Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ślepy zaułek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Ślepy zaułek   10.03.12 22:59

First topic message reminder :

Ślepy zaułek

Opodal podniszczonej knajpy, gdzieś koło wiecznie nieświecącej latarni znajduje się wąska, pogrążona w mroku uliczka - uliczka zakończona wysokim, masywnym murem, którego to nie sposób przeskoczyć, na którego nie sposób się wspiąć, nawet przy pomocy drugiej osoby. Ludzie szemrają, iż to właśnie tutaj, wśród wiecznie zalegających śmieci i odpadków, kamiennych ścian budynków poplamionych czerwienią, swe spotkania odbywają podejrzane typki Śmiertelnego Nokturnu. Paserzy, nieszkodliwi przemytnicy, handlarze ziela wiedźm, czy i gorsi, zepchnięci poza margines społeczny recydywiści umiłowali sobie ów ślepy zaułek do załatwiania swych szemranych interesów, ubijania targów, załatwiania między sobą zatargów. Obowiązuje ich chyba jakaś niepisana zasada, gdyż zaułkiem tym potrafią się dzielić, potrafią nie wchodzić sobie w paradę - a przynajmniej w większości przypadków. Jedynie czasem znaleźć tu można jakiegoś nieboszczyka.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Sigrun Rookwood
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : łowczyni wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa

She wears the smell of blood
and death like a perfume


OPCM : 16
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 24
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
I am insane

PisanieTemat: Re: Ślepy zaułek   11.04.18 19:49

W przeciwieństwie do niej Macnair od zawsze miał komfort niezależności i wolności wyboru; posiadał go przez sam fakt urodzenia się mężczyzną i nikt nie kwestionował jego prawa do swobody. Sigrun musiała o to zawalczyć, brutalnie wyszarpać i okupić znoszeniem kpin, ostatecznie osiągnęła zamierzony cel, lecz nie było łatwo. W domu rodzinnym miała wszak samych mężczyzn, po części to właśnie dzięki temu nosiła dziś w sobie taką siłę, nie było w niej miękkości, lecz jednako - pochodziła z rodziny konserwatywnej, a ojciec mimo wszystko był zdania, że winna zachowywać się jak na dziewczynę przystało. Chciał mieć nad nią kontrolę i moc władania jej życiem; właśnie dlatego po szkole zdecydował się wydać jedyną córkę za mąż, nie biorąc pod uwagę jej zdania choćby w najmniejszym stopniu. Wykorzystał fakt, że nie miała wtedy ani pracy, ani pieniędzy, była wciąż bardzo młoda i czuła przed nim silny respekt; wierzgała, kiedy siłą zaciągał ją pod ołtarz, lecz ostatecznie uległa i do dziś pluła sobie za to w brodę. Powiedziała jednak tak przed ołtarzem i prędko przekonała się jak wielkim było to błędem. W ostateczności problemu się pozbyła i nigdy tego nie żałowała: Alphard Montague próbował ja stłamsić, podnosił na nią rękę i gwałtem przymuszał do bliskości, wykorzystując, że nie była jeszcze na tyle dobra w pojedynkach i nie władała podobnie dużą mocą magiczną. Musiała użyć podstępu, sięgnęła niehonorowo po kobiecą broń, którą podsunął jednak jej brat - Alphard Montague został otruty, na tyle sprytnie, by odsunąć od młodej żony wszelkie podejrzenia. Wszystkie objawy wskazywały na egzotyczną chorobę, której najpewniej nabawił się podczas zagranicznej podróży. Kilka dni później usta posmarowane łzami nimfy łgały tak przekonująco, a cz wylały tyle fałszywych łez, że wszyscy Sigrun żałowali, powtarzali biedna, młoda wdowa, musiała go kochać!, a ona jeszcze tej samej nocy legła w łożu brata, otwierając butelkę szampana. Odczekała odpowiednią ilość czasu, nim wróciła do panieńskiego nazwiska, tłumacząc swą decyzję brakiem potomstwa - któremu nie pozwoliła przyjść na świat, bo zabiła je w swym łonie eliksirem Rue.
Po wszystkim poczuła jednak ulgę, ogromną ulgę, uwolniła się spod jarzma zarówno ojca, jak i męża, a dzięki Skale, którą otrzymała w spadku i złocie po małżonku, mogła zacząć pierwsze kroki nie będąc zależna od nikogo. Dzięki temu stała dzisiaj tu, o boku Drew, mogąc mieć w dupie wszelkie konwenanse i walcząc o wspólne idee na równi z mężczyznami.
Na pytanie Drew skinęła jedynie i machnęła ręką; nie pożaliłaby się nawet wtedy, kiedy bolałoby jak cholera, nie zwykła przyznawać się do słabości. Humor poprawił jej fakt, że Macnaira anomalia także nie oszczędziła, a z nosa ciekła mu krew. Jeśli nie przejdzie, będą musieli wstąpić do lecznicy Cassandry, licząc, że będzie w niej obecna.
- Żwawo, żwawo - pogoniła złośliwie niezbyt świadomego Todda, który podążał u ich boku posłusznie jak pies.
Żar lejący się z nieba nie stracił na mocy, wciąż było cholernie gorąco; jeśli tylko miałaby w sobie jakiekolwiek pokłady empatii, może i zaczęłaby Toddowi współczuć, kiedy tak spoglądała jak bierze się do roboty - wziął łopatę w dłoń i dołączył do innych pracowników, by zaczął kopać dół pod fundamenty. Ona sama wraz z Macnairem usadowiła się w cieniu, odebrała od niego piersiówkę i pociągnęła zeń zdrowo.
- Słyszałeś, że ostatnio Jastrzębie zwyciężyły z Katapultami? - zagadnęła jak gdyby nigdy nic, oddając mu piersiówkę i przysiadając na leżącym wolno pustaku, po czym sięgnęła znów po paczkę z papierosami. - Komu kibicujesz? - spytała mrużąc oczy; musiała wiedzieć, bo drużynie, której nie znosiła, jako prawdziwy kibic będzie musiała spuścić mu bęcki.





A witch ought never to be frightened in the darkest forest, because she should be sure in her soul thatthe most terrifying thing in the forest was her

Powrót do góry Go down
Drew Macnair
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 5
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 30
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Ślepy zaułek   17.04.18 22:52

Każdy miał za sobą jakąś przeszłość. Niektórzy mogli pochwalić się tą kształcącą, rodzinną i wyrozumiałą, inni zasłaniając się za murem pragnęli ukryć samotność, obłudę oraz ponaglające tradycje często nienoszące za sobą żadnych pozytywnych skutków. To właśnie ona niosła za sobą najwięcej przyszłościowych konsekwencji; kształtowała charakter, osobowość, sposób podejścia do świata i ludzi oraz poglądy prędzej czy później przeradzające się w czyny. Osoby usilnie twierdzące, iż same zapisały kartki swej historii były w błędzie albo żyły w zwykłym kłamstwie zasłaniając się maską swej rzekomej indywidualności. Najwcześniejsze lata miały kluczowe znaczenie i oni – choć w tak odmienny sposób – przekonali się o tym wyjątkowo mocno.
Macnair miał wolną rękę i choć wielu zapewne zazdrościło mu owej swobody to nie przyniosła ona nic innego jak czysty egoizm zakorzeniony w egocentryzmie. Nie potrafił przebić się przez ścianę własnych myśli, hierarchii wartości i celów stanowiących dla niego bezsprzeczny priorytet, nawet kiedy za rogiem toczyła się prawdziwa wojna. Lojalność stanowiła wyzwanie, próbę której musiał się podjąć bez pewności jej powodzenia i mimo znajomości wysokości ceny nie był w stanie poświadczyć najcenniejszym darem – życiem – za uczciwość własnego podejścia. Starannie ważył uwielbiane przez siebie ryzyko, znał zasady wielkiej gry, a mimo to umysł potrafił płatać figle czerpiąc z fundamentalnych, utrwalonych w nim historii.
Sigurn, względnie podobna do szatyna, czerpała swą inspiracje, sens działania z zupełnie innych sfer – nienawiści. Drew takowej nie znał, była mu obca. Gardził, ale przy tym nic nie czuł, okrywał hańbą, choć ta stanowiła dla niego jedynie definicję.
Zapewne gdyby siedzieli przy ognistej, a w tle rozciągałby się nikotynowy dym miejscowo przerywany przez liczne słowa opisujące jej przeszłość, spodobałoby się mu. Rzadko jakiekolwiek opowieści budziły w nim chęć dalszego słuchania, jednak ta była na tyle ciekawa i pozbawiona wszelakich granic litości, że nie mógłby przejść obok niej obojętnie. Wschód dał mu prawdziwą lekcję szacunku wobec kobiet i ich siły wskutek czego przestał lekceważyć ich możliwości wbrew ówczesnemu podejściu. Eliksir stałby się jego bestsellerowym fragmentem.
Spostrzegając ironiczne ogniki w oczach dziewczyny, spowodowane najprawdopodobniej widokiem jego krwi, zmrużył oczy w ostateczności wywracając nimi w nonszalancki sposób. Pozostawił komentarz dla siebie nie z uwagi na jakiekolwiek bariery, a Todda który mimo zaklęcia wciąż mógł kodować niektóre słowa.
-Nie.- stwierdził bezceremonialnie czując w kościach, że wizerunkowo oberwie mu się za brak podstawowej wiedzy w sportowych kwestiach. Nie był znawcą, daleko było mu od fana – jego zdaniem było o wiele więcej ciekawszych i przynoszących korzyści zajęć, jak oglądanie durnych meczów obarczonych nudnymi zasadami fair-play. -Tłuczkom.- rzucił zerkając ponownie w jej kierunku. -Jak lecą w stronę szlamy.- precyzując myśl przejął piersiówkę, której zawartość już po chwili wypełniła jego usta. -A ty?- zagaił, choć zupełnie go to nie interesowało. Mieli dużo czasu nim Todd spełni ich oczekiwania, toteż lepszym było spędzić go na luźnym dialogu niżeli mozolnej ciszy.







The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : łowczyni wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa

She wears the smell of blood
and death like a perfume


OPCM : 16
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 24
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
I am insane

PisanieTemat: Re: Ślepy zaułek   22.04.18 17:07

Nie mylił się z przypuszczeniem, że jego wizerunek mężczyzny ucierpi w oczach Rookwood przez wyznanie, że nie słyszał, z wyraźną sugestią, że niewiele go to interesuje; bo jak to tak, aby nie interesował się sportem? I to quidditchem - najszlachetniejszą ze wszystkich czarodziejskich dziedzin sportu? To nie do pomyślenia. Skrzywiła się w znacznie, w grymasie na poły zdziwienia, na poły dużego zniesmaczenia, unosząc przy tym jedną brew; fakt, iż poznała w życiu kilku już mężczyzn, którzy także nie przejawiali sportem najmniejszego zainteresowania, nie sprawiał, że podchodziła do tego bardziej przychylnie. Sama w quiddtchu była rozmiłowana od lat najmłodszych. Trudny, aby było inaczej, jeśli miało się czterech starszych braci, a w domu brakowało kobiecej ręki; latać na dziecięcej miotełce nauczyła się najpewniej szybciej, niż chodzić, a jeszcze przed pójściem do Hogwartu była pewna, że będzie grać w szkolnej drużynie - na pierwszym roku rzecz jasna dołączyć nie mogła, lecz przyjęto ją później, na pozycję ścigającej, którą pozostała do końca szkoły. Przez ostatnie dwa lata piastowała nawet rangę kapitana i zdobyła ze swą drużyną Puchar Domów; myślała nawet o karierze zawodowej, lecz marzenia roztrzaskały się niczym szkło w zderzeniu z rzeczywistością - aż tak dobra w tym nie była. Została stworzona do innych rzeczy, z tym musiała się pogodzić i pozostało jej jedynie kibicowanie.
Chciała już zrugać Macnaira za to bluźnierstwo, lecz zdołał rozbawić ją odpowiedzią. Złośliwie tłuczki roztrzaskujące czaszki i kończyny szlam, zdrajców kwi i mugoli były niezwykle rozkoszną wizją; pamiętała aż za nadto jak ogromny to ból, kiedy ta paskudna piłka, podkręcona przez dobrego pałkarza, uderzy w twoją rękę. Roześmiała się cicho, w uśmiechu odsłaniając zęby i wyraźną przerwę pomiędzy jedynkami. - Niech Ci będzie - przytaknęła, łaskawie nie zamierzając drążyć tego tematu. - Harpiom z Holyhead, oczywiście - odpowiedziała bez zawahania i z mocą; nie mogło być inaczej - jako kobieta silna i niezależna musiała kibicować najbardziej feministycznej drużynie na całym kontynencie. Skoro Macanir kibicem nie był, z pewnością nie wiedział jakiej krwi była ścigająca; to Sigrun przeszkadzało, lecz pominęła ten niewygodny fakt milczeniem.
- Zdobędą mistrzostwo w tym sezonie, jestem pewna - powiedziała, wyciągając ku Drew władczo rękę, by znów podał jej piersiówkę - dzień przed nimi był długi, zachęciła go więc gestem, by przysiadł obok - by oboje mogli przyglądać się Toddowi, kopiącemu doły pod fundamenty Białej Wywerny z niezwykłą zawziętością.


| zt x2





A witch ought never to be frightened in the darkest forest, because she should be sure in her soul thatthe most terrifying thing in the forest was her

Powrót do góry Go down
 

Ślepy zaułek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16

 Similar topics

-
» Zaułek przy barze "Kin"
» Ciemny zaułek za klubem "Inferno"
» Zaułek
» Ślepy Samuraj nadchodzi...
» Zaułek na obrzeżach

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18