Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sklep z truciznami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Sklep z truciznami   10.03.12 22:58

Sklep z truciznami

Niedaleko zakładu Borgina i Burkesa, praktycznie na przeciwko niego, znaleźć można wąskie, skrzypiące przy każdym ruchu, niepozorne drzwiczki prowadzące do wnętrza sklepiku o kwadratowej, całkiem przestronnej izbie, będącego istnym arsenałem broni. Półki zajmujące całą powierzchnię ścian zastawione są butelkami i fiolkami eliksirów czy wywarów wszelkiego rodzaju. Jak zachwala, stojący za zastawioną świecami ladą podstarzały, sprzedawca - znaleźć tu można płynny ratunek z każdej opresji. Uciążliwy sąsiad, gderliwa teściowa, rodzina doprowadzająca do szału, restrykcyjny przełożony - to wszystko może minąć, zginąć i przepaść. Oczywiście, za odpowiednią cenę.
Wnętrze sklepu pogrążone jest w półmroku, na dodatek wiecznie panuje w nim przejmujący, jeżący włos na głowie chłód. Jednak trudno określić, czy to jedynie jego zasługa, czy może raczej świadomości spoczywającej w eliksirach śmiercionośnej potęgi.


Powrót do góry Go down
Inara Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Alchemiczka
26
Szlachetna
Zamężna
I might only have one match
but I can make an explosion
10
10
35
0
0
0
5
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Sklep z truciznami   24.12.15 23:23

Miała najpierw spotkać się z Thomasem. Obiecał, że zobaczy się z nią przed finalizacją transakcji, którą ustaliła kilka dni temu. Kontakt nie było, aż tak trudno złapać. Kilka słodkich słów w wujaszkowym sklepie, kilka monet popłynęło do informacyjnych kieszeni, by alchemiczka zdobyła namiar na postaci, odpowiedzialne za aktualnie ustalone spotkanie i - zdobycie dla Inary kilku wyjątkowych składników, które w normalnych warunkach nie były zbyt łatwo dostępne. A kociołek nie mógł stać bezczynnie! Potrzebowała nowości, które miała zamiar jeszcze tego wieczory wypróbować. Tylko...Thomasa nie było. Jej  olbrzymi przyjaciel i ochroniarz - zniknął, zapadając się niemal pod ziemię. Nie znalazła go na umówionym miejscu, nie było go też we wskazanych kiedyś lokalach. Martwiła się i odczuwała dyskomfort, drapiący struny lęku. Ostatecznie - nie zrezygnowała z kontraktu. Naciągnęła kaptur długiego płaszcza, zapobiegawczo, zamieniając zwyczajową sukienkę na dopasowane spodnie i koszulę, zapinaną aż pod szyję - nie prowokować. Inara nie była lekkomyślną dziewczynką i zdążyła nabyć odpowiedniego nawyku czujności i zapobiegawczości, przydatnej w tych rejonach - przynajmniej na miarę kobiecych możliwości.
Zatrzymała się przed umówionym sklepem - jak na ironię, zajmującym się sprzedażą trucizn, czyli jednej z gałęzi alchemicznych wyczynów, którymi Inara - zbyt mocno się nie interesowała. Oparła się  o ścianę budynku, by mieć na widoku szyld sklepu z lewej, a wąską uliczkę z prawej, by nikt nie mógł jej nagle zaskoczyć. Oczywiście w pobliżu było mnóstwo zaułków, w której mogło kryć się coś więcej, ale wolała nie puszczać wodzy zbyt bujnej wyobraźni. Starała się stać wyprostowana, mając w pogotowiu różdżkę, znajdującą się w kieszeni płaszcza, tuż obok schowanej obok dłoni. Cicha nadzieja podpowiadała, że zaraz tez pojawi się ogromna, znajoma sylwetka Barkleya, ale z przeciwległej uliczki wysunęła się postać, którą rozpoznała z wcześniejszej rozmowy. Kontakt. Nie poruszyła się, czekając, aż mężczyzna zbliży się. Dostrzegła jego podawczy wzrok, taksujący okolicę i - samą Inarę, zakrytą jeszcze w cieniu przygaszonej latarni. Dopiero, gdy usłyszała schrypły głos jegomościa, poruszyła się, ujawniając swoją obecność.
- Jestem zgodnie z umową - choć mówiła wyraźnie, głos miała nieco zagłuszony połami płaszcza, ale robiła to świadomie. Mimo wszystko, pierwszy raz pojawiała się na takim spotkaniu sama, bez perswazyjnej osobowości swego ochroniarza.
- To dobrze - usłyszała w odpowiedzi, ale ton nieznajomego miał w sobie coś krzykliwego, ciężkiego, jakby najadł się szkła, raniącego jego krtań, przy każdym wyrazie - Panienka jest sama? - padło pytanie, które wzmogło kującą nutę strachu w jej sercu. Nie była pewna, czy ironia, którą wyczuła związana była z jej kobiecością, czy...wiedzieli, że będzie sama, a jeśli tak - co się stało z Thomem?
- Nie - odpowiedziała twardo, choć głos zadrgał niepewnością, którą liczyła - nie było słychać przez zakryte wciąż płaszczem usta - mój towarzysz jest w pobliżu - dodała jeszcze, zaciskając dłoń na różdżce w kieszeni. Oczywiście, że kłamała, ale bijące na alarm czerwone światła w jej głowie wyraźnie wołały, że to jedyne wyjście.
Uśmiech, jaki pojawił się na ustach mężczyzny - nie wróżył niczego dobrego i teraz miała całkowitą pewność, że miała kłopoty. Jednak - wciąż miała szansę. Miała jednego przeciwnika - jeśli nie udałoby się jej go pokonać, mogła zawsze uciekać.
jej myśli spaliły się bardzo szybko, gdy usłyszała charakterystyczny teleportacyjny blik, a po drugiej stronie ulicy, pojawiły się kolejne dwie sylwetki i..zdecydowanie nie wyglądali, jakby znaleźli się tu przypadkiem. I patrząc po parszywych uśmiechach i obleśnym spojrzeniu, nie mieli niczego przyjemnego w zamiarze. Przynajmniej..nie dla Inary.[bylobrzydkobedzieladnie]





You with the sad eyes. Don't be discouraged, Oh I realize, It's hard to take courage. I see you real



Ostatnio zmieniony przez Inara Carrow dnia 26.12.15 14:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Felix Tremaine
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine https://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 https://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 https://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze https://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
goni mnie przeszłość
27
Półkrwi
Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
12
11
0
0
0
3
0
10
Czarodziej
maybe I deserve all of this.

PisanieTemat: Re: Sklep z truciznami   25.12.15 23:18

| październik
Był nabuzowany pozytywną energią – od samych koniuszków palców u stóp aż po kopułę przyozdobioną chaotyczną konstrukcją włosopodobną (czyli po prostu lokowym rozgardiaszem). Zupełnie stracił poczucie czasu; dawno już nie czuł się tak beztrosko szczęśliwy jak przez ostatnie kilka tygodni, odkąd przez przypadek wplątał się w organizację halloweenowego wydarzenia pod patronatem trupy teatralnej, którą każdy bywalec Śmiertelnego kojarzył przynajniej ze słyszenia. Rogogonowe towarzystwo przypominało mu cyrkowców, będących przez dwadzieścia cztery lata jego najbliższą rodziną – do dzisiaj nie mógł się pogodzić, że jedno zdarzenie przekreśliło ich szansę na istnienie w czarodziejskiej przestrzeni, a cyrk, spuścizna po Clemencie, najzwyczajniej w świecie zakończył swą działalność, pozostawiając za sobą osieroconych estradowców… w żałobie, która w przypadku Felixa trwa już dwa lata.
Rogogon stał się więc namiastką tego, co mu odebrano – a społeczność aktorów okazała się zbiorowiskiem ciekawych indywiduów. Choć trudno powiedzieć, że za wszystkimi ekscentrykami przepada, z całą pewnością docenia to, że nie są bezbarwni. A gdy wymienia się z nimi inteligentnymi przytykami i bawi w  słowne szarady, z trudem powstrzymuje pojawiający się na ustach uśmiech.
Dzisiejsza próba przedłużyła się dobre kilka godzin – nie posiadał zegarka, bo przecież szczęśliwi czasu nie liczą – mocno więc zdziwił się, gdy odnotował, że nokturnowe kamieniczki przykryto już całunem ciemności. Nie miał najmniejszej ochoty psuć sobie humoru teleportacją, po której zazwyczaj czuł się co najmniej paskudnie, zdecydował więc, że nocny spacer dobrze mu zrobi. Nasunął kaptur peleryny aż po brwi, opatulając się szczelnie materiałem, który choć trochę ochraniał go przed (już przecież!) październikowym chłodem. Nie zauważył, że zahaczył o jeden z rekwizytów – na skutek czego z kosmyka włosów opadającego na jego prawy policzek zwisał fragment pajęczyny.
Przemierzał półcienie w nastroju zabarwionym beztroską, choć daleko mu było do stanu euforii przyćmiewającego czujność tak całkowicie – Nokturn znał już jak własną kieszeń, wiedział więc przecież, że to miejsce mści się okrutnie na jakimkolwiek przejawie głupoty (niejednokrotnie doświadczył tego na własnej skórze). Dlatego też, choć z uśmiechem na ustach, dzierżył w kieszeni płaszcza różdżkę – ot, zapobiegawczo.
Cóż, tak się składa, że w ułamku sekundy spacer wieczorową porą zamienił się w nokturnową arenę. Gdy skręcił w lewo, wychodząc zza rogu, wpakował się w sam środek rzezi… niewiniątka? Nie miał pojęcia, kim była kobieta (co do tego trudno było mieć wątpliwości – materiał długiego płaszcza zaokrąglał się w odpowiednich miejscach natychmiast je rozwiewając). Raczej nie spotyka się niewinnych dam o tej porze w takim miejscu, więc założył z góry, że i ona ma sporo na sumieniu. Niemniej jednak najzwyczajniej w świecie nie potrafił przejść obojętnie obok tak rażącej dysproporcji i niesprawiedliwości – trzech osobników, śmiących nazywać się mężczyznami, wyciągających zza pazuchy różdżki przeciwko jednej kobiecie?
Już teraz wiedział, że będzie tego cholernie żałował, ale co innego mógłby uczynić? Odwrócić się, skręcić w inną uliczkę, a potem udawać, że idealny wieczór trwa w najlepsze?
I on wyciągnął więc z kieszeni swą różdżkę, po czym zmierzył wzrokiem przeciwników (już w tym momencie przeświadczonych o tryumfie?). Cóż, dopóki kafel w grze…
- Petrificus Totalus – powiedział dość cicho, celując w czarodzieja stojącego najbliżej kobiety. Zaatakował z zaskoczenia, gdy jeszcze nikt z czwórki walczących nie wiedział o jego obecności. Chyba?

[bylobrzydkobedzieladnie]




what matters most is how well you walk through the f i r e.


Ostatnio zmieniony przez Felix Tremaine dnia 25.12.15 23:27, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep z truciznami   25.12.15 23:23

The member 'Felix Tremaine' has done the following action : rzut kością

'k100' : 79


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep z truciznami   29.11.17 22:49

Naprawa magii

Tu także w wyniku rozładowania magii zapanował istny chaos - moc magiczna była niestabilna, niebezpieczna. Choć za dnia Ministerstwo nie dopuszczało nikogo w pobliże okolic, w których magia szalała najbardziej, ministerialne próby zaprowadzania porządku kończyły się klęską. Nie minęło parę dni, gdy czarodzieje zaczęli zastanawiać się, czy aby na pewno Ministerstwo chce, aby magia została doprowadzona do porządku - postanowili więc wziąć to w swoje ręce.

Odkąd Ministerstwo Magii oznaczyło to miejsce jako niebezpieczne, pojawienie się w nim mogło grozić aresztowaniem przez Oddział Kontroli Magicznej. Do czasu uspokojenia się magii nie można rozgrywać tu wątków innych niż te polegające na jej naprawie.

Opis okoliczności
Nie tylko ulica Pokątna i ścisłe centrum odczuwało skutki zaburzeń magii. Anomalie pojawiały się również na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu, choć tu ludzie omijali je szerokim łukiem, nie myśląc nawet o tym, by zaglądać tam, gdzie czyhało na czarodziejów zagrożenie. Jednym z takich miejsc stał się sklep z truciznami, w którym tuż po wybuchu magii zaczęły odbywać się przedziwne rytuały bez udziału czarodziejów, a ponieważ zawartości fiolek, które roztrzaskiwały się niespodziewanie pod stopami lub nad głową były trujące, sklep szybko podupadł porzucony przez właściciela, sprzedawcę i wszystkich stałych klientów. Im bliżej zaplecza, tym silniej dało się odczuć działanie niestabilnej magii — więcej fiolek lewitowało, przelewało zawartości z jednej do drugiej, rozpryskiwało się o ściany.

Etap I
Przejście na zaplecze zagracone było zniszczonymi, popalonymi i wyżartymi truciznami meblami — pękniętą ladą, przedzieloną na kilka części i regałami. Przedostanie się tam wymagało uporządkowania zagraconego pomieszczenia i stworzenie stosunkowo bezpiecznego przejścia.

Wymaganie: Poprawne rzucenie zaklęcia Mobilicorpus przez obu czarodziejów, dzięki czemu meble rozsuną się na boki.

Porażka będzie skutkować niedokładnym rozsunięciem się mebli, przez co na drodze na zaplecze staną przedmioty. Uniemożliwi to ucieczkę przed lecącymi w kierunku czarodzieja fiolkami z magicznymi substancjami, które zaczną rozbijać się o ciało, odbierając 60 punktów żywotności w ramach poparzeń, i skaleczeń.

Walka
Przed rozpoczęciem kolejnego etapu należy odczekać co najmniej 24h. W tym czasie do lokacji może przybyć kolejna (wyłącznie jedna) grupa chcąca ją przejąć, by naprawić magię na sposób inny, niż miała być naprawiona dotychczas.

Walka odbywa się zgodnie z forumową mechaniką oraz z arbitrażem mistrza gry do momentu, w którym któraś z grup zdecyduje się na ucieczkę bądź nie będzie w stanie prowadzić dalszej walki.

Etap II
Wymaganie: ST ujarzmienia magii jest równe 120, a sposób obliczania otrzymanego wyniku zależny jest od wybranej metody naprawiania magii.

Uwaga - jeżeli postać posiada zerowy poziom biegłości organizacji, mnoży statystykę nie razy 0, a razy ½. W przypadku liczb nieparzystych wynik zaokrągla się do góry.

W metodzie neutralnej każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+Z; wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Rycerzy Walpurgii każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(CM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

W metodzie Zakonu Feniksa każdy gracz uzyskuje wynik o wartości k100+(OPCM * poziom biegłości organizacji); wyniki obu graczy sumuje się i tę sumę należy przyrównać do wymaganego ST.

Etap III
Na zapleczu sklepu z truciznami właściciel dla swojego bezpieczeństwa trzymał niezwykły kamień runiczny, wokół którego krążyło wiele legend. Posiadał niezwykłą właściwość — osłabiał skuteczność rzucanych wokół niego zaklęć. Tkwił w łatwo dostępnym i zauważalnym dla każdego miejscu.

Wymaganie: Odkrycie i zrozumienie właściwości kamienia, umożliwiające pozbycie się go. ST powodzenia wynosi 55, do rzutu należy doliczyć bonus biegłości runy.

Niepowodzenie pierwszego czarodzieja podnosi ST powodzenia dla drugiego o 5 oczek. Porażka obu będzie wiązać się z szybkim osłabnięciem działania zaklęcia Finite Intantantem, przez co cała próba naprawienia magii pójdzie na marne. Porażka rzuconego zaklęcia zaburzy magię w tym miejscu jeszcze silniej przez co wiele fiolek wybuchnie momentalnie, uwalniając trujące opary, które błyskawicznie doprowadzą czarodziejów do utraty przytomności, odbierając im 200 punktów żywotności.



Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Szeptucha
27
Czysta
Panna
czarna błyskawica
spala czarny kwiat
czarne słońca gasną
wschodzi czarny nów
0
0
5
29
5
1
5/15
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Sklep z truciznami   24.04.18 15:16

Być może była ostatnimi czasy zbyt zafrasowana powszechną paniką, cierpieniem własnego dziecka i wojną, która dopadła ją nagle i znikąd, by doszły do jej uszu plotki o tym, co wydarzyło się w pobliskim znajomym sklepie; ani ona ani tym bardziej Eir nie miały potrzeby kupować tutaj trujących specyfików, ale spod lady niekiedy dało się dostać ingrediencje dość cenne i po wystarczająco atrakcyjnej cenie, by były tej wyprawy warte. Lubiła mieć przy sobie przynajmniej kilka specyfików, które pomogą jej uciszyć niebezpiecznego, wciąż pijanego lub podekscytowanego w inny sposób pacjenta. Towarzystwo Eir było jej zwyczajnie miłe, dobrze było mieć przy sobie czarownice, którym mogła zaufać - a Eir ufała jak mało komu. Krótka pogawędka o Hjallu i zdrowiu przyszłej matki musiała jednak zostać urwana przez widok, który zastał je na miejscu. Ewidentnie, coś było tutaj nie tak.
- Słyszałaś? - zwróciła się do przyjaciółki, zatrzymując się w pół kroku przed sklepem; z rzadka narażała się na ryzyko, ale anomalie przyciągały ją jak lep muchy. Nie z ciekawości, nie z zachwytu, nie z żądzy przygód - wiedziała, że były jedynym kluczem do poprawienia stanu Lysandry. Hjalla też. Po chwili zawahania wspartej znaczącą wymianą spojrzeć pomiędzy nią a Eir, wolnym, lekkim i niepewnym krokiem ruszyła przed siebie, mijając drewniany próg otwartych drzwi sklepu. Obróciła się ku towarzyszce, choć wnętrze pozornie wydawało się spokojne, dziwna aura, dźwięki, które być może słyszała wcześniej, a być może zrodziły się wyłączne w jej wyobraźni, prowadziły na zaplecze. Przystanęła parę kroków od przejścia, ponownie uprzednio upewniając się na twarzy Eir, że ta myślała podobnie - dopiero po chwili ruszając dalej, jak kot instynktownie omijając środek, a czając się bliżej ściany, gdzie mogła pozostać niezauważona przez ewentualnego napastnika; mocno zaciskała dłoń na różdżce, nie wiedząc, czego mogła spodziewać się wewnątrz - do czasu, kiedy tuż obok jej stopy rozbił się niewielki flakonik cieczy, którą po zapachu rozpoznała jako truciznę. - Nie przejdziemy dalej, jeśli tego nie przesuniemy - stwierdziła, unosząc spojrzenie dalej; za przejściem znajdowało się jedynie zagracenie zebrane mebli, gdzieniegdzie wyżartych kwasami. - Spróbujmy, razem - dodała ostrożnie, unosząc różdżkę, spozierając przy tym na drugą czarownicę, by skoordynować swoje ruchy z jej - Mobilicorpus - szepnęła we właściwym momomencie.




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep z truciznami   24.04.18 15:16

The member 'Cassandra Vablatsky' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 85

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Eir Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
trucicielka
26
Czysta
Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
3
1
26
0
0
6
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Sklep z truciznami   24.04.18 16:16

Miała na Nokturnie swoje własne punkty informacyjne, dzięki którym zazwyczaj udawało jej się przejść suchą stopą po tym niepewnym gruncie. Sklep z truciznami był dla niej połowicznie konkurencją na rynku i dobrym miejscem do zdobywania pieniędzy. Gdy stary alchemik, od którego sklep odkupywał specyfiki, niedomagał, niekiedy proszono Eir o pomoc. Sprzedawała nadwyżki swoich fiolek, a do domu wracała z pełną, choć niewielką, sakiewką. Interes się kręcił, sklep dobrze prosperował i dlatego wieść o tym, że drzwi do niego  tak nagle zostały zamknięte, tak mocno zdziwił Eir. Powód zdziwił ją już nieco mniej.
Anomalie były wszędzie, dotykały każdy możliwy zakątek Londynu – nawet Nokturn, choć w nim najpełniej było czarnej magii. Odpowiedzialność za zajęcie się nimi spłynęła na Rycerzy Walpurgii, bo Świertelny Nokturn był ich gniazdem. A o własne gniazdo się dba.
Czuła się z Cass o wiele bezpieczniej, bo chociaż sama często tutaj bywała, Vablatsky znała to miejsce jak własną kieszeń. Rozglądała się ostrożnie, towarzysząc jej w rozmowie, mając chęć zapytać się także o jej zdrowie, kiedy do jej uszu dotarł niepokojący dźwięk.
Szkło – odparła na pytanie przyjaciółki, sięgając po różdżkę ukrytą za czarnym płaszczem. – Mówili, że sklep podupadł. Że działy się w nim przedziwne rzeczy, dlatego klienci już nie zostawiają tam swoich galeonów.
Gdy zatrzymały się, skupiając wszystkie swoje zmysły na wejściu do sklepu, wyczuła charakterystyczny zapach. Jad bazyliszka, słony i kwaśny. Weszły głębiej. Bez wahania się na to zgodziła, ostatni raz oglądając się za siebie, gdy przeszły przez próg. Walały się nadpalone części mebli, wióry, które pozostały po krzesłach, nieprzyjemny, świdrujący w nosie zapach rozpływał się po całym sklepie tak gęsto, że można było rąbać go siekierą.
Ostrożnie, Cass. Są wszędzie porozlewane – szepnęła ostrzegawczo. Najpierw zerknęła na nią, potem na rozwalisko stojące na drodze do dalszej części przybytku. Pokiwała głową, zgadzając się na jej pomysł. Być może źródło anomalii tkwiło dalej. Miała rację. – Razem – odpowiedziała, unosząc dłoń razem z dłonią Cassandry. – Mobilicorpus.
Oby wspólnymi siłami sobie z tym poradziły.




He holds my body in his arms
And he holds me tight

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sklep z truciznami   24.04.18 16:16

The member 'Eir Goyle' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 31

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
 

Sklep z truciznami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sklep z truciznami
» Sklep Odzieżowy
» Sklep z bronią "Trebusz"
» Sklep Warzywny
» Sklep Płatnerski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18