Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Labirynt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Labirynt   03.07.16 23:49

Labirynt

Po wyjściu z sali balowej, schodząc marmurowymi schodkami z niewielkiego tarasu, trafia się do zachodniej części ogrodu. Latem, spacerującym wśród idealnie przyciętych tui umila czas plusk niewielkich fontann z urokliwymi, białymi rzeźbami nimf leśnych. Jednakże to nie niewielke ogrodowe alejki stanowią główną atrakcję tej części posiadłości - tuż za fontannami znajduje się wejście do majestatycznego labiryntu. Równo przycięty, gęsty żywopłot wije się na przestrzeni kilku hektarów. Wąskie ścieżki co kilkadziesiąt metrów rozszerzają się na większe pola, gdzie ulokowano ozdobne posągi lwów i nimf leśnych, krzewy czy ławeczki, na których można odpocząć. Jednakże Lady Adalaide co rusz ostrzega swoich gości, że zapuszczając się zbyt daleko, odnalezienie drogi powrotnej może zakończyć się fiaskiem - bowiem labirynt co chwila zmienia położenie swoich ścieżek, a ponadto kilkumetrowe ściany zieleni skutecznie uniemożliwiają odnalezienie wyjścia.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
33
22
5/26
8/50
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 11:10

po kasynie

Musiał wyjść i opuścić to bawiące się na nowo towarzystwo. Denerwowały go te wszystkie uśmiechnięte nieszczerze gęby, które przyszły jedynie na darmową rozrywkę. Nie Po zakończonej części oddzielnej przyszło na wymieszanie się tłumów i nie odbiło się to na nim najlepiej. Szczególnie że woń mocnych perfum mieszała się ze wszystkimi zapachami z całej posiadłości, tworząc nieprzyjemny dla niego zaduch. Dodatkowo ilość wypitego alkoholu uderzyła mu nieco do głowy, co spotęgowało jedynie niechęć do przebywania w tłocznym wnętrzu posiadłości. Wychodząc, zauważył, że większość miejsc na zewnątrz była już zajęta przez rozmawiających lub pary, które nie chciały zostać przyuważone i zaczepione nawet najsympatyczniejszą rozmową. Morgoth nie miał ochoty ani nawet nie przeszło mu przez myśl, by się do kogokolwiek dołączać. Chciał pobyć sam i jedynym miejscem, gdzie jeszcze nikogo nie widział, był właśnie labirynt. Owszem. Znał konsekwencje zapuszczania się za daleko w jego wnętrze, ale nie był na tyle głupi, by się tam zgubić. Jak był młodszy słyszał niejedną historię o podobnych żywopłotach, które pożerały swoich właścicieli. Niektóre były naprawę przerażające, ale jak wszystko w tym świecie, miało swój cel. Labirynt też. Właśnie mijał fontanny, by wejść do idealnie przyciętego labiryntu, gdy coś lub ktoś spowodował, że się zatrzymał.


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 11:27

| po rozmowie z Alexandrem

Już po rozmowie z Alexem Lyra powróciła do dworku, by poszukać swojego męża. Chociaż w jej myślach wciąż gościła rozmowa z dawno nie widzianym przyjacielem, chciała odnaleźć Glaucusa, porozmawiać z nim... i upewnić się, w jakiej formie był po zabawie w kasynie. Wiedziała już, że mężczyźni bawili się z alkoholem bardziej intensywnie, co było widać po twarzach mijanych czarodziejów. Nigdzie nie widziała jednak charakterystycznej sylwetki męża, a kiedy kogoś zapytała, powiedziano jej tylko, że wyszedł na zewnątrz.
Opuściła więc ponownie dworek; na zewnątrz również nie brakowało spacerujących czarodziejów, którzy zajmowali sobie czas w oczekiwaniu na wybicie północy i otwarcie głównej sali. Pozostało do tego momentu jeszcze trochę czasu, więc Lyra miała go dosyć, żeby spróbować odszukać Glaucusa.
Przechodziła obok fontann, zauważając sylwetkę zbliżonego wzrostu co Travers?
- Glaucusie? Och, przepraszam! – wypaliła, gdy mężczyzna się odwrócił i okazało się, że to nie jej mąż, a ktoś, kogo nie znała. Płoniąc się rumieńcem, szybko ominęła okazałą fontannę, zauważając kawałek za nią zwartą ścianę przyciętego (być może czarami?) żywopłotu. Pośrodku znajdował się przesmyk, wyglądające jak przejście do dalszej części. Może był to labirynt, który ponoć znajdował się przed posiadłością? Lyra podeszła nieco bliżej, ale nie zamierzała wchodzić do środka, w końcu nie miała aż tyle czasu, żeby błądzić w wąskich przejściach. Musiała znaleźć Glaucusa.
Nagle jednak, zagapiwszy się, potknęła się o rąbek przydługiej sukienki i zachwiała się, przytrzymując się murku fontanny, żeby nie upaść. I właśnie wtedy zdała sobie sprawę, że nie była tu sama, w wejściu do labiryntu zamigotała kolejna sylwetka, z całą pewnością nie należąca do Traversa.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
33
22
5/26
8/50
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 11:44

Morgoth odwrócił się akurat w momencie, gdy osoba obok zachwiała się niebezpiecznie. Nie zastanawiając się, ruszył w tamtą stronę, ale działo się to tak szybko, że zwyczajnie by nie zdążył. Na szczęście czarownica sama sobie już poradziła i gdy stanął przed nią, doprowadzała się do porządku. Nie znajdowała się daleko od wejścia do labiryntu, co zapewne sugerowało, że szukała samotności lub co było bardziej prawdopodobne męża. Yaxley zauważył oczywiście obrączkę na jej palcu, gdy opierała się o murek fontanny. Alkohol, który wcześniej lekko szumiał mu w głowie, zupełnie jakby wyparował przez tę chwilę stresu i przypływu adrenaliny. Nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby coś stało się tej kobiecie. Nic więc dziwnego, że praktycznie momentalnie otrzeźwiał.
- Nic pani nie jest? - spytał zaskoczony, obserwując ruchy kobiety. Sam musiał się uspokoić, bo serce zabiło mu szybciej. - Bardzo panią przepraszam, ale nie dostrzegłem pani wystarczająco szybko - zaczął się tłumaczyć. Ostrożnie, ale z odpowiednim dystansem stał blisko czarownicy, gdyby okazało się, że ta znowu straciłaby równowagę. A do tego dopuścić już nie mógł. Dopiero po chwili zobaczył jej twarz, która wydawała mu się dziwnie znajoma. Kojarzył te piegi. Widział je i to stosunkowo nie tak dawno temu. Próbował przypisać je do określonego imienia i nazwiska, ale na razie nic podobnego nie przychodziło mu do głowy. Otrząsnął się, zdając sobie sprawę, że za długo patrzył się na jej twarz. Ogarnął spojrzeniem resztę ogrodu, ale najwidoczniej nikt nie zwracał na nich uwagi. - Może chciałaby lady usiąść? - spytał z troską. Jej twarz dalej kołatała mu się po głowie, ale zapewne nocą ludzie wyglądali inaczej niż za dnia.





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 12:24

Mimo wcześniejszego spaceru po podwórzu najwyraźniej nie wszystkie procenty wywietrzały z jej głowy, a może to była po prostu kwestia niezdarności, śniegu albo za długiej sukni? Tak czy inaczej, nastąpiła bucikiem na jej skraj i poleciała do przodu, chwytając dłonią murek i opierając się na nim. Nie mogła przecież uszkodzić materiału nowiutkiej sukni ani płaszczyka, całe dotychczasowe życie, spędzone w biedzie, nauczyło ją oszczędności i dużej dbałości o swoje rzeczy. Musiało minąć znacznie więcej czasu niż te kilka dni, które upłynęły od ślubu, żeby wyplenić z niej tak głęboko zakorzenione przyzwyczajenia. Zresztą jak by to wyglądało, gdyby zjawiła się w sali balowej z dziurą w sukience? Jako już-nie-Weasleyówna musiała znacznie bardziej niż inne dziewczęta uważać. Była obserwowana bacznie, z dozą nieufności i dystansu, bo nawet nowe nazwisko nie było w stanie ukryć tego, skąd tak naprawdę się wywodziła. Na pewno nie na tym etapie, gdy ślub odbył się zaledwie cztery dni temu, zresztą miała tylko osiemnaście lat i dopiero wdrażała się w salonowe życie. Rude włosy i piegi już na pierwszy rzut oka przywodziły na myśl biedę i brak szacunku do szlachetnych zasad, jednak przecież Lyra była inna niż większość jej rodu, miała ambicje, by próbować powrócić do szlacheckich korzeni i odciąć się od błędów popełnianych przez ostatnie pokolenia Weasleyów, którzy zaprzepaścili rodową spuściznę i narazili na brak szacunku reszty społeczeństwa.
- Wszystko w porządku – powiedziała, gdy męska sylwetka zbliżyła się. W panującym tutaj półmroku nie była w stanie dokładnie zobaczyć jego twarzy, choć głos wydał jej się odrobinę znajomy. – Nic się nie stało, ja tylko... potknęłam się. Dziękuję za troskę.
Wyprostowała się i zadarła głowę lekko do góry, by z pozycji naprawdę niziutkiego wzrostu spojrzeć w twarz młodego mężczyzny. Nic dziwnego, że nie została rozpoznana, bo nie wyglądała jednak tak jak zawsze; jej zwykle rozpuszczone lub zaplecione w warkocz rude włosy były starannie upięte, a zamiast biednej sukienczyny miała ciemnoniebieską kreację podarowaną przez męża. Nie wyglądała jak Lyra z czasów Hogwartu.
- Wydaje mi się, że skądś pana znam – zaczęła dosyć uprzejmie, nadal nie wiedząc, że owszem, znała, i to z Hogwartu, bo mężczyzna wcale nie był dużo starszy od niej.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
33
22
5/26
8/50
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 12:50

Nie miał pamięci do twarzy. Niestety. Albo stety. Nie musiał pamiętać tych wszystkich arystokratów, którzy mówili ile zarabiają, ile córek mają na wydaniu i jak drogie miotły kupują swoich synom. Tej strony rodów o czystej krwi nie cierpiał. Co kogo obchodzi, że ten i ten trzyma w garści większość Ministerstwa? Dobrze wychowany szlachcic nigdy by o tym nie wspomniał przy obcych. Najwidoczniej jednak w większości czaiła się ta iskra imponowania innym i bycia lepszymi. Jeśli ktoś naprawdę zasługiwał na szacunek i podziw, zdobywał go, ale nie takimi środkami. Dlatego kojarzył tak niewielu arystokratów. Tych wartych zapamiętania była naprawdę mała grupka. Kobiet tym bardziej. Większość wydawała mu się być jednakowa. Oczywiście nigdy nie powiedział o tym wprost, ale był dobrym obserwatorem. Własne zdanie wyrabiał sobie ostrożnie, powoli i należycie. Dość rzadko się mylił.
- Nie chce pani może usiąść? - spytał ponownie. - Niedaleko widziałem ławkę. Lepiej uważać, bo ten grunt nie jest tak idealny jak się wydaje - odpowiedział, prostując się i nieco odsuwając od kobiety. Jeszcze tego mu brakowało. Żeby ktoś go posądził o spoufalanie się z mężatką. Na szczęście Morgoth miał obycie we krwi, więc wiedział wszystko na tematy związane z etykietą. Gdy czarownica spojrzała na niego, uśmiechnął się lekko na pokrzepienie. Wiedział, że takie sytuacje bywały krępujące. Instynktownie ucieszył się, że na Sabacie nie ma jego siostry. Musiałby jej pilnować, a Leia była mistrzynią w graniu mu na nerwach. Zapewne już korzystałaby z okazji, żeby skryć się gdzieś z jakimś młodym szlachcicem. Czasem nie mógł uwierzyć, że łączyła ich krew... Ocknął się, słysząc pytanie kobiety.
- Morgoth Yaxley - odpowiedział powoli, ale z idealnym wyważeniem. Czekał, aż kobieta odpowie tym samym, ale milczała przez chwilę, więc kontynuował:
- Nie chcę, by odebrała mnie za niewychowanego - zaczął. - Ale sam nie mogę przypisać pani do określonego nazwiska. Może dlatego że jest pani mężatką. Rozumiem, że dopiero niedawno wyszła lady za mąż? - spytał spokojnie, by nie pomyślała, że się wtrąca. - Zapewne to mnie nieco rozkojarzyło.
Morgoth splótł ręce za plecami i obserwował kobietę dalej.






You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 13:34

Lyra również nie znała zbyt wielu osób w tym światku, była na to zbyt młoda, ledwie ukończyła Hogwart. O ile kojarzyła większość czarodziejów w podobnym do niej wieku, tak starszych kojarzyła słabiej, nie licząc tych, których poznała w innych okolicznościach, albo którzy zamawiali u niej portrety. Dzięki malowaniu obrazów na zamówienie było dużo łatwiej zdobywać pewne obycie towarzyskie.
Sama również nie rozumiała tych wszystkich szlachciców obnoszących się wszem i wobec ze swoim stanem posiadania, zupełnie jakby nie wystarczał sam fakt, że nosili piękne stroje i mieszkali w okazałych dworach. Sama otoczka mówiła tak wiele, że zdaniem Lyry nie trzeba było dodatkowych słów, zresztą jej to podejście było obce, sama nigdy nie posiadała niczego, czym mogłaby się chwalić. W każdym razie, na pewno w kwestii materialnej. Pod tym względem Weasleyowie wykonali kawał dobrej roboty, wpajając dziewczęciu rozsądek i skromność.
- Dziękuję, chętnie odpocznę na chwilę. Do północy jest jeszcze trochę czasu – zgodziła się. Powinna chwilę posiedzieć, bo trochę wcześniej pospacerowała z Alexem, a i nadal nie w pełni doszła do siebie po winie. Glaucusa nadal nigdzie nie było widać.
Uśmiechnęła się do niego lekko, jednak gdy się przedstawił, jej uśmiech nieco zbladł, a brwi uniosły się. Morgoth Yaxley, pamiętała go, choć nieco mgliście. Parę lat starszy, szorstki w obyciu Ślizgon, za którym raczej nie przepadała w tamtym okresie. Zresztą rzadko kiedy Gryfoni i Ślizgoni za sobą przepadali, to było normalne i ciągnęło się od wieków. Ale minęło kilka lat, więc nie było sensu wywlekać dawnych animozji. Przynajmniej Lyra, która nigdy nie należała do osób zawziętych i pamiętliwych, nie widziała w tym sensu, ale nie miała pojęcia, jak zareaguje Yaxley. Czy porzuci tę fasadę uprzejmego, zatroskanego mężczyzny i stanie się szorstki i opryskliwy wobec byłej Weasleyówny? Czy może również uzna w gruncie rzeczy niegroźny szkolny konflikt za przeszłość, którą można pozostawić za sobą?
- Lyra Weas... Travers – poprawiła się; często zapominała o nowym nazwisku i odruchowo próbowała przedstawiać się starym. – Tak, jestem tą małą, irytującą Weasleyówną z Hogwartu... I wyszłam za mąż kilka dni temu, więc sama jeszcze nie przyzwyczaiłam się do... nowego stanu rzeczy.
Poprawiła rękawy płaszczyka, wciąż wpatrując się w jego twarz. Miała dobre relacje z Rosalie i Lilianą, jednak ten Yaxley pozostawał dla niej zagadką.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
33
22
5/26
8/50
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 14:36

Przeszli kawałek dalej do ławki, która skrywała się za jedną z wymyślnych i zaprojektowanych w rzymskim stylu rzeźb. Morgoth odczekał, aż czarownica usiądzie pierwsza. On wolał jeszcze postać i obserwować otaczającą ich okolicę ogrodu. Weszli nieznacznie w głąb labiryntu, ale na tyle by główne wejście i oddalona za fontannami posiadłość były idealnie widoczne. Widział również przechadzających się kawałek dalej przy sadzawkach gości lady Nott - co poniektórzy znajdowali się w dość przesadnym nastroju. Skrzywił się lekko, widząc aż nadto okazującą swoje uczucia parę, po czym skupił się na powrót na młodej kobiecie.
- Nie będę pani przeszkadzał? - spytał, wyjmując papierośnicę, którą uprzednio wyciągnął w jej stronę. Powoli wyciągnął zębami papierosa i odpalił go zapalniczką z wygrawerowaną dewizą rodu Yaxley'ów. Gdy nowa towarzyszka się przedstawiła, ujął delikatnie jej dłoń i zbliżył do swojego czoła, schylając się równocześnie. Całowanie było zbyt osobiste i nie w dobrym tonie. A już na pewno nie przy młodych mężatkach. Zaraz po tym usłyszał jej wytłumaczenie, które było tak pozbawione oficjalnego tonu niż jej poprzednie wypowiedzi, że aż wywołały na jego twarzy kolejny mały uśmiech. Zapewne doza wybitego alkoholu na to wpłynęła. A napływ nagłych wspomnień wszystko wzmocnił. To prawda. Teraz już ją kojarzył. - Proszę o wybaczenie. Zupełnie lady nie poznałem! - zmieszał się szczerze. Oczywiście że słyszał o ślubie młodej Weasley'ówny, ale zupełnie nie skojarzył faktów. Zaraz jednak spoważniał, po czym spojrzał na świeżą mężatkę. - Mam nadzieję, że bukiet lilii oraz zastawa dotarły bez przeszkód - dodał, przypominając sobie o wysłanym prezencie ślubnym. Wszyscy z wielkich rodów byli spokrewnieni, a fakt, że Yaxley'owie mieli dobre kontakty z Weasley'ami zobowiązywał. To jednak przypomniało mu również o chorobie matki. Spochmurniał, a ramiona same z siebie powoli opadły. Zamyślił się, wracając myślami do Beatrice. Zaraz jednak spojrzał na panią Travers i mruknął:
- Matka z chęcią przekazałaby swoje gratulacje, ale niestety nie mogła dziś dotrzeć.
Milczał kolejną chwilę, gdy wskazał miejsce obok czarownicy.
- Pani pozwoli?





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 15:24

Lyra ostrożnie ruszyła po śniegu w kierunku jednej z ławeczek znajdujących się w okolicy fontann i zewnętrznej, zbudowanej z wysokiego żywopłotu ściany labiryntu. Otrzepała ją starannie z białego puchu i usiadła, zwracając bledziutką twarz w kierunku młodego Yaxleya.
- Nie. Proszę zostać – powiedziała. Nie przeszkadzała mu jego obecność. Skoro najwyraźniej póki co nie miał w planach traktowania jej z góry ani innych nieprzyjemności, równie dobrze mógł tu zostać, zawsze jakieś towarzystwo, zresztą zależało jej na dobrych relacjach z Yaxleyami choćby przez wzgląd na Rosalie i Lilianę. Zresztą, samo to, że Yaxleyowie i Weasleyowie mieli raczej dobre stosunki, w przeszłości często budziło w niej zdumienie. Yaxleyowie byli w końcu dość radykalnym rodem, trzymającym się na uboczu i mającym konflikt ze sporą częścią szlacheckiego światka. Może właśnie to w Hogwarcie powodowało w niej pewien dystans do jego przedstawicieli. I do Ślizgonów w ogóle, bo to wśród nich było najwięcej osób wyśmiewających jej używane ubrania i książki.
Kwieciste, eleganckie mówki również nie były mocną stroną Lyry, która posiadała mimo wszystko pewne braki w szlacheckim obyciu, choć zazwyczaj starała się je ukrywać. W domu wpojono jej raczej pewną bezpośredniość, co na salonach zapewne nie było dobrze widziane, więc przy osobach, z którymi nie łączyły jej pozytywne stosunki, powinna jednak pilnować się bardziej.
- W końcu minęło dobrych kilka lat. Sama miałam problem z rozpoznaniem pana – rzekła, nadal trzymając się raczej zdystansowanego tonu, skoro i on zwracał się do niej tak oficjalnie. – Oczywiście, wszystko dotarło na czas. Dziękuję za sprawienie nam miłego podarunku – podziękowała mu; rzeczywiście, wśród ślubnych prezentów znalazły się też te od Yaxleyów, przedstawiciele niektórych rodów mających dobre stosunki z Weasleyami lub Traversami podesłali coś od siebie, nawet jeśli nie wszyscy stawili się osobiście. Jakby nie patrzeć, ślub został ogłoszony dopiero dwa tygodnie przed terminem, ponieważ chora matka Glaucusa nalegała na urządzenie go jeszcze w grudniu zamiast w styczniu albo lutym. Gdyby nie ten szczegół, Lyra nadal jeszcze byłaby zaledwie zaręczoną panną.
- Proszę usiąść – powiedziała, widząc, że ten wyraźnie miał opory. – I proszę pozdrowić swoją matkę w imieniu moim i Glaucusa.
Znowu się uśmiechnęła. Może nie będzie tak źle? Czuła się jednak nieco niezręcznie z tą oficjalną otoczką, wolałaby rozmawiać swobodniej, ale nie miała śmiałości wysunąć takiej propozycji. W końcu była już panią Travers. To niosło ze sobą pewne ograniczenia.
- Jestem ogromnie ciekawa, co lady Nott szykuje dla nas wszystkich w dalszej części wieczoru – odezwała się. Nie lubiła siedzieć w ciszy, nawet jeśli tak bardzo nie była pewna swojego stosunku do Yaxleya.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
33
22
5/26
8/50
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 15:44

Tak. To że Yaxley'owie posiadali pozytywne relacje z Weasley'ami zdziwiło Morgotha nie raz. I zapewne miało go jeszcze zaskoczyć. Ten niemy sojusz wypływający z przeszłości obu rodów, teraz nie miał umocnienia. Nie wiązało obu rodzin małżeństwo, nikt nie pracował nawet w tej samej branży lub podobnych stanowiskach. Wiązało się jedynie na tradycji, a ją trzeba było uszanować. Odmienne poglądy również potrafiły zaskakiwać, ale na tym chyba właśnie polegały sojusze. Bo pokój można zawierać tylko z wrogiem, a dzięki temu żaden z rodów nie miał powodu do złamania owego przymierza. Było to niezwykle intrygujące, czasem może lekko irytujące, ale na końcu zawsze dochodziło się do wniosku, że było właściwe. Dla nowej pani Travers należącej krwią do Weasley'ów nie zawsze był tak uprzejmy. Kiedyś potrafił niektórych krzywdzić swoją oschłością i chłodem. Rosalie czy Leia potrafiły mu to wypominać. A szczególnie druga z nich, która nie posiadała czegoś takiego jak hamulce. Wobec brata potrafiła być dotkliwie szczera.
- W Hogwarcie potrafiłem być nieprzyjemny wobec pani - zaczął, po tym jak usiadł koło niej i zaciągnął się papierosem. - Na pewno kojarzy pani moje nazwisko z dość mało pochlebnymi sytuacjami. A skoro spotkaliśmy się tu dziś, chciałbym za wszystko panią przeprosić i odbudować wizerunek swojego rodu w jej oczach - zakończył dość oficjalnie. - I na pewno pozdrowię matkę. Dziękuję bardzo - dodał, pochylając lekko głowę w oznace wdzięczności. Chwilę trwali w milczeniu, gdy odezwała się nagle lady Travers. Morgoth mruknął tylko pod nosem, zanim odpowiedział:
- Nie wiem w ilu sabatach brała pani wcześniej udział, ale nasza gospodyni zawsze potrafiła zaskakiwać. I to nie zawsze w sensie pozytywnym.
Zamilkł ponownie, ale widząc, że to peszy jego towarzyszkę, kontynuował:
- Lubi pani tańczyć, lady Traves?





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 16:29

Tak, zdecydowanie należało dbać o dobre, albo przynajmniej przyzwoite stosunki z innymi rodami. Szkoda, że tak duża część Weasleyów przykładała do tego coraz mniejszą wagę. Woleli odcinać się od korzeni i od reszty rodów, zaprzepaścili swoje dawne wpływy i coraz częściej wykazywali skłonności do mieszania się z nieczystą krwią. Nie żeby Lyra była w jakiś sposób uprzedzona do osób o niższym statusie krwi, ale jednak przerażały ją konsekwencje takich związków – wydziedziczenie, wyrzucenie poza nawias społeczności i bycie darzonym pogardą. W takim przypadku Lyra mogłaby się pożegnać z karierą malarki, bo żaden szanujący się szlachcic nie powiesiłby w swoim dworze portretu namalowanego przez zdrajczynię. Już nigdy nie wyrwałaby się z biedy i poczucia niższości, nie mogłaby rozwijać największej pasji. Bolało ją jednak to, że jej brat zdawał się zmierzać w stronę właśnie takiego losu, a ona nie mogła nic zrobić, żeby go od tego odwieść.
- Tak, pamiętam to – powiedziała, lekko poprawiając pojedynczy kosmyk który wymknął się z uczesania. – Przeprosiny przyjęte. Również nie widzę sensu powracania do czasów szkolnych konfliktów. Pewne rzeczy najlepiej zostawić za sobą, w końcu nie jesteśmy już dziećmi, Ślizgonem i Gryfonką, a godnymi przedstawicielami swoich rodów. – Uniosła lekko podbródek, jednak jej zielone oczy miały pogodny wyraz. Trochę jej ulżyło. Naprawdę nie lubiła konfliktów, wolała darzyć ludzi sympatią niż niechęcią, ale byli i tacy, z którymi nie dało się dojść do żadnego porozumienia, którzy zawsze byli pełni wyższości i zatwardziali w swoich poglądach.
- To mój drugi sabat, pierwszy miał miejsce tuż po ukończeniu Hogwartu. Dlatego nie mam zbyt wielkiego wyobrażenia o tym, co może się wydarzyć. – Było to kilka miesięcy temu, ale miała wrażenie, jakby upłynęło dużo więcej czasu. W końcu dużo się wydarzyło. Na pierwszy plan wysuwały się oczywiście zaręczyny i ślub, ale były także inne wydarzenia, które rzutowały na jej nastrój. Jak wernisaż, na którym debiutowała, czy incydent, który tak bardzo nurtował ją i Alexandra, i co do którego miała nadzieję, że Selwyn zdoła kiedyś rozwikłać zagadkę zaginionych wspomnień. Tak czy inaczej, pierwszy sabat był zarazem pierwszym debiutem na salonach, a co za tym idzie – stanowił dla młodziutkiej Lyry ogromny stres.
- Myślę, że lubię. Nawet, jeśli nie zawsze wychodzi idealnie. Podejrzewam jednak, że tego wieczora będzie jeszcze okazja, by spróbować – powiedziała. Może w sali balowej w końcu odnajdzie Glaucusa? Znając życie pewnie teraz również jej szukał, ale posiadłość i tereny wokół były naprawdę ogromne, był to chyba największy dwór jaki Lyra widziała w życiu. Mogliby się tak szukać godzinami.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
33
22
5/26
8/50
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 17:08

Nie chciał wyjść na niewychowanego człowieka, pozbawionego jakiegokolwiek dobrego smaku i jego wyważenia, ale rozmowa z kobietą wywodzącą się z rodu Weasley zawsze wydawała mu się dość trudna. Natomiast ta oficjalna wymiana zdań w jakikolwiek nie wprowadzała go w znudzenie, zniesmaczenie lub zwyczajne zaskoczenie. Owszem. Wciąż widocznie brakowało jej wielu cech damy, która uczyła się od maleńkości obycia w towarzystwie i regułek zachowania. Nawet na podstawowym poziomie, jednak nie przeszkadzało mu to w żadnym wypadku. Nie widział jej odkąd skończył Hogwart, a jeśli bywali na tych samych uroczystościach, nie mieli przyjemności przebywania w swoim towarzystwie. Zabawne było to jak potoczyły się losy każdego z nich. Kiedyś nie pomyślałby, że Gryfonka, z którą czasami miewał zatargi będzie spokojnie siedziała koło niego na ławce na Sabacie zorganizowanym przez lady Nott. I to z obrączką. Jeśli to nie jej rodzina w pełni za to odpowiadała, musiał przyznać, że dość sprawnie szła ścieżką godną czystej krwi. Szczególnie że jej najbliżsi najwidoczniej o tym pozapominali.
- Przyznam szczerze, że nie przepadam za takimi uroczystościami - odparł, wzdychając lekko. - Zawsze są pełne zbytków, a ludzie których się spotyka posyłają jedynie fałszywe uśmiechy grzeczności.
Urwał, zdając sobie sprawę, że powiedział o kilka słów za dużo. Skarcił się w myślach, przeklinając ilość alkoholu i przegranych w Kasynie podczas gry.
- Lady wybaczy - wytłumaczył, opamiętując się. Posłał jej szybkie spojrzenie. - Zepsułem pani humor - odwrócił się od niej i wstał szybko. - Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie, jeśli pozwolę pani dalej szukać męża.





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Labirynt   05.07.16 17:58

Pod tym względem wychowanie Lyry miało pewne luki. Jej ojciec zaginął, gdy była dzieckiem, więc wychowanie dzieci spadło na matkę, krwi czystej, ale nie szlachetnej. Której w dodatku nie było stać na prywatnych nauczycieli, więc uczyła córkę tylko tego, co sama wiedziała. Dziewczę było daleko w tyle za rówieśniczkami, i choć okazała się posiadać znaczny talent plastyczny, nie mogła należycie go rozwijać. Z braku możliwości finansowych była całkowitym samoukiem uczącym się przy użyciu prostych, najtańszych materiałów, dopiero gdy skończyła Hogwart i zaczęła zarabiać mogła pozwolić sobie na coraz lepsze przybory do malowania. To także znacząco przyczyniało się do tego, dlaczego obrała inną drogę niż bracia, dlaczego z uporem poszukiwała szansy na lepsze życie. Zaaranżowany ślub stanowił taką szansę, dlatego nie odmówiła, kiedy w sierpniu matka powiedziała jej, że za kilka dni zostanie przyrzeczona Glaucusowi Traversowi. Dużo starszemu mężczyźnie o wcale nie tak nieskalanej przeszłości, którego rodzina pragnęła zatrzymać w kraju i to z inicjatywy Traversów wyszedł ten cały układ. Nie odmówiła też, gdy w grudniu spadła na nią wieść o ślubie. I mimo stosunku swojego brata, wiedziała, że zrobiła dobrze, mówiąc „tak”.
- Mimo wszystko to dla mnie, młodej, początkującej artystki, pewna szansa, żeby lepiej poznać świat, do którego chciałabym przynależeć – powiedziała, lekko zaskoczona słowami Yaxleya. Ale może pogłoski o wycofaniu i pewnej ponurości tego rodu wcale nie były przesadzone, mimo że Rosalie i Liliana wydawały się idealnymi przykładami prawdziwych dam. – Nie, nic się nie stało – zaprzeczyła szybko. Nie zrobił niczego złego. W ogóle nie przypominał siebie z Hogwartu. Ale ludzie się zmieniali, wiedziała to choćby po samej sobie. – Ale może ma pan rację, powinniśmy wrócić do dworu. Może Glaucus też tam będzie... A jeśli nie on, to może znajdę brata.
Od Alexa wiedziała już, że Barry się pojawił. Dawno się nie widzieli, więc mimo faktu, że poprzednim razem rozstali się w gniewie, chciałaby go zobaczyć.
Wstała więc z ławeczki i znowu zerknęła na młodego mężczyznę. Na zewnątrz było naprawdę zimno, więc lepiej będzie jednak poczekać wewnątrz, dlatego po chwili oboje ruszyli w stronę posiadłości.

| zt. x 2






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
stażystka w ministerstwie
20 lat
Szlachetna
Zamężna
Once upon a time...
5
8
5
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Labirynt   06.07.16 18:48

Była po prostu zmęczona. Alkohol nigdy nie działał na nią najlepiej. Nigdy po nim nie śpiewała nigdy nie tańczyła za to wpadała w melancholijny nastrój który tylko się pogłębiał z każdym łykiem. Teraz było jeszcze gorzej już nie wystarczyła depresja, los postanowił obdarować jaj jeszcze skręcającym się żołądkiem. Kolejny z tysiąca dwustu powodu dla których należało zostać w domu i dać sobie z tym wszystkim spokój. Niedługo po zakończeniu zabawy Megara postanowiła zaczerpnąć świeżego powietrza. Poprosiła o swój płaszcz i udała się w stronę ogrodów. Zimny podmuch wiatr przywrócił na jej pliczki trochę zdrowsze kolory. Szła spokojnie, uważając na oblodzenia i chyba lekko rozchwiane obcasy. Kroki skierowały ją wprost do labiryntu. Prawda jest taka, że weszła do niego przez przypadek. Jeszcze tuż przed skrętem w odpowiednią alejkę zajęła się ugniataniem z garści śniegu możliwe jak najbardziej foremnej kuli. Nie miała ze sobą rękawiczek ale woda spływająca po jej palcach w niczym nie przeszkadzała, była wręcz ukojeniem dla przymroczonego organizmu. Myśli Megary biegły tylko w jej znaną stronę. Ważne, że gdy wróciła do siebie była już w labiryncie. Zbytnio się tym faktem nie przejęła, szła dalej przed siebie pewna, że przecież gdzieś musiało znajdować się wyjście. Jeśli nie to sobie je zrobi. Przecież nie ma sytuacji w której nie można znaleźć żadnego rozwiązania. Po kilku minutach usłyszała znajomy głos a raczej znajomy głos mruczący dobrze znane przekleństwa. Jeszcze może chodzić, czyli jednak nie jest tak źle jak się spodziewałam uśmiechnęła się sama do siebie i zaczęła iść w stronę z której dobiegały głos. Zadanie okazało się dużo trudniejsze niż myślała. Mimo nawoływań, których Deimos i tak pewnie nawet nie usłyszał, dopiero po kilkunastu minutach udało jej się na niego trafić. Znalazła się tuż za nim i postanowiła go zatrzymać kładąc mu dłoń na ramieniu. - Mam nadzieję, że to mnie tak gorliwie szukasz - uśmiechnęła się do niego dając ujście ogarniającemu ją rozbawieniu. Pijany mąż lekiem na melancholie.


Powrót do góry Go down
Deimos Carrow
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
hodowca Aetonanów
32
Szlachetna
Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
5
5
0
0
0
11
0
10
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Labirynt   06.07.16 22:27

- No wreszcie - obraca się Deimos w zawirowaniu tracąc grunt, więc się złapał talii swojej żony, żeby zachować jako taki horyzont. I myśli, myśli ma nieskupione, twarz trochę jakby zatwardziałą i oczy co mrużą się i błyszczą chorobliwie. Oto on, pijany na sto pięćdziesiąt, wygramolił się z piątej dziś już toalety i wygłąda o niebo lepiej, natomiast wciąż tragicznie. Bo jak wyglądać dobrze, jak się wypiło trochę przydużo?
- Przyszedłem idealnie przed północą, to możemy się załapać na świętowanie Nowego Roku we dwójkę, Megarka wiesz to nasz pierwszy Sylwester razem, myślę, że powiniśmy go uświęcić nową świecką tradycją, wiec wymyśliłem, że będziemy zawsze na nowy rok spędzać cały kwadrans na całowaniu, co ty na to - szybko ją pyta, nim jeszcze skończy mu się alkohol w głowie i zacznie ogarniać, że mówi to co czuje, bo nie można go w tej chwili raczej podejrzewać o myślenie.
I wziął się przychylił obleśnie, nieważne czy właśnie Megarka jest nieco zmęczona i chce jej sie wymiotować. Przecież mają nową świecką tradycje do zrobienia!









She was the prettiest hell

I have ever been in

I didn’t mind burning at all.


Powrót do góry Go down
 

Labirynt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Hampton Court-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18