Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Schody na poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Schody na poddasze   12.06.16 19:03

First topic message reminder :

Schody na poddasze

Na poddasze kwatery Zakonu Feniksa prowadzą jasne, nierówne schody, które nieraz bywają równie zaskakujące, co te znane uczniom Hogwartu. Tu któryś stopień wykrzywi się i stopa umknie ci na bok, przez co się zachwiejesz, kiedy indziej po zrobieniu kroku przebijesz się przez liche drewno i twoja noga zaklinuje się pomiędzy schodkami. Jedno jest pewne - jeżeli chce się dojść do pokoju gościnnego znajdującego się na poddaszu, należy uważać, jak stawia się kolejne kroki.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 23
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   16.03.18 20:34

Energia nie rozpierała jej ostatnio. Dzielnie walczyła z niechęcią i niemocą, codziennie rano z ogromnym wysiłkiem zmuszała się do pozostawienia miękkiej kołdry w wygrzanym łóżku, które opuszczała na rzecz pracy, pomocy w uporządkowaniu Rudery, a od teraz - również pomocy w odbudowie kwatery Zakonu Feniksa. Krzesała z siebie, ile tylko mogła - dla innych, starając się łapać ich pojedyncze uśmiechy i trzymać je w sercu na pamiątkę oraz jako błysk nadziei. W niej samej pozostawało jej niewiele, znacznie większa była świadomość, iż należy ją odbudować i pchnąć na właściwe tory. Niezawodnego pomocnika miała u boku - Bertie stawał się jej najlepszym przyjacielem, polegała na nim w tym wyjątkowo ciężkim okresie, czasami nawet myśląc, że nieco zbyt mocno. Bała się, że stanie się dla niego ciężarem, zbędnym balastem, zwłaszcza iż ostatnie dni znacznie wykrzywiały drogę jej myśli, teraz skupiających się na innych. Była zmęczona myśleniem o własnych tragediach, potrzebowała wiru pracy, chciała czuć się potrzebna - tu, teraz, nie za chwilę czy dwie; szukała miejsc i osób, które mogła wspomóc. Zauroczenia były gdzieś poza jej abstrakcyjnym światem, zapomniała o nich, tym bardziej nie podejrzewała więc, że mogłaby stać się obiektem takowego - może były zbyt przyziemne, by mogła je dostrzec, patrząc ponad horyzont, starając się trzymać głowę uniesioną dumnie i niestrudzenie. Czasami się potykała, lecz jeszcze trochę i taniec na pewno z powrotem zagości w życiu.
Rozglądała się chwilę, chłonąc otoczenie, gdy podążała parę kroków za Bertiem. Na pewno parę dni wcześniej całość przedstawiała się jeszcze gorzej, lecz widok zniszczeń sprawił, że ciarki przebiegły Sue po karku, a niechciane skojarzenie z domem rodzinnym zajaśniało pod jasnymi włosami, aż chłód przeszył całe ciało. Nie dała się jednak tym odczuciom.
- Byle nie tak marudne jak Lana - dorzuciła cicho, dalej błądząc wzrokiem po otoczeniu. Zastanawiała się właśnie, na ile nowa kwatera będzie przypominała starą - z własnego doświadczenia niestety nie miała szans nic porównać, dlatego już myślała o tym, jak wszystkich wypyta o najdrobniejsze szczegóły, które specjalnie dla niej nabiorą niezwykłego znaczenia. Kiwnęła głową w nieco nieobecny sposób, częściowo rejestrując słowa chłopaka, częściowo brodząc w rozmyślaniach. Dopiero po chwili naprowadziła myśli do głosu. - Jasne - krótkie stwierdzenie padło, kiedy była już blisko pomieszczenia, jakie wcześniej musiało być kuchnią - Bertie już oglądał framugę. Minęła dziarsko próg, lecz po deskach stąpała już ostrożniej. Krok, drugi, trzeci, kucnęła nawet i zapukała krótko w podłogę. - Halohalo, czy wszystko w porządku? - mruknęła pod nosem, przechylając głowę. Palcami przejechała kawałek dalej i nacisnęła mocniej - wyraźnie uginało się pod naporem, ale przecież tak mogło być zawsze. Wzruszyła ramionami i przeniosła się na lewo. - Chłoszczyść - poprosiła grzecznie różdżkę, uznając, że najpierw trzeba pozbyć się pyłu, dobrze byłoby też sprawdzić pod całą masą śmierciogruzu, zaczęła go więc powoli wynosić. Pech chciał, że przy trzecim takim kursie, jedna z desek postanowiła trzasnąć złowieszczo, a dziura sprawnie pochłonęła nogę dziewczyny. Krótki dźwięk zaskoczenia utknął w hałasie, ale nie stało się nic poważnego - krótkie hop i już była na bardziej stabilnym gruncie, obserwując swoje dzieło. Na Merlinę, przecież była lekka. Deska musiała być już pęknięta.
- Łoło, ło, Bertie, czy oni kładli te deski na fundamentach z powietrza? - zapytała, otrzepując ręce. - Założę się, że trzeba wymienić całą podłogę, ale jeszcze sprawdzę, czy to tylko wyjątek. Chyba że to taka zakonowa zabawa i łapiemy dziury na punkty. Mieliście tu ranking? - zapytała, marszcząc brwi - co znaczyło, że może pytać serio.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   20.03.18 1:01

Po prostu był obok. Tak było wygodnie im obu. Lubił być towarzystwem. Nie czuł się najlepszym pocieszycielem, nigdy nie miał w ustach odpowiednich słów, po części po prostu nie wierzył w moc słów, nie miał pojęcia jakie zaklęcie mogłoby pomóc na problemy z jakimi spotkała się Sue. Potrafił jednak być wsparciem, tak przynajmniej sądził i starał się z całych sił przyprowadzać do jej pokoju coraz więcej uśmiechów.
Dzisiaj jednak spotkali się, by zrobić... coś. Pracować. Żadne z nich nie wiedziało, co tak na prawdę się tu wydarzyło. Nie mieli prawa wiedzieć, a Bertie nie zadawał zbyt wielu pytań, kiedy po prostu nie dostał odpowiedzi. Robił swoje wierząc w organizację i w to, że osoby które wiedzą wszystko dobrze nimi pokierują. Być może miał w sobie zbyt wiele zaufania. Być może odpowiednią ilość.
Stanął przy framudze, w którą właściwie wystarczyło wstawić drzwi. Ze swojej skrzynki wyjął narzędzia. Zawiasy czekały na wkręcenie, wszystkie materiały mieli już na miejscu, gromadzeniem ich zajmowali się przedtem, zaraz po największych porządkach. W chwili, kiedy zabierał się za robotę usłyszał jednak trzask. Wstał, jednak widząc że Sue gramoli się z dziury, odetchnął.
- Nie, ale koniecznie trzeba to zaproponować na kolejnym zebraniu. Masz pierwszy punkt. - stwierdził czując, jak jeszcze chwilkę serce bije mu szybciej. Jak dotąd nikomu nic się nie stało przy tej odbudowie. być może wszyscy mieli po prostu cholernie dużo szczęścia. Szczególnie, że teraz już było tu znacznie lepiej niż dotychczas. - Jeśli nie czujesz się pewnie, wyjdź, dookoła jeszcze dużo rzeczy można zrobić. - zaproponował niezbyt zadowolony, że Sue najwidoczniej dalej zamierza chodzić po kuchni. Sam jej to jednak chwilę wcześniej zaproponował nie spodziewając się wypadków. Ostatecznie wszędzie może się tu coś stać. Każdemu.
Wrócił więc do zajmowania się drzwiami, wierzył że i ona będzie ostrożniejsza.
- Lana jest bardzo sympatycznym duchem. Dzisiaj nawet nikogo nie zbudziła nad ranem. Chyba. - uśmiechnął się pod nosem. Kobieta zamieszkująca ich dom była bardzo charakterna, a jednak bardzo ją lubił. Nawet, jeśli ona udawała, że nie lubi jego, no przecież na pewno tylko udawała!
- Trafiłem tu jakiś czas temu na profesora który uczył mnie w szkole astronomii. Nie wiem, czy się jeszcze załapałaś. Vane. - powiedział zaraz. Sue była odrobinę starsza od niego, a i on uczestniczył w zajęciach nowego zakonowego znajomego dość krótko. - Z resztą wielu ciekawych ludzi się tu pojawia.
Przyznał. Norweg, arystokrata który znał jego ojca, Vane. Kto dalej? Jednemu nie da się zaprzeczać, Zakon rósł w siłę.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 23
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   22.05.18 22:29

Za obecność i wsparcie nie mogła być bardziej wdzięczna - gdyby nie najlepsi na świecie ludzie, jakich wciąż miała wokół siebie, nie miałaby szans na przetrwanie potwornie trudnego okresu - okresu, którego końca nie było widać na horyzoncie. Miała wrażenie, że nigdy nie przywyknie, że tragedia wyrwała z jej życia zbyt wiele - przecież rodziny nie dało się zastąpić i gdzieżby śmiała próbować. Tęsknota miała pozostać na wieki, to ból miał wygasać stopniowo. Nawet patrząc na wyrwę w podłodze mogła snuć ponure porównania i ronić łzy. To dzięki zajęciu i głosowi przyjaciela mogła uniknąć tego marazmu w pozornie niepowiązanych chwilach.
Nieporuszona małym wypadkiem nawet nie sprawdziła, czy gdzieś przypadkiem nie krwawi, lecz nie czuła bólu, mogącego na to wskazywać - tym lepiej. Subtelnie rozpogodzona wizją złożenia propozycji podobnego rankingu zerknęła na Botta ponad ramieniem.
- Bez sensu. Wymyślę inny ranking, może jakiś powiązany. Na przykład ranking połamanych nóg - ja nie wiem jak ty, ale jestem pewna, że walka będzie zacięta - urazów akurat nie brakowało. - To nawet dobry pomysł - dodała pod nosem. - W każdym razie, nie możemy feralnie kłaść podłogi tylko po to żeby później prowadzić ranking wyłamanych w podłodze dziur. Chociaż to dałoby nam przewagę, jeśli położymy podłogę sami. Ale... nie, to by było kompletnie nie fair, odpada - podsumowała kategorycznie, akcentując skinięciem głowy. Włosy podążyły lekko za tym gestem, jakby starając się nadążyć za samą panną Lovegood. Ta z kolei zerkała teraz z niedowierzaniem na Berta.
- Pf, nie ma szans, znajdę wszystkie mankamenty tych starych dech i nie przeszkodzą mi żadne wyrwy - obiecała, prawie osiągając dawną zaciętość w głosie. Coś tam dalej nie grało, ale jak na ostatni czas - była w świetnym nastroju. Prawie zachichotała na wzmiankę o profesorze astronomii, jednak było na to za wcześnie.
- Kilka dni temu myłam z profesorem Vane okna w Ministerstwie Magii - odpowiedziała ze śmiertelną powagą, jakby nie było w tym nic zabawnego, choć całe zajście było iście komediowe. - Byłeś kiedyś w biurze Ministra Magii? My tak - pochwaliła się skromnie, z dygnięciem na kolejnej wątpliwej desce. Wytrzymała ten białowłosy ciężar.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   23.05.18 11:42

- W sumie taki ranking to super pomysł. W końcu bym coś w życiu wygrał.
Stwierdził wesoło, bo i mówić można wiele, ale chyba nie ma w Londynie większego mistrza potknięć, upadków i innych drobnych wypadków, co Bertie. Co prawda z większości wychodzi on obronną ręką, jednak to tylko się cieszyć i nie martwić bo punktów do rankingu złamań jeszcze niewątpliwie uzbiera.
- Też jestem za uczciwą grą, szukajmy dziur w podłodze po równi. - puścił jej jeszcze oczko. Zaraz jednak wrócił do zawiasów, które należało wkręcić we framugę, sprawdził odpowiednią wysokość i zabrał się do pracy, póki co na tym się skupiając, choć cały czas słuchał słów panienki Lovegood.
Miło było jej słuchać, kiedy mówiła w ten sposób. Pewnie, twardo, zupełnie jakby nic jej nigdy nie złamało, nie rozbiło na kawałeczki. I nawet jeśli martwił się, żeby czegoś sobie na tej starej podłodze nie zrobiła, cieszył się że może powoli dochodzi do siebie. Każdy taki sygnał był powodem do zadowolenia.
- Jak to? W sensie... czemu myliście tam okna?
Uniósł brwi. Nie był pewien czy to kolejny wytwór abstrakcyjnie myślącej głowy Susanne, czy faktyczny ciąg zdarzeń, które jedno za drugim wychodzą z czasem na niespodziewane tory. Wszystko jest możliwe, Bertie doskonale wiedział o tym że nie ma rzeczy niemożliwych i nie należy nigdy mówić nigdy, bo jeśli się powie nigdy w życiu nie wyprowadzę pufka pigmejskiego ministra magii na spacer do parku to życie nagle sprawi, że owszem zostanie się na taki spacer wysłanym. Życie to przebiegła bestia i nie lubi, jak ludzie są zbyt pewni co do jego upodobań.
- Nie byłem. Warte zwiedzenia? - uśmiechnął się pod nosem. Coś mu świtało, że pewnie musiało mieć to związek z jakąś działalnością Zakonu, bo czegóżby Sue czy nauczyciel astronomii mieli szukać sami z siebie w takim miejscu, jednak wiedzieć na pewno nie mógł. Czekał więc na resztę opowieści, zabierając się za montowanie kolejnego zawiasu.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 23
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   24.05.18 13:46

Zanotowała w pamięci ten moment, by przypadkiem wśród ważnych i ważniejszych spraw, jakie miały nadejść w przyszłości, nie zapomnieć o wprowadzeniu planu w życie. - Ustalone, będzie ranking. Jeśli następne spotkanie na to pozwoli, wdrożymy pomysł jak najprędzej - mimo wszystko, nawet tak pogodna dusza nie wierzyła w to zbyt mocno. Poprzednie zgromadzenie Zakonu zakończyło się niezbyt przyjemnie, emocje były trudne do rozładowania, przemycenie szczypty pozytywnego myślenia graniczyło z cudem. Aż wyłączała się momentami, nie chcąc słuchać niepotrzebnego skupienia na różnicy zdań.
Zajmowała się ostukiwaniem i oglądem podłogi, próbując pozbyć się wątpliwych desek, nieco ostrożniej niż wcześniej, odświeżając niedawną historię w pamięci.
- Szczerze mówiąc, nie jest to przesadnie przyjemna opowieść. To znaczy znalezienie się tam nie powinno mieć miejsca - przyznała, krzywiąc się lekko. - Koniec końców, skończyło się i tak dosyć łagodnie. Widzisz, próbowaliśmy zająć się anomalią, ale trochę nam nie poszło - westchnęła. Nie byli jedyni, ale wciąż stanowiło to porażkę, o której wolałaby nie pamiętać. - Dopadły nas służby i wylądowaliśmy w Ministerstwie Magii na odróbce, więc zwiedziliśmy przy okazji kilka ciekawych pomieszczeń i oceniliśmy stan okien. Swoją drogą, mają tam potworny syf, uwierzyłbyś? Okna samego Ministra beknęło na nas, na parapecie zalegały całe grudy piachu. Nie wiem, nie spodziewałabym się po takich brudnych oknach kultury, to nieładnie ze strony służb porządkowych, że tak to zaniedbały - cmoknęła. Ha, gdyby wiedziała, że jeszcze trochę i biuro Ministra pójdzie z dymem! Przynajmniej na czas zdołała rozejrzeć się po miejscu, z którego podejmowano najważniejsze decyzje. - Byliśmy też w u szefa aurorów. Całkiem imprezowe miejsce, ma tam dużo muzyki i jestem prawie pewna, że wyprawiają tam często imprezy. Tam okna chrząkały na nas znacząco. Chyba naprawdę nie mogły doczekać się mycia - jeszcze trochę i okna odbudowanej kwatery Zakonu Feniksa również będą się prosić o pucowanie, ale teraz ważniejsze były podłogi - właśnie znalazła dziurawą deskę pod stosikiem innych desek.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   24.05.18 19:34

Skinął lekko na jej słowa. Cóż, Zakon miał swój charakter, charakter depresyjny, odpowiedni dużej grupie ludzi z których wielu ma za sobą ciężkie przejścia, utraconych bliskich, bolesne porażki w walce o lepsze jutro. Wątpliwe by zgodzili się na ich ranking.
- No tak. - anomalie, nie pomyślał o tym. - Też próbowałem w kilku miejscach. Bez skutku.
Przyznał. Nie miał problemu z przyznaniem się do porażki, był jednak zły, że miejsca niebezpieczne nadal stanowią zagrożenie. Irytowało go to, drażniło, że Ministerstwo nadal nic nie robi, w pewnej chwili pękał i znów próbował - i znów z marnym skutkiem. Wierzył jednak, że za którymś razem się uda. To nie może trwać zawsze, nie może być trwałe, szczególnie że wielu z nich starało się z tym walczyć. Razem dadzą radę. Siła Zakonu polega na tym, jak wielu ich jest.
Dalej jednak Bertie uśmiechnął się lekko. Opowieść o oknach nie była taka zła - szczególnie że sądząc po groźbach Ministerstwa, można było spodziewać się gorszych konsekwencji. Ostatecznie pannie Lovegood i Vane'owi się upiekło jak widać.
- Rany. W jakim stanie musi być okno, żeby zaczęło bekać? Chyba muszę to przetestować. - przyznał trochę rozbawiony, bo i sam nie miał z czymś takim do czynienia, wierzył jednak iż jest to możliwe. - Mama zawsze mi tym groziła jak byłem mały. Z tym, że ja chciałem doczekać i zobaczyć, nigdy jednak mi nie pozwolono. - a potem dorósł i dbał o względny porządek w swoim domu. Czy to dorosłość? Kiedy to się stało, jak i dlaczego?
- Impreza w Ministerstwie Magii, to brzmi dobrze. A gdyby zorganizować tam wielką grę w podchody? Taką na cały budynek? - to by było piękne. - Choć impreza...
Tak, dwie dobre opcje. Szkoda, że mało realne.
Kiedy zawiasy były gotowe, ostrożnie przeniósł skrzydło drzwi i wstawił we framugę. Zabrał się za montowanie go, przez co przez jakiś czas nie mogli się widzieć.
- A propo imprezy i podchodów, myślę o obozie. W sensie o tym, żeby pojechać w las, może zorganizować to dla większej ilości osób, tak kompletnie bez jakiejkolwiek magii. Odpocząć od wszystkiego chociaż na chwilę.
Dodał zaraz. Właściwie to był już w trakcie planowania.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 23
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   25.05.18 11:57

Już jej w tym była głowa, by ostatecznie przemycić ranking do grupy - sposobów mogła znaleźć wiele, choćby działanie pod przykrywką statystyk i badań. Badań wyrządzonych szkód, może podkładu do późniejszej inspiracji - bo hej, dlaczego nie zacząć prac nad eliksirem wzmacniającym kości, by nie wracać z misji w stanie ciężkich złamań? Sue, gdy tylko była w formie, wykazywała się prawdziwym darem do dostrzegania pożyteczności nawet w pozornie bezsensownych elementach, co więcej, potrafiła składać to w całość i wyciągać stosunkowo realne rozwiązania. Patrząc na ranking w ten sposób - przed i po domniemanym wynalezieniu eliksiru - można było postrzegać listę jako odwzorowanie skuteczności.
- Próbowałam tylko raz, ale na tym nie zamierzam zakończyć - stwierdziła z prawdziwym uporem. Nie planowała wracać do muzeum Madame Tussauds, ryzyko było zbyt duże - liczyła na to, że ktoś inny poradzi sobie z panującą tam anomalią, dla niej otworem stały inne miejsca i to do nich miała dotrzeć w swoim czasie.
- Prawda? - zapytała z lekkim uśmiechem. - Beknięcie jak beknięcie, daruj Ruderze takie eksperymenty - wzruszyła ramionami, w myślach stwierdzając, że nie ma nic przyjemnego w bekającym na kogoś oknie. To znaczy, ona nie czuła się specjalnie wyróżniona owym... zachowaniem.
- Podchody... to jest dopiero myśl - zareagowała zaskoczona, że na to nie wpadła, aż zatrzymując się z deską w połowie drogi. - Na listę planów, sir! - padł wyrok. - Zróbmy to kiedyś, czy w Ministerstwie, czy w Dolinie, nieważne - zróbmy podchody - poprosiła. Wyglądało na to, że nie był to koniec świetnych pomysłów, zaraz bowiem na świat wypłynęła propozycja biwaku. Wspominając ostatnią, dwuosobową posiadówkę przy kominku, pierwsze chwile spokoju po majowym potopie, nie mogła przyjąć ów wizji inaczej niż pozytywnie. Kiwnęła spokojnie głową. Jeszcze nie był czas, by skakała pod sufit na jakiekolwiek wieści, mimo tego Bertie z łatwością mógł dostrzec, że rozgrzewa to jej serce.
- Piszę się. Nie wiem, jak będzie bez magii, to znaczy wnioskuję, że dla bezpieczeństwa wciąż będziemy mieć różdżki pod ręką, ale brzmi super - jako czas wytchnienia. Każdemu się przyda - uznała.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   31.05.18 18:29

Skinął lekko głową, choć Sue nie mogła tego zobaczyć. W sumie trudno określić od czego to zależy, jednak są takie osoby o które Bertie martwi się bardziej. Sue do nich należała, choć wiedział że nie jest słabą czarownicą, Bott nie był pierwszą osobą która będzie kibicowała jej powrotowi na pole anomalii. Chyba jednak nie było sensu o tym mówić, bo tak na prawdę nie miałby argumentów prócz oczywistego to jest cholernie niebezpieczne, a przecież niebezpieczne jest dla każdego. Ktoś jednocześnie naprawiać je musi - bo Ministerstwo wcale się z tym nie spieszy.
- Eh no, kiedyś to zrobię. - stwierdził, choć trudno powiedzieć czy mówił poważnie, czy nie. Ostatecznie lubił porządek, lubił mieć jasno w pokoju, z drugiej strony coś go kusiło do tego testu. Uśmiechnął się pod nosem i, kiedy skończył mocowanie drzwi, odsunął się i poruszył nimi, by sprawdzić czy wszystko jest stabilne i działa jak należy. Na to wyglądało - na szczęście.
Na entuzjazm Sue, zaśmiał się pod nosem.
- Zostanie dopisane do listy. - zapewnił. W Ministerstwie może się nie udać, jednak gdzieś dadzą radę, w Dolinie też byłoby fajnie. A gdyby po drodze urządzić zadania i mikro zasadzki... no, może być dobrze!
Tym bardziej przyjął z zadowoleniem minę dziewczyny na informację o jego wakacyjnych planach.
- Tak, na wszelki wypadek lepiej różdżki mieć. - przyznał. Żyją w niepewnych czasach, nigdy nic nie wiadomo, trzeba się zabezpieczać. - Po prostu zakaz z korzystania z nich bez absolutnej konieczności. Jestem ciekaw co z tego wyjdzie. - przyznał. Miało być spokojnie, niegroźnie, przyjemnie. Dobrze wspominał wypady do lasu czy ogniska, lubił też towarzystwo i po prostu kiedy coś się działo - dlatego zamierzał zaprosić każdego chętnego.
- Jak ci idzie? Ja chyba przemieszczę się do salonu. - stwierdził, zamierzając zamontować ile dzisiaj zdąży przed zachodem słońca. Może cały parter się uda? Byłoby dobrze. Praca wre, nadal jednak było wiele do zrobienia, a będą jeszcze potrzebować czasu na kolejne etapy odbudowy.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 23
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   05.06.18 21:41

Troska o bliskich, zwłaszcza w tak chwiejnych czasach, była naturalnym i zdrowym odruchem - niezbitym dowodem na to, że członkowie Zakonu Feniksa jeszcze nie zwariowali, choć zamartwiali się często i gęsto, bo też mieli o kogo. Może ich szeregi były powoli przerzedzane, brutalnie cięte ostrzem zwątpienia i tęsknot, ale pojawiali się też nowi - nie na miejsce, nie dało się zastąpić utraconych dusz, jednak wciąż - światełka nadziei lśniły w organizacji, mały tłum miniaturowych gwiazd na tle ciemnego nieba. Godzili się na niebezpieczeństwo - wszyscy. Dlatego Susanne nie odwodziła nikogo od uczestnictwa w naprawach, sama również nie dałaby się odwieść, stąd lepiej, że temat zakończył się bez wymiany zdań na temat niebezpieczeństwa.
Jasnowłosa klasnęła niezbyt głośno w dłonie. - Genialnie - puściła krótki komentarz na temat podchodów, powstrzymując się siłą woli od natychmiastowego wymyślania atrakcji, stacji i zadań podchodów. Na to miał przyjść czas. Zamiast na planach skupiła się na bardziej przyziemnej sprawie - kończyła już sprawdzać te przeklęte deski. Większość sprawowała się dobrze, trzeba było wymienić i załatać tylko kilka wątpliwych.  
- Cóż, na pewno zminimalizujemy ryzyko sinicy - wzruszyła ramionami, przypominając sobie zasłyszane plotki na temat tej choroby i anomalii. Ponoć w Mungu zjawiało się coraz więcej pacjentów z tym schorzeniem. - I masy innych dolegliwości - magia nie próżnowała, każde zaklęcie było potencjalnym zagrożeniem, nawet lecznicze. - Byleby znaleźć bezpieczne miejsce i zadbać o kilka zaklęć ochronnych - aż dziw, że brały ją tak rozsądne przemyślenia przy podobnej okoliczności - zazwyczaj reagowała na podobne wieści potokiem słów, lawiną pomysłów i falą entuzjazmu, teraz jednak nie mogła nie myśleć o zabezpieczeniach, nie kiedy potworne wydarzenia wciąż były tak żywe w pamięci. Westchnęła, zauważając, jak niewiele czasu świat potrzebował do stanięcia na głowie. - A może jakimś cudem do tego czasu wszystko się uspokoi - marzenia ściętej głowy. Nadzieja tliła się, choć licha, w jej sercu.
- Chyba już wszystko wiem. Zaznaczę wątpliwe punkty i pomogę ci w salonie - oznajmiła, sprawnie zostawiając świetliste ślady na uszkodzonej podłodze. Chwilę później działali już w kolejnym pomieszczeniu.

| ztx2




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
 

Schody na poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Schody przed szkołą
» Ruchome Schody
» Szklane poddasze.
» Na zewnątrz
» Spiralne schody

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Stara chata-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18