Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Edgar Burke
AutorWiadomość
Wsiąkiewka
Żywotność
Wartość żywotności postaci: 223
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5180 - 200
71-80%brak-10158 - 179
61-70%brak-15136 - 157
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20113 - 135
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3091 - 112
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4069 - 90
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5046 - 68
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 45
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności

Świstoklik
edgarowy pinterest
burkowy pinterest

Wykonywanie zawodu
grudzień '55
luty '56
czerwiec '56
wrzesień '56

Spoiler:

Kod:
<div class="ramkwew">
<h14>NAZWA OKRESU ROK</h14>
<div class="notcal"><div class="notim2">KIEDY | z KIM | <a href="LINK">GDZIE</a></div><div class="notop2">OPIS</div></div><div class="notcal"><div class="notim2">KIEDY | z KIM | <a href="LINK">GDZIE</a></div><div class="notop2">OPIS</div></div>
[center]<img src="OBRAZEK" style="max-width:200px;border-bottom:5px solid #637D62;margin:2px;border-top:5px solid #637D62;margin:2px">[/center]

</div>

[bylobrzydkobedzieladnie][/quote]
Kod:
<div class="notcal"><div class="notim2">KIEDY | z KIM | <a href="LINK">GDZIE</a></div><div class="notop2">OPIS</div></div>


[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 21.02.21 16:30, w całości zmieniany 41 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down

Myślodsiewnia
w styczniu 1950 | z Zivą | w domu
Westchnął głęboko, rozglądając się po pomieszczeniu. Wiedział, że ta posiadłość kiedyś stanie się jego własnością. Cały czas żył ze świadomością, że kiedyś nadejdzie ten dzień, w którym ożeni się z piękną szlachcianką i razem z nią przeprowadzi się do Barnard Castle, by płodzić dziesiątki dzieci i dbać o dobre imię swojego rodu. I choć był wychowywany do tej roli, wciąż nie mógł się w niej odnaleźć. Nie uważał tego pałacu za swój dom, nie uważał Zivy za swoją rodzinę, w ogóle nie uważał obecnego życia za swoje własne.
w lipcu 1955 | z Lynn | w Toskanii
Uśmiechnął się pod nosem, odwracając od niej swój wzrok. - Ja? Ja niczego się nie obawiam - powiedział, powstrzymując się przed parsknięciem śmiechem. Droczył się z nią. Obawiał się mnóstwa rzeczy, wyznając zasadę, że lepiej dmuchać na zimne niż się sparzyć. Niemniej w przypadku tej konkretnej jaskini zdążył przemyśleć każdą opcję i raczej nie było potrzeby dalej się nad nią główkować. - Ale jeżeli lady tak bardzo chce się wykazać to proszę bardzo - dodał, wskazując dłonią na niekończącą się przestrzeń oceanu.
w listopadzie 1955 | z lynn | w portugalii
Miała wrażenie, że gdyby Edgar nie znalazłby tego artefaktu to jeszcze jeden dzień i ziemia by się zatrzęsła, z nieba padałby czarny deszcz, a zwierzęta zmieniłby się w szklane kule. - Obiecasz mi coś? - zapytała ni z tego ni z owego. Nie czekając na odpowiedź powiedziała o co chodzi. - Bez względu na to jak sentymentalnie i głupio to zabrzmi. - zaczęła. - Obiecaj mi, że to nie jest ostatni raz, kiedy tu jesteśmy. Nie mówię o szukaniu artefaktów, ani o wyprawie. Po prostu obiecaj, że kiedyś tu ze mną wrócisz. - zdawała sobie sprawę z tego jak to musi brzmieć. Potrzebowała dwóch słów by rozjaśnić trochę swoje myśli. Nawet jeśli miało to być tylko kłamstwo to niech skłamie ten raz. Dla niej.
w lutym 1956 | z Barrym i Quentinem | nigdzie
Nokturn sprawiał wrażenie ulicy, na której panuje jedynie chaos i anarchia, ale to wrażenie nie było zgodne z prawdą. W rzeczywistości na Nokturnie panowało mnóstwo niespisanych zasad, które znał każdy mieszkaniec tego miejsca. A jeżeli ich nie znał, zazwyczaj kończył marnie czyli dokładnie tak, jak dzisiaj miał skończyć niejaki Barry Weasley. Edgar nie sądził, że ten człowiek może okazać się aż tak głupi. Bo chyba nie myślał, że niewywiązanie się z umowy obejdzie się bez żadnych konsekwencji?


[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 21.02.21 17:10, w całości zmieniany 17 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down

grudzień 1955
 
w końcu | z Lynn | w jej mieszkaniu
Wolał mieć wszystko przewidziane i zaplanowane, a w ich relacji nic nie mogło takie być. Byli jak bomba i Edgar nie mógł wiedzieć, kiedy ona wybuchnie, ale wiedział, że na pewno w końcu tak będzie. I nadszedł ten dzień i myślał, że jest na niego przygotowany, ale nie był. Gdyby był, nie stałby tutaj, a z jego ust nie padłyby żadne z tych słów. A jednak padły - z frustracji, rozgoryczenia, wyrzutów sumienia, poczucia niesprawiedliwości? W jego głowie kłębiła się mieszanka sprzecznych emocji, których nie potrafił rozróżnić ani tym bardziej zrozumieć. Złość była tylko drogą na skróty, z której postanowił skorzystać.
22 grudnia | ze sobą | w swoim gabinecie
[wykonywanie zawodu] Zapadła noc. Edgar słyszał jedynie dźwięk drewnianej podłogi, uginającej się pod ciężarem jego ciała. Już ponad tydzień zwlekał z napisaniem raportu z ostatniej podróży i właśnie dzisiejszej nocy zmobilizował się, żeby w końcu do tego zasiąść. Uwielbiał każdy aspekt swojej pracy oprócz tego jednego - papierologii. Nienawidził pisać raportów, sprawozdań i innych oficjalnych pism. Zdecydowanie bardziej wolał działać w terenie: czuć adrenalinę związaną z podróżami, odkrywaniem nowych rzeczy, obcowaniem wśród czarnej magii. Wolał główkować nad tajemniczym artefaktem, męczyć się z łamaniem jego klątw. Pisanie raportów było jedynie marną namiastką tego, co naprawdę się wydarzyło. Poza tym... to było po prostu nudne.
koniec grudnia | z Perseusem | w karczmie "Pod Mantykorą"
Edgar niemalże cały dzisiejszy dzień spędził w rodzinnym sklepie. Ostatnio rzadko w nim bywał i czuł, że musi to nadrobić, żeby nie wzbudzić gniewu ojca. W końcu był jego pierworodnym synem. Tego tytułu nie mógł z siebie zmazać, tak samo jak płynących z niego obowiązków. Siedział za ladą i przyglądał się jednemu z medalionów przeznaczonych na sprzedaż, kiedy usłyszał rozmowę dwóch nieznanych mu mężczyzn. Wzrok dalej miał spuszczony na medalion, ale skupiony był jedynie na ich konwersacji. Rozmawiali o artefakcie, o którym Edgar słyszał już dawno temu, ale wciąż wiele by dał, by móc go zbadać. Nieznajomi nie sprawiali wrażenia osób, którym można ufać, jednak Edgar i tak nie mógł zlekceważyć ich słów. Może to tylko niewielka wzmianka, której nie dało się nawet uwierzytelnić - ale czy kiedykolwiek znajdowanie artefaktów wyglądało inaczej? Najczęściej bazowało się jedynie na domysłach, mitach, legendach, słowach nieznajomych.



[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 11.02.21 10:16, w całości zmieniany 14 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down

styczeń/luty 1956
1 stycznia | z Quentinem | w salonie
W jego oczach pojawił się strach. Nie wiedział, co powiedzieć. - Ktoś was zaatakował? - Wydusił w końcu z niedowierzaniem, a po zadaniu pytania tysiące innych zaczęło się kłębić w jego głowie. Podszedł bliżej brata, chcąc się upewnić, że nic mu się nie stało. Mógł znieść wiele, ale nie krzywdę wyrządzaną jego najbliższym. - Jak to? Kto zginął? - Zapytał, choć cała ta sytuacja wciąż wydawała mu się sceną wyrwaną ze snu.
5 stycznia | z Katyą | na placu zabaw
Nie przerywał. Słuchał uważnie jej wyrzutów, dopiero po zadanym pytaniu unosząc spojrzenie. Kim TY jesteś pomyślał, próbując uspokoić buzujące w nim emocje. Jako Burke rzadko je okazywał i w tym momencie również nie miał zamiaru tego robić. Skoro tak stawiała sprawę, nie mógł po sobie pokazać, jak jej słowa go kaleczą. On kazał jej zniknąć? Kiedy? Jak? Nie potrafił sobie przypomnieć tego momentu. - Sama sobie odpowiedz na to pytanie - odpowiedział wymijająco.
początek stycznia | z Asterionem | w jego sklepie
Pchnął drzwi i wszedł do środka. Od razu uderzył go charakterystyczny zapach cytrusów, który nieodmiennie kojarzył mu się z tym miejscem. Zewsząd dochodziła do niego jego własna sylwetka odbita w lustrach, a oprócz niego nie było tu nikogo. Żadnego sprzedawcy, żadnego klienta. Czyżby było już aż tak źle? Podszedł bliżej gabloty, zdejmując wilgotne rękawiczki. Może Valhakis bankrutował, ale jego towar wciąż wyglądał na ten z najwyższej półki. Edgar nigdy go nie lekceważył. Zdawał sobie sprawę z jego wiedzy i zdobytych umiejętności, tym bardziej cieszył się, że w końcu ma na niego haka.
14 stycznia | z Lynn | w sklepie jubilerskim
Urodziny jego żony zbliżały się nieubłaganie. Co prawda już wcześniej wpadł na pomysł, co sprezentuje jej tego szczególnego dnia, jednak postanowił zajrzeć do sklepu jubilerskiego i dokupić jeszcze jakiś biżuteryjny dodatek. Niemniej najpierw musiał załatwić zgoła inną sprawę, a mianowicie zakup nowej szaty wyjściowej. W najbliższym czasie szykowało się parę oficjalnych wyjść i tym razem Edgar nie mógł się z nich wymigać. Z ciężkim sercem wszedł do znienawidzonego pomieszczenia, rzucając okiem na wiszące suknie i garnitury. Miał szczęście, że pracująca tutaj czarownica już znała jego wymiary, tym samym oszczędziła mu jeszcze bardziej znienawidzonego stania na podeście i poddania się mierzeniu przez magiczną taśmę. Taśma ta zawsze, ale to zawsze, musiała go uszczypnąć albo pstryknąć w nos.
21 stycznia | z Zivą, Alivia i Esmee | w ogrodzie
Usiadł przy długim stole w jadalni i zlecił swoim skrzatom przygotować mu coś do przekąszenia, bo dzień może i był udany, ale dalej męczący. Kiedy tylko zjadł, skierował swe kroki ku bibliotece. Wiedział, że spotka tam swoją żonę i miał rację. Siedziała w wygodnym fotelu i pochłaniała jakieś wielkie i, według Edgara nieciekawe, tomisko. Pozwolił sobie trochę jej przeszkodzić i przerwać lekturę, by móc zamienić z nią kilka słów. Kilka słów zamieniło się w długą rozmowę i pewnie ciągnęłaby się dalej, ale w którymś momencie Edgar stwierdził, że w domu jest jakoś... za cicho.
koniec stycznia | z Evelyn | u Edgara
Nigdy nie lekceważył osób, z którymi prowadził interesy. Cały dzień pamiętał o spotkaniu z wujem, jednak wypadła mu pilna sprawa do załatwienia akurat w pobliżu godziny zero. Powiadomił swojego skrzata, żeby zaprowadził gościa do swojego gabinetu, a sam zajął się wysyłaniem kilku sów. Skończył najszybciej jak potrafił i powędrował na umówione spotkanie. W swojej posiadłości nigdy nie przyjmował nieznajomych osób, a i te znane kierował prosto do gabinetu. Nie chciał mieszać swojego życia zawodowego z rodzinnym, szczególnie, że jego praca najczęściej polegała na rozmowie z szemranymi typami, których środowiskiem naturalnym były zapyziałe knajpy na Nokturnie.
18 lutego | z forum | w Sherwood
Edgar nie pojawił się na dzisiejszych wyścigach dla samej przyjemności. Zresztą przez wzgląd na otwarcie drzwi osobom nieszlachetnie urodzonym uważał, że i ta przyjemność może okazać się wątpliwa. Pojawił się tutaj przez wydarzenia z tegorocznego Sabatu. Jak zwykle go na nim zabrakło i bynajmniej nie czuł z tego powodu smutku, jednak cała ta masakra zainteresowała go na tyle, że postanowił pojawić się na wyścigu i sprawdzić jak ma się jego arystokratyczny światek. Poza tym już wystarczająco długo nie pojawił się na żadnej imprezie, więc nadszedł czas na wyjście z grubych murów Durham i przypomnienie swojej osoby. Ruszył w stronę stajni, gdzie czekał na niego jego bułany wierzchowiec. Cenił sobie to zwierzę, więc uśmiechnął się lekko na jego widok i pogłaskał go na przywitanie, dopiero po paru minutach siadając w siodle.



[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 21.02.21 17:35, w całości zmieniany 13 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down


marzec 1956
1 marca | z Katyą | w salonie
Przerwał rozmowę i podszedł do sowy, która wydawała się być niezbyt przyjemna, ale o dziwo bez problemu odebrał od niej list. A właściwie liścik, jak Edgar się przekonał, kiedy tylko rozwinął pergamin. Od razu zorientował się od kogo ta wiadomość i od razu postanowił na nią odpowiedzieć. Chwycił leżące nieopodal pióro i napisał parę słów, przyczepiając je do nóżki niewielkiej sowy, jak się okazało, należącej do Katyi. Ich ostatnie spotkanie nie skończyło się najlepiej, tak jak i parę wcześniejszych, więc ta wiadomość zdziwiła go i zestresowała. Co musiało się stać, że napisała właśnie do niego? Że nikt inny nie przyszedł jej do głowy?
1 marca | z rodziną | w Durham
To spotkanie rodzinne rodu Burke z całą pewnością nie mogło należeć do zwyczajnych. Wystarczy w końcu wspomnieć okazje z powodu których wszyscy zaproszeni zebrali się właśnie w tej rezydencji. Począwszy od zaręczyn Wynonny, które przecież zawsze były dużym wydarzeniem w obu rodzinach, połączonych odtąd tym specyficznym węzłem, poprzez powrót do kraju kuzyna Alastaira, którego to ród nie widział potężny szmat czasu, a skończywszy na podróży, w którą to mieli się udać poszczególni członkowie familii. Co najmniej dwie z tych spraw powinny napawać rodzinę przynajmniej zadowoleniem, prawda?
4 marca | z Esmee i Raphaelem | w szpitalu
Edgar nie umawiał się na żadne spotkanie i generalnie był niedostępny aż do odwołania. Każdego miesiąca teleportował się pod opuszczony sklep z manekinami. Spoglądał z pogardą na przechodzących obok mugoli i czym prędzej wchodził do środka sklepu, dla czarodziejów będącym najlepszym szpitalem w tej części Anglii. Wchodził do windy i w ciszy jechał na samą górę do gabinetu uzdrowiciela prowadzącego jego przypadek. Każdego, absolutnie każdego miesiąca. Jak wilkołak, który czeka na pełnię. Niedawno tylko jedna rzecz uległa zmianie - na te rutynowe kontrole zaczął przychodzić z córką.
4 marca | z Esmee | w lodziarni
Po wyjściu ze szpitala zamówił magiczną bryczkę, która dowiozła ich prosto na ulicę Pokątną. Tylko raz pan woźnica się zagapił i omal nie wleciał w stado ptaków, czego Edgar nie omieszkał wypomnieć mu przy zapłacie, niemniej podróż i tak minęła sprawnie i bez większych nieprzyjemności. Złapał córkę za rękę, żeby mu nie zginęła w tym tłumie ludzi o wątpliwym pochodzeniu, zerkając przez okno do każdej lepszej cukierni, którą mijali. I każda z nich była zapchana po brzegi, w co ciężko mu było uwierzyć. Dlaczego akurat dzisiaj pół magicznej społeczności postanowiło udać się na coś słodkiego?
5 marca | z Lionellem | w sklepie
Edgar całe przedpołudnie spędził w swojej posiadłości i nie miał na to żadnego porządnego wytłumaczenia. Nie zajmował się łamaniem klątw, choć powinien, bo czekały na niego już dwa zlecenia. Nie planował kolejnej wyprawy. Nie odpisał na żaden list, nie uważając żadnego za szczególnie ważny. Nawet nie zerknął do sklepu, zostawiając na straży jednego z pracowników. Najzwyczajniej w świecie postanowił zrobić sobie wolne, uznając, że sobie na nie zasłużył. I nie żałował tej decyzji nawet przez minutę.
10 marca | z Lynn | w windzie
[referendum] W końcu moje czekanie dobiegło końca, jednak kiedy tylko drzwi się otworzyły, miałem ochotę zawrócić się na pięcie i pójść schodami. - Lady Selwyn - przywitałem się uprzejmie, wchodząc do środka. Przez lata nielegalnej pracy nauczyłem się trzymać nerwy na wodzy, dlatego też starałem się nie okazywać po sobie żadnych emocji, ale prawda jest taka, że ta niepozorna szlachcianka zawsze wzbudzała we mnie ich milion. Nie chciałbym używać patetycznych słów, że jestem nią zauroczony czy, tym bardziej, że jestem w niej zakochany. Po prostu mam do niej słabość, w zasadzie trudną do zdefiniowania. Za to ona szczerze mnie nienawidzi i nie mogę mieć do niej o to żalu.
20 marca | z Garrettem i Sophią | w domu aukcyjnym
Przez ten pośpiech omal nie wpadł na jakąś kobietę, ale w ostatnim momencie udało mu się ją wyminąć. - Przepraszam! - Powiedział głośniej, ostatnie metry już podbiegając. - Mogą mi państwo wytłumaczyć co się dzieje? - Zapytał wyjątkowo uprzejmie, biorąc pod uwagę jak bardzo był zdenerwowany. Oczywiście rozpoznał w Garretcie mężczyznę, który tak usilnie próbował go przebić podczas licytacji. Wszystko zaczynało się składać w logiczną całość. - Przed chwilą podpisałem dokumenty, po czym dowiedziałem się, że mój posążek został zabrany. Chyba należy mi się krótkie wyjaśnienie? - Powiedział i choć swoje słowa kierował do ich dwójki, nie spuszczał wzroku z Garretta. Czuł w kościach, że to on był za to wszystko odpowiedzialny, a nie jego głupiutka towarzyszka.
24 marca | z rodzeństwem | w Durham
Wie, jak ważną rolę odgrywa w tym momencie czas, dlatego też ma zamiar jak najszybciej postawić diagnozę. To może trwać godzinę, trzy, całą noc albo dwa dni. Nieważne. - Jak długo to macie? Dokładnie - nie pozostaje mu nic innego jak natychmiast wziąć się do pracy. Przysiada się bliżej siostry, ujmując jej zranioną dłoń. Przygląda się jej dokładnie i ponownie sięga po notes z notatkami, pamiętając, że znalazł tam jakąś szybko napisaną notatkę. - Nabawiliście się tego w tym samym momencie? - Dopytuje, próbując połączyć posiadane informacje razem ze swoją wiedzą w jakąś logiczną całość. Czuje, że to będzie długa noc.
25 marca | z arystokratami | na wybrzeżu
Tak więc Edgar pojawił się tu razem z nią, złożył młodej parze życzenia, porozmawiał z paroma osobami, zatańczył i nawet zrobił to z przyjemnością. Niemniej uciekł z towarzystwa tak szybko jak się dało, czyli zaraz po usłyszeniu zaproszenia na polowanie. Odetchnął świeżym powietrzem i udał się spokojnym krokiem w stronę wybrzeża. Szybko zobaczył brata i miał zamiar do niego podejść, lecz wyprzedziła go młoda lady Rosier, a Edgar nie miał zamiaru im przeszkadzać w rozmowie. Kto wie jaki jest jej temat... Stanął więc tyłem do zebranych, wpatrując się w spokojne morze.


[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 21.02.21 18:28, w całości zmieniany 11 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down


kwiecień 1956
7 kwietnia | ze szlachtą | na ślubie
[ślub Inary i Percivala] Orkiestra już zaczynała wygrywać ostatnie takty utworu, co Edgar przyjął z ulgą, lecz całe to wydarzenie nie okazało się być aż tak straszne jak z początku sobie wmawiał. Dlatego też na razie dalej tańczył po tym wyimaginowanym kole razem z Zivą, w spokoju wyczekując końca walca.
15 kwietnia | z Samaelem | w sklepie
Edgar obracał się w nokturnowym półświatku wystarczająco długo, by niektóre rzeczy przestały go dziwić. Poza tym nigdy nie interesowało go prywatne życie klientów. Nie chciał słuchać ich historii i problemów - chciał tylko otrzymać hojną zapłatę za zakupiony produkt. Bez różnicy czy chodziło o czarnomagiczny przedmiot, eliksir czy narkotyk. Ludzie nigdy nie trafiali na Nokturn przez czysty przypadek. Każdy z mieszkańców tego miejsca miał w zanadrzu wzruszający życiorys pełen kłód podrzucanych pod nogi, tym samym każda kolejna osoba z podobnymi opowieściami stawała się jedynie jedną z wielu.
20 kwietnia | z Bottem | na zapleczu
Edgar przyszedł dzisiaj do sklepu, chcąc zająć się paskudną klątwą nałożoną na pozłacany kielich. Wczorajszego dnia dostał zlecenie, ale nie znał szczegółów tej sprawy. Rzadko się nimi interesował, nigdy nie będąc typem plotkarza. Owszem, czasami poznanie niektórych informacji było jak posiadanie asa w rękawie, lecz Edgar, tak jak reszta Burke'ów, rzadko bawił się w polityczne gierki. Wolał trzymać się rodzinnego sklepu. Machnięciem różdżki sprawił, że wszystkie porozrzucane na stoliku dokumenty ułożyły się w estetyczny stosik i przysunął sobie wygodny fotel. Czuł, że spędzi nad tym przedmiotem resztę dnia, więc nic w pomieszczeniu nie mogło mu przeszkadzać.
22 kwietnia | z Zivą i Carterem | w ministerstwie
Ten kwiecień był pracowity jak nigdy wcześniej. Edgar wcale nie ucieszył się na wieść o wyjściu Wielkiej Brytanii z Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów. To oznaczało duże zawirowanie i zmianę niektórych praw, a co za tym idzie - zmianę sposobów na ich ominięcie. Nie chciał tego wszystkiego, czując się bezpiecznie w dotychczasowych realiach. Burkowie stworzyli dość zawiłe tunele na przewóz wszystkich nielegalnych przedmiotów, a teraz musieli na nowo je zabezpieczać. Zmiany w ministerstwie również niekoniecznie wróżyły dobrze - wszystko zależało od tego kto zasiądzie na konkretnym krześle. Dlatego na chwilę obecną jedyną pozytywną wiadomością wyczytaną w najnowszym numerze Proroka Codziennego było stworzenie policji antymugolskiej. Edgar wiązał z nią duże nadzieje, ale jak to wyjdzie w rzeczywistości, nie wiedział.
22 kwietnia | z Zivą | w Durham
- Zastanowiłaś się chociaż raz nad konsekwencjami? - Zarzucił ją kolejnym pytaniem, wciąż intensywnie zastanawiając się nad rozwiązaniem tej jakże dla niego niewygodnej sytuacji. - Teraz banda idiotów z ministerstwa będzie chciała przeszukać nam posiadłość - dodał i choć pod żadnym pozorem nie miał zamiaru do tego dopuszczać, cały czas pozostawało to problemem do rozwiązania. Burkowie nie bez powodu zawsze starali się żyć w cieniu. Nieobecni, małomówni, bez przerwy gdzieś w tle. Czerpali z tego same korzyści, które z kolei mogły zostać bardzo łatwo odebrane przez stawianie tak nieostrożnych kroków.
23 kwietnia | z Asterionem | w jego sklepie
Nie planował na dzisiaj żadnej wizyty w sklepie z amuletami. Nie zamierzał szarpać sobie nerwów, szczególnie, że ostatnio miał na głowie wystarczająco dużo innych problemów. Pojawił się na ulicy Pokątnej jedynie w celu zapełnienia swojej sakiewki galeonami, toteż kiedy tylko to zrobił, ruszył szybkim krokiem w kierunku Nokturnu. Przechodząc obok sklepu Valhakisa, zmusił się, by nawet nie zerknąć na znienawidzony szyld. A jednak zerknął i, jakby tego było mało, wszedł do środka. Nie potrafił powiedzieć dlaczego to zrobił skoro tak bardzo wystrzegał się przekroczenia tego konkretnego progu. Ciekawość? Chęć zdobycia najnowszych informacji odnośnie jego bankructwa? A może wewnątrz znajdowało się coś przypominające mitologiczne syreny, co po prostu zwabiło go do środka i już nie pozwoli wyjść.
23 kwietnia | ze Sproutem | w ministerstwie
Wszedł do sali i od razu usiadł na wyznaczonym miejscu. Rozejrzał się pobieżnie po pomieszczeniu, nie znajdując w nim jednak nic godnego uwagi. - Dobry wieczór - odpowiedział nieznanemu funkcjonariuszowi, mając nadzieję, że nie jest to żaden gadatliwy typ. Chciał jak najszybciej opuścić to miejsce. - Dziękuję - odparł, spoglądając na postawiony przed nim kubek z kawą. Nie miał zamiaru pić żadnej lury. - Cieszę się - kolejna zdawkowa odpowiedź nie miała na celu zniechęcenia pana Sprouta do wykonywanej pracy, Edgar po prostu nie był szczególnie rozmowny
26 kwietnia | z Dei, Mią i Tristanem | w magicznej krainie
[event; tracę palce] Niestety niepatrzenie pod nogi okazało się błędem, ponieważ Edgar nie zauważył wystającego konara i znowu się potknął, tym samym przewracając się na kolano. To momentalnie zaczęło go boleć, ale chłopiec od razu przypomniał sobie słowa ojca, który zawsze powtarza, że trzeba być silnym. Tak więc broda lekko mu zarżała, jednak zacisnął usta w wąską linię i szedł dalej. Tylko kolanko bolało go coraz bardziej i w końcu nie wytrzymał, a z oczu popłynęły mu łzy. Chciał, żeby przyszła do niego niania i go poskładała - ona zawsze potrafiła go poskładać, a robiła to dość często, bo Edgar przez swoją ciekawość lądował w przeróżnych częściach rodowej posiadłości czy dużego ogrodu. Od razu poczuł złość, bo nikt mu teraz nie mógł pomóc i poza tym się rozpłakał jak dziewczynka, a przecież mu nie wolno. Zrobiło mu się strasznie wstyd i odwrócił się, wycierając rękawem nos i oczy.
26 kwietnia | z uzdrowicielami, żoną i bratem | w szpitalu
Wziął głęboki wdech jakby ostatnie minuty spędził pod wodą i dosłownie przed chwilą się wynurzył. Otworzył oczy. Oświetliło go światło. Nie wiedział co się dzieje ani gdzie się znajduje. Bazyliszek? Wciąż tu jest? Zaczął się rozglądać, a wykonany ruch wywołał jedynie falę bólu. Skrzywił się, odruchowo próbując wstać, jednak to spowodowało jeszcze większe rwanie w całym ciele. Chciał coś powiedzieć, jednak osłabionemu ciału nie udało się wypowiedzieć ani jednego słowa. Jedynie jego spierzchnięte usta podjęły tą próbę. Pomału dotarły do niego słowa uzdrowiciela, a raczej ich urywki, ale to wystarczyło, żeby trochę się uspokoił. - To ten... bazyliszek - wydukał tylko, odnosząc wrażenie, że to ważna informacja. A potem znowu zamknął oczy, to przez to światło.
29 kwietnia | z zielnymi | w Wywernie
[spotkanie Rycerzy; płonąca Wywerna] Zaklęcie nie podziałało tak jak by tego chciał, jednak petryfikacja Quentina i tak zaczęła odpuszczać. Zastanawiał się gorączkowo co dalej począć i w tym momencie w sali głównej pojawił się on, Czarny Pan, powód dla którego wszyscy się tutaj zeszli. Patrzył z pewną dozą zafascynowania na jego walkę z aurorem, od początku będąc pewnym jego zwycięstwa. Wokół niego roztaczała się siła, której nie można było zlekceważyć - a auror, choć odważny, postąpił wyjątkowo głupio. Kiedy tylko walka się zakończyła, ponownie spojrzał na brata, który zaczął odzyskiwać siły. - Quentin, główne wyjście, uważaj na aurorów - rzucił jedynie, nie mając teraz czasu na dokładnie tłumaczenie tego, co tutaj przed chwilą zaszło.
29 kwietnia | z Cassandrą| w lecznicy
Jednak nie miał zamiaru siebie oszukiwać, nie w tej kwestii, nie był w stanie się wyleczyć. Wtedy pomyślał o sławetnej Cassandrze i jej lecznicy dla oprychów; jeszcze tam nie był i wcale nie miał zamiaru tego zmieniać, ale teraz nie widział lepszego rozwiązania. Wstał, a po jego ciele rozeszła się fala bólu, lecz zignorował ją i ruszył w kierunku lecznicy. Edgar Burke, podpierający się laską, brudny od sadzy, w porwanej i nadpalonej szacie. Prawdziwy lord. Choć wciąż starał się kroczyć z resztką dumy, a jego niebieskie oczy nie straciły chłodnej powagi. Stanął przed drewnianymi drzwiami, lustrując pobieżnie cały budynek.


[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 09.03.21 11:45, w całości zmieniany 9 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down

majoczerwiec 1956
2 maja | z Zivą i Alivią | w salonie
Początek maja o dziwo oszczędził Edgara, toteż zdziwił się, kiedy doszły do niego słuchy o niespotykanych anomaliach, wyrywających czarodziejów ze swoich posiadłości w środku nocy. Sprawdził czy jego najbliższym dopisało podobne szczęście i prawdopodobnie zapomniałby o temacie gdyby nie dziwne zachowanie dzieci. Bliźniaczki przestały panować nad swoją magią, która w dodatku zdawała się kilkukrotnie wzrosnąć. Stały się zagrożeniem dla innych i dla siebie, a Edgar nie potrafił znaleźć przyczyny dręczących ich anomalii. Mógł jedynie podejrzewać, że ma to związek z otaczającą ich czarną magią - czuł jej obecność.
5 maja | z rycerzami | w La Fantasmagorie
[spotkanie Rycerzy] Wyprostował się nieznacznie, kiedy temat dyskusji zszedł na temat Quentina. Nie odpowiedział od razu, z początku jedynie przysłuchując się kolejnym propozycjom na rozwiązanie tego problemu. Sam nie traktował go aż tak poważnie - owszem, o wiele lepiej byłoby gdyby ministerstwo nie interesowało się jego bratem tak jak dotychczas miało w zwyczaju, ale już nie pierwszy raz członek jego rodu został postawiony w podobnej sytuacji. Od wieków parali się czarną magią i tym samym od wieków uczyli się trzymać ministerstwo na dystans. Nie było to nic nowego ani nazbyt zaskakującego. - Radzimy sobie z ministerstwem od lat - powiedział więc do wszystkich, choć spojrzenie kierował głównie na Dołohova. - To nie pierwsze oskarżenia pod naszym adresem, więc i tym powinniśmy dać sobie z tym radę - powiedział, chcąc tym samym zakończyć tę część dyskusji.
12 maja | z Marianną | w Wywernie
Wraz z początkiem maja wiele uległo zmianie. Świat zwariował, stanął na głowie i nie chciał się podnieść. Edgar zapewne również by oszalał gdyby nie pewne stałe w jego życiu, których mógł w takich momentach się trzymać. Jedną z tych rzeczy była praca - rzecz banalna, ale zawsze do niej uciekał kiedy chciał się od wszystkiego oderwać. Tak było też dzisiaj, musiał odpocząć od rodzinnych problemów, które mnożyły się wraz z kolejnymi dniami maja. Przez ostatnie lata przywykł do roli głowy rodziny, ale wciąż nie był do końca przekonany czy tę rolę lubi. Nie bez powodu długo unikał ożenku i chyba nie bez powodu postanawia w takie dni po prostu wyjść i nabrać dystansu.
13 maja | z Lynn | w Wywernie
Znał ją, takie słowa nigdy nie wychodziły z jej ust z łatwością. - Przejdźmy na zaplecze - tutaj w każdym momencie mógł ktoś przyjść, a Edgar wolał niektóre przedmioty trzymać z dala od swoich klientów, przynajmniej od tych przypadkowych. Nie sprzedałby cennego artefaktu żadnemu laikowi, choćby tamten chciał zapłacić tysiącami galeonów. Pewnie zniszczyłby go ledwie po powrocie do domu - nie, Edgar dawał takie artefakty tylko zaufanym ludziom.
20 maja | z Drew | w morskiej grocie
[misja poboczna] Brodaty mężczyzna okazał się wyjątkowo sensownym człowiekiem - nieczęsto na takich trafiał, większość z nich liczyła jedynie pieniądze i nie znała słowa profesjonalizm. Ten wydawał się posiadać dość dużą wiedzę na temat obydwu stworzeń, a już na pewno odpowiednią siłę mięśni, by utrzymać je w ryzach. Po ustaleniu ostatnich szczegółów, podał mu mieszek galeonów, ale nie było w nim pełnej kwoty. Mimo wszystko Edgar pozostawał czujny, resztę pieniędzy wolał mu dać już po zakończeniu eksperymentu. Zaraz potem zerknął do góry na skalną wyrwę, na której już czekał na niego Macnair. Odwrócił się na pięcie i zaczął dość szybko iść w jego kierunku, a odgłos laski uderzającej o zimny kamień roznosił się po całej grocie, wyraźnie drażniąc uszy inferiusa.
17 czerwca | z rodziną | w Weymouth
[1, 2, 3, 4, 5, 6] Brodaty mężczyzna okazał się wyjątkowo sensownym człowiekiem - nieczęsto na takich trafiał, większość z nich liczyła jedynie pieniądze i nie znała słowa profesjonalizm. Ten wydawał się posiadać dość dużą wiedzę na temat obydwu stworzeń, a już na pewno odpowiednią siłę mięśni, by utrzymać je w ryzach. Po ustaleniu ostatnich szczegółów, podał mu mieszek galeonów, ale nie było w nim pełnej kwoty. Mimo wszystko Edgar pozostawał czujny, resztę pieniędzy wolał mu dać już po zakończeniu eksperymentu. Zaraz potem zerknął do góry na skalną wyrwę, na której już czekał na niego Macnair. Odwrócił się na pięcie i zaczął dość szybko iść w jego kierunku, a odgłos laski uderzającej o zimny kamień roznosił się po całej grocie, wyraźnie drażniąc uszy inferiusa.
24 czerwca | z Magnusem | na Alei Traversa
[naprawa anomalii] Anomalie wciąż siały spustoszenie, nie dało się o nich zapomnieć. Z jednej strony fascynowały Edgara swoją tajemniczością - wszak od dziecka wykazywał badawcze zacięcie i wyjątkowe zainteresowanie wszystkim co się działo dookoła niego, co z czasem ukierunkowało się stricte na czarną magię. Miał szczęście, że przyszedł na świat w rodzinie, która praktykowała ją od stuleci. Wśród murów Durham to nigdy nie był temat tabu, wręcz przeciwnie, to przedmiot żywych dyskusji. Może dlatego już od pierwszego dnia maja zdawało mu się, że odczuwa różnicę w powietrzu - teraz cięższym i gęstszym niż zazwyczaj.
25 czerwca | z Goylem | na cmentarzu
[misja poboczna] Nigdy nie zapuszczał się do mugolskiej części miasta bez konkretnego powodu. Po prostu gardził niemagicznym światem i nie chciał z nim mieć nic wspólnego. Tym sposobem jego stopa jeszcze nie stanęła na cmentarzu poległych - widział to miejsce pierwsze raz w życiu, ale nieszczególnie się nad nim rozczulał. Ot, dużo krzyży, symbolu typowego dla mugoli; nic co mogłoby go w jakikolwiek sposób zaskoczyć. Jedyne co rzuciło mu się w oczy to przejrzystość tego miejsca - mogiły były niewielkie, a drzewa rosły wyjątkowo rzadko.
czerwiec | z Lupusem | w szpitalu
Wsłuchał się w słowa Lupusa, by dowiedzieć się co teraz będzie z nim robił. Nie cierpiał niewiedzy, tym bardziej w sytuacjach takich jak ta, nawet jeżeli nie do końca wiedział co to wszystko oznacza. Nie znał się najlepiej na magii leczniczej, posiadał jedynie podstawowe umiejętności pierwszej pomocy, ale to mu wystarczało by uważać przeszczep narządu za skomplikowany zabieg. - Tak - oczywiście, że miał pytania. Mogło się wydawać, że to tylko palce, ale to były aż palce. Ich brak bywał naprawdę irytujący, a czasem również problematyczny, kiedy próbował być aktywniejszy fizycznie.

 




[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 09.03.21 12:51, w całości zmieniany 5 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down

lipcosierpień 1956
5 lipca | z Rycerzami | w Wywernie
[spotkanie Rycerzy] W przeciwieństwie do niektórych wcale nie uważał, że do tej organizacji powinno należeć jak najwięcej osób. Nie chciał wpuszczać tutaj bydła tylko zaangażowanych i bystrych czarodziejów, gotowych poświęcić się dla wyższej sprawy. Na szczęście istniało coś takiego jak naturalna selekcja - chciał wierzyć, że w tej sali znajdują się tylko warci tego czarodzieje, w co trochę zwątpił gdy próg sali przekroczył Goyle. Siemaneczko odpowiedział mu z przekąsem, ale w myślach. W tym momencie wyłapał znaczące spojrzenie Magnusa i gest, który dla niego był aż nazbyt czytelny. W odpowiedzi podrapał się po pośladku, nieznacznie unosząc kącik ust. Cóż, to wspomnienie jeszcze długo nie zostanie przez niego zapomniane.
10 lipca | z Morgothem | na zapleczu
Słońce zaczęło zachodzić za horyzontem, ale na zapleczu nie robiło to żadnej różnicy. Nie było tutaj okien, więc w pomieszczeniu zawsze panował półmrok, przebijany światłem licznych świec. Edgar lubił pracować wieczorami, a już najbardziej cenił sobie pracę w nocy. Wtedy najczęściej nic się nie działo i nikt mu nie przeszkadzał, a dookoła panowały jedynie cisza i spokój. Mógł się w pełni oddać powierzonemu zadaniu i nie martwić o rozproszony umysł, co w jego zawodzie mogło skończyć się tragicznie.
13 lipca | z Bojczukiem | w galerii sztuki
[parszywka] . Z rodowej posiadłości wyruszał do sklepu na Nokturnie, w którym zazwyczaj spędzał większość dnia, czy też nokturnowych pubów - każde z tych miejsc było na swój sposób owiane tajemnicą, spowite w ciemności. Galeria sztuki wydawała się odrębnym światem - jasnym, pustym, przestronnym. Człowiek nie był w stanie się schować, a jedyne czym mógł się zająć to oglądanie pstrokatych obrazów. Czuł się nieswojo, to zdecydowanie nie było jego miejsce, ale czasem i w takie musiał przychodzić. Jego żona bardziej ceniła sztukę - on, jak każdy Burke, preferował wiedzę praktyczną.
- Polemizowałbym - gdybym miał ochotę, ale nie mam; powiedział w typowy dla siebie sposób, niezbyt głośny i dość leniwy, zerknąwszy w stronę drzwi. Czekał na kogoś innego.
14 lipca | z Antonią | w Karczmie
[misja Rycerzy + pracownia] Zatrzymał się przed wejściem do karczmy, czekając na swoją towarzyszkę. Zadanie otrzymane przez Czarnego Pana nie było skomplikowane, choć oboje z Antoniną mogli natknąć się na parę problemów podczas tworzenia klątwy. To zawsze wiązało się z ryzykiem i wymagało od człowieka ogromnego skupienia i cierpliwości. Tego nigdy mu nie brakowało - Antonii prawdopodobnie też. Był zadowolony z wiadomości o współpracy z młodą Borginówną. Znał tę rodzinę od urodzenia i ufał im. Może nie tak jak członkom własnego rodu, lecz wieloletnia współpraca z pewnością podłożyła porządne fundamenty pod takie odczucia.
17 sierpnia | z Magnusem | w sklepie z truciznami
[naprawa anomalii] Większość dzisiejszego dnia spędził na zapleczu rodzinnego interesu, więc dojście do sklepu zajęło mu dosłownie parę sekund. Nie bawił się w żadne kaptury zasłaniające twarz: znał Nokturn niemalże jak własną kieszeń i czuł się na nim nad wyraz swobodnie, wątpiąc, by ktokolwiek zaryzykował wyrządzenia mu krzywdy. Miał na sobie swój standardowy zestaw: elegancką ciemną szatę i czarną pelerynę. Wszyscy znali jego nazwisko i zasięg wpływów - nie odważyliby się nadepnąć mu na odcisk. A może takie myślenie było błędem i jednocześnie oznaką zbytniej pewności siebie? Może, ale Edgar w ogóle nie dopuszczał do siebie takiej opcji.
18 sierpnia | z Magnusem, Sophią i Jessą | w pokoju nr 14
Odkaszlnął, chcąc pozbawić się nieprzyjemnego uczucia drapania w gardle, zanim rozpoczął rozmowę. - Dzień dobry - przywitał się nader uprzejmie, nawet ton jego głosu nie przypominał do końca tego jakim posługiwał się na co dzień. Cóż, na co dzień nie bywał zamykany w palącej się szafie. - Nazywam się Edgar Burke, jestem zachwycony faktem, że mam okazję trzymać tak piękny guzik - dodał, trochę się spieszył, ale warunki nie sprzyjały pogawędkom.
18 sierpnia | z Magnusem | na Syberii
Nie zwrócił uwagi na niedźwiedzia, przynajmniej nie do czasu, kiedy Magnus wskazał na niego dłonią. Edgar zmarszczył brwi, bo wszystko zlewało mu się w białą plamę, ale faktycznie przed nimi stał ogromny i głodny drapieżnik. Od razu nabrał ochoty na ucieczkę. Cóż, prawdopodobnie powinien zachować się odważniej, ale nie był głupim Gryfonem. Nie znał się na zwierzętach, nie miał różdżki ani nawet odpowiedniego stroju. Niedźwiedź z kolei był silny, głody, miał futro i znajdował się na swojej ziemi. Szanse w tym pojedynku były jednoznaczne, dlatego spojrzał ze zdziwieniem na Rowle'a, który najwidoczniej postanowił zamienić się w dobrego wujka. Teraz. Akurat teraz. W tej sytuacji to jednak Edgar rzucił nokturnowym przekleństwem, łapiąc Magnusa (nomen omen) niedźwiedzim uściskiem za ramię. - Rowle, do cholery, jedną rybą go nie nakarmisz! - Zdenerwował się, spoglądając na wygłodniałe zwierzę. Widział tylko jedno rozwiązanie. - Zwiewamy.

 


[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 09.03.21 14:10, w całości zmieniany 6 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down

wrześniopaździernik 1956
1 września | z Ulyssesem | w Szkocji
- Dzień dobry, lordzie Burke - znajoma postać czekała już przy kontuarze, a tajemnica dźwięku dzwonka wyjaśniła się wraz z jej ujrzeniem. Burke nie mógł brzmieć inaczej. - Szlif różdżki? - zapytał krótko, spodziewając się tylko rutynowej kontroli i doprowadzenia dzieła do idealnego stanu wizualnego.
5 września | z Rycerzami | w Wywernie
[spotkanie Rycerzy] Dalej prześladował go chłód Syberii. Z tego też powodu nałożył na swój elegancki jesienny płaszcz dość sporej wielkości szal w kolorze ciemnobordowym. Włożył zmarznięte ręce do kieszeni, chociaż ze sklepu do Białej Wywerny wcale nie było daleko. Nieprzyjemny był ten zimny wieczorny wiatr. /nierozliczone/
2 października | z Lyanną | w Holandii
[misja poboczna] Nie mógł powiedzieć, że jest zachwycony towarzystwem, z którym przyszło mu współpracować - młoda i zapewne niedoświadczenia kobieta półkrwi nie należała do zbioru osób, z którymi chciałby wypełniać tak poważne misje, lecz nie miał zamiaru się buntować jak nieopierzony trzynastolatek. Mimo wszystko należeli do tej samej organizacji i łączył ich wspólny cel - Edgar trzymał się tej myśli żeby zachować pokłady cierpliwości. /nierozliczone/
8 października | z Mattem | w barze
Zazwyczaj nie zajmował się takimi sprawami, ale tym razem na tyle mierził go fakt odejścia Botta ze sklepu, że postanowił załatwić to osobiście. Szczególnie, że ta cała sytuacja wynikła przez chroniczny brak czasu, na który cierpiał przez ostatnie miesiące - w jego życiu prywatnym i zawodowym nazbierało się wystarczająco dużo innych problemów, które zdecydowanie przewyższały rangą problem z Matthew Bottem. Tak czy inaczej nie zapomniał o nim, bo Burkowie zawsze zamykają wszystkie sprawy do końca.
/nierozliczone/
10 października | z arystokracją | w Stonehenge
[szczyt w Stonehenge] Otworzył tajemnicze puzderko, w którym znajdował się rodowy sygnet - nie żadna klątwa, o której tak intensywnie myślał. Wsunął go na palec, na moment zawieszając na nim wzrok. Wcale nie poczuł się z nim lepiej. Ukłonił się jednak przed sir Alaricem, chcąc mu w ten sposób okazać należyty szacunek, nawet jeżeli nie potrafił się do końca zgodzić z jego decyzją. Poza tym wolał pozostawić wszelkie wątpliwości dla siebie. /nierozliczone/
15 października | z Magnusem, Goyle'ami i Mattem | w Szkocji
[event] Nie wszystko złoto co się świeci


 


[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 28.03.21 14:12, w całości zmieniany 3 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down


listopadogrudzień 1956
1 listopada | z Letycją | w lesie
Letycja była już dorosłą kobietą, lecz wciąż niezwykle młodą. Dobrze pamiętał dzień, w którym się urodziła: miał wówczas piętnaście lat i przygotowywał się do zdawania SUMów. Nie sądził, że przyjdzie mu jeszcze w tym wieku witać na świecie młodsze rodzeństwo, a jednak los pomyślał inaczej i teraz był mu za to wdzięczny. Zamek zdecydowanie dzięki niej ożył, a sam Edgar od razu zapałał do niej braterską miłością, choć nie miał wielu możliwości na jej okazanie.
13 listopada | z Cassandrą | w lecznicy
Miał jednak do załatwienia pewną kwestię, której już nie chciał odkładać na później. Bezceremonialnie wszedł do środka leczniczy, nie mając zamiaru moknąć na zewnątrz, i przez krótką chwilę pożałował tej decyzji, kiedy przywitało go parsknięcie trolla. Zmierzył go niepewnie wzrokiem, jakby stwór zaraz miał się na niego rzucić, cierpliwie czekając na przyjście Cassandry.
15 listopada | z Craigiem | na zapleczu
Przyszedł do sklepu parę minut przed umówionym spotkaniem, szukając w jednej z szuflad odpowiednich dokumentów. Miał dzisiaj przekazać Craigowi część rodzinnych interesów, nad którymi dotychczas osobiście sprawował pieczę, lecz obowiązki nestora sprawiły, że nie miał na nie tyle czasu ile by sobie życzył. Wreszcie wyciągnął z dna szuflady dość pokaźną teczkę, rzucając ją z cichym brzdękiem na biurko.
28 listopada | z Drew | w porcie i w kuźni
Edgar wiedział, że rozdzielenie się było w tym momencie najlepszym rozwiązaniem. Nie mogli sobie pozwolić na utratę jakichkolwiek informacji - nie mogli wiedzieć, który z tych mężczyzn szedł na spotkanie ze swoimi przełożonymi ani śledzenie którego z nich przyniesie im więcej pożytku. Szedł więc cierpliwie dalej, poprawiając kołnierz swojego płaszcza, jakby miało mu to pomóc w ukryciu się w ciemnej uliczce. Podejrzewał, że równie dobrze mógłby po prostu głośno tupać i śpiewać pod nosem jakąś piosenkę, bo obaj mężczyźni nie wydawali się szczególnie spostrzegawczy.




[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 15.02.21 22:55, w całości zmieniany 1 raz
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down


styczniolutymarzec 1957
1 stycznia | z arystokracją | na Sabacie
[1, 2, 3, 4, 5] Edgar nigdzie nie czuł się tak niekomfortowo jak na balach. Nie lubił tłumów ludzi, których ściszone rozmowy zawsze przypominały mu ul pełen irytujących pszczół, już nie wspominając o tematach jakie zazwyczaj podczas nich poruszano. Najchętniej zaszyłby się w rodowym zamku, nawet nie wyściubiając nosa zza jego chłodnych murów aż do zakończenia wielkiego wydarzenia. Właśnie tak zrobił w zeszłym roku i jego decyzja okazała się słuszna – przynajmniej jego najbliższej rodzinie nie zagroziło śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie potrafił zapomnieć o zeszłorocznej masakrze, jednak wiedział również, że nie może ukrywać się w Durham do końca swoich dni. Szczególnie teraz, kiedy jego palec zdobił sygnet nestora, musiał pokazać się publicznie. Niechętnie musiał przyznać rację, że takie spotkania towarzyskie również potrafią grać ważną rolę w zacieśnianiu rodowych sojuszy, a w obecnej sytuacji niepokazanie się na sabacie mogło zostać odczytane jako jawny sprzeciw przeciwko polityce Malfoya.
4 stycznia | z Mulciberami| w palarnii opium
Często powracał myślami do listu od Mulcibera. W zasadzie rzadko ze sobą współpracowali, chociaż posiadali uzupełniającą się wiedzę, dlatego nie spodziewał się z jego strony żadnej prośby o pomoc – tym bardziej nie spodziewał się, że jeden z zaufanych zwolenników Czarnego Pana może paść ofiarą tak paskudnej klątwy. Oczywiście nie zamierzał mu odmówić. Nie tylko dlatego, że Mulciber zajmował o wiele wyższe miejsce w hierarchii Rycerzy niż on sam, choć ten fakt nie raz go męczył, szczególnie po nałożeniu nestorskiego sygnetu; nawet on nie dawał w ich organizacji żadnych przywilejów. Był zaangażowany w sprawy Rycerzy Walpurgii i zdawał sobie sprawę, że są tak silni jak ich najsłabsze ogniwo, a taki człowiek spokojnie mógł zniweczyć wiele planów, szczególnie jeżeli był blisko Czarnego Pana.
27 marca| z Caelanem i Zakonem | w altanie
Rodzina Madouc była do tej pory świetnym pracownikiem. Wypełniali zlecenia bez zbędnego mrugnięcia okiem, zawsze zaopatrując sklep na Nokturnie w najlepszej jakości ingrediencje, które potem Burke'owie sprzedawali najwyższej klasy trucicielom i alchemikom. Sam Edgar nie miał pojęcia w jaki sposób pozyskują niektóre z nich, szczególnie te, które wręcz balansują na granicy legendarności. Taki pracownik to skarb, o czym Burkowie pamiętali i sowicie im płacili za zdobyte składniki. Przynajmniej tak było zanim zapadli się pod ziemię.




[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 15.02.21 22:59, w całości zmieniany 2 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down


kwietniomajoczerwiec 1957
10 kwietnia | z Rycerzami | w Białej Wywernie
[spotkanie Rycerzy 1, 2, 3, 4, 5] Wszedł do środka sali, dziwiąc się, że nie ma jeszcze więcej osób. Wydawało mu się, że o tej godzinie przynajmniej połowa miejsc będzie już zapełniona. Przywitał się ze wszystkimi, zajmując miejsce na środku stołu obok Goyla. Zdjął z siebie ciemny płaszcz, przewieszając go przez oparcie krzesła. - Mam sprawę. Możesz zostać po spotkaniu? - Zapytał, zaplatając dłonie na drewnianym stole.
30 maja | z Tristanem | w stacji metra
Nie zapuszczał się do mugolskiej części Londynu. Nie było tutaj nic, co mogłoby go zainteresować. Jeżeli wyjątkowo coś takiego się znajdowało, zawsze wysyłał na miejsce odpowiednich ludzi. Mugole mogli się dla niego rozpłynąć w powietrzu, nie zauważyłby większej różnicy. A mimo wszystko podszedł do tego metra z pewną dozą zainteresowania, do której nie chciał się przyznać nawet przed samym sobą. Ich kultura i technologia były mu zupełnie obce, a zazwyczaj wszystko co obce wydawało mu się ciekawe.




[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 09.03.21 14:19, w całości zmieniany 5 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down


lipcosierpniowrzesień 1957
2 sierpnia | z Primrose | w Durham
Dzisiejsza przejażdżka konna z siostrą miała mu pomóc odetchnąć. Nie potrafił sobie przypomnieć, kiedy ostatnio robił coś tak... bez celu, ot, żeby odpocząć. Tym chętniej udał się z samego rana do stajni, od razu kierując swoje kroki do Berberysa. To już nie był młody koń, ale Edgar miał do niego duży sentyment. - To co, jedziemy na przejażdżkę, staruszku - westchnął, klepiąc go po szyi. Potem spokojnie go oporządził i ruszył w stronę makowych pól. Nie śpieszył się, i tak wyjechał dużo wcześniej niż planował.
3 sierpnia | z Adeline | na zapleczu
Nałożył ciemne rękawiczki i delikatnie otworzył eleganckie pudełko. Kamienie kolii zamigotały w ciepłym świetle dużego żyrandola – nawet w takim anturażu pięknie się prezentowała, nic dziwnego, że kogoś pokusiło ją kupić. Nie zdążył jednak zrobić nic więcej, bowiem nagle usłyszał dźwięk kroków, których nie nawykł słyszeć w tym miejscu. Uśmiechnął się pod nosem, no proszę, kiedy w pomieszczeniu rozległ się znajomy głos.
10 września | z Primrose | w Durham
Szedł przestronnym korytarzem w stronę wyjścia z posiadłości, kiedy dostrzegł jakieś poruszenie przy schodach na strych. Patrzył tak przez chwilę w tamto miejsce, spodziewając się jakiegoś (nie daj Merlinie) ghula czy nieposłusznego skrzata, bo raczej nikt z domowników nie zapuszczał się w tamto miejsce. Ewentualnie mógł podejrzewać o taką ciekawość swoje córki, które z każdym latem stawały się coraz bardziej dociekliwe i odważne, wsadzając swoje dziecięce nosy wszędzie, gdzie tylko się da. Wtedy jednak usłyszał głos siostry z sąsiedniego saloniku.
12 września | z Aresem | w Durham
Zmierzał w stronę głównego salonu, poprawiając mankiety jasnoszarej koszuli. Podłużny dywan w holu tłumił odgłos jego ciężkich kroków, ale niewystarczająco, żeby go nie usłyszeć. Nie dałby rady się tam zakraść, ale i tak nie miał takiego zamiaru – wszedł do pomieszczenia, od razu skupiając wzrok swoich błękitnych tęczówek (takich jakby zbyt jasnych na przedstawiciela tego rodu) na sylwetce gościa. Ares Carrow. Nieszczególnie wysoki, ale postawny, prawdopodobnie urodzony w siodle. Zdążył się co nieco o nim dowiedzieć przed tym spotkaniem, ale wolał zweryfikować te informacje u źródła.  
21 sierpnia | z Zacharym, Marcellą i Steffenem | w zniszczonej katedrze
[1, 2, 3, 4, 5 misja poboczna] Zmierzał w stronę głównego salonu, poprawiając mankiety jasnoszarej koszuli. Podłużny dywan w holu tłumił odgłos jego ciężkich kroków, ale niewystarczająco, żeby go nie usłyszeć. Nie dałby rady się tam zakraść, ale i tak nie miał takiego zamiaru – wszedł do pomieszczenia, od razu skupiając wzrok swoich błękitnych tęczówek (takich jakby zbyt jasnych na przedstawiciela tego rodu) na sylwetce gościa. Ares Carrow. Nieszczególnie wysoki, ale postawny, prawdopodobnie urodzony w siodle. Zdążył się co nieco o nim dowiedzieć przed tym spotkaniem, ale wolał zweryfikować te informacje u źródła.
1 lipca | z Alphardem | w ministerstwie
[nieskończone] Tegoroczne lato okazało się wyjątkowo ładne, chociaż dla Edgara wciąż było za chłodno. Temperatury w Wielkiej Brytanii rzadko przekraczały trzydzieści stopni, a mężczyzna najbardziej lubił, kiedy z nieba lał się żar. Po raz pierwszy doświadczył tego uczucia w Egipcie na jednej z pierwszych wypraw, w jakich miał okazję uczestniczyć, i to uczucie już nigdy go nie opuściło. Żałował jedynie, że jego blada skóra nie jest tak wytrzymała jak skóra tubylców – niejednokrotnie cierpiał przez oparzenia słoneczne, zapominając o odpowiednich zaklęciach ochronnych. Denerwowało go to, że tak banalna rzecz jak przebywanie na zewnątrz, jest w stanie go zwalić z nóg.
21 sierpnia | z Mathieu, Marcellą i Steffenem | w szkole baletowej
[1, 2, 3, 4, 5 odbijanie lokacji] A jednak usłyszał ciche głosy, kiedy zbliżali się do wejścia. Dał znać Mathieu, że prawdopodobnie ktoś jest w środku, samemu delikatniej stawiając stopy na eleganckiej posadzce. Poprawił uścisk na różdżce, będąc gotowym do ataku - oby sprawnego i efektownego. Nie miał na swoim koncie samych sukcesów, wręcz przeciwnie, czasem zdarzało mu się sromotnie przegrać, czego wspomnieniem na zawsze pozostanie niespodziewany teleport na Syberię, ale wolał się nie skupiać na porażkach. Nigdy nie roztrząsywał przeszłości, w zasadzie rzadko też myślał o przyszłości, najczęściej skupiając się po prostu na dniu dzisiejszym.
20 września | z Rycerzami | w Banku Gringotta
[1, 2, 3, 4, 5 Locus Nihil] Dwie godziny w zupełności mu wystarczyły, żeby się przygotować do misji. W przeciwieństwie do większości Rycerzy nie musiał szybko się wydostać z Nokturnu - wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy trzymał w sklepie. Nie lubił znosić podejrzanych rzeczy do rodowej posiadłości, natomiast lokal na Nokturnie świetnie się do tego nadawał. Udał się więc tam, przeglądając zapasy ze spokojem nieodpowiednim do wagi sytuacji. Wreszcie wybrał kilka niedużych fiolek eliksirów i pare przydatnych przedmiotów, które pochował po kieszeniach. Zajęło mu to nie więcej niż pół godziny; czuł niedosyt, ale na dobrą sprawę nie wiedział co tak naprawdę może ich tam spotkać.
22 września | z Primrose | w szklarni
Edgar nie był w stanie przespać tej nocy. Uciążliwe koszmary wdzierały się do jego głowy, nie pozwalając zmrużyć oka. Spoglądał na Adelę, spokojnie śpiącą u jego boku. Czuł dotyk jej dłoni na swojej piersi, słyszał jej miarowy oddech, a i tak nie miał pewności, że faktycznie tu jest. Może była tylko kolejną ulotną wizją? Głowa bolała go od tych rozmyślań, mieszających się wspomnień. Przed oczami wciąż widział martwe ciało Craiga, które już na zawsze miało pozostać w niekończących się korytarzach podziemi Banku Gringotta.
22 września | z Craigiem | w ogrodzie
Ogród mógł wydawać się zaniedbany – żadne drzewa i krzaki nie były przycinane, pozwalano im rosnąć dokładnie tak, jak chciały. Edgar kluczył zarośniętymi ścieżkami, czasem zahaczając o długie gałęzie, dochodząc w końcu do drewnianej ławki. Wyczyścił ją z kilku opadniętych liści, parę z nich wyciągnął też z włosów, i usiadł na niej ociężale. Wokół nie było nic słychać, żadnych kroków, nikt nie powinien go niepokoić. Wydawało mu się, że dotychczas dobrze sobie radził z powierzonymi mu obowiązkami, a odkąd wrócił z Banku Gringotta, miał wrażenie, że wszystko leci mu z rąk.



[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 11.04.21 9:52, w całości zmieniany 4 razy
Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down


październikolistopadogrudzień 1957
1 października | z Primrose i Adeline | w jadalni
Zamyślony prawie zapomniał po co tutaj przyszedł, lecz odgłos obcasów, niosący się po korytarzu, pomógł mu wrócić na ziemię. Odruchowo się wyprostował, poprawiając mankiety bordowej koszuli, po czym odwrócił się w stronę szerokich drzwi. Celowo nie zapraszał na ten obiad reszty rodziny – uznał, że tę wiadomość najlepiej przekazać w mniejszym gronie, dać Primrose przestrzeń do przetrawienia informacji, do zasypania go lawiną pytań oraz do ewentualnego sprzeciwu, którym miała niczego nie wywalczyć i koniec końców stanąć na ślubnym kobiercu obok lorda Carrowa. Klamka zapadła.
2 października | z Vincentem | w gabinecie
w trakcie
3 października | z Cassandrą | w gabinecie
w trakcie
5 października | z czarodziejami | w Krypcie Blacków
[1, 2, 3, 4, 5 + powóż] Niebo nad Durham spowił mrok, a gęsta mgła osiadła w dolinach wokół zamku, przystosowując się do ciężkiej atmosfery wewnątrz posiadłości. Edgar już kończył szykować się na pogrzeb – stał przed szerokim lustrem z pozłacaną ramą, poprawiając szare spinki od mankietów. Ostatni raz spojrzał na swoje odbicie, dochodząc do wniosku, że wygląda dobrze, a przynajmniej lepiej niż przed dwoma tygodniami. W końcu przestał się zmagać z chroniczną bezsennością, która męczyła go od sierpnia, a choroba genetyczna nie dała o sobie znać niemalże od miesiąca. Nie był już chorobliwie blady, choć na jego twarzy dało się dostrzec zmęczenie, głównie spowodowane wybrykami jego pamięci.
6 października | z Claudem i Calderem | w Skara Brae
w trakcie
15 października | z Charonem | w opuszczonym zamczysku
w trakcie
16 października | z Primrose | w bibliotece
W posiadłości było zaskakująco cicho. Jedynie odgłos miarowych kroków Edgara odbijał się od ścian, kiedy szedł do biblioteki na spotkanie z Primrose. Nie był na nią zły. Nie chował do niej urazy, nawet jeżeli siostra uważała inaczej – cierpliwie czekał aż jej przejdzie. Ignorował wszelkie krzywe spojrzenia, jeśli takowe jej się zdarzały, zdawkowe odpowiedzi czy sam fakt unikania jego osoby. Zdawał sobie sprawę, że wiadomość o ślubie spadła na nią dość niespodziewanie – być może mógł to zaplanować lepiej, choć trochę włączyć ją w ten proces, pozwolić na ustalenie pewnych kwestii.
20 października | z Orianą | w stajniach
Edgar zaczął go oporządzać, nakazując w tym czasie służbie przygotowanie klaczy dla Oriany. Rzucona przed kilkoma dniami propozycja spotkania była jak najbardziej przemyślana, nawet jeżeli rzucona niby niezobowiązująco w czasie obiadu. Dawno nie spędzał czasu z córkami, a nie chciał stać się dla nich obcym człowiekiem, odległą figurą zamkniętą za grubymi drzwiami. Celowo umówił się z nimi oddzielnie – być może wyglądały identycznie, ale mimo wszystko nie były tą samą osobą, różniły się charakterem i usposobieniem, nie dzieliły wszystkich zainteresowań. Nie chciał, żeby podczas przejażdżki walczyły o jego uwagę. Pragnął spokojnego (na ile to w ogóle możliwe w ich towarzystwie) spotkania i owocnej dyskusji – możliwości poznać ją lepiej, sprawdzić jak się rozwija i zmienia z małego dziecka w trochę większą dziewczynkę.
21 października | ze Zlatą | na Nokturnie
Jego podejrzenia okazały się słuszne – wkrótce próg gabinetu przekroczyła pani Raskolnikov, na oko niewiele wyższa od jego ośmioletniej córki, półgoblinka, o czym już zdążył się wcześniej dowiedzieć. Nie przepadał za zawieraniem układów z magicznymi stworzeniami. Nie potrafił im do końca zaufać, a już na pewno nie tak, jak czystokrwistym czarodziejom. Istniały jednak dwa powody, przez które postanowił przymknąć oko na jej dzikość – słyszał o niej dużo dobrego (złego też, ale w tym odpowiednim kontekście, który większość wad zamieniał w zalety) i pochodziła z rodziny Raskolnikov, z którą Burkowie współpracowali już od wielu lat.
2 listopada | z Adeline | w salonie
w trakcie
5 listopada | z Rycerzami | w wywernie
[spotkanie rycerzy: 1, 2, 3, 4, 5, 6,7]  Edgar nie mówił o tym głośno, ale trochę obawiał się przyjść na to spotkanie. Już sobie nie ufał. Nie wiedział kiedy zaatakuje go ten brak pamięci i obudzi się nagle w zupełnie innym miejscu. Starał się tuszować swoje dolegliwości, zazwyczaj nie pojawiał się publicznie w pojedynkę, żeby nagle nie zrobić czegoś głupiego, ale dzisiaj musiał się zmierzyć ze swoim lękiem. Ot, co z niego zrobiła ta choroba: lękliwego człowieka.
6 listopada | z Xavierem | na Nokturnie
w trakcie
15 listopada | z arystokracją | w palarni
[koncert: 1, 2, 3, 4, 5] Edgar pojawił się w palarni niedługo przed rozpoczęciem koncertu, choć siedział w sklepie już od godziny. Próbował chwilę popracować, ale nie był w stanie się na niczym skupić. Myśli wciąż uciekały w niepojętnych kierunkach, a on choć bardzo się starał, nie był w stanie ich utrzymać. Nie czuł się dzisiaj dobrze. Głowa lekko mu pulsowała z bólu i wyjątkowo zdawał sobie sprawę, że rzeczywistość wymyka mu się spod kontroli.
18 listopada | z Frances | w ogrodzie
w trakcie
20 listopada | z Maghnusem | w Ludworth
Jednak od tamtego czasu pamiętał, czuł, że pewnie stoi w rzeczywistości, znajduje się tu i teraz, a nie gdzieś hen daleko w niewiadomym przekłamanym miejscu, podsuwanym mu przez zgubne działanie czarnej magii. Z tego powodu pojawił się w Ludworth zdecydowanie pewniejszy siebie niż zaledwie kilka tygodni temu, ubrany w wygodną czarną szatę i równie ciemny płaszcz, osłaniający go przed chłodnym późnojesiennym wiatrem. Za pazuchą trzymał kilka niedużych fiolek z przydatnymi eliksirami, żeby wystraszyć mugoli niezrozumiałym krzykiem. Bo przecież tacy byli: bali się tego, czego nie rozumieli, a magia była dla nich niepojęta.
– Kiedyś to oni nas chcieli palić na stosie, dzisiaj role się odwróciły – powiedział do swoich towarzyszy, przystając nieopodal farmy.
17 grudnia | z Orianą | na jarmarku
[1] w trakcie





[bylobrzydkobedzieladnie]


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278

Powrót do góry Go down

Edgar Burke

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach