nader aktywny w zdobywaniu jeszcze większej ilości doświadczenia językowego. Nawet teraz kiedy wysłałem bliźniaka w poszukiwaniu napitku, chłonąłem wszystko, co działo się dookoła. Każdy dźwięk obcego brzmienia sprawiał, że starałem się zrozumieć, o czym mowa w najbliższym otoczeniu. Tym razem rozprawiano o koniach. Dobrze poznałem atlasy zwierząt, bo przecież wraz z koniecznością komunikacji pozostawały jeszcze ćwiczenia, a na czym najlepiej praktykować zawiłości językowe, jeśli nie na atlasach dla dzieci? Może wydawało się to głupie, ale działało, a nic co działa, nie jest głupie, zazwyczaj.
Jakiś mężczyzna zaczął wykrzykiwać dziwaczne slogany, wskazując bezpośrednio palcem na osoby, jakby zachęcał je do czegoś. Kilkoro ze śmiałków wystąpiło, aż w końcu jego dłoń trafiła również na mnie. Pierwsze co przemknęło przez moją myśl, to pytanie, czy były tam nagrody. Skuszony jakąś niewypowiedzianą obietnicą przeszedłem przez furtkę, stając obok jednego mężczyzny i wciągniętej doń kobiety. Kucyki hasały żwawo po wybiegu, a pierwszy ochotnik ruszył do przodu, zajmując się tym najbardziej rozbrykanym ze stworzeń. Dziwne te zabawy Brytyjczyków... i wtedy do mnie dotarło. Musieliśmy zagonić je do zagrody, jakoś machinalnie spojrzałem na kobietę, która zwróciła się do mnie z pytaniem. Zamiast powiedzieć cokolwiek, zaczaiłem się na jednego z kucy stojących tuż obok ogrodzenia, miałem nadzieję, że nagroda była tego warta. Nawet nie próbowałem myśleć, jak idiotycznie to wyglądało. Byliśmy przecież czarodziejami do черт.
Spróbowałem własnych sił, podchodząc do stworzenia pod konkretnym kontem z nadzieją, że moje ramiona zdołają przegonić go w odpowiednie miejsce.
Kostya Kalashnikov
Zawód : początkujący zaklinacz
Wiek : 19/20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
ваше движение
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9280-konstantyn-kalashnikov#282606 https://www.morsmordre.net/t9617-konstantyn#292314 https://www.morsmordre.net/t9514-ja-nie-govoryu-po-angliyski#289333 https://www.morsmordre.net/t9857-pokoj-konstantyna#298469 https://www.morsmordre.net/t10432-skrytka-bankowa-2144#315296 https://www.morsmordre.net/t9539-konstantyn-kalashnikov#290089
Re: Padok z kucykami [odnośnik]18.07.21 2:05
The member 'Kostya Kalashnikov' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Padok z kucykami - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Padok z kucykami [odnośnik]18.07.21 16:55
Gotowa była żyć do końca swojego (być może całkiem krótkiego) życia z niechęcią wobec piekielnych istot które zasilały tę ziemię, krocząc po niej równie majestatycznie co przerażająco. Nie wiedziała nawet, kto podejmował się hodowania tych piekielnych istot, miała jednak nadzieję, że nigdy nie będzie musiała na nich jeździć. We wspomnieniach wciąż żył ten jeden wredny koń ciotki Reggiego, co kiedyś postraszył ją zębami i od tego czasu miała uraz to tych zaraz świata. Znaczy na pewno miała uraz, bo przecież nie wszystkie konie winne były złu tego świata, ale jak niby wizja Wellers miała się zmienić, kiedy tylko martwiła się czy zaraz duża baryła nie zaplanuje jej nokautu?
W końcu przecież sama była pierwsze do walki, ale przecież rzuciłaby się na człowieka, nie na konia. Była nieco ograniczona w kwestiach pojmowania, ale tak naprawdę nie była absolutnie zidiociała. Po prostu musiała się starać aby jednak walczyć ze zwierzęciem. Uwiesi się na jego szyi? Naskoczy na niego i złamie sobie kark spadając. Czemu statki były jakoś bardziej kulturalne i mniej groźne, nie wymagając żarcia twoich włosów i próby obskubania cię z ubrań bo tak jakoś im pasowało? A może po prostu nigdy się na ten temat nie przekonała samodzielnie? Było to całkiem możliwe, ale czas naglił, a ona potrzebowała swojego rodzaju drugiej osoby jeżeli miała się przemóc.
Chciała zobaczyć, jak z koniem podziała nieznajomy stojący obok – jeżeli już miał zaganiać kucyka jako pierwszy, mógł powiedzieć jej jak to zrobić. Ewentualnie gniew takowych skupi się na nim, a ona sama nie będzie musiała się tym martwić. Ostrożnie podążyła za nim, udając, że mina wcale jej nie zrzedła kiedy ten od razu zagonił kucyka na miejsce, robiąc to tak sprawnie tak jakby robił to codziennie. Uniosła lekko dłonie, zastanawiając się, czy powinna robić to tak samo. Spojrzała na kucyka stojącego obok niej i sama postanowiła zrobić to samo.
- Już, do zagrody! – Najwyraźniej będzie udawać idiotę jak zazwyczaj, ale czy to pomoże?



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Padok z kucykami [odnośnik]18.07.21 16:55
The member 'Thalia Wellers' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Padok z kucykami - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Padok z kucykami [odnośnik]18.07.21 22:30
Czterokopytna bestia posłuchała się mnie. Pewność, z jaką podszedłem do skrzydlatego kucyka, rozkładając ręce i poganiając go w konkretnym kierunku, wydawało mi się, że przyspieszyłem tylko kroku, a on sam wszedł, gdzie należało. Nie zamierzałem przegrać tak po prostu, choć nie miałem pojęcia, co w rzeczywistości robię, to jakaś wewnętrzna dominacja widocznie została wyczuta nawet przez stworzenie. Zdarzało mi się usłyszeć, że w rzeczywistości zwierzęta są w stanie wyczuć konkretne emocje lub poziom poważania przed daną osobą. Mówiono jeszcze, że ludzie nie są najmądrzejszymi z istot, a w tym wypadku mogłem faktycznie przemyśleć chęć wzbudzania respektu, ale nie ludzi, a różnego rodzaju innych bestii! Wciąż nie do końca rozumiejąc, w jaki sposób udało mi się osiągnąć tak wielki sukces, obróciłem się do skandującego tłumu zebranego dookoła ogrodzenia i cały mój entuzjazm oklapł, kiedy zauważyłem jak panna pytająca się mnie wcześniej o coś, również raduje się z wykonanego zadania. Nie wiedziałem co na ten temat sądzić, jednak jak zwykłem mieć w zwyczaju, założyłem maskę lekkiego zadowolenia, pod którym piekliły się nienawistne ogniki. To ja powinienem być jedynym, któremu się udaje...
Podszedłem do niej z (nie)naturalnie wyprostowaną sylwetką, która z mojej perspektywy wydawała się normalne i wyciągając dłoń, chciałem pochwycić jej, kłaniając się z szacunkiem. Zasady dobrego wychowania wciąż nie były mi obce, bo przecież starałem się w sposób możliwie neutralny pokazać klasę samą w sobie, choć nie miałem z nią tak dosłownego kontaktu, jak za czasów szkolnych, starałem się należycie dbać o wysoką kulturę własnych czynów i słów względem osób trzecich, które się liczyły. Nie zawsze w rzeczywistości chodziło tylko i wyłącznie o tych, którzy są poważani, czasem wystarczyło zaskarbić sobie sympatię ogółu, a to wymagało odpowiedniej sytuacji, która pojawiła się nawet teraz, kiedy dama w równie zwinny sposób wykorzystała balans ciała, zapędzając skrzydlastego kucyka do zagrody.
- Pani, przyjemność wygana. - zwróciłem się w sposób szarmancki, bo nie sposób było odmówić kobiecie ikry, skoro będąc w sukni, zgodziła się na udział w takim szaleństwie. Rzadko kiedy widziało się tak dużą dzielność, choć osobiście nazwałbym to głupotą, ale ogół poklasku, jaki zebraliśmy, nie pozostawił mnie obojętnym na miłe gesty. Musiały się pojawić, abym został wzięty pod uwagę w taki sposób, jak chciałem. Oczywiście hołota nie miała pojęcia o dobrym wychowaniu, ale pośród nich kryli się również mężni panowie z lepszą krwią, widziałem te odzienia, których pozazdrościć mógłby niejeden czarodziej, nic więc dziwnego, że chciałem zachować się godnie.
Kostya Kalashnikov
Zawód : początkujący zaklinacz
Wiek : 19/20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
ваше движение
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9280-konstantyn-kalashnikov#282606 https://www.morsmordre.net/t9617-konstantyn#292314 https://www.morsmordre.net/t9514-ja-nie-govoryu-po-angliyski#289333 https://www.morsmordre.net/t9857-pokoj-konstantyna#298469 https://www.morsmordre.net/t10432-skrytka-bankowa-2144#315296 https://www.morsmordre.net/t9539-konstantyn-kalashnikov#290089
Re: Padok z kucykami [odnośnik]19.07.21 9:59
Spodziewała się walki, agresji, w sumie czegokolwiek od tego kucyka, który z niezwykłym zachwytem postanowił podążyć do zagrody jakby właśnie poczuł, że może spotkać się z najlepszym przyjacielem który się z nim bawi. Czy może ta partia kucyków była jakaś wybrakowana i wtedy nagle pojawiała się wadliwa sztuka i trafiła się akurat jej – kucyk rżący jeszcze szczęśliwiej niż na początku. Nie zmieni wobec nich zdania prawdopodobnie nigdy, ale przynajmniej potrafiła wyznaczyć w tym wszystkim dominację. A może po prostu kucyki uznały ją za swoją i przyjęły ją do stada? Musiała rozważać nad wszystkim, co mogło się jej przytrafić, tylko po to aby okrasić to dużą dawką zidiociałego humoru, aby nie myśleć o sobie czasem pochlebnie w tym momencie.
Usłyszała oklaski, nieco leniwe i ostrożne, ale mimo wszystko oklaski. Wyrwała się z zamyślenia, spoglądając po okolicy. Nie tylko po obecnych ludziach, ale po wymieszanych z nimi widmach, tak jakby nagle przypomniała sobie o tym, co jej otaczało i o całej własnej klątwie. Najwyraźniejsze widmo stojące tuż obok wydawało się patrzeć w jej kierunku i przez chwilę jej uwaga skupiła się na tym pustce w niewyraźnym spojrzeniu. Świat zawężał się do jednego miejsca, a Thalia…
…z zamyślenia i skupienia wyrwał ją mężczyzna do którego zwróciła się wcześniej z pytaniem, teraz wyciągając swoją dłoń w jej kierunku. Pozwoliła, aby pochwycił jej własną, sprawiając, że delikatne rumieńce pojawiły się na jej policzkach, a ona sama mogła jedynie lekko uśmiechnąć się jego kierunku. Następne słowa wzbudziły w niej nieco konsternacji, gdyż do końca nie zrozumiała, co chciał jej przekazać. Czy gratulował jej wygranej czy mówił o sobie? Mimo to, uśmiechnęła się w jego kierunku, kiwając głową i spoglądając jeszcze kątem oka na okolicę, w szczególności na kucyki.
- Gdyby nie pan, na pewno by się nie udało, panie…proszę wybaczyć, nie wiem, z kim mam przyjemność. – Zauważyła jego zagraniczny akcent, postanowiła jednak nie komentować tego w żaden sposób, pozwalając mu na rozwijanie takiej opowieści, jakiej chciał. W końcu najpewniej nie spotkają się poza dniem dzisiejszym, więc i ona nie była szczera w jego stronę. – To panu należą się wszystkie pochwały! Ja tylko patrzyłam co pan robi.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Padok z kucykami [odnośnik]19.07.21 18:49
Nie byłem pewien, czy główną rolę przejęły emocje, ale widziałem pewne zastygnięcie z jej strony przed tym, jak pozwoliłem sobie zaskarbić całą jej uwagę. Nie zamierzałem postępować pochopnie, a jednak, zamiast ją obserwować, przechodziłem do interakcji i patrząc na pojawiające się rumieńce - nie żałowałem. Lubiłem obserwować reakcje na to, co mówię, a nawet robię. W przypadku samego w sobie ukłonu nie było nic szczególnego, można powiedzieć, że nawet niespecjalnie się starałem, a jednak wyszedł on wręcz naturalnie. Zresztą sztywność sylwetki była najlepiej mi znana, czego zdecydowanie nie można było nakreślić w przypadku nieznajomej.
- Konstantyn - przedstawiłem się z mocnym akcentem, kiwając głową w geście uprzejmości całego aktu związanego z zapoznawaniem się. - pani? - spróbowałem również, podciągając jedną z brwi ku górze, bo skoro tak bardzo zależało jej na moim imieniu, sama nie powinna pozostać dłużna, co z tego, że ja czasem niektórym pozostawałem. Tutaj w momencie chwały chciałem tych peanów i pieśni na moją cześć. Niestety w pobliżu nie było żadnego artysty godnego opiewać moich sukcesów. - Конечно, хотят. - stwierdziłem po rosyjsku, rozumiejąc, co próbowała mi przekazać, jednak nawiązując odpowiednią nić porozumienia, kontynuowałem. - Pani trenuje? - zapytałem, jakbym dziwił się z krzepy, którą posiadała, bo przecież mówiło się o kobietach jako tych delikatnych, które mdleją przy trzecim metrze w biegu.
Puściwszy jej rękę, drugą wskazałem na wyjście z ogrodzenia, które zaraz mieli zająć kolejni śmiałcy. Ten trzeci uczestnik, który brał udział razem z nami, przygotowywał się po raz kolejny. Ewidentnie nie zamierzał wyjść bez nagrody, a nasza czekała tuż przy wyjściu. Nie było to nic innego jak uścisk i jakaś kartka, jakby bon... może był na jedzenie? Дурак, a ja wysłałem Kiro w kolejkę!
- Przejazdem w Londynie? - skonstruowałem nawet całkiem zgrabne pytanie, w którym mój rosyjski akcent nie był tak mocno wyczuwalny. Powoli przyzwyczajałem się mówić nazwę stolicy Brytanii w sposób nieco gładki, jakbym faktycznie miał te gorące kartofle w buzi. Dziwne, że ktoś mógł uznawać to za urokliwe. Obrzydliwy język, nie to, co ten nasz rosyjski. Momentalnie w moich dłoniach pojawiła się ochota ponownego przemknięcia po starych stronicach woluminów z cyrylicą. Widziałem oczyma wyobraźni wszystkie te inkantacje, które w języku angielskim brzmiały jakoś tak... zaokrąglenie? Ciężko było mi określić, dlaczego w rzeczywistości mi to nie pasowało, ale głównym powodem chyba była oczywistość, do jakiej należało się przyzwyczaić - Londyn nigdy nie będzie Leningradem.
Kostya Kalashnikov
Zawód : początkujący zaklinacz
Wiek : 19/20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
ваше движение
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9280-konstantyn-kalashnikov#282606 https://www.morsmordre.net/t9617-konstantyn#292314 https://www.morsmordre.net/t9514-ja-nie-govoryu-po-angliyski#289333 https://www.morsmordre.net/t9857-pokoj-konstantyna#298469 https://www.morsmordre.net/t10432-skrytka-bankowa-2144#315296 https://www.morsmordre.net/t9539-konstantyn-kalashnikov#290089
Re: Padok z kucykami [odnośnik]20.07.21 11:15
Powinna bardziej skupić się na perspektywach, na wydarzeniach w okolicy, na wszystkim…nie mogła się rozpraszać, unikać chwil kiedy nie myślała o swoich problemach. W końcu zawsze dotyczyło to jej bezpieczeństwa, zwłaszcza teraz, kiedy była w obcym i potencjalnie niebezpiecznym miejscu. Nie tylko przez możliwość złapania i zaprowadzenia do rejestracji, gorzej, jeszcze przez kucyki. A teraz przez znajomego, nad którym miałaby się właśnie zastanawiać, głównie skupiając się teraz na człowieku, który wydawał się zaangażować w rozmowę.
Uśmiechnęła się, kiedy poprowadził ją w stronę wyjścia, pozostawiając kogokolwiek innego na pastwę koni i wychodząc wraz z nią poza zagrodę. Kłaniał się, ujmował dłoń, ciekawe, czy specjalnie tak by wyrobiła sobie o nim dobre zdanie, czy jednak stały za tym szczere intencje. Ciężko jej było zarzucić nieufność wobec nieznajomych zza granicy, ona po prostu nieufna była wobec wszystkich w tej formie, nawet jeżeli na twarz wypływał uśmiech a radość iskrzyła się w jej oczach. Było coś prostego w chodzeniu w spodniach i z nożem u pasa – ludzie mieli o tobie albo kiepskie mniemanie, albo cię po prostu omijali. I wszystko pasowało.
- Alyssa! Bardzo mi miło – przedstawiła się entuzjastycznie, delikatnie kłaniając się, chociaż nie będąc pewną czy powinna teraz podać mu nazwisko czy nie. Ale skoro on tego nie zrobił, postanowiła udawać, iż tak właśnie miało być. Było też coś znajomego w znaniu tylko imion – w końcu podobnie było podczas jej działań. Imiona, synonimy, nic poważnego, co wymagałoby zaangażowania ale pozwalało cię określić w świecie.
Spokojnie wyszli z miejsca, w którym się obecnie znajdowali, tak aby skierować się na resztę wesołego miasteczka. Nie spodziewała się, że w ramach tego jest jakakolwiek nagroda i sama spojrzała na to, co jej tam wręczyli. Sama nie narzekałaby, gdyby była to wygrana na jedzenie, w końcu tego nigdy dość, nawet jeżeli ze swoimi kontaktami nie mogła narzekać. Wydawała się przez chwilę zaskoczona, nie rozumiejąc, co ma na myśli, w głowie zaś szukając tego, czym mogłaby się wymówić.
- Dużo pływam, bo z nadmorskiej miejscowości jestem! – Wydawało się to mieć sens i nawet nie było tak w zupełności kłamstwem. No i nie wydawało się to aż tak złym podejściem jeżeli chodziło o działania. Taniec mógłby być słabą wymówką, a ona przecież nie mogła pozwolić sobie na marne prezentacje akrobatyki gdyby nagle ją o to poprosił. – Pan również wydaje się dość sprawny!
Czy miał doświadczenie z kucykami? Wyglądał na takiego, skoro tak łatwo udało mu się zagonić zwierzę do zagrody.
- Tak, dopiero tutaj przyjechałam, nigdy jeszcze nie zwiedzałam stolicy. A pan? – Lubiła wypytywać o jego doświadczenia, wiedząc, że wtedy nie tylko nie będzie musiała opowiadać sobie, ale też mogła posłuchać o nim i wiedzieć na co uważać. Póki co jednak wyrażała całkiem szczerą ciekawość – Wielka Brytania w stanie wojny nieczęsto przyciągała obcokrajowców, musieli mieć więc dość ważny powód aby tu przyjeżdżać…albo całkiem sporo desperacji. Co miał Konstantyn? Tego nie wiedziała.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Padok z kucykami [odnośnik]20.07.21 19:03
Na całe szczęście nie musiałem wywoływać w uśmiechu pozytywnych blasków i skaczących ogników, jakby próbował zmalować coś niecnego. Miałem bardziej stonowaną posturę i aparycję, bo po cóż takiego starać się o względy kobiety, która ani trochę nie wydawała się mieć interesujące mnie wpływy. Wszyscy spoza śmietanki towarzyskiej nie musieli widzieć mojej neutralnej miny, oni zasługiwali na więcej, bo i dzięki ich zadowoleniu otrzymywałem sposobność na lepsze okazje. Cóż mogłaby mi zaproponować ona, ta, która w sukni ganiała za skrzydlatymi kucykami? Mogła być mi jedynie źródłem do badań, choć nie o tym myślałem w tych chwilach celebracji wygranej. Szkoda, że musiałem się nią dzielić z kimś jeszcze, ale często mówiono mi jeszcze w ZSRS o tym, jak ciężko jest mieć wszystko. Zamiast zaglądać podarowanemu koniowi w zęby, zwyczajnie skupiłem się na wykorzystaniu możliwości, jakie otwierała przede mną ta znajomość. Może i byłem oportunistą, ale nikt nie mówił, że nie należy z niczego korzystać! Chłonąłem, ile się dało!
- Również i mnie - odpowiedziałem zgodnie z etykietą, choć dobrze wiedziałem, że coś nie tak było z kolejnością. Zabrzmiało to, co najmniej dziwnie, na szczęście obcokrajowcom jakoś potrafiono wybaczać, zakładałem, że mój niby przepraszający uśmiech pozwoli, aby dojrzała to, co chciałem. Czasem wystarczyło tylko wyglądać na zagubionego, żeby ktoś pozwolił sobie na nieco opiekuńczości i przyjemniejszej stopy wejścia w rozmowę, choć wiadomo, że szarość otoczenia nie ułatwiała praktycznie niczego.
- Nadmerskiej? - spytałem nieco zdziwiony nieznajomym słowem. Oczywiście, że pragnąłem wytłumaczenia, bo każde nowo poznane słowo przybliżało mnie do kolejnych rozwiązań zawiłości językowych! W rzeczywistości mogłem się jeszcze czegoś nauczyć od nieznajomej kobiety. Każdy kontakt z Brytyjczykiem lub Brytyjką sprawiał, że przybliżałem się do sprawniejszej komunikacji, jakiej wymagano na moim stanowisku pracy. Chciałem awansować, nic więc dziwnego, że priorytetem stało się dla mnie odpowiednie składanie zdań.
- Też... nowy. - przytaknąłem skrupulatnie, szukając odpowiedniego słowa, które mogłoby opisać, kim byłem, co tu robiłem i dlaczego w ogóle brałem udział w takiej dziecinadzie jak zaczarowane wesołe miasteczko! Ewidentnie bycie świeżynką otwierało nieco więcej bram, szczególnie gdy mówiło się łamanym angielskim z praktycznie zamkniętą szczęką, nie zamierzałem zbyt mocno tego zmieniać. - Pani lubi konie? - zagaiłem prostą wiązanką, odnosząc się do zadania, które udało nam się wykonać wręcz śpiewająco. Kirilla wciąż nie było, przypomniało mi to nasze kolejki po masło, którego kilka kostek na osiedlowy sklep znikało w ciągu niecałych dwudziestu minutach. Przynajmniej tam mogło się mieć pewność, że jeśli nie byłeś pierwszym, z pewnością już ich nie było. Londyn czasem zaskakiwał dostępnością, choć i tutaj nie było tak źle, przynajmniej razem z bratem potrafiliśmy czasem zjeść coś porządnego jak choćby dziś, kiedy nasze brzuchy zapełniła cielęcina z fasolą szparagową i bułeczkami maślanymi oraz chlebem, posmarowanymi smalcem. Umieliśmy o siebie zadbać, szczególnie Kirill, kiedy stał przy garach, choć bardziej biegły wydawał się przy eliksirach, ale tego nigdy nie zamierzałem mu mówić.
Kostya Kalashnikov
Zawód : początkujący zaklinacz
Wiek : 19/20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
ваше движение
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9280-konstantyn-kalashnikov#282606 https://www.morsmordre.net/t9617-konstantyn#292314 https://www.morsmordre.net/t9514-ja-nie-govoryu-po-angliyski#289333 https://www.morsmordre.net/t9857-pokoj-konstantyna#298469 https://www.morsmordre.net/t10432-skrytka-bankowa-2144#315296 https://www.morsmordre.net/t9539-konstantyn-kalashnikov#290089
Re: Padok z kucykami [odnośnik]22.07.21 11:48
Była kiedyś na rosyjskich ziemiach, chociaż nie zabawiła tam długo, tak zastanawiało ją co stało za tak wielką cywilizacją i jacy byli tam ludzie. Ciężko było generalizować, bo prawda, że każdy człowiek był inny, prawda jednak, że każda nacja miała swoje zwyczaje i zachowania oddzielające ją od innych. Nie poświęcała jednak temu tak wiele czasu wtedy, teraz przypominając sobie czy ta wiedza z kiedyś teraz przydałoby się wiedzieć czy te informacje przydałyby się jej teraz w kontakcie. Chociaż prawdą było, że nie każdy ciepło wspominał kraj z którego wyjechał.
- Znaczy takiej, która jest nad morzem. Na przykład moje Portstewart! Jakby kiedyś pan trafił do Irlandii to zapraszamy, bardzo śliczne okolice. – Przejęcie i ekscytacja dały się wyczuć z jej głosu, bo tak łatwo było przyzwyczaić się do myślenia pozytywnie odnośnie morza i wszystkich portów. Oryginalnie zamieszkiwała Torquay, ale tak naprawdę nigdy nie zamykała się na miasta nad wodą. Nawet gdy nie pływała, było coś spokojnego w znalezieniu sobie spokojnego miejsca na promenadzie tak by usiąść i spojrzeć na otaczający błękit, delikatnie kołyszący na swoich falach wszystkie statki. Dobre jedzenie, alkohol, odgłosy portu. Samotność nieco przeszkadzało, ale kiedy mogła to zabierała kogoś ze sobą. Konstantyn nie wyglądał jednak na takiego, który cieszyłby się drobnymi przyjemnościami, a może tak oceniała po oficjalnym jego podejściu.
- Czyli obydwoje jeszcze nie wiemy co się znajduje w okolicy. – Ni to stwierdzenie, ni to komentarz padły z jej ust. Przynajmniej miała nadzieję, że nieznajomy-znajomy nie będzie chciał zacząć jej oprowadzać. Naprawdę, poza próbami odwiedzenia Yvette nie powinna zapuszczać się do miasta w niebezpieczeństwo. No, gdyby trzeba było ratować komuś tyłek to też by poszła, przeważnie jednak wolała unikać paszczy lwa, a ciężko było odmówić. Cóż, mogła nagle mieć obowiązki, ale słabo to wypadało kiedy ganiała kucyka. – Oh, niezbyt potrafię obchodzić się z końmi, taka prawda.
Rozejrzała się po okolicy, nie wiedząc, jak dalej pociągnąć rozmowę by była ona nienachalna albo nie potrzebowała ich prowadzenia za sobą.
- Zamierza pan odwiedzić jeszcze inne zabawy w wesołym miasteczku? – Ciekawa była, co jeszcze tutaj mają, ale nie na tyle, by ciągnąć za sobą wszędzie dopiero co poznaną osobę.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Padok z kucykami [odnośnik]27.07.21 21:50
Portstewart w Irlandii. Wiedziałem o dużej wyspie niedaleko Brytyjskiej Wyspy, znałem jej flagę, wiedziałem o największym mieście, że posługują się inną odmianą języka angielskiego, coś jak te wszystkie błahe państewka, które pod protektoratem naszego kraju zaczynały tworzyć własną mowę. Pomiędzy dwoma krajami nie było choćby źdźbła do porównania, bo przecież pomimo wszystkich tych komplikacji wierzyłem, że ZRSR jest krajem największym o największym poważaniu i właśnie dlatego należało się z nim liczyć - z nami. Вы похожи на свою страну - tak zwykle mówiły mieszkanki sąsiadki, ale wiedziałem, ze potrafię być lepszy.
Części jej wypowiedzi nie zrozumiałem, choć to nie przeszkodziło mi w wychwyceniu najważniejszych informacji, które naprowadziły mnie w trymiga do głównego punktu, o jakim była mowa. Morze to duże akweny oddzielone między sobą kontynentami, które tworzą granice, gdzie docierały krople, przynajmniej taki opis kojarzyłem nawet z języka angielskiego.
- Nadmorskiej - poprawiłem się po dłuższej chwili, wyłapując, co rzeczywiście było nie tak w całym tym wypowiedzianym wyrazie. Mój aparat mowy zdecydowanie przechodził porządne szkolenie, przed którym nie zamierzałem uciekać, co więcej, szlifowałem go! Lord Burke musiał być zadowolony z mojej posługi. Nie zamierzałem tak po prostu odpuszczać powierzonej szansy, choćby nie wiem co. Dobrze wiedziałem, że z każdym zadaniem spisywałem się coraz lepiej, jako pracodawca sam byłbym z siebie zadowolony, bo niezależnie od tego, na jaki czas umówiony byłem pracować, zdarzało mi się zostawać po godzinach w ramach obsługi zasiedziałej klienteli. Napiwki nawet dla osoby obsługującej opium były sowite. Nie przychodziła tam żadna bieda, a ja wyciągałem z tego jedynie więcej korzyści. Nauka, jaką musiałem włożyć w edukację o substancji, mogła mi się przydać w przyszłości.
- Zdecydowanie nie. - przytaknąłem formalnie, układając wargi w lekkim uśmiechu, którym to próbowałem zbić czas na rozmowę. Niech, chociaż popatrzy na moją przystojną twarz. Na pewno nie miała takich widoków zbyt często. - Nie problem, ja również. - stwierdziłem dość krótko, choć błysk w oku mógł sfałszować nieco moje stwierdzenie, które w rzeczywistości było prawdą. Czasem nawet prawda powiedziana jakby była kłamstwem, jest najlepszym sposobem na zmylenie przeciwnika. Nie widziałem w niej wroga, a jednak ćwiczenia odbywać można było zawsze na każdym, nawet jeśli nie miało przynieść mi to społecznej korzyści, wystarczyło, że byłem usatysfakcjonowany z własnych działań.
- Nie sądzę, pani. - zaprzeczyłem dość sztywno, kiedy zaproponowała jakieś dalsze zabawy. Nie byłem w takim nastroju, musiałem odnaleźć brata. - Dziękuję za towarzystwo. Powodzenia. - ukłoniłem się i na odchodne posłałem w jej kierunku ostatnie spojrzenie na twarz. Oczu nie przepełniały już żadne zbędne emocje, martwe patrzyły na nią przez kilka sekund, zapamiętując. Każde odeszło we własną stronę.
Два медведя в одной берлоге не живут.

| zt. x2
Kostya Kalashnikov
Zawód : początkujący zaklinacz
Wiek : 19/20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
ваше движение
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9280-konstantyn-kalashnikov#282606 https://www.morsmordre.net/t9617-konstantyn#292314 https://www.morsmordre.net/t9514-ja-nie-govoryu-po-angliyski#289333 https://www.morsmordre.net/t9857-pokoj-konstantyna#298469 https://www.morsmordre.net/t10432-skrytka-bankowa-2144#315296 https://www.morsmordre.net/t9539-konstantyn-kalashnikov#290089

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Padok z kucykami
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach