Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sadzawka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Sadzawka   03.07.16 23:47

First topic message reminder :

Sadzawka

Sadzawka mieszcząca się w głębi ogrodów latem olśniewa kolorami; zimą pozostaje mroczna, czarna i ponura. Jej taflę skuwa lód, a otaczające ją nagie drzewa uginające się od śniegu dodają scenerii gotyckiego romantyzmu. Przyprószone białym puchem zarośla z całą pewnością są dość wysokie, by znajdujący się tutaj goście pozostawali niezauważeni dla pozostałych, wydaje się jednak mało prawdopodobne, by ktokolwiek, kto nie zna dobrze rezydencji Nottów, trafił tutaj przypadkiem. A jeśli trafi - niewątpliwie trudno będzie mu wrócić.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Cyneric Yaxley
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3851-cyneric-yaxley https://www.morsmordre.net/t3906-bagienna-poczta#73780 https://www.morsmordre.net/t3899-trolle-tez-sa-fajne#73626 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-yaxley-s-hall https://www.morsmordre.net/t3908-cyneric-yaxley#73784
treser trolli
25
Szlachetna
Żonaty
There is a garden in her eyes, where roses and white lilies flow.
10
10
0
0
0
10
0
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   15.01.18 21:56

Szło mu opornie, nie był wprawionym tancerzem, o łyżwiarstwie nie wspominając, cóż za nowość. Jego ruchy były toporne oraz niezgrabne i tak jak na początku niesamowicie mu to przeszkadzało, tak z biegiem czasu i wraz ze stawianymi krokami, jeździł po lodzie coraz pewniej. Niestety nie zniwelowało to przykrego wrażenia, jakie sprawiał przy poruszaniu się. Nawet jego wspaniała, najpiękniejsza żona swoim niebanalnym urokiem nie mogła zatuszować jego kolejnych wtop, przynajmniej na początku. Dopiero podczas wykonywania przedostatniej figury jej blask przyćmił wszystkich, tworząc zasłonę dymną na nieumiejętny taniec Cynerica. Razem, a jednak osobno, chociaż Yaxley zdecydowanie bardziej wolał być jak najbliżej Rosie. Wydawało się, że to całkiem prosta sekwencja ruchów, jednakże ostatecznie niemal kosztowała go kolejną wywrotkę na ziemię. Całe szczęście, że Rosalie okazała czujność, przytrzymując go w kulminacyjnym momencie, tym samym nie pozwalając na kompromitującą wywrotkę. Odetchnął z ulgą i z jakąś dziwną obawą zerknął na lady Nott. Wydawało mu się, że właśnie kręci głową z ubolewaniem nad jego brakiem koordynacji ruchowej, lecz może to była tylko fatamorgana spowodowana stresem oraz presją, jaką odczuwał. Jego żonie niby nie zależało na dobrym wyniku, jak sama powtarzała mu bez końce, lecz on wiedział, że to nie do końca była prawda. Na pewno pragnęła wypaść jak najlepiej przed całą arystokracją i blondyn nie dziwił się temu ani trochę. Podobne marzenia były typowe dla wrażliwych, delikatnych kobiet.
- Jak zwykle jesteś moim aniołem stróżem - wychrypiał bardzo cicho wprost do ucha półwili, gdy tylko znaleźli się dostatecznie blisko, a on ponownie mógł ją trzymać w ramionach. - Uciekaj, będę cię gonił - dodał w jednakim tonie, oddalając się od niej, chociaż wciąż trzymał ją za ręce. I faktycznie, kiedy rozbrzmiały ostatnie partie wygrywanej melodii, poczekał aż Rosie odjedzie odeń na kilka metrów, zaś on rozpocznie gonitwę. Nieco trudniejszą od dotychczasowych figur, nawet jeśli wydawała się Cynericowi wręcz prostsza. Miał zwyczajnie nadążyć za swoją partnerką, zaś największą trudnością było utrzymanie równowagi. Nie było to jego największą zaletą, zatem posiadał poważne obawy dotyczące stawianych kroków, lecz nie było już odwrotu. Noga za nogą, ręce rozpostarte oraz starania, żeby nie patrzeć pod nogi tylko na uciekającą żonę.





Sanguinem et ferrum potentia immitis.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   15.01.18 21:56

The member 'Cyneric Yaxley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 18, 33


Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
5
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 0:08

WOW, Titus był w prawdziwym szoku! Jeśli wcześniej szło im całkiem nieźle, to teraz byli po prostu fantastyczni! Błyszczeli na lodowisku jak prawdziwe gwiazdy łyżwiarstwa (interesujące, zważając na fakt, że ani jedno ani drugie nie umiało jeździć na łyżwach), widział to w twarzach wpatrzonych weń gości. Widział w spojrzeniu samej lady Nott, kiedy z czarującym uśmiechem wyciągającym wąskie wargi rzucał okiem naokoło, w międzyczasie prowadząc swoją partnerkę w kolejnej figurze. Ta okazała się trafiona w dziesiątkę. To było całkiem przyjemne uczucie, kiedy ci wszyscy szlachcice patrzyli na niego przychylnym okiem. Miał nadzieję, że i Ollivanderowie spojrzą nań łaskawej po tym fenomenalnym występie. Może ten godny najprawdziwszego arystokraty taniec sprawi, że i Waylon jeszcze czasem się do niego uśmiechnie i wysłucha co Titus ma mu do powiedzenia?
- Czuję, milady, że los jest znowu po naszej stronie. Porwijmy się na coś całkiem szalonego, żeby z hukiem zakończyć ten występ. - szepnął do swojej partnerki, gdy na nowo znaleźli się blisko siebie. Uśmiech nie znikał z jego ust, kiedy układały się w kolejne słowa - Przygotuj się na piruet, lady, i to całkiem ekstrawagancki. - odrobina szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Już nawet puścił w niepamięć wcześniejsze niepowodzenie. Ufał, że tym razem naprawdę im się uda, żadna noga się nie powinie, żaden orzeł nie wyląduje na lodzie, a jedyne ślady jakie po sobie zostawią będą wąskimi śladami łyżew. Odepchnął stopy od gładkiej tafli, gotując się do odrobiny ekstrawagancji. Spiralnej ekstrawagancji. Z drugiej strony nawet jeśli teraz zaliczą bliskie spotkanie z gładką taflą jeziora to i tak mogli być z siebie dumni, a wielu zapewne nie zapomni o tym niezwykle udanym występie najmłodszej pary. Marine chyba mogła zaliczyć swój debiut do udanych, a Titus czuł rozpierającą dumę, że mógł jej partnerować i, przede wszystkim, że chyba naprawdę szło mu całkiem nieźle. Pani Ollivander będzie zachwycona! Jeszcze dzisiaj prosiła go po stokroć by nie zrobił niczego głupiego - no to proszę bardzo!




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 0:08

The member 'Titus F. Ollivander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 47, 68


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
30
15
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 12:41

Nie potrafiłem jej tak do końca rozpracować. Z jednej strony wydawało mi się momentami, że wiem o niej wszystko. Nazwisko mówiło z końcu samo za siebie, czyż nie? Dumni Malfoyowie, synowie i córki domu węża, Slytherinu. Stereotypowo blond, dumni i zakłamanie zdradliwi. Innymi chwilami myślałem natomiast, że za maską Callisto kryje się coś więcej - chciałem to dostrzegać, pragnąłem to odnaleźć. Ten szczery uśmiech, nieudawane zaskoczenie, błysk w oku były zdecydowanie pożądanym przeze mnie czymś więcej. Nie chciałem wierzyć w to, że jest taka jak wszyscy. Może powierzchownie, tak samo jak Frederick nadal nosił momentami znamiona szlacheckiego wychowania, rzeczywiście była jak oni. Ja jednak szukałem zdecydowanie głębiej. Dlatego decydowałem się na coraz śmielsze figury, coraz bardziej przesuwające granicę naszego wzajemnego zaufania. Podchodziłem ją pomału, choć czasu nie miałem w końcu aż tak wiele. Tylko tyle, ile miał trwać nasz dzisiejszy taniec. Musiałem być cierpliwy, jak drapieżnik polujący na ofiarę, jednocześnie poruszając się na jakimś abstrakcyjnie małym polu.
Przyspieszyliśmy kroku wraz z muzyką, a moje serce zabiło mocniej. To było coś całkowicie poza granicami. Jakimikolwiek. Skupiłem się na jej słowach, które choć świat zaczynał powoli wokół nas wirować, wypowiadała powoli i z rozwagą. Mówiła prawdę, zaś ja chłonąłem ją niczym gąbka. Nie lubię na ogół podejmować ryzyka, trudno jednak jak nigdy jest oprzeć się pokusie. Zdanie to wybrzmiało dźwięcznie w moich myślach, kiedy podawałem jej rękę, a serce zaczynało walić mi jak głupie. To było bardzo ryzykowne, tak wiele rzeczy mogło pójść źle... lecz ja wtedy się na nie zamknąłem. Skupiłem się na tym, by prowadzić moją jedyną dotykającą lodu łyżwę stabilnie, tak aby lady Malfoy miała we mnie najlepsze oparcie jakie tylko mogła mieć i żeby mi zaufała. Z jej ruchów biła pewność, już schodziliśmy coraz niżej; dostawiłem drugą łyżwę, utrzymując obrót w odpowiednim tempie, poczułem jej ciężar ciągnący moje ramię i... wirowaliśmy. Wśród lodu, świateł lampionów i oklasków. Świat wydawał się na moment zatrzymać, a chwila rozciągać w wieczność, kiedy Callisto odchyliła głowę do tyłu, a nasze spojrzenia się spotkały. Wpatrywałem się w nią z niesamowitą intensywnością, spojrzeniem które przekazywało mnóstwo emocji - zaskoczenie, a za chwilę niezwykłą pewność siebie; cień powątpiewania, zaraz zastąpiony ciepłem i wdzięcznością. Zaufała mi, zaryzykowała. W końcu jednak w moim spojrzeniu pojawiło się coś na kształt dumy i zrozumienia. Wszystko to jednak zaraz niknęło pod niesamowitą wręcz radością. Srebrzystoszare tęczówki moich oczu błyszczały od ekscytacji. Wtedy jednak zaczęliśmy zwalniać, a ja zgrabnie uniosłem lady Malfoy z lodu, by ponownie zamknąć ją w walcowym objęciu. Serce skryte za żebrami nadal nie uspokoiło się całkowicie, a oddech był lekko przyspieszony. Adrenalina robiła swoje - chciałem więcej.
- To było... niesamowite - powiedziałem, a na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech. Dopiero teraz zwróciłem uwagę na to, że wokół nas znajdują się inni ludzie, że gra muzyka. Zatraciłem się przed chwilą zupełnie. - Czas na wielki finał - powiedziałem, a moje serce znów zaczęło przyspieszać, kiedy w mojej głowie rozkwitł pomysł. Popatrzyłem jeszcze raz na lico mojej pięknej partnerki i widziałem w nim odbicie moich własnych, rozedrganych emocji. - Mam nadzieję, że nie ma lady lęku wysokości, bo zamierzam zaraz lady przybliżyć gwiazd - zaśmiałem się, prowadząc ją tak, żeby odwróciła się do mnie plecami. Położyłem dłonie na jej biodrach, a następnie pochwyciłem ją i uniosłem w górę w zakręconym podrzucie.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 12:41

The member 'Alexander Selwyn' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 18

--------------------------------

#2 'k100' : 25


Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 15:16

Cressidy nie zdziwiły jego słowa, spodziewała się, że może mieć ochotę wprowadzić swój pomysł w czyn jak najszybciej, by pokazać jej krajobrazy Ambleside nocą i o świcie, kiedy ich bajkowość prezentowała się zupełnie inaczej niż za dnia. Sama Cressida była ciekawa tego nowego, być może inspirującego twórczo doświadczenia, w dodatku przeżywanego wspólnie z mężem, który był dla niej tak bliską i wyjątkową osobą. Choć ich ślub był aranżowany, nie z miłości, to z czasem udało jej się odkryć w sobie rosnące uczucia do Williama, w którym mimo różnicy wieku i doświadczeń mogła dostrzec bratnią duszę. Jak przystało na artystów postrzegali i przeżywali świat nieco inaczej, nawet jeśli oboje podlegali określonym regułom i schematom którymi rządziła się ich rzeczywistość.
Na Cressidę konieczność wypełnienia obowiązku spadła szybko. Nie dane jej było długo nacieszyć się panieńskim stanem, podczas gdy William otrzymał dziesięć lat więcej swobody, ale jej bliscy byli tradycjonalistami, choć jednocześnie zadbali o to by ich najbardziej wrażliwa latorośl trafiła do kogoś, kto jej wrażliwość zrozumie i u czyjego boku będzie mogła rozkwitnąć. Miała szczęście, nie wszyscy rodzice tak postępowali, choć dziś, w świetle zmian z ostatnich miesięcy, być może już nie oddano by jej w ręce Fawleya. Cały układ został jednak przypieczętowany wcześniej.
- Dobrze, Williamie, tak zrobimy. Po powrocie do domu sprawdzę tylko co u dzieci... i pozwolę, byś pokazał mi piękno Ambleside skąpanego w blasku świtu – szepnęła do niego, poruszając się wraz z nim po lodzie. – Też bym tego chciała i... och, Williamie, to cudownie – powiedziała, nie mogąc uwierzyć, że rzeczywiście mogła przyciągnąć uwagę lady Nott, bo w to, że spoglądał na nią William, nie miała teraz wątpliwości, i to w centrum jego uwagi chciała być. Podczas tego tańca cały czas był obok, towarzyszył jej, prowadził. Nawet tutaj było wyraźnie widać podział na role męża i żony, sam układ taneczny został przemyślany w bardzo odpowiedni i stosowny sposób: mężczyzna był tym, który asekurował i oferował poczucie bezpieczeństwa, by małżonka mogła lśnić u jego boku.
Niestety ich radość okazała się przedwczesna, tak samo jak chwilowy zachwyt lady Nott, który miał minąć równie szybko jak ich spotkał. O dziwo, to nie Cressida popełniła błąd a właśnie William, którego łyżwa pechowo ujechała na lodzie w czasie obrotu i to on upadł. Dziewczę od razu spojrzało z przestrachem w jego stronę, by upewnić się, że jej mężowi nic nie jest; jego dobro było przecież ważniejsze niż ewentualne zwycięstwo, na które i tak nie liczyła i nie dla niego tu przyszła, a dla Williama.
- Williamie? – zapytała z niepokojem, a jej policzki leciutko poczerwieniały. – Nic się nie stało – zapewniła go, gdy już wstał. – Nadal uważam, że jesteś najlepszym partnerem jakiego mogłabym sobie wymarzyć w tym tańcu na lodzie – szepnęła do niego, bo nawet gdy upadał wciąż był dla niej tym, w którym mogła pokładać zaufanie. Trzeba by o wiele więcej niż taki błahy upadek żeby zachwiać jej wiarą w męża, więc z ufnością znów podała mu swoją dłoń, by wraz z nim wykonać ostatnią figurę, podczas której mogli spróbować zatrzeć swoje potknięcie sprzed chwili... lub też zupełnie się pogrążyć na sam koniec zabawy, ale miała nadzieję, że uda im się zakończyć taniec na lodzie w dobrym stylu. Odważnie zgodziła się na wykonanie pokładzin. Teraz naprawdę mogli albo pozostawić po sobie dobre wrażenie albo niesmak, jeśli okaże się, że przecenili swoje umiejętności.
- Ufam ci – szepnęła znów do męża, mając nadzieję, że tym razem żadne z nich nie upadnie, bo zapewne byłoby to dość nieprzyjemne.




Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 15:16

The member 'Cressida Fawley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 30, 31


Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
śpiewaczka, dama
18
Szlachetna
Zaręczona
L'amour
L'aventure
et la vie
10
10
0
0
10
5
6
4
Czarownica

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 20:29

Spokojna, mało widowiskowa figura wywindowała ich na sam przód tabeli wyników, a Marine próbowała nie zauważyć, ze stało się to głównie za sprawą upadków wyżej notowanych par. Flavienowi omsknęła się noga, lecz nie mogła teraz nic na to poradzić. Miała przeczucie, że któreś z nich i tak zajdzie daleko w tym łyżwiarskim konkursie, a więc honor rodziny zostanie uratowany.
Uśmiech Titusa był zaraźliwy, a więc kąciki ust panny Lestrange także uniosły się wysoko; naprawdę mieli się z czego cieszyć. Nie chodziło wyłącznie o aprobatę lady Adelaide Nott, ale w ogólnym rozrachunku oboje naprawdę dobrze się bawili. Coś, co dla niego mogło być jedynie przykrym obowiązkiem, przyniosło trochę radości, a początkowo zestresowana Marine zrelaksowała się nieco w objęciach swojego partnera. I pomyśleć, że mogła trafić na jakiegoś podstarzałego lorda, od którego wielkiego brzucha odbijałaby się za każdym razem, gdy próbowałaby połączyć się w parę.
- Jak wielkim hukiem? – zapytała rozbawiona, przed oczami mając wyobrażenie siebie i lorda Ollivandera lądujących boleśnie na lodzie, lecz o dziwo wizja ta wcale jej nie odstraszyła. Odeszła czym prędzej w zapomnienie, zastąpiona nową. A co by było, gdyby jednak im się udało.
Posłała więc swojemu partnerowi porozumiewawcze spojrzenie i z nadzieją, że tym razem ambicja nie zwiedzie jej na manowce, zaczęła przygotowywać się mentalnie na spiralną ekstrawagancję.
- Tylko trzymaj mnie mocno, drogi lordzie – poprosiła z wciąż czającym się na ustach czarującym uśmieszkiem.
Spirala kojarzyła jej się nieodmiennie z dziecięcymi tańcami odprawianymi z kuzynkami w młodości, była więc figurą nieco sentymentalną.
Lestrange czuła, że jest w stanie zaufać Titusowi, dlatego kolejny piruet nie był jej straszny. Nawet jeśli rzeczywiście na koniec miała wylądować na tafli lodowiska, swój debiut zdoła zaliczyć do udanych. Na pewno zwróciła już uwagę odpowiednich osób, a ojciec był z niej dumny. Siedzący na widowni, zaciskający kciuki za powodzenie swojej jedynej córki – chociaż nie rozglądała się na boki była pewna, że tak właśnie jest.





I thought that love was on the stage, you give yourself to strangers, you don't have to be afraid. And then it tries to find a home with people, oh, and I'm
alone.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 20:29

The member 'Marine Lestrange' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 28

--------------------------------

#2 'k100' : 65


Powrót do góry Go down
Callisto Malfoy
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5069-callisto-s-malfoy https://www.morsmordre.net/t5166-thames https://www.morsmordre.net/t5078-callisto-malfoy https://www.morsmordre.net/
stażystka w Międzynarodowej Komisji Handlu Magicznego
22
Szlachetna
Zaręczona
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
10
15
5
0
5
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 21:28

Było niczym więcej jak kolejną nieodpartą pokusą, by stanowić tajemnicę. Świat skrywał ich przed ludźmi coraz mniej, prawda stawała się bardzo cennym towarem, którym wymieniać powinno się tylko z najbardziej zaufanymi. Nie odważyłaby się skłamać ojcu, bratu czy najbliższym przyjaciołom, nigdy nie brzydziła się jednak wplataniem fałszu w uśmiechy i słowa kierowane do większości, która była jej nieprzychylna mimo wszystko. Nazwisko jej istotnie mówiło samo za siebie, ona zaś musiała na przemian wtapiać się bezbłędnie w stereotyp, jaki jej narzucało i odrzucać go, by do głosu mogła dojść część jej osobowości niemieszcząca się w motto rodziny. Sprzeciwiała się regułom stanowczo rzadziej niż przyklaskiwała im wymagając bezwzględnie posłuszeństwa od siebie samej, ile jednak z tego było prawdą? Tego sama Callisto chyba jeszcze nie wie.
Niezależnie od wyniku poszukiwań Alexandra, zaufanie jakim go obdarzała miało przetrwać jedynie do końca ich wspólnego tańca, a ten miał niebawem nadejść. Taniec był od dawna jedną z ulubionych form sztuki lady Malfoy, łączył w sobie nie tylko elegancję, sprawność fizyczną, ale też wymagał sporych umiejętności aktorskich, wszystkie emocje w swym pełnym rozkwicie miały święte prawo bytu między starannie odmierzonymi krokami, należało odczuwać je silnie i możliwie w pełni, nieskażone wątpliwością. Lady Malfoy i lord Selwyn, przymierze możliwe tylko, gdy przygrywa im walc, twórcza wariacja na wspaniałym „Tańcu Rycerzy”. Tworzyli jedność piękną i majestatyczną jak egzotyczny ptak szukający chwili odpoczynku przy wodopoju, równie jednak jak dzikie zwierzę płochą. Z Alexandrem czuła się zaskakująco swobodnie i bezpiecznie na niepewnym gruncie, ale to ich „razem” było zagrożonym gatunkiem, ostatnie takty utworu odmierzały minuty do jego wyginięcia.
To się nie dzieje naprawdę, przemknęło jej przez myśl gdy z ledwością utrzymując się na krawędzi łyżwy wirowała na lodzie i przekonała się wielkim wysiłkiem, by otworzyć oczy. Nie szukała jednak u Alexandra ratunku, strach szybko uleciał, gdy na jego miejsce spłynęła kojąca pewność, że się uda. Z pewnością przez chwilę zrobiło się niebezpiecznie, czuła zimno bijące od grubej pokrywy lodu, kręcili się szybko, gdyby pozwoliła sobie choć na moment zwątpienia uległaby też wrażeniu, że już, już zaraz jej ręka wymknie się z uścisku partnera i uderzy głową o lód. Callisto udało się jednak odeprzeć te złośliwe podszepty podświadomości i, teraz już naprawdę bezwstydnie zarumieniona od piruetów, ryzykownych kroków, wszystkiego po trochu. Oklaski rozlegające się gdzieś w tle, chyba bardzo, bardzo daleko zasługiwały chyba na jej łaskawy uśmiech, drobny gest wdzięczności za aprobatę widzów, ale jej spojrzenie ugrzęzło.
Nie musiała nawet czytać z oczu Alexandra, wszystko mówiły tak jasno, otwartość jego spojrzenia przytłaczała ją, włamywała się prosto do środka, Callisto doświadczyła niezwykłego, obcego uczucia, że dostrzeże teraz wszystko, nic przed nim nie ukryje. Najdziwniejsze było jednak, że wcale jej to nie przeszkadzało. Choć wzbraniała się przed ckliwością tej myśli, im dłużej przeszukiwała zakamarki pamięci, tym pewniejsza była, że nikt jeszcze na nią tak nie patrzył. Jakby była jedyną osobą na lodowisku, tylko ona w Hampton Court, nikt inny nawet na całym świecie niewart jego uwagi.
Nic nie powiedziała. Nie byłaby w stanie przekrzyczeć łomotu własnego tętna, aż dziwiło, że kiedy zetknęli się w walcu żadnemu nie połamały się żebra od wściekłego bicia serc.
Powinna już zacząć żałować. Przyszedł czas na ostatnią figurę, imponujący zakręcony podrzut, a potem… doskonale wiedziała, jak wszystko się skończy, do czego wróci, musnąwszy ledwie gwiazdy, schodząc z lodowej tafli do ciasnych salonów i swojego towarzystwa.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 21:28

The member 'Callisto Malfoy' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 18, 44


Powrót do góry Go down
Quentin Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 https://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 https://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
29
Szlachetna
Kawaler
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
0
5
31
0
0
10
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 21:31

Domyślam się, że kobietom zależy na takich rzeczach jak nienaganna prezencja czy wspaniały taniec. Większość oczu jest jednak skierowana na nie, gdyż to one są piękniejszą płcią, ogląda je się zdecydowanie przyjemniej niż mężczyzn. Niekiedy zbyt sztywnych, zdenerwowanych, niemających talentu do zgrabnego poruszania swoim ciałem, stworzonych raczej do innych rzeczy niż zachwycanie widowni na parkiecie. Tym bardziej jest mi wstyd, że daję ciała podczas tego starcia. Ja kontra moje lęki oraz dyskomfort. Będący w nienaturalnym środowisku opiewającym zarówno w taniec jak i łyżwiarstwo, dużą ilość gapiów i ogólną atmosferę przyjęć, w których nie jestem przyzwyczajony uczestniczyć. Ostatnio mocno się rozwijam pod tym kątem. Uczestniczę w coraz większej ilości wydarzeń, nabieram większej pewności siebie. Tylko rzucam się na zbyt głęboką wodę, zaczynając od razu od tłumnych przyjęć w gronie arystokracji. Powinienem raczej próbować zmian metodą małych kroczków, nie modyfikować coś, co rosło przez tyle lat na łapu capu.
Nie musi nic mówić, żebym czuł ten zawód namacalnie, podskórnie. Teraz pulsuje w mojej głowie, nie pozwalając zapomnieć o wstydliwej pomyłce. To się chyba nazywa zażenowanie. Staram się je zignorować, gdyż nadchodzi moment na kolejną figurę. Razem, a jednak osobno uświadamia mi, że dla uśmiechów Liliany oraz jej bliskości chyba mógłbym zrobić wiele. Jej obecność jest kojąca, powoli się do niej przyzwyczajam, tak często się spotykamy przy różnych okolicznościach. Jest sympatycznie, chociaż półwili czar mocno miesza mi w głowie. Nie myślę tak racjonalnie jak to robię zwykle, bez obecności niezwykle pięknej i charyzmatycznej kobiety, ale to nic. Podczas wywijasów na lodzie nie potrzebuję wcale rozumu.
- Mamy szansę zakończyć mniej więcej w połowie stawki - zagajam lady Yaxley, kiedy jesteśmy akurat blisko siebie. Zaraz się jednak oddalam na nowo, robiąc wszystko, żeby olśnić lady Nott moimi staraniami. Nie łudzę się, że nagle nasz los się odmieni i staniemy się mimo przeciwności losu faworytami gospodyni, ale wolałbym też uniknąć kolejnych przykrych spojrzeń dezaprobaty. Dla mojej partnerki, naturalnie.
Nie porywamy się teraz na niemożliwe. Daję kobiecie znać, że musimy zrezygnować z trudnych, przekombinowanych figur. Może powinniśmy zakończyć z przytupem, ale zdecydowanie bardziej opłaci nam się bezpieczna opcja, jaką jest spacer w niebiosach. Nie wydaje się ani trochę skomplikowany, może nawet porównywalny do poprzedniej sekwencji ruchów. Ostatnie tony melodii, ostatnie ruchy, wywijanie łyżwami. Dość nieśmiało chwytam Lilianę w talii, ale udaje mi się chyba udać własną pewność siebie. I sunę w przód, noga w bok, w tył, grunt to równowaga. Musi się udać. Szkoda byłoby zakończyć zmagania na lodzie.




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 21:31

The member 'Quentin Burke' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 17, 89


Powrót do góry Go down
Percival Nott
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
organizator smoczych wypraw badawczych
32
Szlachetna
Żonaty

it's a small
crime
and I've got no excuse

6
35
0
0
0
11
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sadzawka   16.01.18 22:08

Chociaż zdawało się, że dopiero co pojawili się na lodowej tafli, to Percival wiedział, że zbliżali się do finału; moment, w którym Inara wirowała nad jego głową wysoko – pewnie, trochę ryzykownie – natrafił na najwyższe muzyczne tony, które opadały razem z nią, gdy ostrożnie sprowadzał ją na ziemię, wzrokiem chłonąc widok jej pięknej twarzy, otoczonej luźnymi, ciemnymi kosmykami, które pęd powietrza bezwstydnie powyciągał z upięcia. – Ty mi powiedz – odpowiedział równie cicho, przez dłuższą chwilę nie wypuszczając jeszcze jej dłoni, jakby się upewniał, że trzymała się na lodzie pewnie: że nie kręciło jej się w głowie, nie dokuczały efekty długiego wirowania, kolana nie trzęsły się zdradliwie. Prowadził ich po tafli gładko, bez problemu wymijając dostrzegane kątem oka pary; już dawno stracił rachubę co do tego, jak radzili sobie pozostali, ale koniec końców nie zjawił się tutaj dla nich – a przynajmniej nie tak naprawdę.
Nie proponował już kolejnej karkołomnej figury, dostosowując się do wygasającej melodii i zmieniając ruch na bardziej swobodny, lekki, niemalże beztroski. – Chyba pora wypowiedzieć ostatnie słowo – powiedział, uśmiechając się do Inary ciepło i przeciągając kontakt wzrokowy tak długo, na ile było to stosowne – i może odrobinę dłużej. Dopiero potem przeszedł do wykonania ostatniego już manewru, znacznie prostszego, potocznie nazywanego odwracanką; nie sygnalizował przy tym swoich zamiarów partnerce, wiedząc, że – tak samo, jak do tej pory – zrozumieją się bez słów.




and to a place I come
where nothing shines


Powrót do góry Go down
 

Sadzawka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19  Next

 Similar topics

-
» Sadzawka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Hampton Court-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18