Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Florence G. Fortescue
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t2957-florence-fortescue#48519 https://www.morsmordre.net/t3031-maskotka#49606 https://www.morsmordre.net/t2998-florka#49152 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3110-florence-fortescue#51096
Zawód : współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Sometimes the only payoff for having any faith - is when it’s tested again and again everyday
OPCM : 5
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Matka Florence z Pokątnej od dusz cierpiących

PisanieTemat: Kuchnia   12.06.16 22:07

First topic message reminder :

Kuchnia


Kuchnia stanowi serce domu rodzeństwa Forstescue. Duża, przestronna, w której zawsze znajdzie się miejsce dla zagubionej duszy. Pocieszenie przyjdzie w postaci gorącej herbaty, którą po mistrzowsku przygotuje Florean lub w misce pełnej jedzenia, którą podsunie pod nos Florence. Zdarza się, że czasem coś tu wybucha, ale na ogół jest bezpiecznie i pachnie oszałamiająco!  
Na gabinet nałożone jest zaklęcie Muffliato.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10/26
SPRAWNOŚĆ : 22/38
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Kuchnia   09.01.17 14:42

Z pod zmrużonych powiek uciekłem swym spojrzeniem na jedną ze ścian w poddańczym geście darowywania sobie. Nie chciałem jej drażnić bardziej niż to było konieczne. Już zapomniałem, jak zdecydowana być potrafiła...Jednocześnie w tym momencie na prawdę cieszyłem się, że tamtego dnia nie dane mi było zobaczyć jej zamiast Lily, w tej celi. W innym wypadku nie byłbym taki pewien czy miałbym możliwość obcowania z żywymi.
Mruknąłem więc potakująco na jej słowa, nie chcąc dolewać oliwy do ognia. Głupio mi było, gdy tak widziałem jak się tym denerwowała i przejmowała. Niepotrzebnie przecież, nie prosiłem o to, a wręcz nie chciałem tego. Czułem się nieporadnie w tej całej sytuacji, więc po prostu stałem i czekałem, aż zejdzie z niej złość. Jak zbity pies wzrokiem krążyłem po pomieszczeniu oczekując końca, nie spodziewając się jej nagłej bliskości. Nie stawiałem oporu, zdając sobie sprawę, że ona potrzebuje tego wsparcia zdecydowanie bardziej. Objąłem więc ją w przyjacielskim geście. Parsknąłem nad jej głową
- Ci drudzy biegali szybciej niż bym przypuszczał...Żartuję - to było zwykłe nieporozumienie. Okazuje się, że inni też nie zawsze myślą co robią. Ale wszystko się wyjaśniło - przynajmniej tym razem. W pewnym sensie.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Kuchnia   10.01.17 10:43

Jak miałaby się nie martwić. Matt nie mógłby chyba naprawdę pragnąć, by się o niego nie martwiła. Była przyjaciółką jego i Lily. Co prawda nie mieli kontaktu przez ponad dwa lata, ale to nic nie zmieniało! Florence potrzebowała... czasu dla siebie by pozbierać się po swojej tragedii, ale jej uczucia względem tej dwójki zupełnie się nie zmieniły! Nadal była niczym opiekuńcza starsza siostra dla rudowłosej, płochliwej myszki, nadal również zawsze była gotowa suszyć głowę Mattowi za jego durne wyskoki ale również wysłuchać, gdyby tego potrzebował. W końcu nosiła już niejeden jego sekret.
Pociągnęła nosem, spoglądając na niego z tą troską, wyraźnie malującą się w jej oczach.
- Mam ochotę dać ci w twarz drugi raz za takie głupie żarty - mruknęła, po chwili puszczając jego dłonie.
Odwróciła się po chwili i nastawiła czajnik z wodą na herbatę. Jeśli Matt sądził, ze wpadł tutaj na pięć minut i zaraz sobie pójdzie, to grubo się mylił. Musiał tu zostać, Florence miała zamiar pogadać z nim dłuższą chwilę. O powrót brata nie musiała się martwić, tego dnia to Florean urzędował w lodziarni i miał nie wrócić aż do wieczora.
- Jesteś totalną porażką, wiesz? Lily o mało przez ciebie nie osiwiała. - burknęła, wyciągając kubki. - Czy możesz mi obiecać, że już nigdy nie wylądujesz w Tower? Matt, proszę. Nie możesz tak żyć.




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10/26
SPRAWNOŚĆ : 22/38
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Kuchnia   17.01.17 21:00

Nie mogłem nie dźwignąć kącików ust słysząc jej groźbę.
- Wojownicza jak zawsze. Cieszę się, że się to w tobie nie zmieniło i wybacz, że się nie odzywałem. Głupio mi, że tak to wyszła i dopiero takie okoliczności sprawiły, że się spotkaliśmy. Możesz mi wierzyć, że tego nie planowałem. Mimo wszystko trochę inaczej sobie wyobrażałem to spotkanie po latach - przyznałem szczerze z pewną nostalgią bo myślami umykałem do przeszłości i tam też była energiczna i bezkompromisowa. Jednocześnie, gdybym wiedział, że tak się sprawy potoczą to być może przemógłbym się z jakąś sową, choć rozmowa poprzez pergamin...nie czułem tego. Westchnąłem i zamilkłem podnosząc na nią przepraszające spojrzenie. I choć tylko mi groziła tym drugim uderzeniem to w momencie, gdy wspomniała Lily odniosłem wrażenie, że trzaska mnie jakąś rdzewiejącą rurą po plecach, a mój mózg automatycznie przywoływał wspomnienie zasmarkanego, jąkającego się rudzielca.
- Nie chcę przypominać kto jej w tym bez wątpienia dopomógł - odbiłem piłeczkę z wyrzutem - Która z was wpadła na ten genialny pomysł odwiedzin? Zresztą to w sumie nie ważne. Nawet jeśli to wyszło od niej to...Zachęciłaś ją, przyznaj się - wlepiłem w nią badawcze, nieco oskarżycielskie spojrzenie. Jakoś bowiem w głowie mi się nie mieściło by Lily sama z siebie zebrała się w sobie i wywalczyła wizytę. Znałem ją bardzo dobrze. Brakowało jej pewności siebie i samozaparcia. Jeszcze ten pomysł podawania się za narzeczoną - tu MacDonald sama zdradziła się, że to był pomysł Florki - W ogóle co ty miałaś w głowie Flo, pozwalając jej na to? Masz pojęcie jak wygląda Tower? - teatralnie potem fuknąłem splatając dłonie na torsie - Przestań, praktycznie od dwóch tygodni słucham od każdego pouczeń na temat tego jak ich zdaniem wygląda "odpowiednie życie". Nie wiem co waszym zdaniem takiego robię, że moje jest złe. Nie otwieram lodziarni na Pokątnej? Nie wyjmuję królików z kapeluszy?

[bylobrzydkobedzieladnie]




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?



Ostatnio zmieniony przez Matthew Bott dnia 02.11.17 16:30, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Kuchnia   17.01.17 22:34

Ona także musiała się uśmiechnąć, słysząc komentarz Matta na temat własnej osoby. Cóż, to między innymi w sobie lubiła. I dzięki tej cesze mogła chronić Lily oraz podnosić ją na duchu. A także nie musiała się obawiać, że kiedy da Mattowi w twarz, on jej odda.
- Ja też przepraszam, że nie odezwałam się wcześniej. W końcu z Lily utrzymywałam jako taki kontakt przez listy... Mogłam i do ciebie coś skrobnąć. - odpowiedziała, zerkając na kubki. Nasypała do każdego z nich herbaty. - A co okoliczności... cóż, i tak lepiej że mnie tu odwiedziłeś, niż gdybyśmy mieli się zobaczy w Tower.
Cóż, nie bała się poruszania tego tematu. Nie wiedziała ile sensu będzie mało takie suszenie mu głowy... pewnie nic to nie da. Jednak miała zamiar spróbować. Lily może i znała Matta lepiej, widywała go częściej, ale Flo wiedziała, że brakuje jej ikry, żeby spróbować go naprawdę zmienić. On sam też w tym nie pomagał, ciągle szwędając się po Nokturnie i pakując w kłopoty.
- Ona - odpowiedziała hardo. Woda w czajniku zaczęła bulgotać, Florence nalała wrzątku do obu kubków. Wzięła naczynie z napojem przeznaczonym dla Matta i postawiła go na blacie tuż obok mężczyzny, obok stawiając cukiernicę. - To Lily pierwsza wpadła na ten pomysł. Ode mnie chciała tylko bym jej towarzyszyła. I oczywiście zgodziłam się. Obie się martwiłyśmy, dziwisz się? Gdyby tylko ten durny policjant mnie wpuścił, zobaczylibyśmy się już w Tower.
Nieco zbyt ostentacyjnym ruchem nasypała sobie cukru i zamieszała łyżeczką. Minę miała zaciętą. Matt nie przekona jej o swoich racjach, nie ma mowy. Florence mogła sobie tylko wyobrażać, jak Lily musiała się czuć, kiedy zamknęli Matta. Przecież ona traktowała go niemal jak brata, jak najbliższą sobie osobę. Flo pewnie czułaby się podobnie dopiero, kiedy za kratkami wylądowałby Florean.
- Może pora żebyś chociaż części tych pouczeń posłuchał. Większość ludzi dookoła jakoś nie trafia do więzienia. A ty szlajasz się po Nokturnie i chwytasz każdej, paskudnej roboty jaka ci tylko wpadnie w ręce. To z twojego powodu Lily przezwyciężyła swój strach i tam poszła. Bała się, że cię tam zabiją albo po prostu skrzywdzą. Wiń siebie, że tam poszła. Za tobą. Czemu w końcu nie powiesz jej, co do niej czujesz? Przecież i tak jesteś praktycznie jej cieniem!




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10/26
SPRAWNOŚĆ : 22/38
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Kuchnia   18.01.17 0:23

Ona.
Skrzywiłem się
- To pierwsza powinnaś ją od tego odwieść. Zresztą nie wmówisz mi, że tylko towarzyszyłaś przyszłej pannie Bott w odwiedzinach. Poważnie, Flo? - Spojrzałem na nią znacząco będąc wyraźnie niezadowolony z jej inwencji twórczej. Bo przecież doskonale wiedziałem, że pomysł na to wypłynął właśnie od niej wiec niech mi tu nie próbuje wciskać, że wcale nie pomagała Lily w osiągnięciu celu i tylko jej towarzyszyła - I szczerze wolałbym tam spotkać ciebie niż ją - przysunąłem do siebie kubek, robiąc kwaśną minę na wspomnienie tego co mi mówiła i jak przy tym wyglądała. Gdyby to była Flo zamiast niej to jakoś to wszystko teraz wydawałoby się łatwiejsze, a ja nie bawiłbym się w odkopywanie tego co postanowiłem zakopać.
- Nie szlajam się tylko tam mieszkam. Od lat. Tak jak od lat pracuję tam gdzie chcę, robiąc to co chcę. Denerwuje mnie to, że nagle wszystkim w koło odpierdala bo mnie omyłkowo zamknęli, a w rzeczywistości nie mają pojęcia jak wygląda moje życie. Bo powiedz Flo - co ty o mnie wiesz po tych dwóch latach...? - strzelałem, że nie wiele. Co prawda nie była to jej wina i nie powinienem jej tego wypominać, lecz nie lubiłem gdy się próbowało brać mnie pod włos i zabierać się za próby układania mi życia. Niewątpliwie byłem trudny.
- Nie mieszaj się, Flo - uciąłem szorstko, twardo. Ktoś inny w tym momencie by się spłoszył, lecz wiedziałem, że moje warczenie nie robi na niej żadnego wrażenia. Za długo mnie znała - Ku przypomnieniu pragnę zaznaczyć, że to nie z mojego powodu uciekła z Londynu i choć to za moją namową wróciła to zgadnij kto ją odebrał z dworca - chociaż strzelam, że już ci się tym pochwaliła, jak tym, że ostatnio dziwnie często chadza na spacery z twoim bratem - poczułem dziwną potrzebę trzaśnięcia podsuniętym do mni e kubkiem o ścianę. Dławiłem ją, zaczesując w nerwowym geście włosy do tyłu i pocierając kark. To był trudny temat. Nie lubiłem go i nic przez te lata w tej kwestii się nie zmieniło - dalej wolałem unikać tematu - Zresztą koniec o mnie. Co z tobą Flo? Nie uważasz, że to trochę nie wypada mnie pouczać, kiedy to samemu się zbiera koty i kręci lody z bratem?




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Kuchnia   18.01.17 23:43

- Co chcesz usłyszeć? Że zachęciłam ją do tych odwiedzin? Tak! Zachęciłam, poszłam z nią, wymyśliłam bajeczkę o narzeczonej, próbowałam ugadać mundurowego, żałowałam że durny służbista nie wpuścił także mnie. - spojrzała na niego z wyzwaniem w oczach. Nie wstydziła się tych czynów. Miała nadzieję, że Lily jakoś wpłynie na Matta, że widok jej samej w tych mrocznych murach może da mu coś do myślenia. Może nawet dureń doceni to, jak Lily się dla niego też poświęca i wyzna jej swoje uczucia.
Skrzyżowała ręce na piersi, obrzucając go nieco zrezygnowanym i zirytowanym spojrzeniem. Matt tak naprawdę nie chciał spotkać Florki w Tower. Gorący temperament panny Fortescue mógł tam zaszkodzić nie tylko jemu, ale i jej! Kto wie czy strażnicy nie zapragnęliby jej zamknąć, gdyby pierwsze, co zrobiła po zobaczeniu Matta to strzelenie mu z liścia? Albo z pięści?
- Wiem tyle, że uwielbiasz pakować nos nie tam gdzie trzeba. Szlajasz się po podejrzanych okolicach, przez co omyłkowo cię zamknęli, w co, szczerze mówiąc, nie do końca chce mi sie wierzyć. I wiem, że nadal nie powiedziałeś Lily, że ją kochasz.
Co z tego, że spędził na Nokturnie tak wiele czasu. Może najwyższa pora było to zmienić. Zająć się porządną pracą. Może gdyby znalazł mieszkanie w dobrej dzielnicy, mógłby tam zamieszkać ze swoim kochanym rudzielcem!
- Jesteś beznadziejny - Flo przewróciła oczami - Po pierwsze, gdyby Florek był w to głębiej zaangażowany, wiedziałabym o tym. A Duncan... czy ty naprawdę wierzysz, że ona jeszcze żywi do niego jakieś głębokie, ciepłe uczucia? Weź się za siebie i powiedz jej to w końcu, Matt! Nie boli cię serce jak widzisz ją z kimś innym?
Faktycznie. Jego warczenie nie robiło na niej wrażenia. Jako jedna z nielicznych znających jego sekret, miała przewagę. W stosunku do niej Matt mógł próbować ją straszyć, ale nie potrafił jej przekonać, że zrobiłby jej krzywdę. Jednak słysząc jego kolejne słowa Florence niemal się zapowietrzyła. Przez chwilę sama miała ochotę rzucić swoim kubkiem.
- Kręcenie lodów z Florkiem było tym, co uratowało mnie dwa lata temu! - żachnęła się. Tylko dzięki bratu oraz miłości do mrożonych przysmaków Florence odzyskała dawną siebie. Doskonale jednak rozumiała do czego pił. Już miała mu odpowiedzieć, pewnym głosem, że "W jej życiu nie ma nikogo, ale przynajmniej nie jest głupim jak gumochłon masochistą", kiedy przed jej oczami stanęła jedna twarz. Zawahała się wyraźnie, zaraz jednak przegnała sprzed oczu obraz Alana. Był fajnym, atrakcyjnym facetem, owszem, ale to przyjaciel, tak? Właśnie - Ja... nie znalazłam sobie jeszcze nikogo, ale to zupełnie inna sytuacja! Ty wiesz, że kochasz Lily i jej tego nie mówisz!




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10/26
SPRAWNOŚĆ : 22/38
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Kuchnia   21.01.17 16:24

Wiedziałem doskonale, że to Flo ją zachęciła, delikatnie i systematycznie popychała do celu. Nie potrzebowałem z jej strony o tym zapewnienia tylko usprawiedliwienia obecności Rudzielca w Tower. Łatwiej było myśleć o tym, że gdyby nie siła z zewnątrz w postaci Florence to przecież Lily wcale by stopy tam nie postawiła. Za bardzo by się bała i sama nie zdławiłaby strachu nawet gdyby chciała. Chociaż przyjemna była ta egoistyczna myśl, że mogła być motywowana do działania czymś więcej, a może i silniejszym niż tylko troską o swojego przyjaciela to jednak rzeczywistość weryfikowała wszystko - wcale tak nie było. Była po prostu przerażona losem swojego najważniejszego przyjaciela, jak to sama określiła. Na samo wspomnienie tego poczułem ukłucie frustracji.
- Nie zapowiada by się to zmieniło w najbliższym czasie, a twoje upominanie o tym niczego nie przyśpieszy - to nie było takie proste i denerwowało mnie to, że ona uważała inaczej. Problem bowiem polegał na tym, że Lily za długo była ślepa, przyzwyczaiła się do mnie, uzależniła od mojej pomocy....co gdybym jej wyjawił prawdę? Pewnie by spanikowała. Pewnie by pomyślała, że jeśli mnie nie zaakceptuje to coś się zmieni, a...niewątpliwie zmieniłoby się wszystko bez względu na to, jakbyśmy pragnęli by było inaczej. Tego się obawiałem. Dlatego po prostu czekałem na to, aż coś się w jej spojrzeniu zmieni. Starałem się o to drobnymi gestami, które wszystkie jak na złość uważała za dowód na to iż ma oddanego przyjaciela. Fantastycznie, kurwa.
- Och, już mi tak nie słódź... - również wywróciłem oczami - Już nie, a przynajmniej ostatnio przyznała, że nie i kończy z tym Tukanowym cyrkiem, więc tak faktycznie czuję się lepiej z tą świadomością - kpina i sarkazm w moim głosie narastał z każdym wypowiadanym słowem -  I dobrze wiedzieć, że zaraz potem randkuje z kimś kto nie myśli o niej poważnie...kurwa mać! - uderzałem pięścią w blat. W myślach moich brzmiało to źle, a wypowiedzenie tego wszystkiego na głos nie dawało lepszego efektu. Nie miałem za złe Floreanowi. Byłem po prostu zazdrosny. Dużo łatwiej było mi to znieść myśląc o tym, że faktycznie coś znaczącego się między nimi kroi, że t Florean był powodem dla którego Lily postanowiła odsuną przeszłość. Ale nie. Był przypadkiem. Płytka znajomość. Najgorsze w tym wszystkim było to, że Lily też po prostu nie wiązała żadnych oczekiwań z Floreanem - Koniec tematu - warknąłem stanowczo i rzucając jej zdecydowane spojrzenie. Takie, które świadczy o tym, że nie żartuje i niech nie już nie miesza w tym garze łokciem bo to się źle skończy.
W tym wszystkim dałem się za bardzo ponieść i zbyt późno zdałem sobie sprawę z tego, że powinienem pomyśleć nad tym co mówię. Zamilkłem więc i spuściłem wzrok po tym, jak Flo się nastroszyła. Nie powinienem był. Skrzywiłem się co było oznaką tego, że jest mi głupio i wiem, że źle zrobiłem. Nic jednak nie powiedziałem uważając cisze z mej trony za dostateczną oznakę skruchy. Jednak...uniosłem w zaciekawieniu, pewnym skonsternowaniu brwi ku górze, gdy to po kolejnych moich słowach nie doznałem żadnego kontynuowania mieszania mnie z błotem. Było to jak dla mnie BARDZO dziwne i jednoznaczne.
- Flo...? - zacząłem WYMOWNIE, ignorując przy tym całą resztę jej słów. Naprawdę znaliśmy się za długo, za wiele rzeczy sobie mówiliśmy, w zbyt typowy sposób i potrafiłem wyczuć, gdy próbowała kręcić - a próbowała. To takie do niej nie podobne - Jaka inna sytuacja? Więc mówisz mi, że masz jakąś sytuację...? - Nie wiedzieć czemu uśmiechnąłem się chytrze, niczym myśliwy wiedzący, że zwietrzył sporą zwierzynę.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Kuchnia   03.02.17 10:56

Matt mógł myśleć co chciał, ale Florence tak naprawdę była jedynie tą, która lekko popchnęła Lily do tych odwiedzin. To rudzielec sam chciał tam iść, chociaż oczywiście pierwotny plan zakładał, że pójdą tam we dwójkę... Stało się inaczej, ale koniec końców, po prostu trzeba było wspomnieć, że to tak naprawdę mała panikara była pomysłodawczynią wszystkiego. I cóż, szczerze w takiej chwili dla Florki nie liczyło się, kogo w nim widziała.
Przewróciła oczami, słysząc jego słowa. Matt stwarzał problemy tam, gdzie ich nie było! Albo ta, gdzie mogły one powstać, ale wspólnie z Lily na pewno w końcu by je obeszli! Florence miała pewną teorię dotyczącą tego, że Lily ciągle postrzega Matta jedynie jako przyjaciela - po prostu się do niego przyzwyczaiła. Jakkolwiek brutalnie by to nie brzmiało. Ale rutynę najciężej jest przełamać. Dziewczyna tak długo widziała potencjalnego partnera w kimś innym, że nie potrafiła tej łatki przykleić do Botta. Poza tym! Znali się tyle lat a on ani razu o nią nie zawalczył w tej kwestii! Bo przecież gdyby mu zależało, to próbowałby jej wybić z głowy Duncana, tak? Może brzmiało to nieco nierealistycznie, jak wyciągnięte z jakiejś powieści o miłości, ale Florence była po prostu o tym przekonana. Matt tak długo siedział cicho jak trusia na swoim piedestale przyjaciela, że Lily nie potrafiła go ustawić już nigdzie indziej! Nawet kiedy Duncan w końcu zniknął z horyzontu!
- Matt, twoje zaloty są chyba najgorsze z możliwych istniejących - burknęła jeszcze. - Może zamiast marudzić, że nie zdają egzaminu, po prostu zmień taktykę? Nie mówię, że Lily jest święta nie dostrzegając twoich starań, ale zamiast narzekać na nią, najpierw spójrz na siebie.
Posłała mu nieco ostrzegawcze spojrzenie, kiedy uderzył o blat. Nie chciała się z nim kłócić, ale ilekroć ten temat wypływał, Flo po prostu nie potrafiła się powstrzymać. Matt był głupcem, siedząc cicho i nadal po prostu będąc na każde zawołanie Lily. Tak mimo wszystko robią również przyjaciele. Lily mogłaby się domyślić, że w przypadku Matta oznacza to coś więcej, jasne. Ale przypomnijmy, że mamy do czynienia z rudą płaksą, która boi się własnego cienia.
Ten temat miał z pewnością jeszcze wypłynąć i to nie raz. Florence miała zamiar wiercić mu dziurę w brzuchu - do tego czasu aż Matt w końcu wyzna Lily swoje uczucia. Chwilowo jednak faktycznie odpuściła. Potrafiła poznać, kiedy Bott naprawdę się wkurzał. A nie chciała, by teraz wyszedł z jej mieszkania, trzaskając drzwiami. Mimo wszystko, byli przyjaciółmi, którzy spotkali się po ponad dwóch latach od momentu stracenia kontaktu.
Jego przepraszającą ciszę Flo skomentowała cichym "Hmpf" i zaraz przysunęła do dzioba krawędź kubka, pociągając łyk herbaty. Cóż, nie mogła go w sumie winić. Nie miał okazji by oglądać ją tuż po załamaniu, kiedy przedstawiała niemal wrak samej siebie. Widząc ją teraz pełną wigoru i siły, łatwo było zapomnieć, czemu to wszystko zawdzięcza. Tylko ci, których nie odtrąciła w tamtym czasie widzieli jak powoli powracała do siebie, formując smakowite kulki. A tych osób było naprawdę niewiele.
- Nie ma żadnej sytuacji! - ucięła nieco może zbyt szybko. Cholera, aż tak widać było jej zawahanie? I co ona miała powiedzieć Mattowi? Przecież, kurde, znał ją całkiem dobrze. Na pewno widział, że kręciła. - Nie miałam czasu na romanse. Wiesz, przeprowadzka, wyjazd, lodziarnia... a ostatnio musiałam jeszcze pomóc przyjacielowi wyjść z depresji. I kiedy tu miała powstać jakaś sytuacja, ha?
Kiedy to mówiła, zdołała przekonać siebie samą o prawdziwości tych słów. Właśnie, Alan był tylko przyjacielem w potrzebie, tak?




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10/26
SPRAWNOŚĆ : 22/38
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Kuchnia   10.02.17 1:19

- Nie narzekam na nią... - burknąłem. Narzekałem na tych, którzy się w okół niej kręcili. Żeby to wszystko miało jakieś znamiona czegoś poważnego z jednej lub z drugiej strony to może byłbym spokojniejszy ale uświadamianie mi, że są ze sobą dla zwykłego bycia wcale nie poprawiało mojego samopoczucia. Nie żebym ja nie robił podobnie, lecz w tym momencie moja podświadomość sprawnie broniła mnie przed samym sobą sugerując mi - że to co innego. Nie mogłem się z tym nie zgodzić. W ogóle im dłużej tematem rozmowy byłem ja i to jeszcze w tej specjalnej kategorii czułem coraz większe rozdrażnienie. Mimo wszystko pod tym kątem nie zmieniłem się wcale, a wcale - wciąż tragicznie znosiłem reprymendy i pouczenia, tym bardziej jak uważałem, że rozmówca nie ma racji. Nie wątpię w to, że Flo chciała dobrze, lecz naiwne było myślenie, że to takie proste. Może i by było, gdybym to wszystko nie zabrnęło tak daleko, gdybym należał do tych lepszych, nie spaczonych przez Nokturn ludzi i gdybym na myśl o zrobieniu czegoś konkretnego w tym momencie nie zmieniał się w mentalnego autystycznego trzynastolatka - tymi wątpliwościami się jednak nie dzieliłem z nikim. To było moje. Dlatego też po prostu przemilczałem resztę słów, dusząc w sobie chęć dodania czegoś od siebie. Bo właśnie...może Flo ma więcej do powiedzenie w tym konkretnym temacie od siebie skoro nagle jaką specjalistką się stała?
- Och Flo, im bardziej zaprzeczasz tym TAK BARDZO naturalnie podwyższonym głosem tym bardziej czuję się przekonany, naprawdę - nie mogłem powstrzymać rozbawienia, a szkoda bo wtedy być może moja złośliwa ironia brzmiałaby bardziej efekciarsko - Ach, tak, naturalnie, kiedy by miała... - parsknąłem, nie przestając suszyć zębów - No ale i jak...? Ten przyjaciel. Dobrze cie chociaż traktuje? - zagaiłem już bardziej na wpół poważnie. Nie miałem bowiem w zwyczaju wpychać się w życie bliskich, lecz lubiłem wiedzieć co się dzieje i trzymać rękę na pulsie. Tak na wszelki wypadek.
- Ach i tak w ogóle to doceniam to doceniam propozycję tej fuchy - Lily mi wspominała. Jednak nie jest tak źle byś musiała mi płacić. Potrafię znaleźć sobie robotę, nie musicie się martwić, lecz jeśli faktycznie potrzebowałabyś pomocy by coś podźwigać lub naprawić to nie musisz mi za to płacić, Flo. Jesteśmy w końcu przyjaciółmi - Doceniałem ich pomoc, a jednak miałem swoje zasady i poniżej mojej godności wydawało mi się godzić na zatrudnienie u przyjaciółki i otrzymywać za to opłaty. To przecież tak nie działało. Nie moim zdaniem. Nie oznaczało to jednak, że nie doceniałem gestu.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Kuchnia   07.03.17 0:49

- Nawet jeśli nie narzekasz na nią głośno, widzę w twoich oczach, że bardzo byś chciał - mruknęła, odwracając się od niego i patrząc przez dłuższą chwilę w okno. Nie zamierzała jednak dłużej roztrząsać tego tematu. Och, z pewnością było jeszcze wiele do dodania. Na przykład fakt, że nie, Florence wcale nie sądziła, że to wszystko było takie proste. Ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? Od drobnych kroczków? By potem w końcu znaleźć się po drugiej stronie? Zdecydowanie nie uważała tego za naiwne.
Posłała mu rozdrażnione spojrzenie, kiedy rzucił coś o podniesionym głosie. Tak naprawdę to słuchała go uważnie i zdecydowanie nie podobał jej się tor, na który skierowała się ta rozmowa. Gadali tu o Mattcie i Lily! Życie uczuciowe Florki w tej chwili nie istniało, nie było o czym rozmawiać!
- Ja ci dam "dobrze cię traktuje"! - Florence wypatrzyła moment kiedy Matt odłożył kubek i chwyciła leżącą na kanapie poduchę. Kilka razy zdzieliła ją mężczyznę po głowie. Tak, to był najlepszy sposób! Obróćmy to wszystko w żart! Wtedy Matt nie będzie miał już powodów, by zagłębiać się w te tematy. Bo chociaż Florka była święcie przekonana, że do Alana czuje jedynie przyjaźń, coś zaczęło nagle skrobać w drzwi do podświadomości. Za tymi drzwiami krył się pomysł, którego Florence nie chciała nawet wypuścić na wolność.
- To taki sam przyjaciel jak ty, Matt - powiedziała starając się odzyskać rezon, brzmieć hardo i przekonywująco - Tylko ma lepszą pracę, jest przystojniejszy i zdecydowanie mniej śmierdzi.
Ostatnie określenie musiała dorzucić, bo dwa pierwsze brzmiały jednak zdecydowanie zbyt podejrzanie!
- Matt, chciałam ci pomóc wyjść na prostą. Nie traktuj tego jako ujmy - pokręciła głową - Po prostu chciałabym, żebyś zaczął pracować w normalnym środowisku a nie na Nokturnie! Między innymi właśnie dlatego, że jesteśmy przyjaciółmi.
Florence westchnęła. Z Bottem spędziła jeszcze jakiś czas. Rozmowa zeszła już jednak na zdecydowanie mniej burzliwe tematy. Głównie Florence opowiadała o Florencji... A kiedy nadeszła pora, dziewczyna odprowadziła Matta do drzwi i pożegnała go.
Lubiła tego Nokturnowego zawadiakę. Oby im obojgu dopisało szczęście.

zt x2




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   27.12.17 19:44

| z lodziarni, 15.05

Cierpliwie poczekałem aż ostatni klienci opuszczą lodziarnię zanim zaprosiłem Aldricha na górę do swojego mieszkania. Wciąż nie byłem do końca przekonany co do słuszności swojej decyzji, ale z drugiej strony wiedziałem, że podejmowanie takich kroków nigdy nie jest proste. Zawszę odnajdę wiele za i wiele przeciw i chyba nigdy nie dojdę do wniosku czego jest więcej. Tu chodziło o coś naprawdę ważnego i byłem stuprocentowo pewny, że Aldrich będzie chciał dołączyć - tak jak i ja chciałem, nawet jeżeli nie byłem do tego szczególnie przygotowany. Jedynym minusem, który mnie hamował, była jego siostrzenica. Miała tylko jego, a ja nie powinienem narażać go na takie niebezpieczeństwo - ale z drugiej strony wcale nie musiał się aż tak narażać, mógł służyć pomocą medyczną albo działać w grupie badawczej. Tak, właśnie tak próbowałem siebie usprawiedliwiać. - Chcesz się czegoś napić? Kawy, herbaty? Mam też wodę, sok bananowy i... eee whiskey - powiedziałem, zaglądając do kilku szafek. Sam wyjąłem sobie szklankę i nalałem wody z kranu. Odetchnąłem głęboko, zerkając na przyjaciela. - Czytałeś najnowszy numer Proroka? - Zapytałem nagle, chcąc jakoś subtelnie naprowadzić go na właściwy temat i wybadać co o tym myśli. Może wcale nie chce walczyć, może woli stać z boku - nie miałbym mu tego za złe. W takim wypadku nie chciałbym mu zrzucać na barki jeszcze takich informacji. - Na pewno i bez tego zauważyłeś, że ostatnio dużo się dzieje - dodałem, stawiając przed Aldrichem cokolwiek sobie zamówił, po czym wróciłem po swoją szklankę. Oparłem się plecami o kuchenny blat, upijając łyk chłodnej wody. Wciąż byłem zdenerwowany, ale już nie było warto zmieniać tematu. Spojrzałem na Aldricha z ciekawością, oczekując odpowiedzi. Nie mógł nie zauważyć zła, które się szerzyło. Braku tolerancji i sprawiedliwości, rosnącej nienawiści do mugoli i czarodziejów z mugolskimi korzeniami. Anomalie też nie pojawiły się bez przyczyny, przynajmniej tak mi się wydawało.




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Aldrich McKinnon
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4821-aldrich-mckinnon https://www.morsmordre.net/t5110-poczta-aldricha https://www.morsmordre.net/t4830-al-mckinnon https://www.morsmordre.net/f123-earl-s-court-road-17-3 https://www.morsmordre.net/t6054-aldrich-mckinnon
Zawód : uzdrowiciel
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I am and always will be the optimist. The hoper of far-flung hopes and the dreamer of improbable dreams.
OPCM : 8
UROKI : 3
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 19
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   01.01.18 20:16

Nic dziwnego, że Florean zechciał porozmawiać z przyjacielem na osobności, w bardziej prywatnych okolicznościach. Wiele się działo, z każdym dniem przybywało powodów do niepokoju, zbierały się więc również poważniejsze tematy, których nie wypada (a może nawet byłoby to ryzykowne) omawiać w lodziarni. Aldrich, stuprocentowo ukontentowany smakiem lodów rabarbarowych cierpliwie czekał, aż Fortescue zamknie lokal i ruszył za nim do dobrze sobie znanego wnętrza mieszkania Floreana. Był taki czas, że często gościł u niego na Pokątnej, sam lub w towarzystwie wspólnych znajomych albo swojej chrześnicy, równie często zapraszał cukiernika do siebie. W ostatnich tygodniach jednak rzadko mógł sobie pozwolić na towarzyskie spotkania, wszystkie sprawy kręciły się wokół pracy, a myśli kotłowały się od zawirowań wstrząsających polityką w kraju.
- Niejednokrotnie. – Aldrich kiwnął twierdząco głową. – Może być woda, dzięki. – dodał po krótkiej chwili. Obawiał się, że skoro Florek nawiązał do trudnej sytuacji, nadejdzie także potrzeba na otwarcie butelki whisky, ale to później.
- Nie było innego wyjścia, jak odwołać tę wariatkę ze stanowiska. – kobieta pełniąca do niedawna funkcję minister magii była, jak Aldrich wspominał każdemu, kto zechciał z nim o tym rozmawiać, chyba niespełna rozumu, a już na pewno nieodpowiednią osobą na tak wysoki urząd. – Dobrze, że chociaż jej syn odwołał tę absurdalną akcję z detonacją londyńskich zabytków. Nie do pomyślenia, że znalazł się choć jeden człowiek gotów poprzeć taki pomysł.
Aldrich westchnął ciężko. Świat się psuł, nie można było dłużej tego ignorować, odwracać wzrok na ładniejsze widoki, bo i ich zaczynało brakować. Miasta, domy, nawet głowy ludzi toczył jakiś dziwny gniew, strach stawał się wszechobecny.
- Gdyby tylko można było coś z tym zrobić, jakoś się zorganizować… Florek, nie zostawilibyśmy tego tak, co?
Aldrich chciał naprawić świat. Skończył się czas stania z boku, jeśli chciał, by jego siostrzenica mogła dorosnąć w dobrym miejscu, w którym nauczy się pozytywnych wartości, coś trzeba było z tym zrobić. Jakkolwiek nie szarpałyby nim porywy rycerskości, samemu nie osiągnąłby niczego, zwłaszcza że był tylko uzdrowicielem.


Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   03.01.18 0:02

Odwróciłem się z zamiarem nalania mu szklanki wody i, korzystając z okazji, przymknąłem na moment oczy. Znałem Aldricha od wielu lat i dlatego wiedziałem, że będzie chciał walczyć. Ja z kolei chciałem wesprzeć Zakon, z każdym dniem coraz bardziej widząc, jak bardzo jest nam potrzebny. Świat podupadał moralnie i naprawdę zaczynało mnie to przerażać - nie widziałem innej szansy na zmianę oprócz tej niewielkiej organizacji. I choć widziałem w swojej decyzji wiele plusów, wciąż męczył mnie jeden minus - narażanie bliskich na niebezpieczeństwo. Ja miałem Florence, Aldrich miał swoją siostrzenicę. Co zrobią bez nas jeżeli coś nam się stanie? Flo straciła już zbyt wiele osób i nie byłem pewny czy podniesie się jeszcze raz, a siostrzenica Aldricha była jeszcze dzieckiem i miała tylko jego.
A jeżeli nic nie zrobimy to umrzemy wszyscy zamknięci w klatkach podobnych do tej z Kruczej Wieży.
Czułem się rozdarty. Raz byłem pewny jednego, by po chwili być przekonanym co do drugiego. Ale przecież tę decyzję już podjąłem, dlaczego więc po raz kolejny to roztrząsałem? - Proszę - postawiłem przed nim do połowy pełną szklankę wody. Bo tak należało do wszystkiego podchodzić, prawda? Optymistycznie. - Tak... Nie wyobrażam sobie co by się stało, gdyby to doszło do skutku - westchnąłem, zerkając na zegarek wiszący nad wejściem do kuchni. Nie chciałem, żeby Florence wpadła w połowie naszej rozmowy skoro już się na nią zebrałem - czułem, że jeżeli ją przerwiemy to już nigdy do niej nie wrócimy. Aż Aldrich powiedział te słowa, a ja cały zesztywniałem, czując, że nadchodzi kulminacyjny moment naszego spotkania. - Pewnie, że nie - odparłem dość luzacko, uśmiechając się kątem ust. Zawiesiłem na nim swój wzrok aż w końcu westchnąłem, energicznie odsuwając krzesło od stołu. - Jeżeli o to chodzi... - zacząłem, siadając na przeciwko niego. - ...to można coś z tym zrobić - powiedziałem, nie wiem po co ściszając głos, jakby szpieg miał zaraz wyskoczyć z lodówki. - Istnieje organizacja, która zrzesza ludzi takich jak my. Można ją nazwać ruchem oporu wobec polityki ministerstwa i Grindelwalda - wyrzuciłem z siebie, o dziwo, czując się lżej. Stres, który tak długo trzymał mnie w swoich szponach, w końcu zelżał. - Zresztą nie tylko, bo istnieje jeszcze druga tajna organizacja, do której należą... - tu z trudem powstrzymałem ciąg obelg, które mógłbym posłać pod ich adresem - ci wszyscy szaleńcy, którzy wierzą w wyższość magicznej krwi - zrobiłem krótką pauzę, pozwalając, by Aldrich choć nadtrawił zdobyte przed chwilą informacje. - Wiem, że to wszystko może ci się wydać zaskakujące. Ja sam też byłem skołowany, kiedy się o tym dowiedziałem. Odpowiem na każde twoje pytanie jeżeli w ogóle chcesz usłyszeć coś więcej - choć wiedziałem, że tak - i mało tego, wydawało mi się, że mogłem przewidzieć niektóre z jego pytań. - Przepraszam, sam nie do końca wiem od której strony zacząć - westchnąłem, czując, że tylko mącę. Teraz jednak nie mogłem się wycofać - Aldrich miał jeszcze szansę.




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Aldrich McKinnon
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4821-aldrich-mckinnon https://www.morsmordre.net/t5110-poczta-aldricha https://www.morsmordre.net/t4830-al-mckinnon https://www.morsmordre.net/f123-earl-s-court-road-17-3 https://www.morsmordre.net/t6054-aldrich-mckinnon
Zawód : uzdrowiciel
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I am and always will be the optimist. The hoper of far-flung hopes and the dreamer of improbable dreams.
OPCM : 8
UROKI : 3
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 19
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   03.01.18 23:59

Nawet, by spędzić dzień w pracy, gdzie niezaprzeczalnie czuł się przecież potrzebny i na swoim miejscu, Alowi dokuczały czasem wyrzuty sumienia, że zostawia małą pod opieką niani; miłej i serdecznej, ale cokolwiek obcej dla nich obojga. Niech więc nie dziwi nikogo, że nie dopuszcza do siebie nawet myśli o tym, by opuścić ją na stałe. Nie darowałby sobie nigdy, gdyby to za jego sprawą znów była skazana na miażdżącą wszelką nadzieję tęsknotę. Nie godzi się w końcu, żeby niepoprawny optymista, jakiego reputację od lat przypisywano Aldrichowi, był tym, który pozbawia nadziei, skoro powinien być jej odnawialnym źródłem. Właśnie tak, jak sugeruje Florean, żeby szklanka była zawsze do połowy pełna.
- To byłby koniec świata w pewnym sensie, nie sądzisz? Przynajmniej takiego, jakim go poznaliśmy za dzieciaka. – władza pozwalała sobie na coraz więcej, łamała prawa wcześniej uchodzące za nienaruszalne dla każdego, kto miał w sobie choć zalążek dobroci i dobrze funkcjonujące sumienie.
Aldrich w krótkim czasie zyskał pewność, że nie można tak tego zostawić, a upomnieć się o równe traktowanie i szacunek dla wszystkich.
- Mów dalej. – zachęcił przyjaciela, choć atmosfera w radosnej zwykle kuchni nieco stężała. Oto być może było rozwiązanie, możliwość dla Ala, by w końcu wykazać się dobrymi chęciami, zrobić coś naprzeciw nękającemu go poczuciu bezużyteczności.
- Pierwsze pytanie. – zaczął, a na twarz wstąpił mu niewielki uśmiech. Informacja, jaką przekazał mu Florean była istotnie szokująca i zdawała się uzdrowicielowi trochę wyciągnięta z kapelusza, tak bez uprzedzenia. – Dobrze rozumiem, że należysz do tego ruchu oporu?
A przecież kiedyś mówili sobie wszystko. Stąd wzięło się Aldrichowi to zaskoczenie, chociaż gdyby się zastanowił, bardzo dużo sensu ma tajność takiej organizacji. Sądząc po metodach, do jakich uciekały się władze państwa i szkoły, głupotą byłoby tworzenie jawnej opozycji, ta bowiem szybko zostałaby stłamszona, a wszelki ślad po niej zaraz usunięty.
- Powiem ci, przyjacielu, że nie tylko chciałbym dowiedzieć się więcej. – westchnął niemal niezauważalnie, choć i on podjął już decyzję, zanim jeszcze dowiedział się, że ma możliwość zdziałania czegoś. Wola, by się zaangażować była w nim silniejsza niż potrzeba zostania w spokojnym domu z chrześnicą. Byłoby to tchórzliwe i, przede wszystkim, nietrwałe rozwiązanie, nie niosące z sobą szans na poprawę sytuacji.
- Lepiej powiedz, czy jest jakaś szansa, żebym i ja do was dołączył. Chcę pomóc, Florean, jeśli tylko mogę się do czegoś przydać.
Niesiony przez emocje, w pierwszej chwili był nawet gotów zadeklarować, że zmniejszy ilość godzin swojego etatu w szpitalu. Mungo cierpiał na niedobór lekarzy, to prawda, ale zwalczenie zła było przecież sprawą nadrzędną. W porę jednak się opanował. W szpitalu robił to, na czym znał się najlepiej i pomagał już tam wiedzą i umiejętnościami. Czy błędem była jednak ciekawość i zapał, by zrobić coś więcej, zjednoczyć się jeszcze bardziej z ludźmi, z którymi dzielił poglądy i wolę sprzeciwu?
- W każdym razie, jeśli mogę, chciałbym poznać warunki.


Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : współwłaściciel lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   08.01.18 15:23

Wiedziałem, że będzie chciał się zaangażować. Byliśmy do siebie podobni, pewnie dlatego nasza przyjaźń przetrwała tyle lat. Zareagowałem podobnie - entuzjazmem i natychmiastową zgodą. Ucieszyłem się, że istnieje taka organizacja, że faktycznie mogę coś zrobić oprócz biernego przyglądania się ludzkiemu nieszczęściu. Szczególnie, że w moich żyłach też płynęła mugolska krew i to pewnie kwestia czasu zanim boleśnie to odczuje. Wtedy Frederick próbował mnie uświadomić, że przyłączenie się do Zakonu wiąże się z dużym niebezpieczeństwem, ale nie chciałem to słuchać. Niby byłem tego świadomy, ale musiałem to zobaczyć na własne oczy, żeby naprawdę zrozumieć. Wydarzenia z Kruczej Wieży wciąż do mnie wracały i chociaż byłem świadkiem wszystkiego co się tam stało to wciąż czasem traktowałem to jak wytwór swojej wyobraźni. Żywe schody? Inferiusy? Stada kruków już mi się nie kojarzą jedynie z ptakami. Zamierzałem uświadomić w tym Aldricha. Proponować dołączenie i od razu studzić zapał - może nie najlepsza metoda, ale przecież nie mogłem to okłamywać, że będzie kolorowo. - Tak. Od... jakiegoś czasu - głupio było mi się do tego przyznawać, ale najpierw sam musiałem zobaczyć o co chodzi, dopiero potem wciągać w to przyjaciela. Ale i tak najgłupiej było mi przed Florence, nie potrafiłem wyobrazić sobie jak się zachowa kiedy się o tym dowie. Oby nigdy nie musiała. - Jest bardzo duża szansa. Wystarczy, że wyrazisz taką chęć - odparlem zgodnie z prawdą, wiedząc, że chęci z pewnością mu nie zabraknie. - To brzmi bohatersko, ale wiąże się z dużym niebezpieczeństwem. Pamiętaj o tym - chciałem, żeby Aldrich był pewien swojej decyzji i nie podejmował jej pod wpływem chwili. - Każdy się przyda, a ty jesteś uzdrowicielem, więc twoja wiedza będzie nieoceniona - odparłem, zmuszając się na lekki uśmiech, chociaż nie był wcale potrzebny. To chyba przyzwyczajenie. Westchnąłem, zbierając się do dalszej opowieści. - W zasadzie nie ma żadnych. Twoje obowiązki będą zależeć od tego czy zechcesz dołączyć do grupy badawczej. Z tego co wiem, obecnie próbują zbadać anomalie i jakoś im zaradzić. Jeżeli nie, zostaniesz zwykłym zakonnikiem, i będziesz zajmował się... cóż, przeróżnymi rzeczami, ale to pewnością jest wystawienie się na większe niebezpieczeństwo, często otwartą walkę - podkreśliłem, żeby Aldrich na pewno mnie dobrze zrozumiał. Jako uzdrowiciel świetnie nadawał się do grupy badawczej i miałem nadzieję, że nie zgłupieje tak jak ja i nie zostanie szeregowym zakonnikiem. - Jeżeli zrezygnujesz, o wszystkim zapomnisz - dodałem, o tej rozmowie też, Aldrichu. Przygladalem mu się z przejęciem, czułem, że będę się czuł za niego odpowiedzialny jak tylko postanowi dołączyć. W końcu to ja mu o tym powiedziałem.




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Pokątna 5/2-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18