Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Schody na poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Schody na poddasze   12.06.16 19:03

First topic message reminder :

Schody na poddasze

Po generalnym remoncie chaty na poddasze kwatery Zakonu Feniksa prowadzą niezbyt ciemne, zadziwiająco równe schody. Niegdyś podstępna i zaskakująca konstrukcja teraz może co najwyżej od czasu do czasu cicho skrzypnąć tu i tam, w miarę jak z biegiem czasu tworzące ją drewno staje się coraz bardziej suche. Niekiedy zdarzy się również, że pomiędzy nogami przebiegnie niewielkie świetliste zwierzątko, lis, wiewiórka, zając albo wyjątkowo zaczepny szop pracz - niewątpliwie ktoś zakupił je na Festiwalu Lata i postanowił wypuścić w kwaterze Zakonu.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 16
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   16.03.18 20:34

Energia nie rozpierała jej ostatnio. Dzielnie walczyła z niechęcią i niemocą, codziennie rano z ogromnym wysiłkiem zmuszała się do pozostawienia miękkiej kołdry w wygrzanym łóżku, które opuszczała na rzecz pracy, pomocy w uporządkowaniu Rudery, a od teraz - również pomocy w odbudowie kwatery Zakonu Feniksa. Krzesała z siebie, ile tylko mogła - dla innych, starając się łapać ich pojedyncze uśmiechy i trzymać je w sercu na pamiątkę oraz jako błysk nadziei. W niej samej pozostawało jej niewiele, znacznie większa była świadomość, iż należy ją odbudować i pchnąć na właściwe tory. Niezawodnego pomocnika miała u boku - Bertie stawał się jej najlepszym przyjacielem, polegała na nim w tym wyjątkowo ciężkim okresie, czasami nawet myśląc, że nieco zbyt mocno. Bała się, że stanie się dla niego ciężarem, zbędnym balastem, zwłaszcza iż ostatnie dni znacznie wykrzywiały drogę jej myśli, teraz skupiających się na innych. Była zmęczona myśleniem o własnych tragediach, potrzebowała wiru pracy, chciała czuć się potrzebna - tu, teraz, nie za chwilę czy dwie; szukała miejsc i osób, które mogła wspomóc. Zauroczenia były gdzieś poza jej abstrakcyjnym światem, zapomniała o nich, tym bardziej nie podejrzewała więc, że mogłaby stać się obiektem takowego - może były zbyt przyziemne, by mogła je dostrzec, patrząc ponad horyzont, starając się trzymać głowę uniesioną dumnie i niestrudzenie. Czasami się potykała, lecz jeszcze trochę i taniec na pewno z powrotem zagości w życiu.
Rozglądała się chwilę, chłonąc otoczenie, gdy podążała parę kroków za Bertiem. Na pewno parę dni wcześniej całość przedstawiała się jeszcze gorzej, lecz widok zniszczeń sprawił, że ciarki przebiegły Sue po karku, a niechciane skojarzenie z domem rodzinnym zajaśniało pod jasnymi włosami, aż chłód przeszył całe ciało. Nie dała się jednak tym odczuciom.
- Byle nie tak marudne jak Lana - dorzuciła cicho, dalej błądząc wzrokiem po otoczeniu. Zastanawiała się właśnie, na ile nowa kwatera będzie przypominała starą - z własnego doświadczenia niestety nie miała szans nic porównać, dlatego już myślała o tym, jak wszystkich wypyta o najdrobniejsze szczegóły, które specjalnie dla niej nabiorą niezwykłego znaczenia. Kiwnęła głową w nieco nieobecny sposób, częściowo rejestrując słowa chłopaka, częściowo brodząc w rozmyślaniach. Dopiero po chwili naprowadziła myśli do głosu. - Jasne - krótkie stwierdzenie padło, kiedy była już blisko pomieszczenia, jakie wcześniej musiało być kuchnią - Bertie już oglądał framugę. Minęła dziarsko próg, lecz po deskach stąpała już ostrożniej. Krok, drugi, trzeci, kucnęła nawet i zapukała krótko w podłogę. - Halohalo, czy wszystko w porządku? - mruknęła pod nosem, przechylając głowę. Palcami przejechała kawałek dalej i nacisnęła mocniej - wyraźnie uginało się pod naporem, ale przecież tak mogło być zawsze. Wzruszyła ramionami i przeniosła się na lewo. - Chłoszczyść - poprosiła grzecznie różdżkę, uznając, że najpierw trzeba pozbyć się pyłu, dobrze byłoby też sprawdzić pod całą masą śmierciogruzu, zaczęła go więc powoli wynosić. Pech chciał, że przy trzecim takim kursie, jedna z desek postanowiła trzasnąć złowieszczo, a dziura sprawnie pochłonęła nogę dziewczyny. Krótki dźwięk zaskoczenia utknął w hałasie, ale nie stało się nic poważnego - krótkie hop i już była na bardziej stabilnym gruncie, obserwując swoje dzieło. Na Merlinę, przecież była lekka. Deska musiała być już pęknięta.
- Łoło, ło, Bertie, czy oni kładli te deski na fundamentach z powietrza? - zapytała, otrzepując ręce. - Założę się, że trzeba wymienić całą podłogę, ale jeszcze sprawdzę, czy to tylko wyjątek. Chyba że to taka zakonowa zabawa i łapiemy dziury na punkty. Mieliście tu ranking? - zapytała, marszcząc brwi - co znaczyło, że może pytać serio.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   20.03.18 1:01

Po prostu był obok. Tak było wygodnie im obu. Lubił być towarzystwem. Nie czuł się najlepszym pocieszycielem, nigdy nie miał w ustach odpowiednich słów, po części po prostu nie wierzył w moc słów, nie miał pojęcia jakie zaklęcie mogłoby pomóc na problemy z jakimi spotkała się Sue. Potrafił jednak być wsparciem, tak przynajmniej sądził i starał się z całych sił przyprowadzać do jej pokoju coraz więcej uśmiechów.
Dzisiaj jednak spotkali się, by zrobić... coś. Pracować. Żadne z nich nie wiedziało, co tak na prawdę się tu wydarzyło. Nie mieli prawa wiedzieć, a Bertie nie zadawał zbyt wielu pytań, kiedy po prostu nie dostał odpowiedzi. Robił swoje wierząc w organizację i w to, że osoby które wiedzą wszystko dobrze nimi pokierują. Być może miał w sobie zbyt wiele zaufania. Być może odpowiednią ilość.
Stanął przy framudze, w którą właściwie wystarczyło wstawić drzwi. Ze swojej skrzynki wyjął narzędzia. Zawiasy czekały na wkręcenie, wszystkie materiały mieli już na miejscu, gromadzeniem ich zajmowali się przedtem, zaraz po największych porządkach. W chwili, kiedy zabierał się za robotę usłyszał jednak trzask. Wstał, jednak widząc że Sue gramoli się z dziury, odetchnął.
- Nie, ale koniecznie trzeba to zaproponować na kolejnym zebraniu. Masz pierwszy punkt. - stwierdził czując, jak jeszcze chwilkę serce bije mu szybciej. Jak dotąd nikomu nic się nie stało przy tej odbudowie. być może wszyscy mieli po prostu cholernie dużo szczęścia. Szczególnie, że teraz już było tu znacznie lepiej niż dotychczas. - Jeśli nie czujesz się pewnie, wyjdź, dookoła jeszcze dużo rzeczy można zrobić. - zaproponował niezbyt zadowolony, że Sue najwidoczniej dalej zamierza chodzić po kuchni. Sam jej to jednak chwilę wcześniej zaproponował nie spodziewając się wypadków. Ostatecznie wszędzie może się tu coś stać. Każdemu.
Wrócił więc do zajmowania się drzwiami, wierzył że i ona będzie ostrożniejsza.
- Lana jest bardzo sympatycznym duchem. Dzisiaj nawet nikogo nie zbudziła nad ranem. Chyba. - uśmiechnął się pod nosem. Kobieta zamieszkująca ich dom była bardzo charakterna, a jednak bardzo ją lubił. Nawet, jeśli ona udawała, że nie lubi jego, no przecież na pewno tylko udawała!
- Trafiłem tu jakiś czas temu na profesora który uczył mnie w szkole astronomii. Nie wiem, czy się jeszcze załapałaś. Vane. - powiedział zaraz. Sue była odrobinę starsza od niego, a i on uczestniczył w zajęciach nowego zakonowego znajomego dość krótko. - Z resztą wielu ciekawych ludzi się tu pojawia.
Przyznał. Norweg, arystokrata który znał jego ojca, Vane. Kto dalej? Jednemu nie da się zaprzeczać, Zakon rósł w siłę.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 16
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   22.05.18 22:29

Za obecność i wsparcie nie mogła być bardziej wdzięczna - gdyby nie najlepsi na świecie ludzie, jakich wciąż miała wokół siebie, nie miałaby szans na przetrwanie potwornie trudnego okresu - okresu, którego końca nie było widać na horyzoncie. Miała wrażenie, że nigdy nie przywyknie, że tragedia wyrwała z jej życia zbyt wiele - przecież rodziny nie dało się zastąpić i gdzieżby śmiała próbować. Tęsknota miała pozostać na wieki, to ból miał wygasać stopniowo. Nawet patrząc na wyrwę w podłodze mogła snuć ponure porównania i ronić łzy. To dzięki zajęciu i głosowi przyjaciela mogła uniknąć tego marazmu w pozornie niepowiązanych chwilach.
Nieporuszona małym wypadkiem nawet nie sprawdziła, czy gdzieś przypadkiem nie krwawi, lecz nie czuła bólu, mogącego na to wskazywać - tym lepiej. Subtelnie rozpogodzona wizją złożenia propozycji podobnego rankingu zerknęła na Botta ponad ramieniem.
- Bez sensu. Wymyślę inny ranking, może jakiś powiązany. Na przykład ranking połamanych nóg - ja nie wiem jak ty, ale jestem pewna, że walka będzie zacięta - urazów akurat nie brakowało. - To nawet dobry pomysł - dodała pod nosem. - W każdym razie, nie możemy feralnie kłaść podłogi tylko po to żeby później prowadzić ranking wyłamanych w podłodze dziur. Chociaż to dałoby nam przewagę, jeśli położymy podłogę sami. Ale... nie, to by było kompletnie nie fair, odpada - podsumowała kategorycznie, akcentując skinięciem głowy. Włosy podążyły lekko za tym gestem, jakby starając się nadążyć za samą panną Lovegood. Ta z kolei zerkała teraz z niedowierzaniem na Berta.
- Pf, nie ma szans, znajdę wszystkie mankamenty tych starych dech i nie przeszkodzą mi żadne wyrwy - obiecała, prawie osiągając dawną zaciętość w głosie. Coś tam dalej nie grało, ale jak na ostatni czas - była w świetnym nastroju. Prawie zachichotała na wzmiankę o profesorze astronomii, jednak było na to za wcześnie.
- Kilka dni temu myłam z profesorem Vane okna w Ministerstwie Magii - odpowiedziała ze śmiertelną powagą, jakby nie było w tym nic zabawnego, choć całe zajście było iście komediowe. - Byłeś kiedyś w biurze Ministra Magii? My tak - pochwaliła się skromnie, z dygnięciem na kolejnej wątpliwej desce. Wytrzymała ten białowłosy ciężar.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   23.05.18 11:42

- W sumie taki ranking to super pomysł. W końcu bym coś w życiu wygrał.
Stwierdził wesoło, bo i mówić można wiele, ale chyba nie ma w Londynie większego mistrza potknięć, upadków i innych drobnych wypadków, co Bertie. Co prawda z większości wychodzi on obronną ręką, jednak to tylko się cieszyć i nie martwić bo punktów do rankingu złamań jeszcze niewątpliwie uzbiera.
- Też jestem za uczciwą grą, szukajmy dziur w podłodze po równi. - puścił jej jeszcze oczko. Zaraz jednak wrócił do zawiasów, które należało wkręcić we framugę, sprawdził odpowiednią wysokość i zabrał się do pracy, póki co na tym się skupiając, choć cały czas słuchał słów panienki Lovegood.
Miło było jej słuchać, kiedy mówiła w ten sposób. Pewnie, twardo, zupełnie jakby nic jej nigdy nie złamało, nie rozbiło na kawałeczki. I nawet jeśli martwił się, żeby czegoś sobie na tej starej podłodze nie zrobiła, cieszył się że może powoli dochodzi do siebie. Każdy taki sygnał był powodem do zadowolenia.
- Jak to? W sensie... czemu myliście tam okna?
Uniósł brwi. Nie był pewien czy to kolejny wytwór abstrakcyjnie myślącej głowy Susanne, czy faktyczny ciąg zdarzeń, które jedno za drugim wychodzą z czasem na niespodziewane tory. Wszystko jest możliwe, Bertie doskonale wiedział o tym że nie ma rzeczy niemożliwych i nie należy nigdy mówić nigdy, bo jeśli się powie nigdy w życiu nie wyprowadzę pufka pigmejskiego ministra magii na spacer do parku to życie nagle sprawi, że owszem zostanie się na taki spacer wysłanym. Życie to przebiegła bestia i nie lubi, jak ludzie są zbyt pewni co do jego upodobań.
- Nie byłem. Warte zwiedzenia? - uśmiechnął się pod nosem. Coś mu świtało, że pewnie musiało mieć to związek z jakąś działalnością Zakonu, bo czegóżby Sue czy nauczyciel astronomii mieli szukać sami z siebie w takim miejscu, jednak wiedzieć na pewno nie mógł. Czekał więc na resztę opowieści, zabierając się za montowanie kolejnego zawiasu.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 16
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   24.05.18 13:46

Zanotowała w pamięci ten moment, by przypadkiem wśród ważnych i ważniejszych spraw, jakie miały nadejść w przyszłości, nie zapomnieć o wprowadzeniu planu w życie. - Ustalone, będzie ranking. Jeśli następne spotkanie na to pozwoli, wdrożymy pomysł jak najprędzej - mimo wszystko, nawet tak pogodna dusza nie wierzyła w to zbyt mocno. Poprzednie zgromadzenie Zakonu zakończyło się niezbyt przyjemnie, emocje były trudne do rozładowania, przemycenie szczypty pozytywnego myślenia graniczyło z cudem. Aż wyłączała się momentami, nie chcąc słuchać niepotrzebnego skupienia na różnicy zdań.
Zajmowała się ostukiwaniem i oglądem podłogi, próbując pozbyć się wątpliwych desek, nieco ostrożniej niż wcześniej, odświeżając niedawną historię w pamięci.
- Szczerze mówiąc, nie jest to przesadnie przyjemna opowieść. To znaczy znalezienie się tam nie powinno mieć miejsca - przyznała, krzywiąc się lekko. - Koniec końców, skończyło się i tak dosyć łagodnie. Widzisz, próbowaliśmy zająć się anomalią, ale trochę nam nie poszło - westchnęła. Nie byli jedyni, ale wciąż stanowiło to porażkę, o której wolałaby nie pamiętać. - Dopadły nas służby i wylądowaliśmy w Ministerstwie Magii na odróbce, więc zwiedziliśmy przy okazji kilka ciekawych pomieszczeń i oceniliśmy stan okien. Swoją drogą, mają tam potworny syf, uwierzyłbyś? Okna samego Ministra beknęło na nas, na parapecie zalegały całe grudy piachu. Nie wiem, nie spodziewałabym się po takich brudnych oknach kultury, to nieładnie ze strony służb porządkowych, że tak to zaniedbały - cmoknęła. Ha, gdyby wiedziała, że jeszcze trochę i biuro Ministra pójdzie z dymem! Przynajmniej na czas zdołała rozejrzeć się po miejscu, z którego podejmowano najważniejsze decyzje. - Byliśmy też w u szefa aurorów. Całkiem imprezowe miejsce, ma tam dużo muzyki i jestem prawie pewna, że wyprawiają tam często imprezy. Tam okna chrząkały na nas znacząco. Chyba naprawdę nie mogły doczekać się mycia - jeszcze trochę i okna odbudowanej kwatery Zakonu Feniksa również będą się prosić o pucowanie, ale teraz ważniejsze były podłogi - właśnie znalazła dziurawą deskę pod stosikiem innych desek.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   24.05.18 19:34

Skinął lekko na jej słowa. Cóż, Zakon miał swój charakter, charakter depresyjny, odpowiedni dużej grupie ludzi z których wielu ma za sobą ciężkie przejścia, utraconych bliskich, bolesne porażki w walce o lepsze jutro. Wątpliwe by zgodzili się na ich ranking.
- No tak. - anomalie, nie pomyślał o tym. - Też próbowałem w kilku miejscach. Bez skutku.
Przyznał. Nie miał problemu z przyznaniem się do porażki, był jednak zły, że miejsca niebezpieczne nadal stanowią zagrożenie. Irytowało go to, drażniło, że Ministerstwo nadal nic nie robi, w pewnej chwili pękał i znów próbował - i znów z marnym skutkiem. Wierzył jednak, że za którymś razem się uda. To nie może trwać zawsze, nie może być trwałe, szczególnie że wielu z nich starało się z tym walczyć. Razem dadzą radę. Siła Zakonu polega na tym, jak wielu ich jest.
Dalej jednak Bertie uśmiechnął się lekko. Opowieść o oknach nie była taka zła - szczególnie że sądząc po groźbach Ministerstwa, można było spodziewać się gorszych konsekwencji. Ostatecznie pannie Lovegood i Vane'owi się upiekło jak widać.
- Rany. W jakim stanie musi być okno, żeby zaczęło bekać? Chyba muszę to przetestować. - przyznał trochę rozbawiony, bo i sam nie miał z czymś takim do czynienia, wierzył jednak iż jest to możliwe. - Mama zawsze mi tym groziła jak byłem mały. Z tym, że ja chciałem doczekać i zobaczyć, nigdy jednak mi nie pozwolono. - a potem dorósł i dbał o względny porządek w swoim domu. Czy to dorosłość? Kiedy to się stało, jak i dlaczego?
- Impreza w Ministerstwie Magii, to brzmi dobrze. A gdyby zorganizować tam wielką grę w podchody? Taką na cały budynek? - to by było piękne. - Choć impreza...
Tak, dwie dobre opcje. Szkoda, że mało realne.
Kiedy zawiasy były gotowe, ostrożnie przeniósł skrzydło drzwi i wstawił we framugę. Zabrał się za montowanie go, przez co przez jakiś czas nie mogli się widzieć.
- A propo imprezy i podchodów, myślę o obozie. W sensie o tym, żeby pojechać w las, może zorganizować to dla większej ilości osób, tak kompletnie bez jakiejkolwiek magii. Odpocząć od wszystkiego chociaż na chwilę.
Dodał zaraz. Właściwie to był już w trakcie planowania.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 16
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   25.05.18 11:57

Już jej w tym była głowa, by ostatecznie przemycić ranking do grupy - sposobów mogła znaleźć wiele, choćby działanie pod przykrywką statystyk i badań. Badań wyrządzonych szkód, może podkładu do późniejszej inspiracji - bo hej, dlaczego nie zacząć prac nad eliksirem wzmacniającym kości, by nie wracać z misji w stanie ciężkich złamań? Sue, gdy tylko była w formie, wykazywała się prawdziwym darem do dostrzegania pożyteczności nawet w pozornie bezsensownych elementach, co więcej, potrafiła składać to w całość i wyciągać stosunkowo realne rozwiązania. Patrząc na ranking w ten sposób - przed i po domniemanym wynalezieniu eliksiru - można było postrzegać listę jako odwzorowanie skuteczności.
- Próbowałam tylko raz, ale na tym nie zamierzam zakończyć - stwierdziła z prawdziwym uporem. Nie planowała wracać do muzeum Madame Tussauds, ryzyko było zbyt duże - liczyła na to, że ktoś inny poradzi sobie z panującą tam anomalią, dla niej otworem stały inne miejsca i to do nich miała dotrzeć w swoim czasie.
- Prawda? - zapytała z lekkim uśmiechem. - Beknięcie jak beknięcie, daruj Ruderze takie eksperymenty - wzruszyła ramionami, w myślach stwierdzając, że nie ma nic przyjemnego w bekającym na kogoś oknie. To znaczy, ona nie czuła się specjalnie wyróżniona owym... zachowaniem.
- Podchody... to jest dopiero myśl - zareagowała zaskoczona, że na to nie wpadła, aż zatrzymując się z deską w połowie drogi. - Na listę planów, sir! - padł wyrok. - Zróbmy to kiedyś, czy w Ministerstwie, czy w Dolinie, nieważne - zróbmy podchody - poprosiła. Wyglądało na to, że nie był to koniec świetnych pomysłów, zaraz bowiem na świat wypłynęła propozycja biwaku. Wspominając ostatnią, dwuosobową posiadówkę przy kominku, pierwsze chwile spokoju po majowym potopie, nie mogła przyjąć ów wizji inaczej niż pozytywnie. Kiwnęła spokojnie głową. Jeszcze nie był czas, by skakała pod sufit na jakiekolwiek wieści, mimo tego Bertie z łatwością mógł dostrzec, że rozgrzewa to jej serce.
- Piszę się. Nie wiem, jak będzie bez magii, to znaczy wnioskuję, że dla bezpieczeństwa wciąż będziemy mieć różdżki pod ręką, ale brzmi super - jako czas wytchnienia. Każdemu się przyda - uznała.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   31.05.18 18:29

Skinął lekko głową, choć Sue nie mogła tego zobaczyć. W sumie trudno określić od czego to zależy, jednak są takie osoby o które Bertie martwi się bardziej. Sue do nich należała, choć wiedział że nie jest słabą czarownicą, Bott nie był pierwszą osobą która będzie kibicowała jej powrotowi na pole anomalii. Chyba jednak nie było sensu o tym mówić, bo tak na prawdę nie miałby argumentów prócz oczywistego to jest cholernie niebezpieczne, a przecież niebezpieczne jest dla każdego. Ktoś jednocześnie naprawiać je musi - bo Ministerstwo wcale się z tym nie spieszy.
- Eh no, kiedyś to zrobię. - stwierdził, choć trudno powiedzieć czy mówił poważnie, czy nie. Ostatecznie lubił porządek, lubił mieć jasno w pokoju, z drugiej strony coś go kusiło do tego testu. Uśmiechnął się pod nosem i, kiedy skończył mocowanie drzwi, odsunął się i poruszył nimi, by sprawdzić czy wszystko jest stabilne i działa jak należy. Na to wyglądało - na szczęście.
Na entuzjazm Sue, zaśmiał się pod nosem.
- Zostanie dopisane do listy. - zapewnił. W Ministerstwie może się nie udać, jednak gdzieś dadzą radę, w Dolinie też byłoby fajnie. A gdyby po drodze urządzić zadania i mikro zasadzki... no, może być dobrze!
Tym bardziej przyjął z zadowoleniem minę dziewczyny na informację o jego wakacyjnych planach.
- Tak, na wszelki wypadek lepiej różdżki mieć. - przyznał. Żyją w niepewnych czasach, nigdy nic nie wiadomo, trzeba się zabezpieczać. - Po prostu zakaz z korzystania z nich bez absolutnej konieczności. Jestem ciekaw co z tego wyjdzie. - przyznał. Miało być spokojnie, niegroźnie, przyjemnie. Dobrze wspominał wypady do lasu czy ogniska, lubił też towarzystwo i po prostu kiedy coś się działo - dlatego zamierzał zaprosić każdego chętnego.
- Jak ci idzie? Ja chyba przemieszczę się do salonu. - stwierdził, zamierzając zamontować ile dzisiaj zdąży przed zachodem słońca. Może cały parter się uda? Byłoby dobrze. Praca wre, nadal jednak było wiele do zrobienia, a będą jeszcze potrzebować czasu na kolejne etapy odbudowy.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 16
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   05.06.18 21:41

Troska o bliskich, zwłaszcza w tak chwiejnych czasach, była naturalnym i zdrowym odruchem - niezbitym dowodem na to, że członkowie Zakonu Feniksa jeszcze nie zwariowali, choć zamartwiali się często i gęsto, bo też mieli o kogo. Może ich szeregi były powoli przerzedzane, brutalnie cięte ostrzem zwątpienia i tęsknot, ale pojawiali się też nowi - nie na miejsce, nie dało się zastąpić utraconych dusz, jednak wciąż - światełka nadziei lśniły w organizacji, mały tłum miniaturowych gwiazd na tle ciemnego nieba. Godzili się na niebezpieczeństwo - wszyscy. Dlatego Susanne nie odwodziła nikogo od uczestnictwa w naprawach, sama również nie dałaby się odwieść, stąd lepiej, że temat zakończył się bez wymiany zdań na temat niebezpieczeństwa.
Jasnowłosa klasnęła niezbyt głośno w dłonie. - Genialnie - puściła krótki komentarz na temat podchodów, powstrzymując się siłą woli od natychmiastowego wymyślania atrakcji, stacji i zadań podchodów. Na to miał przyjść czas. Zamiast na planach skupiła się na bardziej przyziemnej sprawie - kończyła już sprawdzać te przeklęte deski. Większość sprawowała się dobrze, trzeba było wymienić i załatać tylko kilka wątpliwych.  
- Cóż, na pewno zminimalizujemy ryzyko sinicy - wzruszyła ramionami, przypominając sobie zasłyszane plotki na temat tej choroby i anomalii. Ponoć w Mungu zjawiało się coraz więcej pacjentów z tym schorzeniem. - I masy innych dolegliwości - magia nie próżnowała, każde zaklęcie było potencjalnym zagrożeniem, nawet lecznicze. - Byleby znaleźć bezpieczne miejsce i zadbać o kilka zaklęć ochronnych - aż dziw, że brały ją tak rozsądne przemyślenia przy podobnej okoliczności - zazwyczaj reagowała na podobne wieści potokiem słów, lawiną pomysłów i falą entuzjazmu, teraz jednak nie mogła nie myśleć o zabezpieczeniach, nie kiedy potworne wydarzenia wciąż były tak żywe w pamięci. Westchnęła, zauważając, jak niewiele czasu świat potrzebował do stanięcia na głowie. - A może jakimś cudem do tego czasu wszystko się uspokoi - marzenia ściętej głowy. Nadzieja tliła się, choć licha, w jej sercu.
- Chyba już wszystko wiem. Zaznaczę wątpliwe punkty i pomogę ci w salonie - oznajmiła, sprawnie zostawiając świetliste ślady na uszkodzonej podłodze. Chwilę później działali już w kolejnym pomieszczeniu.

| ztx2




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 16
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   03.08.18 17:12

12. sierpnia
Entuzjazm nie zwalniał, regularnie napędzany postępem - odkąd odżyła, tym bardziej wyrywała się do roboty, wchodząc w tryb ciągłej aktywności. Następnym przystankiem została stara chata, której niewiele brakowało do przyjęcia Zakonników w swoje progi. Rozwój był łatwo dostrzegalny, po każdym powrocie na miejsce napraw, kwatera wydawała się zupełnie inna - teraz każde pomieszczenie miało swoje przeznaczenie, lecz brakowało mebli, dlatego całość świeciła przykrymi pustkami. Nawet nie wątpiła, że poradzą sobie z tym problemem - ba, nie było lepszych kandydatów! Wybrali się z Rudery razem, docierając do celu Błędnym Rycerzem, w ostatnich miesiącach bardzo popularnym środkiem transportu - choć podróż nie była długa, Sue tęskniła za sprawną teleportacją, a nawet za siecią Fiuu. Magiczny autobus był jednak lepszy niż mugolskie sprzęty, to musiała przyznać bez bicia.
Echo kroków niosło się po pustych pomieszczeniach, gdy zwiedzali przestrzenie, by wszystko ocenić i rozmieścić. Miała milion pomysłów, a w życie planowała wprowadzić przynajmniej połowę z nich, zwłaszcza w temacie ozdób. Jeśli chodzi o meble, zdążyła nasłuchać się już, że musi być funkcjonalnie. Wychowana w domu, który miał kształt kapelusza, miała dosyć specyficzne pojęcie funkcjonalności oraz atrakcyjności budynków mieszkalnych, ale na szczęście jej towarzysz miał szansę wpłynięcia na ostateczny wygląd aranżacji wnętrz. Albo na nieszczęście - może dziwactwa poprawiłyby humor Zakonnikom.
- Zaczniemy od salonu? - zapytała, rozglądając się po ścianach tegoż pokoju. Miała niebieskie firany, wyglądałyby ślicznie na odnowionych karniszach, aczkolwiek najważniejsze były siedzenia! Nawet nie dała Bertiemu odpowiedzieć, już ruszając do przodu tanecznym krokiem i okręcając się wokół własnej osi wskazywała na prawo i lewo. - Tu kanapy i stolik, tu szafka, a tu gramofon - na honorowym miejscu, nawet jeśli nie miało być do miejsce do potańcówek. - I zegar koniecznie tam - na widoku, w żadnym kącie. - Jak tu było wcześniej? - zapytała, bowiem aż do anomalii jej udział w Zakonie nie był zbyt aktywny, nie udało jej się dostać wtedy do kwatery.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   04.08.18 9:50

Bertie miał już całkiem niezłą wprawę w remontach. Najpierw Ruderą zajął się po raz pierwszy, później po powodzi robił remont właściwie od nowa w niektórych miejscach, jednocześnie przychodził tutaj by pomagać stawiać to miejsce z gruzów.
Ale w końcu osiągnęli cel i Chata znów wyglądała jak dawniej. Wspólnymi siłami i bardzo mozolnie, jednak rozglądał się dookoła z pełnym entuzjazmem. Miał w torbie meble - zebrane od pozostałych, te w końcu też trzeba było naprawić, a niektóre zrobić od zera. Były mocno zmniejszone, do rozmiarów dziecięcych klocków, zaklęcie nie będzie jednak trwało długo - idealnie powinni zdążyć wszystko porozstawiać.
- W sumie... jak w zwykłym domu. - stwierdził zaraz, nie bardzo myśląc o tym, że mogą mieć inne patrzenie na wystrój zwyczajnego domu. - Trochę mebli pod ścianami, sporo krzeseł i tak dalej. Tylko w ramkach nie było zdjęć. Może trzeba przy kolejnej okazji zrobić jakieś zbiorowe. - zaproponował. Miał przecież aparat! Trzeba będzie zaproponować to przy kolejnym spotkaniu.
Zaraz zabrał się za rozstawianie mikro mebelków - wolał zdążyć nim wszystkie urosną, przesuwanie ich lub noszenie zajęłoby ze trzy razy więcej czasu!
- Może w sumie pozawieszasz ramki? Są tam na pewno.
Zaproponował jeszcze, nadal były puste ale to już niedługo, postanowił to sobie. Może nawet przed kolejnym spotkaniem złapać kilka osób czy mniejszych grupek? Zdjęcia byłyby miłym ożywieniem. W jego głowie siedziała myśl, że z czasem mogą stać się bardzo smutną pamiątką, jednak naturalny optymizm każe mu trzymać takie myśli po kątach - w końcu zacznie im iść coraz lepiej. Przestaną przegrywać, przestaną tracić ludzi.
Złapał kolejne krzesła i fotele, ich chcąc się pozbyć najbardziej. Zaraz faktycznie kanapa i stolik tam gdzie Sue wskazała, bo w sumie to nie miał żadnych przeciwwskazań ku temu.
Zegar w kącie, już powoli zaczął rosnąć. Na szczęście inne meble jeszcze trzymały się małych rozmiarów.
- Lepiej się pospieszyć z tymi dużymi, chodźmy z szafkami do kuchni. - zaproponował, zgarniając do rąk te, które trzeba powiesić.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 16
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   04.08.18 17:09

Osobiście uczestniczyła w pomniejszaniu mebli, użyczając swoich zdolności transmutacyjnych - razem z kilkoma innymi osobami sprawnie zabrała się do dzieła, do zaczarowania mieli mnóstwo elementów. Na mniejsze przedmioty, a raczej na torby z nimi, rzuciła zaklęcie Libramuto, chcąc oszczędzić sobie oraz przyjacielowi wysiłku przy przenoszeniu tego wszystkiego. Udało jej się nawet dogadać co do kilku mebli, dzięki czemu uzbierali z Bertiem cały komplet do starej chaty i nie musieli obawiać się, że któreś z pomieszczeń pozostanie puste. Niektórymi ozdobami (o zgrozo), zajęła się osobiście. Tylko parę anomalii utrudniło im życie, poza tym jakimś cudem szafa do salonu przybrała kolor wściekłej pomarańczy, co zainspirowało Susanne do stworzenia ozdób na ten, jedyny w swoim rodzaju, mebel. Ulepiła z magicznej gliny kulki, zanurzyła je w pomarańczowej farbie i namalowała twarze zaczarowaną farbą (kropka, kropka, nawias na uśmiech), dzięki czemu ruszały oczami w lewo i prawo w rytm tykania zegara - dopóki ktoś nie wszedł do pomieszczenia. Wtedy nierówne kropki zdawały się patrzeć na intruza podejrzliwie. Nudziły się jednak prędko i po chwili wracały do monotonnego spoglądania na boki. W salonie nie było więcej niespodzianek. Na kanapie spoczęły pomarańczowe poduszki, na oknach zawisły niebieskie zasłony w liski (rude, oczywiście), a na stoliku mały, błękitny obrusik. Kiwnęła głową - przytulnie, dobrze.
- Hm, tu powinno być jak w domu - stwierdziła, potrafiąc wyobrazić sobie proste pomieszczenia w kwaterze Zakonników. Teraz miało być równie przyjemnie, lecz nieco... inaczej. Mieli czuć się tu dobrze, mieli być dla siebie jak rodzina. Taka, jakiej bardzo potrzebowała. - Jak to nie było? - autentyczne zdziwienie zabarwiło głos. Koniecznie musiało się to zmienić. - Trzeba uwieczniać różne momenty, zajmiemy się tym - kiwnęła głową z lekkim uśmiechem, widząc kolejną małą misję w organizacji. Może nawet lepszą niż ranking złamań.
Różdżka panny Lovegood kolejny raz poszła w ruch, odczarowując pomniejszone meble, Reparifarge przywracało je do normalnych rozmiarów w ekspresowym tempie i dokładnie wtedy, gdy tego chciała, przez co nie musieli czekać i zastawać niespodzianek. Rozstawiła parę pustych ramek, część przytwierdzając też na pustych ścianach i pierwsze pomieszczenie mieli gotowe!
- Spokojnie, zdążymy - nie urosną tak szybko, zaklęcie jeszcze trochę podziała - zapewniła przyjaciela, chwilę później posyłając ostatni czar w krzesło. Z pomarańczowym obiciem, rzecz jasna. Mogli skierować się do kuchni, lecz tam rozejrzała się już z niepewnością.
- Dyryguj, szefie! - poprosiła, wiedząc, że na kuchniach Bertie zna się zdecydowanie lepiej niż ona. - Ja zajmę się ozdobami i porozkładam garnki, mam dużo ślicznych kubków! - każdy będzie miał swój, już jej w tym głowa.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   04.08.18 17:54

Widział, że niektóre meble są dość oryginalne. Inne jednak wpasowywały się we wcześniejszy charakter Chaty, Bertie nie czuł więc żeby powinien czy w ogóle mógł zwracać uwagę na drobne odchylenia. W końcu Susie także była Zakonniczką, tak samo jak pozostali mogła więc decydować o wyglądzie tego miejsca.
- Mam w domu aparat, dawno z nim nie chodziłem. - przyda się tutaj, to na pewno. Te ramki będzie trzeba zapełnić. Póki co jednak zajmowali się meblami. Spojrzał jak Sue w odpowiednim momencie je wszystkie powiększyła i z wyrazem uznania uśmiechnął się wesoło. Sam był co najmniej beznadziejny z transmutacji i wolał po tę dziedzinę nie sięgać póki nie musiał.
- To dobrze. Dobrze mieć przy sobie zdolnych czarodziejów. - puścił jej oczko, bo i tę dziedzinę magii zawsze podziwiał. Zawsze wydawała mu się znacznie trudniejsza niż Uroki którymi sam się interesował i które przynajmniej w jego oczach były dziedziną magii bardzo intuicyjną. Transmutacji po prostu nie łapał, nie potrafił.
Zaraz jednak poszli do kuchni, a Bertie zaczął od zawieszania górnych szafek na przygotowane haczyki.
- To ja wieszam, ty powiększaj żebyśmy mieli pewność że się to wszystko zmieści. - zaproponował, bo w sumie to nie wiadomo, pomieszczenie wielkie nie było! Ale jak raz się to wszystko pomieściło to teraz dadzą radę znowu. - Możesz na każdym kubku napisać imię.
Zaproponował jeszcze na jej słowa. On tam lubił mieć swój własny kubek i z niego korzystać, nie była to jakaś mania ale w sumie fajnie byłoby taki mieć też w Kwaterze. Zawsze to jakiś miły dodatek, a Bertie coraz częściej myślał o tym, że ta cholerna wojna nabiera rozpędu i kto wie - czy niebawem niektórzy z nich nie będą potrzebowali tu azylu.
Chata musi być bezpieczna. Ale niech będzie też przyjemna.
Po zawieszeniu ostatniej szafki, zabrał się za ustawianie tych na dole - tu ze zlewem w odpowiednim miejscu i piekarnikiem także, trochę trudniej ale też dawali radę bez większego problemu.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
OPCM : 16
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   04.08.18 18:52

Sprawa z kuchnią była nieco bardziej skomplikowana niż prosty salon - w normalnych warunkach malutkie meble mogliby powiększyć i zawiesić przy pomocy Wingardium Leviosa, jednak teraz powinni uważać na anomalie, a że Bertie był względem Sue jak żyrafa i odnajdywał się przy takich majsterkowych robotach, taka opcja wydawała się logiczniejszym wyjściem. Powiększała więc szafki, obserwując z poziomu prawie-podłogi sytuację za tylnymi ich ściankami i nakierowując Botta na odpowiednie haczyki. Zostawiała nałożone zaklęcie zmniejszające wagę - mogło odpuścić samo po jakimś czasie, z tym nie było problemu.
- Powinniśmy zorganizować Zakonowe spotkanie, które nie będzie obradami ani sesją zmartwień - westchnęła, bo zdjęcia z typowych zgromadzeń raczej nie ożywiałyby żadnego pomieszczenia. Grobowy nastrój w kwaterze - teraz był codziennością, ale to nie to powinni umieszczać w ramkach. Może nie bez powodu Sue dopuszczono do mebli i ozdób. Może potrzebowali trochę szaleństwa i szczęście w dobie zanikającej nadziei.  
Dygnęła zwiewnie na komplement odnośnie zdolności. Jeszcze nie czuła się tak pewnie, aczkolwiek miała nadzieję, że za jakiś czas odniesie prawdziwe sukcesy w transmutacji. Wszystko było w planach. - Kiedyś dorównam profesorowi Bartiusowi, masz moje słowo - rzekła pewnie, z obietnicą zawartą w tonie oraz mowie ciała. Oraz opanuję animagię. Tak miało się stać.
- Tak zrobiłam! - pokiwała głową, odszukując pudło z kubkami, opakowanymi w stare gazety i parę kuchennych szmatek w fikuśne wzorki. Pokazała Bottowi parę dzieł, na każdym imię oraz krótki opis. Trochę koślawe litery dodawały naczyniom uroku. Póki co, zostawiła je w pudle, zajmując się resztą rzeczy. Wszelkie naczynia wylądowały na swoich miejscach, a raczej na miejscach, jakie nadała im Susanne. Okno zyskało zasłonkę w barwie zielonej trawy, gdzieniegdzie pojawiły się też dodatki w tym samym kolorze - poduszki na krzesłach, z sufitu zwisała mieszanka ziół oraz kolorowych szkiełek, rzucających plamki na ściany oraz meble, drewniane drzwi spiżarni obwiesiła haczykami, na których zawisły podpisane saszetki z różnymi herbatami, a zastawa - w tym kubki - dostały swoją osobistą szafkę przy drzwiach wejściowych.
- Gotowe - klasnęła w dłonie, zadowolona z efektu. Najbardziej kontrowersyjnym elementem była konstrukcja na stole - słomiany feniks bardziej przypomniał słonia niż ptaka, ale wszyscy mogli mieć zagadkę, cóż to za twór. Zależy, z jakiej strony spojrzeć.




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Schody na poddasze   04.08.18 19:13

- Możemy spróbować przed spotkaniem. Zanim wszyscy się pokłócą i tak dalej.
Poprzednie spotkanie było dość koszmarne. Bertie zgadzał się z tym, co mówiono o zaostrzeniu sposobu walki, kiedy ktoś atakuje ich na prawdę paskudnymi czarami, oni nie mogą pozostawiać z bzdurnym expelliarmusem. Wcześniej obawiał się danej aurorom możliwości korzystania z zaklęcia Avata Kedavra, teraz... skoro ktoś może rzucić je w nich, czy to dobrze że tylko jedna strona obawia się nagłej śmierci? Botta przerażała myśl o skończeniu życia, śmierć była dla niego jednym z największych koszmarów, nie był wcale pewien czy sam byłby w stanie zrobić coś takiego przymuszony okolicznościami, jednak w trakcie walk - walczył na prawdę. I rzucał czary które mogłyby doprowadzić do śmierci osoby z którą walczył - bo gdyby korzystał z innych, prawdopodobnie już dawno by go tu nie było.
Co by zrobił, gdyby na prawdę kogoś zabił?
To jednak nie jest dobra chwila na takie rozmyślania - możliwe, że ponure myśli nachodzą go w związku z bardzo bliską perspektywą misji Zakonu Feniksa.
- Będziesz nawet lepsza od niego. - stwierdził z pewnością w głosie, bo wcale w to nie wątpił. - Wiesz, nie wiem czy wszyscy będą się dobrze czuli w tak wyrazistych kolorach. - zasugerował po chwili, niezbyt jednak natarczywie. Nie był pewien czy będzie to wszystkim odpowiadało. Może przyda się trochę pozytywności, może jednak lepiej trochę to uspokoić?
Bertie nie znał się zbytnio na wystrojach, ale wierzył że mogą mieć wpływ na atmosferę jaka panuje we wnętrzach.
Sam rozstawiał dolne szafki kiedy Susie rozstawiała kolejne przedmioty. W końcu otrzepał ręce i rozejrzał się dookoła - kuchnia była właściwie skończona, główna część małych mebli była już na miejscu we właściwych sobie rozmiarach.
- To teraz sypialnia gościnna?
Zaproponował zaraz, ruszając we właściwą stronę. Szło im całkiem szybko, a na odnowioną Starą Chatę aż miło się patrzyła. Zakonnicy wspólnymi siłami podnieśli ją z gruzów.
- Tym razem nic tego miejsca nie rozwali.
Stwierdził po chwili i puścił oczko do Lovegood.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
 

Schody na poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Stara chata-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18