Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Apteka pana Mulpeppera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Apteka pana Mulpeppera   10.03.12 22:58

Apteka pana Mulpeppera

Na parterze jednej z większych mieszkalnych kamienic Nokturnu swe miejsce ma malutka apteka; apteka jednak niezwyczajna, nijak nie przypominająca tych znajdujących się na Pokątnej. Przekrzywiony, przypalony dawien dawno szyld smętnie zwisa nad wąskimi drzwiami, drobnymi oknami przybytku; koło wejścia stoją beczki pełne magicznych ingrediencji niezbędnych do stworzenia jakiegokolwiek eliksiru. Jeśli jednak klient potrzebuje czegoś szczególnego, czegoś niespotykanego - przekroczyć musi próg sklepu, gdyż dopiero tam, we wnętrzu, znaleźć można prawdziwe skarby; skarby nielegalne, zakazane przez Ministerstwo Magii. Poustawiane na zakurzonych regałach, zamknięte w słojach i słoikach, beczułkach i pudłach, czy zwieszające się nawet z sufitu, potęgują tylko odczucie klaustrofobii. Starszy czarodziej, będący właścicielem przybytku, wiecznie krząta się w tą i w tamtą, przygarbiony, odziany w łachmany, w odbarwionej eliksirami ręce trzyma drobną lampę o lodowato niebieskim świetle. Czego to jednak nie można znieść, by pozyskać niezbędny do otrucia wroga jad, by znaleźć w końcu rzadkie składniki niewiadomego pochodzenia?


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3765-skrytka-bankowa-nr-925 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Zawód : Auror
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
OPCM : 35
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Apteka pana Mulpeppera   22.06.18 17:11

| 29.07??

Wiedziała, że czekające ich zadanie nie będzie łatwe, ale Sophia naprawdę chciała coś zrobić dla Zakonu, dlatego nawet się nie wahała, kiedy rozdzielano zadania, tym bardziej, że jako aurorzy mieli szansę dowiedzieć się czegoś więcej o czarodzieju, który mógł posiadać poszukiwany artefakt. Czym dokładnie ten przedmiot będzie – to miało się dopiero okazać, ale trop należało sprawdzić. Mimo pożaru ministerstwa jakimś cudem zachowała się część jego akt, więc wspólnie z Frederickiem mogli ustalić jego sieć powiązań i możliwe miejsce pobytu. Które, jak można się było spodziewać, znajdowało się na Nokturnie.
Było to miejsce, w którym nawet aurorzy, a może zwłaszcza oni musieli zachować ostrożność. W końcu byli niepożądani w tym siedlisku licznych mętów wyjętych spod prawa, gdzie praktycznie każdy miał na sumieniu większe lub mniejsze przewinienia, i potencjalnie każdy mógł ich zaatakować pod byle pretekstem. Na Nokturnie nie było bezpiecznie dla osób z zewnątrz, ale jako aurorzy mogli się dobrze do tej misji przygotować.
Nie wiedzieli, czy w wytypowanym miejscu zastaną poszukiwanego, czy też nie, ale ważniejsze było w tym momencie przeszukanie jego mieszkania i odnalezienie przedmiotu, który mógł tam skrywać, a który mógł się okazać cenny z punktu widzenia Zakonu Feniksa.
Był wieczór. O ile Frederick dzięki zdolności metamorfomagii mógł upodobnić się do poszukiwanego, tak Sophia niestety nie miała tak łatwego zadania. Charakterystyczne, płomiennorude włosy rzucały się w oczy, dlatego przed tą wyprawą musiała starannie zaczesać je do tyłu i przewiązać, a także ubrać długi, ciemny płaszcz z głębokim kapturem, który mógł ukryć zarówno rude włosy, jak i twarz, którą od dołu dodatkowo okryła ciemnym szalem, z racji zimnej jak na porę roku temperatury nie przyciągającym uwagi, a już na pewno nie na Nokturnie. Korzystając z aurorskiego doświadczenia (krótszego niż Freda, ale zawsze), starała się wyglądać tak, jak może wyglądać osoba pojawiająca się na Nokturnie. Dzięki aurorskim szkoleniom potrafiła poruszać się i zachowywać dyskretnie, nie zwracając na siebie uwagi. Wiedziała, jak powinna stawiać kroki i jaką postawę ciała przybrać, żeby być jak najmniej widoczną i wtopić się w tłum. Była to jedna z rzeczy, którą musiała sobie przyswoić na kursie. Oby ta wiedza okazała się skuteczna w miejscu tak pełnym zepsucia i podejrzliwych ludzi jak to. Zabrała także różdżkę, a w wewnętrznej kieszeni ukryła starannie zabezpieczone pakunki z eliksirami: maścią z wodnej gwiazdy i eliksirem kociego kroku wziętych ze spotkania Zakonu. Na wszelki wypadek, choć miała nadzieję, że nie będą potrzebne.
Nokturn nigdy nie wywoływał w niej pozytywnych skojarzeń, a już na pewno nie po trzydziestym kwietnia, kiedy podczas interwencji w Białej Wywernie prawie zginął jej brat, także przez ognistą pożogę, taką jak ta, przed którą z Frederickiem uciekli z ministerstwa. Wiedziała też, że teraz w tych trudnych czasach zapewne znalazło tu kryjówkę jeszcze więcej różnych mętów, którzy mogli się tu czuć bezkarnie, korzystając z rozsypki ministerstwa i tego, że akta wielu z nich zapewne przepadły.
Musieli przejść kawałek tą wąską, ponurą i złowieszczą uliczką, zanim stanęli przed wytypowaną wcześniej kamienicą, na parterze której mieściła się złowieszcza apteka starego Mulpeppera, w której zapewne skrywało się wiele rzeczy mogących potencjalnie zainteresować Biuro Aurorów. Ale dziś przybyli w innym celu, nie z ramienia biura, dlatego apteka i jej zawartość nie były w tym momencie aż tak istotne, choć starała się wyglądać jak potencjalna klientka lustrująca przez szybę apteczną wystawę i zastanawiająca się nad wejściem do środka w celu dokonania zakupów. W rzeczywistości rozważała, jak niepostrzeżenie wejść do części mieszkalnej kamienicy i na właściwe piętro.
- To na pewno tutaj? – spytała ledwie słyszalnym szeptem, spoglądając w górę. Gdzieś tam, w jednym z tych pomieszczeń mógł znajdować się artefakt, którego szukali. Oby okazało się, że dobrze wytypowali miejsce. Spojrzała też w stronę drzwi od kamienicy, i świadoma hierarchii, zarówno tej aurorskiej jak i zakonnej, czekała na jego decyzję o wejściu. Może miał jakiś konkretny plan?





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
 

Apteka pana Mulpeppera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gabinet Czarnego Pana
» Gard Manor [Swansea, Walia]
» Pana Daxa fabryczka
» Apteka Przyszpitalna
» Gabinet pana Filcha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18