Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Komnata południowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Komnata południowa   03.07.16 23:48

First topic message reminder :

Komnata Południowa

Komnata Południowa  jest jednym z pierwszych pokojów po wejściu do dworku lady Nott. Jest to przestronne pomieszczenie ozdobione złotem i zielenią. Na ścianach widnieją podobizny członków rodu, a wokół dużych okien, które wpuszczają do środka słońce przez całych dzień wiszą ciężkie zasłony z atłasu. W środku jest raczej pusto — poza trzema sofkami i kilkoma stolikami, kilkoma wazonami i krzesłami nie ma w środku nic więcej. Jest to jednak miejsce, w którym niezapowiedziani goście lady Nott mogą poczekać na zaproszenie, pijąc herbatę przygotowaną przez domowe skrzaty, a jej przyjaciele odetchnąć z dala od salonowego zgiełku i głośnych rozmów w trakcie przyjęcia.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Komnata południowa   30.01.18 12:28

Mimo kompleksów wobec starszego rodzeństwa Cressida dorastała szczęśliwie, otoczona rodziną i pięknymi lasami Charnwood, odizolowana od zewnętrznego świata aż do momentu pójścia do szkoły, choć przyszło jej trafić do innej niż większość krewnych oraz szlacheckich koleżanek. Nic więc dziwnego, że nie miała wcześniej okazji poznać lady Lestrange, skoro swoją edukację spędziła we Francji, Hogwart znając jedynie z opowieści rodziców, kuzynostwa i znajomych. Beauxbatons było miejscem bardzo eleganckim i artystycznym, co pokazało wychowanej pośród lasów lady Flint nieco inne wzorce i pomogło jeszcze lepiej rozwinąć talent i wrażliwość.
- Wobec tego debiutujesz w naprawdę... niezwykłych okolicznościach – powiedziała; wcześniejsze roczniki debiutantów raczej nie miały okazji oglądać śniegu w czerwcu, ten był dostępny tylko podczas zimowych sabatów. – Jak było w Hogwarcie? Sama nie miałam okazji się tam uczyć – zapytała z ciekawością, jak lady Lestrange wspomina czasy swojej nauki, które dopiero co ukończyła. – Debiut jest wyjątkowym sabatem, nawet jeśli później przyjdą kolejne. Ale już żaden nie będzie tym pierwszym, nawet jeśli lady Nott podczas każdego stara się wymyślać coraz to nowe atrakcje.
Cressida bardzo dobrze pamiętała swój pierwszy sabat, choć najmocniej zapadł jej w pamięć taniec z Williamem, który, omijając inne panny, podszedł prosto do niej, by poprowadzić ją na parkiet sali balowej. Kilka sabatów później ogłosili światu swoje zaręczyny, starannie zaaranżowane i zaaprobowane przez oba rody. Marine była naprawdę urodziwa, więc Cressida była pewna, że kawalerowie nie pozwolą jej długo podpierać ściany i że nie będzie mogła narzekać na brak zainteresowania.
Szła powoli, tylko czasem dyskretnie zerkając przez ramię, próbując dostrzec swojego małżonka. Sztuka rzeczywiście była bardzo bezpiecznym tematem, idealnym na czas zapoznawczej rozmowy – i jak bardzo kobiecym!
- Flavien wspominał mi niedawno o swojej uzdolnionej muzycznie kuzynce, która w tym roku debiutuje. Jestem pewna, że mówił o tobie – rzekła; w końcu raczej nie było innych debiutujących Marine Lestrange, więc z pewnością miała przed sobą dziewczynę, którą tak zachwalał Flavien podczas ich rozmowy w galerii, która miała stać się gwiazdą rodowej opery. Skoro tak dobrze o niej mówił, musiała naprawdę mieć talent. – Tak, jestem malarką. Ale pokochałam sztukę zanim jeszcze rodzina postanowiła oddać moją rękę jednemu z lordów Fawley – wyjaśniła. – Przyszło mi dorastać w malowniczych lasach Charnwood, które niezwykle mocno oddziaływały na moją artystyczną wrażliwość, choć wielu rzeczy w kwestii malarstwa musiałam nauczyć się sama.
Była Flintem. Flintowie nie byli artystami, wyznawali inne podejście do życia niż Fawleyowie czy Lestrange’owie, ale jak na szlachetnie urodzonych przystało pokazali swojemu potomstwu podstawowe artystyczne aktywności, a Cressida po prostu konsekwentnie i latami rozwijała swoją pasję, doskonaląc wrodzony talent, osiągając poziom, który umożliwił przyjęcie jej obrazów do galerii.
- Jestem pewna że tak, William z pewnością nie chciałby ominąć tak wyjątkowej okazji, by zatańczyć na lodzie w czerwcu – rzekła z lekkim uśmiechem, choć w głębi duszy czuła pewne obawy, bo nie potrafiła jeździć na łyżwach. Pozostawało jej mieć nadzieję że łyżwy od lady Nott faktycznie będą zaczarowane i nie zacznie tańca od wywinięcia malowniczego orła. – Czy już wiesz, z kim przyjdzie ci zatańczyć? – zapytała ją z ciekawością; skoro Marine nie miała narzeczonego ani męża, z pewnością lady Nott sama wybrała dla niej kogoś spośród wolnych mężczyzn. – To już niedługo. Muszę przyznać, że jestem bardzo... ciekawa tej atrakcji, choć łyżwiarstwo chyba nie jest moją ulubioną aktywnością. – Ale kto wie, może się zaskoczy i jednak jej się to spodoba?







Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
dama
18
Szlachetna
Panna
with the lights out, it's less dangerous, here we are now;
entertain us
[x]
9
10
0
0
10
5
6
4
Czarownica

PisanieTemat: Re: Komnata południowa   15.03.18 17:23

Słyszała o Charnwood wiele pochlebnych rzeczy i z radością powitałaby zaproszenie w tamte rejony; las co prawda nie mógł równać się z klifami i plażami jej rodzinnych stron, lecz na pewno był miejscem prawdziwie malowniczym i magicznym. Skoro zamieszkiwały w nim centaury, musiał być naprawdę wyjątkowy. Być może nadchodzące miesiące miały przynieść Marine wizytę w posiadłości rodu Flint? Nie mogła przecież wiedzieć, co, a raczej kogo szykuje dla niej ojciec, dlatego nie wykluczała żadnej możliwości.
- Mam nadzieję, ze ta niezwykłość przyniesie mi szczęście. Jestem dobrze przygotowana, a mimo to spodziewałam się raczej atrakcji typowych dla letnich pór roku - nie zamierzała umniejszać własnemu wysiłkowi, na jaki zdobyła się przez lata oczekiwania na pierwszy Sabat, lecz skłamałaby, gdyby powiedziała, że latem nie byłoby łatwiej.
Wspomnienie Hogwartu wciąż było w niej żywe, bowiem nie minął jeszcze nawet tydzień, odkąd opuściła szkolne mury. Odrobinę abstrakcyjnym wydawał jej się fakt, że niedawno nosiła jeszcze Ślizgoński mundurek, a dziś brylowała w pięknej sukni, stworzonej specjalnie na takie okazje; wchodziła w dorosłość nie tylko dzięki strojowi, a przede wszystkim temu, jak była traktowana przez innych. Nie widzieli dziecka – to miejsce zajęła młoda, godna przebywania pomiędzy nimi dama.
- Pod sam koniec dość chaotycznie, ale w ogólnym rozrachunku będę go dobrze wspominać – oceniła, sama zaskoczona swoją opinią - Należałam do chóru, lecz pod względem artystycznym Beauxbatons bije inne szkoły na głowę. To tam uczęszczałaś, prawda? – spojrzała na rudowłosą, której za nic nie przyporządkowałaby do Durmstrangu, więc pytanie panny Lestrange było właściwie retoryczne.
Gdy usłyszała, że Cressida jest znajomą Flaviena, odrobinę się zrelaksowała. Nie opowiadałby obcym o swojej ulubionej kuzynce, dlatego mogła być pewna, że darzył panią Fawley choć odrobiną sympatii mimo noszonego przez nią teraz nazwiska.
- Wygląda więc na to, że obydwie mogłyśmy się cieszyć ze wsparcia naszych rodzin. Twoja postąpiła bardzo uprzejmie, łącząc cię z lordem Fawleyem – skinęła uprzejmie głową, na moment ponownie spoglądając za ojcem i Williamem.
W spojrzeniu jego młodej żony widziała nie tylko przywiązanie, ale nie były we właściwym miejscu, ani tym bardziej na odpowiednim etapie relacji by rozmawiać o uczuciach. Temat ten był naprawdę grząski i lepiej dla nich obu, by był poruszany wyłącznie w zaufanym towarzystwie.
Taniec na lodzie… jego wspomnienie wywołało dreszcz na przedramionach panny Lestrange. Nie bała się, była tylko niepewna nieznanego.
- W głębi duszy chyba każda panna liczyła na klasyczny taniec balowy, czyż nie? – zażartowała, pochylając się odrobinę w stronę swojej rozmówczyni – Jestem pewna, że podołamy na lodowisku i wypadniemy znakomicie – rzekła, pokrzepiając tym samym samą siebie – Nie mam jeszcze pojęcia, kto będzie mi towarzyszył, ale po gospodyni spodziewać się można naprawdę wszystkiego – mogła więc otrzymać do pary zarówno debiutanta, jak i starego wygę polującego na piątą młodą żonę. Możliwości było zbyt wiele, by Marine miała jakiekolwiek oczekiwania bądź nawet życzenia. Wiedziała, kogo nie chciała spotkać i to na szczęście było jej zagwarantowane.




Here I come again with my soul on my sleeve while we all pretend. And you look the other way while I play the fool trying to fit in. This is the social club -will I ever be enough?
Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Komnata południowa   17.03.18 0:25

Cressida zawsze już miała darzyć rodzinne strony sentymentem, nawet kiedy już musiała je opuścić, by zamieszkać u boku męża. Oczywiście słyszała też o wyspie Lestrange’ów, choć pewnie każdy ród najbardziej chwalił sobie właśnie swój dwór i jego tereny. Flintowie zachwalali Charnwood, a Fawleyowie Krainę Jezior... Zaś mężatki zawsze miały być częścią dwóch rodzin, tej starej i tej nowej.
- Też się ich spodziewałam, ale jak widać pogoda nas zaskoczyła i zamiast tradycyjnego balu będziemy mieć taniec na lodzie – powiedziała. – Tak czy inaczej będziesz mieć debiut, jakiego nie miała żadna z twoich poprzedniczek. Na moim był to po prostu bal. Ale przyszły mąż szybko znalazł mnie w tłumie i poprosił do tańca. Oczywiście wtedy jeszcze nie wiedziałam, że kilka miesięcy później nas ze sobą zaręczą.
Wtedy mogła tylko się zastanawiać nad tym, kogo i kiedy będzie musiała poślubić. Ciekawe, czy i Marine się nad tym zastanawiała? Jeszcze kilka dni temu była uczennicą, a dziś już damą równą wszystkim pozostałym w tym budynku. Tego wieczoru miała błyszczeć i przykuwać spojrzenia, a może i potencjalnych kandydatów, którzy zaczną ubiegać się o jej rękę.
- Tak, byłam uczennicą Beauxbatons, w domu Harpii. Skupiał się na malarstwie, choć domy w Beauxbatons działały na nieco innych zasadach niż te w Hogwarcie i mogliśmy sami wybrać swój na podstawie artystycznych zainteresowań, które pomagano nam rozwijać – wyjaśniła; jej matka oddała młodej artystycznej duszy dużą przysługę, kiedy wymogła na ojcu posłanie córek do Francji. Nawet jeśli główną pobudką Portii Flint było ich bezpieczeństwo. – Ty pewnie byłabyś Gryfem, to tam udawali się pasjonaci muzyki, śpiewu i tańca.
Cressida poznała Flaviena jeszcze przed ślubem, i łudziła się, że ten nie zmienił ich koleżeńskich relacji. Nie byli może blisko, ale zawsze podziwiała jego wiedzę i zaangażowanie w rodowe dziedzictwo. Dla niej nic się nie zmieniło. Nie zaczęła z chwilą ślubu nienawidzić krewnych i znajomych, których nie lubili Fawleyowie, ani nie uznała za przyjaciół tych, którymi jako Flintówna gardziła. Zdawała też sobie sprawę, że jej ojciec obecnie żałował swojej decyzji i gdyby czas się cofnął, oddałby jej rękę komuś innemu.
- Zaiste tak było. A możliwość znalezienia oparcia w rodzinie jest czymś bardzo cennym – powiedziała; nie miała nikogo bliższego niż rodzina. Mąż i dzieci też się nią stały, każdego dnia uczyła się ich kochać. I wciąż podtrzymywała więzi z krewnymi ze strony Flintów i Ollivanderów. – Widzę, że też je otrzymujesz – dodała, także spoglądając w stronę Williama pogrążonego w rozmowie z ojcem Marine. Oczywiście to mogła być salonowa gra pozorów, ale chciała wierzyć, że młoda lady Lestrange mogła liczyć na swojego ojca, i ich relacja zaprezentowana na sabacie nie była tylko na pokaz. – Moich rodziców dziś tu nie ma, ale jest mąż. To z nim wyjdę na lód.
Także nie podjęła tematu uczuć, tym bardziej, że były sprawą, o której nie potrafiła tak po prostu mówić, tym bardziej z nowo poznanymi osobami. Pozostawało też faktem, że za mąż wyszła z rozsądku, nie kierowała się mrzonkami o wielkiej miłości.
- Zapewne tak. Też myślałam, że to będzie bal, podobny temu, na którym debiutowałam – powiedziała, uśmiechając się lekko do swojej rozmówczyni. – Mężatki na pewno będą tańczyć ze swoimi mężami, ale lady Nott na pewno zadba o odpowiednich partnerów dla wolnych panien. – Nachyliła się lekko w stronę Marine, po czym odezwała się ciszej: – I podejrzewam, że zapewne będzie się kierować sobie tylko znanym zamysłem, szukając odpowiednich kawalerów do tańca dla ciebie i innych młódek – uśmiechnęła się nieco szerzej; nie od dziś było wiadomym, że lady Nott miała zamiłowanie do swatania. – Niestety nie znam tegorocznych debiutantów. Ale bez względu na to, komu powierzy cię lady Nott, chętnie zmierzę się z tobą w tańcu na lodzie. Jestem taka ciekawa, komu spośród par uda się zyskać aprobatę naszej gospodyni.
Była niemal pewna, że nie będzie to ona. Wśród mijanych szlachcianek widziała kilka półwil; może to któraś z nich skradnie największą uwagę. Ale Cressida nie dbała o to, nie musiała być najlepsza. Chciała tylko spędzić czas z mężem i spróbować czegoś nowego. Jednak gdyby wiedziała, że Marine przyjdzie zatańczyć z jej krnąbrnym, roztrzepanym kuzynem, pewnie by się ucieszyła, że Titus otrzyma taką partnerkę i z pewnością bardzo dobry przykład z jej strony.







Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
dama
18
Szlachetna
Panna
with the lights out, it's less dangerous, here we are now;
entertain us
[x]
9
10
0
0
10
5
6
4
Czarownica

PisanieTemat: Re: Komnata południowa   17.03.18 13:34

Nie tak dawno temu, podczas rozmowy z Flavieniem, zastanawiała się kiedy przyjdzie jej opuścić rodzinne strony i dołączyć do przyszłego męża; nie lubiła wracać do tego tematu, bo wiedziała, że nieważne jak spodoba jej się nowe otoczenie, zawsze już będzie tęsknić za Wyspą Wight. Pozostawienie jej za sobą miało być pierwszą najtrudniejszą decyzją w jej życiu, a właściwie nawet nie decyzją tylko obowiązkiem. Nie miała za wiele do powiedzenia, ponieważ w rodzinie nie było żadnego odległego kuzyna w jej wieku, nie mogła więc nawet liczyć na szczęście pokroju Rosalie Yaxley.
- Brzmi jak wstęp do jakiejś romantycznej powieści – skomentowała rewelacje nowej znajomej odnośnie momentu poznania przyszłego męża.
Marine miała okazję przyjrzeć się z boku życiu Cressidy i ocenić, że wyglądało niczym bajka. Młoda panna tańczy z przystojnym młodzieńcem, a jakiś czas później okazuje się, że są sobie przeznaczeni. Pobierają się i doczekują dwójki pociech, a tłem dla tego wszystkiego są piękne obrazy lady Fawley i czułe spojrzenia jej męża. Prawdziwa Idylla. Lestrange nawet na taką nie liczyła, choć skłamałaby mówiąc, że nie miała oczekiwań odnośnie przyszłego męża. Dzisiejsza okazja dała jej jeszcze więcej sposobności i powodów do przemyśleń na ten temat.
- Nie wyglądasz na harpię – uśmiechnęła się filuternie, wykorzystując zgrabną grę słów i wkradając przy okazji komplement dla Cressidy, która wydawała jej się naprawdę uprzejmą, szczerą osobą.
Oczywiście, że wciąż znajdowały się na salonach, a nawet w samym sercu socjety, jakim bez wątpienia był Hampton Court, ale to nie znaczyło, że maskują wszystkie swoje cechy i zachowania. Marine nie czuła ze strony towarzyszki fałszu i choć niektóre uprzejmości były może wypowiedziane nieco na wyraz, powodowała to tylko i wyłącznie okazja pierwszego spotkania. Nie grały, nie zasłaniały się maskami, a zamiast tego prowadziły przyjemną, względnie beztroską rozmowę.
Temat Williama Fawleya krążył między nimi bezustannie, lecz ciemnowłosa nie chciała wypytywać, wyciągać informacji z nowej znajomej. Nie były tak blisko, by ta mogła jej się zwierzać, a negatywne stosunku rodowe - grające tu epizodyczną rolę – mogłyby nadać rozmowie nieszczerego wydźwięku. Marine nie była szpiegiem swojej rodziny, a jedynie wiedzioną ciekawością młodą damą.
- Po raz kolejny będziesz musiała wybaczyć mi śmiałość, ale muszę to powiedzieć – przystanęła na moment, zatrzymując także rudowłosą – Nie wyglądacie jak aranżowane małżeństwo. Nie musisz mi oczywiście odpowiadać, ale gdyby to rzeczywiście była jakaś baśń, zakochalibyście się w sobie jeszcze przed ślubem – uśmiechnęła się rozmarzona, wreszcie zachowująca się tak, jak na młody wiek przystało.
I chociaż życie miało za chwilę zweryfikować jej podejście, miała dla siebie jeszcze tych kilka beztroskich chwil niewinności, w których mogła zachowywać się jak naiwna młódka.
- To będzie doprawdy ciekawa konkurencja. Ciekawa jestem, czy i dziś narodzi się na Sabacie jakaś para, która spotka się na ślubnym kobiercu.
Gdyby miała chociaż cień podejrzenia, że lady Nott sparuje ją dziś z młodym Ollivanderem, na pewno od razu zasypałaby Cressidę pytaniami o niego, lecz póki co trwała w błogiej nieświadomości.




Here I come again with my soul on my sleeve while we all pretend. And you look the other way while I play the fool trying to fit in. This is the social club -will I ever be enough?
Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Malarka
20
Szlachetna
Zamężna
...
18
12
0
0
5
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Komnata południowa   18.03.18 1:58

To rzeczywiście mogło brzmieć bardzo romantycznie – mężczyzna zapraszający młódkę do tańca, a kilka miesięcy później rodzina ogłasza, że to właśnie ten mężczyzna zostanie jej narzeczonym. Bardzo możliwe, że byłoby im dane się w sobie zakochać nawet bez aranżacji związku, ale Cressida wiedziała też, że musi wypełniać wolę rodu, i jeśli rodzice chcieliby ją wydać za kogoś innego, to musiałaby to zrobić. Ale z jakiegoś powodu wybrali Williama, a było to w czasach, kiedy oba rody pozostawały asekuracyjnie neutralne i próżno szukać między nimi rozbieżności większych niż to, że miały odmienne tradycje. Ale który ród nie miał? Każdy słynął z czegoś innego. To sami Fawleyowie przyszli do Flintów, gdy dowiedzieli się, jak wielki talent kryje się w ich najmłodszej latorośli. Potrzebowali zdolnych artystów, zwłaszcza że nawet w ich rodzie nie każdy rodził się z wyjątkowymi zdolnościami. Niektórych, jak Williama, mogli co najwyżej wyszkolić w teorii, bo nie mogli podarować mu talentu, z którym się nie urodził, a Cressida owszem, choć przyszła na świat jako Flint, nie Fawley.
Także się uśmiechnęła, słysząc grę słów i zawoalowany komplement. Pozostawało faktem, że Cressidzie faktycznie było daleko do prawdziwej harpii, nie tylko za sprawą uroczej, piegowatej twarzyczki, ale też miłego, prostolinijnego sposobu bycia. Pod tym względem odbiegała od stereotypowego wyobrażenia fałszywych, knujących dam, a tak często wyobrażali sobie wyższe sfery ludzie spoza nich, choć pewnie w niektórych przypadkach mieli rację. Jeśli momentami była nieco sztywna, to tylko z powodu onieśmielenia; nie co dzień zawierała nowe znajomości. Przez cały czas była szczera i nie miała żadnych ukrytych intencji, chciała poznać młodą lady Lestrange i samej pokazać się przed nią z dobrej strony. Cressida była zresztą kiepską kłamczynią, choć dorastała w wyższych sferach od dziecka. Ale Flintowie nie byli mistrzami salonowych intryg.
Nie czuła się też w żaden sposób urażona jej pytaniami. W końcu Marine nie zadawała pytania o jakieś rodowe tajemnice czy inne drażliwe kwestie. Może jedynie leciutko się zarumieniła pod piegami.
- W porządku, nie szkodzi – zapewniła ją. – Zdaję sobie sprawę, jak to wszystko może nieprawdopodobnie wyglądać, ale nasz związek naprawdę został zaaranżowany przez rodzinę Williama. Po prostu miałam szczęście, że przed ślubem dane nam było się poznać i polubić, choć kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz, a spotkanie na sabacie wcale nie było tym pierwszym... byłam tak onieśmielona że po prostu uciekłam, płonąc intensywnym rumieńcem – dodała, śmiejąc się cichutko na to wspomnienie; było to dnia, kiedy matka zabrała ją do swojej znajomej z rodu Fawley, by Cressida mogła poznać tamtejszych artystów. – Był sporo starszy, dużo wiedział o sztuce, i... – urwała, tylko w myślach dopowiadając, że był bardzo przystojny. – Trudno mi powiedzieć, co by się stało, gdyby nie rodziny i ich decyzja... Ale cóż, to możliwe – zarumieniła się mocniej. William był cudownym mężczyzną. Wzorowym szlachcicem, ale pozbawionym przesadnego nadęcia i buty, bardziej śmiałym i otwartym niż Cressida, i dbającym o żonę i dzieci. – Można powiedzieć, że mieliśmy szczęście, ale jak widać, aranżowane małżeństwa wcale nie muszą być skazane na porażkę.
Jej rodzice może nie kochali się z chwilą ślubu, ale byli bardzo zgodnym, szanującym się nawzajem małżeństwem. Cressidzie też się udało, choć oczywiście słyszała wiele opowieści o niedobranych związkach. Oby jednak Marine również miała szczęście trafić na dobrego męża, który nie zdusi jej pasji.
- Też jestem tego ciekawa, ale wszystko się okaże. Jak widać, na sabatach nieoczekiwanie można spotkać przyszłego małżonka. Kto wie, może będzie nim któryś z mężczyzn, jakich dziś zobaczysz?
Na sabaty zawsze przybywała duża część wyższych sfer w różnym wieku. Wiele dziewcząt mogło mijać przyszłych mężów, jeszcze nie wiedząc, że pewnego dnia los złączy ich drogi. Czy raczej ich rodziny to uczynią.
Znów zerknęła w stronę męża; wyglądało na to, że William żegnał się ze swoim rozmówcą, bo także spojrzał w stronę małżonki i po chwili ruszył w jej stronę.







Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
dama
18
Szlachetna
Panna
with the lights out, it's less dangerous, here we are now;
entertain us
[x]
9
10
0
0
10
5
6
4
Czarownica

PisanieTemat: Re: Komnata południowa   18.03.18 11:50

Tego rodzaju obowiązek spoczywał na każdym szlacheckim dziecku i nawet młoda jeszcze Marine wiedziała, że i na nią przyjdzie czas. Znając swoją powinność przyjęła swój los godnie i spokojnie; nie buntowała się i nie krzywiła ponieważ miała nadzieję, że ojciec wybierze kogoś odpowiedniego. Ufała mu w tej kwestii i chociaż obiecała sobie nie zawracać głowy tym tematem przynajmniej przez kilka tygodni po opuszczeniu Hogwartu, okazja Sabatu zweryfikowała jej podejście. Wszędzie, gdzie tylko się obejrzała, przechadzały się małżeństwa bądź narzeczeństwa, a przyzwoitki kroczyły za młodymi pannami, podczas gdy kawalerowie zbierali się w grupki i udawali, że wcale nie rozmawiają o kobiecych walorach. Tak był już zbudowany ten świat i Lestrange nie miała najmniejszego powodu by się do niego nie dostosowywać.
Zawieranie nowych znajomości wyglądało teraz zdecydowanie inaczej, niż przez całą wcześniejszą część jej życia. Marine miała świadomość, że nie każdy ją polubi i wcale tego nie oczekiwała, sama przecież nie obdarzała sympatią każdej napotkanej osoby. Cressida wywarła na niej pozytywne wrażenie i kto wie, może będą mogły kontynuować swoją znajomość, o ile oczywiście Theseus Lestrange i William Fawley nie pokłócą się za chwilę w południowej komnacie.
Póki co, obserwowała lekki rumieniec swojej towarzyszki i zrozumiała, ze trafiła w sedno. Odrobinę pozazdrościła rudowłosej tej relacji, która z wierzchu wyglądała na przepełnioną obopólnym szacunkiem i przywiązaniem, a teraz dochodziły do tego przebłyski uczucia.
- W takim razie ktoś bardzo spostrzegawczy i rozumny musiał Was zauważyć, a później połączyć. Nie znam blisko wielu małżeństw, moje przyjaciółki dopiero wkraczają w wiek gotowości do zamążpójścia, a mimo wszystko jesteście z lordem Fawleyem miłym wyjątkiem od reguły – rumieniec i cichy śmiech Cressidy były najlepszym potwierdzeniem tego, że doskonale czuje się z nowym nazwiskiem.
Marine odrobinę zazdrościła jej tego, że rudowłosa miała już wszystko za sobą, jej sytuacja była pewna i stabilna. Lestrange nie znosiła poczucia niepewności, a takie mogło już niebawem zacząć wkradać się do jej umysłu, jeśli zacznie przebywać wśród par. Nie była naiwna, nie liczyła na wielką miłość; chciała po prostu, by nie byli sobie z przyszłym mężem obojętni i szanowali siebie nawzajem.
- Jeśli tak będzie, możesz liczyć na zaproszenie na wesele – odpowiedziała żartobliwie, choć całkiem serio.
Nawet mimo rodowych niesnasek byłaby w stanie wystosować list do lady Fawley i ugościć ją na Wyspie Wight podczas swojego ważnego dnia.
Ani się spostrzegła, a jej ojciec wraz z małżonkiem Cressidy powrócili do pań; obaj byli w dobrych humorach, tak więc rozmowa przedstawicieli zwaśnionych rodów nie była kłótnią, jakiej ktoś mógłby się spodziewać. Theseus chwycił rękę córki pod ramię i oznajmił jej, że czas ruszyć do Sali balowej, a obie panie pożegnały się uprzejmie, skinęły głowami, po czym czwórka czarodziejów rozeszła się w swoje strony, a ponownie spotkać mieli się dopiero na lodowisku.

zt x 2




Here I come again with my soul on my sleeve while we all pretend. And you look the other way while I play the fool trying to fit in. This is the social club -will I ever be enough?
Powrót do góry Go down
 

Komnata południowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]
» Komnata Odyna Tragaryena
» Komnata Małej Rady
» Komnata Viserysa Targaryena

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Hampton Court-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18