Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Schody na poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Schody na poddasze   12.06.16 19:03

First topic message reminder :

Schody na poddasze

Na poddasze kwatery Zakonu Feniksa prowadzą jasne, nierówne schody, które nieraz bywają równie zaskakujące, co te znane uczniom Hogwartu. Tu któryś stopień wykrzywi się i stopa umknie ci na bok, przez co się zachwiejesz, kiedy indziej po zrobieniu kroku przebijesz się przez liche drewno i twoja noga zaklinuje się pomiędzy schodkami. Jedno jest pewne - jeżeli chce się dojść do pokoju gościnnego znajdującego się na poddaszu, należy uważać, jak stawia się kolejne kroki.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
10
0
0
40
5
0
5
8
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   19.09.17 3:04

Uśmiechnął się w duchu. Bertie tego nie wiedział, lecz jego reakcje były dla Carrowa tym, czym kubek gorącej herbaty przy kominku jesiennego wieczoru.
- Oczywiście, że wiesz - nie bądź niemądry - Przydarzyło ci się dziś coś złego? - podpowiedział mu by się trochę odnalazł bo wyraźnie się pogubił. Nie żeby Adrien nie dał mu ku temu powodu
Gdy padł pomysł z repero Adrien nieco przymrużył powieki swych oczu łypiąc na te powyginane gwoździe. Nie pomyślał o tym. Nie wiedzieć czemu.
- Nie, wiesz, w sumie kompletnie o tym nie pomyślałem, Bertie - nie wiedziałem, że to można stosować też na jednoelementowe przedmioty - przyznał z rozbrajająca szczerością. Właściwie to rzadko miał okazję używać tego zaklęcia. Właściwie robił to chyba tylko w szkole. Jako człowiek obrzydliwie bogaty i nie wiedzący bardzo mało o życiu codziennym przeciętnego człowieka rzeczy uszkodzone traktował jako uszkodzone. Dopiero teraz się dowiadywał, że z gruzów przeważnie dało się coś wyratować, przetworzyć i użyć ponownie. On sam najpewniej kupiłby po prostu więcej desek, więcej gwoździ.
- Trochę czarów jeszcze nikogo nie zabiło. To znaczy, teraz czasem zdarzają się z tego tytułu samookaleczenia, lecz myślę, że możemy zaryzykować teraz, kiedy jesteśmy tu we dwójkę. Zawsze jak jeden z nas dostanie krwotoku to drugi poratuje. Właściwie to jestem nawet uzdrowicielem to mogę ratować za dwóch - puścił mu figlarne, strategiczne oczko - Co złego to nie nas - dodał przekręcając to co usłyszał gdzieś od młodych na oddziale. Przypadkowo? Specjalnie? Trudno powiedzieć. W każdym razie nie odpuszczał przy tym podważania felernej klepki. Schlebiała mu aprobata Bertiego odnośnie desek. Ciężko mu, człowiekowi szlachetnie urodzonemu, wychowanemu w luksusie i pozbawionego jakiejkolwiek pracy niż tej umysłowej odnaleźć się w tym wszystkim. chciał jednak pomóc, a jeśli to oznaczało pobieranie nauk od istot dwukrotnie od niego młodszych to nie miał z tym problemu.
- Nie ruszać...? - Powtórzył, podnosząc na Bertiego oczy w pewnym niezrozumieniu. To przyszło dopiero później. Carrow pokiwał głową. To brzmiało sensowniej - Dużo wiesz, Bertie. - przyznał i wcale nie kpił, wcale nie żartował, choć niewątpliwie mogło to zabrzmieć dziwnie - ten taki podziw kierowany przez blisko pięćdziesięciolatka do dwudziestoparolatka dzielącego się swoją wiedzą na temat odrywania klepek. tak. - robiłeś już wcześniej jakiś remont? - podpytał posłusznie oddając Bertiemu ten przyrząd do podważania deseczek. Skoro to miało przydać się później to głupio byłoby to zużyć teraz. tak to Adrien zrozumiał. Wstał więc i podszedł w zamian do tych powyginanych gwoździ sięgając po różdżkę.
- Spróbujemy naprostować gwoździe i potem, może razem byśmy spróbowali wnieść meble z tamtego tam pokoju. Odgruziłem trochę wejście do niego - to stamtąd też wyciągnął połowę pozyskanych desek. Mówiąc to przetarł różdżkę o wierzch rękawa - Inkantacje zaczynało się od obrotu w prawo, prawda...? Ach...To na nic. To nie zadziała. czarna magia nie zwietrzała jeszcze w pełni a ta niweluje wpływ repero. Taki wyjątek. - pamiętał z numerologii. Podrapał więc końcówką różdżki skroń wisząc na kuckach jak kat nad tymi gwoździami - O! A co powiesz na Erecto, Bertie? - odwrócił się w stronę Botta susząc zęby w niepoważnym grymasie rozbawienia, a oczy błyszczały mu dziecinnie zupełnie jak u dziecka które powiedziało przy rodzinnym stole siusiak i uważało to za coś niewyobrażalnie zabawnego. Ostatecznie machnął różdżką czarując bez ostrzeżenia powyginane gwoździe zaklęciem:
- Glisseo!


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   19.09.17 3:04

The member 'Adrien Carrow' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 35

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   20.09.17 0:38

Gdyby nie fakt, że ma do czynienia z Carrowem, szlachcicem w wieku jego rodziców, uznałby że ktoś tu się z niego bezczelnie nabija. Znaczy wiek w sumie nie ma znaczenia, jego ojciec nadal ma przecież swoje głupkowate poczucie humoru. Ale to jednak Carrow. Choć w sumie chyba Carrow też człowiek, czy cośtam. Póki co jednak Bott nie mógł zdecydować czy mężczyzna jest po prostu odrobinkę dziwny, najpewniej z powodu wieku, czy zwyczajnie się nabija.
Spojrzał na mężczyznę skołowany kolejnymi pytaniami, a wszystko brzmiało jak rozmowa z jego dziadkiem. Przez chwilę pomyślał, że przecież ktoś o mentalności jego dziadka nie dostałby się do Zakonu, zaraz jednak sobie uświadomił iż gdyby dziadek Bott się o Zakonie dowiedział, żadna siła nie powstrzymałaby jego latającego dywanu przed wprowadzeniem go na kolejne spotkanie. EH.
- Nie. - zmarszczył brwi, od tego nadmiaru myśli czując się zwyczajnie skołowanym, choć powoli wychodził już z pierwszego szoku wywołanego dziwnością tej rozmowy.
Na dalsze słowa Carrowa... nie powinien się dziwić. Dobrze wiedział, jak rozpieszczona potrafi być szlachta, jak niektóre osobniki chronione są przed odrobiną wysiłku, jednak... czy to w ogóle możliwe, by zapomnieć o tak podstawowym zaklęciu?
Był sceptycznie nastawiony do czarowania w miejscu w którym większy wstrząs może ich posłać w dół zgliszcz zawalonego budynku, spojrzał jednak na Carrowa który wydawał się pod tym względem absolutnie spokojny. Bertie strasznie dziwnie się czuł jako ta bardziej ostrożna osoba, choć może po prostu bardziej cenił swoje młode jeszcze życie?
Na szczęście jednak zaraz zauważył, że większość z desek ustawiona jest poza terenem chaty, chyba więc nie powinien się nadmiernie tego czepiać.
Może to towarzystwo Carrowa dziwnie na niego działało.
- Tak, kupiłem jakiś czas temu... ruderę. I remontowałem ją z kuzynem i znajomymi. Trochę się nauczyłem. - na przykład, że uderzenie młotkiem w palec boli. Bardzo boli. Tak boli, że wszelkie przekleństwa są przy tym uzasadnione. - Nie jakoś szczególnie wiele, w sumie to poważniejsze zadania zabrali mi inni, ja bardziej pomagałem. - dodał, bo w gruncie rzeczy nie był pewien, czy sam naprawiłby kominek chociażby albo, czy czułby się równie bezpiecznie jak obecnie schodząc po schodach na parter Rudery gdyby osobiście sprawdzał konstrukcję schodów.
Nadal jednak nie był pewien, czy szlachcic się nie nabija. Trochę miał takie wrażenie, trochę zabrzmiało to w jego głowie jak głaskanie kilkulatka. Cóż jednak mógł zrobić?
Ta praca jednak wystarczyła, szczególnie że wcześniej wcale nie uciekał z domu kiedy coś się działo, a podglądał tatę przy wszelkiego rodzaju zajęciach, z czasem też mu pomagał, o ile oczywiście pogoda nie była piękna i nie trzeba było biec nad jezioro, do centrum Londynu, do kina albo jeszcze gdzieś.
Sceptycznie nastawiony był też do przerzucania gruzu w towarzystwie Adriena. Mimo, iż nigdy nie był okazem pracowitości, chętnie pozwoliłby mu rozprostować gwoździe, a sam ponosiłby ciężary które nosić jest w stanie, bo wcale nie ufał temu, czy uzdrowiciel któremu strzeli coś w plecach na pewno tak szybko się wyleczy.
Kolejne zachowania Carrowa sprawiały, że Bertie tylko bardziej i bardziej zastanawiał się, co w tej chwili dzieje się w mózgu rozmówcy. Był już skory nawet zasugerować, że on tu się wszystkim zajmie, a pan lord niech sobie posiedzi, kiedy ten machnął różdżką.
A sam Bott coraz mocniej miał wrażenie, że karma wszystkich błaznów bije go po twarzy i nie używa rękawic bokserskich.
- Nie wiedziałem... - przyznał a propo reparo, choć nie traktował tego jako informacji pewnej, nie zamierzał teraz tego testować. Zdziwiony niepowodzeniem Carrowa sam uniósł różdżkę, chcąc mieć już to odzyskiwanie resztek za sobą.
- Glisseo.
Ostatnim razem rzucał to zaklęcie całe lata temu, robił sobie ze schodów w domu zjeżdżalnię i wydurniał się z ówczesną miłością na całe życie i tak dalej. Faktycznie zadziała na gwoździa..?





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   20.09.17 0:38

The member 'Bertie Bott' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 16

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
10
0
0
40
5
0
5
8
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   30.09.17 22:58

- Skoro nie przydarzyło ci się nic złego to dzień jest dobry, Bertie - Prostota myśli, lecz jakże pokrzepiająca być potrafiła - Nie zawsze musi przydarzyć się coś dobrego by dzień można było uznać za właśnie taki. W zupełności wystarczy, że nie przydarzy się nic złego. Taka miara jest zdecydowanie lepsza w obecnym czasie. Zapamiętaj to i nie miej już wątpliwości - Uśmiechnął się dobrodusznie. Bo tak, w czasie, gdy złe rzeczy przydarzały się częściej. Tak. To była dobra miara. Nie za lekka dla optymistów, nie zbyt ciężka dla pesymisty. Skinął głową potakująco, jak gdyby sam sobie przyznawał rację. Zaraz potem przerwał pracę nad wyrywaniem klepek zgodnie z zaleceniem Bertiego. Carrow nie znał się za bardzo na tym co robił i prawdę powiedziawszy nie do końca wiedział czy robił to poprawnie. Miał odzyskać deski, uporządkować piętro. Chyba jak na razie szło mu to dobrze. Uporządkował i posegregował sporo desek. Był z siebie w pewien sposób dumny. Właściwie czuł że jest w stanie odzyskać ich znacznie więcej. Ale ta pewność siebie nie przyćmiewała mu rozsądku - usłuchał młodszego od siebie bo ten posiadał wiedzę, której uzdrowicielowi brakło.
- Malcolm i tak pewnie pęka z dumy - zauważył przywołując bez skrępowania imię ojca młodego Botta nie wątpiąc, że tak własnie jest. Jego syn kupił ruderę i zmienił ją w mieszkanie. Tak przynajmniej zrozumiał Adrien. Po to ten remont był, prawda? - Co teraz porabia? Wciąż interesuje się fotografią? - zagaił wstając i podchodząc do tych poukładanych przez siebie desek. Skoro istniała szansa na wyprostowanie powyginanych gwoździ i ich odzyskanie to należało spróbować to uczynić. Chyba inna metoda niż z wykorzystaniem magii nie wchodziła w grę. Co to więc za różica czy Adrien rzuci urok czy Bertie? Jeśli nie oni to ktoś inny będzie zmuszony prędzej czy później narazić się anomalii. Może lepiej prędzej, w towarzystwie uzdrowiciela. Tak to postrzegał Adrien który poruszył różdżką, lecz magia nie odpowiedziała. To samo zaraz zrobił Bertie i blask jego różdżki równie szybko zmizerniał, a pod jego nosem pojawiła się krew.
- Oj, oj, tylko nie panikuj. To się czasem teraz zdarza przy używaniu magii. Masz, przytnij do nosa i pochyl się trochę do przodu. Zaraz powinno ustać - poinstruował podając mu jedwabną, czarną chusteczkę z haftem białej róży w rogu. Nie było to względnie inwazyjne działanie anomalii by Carrow zdecydował się podjąć próbę rzucenia jakiegoś leczniczego zaklęcia które mogło doznać zawirowań i złamać mu kość bądź wprowadzić w śpiączkę.
- Odpocznij chwilkę, spróbuję jeszcze raz i może zniesiemy z góry trochę domowego sprzętu, a potem jak się poczujesz już lepiej zniesiemy komodę, pewnie rzuciła ci się w oczy. - zasugerował, a sam poruszył różdżka raz jeszcze nad tymi feralnymi gwoździami. Skoro i glisseo nie zadziałało to faktycznie zdecydował się na prostotę prostoty.
- Erecto


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   30.09.17 22:58

The member 'Adrien Carrow' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   10.10.17 0:17

Sam nie wiedział czy bardziej bawi go fakt, że ktoś JEMU wyjaśnia istotę optymizmu, czy kołuje go cała ta wypowiedź poprowadzona tonem jakby Carrow vel Pan lord rozmawiał z pięcioletnim chłopcem. Choć tak też trochę się czuł w całym tym dziwnym poczuciu, nie wiedząc jak się zachować, szczególnie kiedy rozmówca w kółko i w kółko powtarzał jego imię.
- Miło usłyszeć coś optymistycznego.
Przyznał. Wiedział, że wiele się dzieje, nawet jego optymizm był lekko zszargany, jednak zaczynał się już powoli dusić w tym zawirowaniu, było ono dla niego szalenie nienaturalne, więc z ulgą przyjmował nawet tak dziwne przejawy czegokolwiek pozytywnego wśród ludzi dookoła.
Kiedy padło imię jego ojca, Bertie zmarszczył lekko brwi i spojrzał na Carrowa jakby czekał na wyjaśnienie, o jakiego dokładniej Malcolma chodzi. A więc chyba na prawdę byli w podobnym wieku, sam Bott nie miał pojęcia w jaki inny sposób jego ojciec mógłby poznać Adriena - przede wszystkim cieszył się, że nie w Zakonie - może ewentualnie przy jakichś zdjęciach, choć ojciec raczej pracował dla średniej klasy społecznej.
- Tak, robi to zawodowo, często jako ilustracje do książek ale nie tylko. - przyznał i ciekawość wygrała ze skrępowaniem, najwyżej go lord czy inny ktoś z czymś przed nazwiskiem naprostuje. - Skąd go pan zna?
Spytał wprost. Nie pytał skąd Adrien wie, że jest jego ojcem, bo nie tylko nazwisko o tym świadczyło. Z wielu miejsc w rodzinnym domu spoglądał na niego tata w różnym wieku, którego jak się szybko okazało Bertie był bardzo dobrą, niemal doskonałą kopią jedynie z nieznacznymi domieszkami.
Zaraz zabrał się za prostowanie gwoździa, chciał zadać jeszcze jedno pytanie, jednak w chwili kiedy wypowiedział zaklęcie, poczuł się dziwnie. Krew w ustach, krwawiące dziąsła były tym co zauważył najpierw, zaraz także siniejąca ręka, drugą za to otarł krew spod nosa, spoglądając przy tym na uzdrowiciela. Nie znał się na urazach ani chorobach, ale nie podobało mu się to. Nie panikował jednak bo wiedział doskonale, że magia ostatnimi czasy dość mocno szaleje i mało kogo słucha jak powinna. Możnaby wymienić wiele gorszych przypadków niż krwawienie z nosa.
- Okej... - złapał chusteczkę, przytknął ją zaraz do nosa. Być może byłby bardziej wystraszony, jednak fakt iż uzdrowiciel przyjął to ze spokojem, najwidoczniej nie widząc w tym co się właśnie stało niczego zagrażającego, on tym bardziej nie powinien popadać w paranoję. Magia szaleje i tyle. - Nic się nie dzieje.
Dodał zaraz, bo faktycznie nie czuł się szczególnie źle. Jedynie krew i zasinienie jakby w coś porządnie uderzył, widoczne jedynie na dłoni, niedostrzegalne przez rękaw płaszcza. Spojrzał jak uzdrowiciel prostuje tym razem udanym zaklęciem gwoździe, samemu faktycznie na chwilę odpuszczając. Wstał jednak, by ruszyć we wskazanym kierunku.
- Zaryzykowałbym leviosę. - przyznał. Nie uśmiechało mu się zbytnio pogarszać swojego stanu, jednak nie zamierzał dramatyzować, a skoro mieli różdżki, a za towarzysza miał starszawego faceta, to wydawała się nadal bezpieczniejsza opcja. Nie miał ochoty na sturlanie się ze wspomnianą komodą po schodach.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
10
0
0
40
5
0
5
8
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   29.10.17 12:56

To nie tak, że Adrien był jakimś wyrafinowanym sadystą. To znaczy, jeśli pojawiłaby się taka konieczność - mógłby się nim stać. W tym momencie jednak nic takiego nie miało miejsca. Co prawda Bertie swoją postawą prowokował Adriena do podjęcia przez niego zabawy, jednak stary wyga nie zamierzał tego ciągnąc widząc jak młodzieniec z chwili na chwile czuje się coraz mniej komfortowo. To było pocieszne i zabawne - do pewnego momentu. Wyczuwał tą subtelną granicę dobrego smaku. Odpuścił więc tym bardziej, że wkradła się w pracę anomalia. Ale to nic - ostatecznie udało się zaradzić i dopiąć celu - naprostować gwoździe. Będą mogły stanowić jakąś rezerwę bądź zapas. Dobrze, że się nie zmarnują.
- Skąd...z tego samego miejsca z którego zna się większość takich ludzi w sile wieku jak ja czy twój ojciec. Z Hogwartu, rzecz jasna - zdradził ze spokojem, kiedy już Bertie poczuł się lepiej i oboje ruszyli do pokoju w których czekała na nich szafa. Podłoga w tym pomieszczeniu była względnie cała - skrzypiała jedynie złowieszczo. W ogromnej komodzie, za drewnianymi drzwiczkami w które były oprawione szybki widać było zastawę naczyń - Ja ci będę podawał, tak szybciej ją opróżnimy. Stawiaj je może najlepiej pod ścianą by nam nie przeszkadzały w lewitowaniu komodą - pozwolił sobie podzielić się na głos tą myślą otwierając drzwiczki i zaraz podając kolejno Bertiemu ceramiczne półmiski tak,że te zaczynały z chwili na chwile tworzyć specyficzną wieżę w jego ramionach. Szkoda było w końcu gdyby to się poniszczyło w czasie przenoszenia komody - Malcolm był zemną na roku, a do tego dzieliliśmy te same barwy domu. Był ciekawym człowiekiem. W sensie bardzo dużo ciekawych i dziwnych rzeczy zawsze go spotykało bo sam raczej nigdy nie był typem butnego szaleńca - Zaśmiał się pod nosem na wspomnienie przyjaciela z ławki, któremu często zdarzało się zarobić dodatkową pracę domową za brak uwagi na zajęciach. W końcu pomimo iż siedział w klasie przeważnie myślami błądził po dziwnych krainach - Pamiętam jak pod koniec drugiej klasy wisiało nad nami widmo zaliczenia zajęć z lotów na miotle. Oboje byliśmy w tej dziedzinie dość mizerni. Jak to młode umysły całkiem nie głupim pomysłem wydało nam się poświęcenie się i podjęcia samokształcenia w tej dziedzinie. Poszliśmy więc na plac i wszystko wydawało się być pod względną kontrolą. Poczuliśmy się pewniejsi siebie i zaczęliśmy się ścigać...Niewinna zabawa nie wiedzieć kiedy przerodziła się w batalię. Taką prawdziwie prawdziwą, poważną batalię. Wtedy chyba żaden z nas nie potrafił odpuszczać - uśmiechnął się wilczo, łobuzersko - Z placu wywiało nas okno na szkolny korytarz na trzecim piętrze. Tam powstrzymała nas pani profesor od transmutacji zmieniając Malcolma w gęś, a mnie dorwał 2 yardy dalej prefekt przeistaczając w krzesło.


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   29.10.17 14:02

Odetchnął cicho, kiedy Carrow postanowił przerwać tę dziwną rozmowę. Wziął się po prostu do pracy. Po to tutaj przyszedł. Po to był w Zakonie - żeby coś robić, próbować, nie stać w miejscu z założonymi rękami. Może zbierając gwoździe nie uratują świata, jednak kwatera jest im potrzebna, prawda? Spojrzał jednak na rozmówcę, kiedy ten zaczął opowiadać mu o starszym Botcie. Uśmiechnął się pod nosem. No tak, Hogwart. Malcolm Bott nie raz opowiadał o tym, co się działo za jego szkolnych czasów, choć używał raczej imion lub określeń typu "przyjaciel", Bertie nie znał wielu jego dawnych znajomych. Część owszem, jedna czy dwie osoby nadal czasami wpadały do jego ojca, jednak i to mało kiedy. Po szkole każdy zaczął już swoje życie, większość dróg się rozeszła.
- Okej...
Starał się szybko przekładać kolejne rzeczy, nie pozwalając na zrobienie w swoich rękach faktycznej piramidy. I tak udało mu się stłuc dwie filiżanki, które to nie pytając nikogo o zgodę, po prostu wyleciały mu z rąk. Mając najwidoczniej w poważaniu jego dobrą wolę skończyły w kawałeczkach pomiędzy kawałkami gruzów.
Gen niezdarności chyba musiał dać o sobie znać, zdecydowanie to opowieść Carrowa wywołała tę sytuację, nic innego.
- Brzmi jak jedna z historii ojca. - przyznał, znów sięgając po różdżkę, kiedy wszystko było już poustawiane i wskazując na filiżanki.
- Reparo. - mruknął pod nosem wierząc przy tym, że zaklęcie którego używał w swoim życiu najczęściej go nie zawiedzie. Chyba był do niego na tyle przywiązany, że nie był w stanie wiązać z nim jakiegokolwiek ryzyka nawet, kiedy wydawało się to całkiem logiczne.
- Po jego opowieściach wszystkim spieszyło się do szkoły, byle jak najszybciej już być w murach, dostać różdżkę, miotłę i sprawdzać ile da się z tym zrobić. - przyznał. Matka była w tym rzecz jasna niepocieszona i bardzo kreatywnie dbała o kolejne wyjce, jednak kto by zapanował nad bandą półmózgich bociątek?
- Dobra, to może pan zejdzie na dół, ja ją spróbuję lewitować, a jakby mi nie poszło to pan spróbuje łapać? Znaczy zaklęciem oczywiście.
Żeby nie było. Nie, żeby Bott nie dowierzał w tężyznę Carrowa. Uśmiechnął się pod nosem i czekał, aż Adrien zejdzie na dół.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   29.10.17 14:02

The member 'Bertie Bott' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 27

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
10
0
0
40
5
0
5
8
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   29.10.17 15:38

Kiedy po pomieszczeniu rozległ się dźwięk tłuczonej porcelany, Adrien spuścił wzrok na podłogę to zaraz znów podniósł go na Bertiego. Poruszył wąsem niczym mysz
- Mam nadzieję, że to nie jest ulubiona zastawa pani profesor. Będę może podawał wolniej - zreflektował się nie szukając winy w nieporadności towarzyszącego go młodego człowieka. I tak jakoś opróżnianie komody im jakoś szło, a w między czasie uzdrowiciel oddawał się nieco wspominkom. Tak, to brzmiało jak jedna z jego przygód. Było ich wiele. Życie niepozornego Malcolma Botta było barwne, jaskrawe i wesołe. Małemu Carrowi od razu to zaimponowało. Zazdrościł mu, a potem los sprawił, że się zaprzyjaźnili sprawiając, że i sam Adrien stał się częścią tego kolorowego świata. Korzystał z tego tak długo, jak długo mógł maskować swoje wybryki dziecięcą ignorancją i tym, że mały człowiek nie zawsze rozumie co jest złe, a co dobre. Szlachecki świat był pełen podziałów. Czas leciał, a Adrien nie mógł udawać w nieskończoność, że nie rozumie z kim może i z kim nie może się przyjaźnić, zadawać. Zaczęły by się pytania, niepotrzebne domysły. Musiał więc podjąć tą smutną, nieprzyjemną grę klas szlachetnych. Pokazać, że rozumie co mu wypada, a co nie. Nie był już mały. Zerwał przyjaźń z Malcolmem odzywając się do niego coraz rzadziej, mniej. Nigdy o tym wprost z nim nie rozmawiał, jednak miał nadzieję, że ten nie miał mu tego za złe i choć trochę rozumiał pod jaką ścianą się wówczas znalazł. Właściwie ciągle się znajdował, ciągle prowadził grę pozorów na skalę tak wielką, że sam momentami nie mógł nadziwić, że jeszcze się w tej pajęczynie nie poplątał.
- Opary czarnej magii z anomalii mogą zakłócać reparo. To zaklęcie jest na nią mocno wrażliwe. Może pozbieraj i spróbuj naprawić filiżanki poza Starą Chatą? - zaproponował pocieszająco, widząc, że młody Bott się przejął zniszczeniem.
Zaraz potem, Carrow kiwnął potakująco głową zgadzając się na plan w transporcie komody tym bardziej, że sam uzdrowiciel był mizerny w magii wykraczającej poza leczniczą. Chętnie zgodził się więc na ewentualne koordynowanie i asekurowanie lewitującej w dół komody.
- Dobrze, jestem gotowy! Tylko uważaj by się nie opierała zanadto o balustradę. Staraj się przy ścianie bardziej ją prowadzić.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Adrien Carrow dnia 29.10.17 17:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   29.10.17 16:04

- Okej.
Odetchnął. Odkładał po prostu kolejne rzeczy, słuchając następnych opowieści. Brzmiały dziwnie znajomo. Chyba każdy Bott miał w sobie coś dziwnego, co po prostu przyciągało problemy. W jakiś sposób chyba lubili problemy. Lubili kiedy się działo. A jeśli nie lubili to musieli z czasem polubić, bo jakie mieli inne wyjście?
Może trochę dziwiła go przyjaźń ojca z Carrowem. Możliwe, trochę. Choć im więcej szlachciców poznawał on sam, tym bardziej bawiło go to środowisko. Sam co prawda znał bliżej raczej przedstawicieli neutralnych lub promugolskich rodów, miał jednak na tyle otwarty umysł by wierzyć, że wśród Malfoyów, Rosierów i innych świrów trafiają się całkiem przyzwoite wyjątki. Z resztą skoro tego Carrowa poznał w Zakonie, najwidoczniej ojciec poznał się na nim wcześniej (z resztą w Gryffindorze, to chyba o czymś świadczy!), najwidoczniej nawet wśród takich rodów trafiają się czarne owce. Cieszyło go to - bo oznaczało, że nie wszyscy poddawali się chorym zasadom w jakich byli wychowywani.
- Nie, żeby zadziałało trzeba mieć wszystkie elementy, a raczej ich nie wyzbieram. - niektóre są za małe, żeby mógł je znaleźć. Chyba pani Bagshot będzie musiała się pogodzić z utratą dwóch filiżanek: w obliczu zniszczenia całej chaty to chyba nie jest wielka ujma. Odetchnął więc, podnosząc się i postanawiając zabrać za dalszą pracę odpuszczając sobie zaklęcie którego Carrow mu odradzał. W sumie to już drugi raz.
- Okej, spróbuję.
Pokiwał głową patrząc, jak Carrow schodzi na dół, by pomóc mu sprowadzać komodę na dół. Wskazał na mebel i poruszył różdżką w nadziei, że tym razem się uda. Chciał po prostu unieść ja zaklęciem, by nie ryzykować, że znosząc polecą z nią ze schodów i zniszczą nie tylko mebel, ale także swoje kości czy jakieś narządy wewnętrzne. Sprowadzić ją w najmniej korozyjny z możliwych sposobów. Ratowanie mebli ratowaniem mebli, jednak dobrze żeby nikomu nic się po drodze nie stało.
- Wingardium Leviosa.
Poruszył łagodnie różdżką, starając się poprowadzić mebel w taki sposób, jak poradził mu Carrow, raczej przy ścianie.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   29.10.17 16:04

The member 'Bertie Bott' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 82

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
10
0
0
40
5
0
5
8
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   29.10.17 18:16

Adrien poszedł przodem i zaraz znalazł się na schodach jako pierwszy. Dotknął przy tym poręczy od razu zauważając jak ta się odchyliła niebezpiecznie i to tylko pod jego nieznacznym naporem. Zaanonsował więc swojego towarzysza by uważał i starał się sprowadzić komodę na dół sunąc bliżej ściany. Ta nie powinna się tak łatwo odgiąć pod nieopatrznym naporem mebla. Chyba.
Inkantacja została wypowiedziana. Zlepek drewna uniósł się ze skrzypnięciem, a potem był prowadzony w dół. Adrien co jakiś czas anonsował o tym, czy bardziej na lewo, czy na prawo pokierować lewitującym przedmiotem i tak ta zabawa się ciągnęła dopóki dopóty mebel ostatecznie nie znalazł się na parterze. Tutaj było już nim zdecydowanie łatwiej manewrować. Ustawili go przy innych odzyskanych z ruin sprzętu. Następnie zrobili sobie odpoczynek. Kolejna niefortunna anomalia dotknęła młodzieńca, który mimo to wykonał kawał solidnej roboty. Po odpoczynku znieśli pozostawione na piętrze rzeczy z komody. Wszystko zabezpieczyli przed wilgocią i opuścili ruiny Starej Chaty.

|zt x2


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Cukiernik
21
Półkrwi
Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
20
30
0
0
0
0
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   02.03.18 14:00

20.05.1956r


Chciał pracować. Pracować i ćwiczyć, odbudowywać to co zniszczone, wzmacniać to co zbyt słabe. Anomalie, szalejąca magia, w końcu wspomnienia odsieczy - wszystko tkwiło gdzieś upchane w tyle jego głowy i nie dopuszczane nigdzie indziej. Bertie Bott jest mistrzem tłumienia, zamykania w małych klateczkach i wieszania w ciemnych kątach tego co złe. I może od czasu do czasu można dostrzec krótkie momenty kiedy gdzieś w jego zwykle wesołym spojrzeniu połyskuje lęk, są to jednak chwile krótkie i ulotne.
Ostatecznie w tym tkwi siła młodego Botta - w jego wierze w lepsze jutro, wierze w siłę grupy, w to że wspólnie dadzą radę opanować tę szalejącą karuzelę i nastroić do naturalnego, niespiesznego i dość wesołego rytmu przy wesołej muzyce. Może zająć to trochę czasu i na pewno nie będzie łatwe, jednak każdy z nich chciał działać. Bott to widział, każdy kto próbował coś robić pozostawał widoczny tutaj, czy przy walce z szalejącą dookoła magią.
A Sue? Sue nie znikała mu z oczu i w jakiś sposób była szalenie pomocna, zapewne nawet nie zdając sobie z tego sprawy. W jakiś sposób byli do siebie podobni, wtopieni po części - choć ona zdecydowanie mocniej - w świat abstrakcji, zamknięci w swoich głowach i pełni marzeń. Nawet jeśli jej wiara czasami była słabsza, on oddawał jej odrobinkę swojej i z chęcią wyciągał w kolejne miejsca, lub siadał przy niej kiedy prowadziła zawzięte dyskusje z Rogerem i wtapiał się w jej codzienność, wyobrażając sobie, że tak już po prostu jest i, że nic im nie grozi.
Czasami czuł się przy tym jak dzieciak, kiedy myślał o tym, że Sue sprawia że on czuje się w jakiś sposób inaczej. Nigdy nie brakowało mu pod tym względem odwagi czy pewności, przez całe swoje życie uganiał się za dziewczynami, przez wiele lat uganiał się za jedną, a jednak w tej chwili to wszystko nabierało jakby innego wymiaru i chyba pierwszy raz chciał czekać, nie podejmować gwałtownych ruchów jakby obawiał się że nimi zaburzy względny spokój w okrytej jasnymi włosami głowie. W jakiś sposób teraz wszystko było inne, być może w jakiś sposób i on po tym wszystkim był inny, choć nie było to widoczne na pierwszy rzut oka.
Tutaj, między gruzami Starej Chaty chadzał ostatnio dość często. Już nie były aż takimi gruzami nawet, wspólnie dbali o to by ją wysprzątać, pooddzielać to co jeszcze się do czegoś nadaje od rzeczy nieużytecznych.
- No... jeszcze trochę i jakieś duchy będą mogły się tu wprowadzać. - stwierdził, uśmiechając się, bo i faktycznie doprowadzili wspólnymi siłami Chatę ze stanu kompletnej nieużywalności do stanu w którym być może ktoś o wybitnie niskich wymaganiach chciałby tu żyć. Bott odstawił skrzynkę z mugolskimi narzędziami, tę samą przy pomocy której dość aktywnie działał nadal w swoim domu, usiłując zatrzeć wszelkie ślady niedawnego potopu. - To może ty pooglądaj podłogę w kuchni, ja w tym czasie zajmę się jej drzwiami? - zaproponował uznając, że da sobie z tym radę, a w tym czasie Sue mogłaby sprawdzić, czy nie trzeba wymienić jakichś desek w tym pomieszczeniu.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
 

Schody na poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Schody przed szkołą
» Ruchome Schody
» Szklane poddasze.
» Na zewnątrz
» Spiralne schody

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Stara chata-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18