Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 salon

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Edgar Burke
Edgar Burke

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Zawód : łamacz klątw, B&B
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime20.07.16 14:21

First topic message reminder :

***

Tutaj łóżko a tam szafa,
tutaj dzieje się zabawa
Kilka słów i zdanek kilka
i opisu jest linijka
nie bądź gałgan dodaj opis,
Daj nam wyobraźni popis




We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Wynonna Burke
Wynonna Burke

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3517-wynonna-persephone-burke https://www.morsmordre.net/t3530-tryton#61808 https://www.morsmordre.net/t3529-lady-burke-na-salonach#61753 https://www.morsmordre.net/t3531-wynonna-burke#61812
Zawód : Łowca rzadkich ingrediencj, ex alchemik
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
Im difficult, but I promise
I'm worth it.
OPCM : 7
UROKI : 7
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
Snow Queen

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime17.01.17 17:41

Chwilę po Wynonnie pojawił się Quentin – równie punktualny co ona i Edgar. Wszyscy troje cenili czas, tak samo jak cenili słowa. W swoim sztywnym obejściu się ze światem, swojego rodzaju rutynie, odnajdywali się dobrze i pewnie. Gdy i Quentin zasiadł obok Wynonna sięgnęła do torby z której wyciągnęła niewielkich rozmiarów drewnianą skrzyneczkę. Postawiła ją na biurku przed braćmi, a potem otworzyła, odwinęła ostrożnie czarny aksamit ukazując im czarnomagiczny artefakt. Quentin miał już okazję go oglądać, Edgar pewnie nie raz o nim słyszał. Pióro było niewielkich rozmiarów broszką, w kolorze jadeitu. Chroniło nosiciela przed największym czarnomagicznym zaklęciem. Było jedynym tego rodzaju artefaktem w Europie. Przynajmniej jedynym o którym można było znaleźć poszlaki w źródłach tekstowych.
-W jaskini w której ją znaleźliśmy napotkaliśmy na kilka… - zawiesiła głos jakby zastanawiając się nad odpowiednim doborem słów - ..niedogodności. – skończyła w końcu na chwilę milkną. Wzrok przenosząc z broszki w kształcie pióra na swojego starszego brata. Wyciągnęła naznaczoną klątwą dłoń i ułożyła ją obok szkatułki.
-Moja cena zrodziła się z głupoty. Nie przewidziałam, że nie broszkę może być nałożona więcej niż jedna klątwa. Źródła mówiły… zresztą to już nieważne. – kończy w połowie widocznie zła na siebie za swoją nierozwagę. Teraz już naprawdę nie miało znaczenia to, że źródła w istocie podawały informacje jakby na Czarnym Piórze ciążyła klątwa. Co więcej po dokładniejszych poszukiwaniach Wynonnie udało odnaleźć się ją i na wyprawę ruszyła już z antidotum będącym w stanie ją przełamać. Nie przewidziała jednak, że pod jedną klątwą może znajdować się i druga, a pod nią – kto wie ile kolejnych. Nie spotykała się wcześniej z warstwowym nakładaniem ich na przedmioty, ale z pewnością Edgar mógł coś na to poradzić. – Dochodząc do serca groty musieliśmy pokonać po drodze kilka przeszkód. Wydaje mi się, że jeden z odłamków lustra które nie zaakceptowało naszej odpowiedzi ugodziło Quentina, a samo lustro też posiadało na sobie klątwę. – wyjaśniam dalej mówiąc więcej niż zwykle. Dzisiaj dziwnie mi to nie przeszkadza. Unoszę zdrową dłoń i przeczesuję brązowe kosmyki.

| trochę to masło maślane i przepraszam że tyle wam czekać kazałam fluffy




You say

"I can fix the broken in your heart You're worth saving darling".
But I don't know why you're shooting in the dark I got faith in nothing.


Powrót do góry Go down
Quentin Burke
Quentin Burke

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 https://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 https://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t3300-skrytka-bankowa-nr-783#55807 https://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
Zawód : alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime30.01.17 10:05

Sabat minął. Dzisiejszy dzień jeszcze nie, ale rzeczywiście mają wiele punktów zbieżnych. Znów potrzebuję twojej pomocy, bracie - który to już raz ten młodszy przychodzi do ciebie po pomoc? Nie odważyłbym się ich zliczyć nie chcąc zawstydzić samego siebie. Wiem, że zaciągam kolejny dług, ale zawsze wierzę, że w rodzinie debety na pomocną dłoń znikają równie szybko co się pojawiają. Gdyby któreś z was potrzebowało akurat ode mnie wsparcia w jakiejkolwiek formie - bez problemów by ją otrzymało. Skoro jednak to we mnie dominuje gen odpowiedzialny za ładowanie się w liczne tarapaty, to przypada na mnie dość niewdzięczna rola. Rola tego, któremu tyłek należy uratować, po raz kolejny. Wcale nie wyglądam lepiej niż w noworoczną noc - blizna ciągnąca się za uchem w głąb szat jest z pewnością mniej widoczna, ale nadal dostrzegalna. Skóra, na co dzień blada, ma teraz lekko sinego zabarwienia, a wory pod oczami wyglądają niecodziennie, dodatkowo odznaczając się na jasnej cerze. Staram się trzymać w ryzach wiedząc, że nikt spoza naszego kręgu nie może dowiedzieć się o tym, co robiliśmy oraz co przeżyliśmy.
Przysiadam się w ślad za Wynonną, ostatecznie pozwalając jej mówić. Słucham jej słów nie mogąc opędzić się od palącego poczucia zażenowania oraz złości - gniewu spowodowanego naszą bezmyślnością. Przysięgłem sobie w duchu, że to pierwsza oraz ostatnia wyprawa, do której pozwoliłem sobie przygotować się w tak niewielkim stopniu. Następnym razem poświęcę na to więcej czasu oraz motywacji. Gdyż wiem, że kolejne podróże pojawią się na horyzoncie prędzej czy później - muszą. Rodzinny interes musi pozyskiwać nowe przedmioty, musi prosperować, a te wszystkie wyjazdy ktoś musi nadzorować. Pracownicy są tylko pracownikami, im nie zależy na poświęcaniu życia dla cudzego sklepu. Nikt, kto nie nazywa się Burke, nie pojmie istoty rodowej tradycji oczekującej najwyższej ofiary, włącznie z własnym życiem. Nasz brat, który wcześniej piastował moje stanowisko, jest tego doskonałym przykładem.
- Nie śpię po nocach. Śnią mi się koszmary. Za każdym razem tak mocno realistyczne oraz tak przerażające, że drżę na samą myśl o zmrużeniu powiek - wyjaśniam, kiedy siostra robi pauzę. W swoim własnym umyśle widziałem nawet to, jak smok powoli rozczłonkowywał jej ciało – ten temat nadal mnie gnębi, ale to nie jest dobry moment na jego poruszenie. Jesteśmy tu w innej sprawie. - Dzięki informacjom od zaufanego uzdrowiciela udało nam się chwilowo zatrzymać skutki klątw. Bez ciebie, łamacza klątw nie wyleczymy jej jednak nigdy. Tutaj są spisane notatki - dokańczam, podając Edgarowi cienki notes z pergaminami zapełnionymi szybkim, odręcznym pismem udzielającym najważniejszych informacji oraz wskazówek o tym, co zrobić dalej z tym wszystkim. Jednocześnie ruchem głowy nakłaniam Wynonnę do pokazania swojej ręki.




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Edgar Burke
Edgar Burke

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Zawód : łamacz klątw, B&B
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime03.02.17 23:47

Nie może uwierzyć w usłyszane słowa. W pierwszym odruchu spogląda na młodszą siostrę z wyraźną złością w oczach, gdyż jest to najprostsza reakcja na zaistniałą sytuację. Będąc łamaczem klątw z wieloletnim stażem pracy na karku, wie, że zawsze należy spodziewać się najgorszego; całej siatki śmiercionośnych klątw tylko czekających na to, aż ktoś w końcu ich dotknie. Dla niego jest to tak oczywiste, że wciąż powątpiewa w brak pomyślunku jakim wykazało się jego rodzeństwo. Choć całe to zdenerwowanie tak naprawdę nie bierze się z bezmyślności a ze strachu o zdrowie najbliższych mu osób. - Zawsze musicie brać to pod uwagę - poucza ich, przysuwając pudełeczko z artefaktem bliżej siebie. Na jego widok przestaje odczuwać taką złość, a zamiast tego budzi się w nim ciekawość i chęć dowiedzenia się więcej. Nie raz napotykał się na wzmianki o tym konkretnym przedmiocie, tym bardziej możliwość obejrzenia go z bliska jest dla niego czymś niesamowitym. Niemniej odrywa się od pióra i podnosi wzrok na brata, słuchając o jego dolegliwościach. Nawet przez myśl mu nie przechodzi, że Quentin może źle się czuć z kolejną prośbą o pomoc. Edgar tych próśb nie liczy - przynajmniej nie w przypadku swojej najbliższej rodziny. Odbiera od niego notes i powoli go kartkuje, wstępnie przeglądając jego zawartość. Wie, jak ważną rolę odgrywa w tym momencie czas, dlatego też ma zamiar jak najszybciej postawić diagnozę. To może trwać godzinę, trzy, całą noc albo dwa dni. Nieważne. - Jak długo to macie? Dokładnie - nie pozostaje mu nic innego jak natychmiast wziąć się do pracy. Przysiada się bliżej siostry, ujmując jej zranioną dłoń. Przygląda się jej dokładnie i ponownie sięga po notes z notatkami, pamiętając, że znalazł tam jakąś szybko napisaną notatkę. - Nabawiliście się tego w tym samym momencie? - Dopytuje, próbując połączyć posiadane informacje razem ze swoją wiedzą w jakąś logiczną całość. Czuje, że to będzie długa noc.




We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Powrót do góry Go down
Wynonna Burke
Wynonna Burke

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3517-wynonna-persephone-burke https://www.morsmordre.net/t3530-tryton#61808 https://www.morsmordre.net/t3529-lady-burke-na-salonach#61753 https://www.morsmordre.net/t3531-wynonna-burke#61812
Zawód : Łowca rzadkich ingrediencj, ex alchemik
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
Im difficult, but I promise
I'm worth it.
OPCM : 7
UROKI : 7
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
Snow Queen

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime11.02.17 20:44

Złość Edgara – mimo, że w jakimś stopniu nadal wzbudzała w Wynonnie poczucie winy i lekki niepokój -  i tak nie była w stanie równać się ze złością którą odczuwała wobec samej siebie. Była wściekła. A swoje odczucia hamowała zwyczajowym wbijaniem paznokci w dłoń. Tym razem, jeden z nich pozostawił ślad wbijając się w skórę i pozwalając, by kilka kropel zatańczyło wokół palca. To zaś otrzeźwiało Wynonnę do czasu, aż ponownie nie wpadła w otchłań negatywnych odczuć względem samej siebie. Dlatego na słowa swojego brata tylko przytaknęła głową. Wiedziała, naprawdę wiedziała, że zawsze powinni brać to pod uwagę. Jednak w chwili głupiego zapatrzenia, euforii spowodowanej faktem odnalezienia artefaktu, pozwoliła by czujność na chwilę przysnęła.
Bez słowa obserwowała Edgara, gdy jego mimika zmienia się. Wiedziała, że każde z nich przejawiało swojego rodzaju, odrobinę niezdrowe, zainteresowanie artefaktami. Od dziadka byli nimi otoczeni, a swoisty głód poznania towarzyszył każdemu z nich – choć każdemu pod inną postacią.
Wyciągnęła dłoń układając ją na biurku przed starszym z braci. Pozwalając, by przyjrzał jej się dokładniej z bliska. Ona sama starała się na nią nie patrzeć. W jakiś sposób była oznaką jej porażki. Przegranej rozsądku z głupim natchnionym, nieostrożnym sercem.
-Pierwszy był Quentin, potem ja. Wydaje mi się, że czasowa różnica między jedną a drugą to nie więcej niż dwadzieścia minut. Do groty dotarliśmy 15 marca. Wchodziliśmy do niej gdzieś w okolicach godziny piętnastej. – relacjonuje spokojnie, bez emocji, nie spuszczając spojrzenia z brata. Quentin przekazał już notatnik. Mogła pomóc tylko dokładnym określeniem czasu. I postanowiła zrobić to najlepiej jak potrafiła. Zielone tęczówki z ufnością i powagą studiowały spojrzenie najstarszego z rodzeństwa. Edgar posiadał doświadczenie, jak i widzę. Jeśli miałaby komuś powierzyć swoje życie, cóż, wszystkie osoby, które mogłaby dostąpić tego zaszczytu znajdowały się właśnie w tym pomieszczeniu. Może i byli dziwni, społecznie niedopasowani przez swoje chłodne zachowanie i małomówność. Może rodzicielska miłość nie wyglądała odpowiednio. Może wychowanie które przyjęli było sztywne i pozbawione ciepłych, nacechowanych pozytywnie uczuć. Ale byli rodziną. I Wynonna wiedziała, że jaklo rodzina zawsze będą dla siebie oparciem. Oczywiście, tak długo, jak któreś z nich czegoś głupiego nie zrobi.




You say

"I can fix the broken in your heart You're worth saving darling".
But I don't know why you're shooting in the dark I got faith in nothing.


Powrót do góry Go down
Quentin Burke
Quentin Burke

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 https://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 https://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t3300-skrytka-bankowa-nr-783#55807 https://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
Zawód : alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime01.03.17 18:53

Złość. Odwieczny towarzysz zmartwienia, troski o najbliższych. W tym konkretnym przypadku całkowicie uzasadniona. Co tu dużo mówić - ponieśliśmy porażkę na całej linii. Ta misja miała być zwykłą wyprawą po czarnomagiczny artefakt. Jeden z wielu. Wyjątkowy, ale jednocześnie niewyróżniający się na tle innych jeżeli chodzi o jego pochwycenie. Tymczasem napotkaliśmy więcej przeszkód niż byliśmy w stanie przewidzieć. Brak nam spontaniczności, zdolności szybkiej reakcji - zbyt wiele rozmyślamy. Tak jak teraz. Większość pozostaje w naszych umysłach, nigdy nieprzelana na dźwięki słów rozbrzmiewających w uszach. To bywa zgubnym w takich sytuacjach. Niestety czasu nie da się cofnąć, stąd wniosek, że na złość jest już zdecydowanie za późno. Teraz trzeba działać. Nie wiem jak, jeszcze nie czytałem notatek uzdrowiciela. Niewiele by mi zresztą powiedziały, chociaż Edgar nie powinien mieć z tym najmniejszych problemów. Nie raz ściągał klątwy i nawet jeśli były to przedmioty, a nie ludzie, ufałem mu całkowicie. Gdybym miał właśnie rzucić się w ognie piekielne - z pewnością to właśnie bym uczynił.
Teraz jedynie siedzę. Po oddaniu starszemu bratu notesu nie mam w tym momencie żadnej roli. Pozwalam Wynonnie mówić - zawsze przykładała większą wagę do detali niż ja, a warto zaznaczyć, że jestem skrupulatnym oraz czepliwym człowiekiem. Zaciskam powoli palce spoczywające na moich nogach, zerkam to na jedno, to na drugie z rodzeństwa. Mój wzrok wreszcie zatrzymuje się na przyczynie tych wszystkich problemów - naszyjniku. Wygląda okazale, wręcz hipnotyzująco, jak wszystkie tego typu przedmioty. Mam ochotę przesunąć opuszkami palców po jego zdobieniach, przed czym wzbraniam się w ostatniej chwili. Serce łomocze mi w klatce piersiowej, przywołuję się w myślach do porządku.
- Mam nadzieję, że to pierwszy i ostatni raz - mówię nagle, cicho. I mam na myśli naszą bezmyślność, naturalnie. Tak naprawdę wcale nie musiałem tego wypowiadać na głos, ale stało się. Słowa spłynęły z moich ust, w chwili obecnej wąskich, przyjmujących kształt prostej linii.




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Edgar Burke
Edgar Burke

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Zawód : łamacz klątw, B&B
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime05.03.17 23:06

Zdecydowanie bardziej wolał zajmować się zaklętymi przedmiotami niż ludźmi. Przedmioty nigdy nic nie mówiły, można było zająć się nimi w dowolnej chwili i w dowolnym miejscu. Edgar najczęściej wybierał pracę w nocy, lubiąc tę wszechogarniającą ciszę. Zasiadał na zapleczu w rodzinnym sklepie (z wiadomych przyczyn rzadziej zasiadał w swoim gabinecie w Durham), stawiał artefakt na przeznaczonym do tego stole i zabierał się do pracy. Z ludźmi wyglądało to całkiem inaczej, szczególnie, kiedy okazywali się oni najbliższą rodziną. Czas naglił, odpowiedzialność była zdecydowanie większa. Edgar nie mógł postawić błędnej diagnozy, nie mógł próbować, musiał od razu trafić w punkt. Nie czuł się przerośnięty tym zadaniem - zawsze pokładał dużą wiarę w swoje umiejętności, czasami może nawet zbyt dużą.
Kiwnął głową, nie wdając się na razie w dalszą dyskusję. Na jego czole pojawiła się wyraźna zmarszczka, świadcząca jedynie o intensywnym myśleniu. Kartkował otrzymany zeszyt w tą i z powrotem, szukając punktów zaczepienia. - Ja też - mruknął, odpowiadając na słowa młodszego brata, po czym wstał i do niego podszedł. Przyjrzał się jego długiej bliźnie, zastanawiając się czy może być w jakikolwiek sposób połączona z klątwą trawiącą dłoń Wynonny. - Czujesz niepokój? Irracjonalny strach? Jakby cały czas ktoś się za tobą czaił? - Zapytał, bo jego koszmarne sny i długa blizna kazały pomyśleć o klątwie umbrasio. Nie chciał jednak wypowiadać tej nazwy głośno aż nie będzie stuprocentowo pewny swojej diagnozy. - Paproch! - Wezwał nagle swojego skrzata, który pojawił się w pomieszczeniu w ciągu sekundy, i kazał mu przynieść coś do picia. Kiedy tylko skrzat rozmył się w powietrzu, Edgar wrócił do swojego zadania. - Wynonno, nie masz żadnych innych dolegliwości oprócz dłoni? - Upewnił się, spoglądając na nią znad zapisanego notatnika. W jego głowie zaczynały się tworzyć pewne rozwiązania obydwu zagadek, jednak sprawa była zbyt poważna, by otwarcie o nich mówić bez dodatkowych badań. Spojrzał na drewniany zegar, stojący nieopodal kominka. Noc była jeszcze młoda. - Nie opowiecie czegoś więcej? - Zapytał, podchodząc do mniejszego stolika, na którym piętrzył się stos ksiąg. Wyjął najcieńszą z nich. Przez ostatnie miesiące bez przerwy siedział w Londynie - nawet same historie przywiezione z tak daleka byłyby dla niego atrakcją. W tym momencie w pomieszczeniu ponownie pojawił się Paproch. Postawił na stoliku trzy kieliszki i butelkę skrzaciego wina, po czym ukłonił się nisko i zniknął.




We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Powrót do góry Go down
Wynonna Burke
Wynonna Burke

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3517-wynonna-persephone-burke https://www.morsmordre.net/t3530-tryton#61808 https://www.morsmordre.net/t3529-lady-burke-na-salonach#61753 https://www.morsmordre.net/t3531-wynonna-burke#61812
Zawód : Łowca rzadkich ingrediencj, ex alchemik
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
Im difficult, but I promise
I'm worth it.
OPCM : 7
UROKI : 7
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
Snow Queen

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime19.03.17 14:27

-Nie, Edgarze. – odpowiadam zgodnie z prawdą. Nie czuła aby nękał ją niepokój, ani też nie towarzyszyło jej uczucie, że jest przez kogoś śledzona. A potem milknie. W spokoju i ciszy obserwując brata. Mimo, że siedzi w wystudiowanej pozie do której już zdążyła przywyknąć, dziś zdaje jej się ona niewygodna. Może to fakt, że nie podołali zadaniu całkiem? Nie byli dostatecznie ostrożni. Pozwoli się rozproszyć – i to nawet więcej niż raz – teraz zarzucając głowę Edgara własnymi problemami.
Zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że jej starszy brat od kilku miesięcy nie opuszczał Londynu. Tak jak i – niewyraźna jeszcze świadomość – zaczynała docierać do niej, informując o tym, że i ona będzie musiała zaprzestać wypraw po ożenku. Żaden ród nie przyklaśnie podróżą damy, zwłaszcza tym, które mogą zagrażać życiu. Czy to właśnie dlatego robiła ostatnio tyle głupstw? Łapiąc rozpaczliwie dłońmi ostatnie powiewy wolności. Chwytając się ich, niczym koła ratunkowego.
Możliwość opuszczenia Londynu, zastawienia za sobą ułudy toczącej się na salonach, nabrania w płuca innego – świeższego – powietrza powietrza, była czymś, do czego Wynonna przywykła. Czy da radę odzwyczaić serce i umysł, od tej mentalnej i materialnej ucieczki z okowów rzeczywistości? Słowa Edgara wyrwały ją z zamyślenia. Kącik ust leciutko drgnął ku górze.
-Udało na się zobaczyć na własne oczy Pogrebiny i skutecznie je przepędzić. Choć przez jakiś czas szły za nami całkiem niezauważenie. Grota, jak widać, strzeżona była klątwami, ale nie tylko. By dostać się do jej wnętrz trzeba było pokonać szereg wymyślnych zagadek. Dopiero na samym dole groty, sporo pod poziomem morza ulokowane były klątwy. Kamienne posągi strzegące zejścia. Mary, pozwalające przejść dopiero po wskazaniu dobrej odpowiedzi. – zaczęła Wynonna trochę bardziej wylewnie, ale nadal ogólnikowo. Słychać w jej głosie było swoistego rodzaju tęsknotę. Jakiś smutek, gdy mówiła. Podskórnie czuła, że to jedna z ostatnich jej wypraw. Nawet przez chwilę żałowała, że nie posiada daru snucia opowieści, bo z chęcią podzieliłaby się opowieścią o ich historii z bratem. Jednak zbyt długie mówienie wzmagało u niej dyskomfort. Zamilkła więc, mając nadzieję, że Edgar po prostu zada kolejne pytania, do których będzie mogła się odnieść.




You say

"I can fix the broken in your heart You're worth saving darling".
But I don't know why you're shooting in the dark I got faith in nothing.


Powrót do góry Go down
Quentin Burke
Quentin Burke

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 https://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 https://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t3300-skrytka-bankowa-nr-783#55807 https://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
Zawód : alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime29.03.17 16:00

Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że postąpiliśmy źle. Głupio. Teraz nie da się tego cofnąć. Musimy zmierzyć się z tym, co już jest. A jest niedobrze. Dwie paskudne klątwy na ludzkim ciele nie wyglądają wcale dobrze. Zaciskam z bezsilności powieki. Język oraz krtań odmawiają posłuszeństwa. Siedzę trochę jak skazaniec czekający na werdykt. Na szczęście uzdrowiciel napisał wszystko, co musi wiedzieć Edgar w celu zdjęcia z nas tych paskudnych uroków. Może zajmie nam to całą noc, ale uda się - nie dopuszczam do siebie żadnej innej ewentualności. Zaciskam usta w wąską linię tkwiąc w brutalnym zawieszeniu. Słucham pytań brata, opowieści siostry. Tak jakbym był tutaj ciałem, ale nie duchem. Eliksir działa należycie - szkoda, że krótkotrwale. Tak czy inaczej musimy to powstrzymać. Nauczyć się, wysnuć wnioski z popełnionych błędów. Najważniejsze to nie wdepnąć w to samo bagno ponownie. Wątpię, żeby na horyzoncie majaczyła kolejna wyprawa do Rosji (w końcu udało nam się zdobyć ten przeklęty artefakt), ale to przecież nie dotyczy tylko tej podróży. Tylko wszystkich przyszłych. Podczas których najpewniej nie będę mógł liczyć na Wynonnę. Nadal do końca do mnie nie dociera, że za niecałe dwa miesiące zostanie oddana innemu mężczyźnie oraz opuści nasz dom. Całość wprawia mnie w niekontrolowany grymas, który znika z mojej twarzy równie szybko co się tam pojawia.
Potwierdzam słowa Wynonny kiwając głową na każde z nich. Zaciskam dłonie na kawałku blatu, spokojnie rejestrując obecność skrzata. Skoro oni są zajęci, chyba nikt nie będzie mieć nic przeciwko jak rozleję wino do kieliszków. Może powinienem zostawić to gospodarzowi, ale jesteśmy rodziną, dlatego nie będę odstawiać scen. Chwytam za butelkę, a ciszę przerywa miarowe zapełnianie szkła szkarłatną cieczą. Po skończonej czynności odstawiam ją na blat, zerkając na każdego z osobna.
- Tak, dokładnie tak mam - przytakuję pewnie. - Było… intensywnie - dodaję na koniec wypowiedź nic niewnoszącą do całej tej dyskusji. Nie jestem rozmowny, a wspominanie tamtych chwil wydaje mi się być dodatkowo bolesne. Tak bardzo, że marzę o wypiciu tej niewielkiej ilości alkoholu - a to oznacza, że ze mną jest już naprawdę źle.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.



Ostatnio zmieniony przez Quentin Burke dnia 16.06.17 14:40, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Edgar Burke
Edgar Burke

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Zawód : łamacz klątw, B&B
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime11.06.17 0:10

Kiwnął powoli głową, łącząc kolejne informacje w logiczną całość. Lekko ściągnięte brwi, zmarszczone czoło, dłoń zbliżona do twarzy - te i inne sygnały wyraźnie wskazywały na to, że Edgar w tym momencie intensywnie myśli. Kartkuje wyimaginowaną księgę zdobytej wiedzy, poszukując klątw trawiących organizmy jego rodzeństwa. Kiedy tylko wydawało mu się, że znalazł odpowiedź - jakiś szczegół zaprzepaszczał jego teorię. Westchnął cicho, siadając z powrotem na kanapie i biorąc do ręki przejrzany przed chwilą dziennik. - Pogrebiny? - Powtórzył z zainteresowaniem, unosząc na moment wzrok znad niewielkiego zeszytu. Jeszcze nie miał okazji obcować z tymi stworzeniami, czego ogromnie żałował - ich zdolność niszczenia pozytywnego nastroju wśród ludzi niezmiernie go interesowała i zawsze chciał się temu bliżej przyjrzeć. Ponownie zanurzył się w lekturze, przez co wyłączył się z rozpoczętej przez siebie samego rozmowy. Jednak coś zaczęło mu świtać; rozwiązanie zagadki pomału pojawiało się w jego głowie i nie chciał go stracić. - Wiem - powiedział w końcu, szybkim ruchem zamykając dziennik. - Nie wątpię - odpowiedział Quentinowi, wstając z kanapy i jak gdyby nigdy nic wychodząc z pomieszczenia. Skierował swe kroki do gabinetu, bo właśnie tam trzymał niektóre potrzebne przy pracy i był przekonany, że posiada jedno z przydatnych w tym momencie antidotów. Wszedł do środka i przejrzał dokładnie szafkę, ostatecznie odnajdując w niej charakterystyczny fioletowy flakonik, zwężony ku dołowi. Wziął go do ręki i wrócił do salonu. - To powinno pomóc - powiedział, wręczając antidotum bratu. - Jeden łyk codziennie o szóstej rano przez sześć dni. Powinno starczyć - wyjaśnił pokrótce, będąc pewnym, że Quentin będzie przestrzegał jego nakazów. - Nie pytaj o skład, nie znam wszystkich ingredientów - uprzedził go jeszcze, zanim odezwał się do siostry. Zwrócił się do niej, przelotnie spoglądając na jej zranioną dłoń. - Niestety nie mam w Durham niczego co mogłoby ci pomóc, za to jestem przekonany, że znajdę to w sklepie. Udam się tam jutro z samego rana, w międzyczasie upewniając się co do słuszności swoich rokowań - powiedział i zapewne uśmiechnąłby się pokrzepiająco, gdyby nie był Burkiem. Pewność wypowiadanych słów musiała im wystarczyć jako dowód na to, że faktycznie wkrótce wyzdrowieją.


Powrót do góry Go down
Wynonna Burke
Wynonna Burke

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3517-wynonna-persephone-burke https://www.morsmordre.net/t3530-tryton#61808 https://www.morsmordre.net/t3529-lady-burke-na-salonach#61753 https://www.morsmordre.net/t3531-wynonna-burke#61812
Zawód : Łowca rzadkich ingrediencj, ex alchemik
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
Im difficult, but I promise
I'm worth it.
OPCM : 7
UROKI : 7
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
Snow Queen

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime11.06.17 21:16

Rodzina była wszystkim i tylko w jej kręgach Wynonna zdawała się przerywać swoją prywatną zmowę milczenia, choć i tak nie jakoś mocno ekstremalnie. Mówiła więcej nie tylko dlatego, że czuła się z nimi pewnie, ale też dlatego że potrafili że sobą rozmawiać. Potrafili też na sobie polegać i sobie zaufać. Edgar i Quentin byli jedynymi chodzącymi po tym padole ludźmi, którymi ufała bezbrzeżnie we wszystkim.
- Tak. Odrobinę upierdliwe, ale łatwe do pokonania - gdy już się wie że to one. – zawyrokowała Wynonna spokojnie jeszcze dopowiadając by uzupełnić swoje krótkie streszczenie. Zielone tęczówki podążyły za sylwetka starszego brata gdy podnosił się i opuszczał komnatę, ale malinowe wargi nie skomentowały jego zachowania w żaden sposób. Zbędne zdawało jej się pytanie o cel jego wędrówki bowiem wątpiła by postanowił opuścić ich bez słowa wyjaśnienia. Nie pomyliła się, Edgar był chwilę później z powrotem w salonie. Fioletowy flakonik odznaczał się od jasnej karnacji jego skóry. Słowa zawierały w sobie instrukcje. Nawet nie znając ich nazwisk łatwo było powiązać ich ze sobą, wszyscy praktyczni i na pierwszy rzut oka chłodni; mówiący tyle ile trzeba – nigdy więcej. Skupiający się na obserwacji, bowiem informacje można było znaleźć na wiele sposobów.
Nonna wysłuchała spokojnie jego słów, wygładzając jakąś nieistniejąca fałdę na spódnicy. Skinęła lekko głową i podniosła się. Pokonała kilka kroków, unosząc rękę dłoń zacisnęła na przedramieniu brata. Nie byli wylewni, nie ściskali się na powitanie i nie składali całusów na policzkach gdy się zegnali. Kontakt cielesny właściwie ograniczali do minimum pozwalając sobie na większą dozę czułości jedynie wobec dzieci Edgara. To spojrzenia wyrażały wszystko i to właśnie w nich przekazywali sobie najważniejsze informacje – często nie potrzebując nawet słów
- Dziękuję. – powiedziała krzyżując z nim na chwilę spojrzenia. Następnie ruszyła w kierunku drzwi. Echo jej kroków poniosło się po salonie przystanęła przy drzwiach odwracając się w stronę Quentina. Wyraźnie czekając na niego, albo słowa którymi oznajmi, że nie kieruje się prosto do domu. Jeśli wracali w to samo miejsce idiotyzmem byłby osobny powrót.




You say

"I can fix the broken in your heart You're worth saving darling".
But I don't know why you're shooting in the dark I got faith in nothing.


Powrót do góry Go down
Quentin Burke
Quentin Burke

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 https://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 https://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t3300-skrytka-bankowa-nr-783#55807 https://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
Zawód : alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime16.06.17 15:11

Wzdrygam się na myśl o pogrebinach. Wyglądały wstrętnie i nie nazwałbym ich prostymi przeciwnikami. Nie odzywam się jednak. Morzy mnie sen, czuję się zmęczony ciągłym niewysypianiem się. Projekcja kolejnych koszmarów, najgorszych obaw czających się na dnie serca oraz w podświadomości. Stąd prosta droga do zatrucia nie tylko umysłu, ale też duszy. Przetrzymuję ciężkie powieki, oddycham ciężko. Rozmasowuję zimne dłonie mimowolnie odtwarzając minione w Rosji chwile. Sztorm na statku był w porównaniu do tego absolutnie niczym. Nigdy więcej nie chciałbym popełnić tylu błędów podczas kolejnych eskapad po czarnomagiczne artefakty. I wolałbym mieć u boku Edgara, chociaż on powinien się raczej zająć rodziną, jako ten najstarszy.
Czekam na wyrok, na cokolwiek - aż doczekałem się wyjścia z salonu. Odprowadzam brata wzrokiem, ten później kierując na siostrę. Chcę coś powiedzieć, ale wszystkie słowa stają mi w gardle. Przełykam ślinę, wzdycham, ale ostatecznie z moich ust nie wydobywają się żadne słowa. Rzucam przeciągłe spojrzenie drzwiom, które niedługo później z powrotem się uchylają. Z zainteresowaniem przyglądam się flakonikowi. Odbieram go z rąk Edgara, czując pod opuszkami palców chłodną powierzchnię.
- Mam nadzieję. Dziękuję - odpowiadam neutralnie, po czym wyjmuję z kieszeni chusteczkę. Owijam nią flakonik, który następnie ląduje w mojej kieszeni. Jest zbyt cenny, żeby go tak po prostu wrzucać gdziekolwiek. Muszę z nim dotrzeć do swojego dworu. Zaraz moje zainteresowanie znika przenosząc się na Wynnonę. Co z nią? Co z jej ręką? Czy na to też jest sposób?
- To prawdziwe katusze - rzucam dryfując między swoją sprawą, a stanem zdrowia siostry. Alchemikowi nie powiedzieć o ingrediencjach eliksiru, który ma wypić, to największa podłość! Dla rodziny jestem gotów ją przetrzymać. - Daj znać jak to zdobędziesz, to przyjdziemy do sklepu - mówię jeszcze, wdzięczny, że pomimo skrajnej nieodpowiedzialności dostajemy pomoc. Zamiast surowych reprymend. Nawet oddycham z ulgą na samą wieść o tym. Wiem jednak, że to jeszcze nie koniec - grunt, że poradzimy sobie z klątwą.
Wstaję niemal jednocześnie z Noną. Podchodzę jeszcze do brata, układając mu rękę na ramieniu w geście podziękowania. Później wymijam go idąc za siostrą. Kiedy upewniam się, że eliksir jest bezpieczny, udajemy się z siostrą do domu. Jeszcze naszego.

zt. wszyscy!




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Edgar Burke
Edgar Burke

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Zawód : łamacz klątw, B&B
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime25.08.17 11:36

| 2 maja
Początek maja o dziwo oszczędził Edgara, toteż zdziwił się, kiedy doszły do niego słuchy o niespotykanych anomaliach, wyrywających czarodziejów ze swoich posiadłości w środku nocy. Sprawdził czy jego najbliższym dopisało podobne szczęście i prawdopodobnie zapomniałby o temacie gdyby nie dziwne zachowanie dzieci. Bliźniaczki przestały panować nad swoją magią, która w dodatku zdawała się kilkukrotnie wzrosnąć. Stały się zagrożeniem dla innych i dla siebie, a Edgar nie potrafił znaleźć przyczyny dręczących ich anomalii. Mógł jedynie podejrzewać, że ma to związek z otaczającą ich czarną magią - czuł jej obecność, ale wcale go to nie cieszyło. Fascynował się nią, poświęcał wolny czas na jej studiowanie, ale zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie ze sobą niesie. Dlatego wraz z nadejściem maja nie chciał opuścić go niepokój, cały czas obawiał się pogorszenia sytuacji. Skumulowania tej wolnej czarnej magii w coś większego, choć może ktoś otworzył puszkę Pandory i gorzej już nie będzie. Oprócz czarnej magii, na jego barki spadło ostatnio wiele innych problemów. Atak bazyliszka, pożar w Wywernie, aresztowanie Craiga, nawet to nieszczęsne wyjście z Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów - wszystko w pewien sposób łączyło się ze sobą, jednocześnie będąc jak klocki domino, które powodowały ciągłe narastanie kolejnych problemów. Edgar pomału i systematycznie próbował je rozwiązać i choć była to żmudna praca, przynosiła efekty. Na razie był najbardziej zadowolony z umowy zawartej z Eir - brak palców zdawał się rzeczą błahą, a jednak nie mógł się doczekać dnia, w którym wrzuci swoją laskę do kominka. Wydawało mu się, że z czasem przywyknie do nowej rzeczywistości, zawsze mu się to udawało, ale nie tym razem. Tęsknił za pełną sprawnością, szczególnie po incydencie w Wywernie. Był przekonany, że wszystko potoczyłby się inaczej, gdyby nie jego wcześniejsza wizyta w szpitalu św. Munga. Wciąż męczyły go wyrzuty sumienia, które prawdopodobnie nigdy go nie opuszczą.
Wyszedł z kominka, wracając ze sklepu na Nokturnie. Otrzepał czarną szatę z drobinek pyłu, zauważając siedzącą na kanapie Zivę. - Jak bliźniaczki? - Zapytał zamiast powitania, mając nadzieję, że nie zaczęły pod jego nieobecność strzelać kulami ognia. Zdjął deszczowy płaszcz, podając go skrzatowi, który pojawił się obok niego znikąd, po czym z cichym westchnięciem opadł na kanapę na przeciwko żony. Świat oszalał.


Powrót do góry Go down
Ziva Burke
Ziva Burke

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : 7
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime29.08.17 20:15

Przełom kwietnia i maja obfitował w atrakcje. Z każdym kolejnym wydarzeniem, Ziva traciła coraz bardziej grunt pod nogami. Ziemia osuwała się w niewidzialne szczeliny, które codziennie zdawały się być jeszcze większe. Wczorajsza noc była jedną z najcięższych od ostatnich dni, a sądziła że gorzej być nie może. Kiedy krzywda dzieje się tobie, twojemu mężowi, szwagrowi, jakoś to znosisz. Chociaż staje to w gardle, jesteś w stanie to przełknąć. Jednak kiedy nieokreślona, mroczna siła zaczyna interesować się twoimi dziećmi, czara goryczy się przelewa, a stalowe nerwy puszczają. Obecnie było jej daleko do tytułu lady. Niewiele spała, właściwie było to stanem czuwania, podczas którego zachowywała pełną czujność. Mimo fryzury uczesanej w staranny kok, drogiej sukni, nie wyglądała najlepiej. Zmęczenie odbijało się bardzo na jej śniadej buzi.
Popijała właśnie herbatę, kiedy Edgar pojawił się w kominku. Zlustrowała go od stóp do głów, szukając nowych oznak kolejnych przygód i nieszczęśliwych zbiegów okoliczności. Odstawiła filiżankę na stolik. Chociaż do tej pory miała w zwyczaju pozostawianie jej w powietrzu. Mniejsze prawdopodobieństwo przypadkowego strącenia na podłogę. Jednak teraz nie mogła ufać nawet własnej magii. Była zbyt nieprzewidywalna.
- Od incydentu w nocy, nic się nie wydarzyło. - Odpowiedziała bezbarwnym głosem. Dziękowała Rowenie, że dziewczynki miały chociaż chwilę przerwy w swoich nienaturalnych objawach magii. - Jak długo to będzie jeszcze trwać? - Zaczęła spokojnie i splotła dłonie na kolanie. Widząc zdezorientowanie malujące się na twarzy męża, postanowiła uzupełnić. - Jak długo będziesz przypadkowo w samym centrum niebezpiecznych zdarzeń, po których trafiasz do Świętego Munga, albo wracasz do domu z ledwo zabliźnionymi poparzeniami, kiedy knajpa na Nokturnie dziwnym trafem spłonęła? - Końcowe słowa już niemal cedziła przez zęby. Zmrużyła wściekle oczy. Trudno jej się dziwić, ponieważ tutaj nie chodziło o jednorazową sytuację. Te zbiegi okoliczności były zbyt częste i śmierdziały z daleka premedytacją. Edgar nie był wolnym strzelcem, kawalerem, który odpowiada tylko za siebie i nie powinien narażać się specjalnie na uszczerbki na zdrowiu.




So when you're restless, I will calm the ocean for you
In your sorrow, I will dry your tears
When you need me,
I will be the love beside you
☙ ❧
Powrót do góry Go down
Gość
avatar

Gość

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime01.09.17 10:34

W przeciągu dwóch ostatnich dni zdarzyło się więcej, niż przez całe moje krótkie, aczkolwiek obfite w szaleństwa wszelakiej maści. A wszystko zaczęło się od tej dziwnej burzy, która jak mówi niania, przeszła nad całą Anglią. To musiała być bardzo duża burza, skoro grzmiała nad całym państwem. Oczywiście nie była to normalna burza. Normalne burze nie są takie katastroficzne w skutkach. Słyszałam jak nasza najstarsza guwernantka mówiła coś o tym, że była ona magiczna i to czarnomagiczna? Cokolwiek to znaczy, nie była taka jak zawsze. Zawsze siedziałyśmy z nosami przyciśniętymi do szyby, obserwując jak niebo przeszywają jaskrawe błyskawice i słuchając groźnych pomruków, tym razem było w niej coś dziwnego, coś co sprawiało, że ani ja, ani Esmee, nie miałyśmy ochoty na obserwacje. Zamiast tego, wybrałyśmy łóżko rodziców a potem... a potem stało się coś dziwnego. Jakby nasza moc oszalała. Nie strącałyśmy już wazonów celowo, teraz pękały same, nawet nie musiałyśmy na nie patrzeć, wystarczy, że byłyśmy w pobliżu. Jeśli jednak rodzice myśleli, że na lewitującej porcelanie się skończy, grubo się mylili. Wczorajszego wieczoru  Esme udało się pchnąć niewielką kulą ognia w naszego kamerdynera. Nie sądziłam, że starzy ludzie, potrafią tak szybko uciekać. Wiem, że nie powinnyśmy się aż tak cieszyć z tego co nas spotkało, ale póki co jest całkiem zabawnie - choć szczerze mówiąc, wolałabym kontrolować ewentualne kulki ognia.
Wpadam do salonu a mój wzrok błądzi od twarzy matki do ojca. Udało mi się umknąć niani - staje się coraz lepsza i szybsza, lecz wczorajszego biegu staruszka jeszcze długo nie pobiję. Wiem, że już mi się udało i że tutaj jestem bezpieczna. Przekroczyłam próg salonu, Gabrielle może jedynie poczekać na późniejszą reprymendę od matki, gdyż najwyraźniej przerwałam im w jakiejś ważnej rozmowie. Nie zwracam jednak na to uwagi i ile sił mi da Merlin, biegnę w kierunku ojca, finalnie przylepiając się do jego nogawki.
- Co to Nokturn? - pytam, zadzierając do góry głowę. Raczę Edgara szerokim uśmiechem. Zastanawiam się gdzie znowu był i czy tym razem znów spotkały go jakieś przygody. - Masz wszystkie palce? - znów zadaje pytanie a w moim głosie tańczy wyraźna nuta zainteresowania. Jak już urosnę, to będę chodzić na przygody jak tata, tylko zachowam komplet palców. - Mamo, czy Esmee jest wilą? - dodaję trzecie pytanie, przenosząc tym razem wzrok na matkę. - Gabrielle kiedyś czytała nam opowieść o wilach, one też rzucają kulami ognia! - odklejam się od ojca by stanąć gdzieś pomiędzy nimi i w teatralnym geście machnąć rękami, jakbym i ja chciała podobną kulę stworzyć.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
salon - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

salon - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: salon   salon - Page 2 I_icon_minitime01.09.17 10:34

The member 'Alivia Burke' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
salon - Page 2 N2btFvL


Powrót do góry Go down
 

salon

Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Durham, Durham Castle-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20