Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare
 

 Namiot Dziwów

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Namiot Dziwów Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Namiot Dziwów Empty
PisanieTemat: Namiot Dziwów   Namiot Dziwów I_icon_minitime16.07.16 16:58

Namiot Dziwów

W namiocie przechadzają się wśród widzów - czasem się śmieją, czasem ich straszą - elegancko ubrani czarodzieje o dziwacznie zmutowanych ciałach, jedyni mają włosy na całym ciele, jedni trzecią rękę, innym z głowy wyrasta drzewo. W większości są to ludzie, którzy ucierpieli w skutek różnego rodzaju magicznych eksperymentów związanych głównie - ale nie tylko - z transmutacją oraz zatruci źle uwarzonymi eliksirami. Nieodwracalne zmiany na ich ciele sprawiają, że wyglądają zupełnie nienaturalnie. Ściągają dużą widownię.


Powrót do góry Go down
Gość
avatar

Gość

Namiot Dziwów Empty
PisanieTemat: Re: Namiot Dziwów   Namiot Dziwów I_icon_minitime02.04.17 17:25

|7 kwiecień

Kwiecień zapowiadał się niezwykle dobrze. Nie tylko z powodu wydarzeń jakie miały za nim przyjść, ale również pogody, która sprzyjała niemal od pierwszego jego dnia. Dlatego też Is postanowiła skorzystać z tejże okazji i wybrać się gdzieś tego wieczoru.
Zjawiła się na Arenie Carringtonów tylko po to, aby móc oglądnąć podniebny cwał, skończyło się jednak na tym, ze odwiedziła praktycznie każdy z namiotów. Lubiła takie miejsca, choć na jej gust bywało w nich trochę za tłocznie, przez co nie można było w pełni skupić się na samych atrakcjach.
Któż by pomyślał, ze oglądanie wybryków natury, a raczej magii w połączeniu z nią może być, aż tak ciekawe? Ludzie ci są niedołężni, pozbawieni są niemal wszystkiego. Dla nikogo z tu obecnych nie ma najmniejszego znaczenia jakiego statusu krwi mogą być ci ludzie. Równie dobrze mogliby to być szlachcice, którzy przez swój wygląd spadli do rangi niższej niż mugolak. Paskudna sprawa.
Uśmiechnęła się półgębkiem zauważając w małej grupce widowni znane sobie białe włosy.
Nie mogłaby nie skorzystać z tak wielkiej nadarzającej się okazji. Wyminęła kilka osób stając naprzeciw Daphne i jej towarzysza, którym zapewnię był, sądząc po zachowaniu małej odległości między wilczycą, a mężczyzną. Zlustrowała go wzrokiem ostatecznie uśmiechając się w jego stronę. Poprawiła ramiączko kusej sukienki, które oczywiście przez przypadek obsunęło się. Następnie przeniosła wzrok na kobietę unosząc jedną z brwi do góry.
- Chcesz się załapać? - Zapytała kiwając głową w stronę dwójki osób będącą atrakcją tegoż namiotu. Kobieta o dwóch głowach oraz całkowicie owłosiony mężczyzna (?) próbowali właśnie rozśmieszyć kilkoro dzieci z niezbyt udanych skutkiem, gdyż te schowały się za rodzicami. Przykry widok.
- Myślę że znajdzie się jeszcze jedno miejsce dla ciebie. - Nie mogła sobie odpuścić złośliwości. Myśl o dogryzieniu Daphne w jakikolwiek sposób była zbyt kusząca. I właśnie w ten sposób wyglądała ich znajomość począwszy od czasów Hogwartu. Ciągła rywalizacja. Ale właśnie taki stan rzeczy im odpowiadał, prawda?


Powrót do góry Go down
Daphne Rowle
Daphne Rowle

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t652-daphne-rowle https://www.morsmordre.net/t707-safona#2367 https://www.morsmordre.net/t706-daphne-rowle https://www.morsmordre.net/f222-cheshire-zamek-beeston https://www.morsmordre.net/t4669-skrytka-bankowa-nr-107#100262 https://www.morsmordre.net/t4308-daphne-h-rowle#90966
Zawód : Niewymowna, alchemiczka i trucicielka
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
jeśli przeżyje choć jeden wilk,
owce nigdy nie będą bezpieczne
OPCM : 5
UROKI : 1
ELIKSIRY : 19
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
królowa zimy

Namiot Dziwów Empty
PisanieTemat: Re: Namiot Dziwów   Namiot Dziwów I_icon_minitime02.04.17 18:53

Brian Bulstrode zdawał się być beznadziejnym przypadkiem.
Daphne nie była w stanie zrozumieć, czemuż tak się jej uczepił. Owszem, była świadoma własnej urody, lecz wiedziała także, że czar może prysnąć po kilku rozmowach, kiedy wyjdzie na jaw jej paskudne wnętrze. Lord Bulstrode był jednak niezłomny w staraniach o jej względy, pomimo chłodu, który mu okazywała, mimo kilku uszczypliwości i wielu odmów, którymi go potraktowała. Wytrwałość ta była z jednej strony godna podziwu, lecz z drugiej absolutnie irytująca, gdyż uczepił się alchemiczki jak rzep psiego ogona.
Panna Rowle nie zdecydowała się jednak Bulstroda pogonić ostatecznie, gdyż uświadomiła sobie, że będzie dlań cudowną wymówką. Matka była zadowolona widząc, że w końcu pojawił się kandydat do ręki córki, pan ojciec był rad, iż wywodzi się z dobrego rodu Bulstrode, a towarzystwo nie miało powodów do plotek na temat jej staropanieństwa. Teraz tematem były potencjalne zrękowiny Daphne, lecz tylko ona w głębi ducha wiedziała, że nigdy w życiu do nich nie dojdzie.
Owszem, Bulstrode był wcale przystojnym mężczyzną – cechował go wysoki wzrost, atletyczna sylwetka i twarz o ostrych rysach oraz mocno zarysowanej szczęce, pokrytej gęstym zarostem. Sprawiał wrażenie groźnego, lecz w istocie brakowało mu charakteru. Nigdy nie wygrałby z Daphne, a alchemiczka w duszy gardziła takimi mężczyznami.
Siódmego kwietnia, nie mając ważnego zajęcia, zgodziła się spędzić z nim dzień, by nie dawać pani matce powodu do kłótni. Ubrała więc długą, czarną spódnicę do połowy łydki oraz lekką koszulę z finezyjnym żabotem o barwie wrzosu. Kilka srebrnych pukli upięła z tyłu głowy, by nie opadały jej na bladą twarz, resztę zaś pozostawiła rozpuszczone, by swobodnie opadały na plecy. Mieli wybrać się na Arenę Carrringtonów, gdzie bywała nie tylko szlachta, Daphne więc – ze zwykłej próżności – zdecydowała się również na swój medalion ze szlifowanym ametystem i kolczyki do kompletu, świadczące o statusie majątkowym Rowlów. Prezentowała się jak na damę przystało, Brian Bulstrode więc wodził za nią maślanym wzrokiem podczas spaceru po namiocie dziwów, zamiast oglądać te dziwadła.
Daphne wcale nie było ich żal. Urodzili się jako potwory, więc winni być wdzięczni, że chociaż tak przysłużyli się społeczeństwu – jako rozrywka.
Z zaciekawianiem i uśmiechem na ustach przypatrywała się właśnie bliźniaczkom syjamskim, gdy irytujący, nielubiany głosik zakłócił jej wizytę w namiocie. Niewymowna przeniosła lodowate spojrzenie błękitnych oczu na Islę Podmore, a z ust zniknął uśmiech.
-Kogo moje oczy widzą? – wysyczała Wilczyca tak cicho, by tylko Isla i Brian mogli ją usłyszeć.
Bulstrode natychmiast zbliżył się i spytał:
-Nie przedstawisz mnie swej znajomej, milady?
Panna Rowle poslłała mu ostre, przeszywające spojrzenie mówiące: NIE, lecz mimo to odezwała się.
-Obawiam się, sir, że nie ma kogo przedstawiać. Czyż stare rudzielce o brudnej krwi są godne naszej uwagi?
Bulstrode nie ośmieliłby sprzeciwić się Daphne otwarcie, lecz zwrócił spojrzenie ku Isli i wyciągnął dłoń, by podała mu swoją i przedstawił się: -Brian Bulstrode, pani.




here in the forest, dark and deep,
I offer you eternal sleep

Powrót do góry Go down
Gość
avatar

Gość

Namiot Dziwów Empty
PisanieTemat: Re: Namiot Dziwów   Namiot Dziwów I_icon_minitime03.07.17 23:06

Sama nie wiedziała kiedy tak naprawdę ta ich rywalizacja się rozpoczęła. Na pewno przynależenie do Rycerzy Walpurgii ją spotęgowało. Cóż... nie wszędzie można mieć przyjaciół, zresztą i tak od zawsze preferowała towarzystwo mężczyzn, więc jest to nikła strata.
-Przypomnieć ci moja droga, że za zaledwie dwa lata to ciebie będzie można nazywać "starą". - Trzydzieści lat dla czarodzieja to nic. Zresztą wiek jest rzeczą, która w zupełności ją nie interesuje. Isla posiada inne priorytety aniżeli uciekanie przed starością, bądź też przed śmiercią.
-Choć chwila, czy czasem już teraz połowa czarodziejskiego Londynu nie rozprawia o twoim staropanieństwie? - Musiała przyznać Daphne odwagę. Mieć dwadzieścia osiem lat, pochodząc z rodziny arystokratycznej i nie posiadać męża? To zapewne szok dla osób na salonach.
- Ciekawe jaka jest tego przyczyna... - Teatralnie zamyśliła się na moment lustrując uważnie kobietę. - Na pewno nie zalotników. - Mówiąc to przeniosła swój wzrok na pana Bulstrode kokieternie trzepocząc rzęsami. Tacy mężczyźni byli prości. Za prości jak dla panny Rowle, więc to, że była tu właśnie z nim wręcz mogło dziwić. Czyżby uległa presji? To nie ten typ kobiety. No chyba, że zagrożono by jej wydziedziczeniem. To chyba jedyna rzecz, która skłoniłaby ją do ożenku.
Naprawdę nie zazdrościła arystokracji swego marnego losu, a już w szczególności kobietą. Może i nie dogadywały się za dobrze z Daphne, ale łączyło je więcej niż zapewne obie mogłyby sobie wyobrazić, bądź chciałyby się przyznać. Obydwie były niezależne i prędzej dadzą się zabić niż pozwolą sobie ten przywilej odebrać. A raczej zabiją osoby, które tego by spróbowały. Taka alternatywa jest znacznie bardziej kusząca.
Widząc gest mężczyzny podała mu swą dłoń pozwalając mu ująć ją w swojej.
- Isla Podmore, niezwykle miło jest mi lorda poznać. - Uśmiechnęła się nadzwyczaj szczerze, bo czemu miałaby się smucić? Wątpiła aby Wilczyca miała być zazdrosna, ale sam fakt pojawienia się tu rudowłosej dostatecznie był wstanie zniszczyć jej i tak zapewne dość kiepski wieczór. Co za szkoda...

Embarassed


Powrót do góry Go down
Daphne Rowle
Daphne Rowle

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t652-daphne-rowle https://www.morsmordre.net/t707-safona#2367 https://www.morsmordre.net/t706-daphne-rowle https://www.morsmordre.net/f222-cheshire-zamek-beeston https://www.morsmordre.net/t4669-skrytka-bankowa-nr-107#100262 https://www.morsmordre.net/t4308-daphne-h-rowle#90966
Zawód : Niewymowna, alchemiczka i trucicielka
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
jeśli przeżyje choć jeden wilk,
owce nigdy nie będą bezpieczne
OPCM : 5
UROKI : 1
ELIKSIRY : 19
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
królowa zimy

Namiot Dziwów Empty
PisanieTemat: Re: Namiot Dziwów   Namiot Dziwów I_icon_minitime11.07.17 20:07

Isla Podmore działała jej na nerwy. Odkąd tylko poznała tę rudą wywłokę czuła irytację. Ta półszlama naprawdę sądziła, że może konkurować z nią - damą szlachetnej krwi, potomkinią potężnych Rowlów, Niemywowną, uznaną alchemiczką. Odkąd tylko Daphne sięgała pamięcią, ta kobieta obrała sobie za cel działanie jej na nerwy, z niewiadomej przyczyny. Alchemiczka zazwyczaj pozostawała obojętna na podobne zaczepki, będąc przekonaną, że nie ma w nikim konkurencji - jest na to zbyt dobra. Isla Podmore nie poddawała się jednak w staraniach prześcignięcia Rowlówny, wbicia jej szpilki, nie odmawiała sobie okazji, by alchemiczce nie dogryźć. Lady Rowle dałaby jej satysfakcję, gdyby milczała i pozwalała na to wszystko. Była na to zbyt dumna, zbyt narcystyczna, zbyt arogancka.
-Wobec mnie społeczeństwo ma na tyle szacunku, by tego nie czynić - odparła chłodno, mrużąc oczy.
Nie uważała się za starą. Miała gładką i piękną twarz, choć wyostrzyły się jej rysy i spoważniała przez te lata, odkąd ukończyła Hogwart. Mając osiemnaście lat jawiła się niemal anielsko tak klasyczne i łagodne były twarzy Daphne. Teraz wyglądała zimno i surowo - w przeciwieństwie do rudowłosej Isli, która mimo trzydziestu lat jawiła się światu niemal figlarnie i zalotnie.
Na usta srebrnowłosej kobiety wychynął kpiący uśmiech, przejawiający się w uniesionym kąciku różanych ust: -Zazdrość. To bardzo brzydka cecha. Nie dziwi mnie, że o Tobie nikt nie chce rozmawiać, jesteś nikim - wyrzekła jadowicie, po czym uniosła dumnie brodę - Nie przypominam sobie, bym pozwoliła, byś zwracała się do mnie na ty, Podmore. Okaż szacunek mnie, Lady Cheshire.
W zimnych oczach Daphne jawiła się pogarda. Jawna, bezkresna pogarda. Jak ta ruda wywłoka śmie?! Zgniecie ją jak robaka, którym w oczach Daphne była, kiedy tylko nadarzy się okazja. Nawet jednak alchemiczka nie mogła zaprzeczyć urodzie Isli Podmore, jednocześnie nie kłamiąc. Brian Bulstrode obdarzył ją nazbyt przeciągłym spojrzeniem, a lady Rowle spojrzała nań karcąco, po czym wyrzekła:
-To półszlama, milordzie. Brudna krew. Lepiej jej nie dotykaj, bo się ubrudzisz - powiedziała beznamiętnie, z rozkoszą dostrzegając na twarzy Bulstrode'a odrazę.




here in the forest, dark and deep,
I offer you eternal sleep

Powrót do góry Go down
Gość
avatar

Gość

Namiot Dziwów Empty
PisanieTemat: Re: Namiot Dziwów   Namiot Dziwów I_icon_minitime12.07.17 10:24

Nikim? A co trzeba zrobić, aby być kimś? Być największym czarownikiem w historii jak Merlin? Stworzyć szkolę magii i czarodziejstwa, jak założyciele? Zabić samego Albusa Dumbledora jak Gellert Grindelwald? Mieć pozorną władzę, jak Pani Minister? Czy może rosnąć w siłę i zrewolucjonizować ten świat, tak jak pragnie tego Czarny Pan? Brakowało jej jeszcze wiele, tak samo zresztą jak Rowle.
- Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. - Dlaczego miała szanować Daphne Rowle? Ze względu na jej nazwisko? Status krwi, bądź społeczny? Szkoda, że ta tak nisko się oceniała.  Jeśli chodzi o Islę, ta z chęcią szanowałaby Wilczycę za jej poglądy, inteligencję, bądź niezłomność, ale skoro Lady Cheshire tak nisko się ocenia to proszę bardzo.
- Może i brudna, ale wciąż gorąca. Nie to co twoja zmarznięta na lód. - Posłała jej uśmiech pełen słodyczy, podszyty z oczywistych względów jadem. Nie przepadały za sobą, tego nie dało się ukryć, a one nawet takowego zamiaru nie miały.
- Smuci mnie to, że twoje spostrzeganie świata jest tak szablonowe. Moje poglądy nie różnią się niemal niczym od twoich, a jedyne co nas różni to fakt w jakiej rodzinie się urodziłyśmy. - Rodzina... żeby jeszcze jakąś miała. Ojca nie znała. Kto wie, może był bogatym szlachcicem szukającym uciechy u jej biologicznej matki? To nie miało większego znaczenia. Została wychowana przez wspaniałą kobietę pałającą do mugoli równą nienawiścią co i sam ród Rowle.
- Na to niestety nie miałam wpływu. - A kto ma? Los ma wspaniałe poczucie humoru. Fakt ten już przez te wszystkie lata zdążyła zauważyć. Nigdy nie wstydziła się jednak swojej "brudnej krwi". Ta mała wada była niegdyś czymś hańbiącym, wadą, wiecznie prześladującą ją łatką, a teraz? Teraz jest tylko i wyłącznie jej zaletą, częścią jej samej, dzięki której stała się taką osobą, jaką się stała. Obecnie jest za ten żart naprawdę wdzięczna losowi.
Ciekawe jak poradziłaby sobie wilczyca na jej miejscu? Czy rodząc się jako półkrwi czarownica jej charakter wciąż byłby taki sam, a poglądy nie zmienione? Raczej nie ma co gdybać...
- Nie myśl jednak, że użalam się nad sobą. To by było do mnie niepodobne. Wierz mi, bądź nie, dobrze czuję się w swojej skórze. - Mówiąc to założyła sobie dłonie na biodra kierując sugestywne spojrzenie w kierunku mężczyzny.


Powrót do góry Go down
Daphne Rowle
Daphne Rowle

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t652-daphne-rowle https://www.morsmordre.net/t707-safona#2367 https://www.morsmordre.net/t706-daphne-rowle https://www.morsmordre.net/f222-cheshire-zamek-beeston https://www.morsmordre.net/t4669-skrytka-bankowa-nr-107#100262 https://www.morsmordre.net/t4308-daphne-h-rowle#90966
Zawód : Niewymowna, alchemiczka i trucicielka
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
jeśli przeżyje choć jeden wilk,
owce nigdy nie będą bezpieczne
OPCM : 5
UROKI : 1
ELIKSIRY : 19
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
królowa zimy

Namiot Dziwów Empty
PisanieTemat: Re: Namiot Dziwów   Namiot Dziwów I_icon_minitime15.07.17 19:06

Wilczyca została wychowana w przekonaniu o własnej wyższości. W zamku Beeston panowały surowe zasady i twarda ręka w stosunku do dzieci, niejednokrotnie ciężka, jednakże każdy syn i córka rodu Rowle byli przekonywani, iż krew płynąca w ich żyłach stawia ich na dużo wyższej pozycji, niźli resztę społeczeństwa. Ta krew była nieskazitelnie czysta. Nieskażona szlamem. Czysta, starożytna magia, a więc zarazem - szlachetna. Daphne przyszła na świat jako arystokratka i to w jej mniemaniu już czyniło ją kimś. Stawiało na piedestale. Rodzice upewniali ją w tym przekonaniu, a czym skorupka za młodu nasiąknie...
-Cóż, mój błąd... spodziewać się choćby krztyny kultury po szlamie - westchnęła ciężko Daphne, nawet nie do Isli, lecz sir Briana, który taktownie milczał, stojąc u jej boku.
Na jej twarzy pojawił się tak obrzydzony wyraz, jakby Isla podsunęła jej smocze łajno pod nos. Czuła się zgorszona tą jawną insynuacją, iż Isla jest kobietą gorącą. Nie przystało to żadnej kobiecie. Ani damie, ani tej z niższych warstw społecznych, lady Rowle nie postanowiła więc odpowiadać. Prędzej rzuciłaby się z wieży astronomicznej w Hogwarcie, niźli porzuciła swoje sztywne i lodowate maniery.
-To urocze, że sądzisz, że naprawdę mnie to obchodzi.
Wyrzekła lodowato, znużonym i beznamiętnym tonem, nawet na Islę nie patrząc. Patrzyła na kobietę z brodą, unosząc przy tym dumnie podbródek, jakby kobieta stojąca obok nie była warta jej spojrzenia.
-Nie, nie różni nas tylko nazwisko, Podmore. Ja jestem potomkiem wielkich czarodziejów czystej krwi, krwi nieskazitelnej i szlachetnej. Moja krew daje mi potęgę. W Twoich żyłach płynie brudny szlam. To nas różni, moja droga. Ty jesteś nikim.
Naprawdę nieistotne dla Daphne były owe żale. Nie obchodziło ją, czy Isla żałuje w jakiej rodzinie się urodziła czy też nie. Nie obchodziło jej, że nie miała na to wpływu. Liczyło się to, że była brudną półszlamą (a ponadto rudą), a to wystarczyło, by zasłużyć na nienawiść Daphne Rowle. Gdyby tylko mogła, gdyby tylko Czarny Pan z jakiegoś, nieznanego alchemiczce powodu nie postanowił Podmore przyjąć w swe szeregi - już dawno dolałaby jej do wina trucizny.




here in the forest, dark and deep,
I offer you eternal sleep

Powrót do góry Go down
Gość
avatar

Gość

Namiot Dziwów Empty
PisanieTemat: Re: Namiot Dziwów   Namiot Dziwów I_icon_minitime23.07.17 21:17

Co do tego, że Daphne została wychowana w przeświadczeniu o swojej wyższości nad innymi nie miała wątpliwości. Miała niejednokrotnie okazję przekonać się o tym. Niestety, panna Rowle pewnego pięknego dnia przejedzie się jeszcze na tym swoim egocentryźmie i to dość boleśnie.
-Wybacz, ale jesteś niedoinformowana. Nie jestem szlamą. Jestem pół krwi czarownicą. - Biedaczce jednak guwernantka niewystarczająco umiejętnie wytłumaczyła kilka kwestii. Słudzy Czarnego Pana powinni być chyba trochę bardziej uświadomieni. A jednak... wszędzie i zawsze zdarzają się wyjątki.
- Aż tak się nie okłamuje. Każdy dobrze wie, że ciebie nic, ani nikt nie obchodzi poza tobą samą, prawda Lordzie? - Kończąc zdanie przeniosła swój pytający wzrok prosto na zdezorientowanego mężczyznę stojącego obok. Jak tak na niego patrzy, to mogłaby dojść nawet do wniosku, że w pewien sposób jest jej go żal.
- To zabawne. - Stwierdziła uśmiechając się półgębkiem. Czasem białowłosa przerastała samą siebie...
- Mi potęgę daje moja magia, ale jeśli ty bardziej sobie cenisz ciecz płynącą w żyłach to proszę cię bardzo. - Wzruszyła ramionami skanując kobietę przed sobą. Na czas ich rozmowy otaczający ich ludzie stracili znaczenie. Stali się otaczającą je szarą masą. Nawet sam Lord Bulstrode, choć stał obok nich i był niejednokrotnie wklecony w rozmowę był tu całkowicie niepotrzebny. Nie przepadała za Wilczycą, ale uwielbiała słowne przepychanki. Nieraz były one po stokroć lepsze, niż czarodziejskie pojedynki.
- Nikim? Możliwe. Ale w porównaniu do ciebie moja droga, kiedyś będę kimś. - Powiedziała z niezwykła pewnością w głosie. Nie po to męczy się na tym łez padole przez trzydzieści lat, żeby umrzeć i zgnić w mogile nie zostawiając po sobie żadnego śladu. Nie... każdy człowiek z jakiegoś powodu się urodził, a jej zadanie na pewno nie mogło być błahe. Służyła najpierw jednemu czarnoksiężnikowi, teraz służy drugiemu. Jeśli przyłoży rękę do tego, aby zrewolucjonizować ten świat na rozkaz Czarnego Pana jej życie nie pójdzie na marne, a imię nie zostanie zapomniane. W porównaniu do Daphne, ona sama chce zapracować na godność swego nazwiska, a nie polegać na czynach przodków.


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Namiot Dziwów 3baJg9W

Namiot Dziwów Empty
PisanieTemat: Re: Namiot Dziwów   Namiot Dziwów I_icon_minitime08.08.17 22:20

Nie sądził, że sytuacja, aż tak się rozwinie i obierze taki, a nie inny tor wydarzeń. początkowo myślał, że panna Podmore jest jest przynajmniej koleżanką Daphne, a te komentarze są jedynie mającymi być zabawnymi uszczypliwościami. Z każdą jednak chwilą pojmował, że sytuacja ta odbiega dość bardzo od żartów dwóch znajomych.
Szczerze mówiąc liczył na spokojny i miłe spędzony wieczór u boku Lady Rowle, niestety plany te zostały mu dość mocno pokrzyżowane, co wybiło go z tropu. Początkowo nie miał ochoty wtrącać się w ten spór, ale gdy ten nabrał tępa, a kolejne komentarze stawały się coraz bardziej niegrzeczne zmienił swe nastawienie i zrobił krok w przód z zamiarem wtrącenia się w całą tą sytuację.
- Drogie Panie zaprzestańmy proszę tym sporą. - Wyciągnął przed siebie dłonie w uspokajającym geście spoglądając na obie kobiety nie do końca będąc pewnym, czy to ma uspokoić je, czy jego... Nie mógł w tym sporze żadnej z pań przyznać racji, ale to właśnie Lady Rowle była jego współtowarzyszką i jeśli zaistnieje taka potrzeba to stanie właśnie w jej obronie. Na razie miał jednak cichą nadzieję, że obie kobiety uspokoją się i odpuszczą, a następnie wszyscy rozejdą się w miarę ugodowej atmosferze.
- Proponuję rozejść się i nie budzić zbędnego zainteresowania. - Powiedział próbując załagodzić zaistniałą sytuację. Awantura nie była żadnej ze stron na rękę. A przynajmniej tak właśnie on to widział. W przypadku jego i lady Daphe lepiej byłoby nie wzbudzać zbędnej sensacji kłótniami.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Gość
avatar

Gość

Namiot Dziwów Empty
PisanieTemat: Re: Namiot Dziwów   Namiot Dziwów I_icon_minitime09.08.17 8:45

Wilczyca zdecydowanie potrafiła wyprowadzić człowieka całkowicie z równowagi. Nie miała jej jednak tego za złe, dopóki jej samej udawało się osiągnąć ten sam efekt.
Dogryzanie sobie było już ich małą rutyną, z której, z tego co zdążyła zauważyć, obie nie miały zamiaru rezygnować. W przypadku Is powód był jasny: zabawa. Zawsze była to w końcu jakaś rozrywka, urozmaicenie, a może i nawet sposób na zabicie czasu? To raczej mało ważne...
Nie doczekała się odpowiedzi Daphne, gdyż jej "partner" - Lord Brian Bulstrode zdecydował się jednak wmieszać się w całą tą sytuację. Biedaczek... Nawet nie wiedział czego się podjął.
Faktycznie znalazło się już kilku otaczających ich gapiów, Is jednak nie przeszkadzali oni w żaden sposób. Raczej jest typem osoby, który lubi przyciągać uwagę, a nie stroni od niej. Inaczej jednak sprawa wyglądała wśród arystokracji. Im uwaga innych nigdy nie sprzyjała. Gdyby rudowłosa była tak zawistna jak niektórzy myślą urządziłaby tu lady Rowle prawdziwą awanturę. Ale przecież awantura nie równa się zabawie. więc może i zawistna była, ale po co ma niszczyć sobie rozrywkę? Lepiej dla niej będzie jeśli zostawi Wilczycę w tym stanie, w jakim jest. Wściekłą aż do czerwoności. Później ta złość będzie się zbierać do ich następnego spotkania, aby znów zapewnić Is rozrywkę i umilić czas.Chyba to rzeczywiście najwyższy czas, aby się rozejść w "pokoju".
- Lordzie Bulstrode. - Kiwnęła mu głową z uśmiechem wypisanym na twarzy.
- Miło było spędzić trochę czasu z naprawdę kulturalną osobą. - Choć jedną... Naprawdę było jej żal mężczyzny. Nawet chyba nie zdawał sobie jeszcze sprawy w co się pakował zalecając się do białowłosej kobiety. Przekona się... i to prędzej, niż później.
Z równie dużym uśmiechem skierowała wzrok ponownie na Daphne, jednakże gdy jej oczy ujrzały kobietę zmieniły całkowicie swój wyraz.
- Daphne. - Powiedziała imię to z naciskiem dając Wilczycy jasno do zrozumienia, że nie ma zamiaru zwracać się do niej mianem Lady. Nie zwlekając dłużej i nie czekając na odpowiedź towarzystwa odeszła mając już na dziś dość przebywania z dziwakami.

|ztx2


Powrót do góry Go down
 

Namiot Dziwów

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port :: Arena Carringtonów-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20